Dodaj do ulubionych

In-vitro a transplanantacja?

02.04.15, 08:00
Czy nie razi Was ta jaskrawa hipokryzja kościoła w tych sprawach? Przypominam, że w przypadku transplantacji często dochodzi pobrania organu do przeszczepu od jeszcze "żyjącego ciała", np. po stwierdzeniu śmierci pnia mózgu..... A manipulacja definicją śmierci, którą KK zaakceptował....
Obserwuj wątek
    • wykress Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 08:06
      Masz racje! ... "żyjace ciało" należy dobić przed pobraniem organu! ... najlepiej rozerwać na strzępy, żeby nie było wątpliwości!

    • antyk-acap Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 08:33
      Różnica jest istotna. Biskup dziecka z in vitro mieć nie będzie a przeszczep tak.
      • wykress Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 08:46
        .... a dlaczego biskup nie mógłby mieć dziecka z in vitro?
    • zapijaczony_ryj A co z lewatywą? 02.04.15, 08:41
      Toz to też jawna ingerencja obcego ciała i jego zawartosci w organizm człowieka
      • wykress Re: A co z lewatywą? 02.04.15, 08:47
        zapijaczony_ryj napisał:

        > Toz to też jawna ingerencja obcego ciała i jego zawartosci w organizm człowieka


        Dla ciebie to seks! ... więc w czym masz problem?:-)
        • zapijaczony_ryj Re: A co z lewatywą? 02.04.15, 08:52
          wykress napisał:

          > zapijaczony_ryj napisał:
          >
          > > Toz to też jawna ingerencja obcego ciała i jego zawartosci w organizm czł
          > owieka
          >
          >
          > Dla ciebie to seks! ... więc w czym masz problem?:-)

          Mylisz się , nie jestem Jaropodobny
        • 1zzarda Re: A co z lewatywą? 02.04.15, 08:56
          Poczytaj sobie co KK mówił o transplantologii, ale zmienił zdanie.
    • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 13:42
      To już się zmienia. Aktualnie KK już nie za bardzo popiera transplantologię. Ponieważ nie da się w 100% określić czegoś takiego jak śmierć mózgowa wobec tego pobranie organów to nic innego jak morderstwo (przynajmniej w bardzo wielu przypadkach).
      • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 15:12
        Czyli co, wracamy do XIX w?
        • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 15:54
          Nie. Po prostu chronimy życie od narodzin do śmierci. Nie można ratować jednego życia kosztem innego. Zwłaszcza iż komfort takiego sztucznie przedłożonego życia jest dość kiepski. A i czas na który wystarcza przeszczep jest dość krótki.
          • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 16:50
            Tak ale ten argument bardziej w transplantologie uderza. Natomiast w sprawie in vitro, twierdzenie, że zarodek to człowiek jest wątpliwa. Kiedyś słyszałem, jak pani Wanda Półtawska mówiła, aby nie łączyć aktu małżeńskiego z aktem poczęcia. Ponadto, jeśli przyjąć, że chwili wprowadzenia plemnika do jajeczka natępuje wprowadzenie także duszy, to do czego dochodzimy?
          • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 17:12
            xyz_xyz1 napisał:

            > Nie. Po prostu chronimy życie od narodzin do śmierci. Nie można ratować jednego
            > życia kosztem innego.

            Oczywiście, że nie można. Dlatego organy pobiera się ze zwłok.

            > Zwłaszcza iż komfort takiego sztucznie przedłożonego życ
            > ia jest dość kiepski. A i czas na który wystarcza przeszczep jest dość krótki.

            Na czym polega kiepskość życia po przeszczepie? I ile się po przeszczepie według cibie żyje?

            S.
            • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 18:41
              Zwłok? Osoba w śpiączce to według Ciebie zwłoki?
              Z długością życia po przeszczepie to tak rożnie bywa często gęsto jest to 5 - 7 lat.
              A jakość życia na lekach immunodepresyjnych też jest taka sobie - bo każda infekcja staje się poważnym problemem.
              • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 19:16
                xyz_xyz1 napisał:

                > Zwłok? Osoba w śpiączce to według Ciebie zwłoki?

                Nie pobiera się organów od osób w śpiączce. Organy pobiera się ze zwłok.

                > Z długością życia po przeszczepie to tak rożnie bywa często gęsto jest to 5 - 7 lat.
                > A jakość życia na lekach immunodepresyjnych też jest taka sobie - bo każda infe
                > kcja staje się poważnym problemem.

                Bzdura. Leki immunosupresyjne (nie depresyjne ignorancie) nie powodują podatności na każdą infekcję. Osłabiają odporność jedynie w pewnych segmentach. Na przykład osoby po przeszczepie powinny unikać słońca, gdyż są bardziej podatni na czerniaka.

                Czas życia przeszczepu zależy od zgodności tkankowej. W przypadku przeszczepu rodzinnego jest to około 20 lat.

                S.
                • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 19:39
                  Nie da się określić w 100% czy to jest śpiączka czy śmierć. Podawano dowody na prawdziwość tej tezy.
                  Dlatego można domniemywać iż w bardzo wielu przypadkach pobierano organy od żywych osób będących w śpiączce.
                  A co do długości przeżycia po przeszczepach to być może są rzadkie przypadki kiedy trwa to dłużej niż 5 - 7 lat ale są to naprawdę rzadkie przypadki.
                  Zreszta zabijanie innej osoby aby przedłużyć o niewiele życie innej jest niemoralne.
                  • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 21:59
                    xyz_xyz1 napisał:

                    > Nie da się określić w 100% czy to jest śpiączka czy śmierć.

                    Nieprawda. Lekarze rozróżniają to ze 100% pewnością.

                    > Podawano dowody na prawdziwość tej tezy.
                    > Dlatego można domniemywać iż w bardzo wielu przypadkach pobierano organy od żyw
                    > ych osób będących w śpiączce.

                    Nieprawda.

                    > A co do długości przeżycia po przeszczepach to być może są rzadkie przypadki ki
                    > edy trwa to dłużej niż 5 - 7 lat ale są to naprawdę rzadkie przypadki.

                    Wypisujesz bzdury. Ludzie żyją z przeszczepami po kilkadziesiąt lat.

                    "Obecnie przeszczepianie ludzkich narządów jest bezpieczną metodą leczenia. I skuteczną. 80 procent chorych przeżywa po przeszczepie 5 i więcej lat z prawidłowo funkcjonującymi organami. Niektórzy żyją 20, a rekordziści nawet 40 lat, prowadząc normalne życie zawodowe i rodzinne."

                    www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz-sie/niezbednik-pacjenta/przeszczepy-nadzieja-na-drugie-zycie_33968.html
                    > Zreszta zabijanie innej osoby aby przedłużyć o niewiele życie innej jest niemoralne.

                    Nikogo się nie zabija, aby pobrać narząd do transplantacji.

                    S.
                    • magdolot Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 02:17
                      XYZ wypisuje potworne bzdury, w dodatku bez cienia wyobraźni:

                      "Zwłaszcza iż komfort takiego sztucznie przedłożonego życia jest dość kiepski. A i czas na który wystarcza przeszczep jest dość krótki. "

                      Dziś nocuje u nas przyjaciółka córki, gdyby nie przeszczep nerki w połowie podstawówki straciłaby ojca, a teraz zdaje maturę i ciągle ma pełną rodzinę. Bardzo kocha swojego tatę i ma z nim świetny kontakt. Jej ojciec jest ciągle w formie i jeszcze nigdzie się nie wybiera. :) Ale nawet gdyby to było tylko tych kilka lat - od wtedy do teraz- to są to lata nie do przecenienia!

                      I jeszcze jedno - poraża mnie pewność z jaką XYZ wydaje się pisać w imieniu innych ludzi. Ja bym się nie ośmieliła stwierdzić, że kilka lat czyjegoś życia praktycznie nie ma dla tego kogoś wartości, a człek powinien sobie dać siana i wykorkować zgodnie z boskim zamysłem. Przyzwoity osobnik tego typu stwierdzenia wygłasza wyłącznie we własnym imieniu, nigdy w cudzym.
                      • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 20:23
                        magdolot napisała:

                        > XYZ wypisuje potworne bzdury, w dodatku bez cienia wyobraźni:
                        >
                        > "Zwłaszcza iż komfort takiego sztucznie przedłożonego życia jest dość kiepski.
                        > A i czas na który wystarcza przeszczep jest dość krótki. "
                        >
                        > Dziś nocuje u nas przyjaciółka córki, gdyby nie przeszczep nerki w połowie pods
                        > tawówki straciłaby ojca, a teraz zdaje maturę i ciągle ma pełną rodzinę. Bardzo
                        > kocha swojego tatę i ma z nim świetny kontakt. Jej ojciec jest ciągle w formie
                        > i jeszcze nigdzie się nie wybiera. :) Ale nawet gdyby to było tylko tych kilka
                        > lat - od wtedy do teraz- to są to lata nie do przecenienia!
                        >
                        > I jeszcze jedno - poraża mnie pewność z jaką XYZ wydaje się pisać w imieniu inn
                        > ych ludzi. Ja bym się nie ośmieliła stwierdzić, że kilka lat czyjegoś życia pra
                        > ktycznie nie ma dla tego kogoś wartości, a człek powinien sobie dać siana i wyk
                        > orkować zgodnie z boskim zamysłem. Przyzwoity osobnik tego typu stwierdzenia w
                        > ygłasza wyłącznie we własnym imieniu, nigdy w cudzym.

                        Pisze o czymś, o czym nie ma zielonego pojęcia. Zaślepiony wypisuje niesamowite brednie i nawet nie wiem co go zaślepia. Nie katolicka wiara, gdyż kk nie wypowiada się ani przeciwko przeszczepom, ani przeciwko transfuzjom, ani przeciwko leczeniu. Może on do jakiejś sekty należy?

                        S.
                        • magdolot Re: In-vitro a transplanantacja? 04.04.15, 02:13
                          Myślę że to troll, toporna pacyna. Chyba nawet fanatyk nie może być tak durny. Co prawda ks. de Bruzda i o.de lek. de Norkowski plotą podobne androny, że o Terliku nie wspomnę, ale oni coś z tego mają -publicity i kasę. A XYZ ma jeno porutę na okrągło... Święty?!

                          A tak w nastroju świąt dodam, że ta dzieweczka opowiadała mi kiedyś, że na swoich rodzicach wymogła solenne przyrzeczenie, że gdyby nie dożyła pełnoletności to oddadzą jej organy jakimś innym dzieciom, żeby mogły z tymi organami pożyć. Bo jako niepełnoletnia nie mogła jeszcze sama o tym decydować - w imieniu dziecka decydują rodzice - a o dziecinne organy jest najtrudniej [względy zrozumiałe]. Ona to wiedziała i ta świadomość spędzała jej sen z powiek, aż jej rodzice przysięgli że to dla niej zrobią. Życie jej ojca i 9 innych osób uratowały organy pewnej szczodrej pani. Nieduże dzieci umieją dobrze liczyć. Szanujmy dzieci, bo dzieci są piękne. Słuchajmy dzieci zamiast słuchać świrów.

                          P.S. Nie jestem ja specjalistką od nauk JP II, ale wydaje mi się że także nasz papież wypowiadał się dobrze o przeszczepach, więc XYZ się sprzeniewierza naukom naszego papieża, co jest świętym i na dodatek w rocznicę śmierci naszego świętego?! Poganin jakiś, sekciarz!
                          Wujcio gugiel i pyk! Strawa dla bogobojnych katolików:

                          www.centrumjp2.pl/wikijp2/index.php?title=Transplantacja_organ%C3%B3w
                          Widać, że święty JP II "nauki" ojca Norkowskiego dymał. Może rozumiał definicję "śmierci mózgowej" która taką trudność sprawia Norkowskiemu? A może należy JP II obłożyć ekskomuniką i uświęcić Terlika z Norkowskim zamiast niego? - to problem dla katolików do rozgryzania w nastroju świąt.
                          Problem który za mnie rozgryzło już dawno temu pewne dziecko i sporo mnie nauczyło, bo dzieci mądre są.
              • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 19:28
                xyz_xyz1 napisał:

                > Z długością życia po przeszczepie to tak rożnie bywa często gęsto jest to 5 - 7 lat.



                S.
    • pispisia Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 15:22
      W poprzednim wieku kościół katolicki był przeciwny transplantacji serca , gdyż była to ingerecja w wyroki boskie. To co służy człowiekowi wyraźnie przeszkadza kościołowi , szczególnie naszemu , bo jakoś w Niemczech inaczej podchodzą do in vitro
      • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 17:17
        pispisia napisała:

        > W poprzednim wieku kościół katolicki był przeciwny transplantacji serca , gdyż
        > była to ingerecja w wyroki boskie. To co służy człowiekowi wyraźnie przeszkadz
        > a kościołowi , szczególnie naszemu , bo jakoś w Niemczech inaczej podchodzą do
        > in vitro

        Każde leczenie to ingerencja w wyroki boskie i zabużanie naturalnych procesów.

        S.
    • magdolot Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 16:06
      1zzarda napisał:

      > Czy nie razi Was ta jaskrawa hipokryzja kościoła w tych sprawach? Przypominam,
      > że w przypadku transplantacji często dochodzi pobrania organu do przeszczepu od
      > jeszcze "żyjącego ciała", np. po stwierdzeniu śmierci pnia mózgu..... A manipu
      > lacja definicją śmierci, którą KK zaakceptował...

      To chyba zależy jaki KK. Nasz jest chyba wyjątkowy jednak.
      Zakonnik Norkowski podpierając się dyplomem lekarza ryje pod definicją śmierci mózgu za pomocą nieźle posklejanych biologicznych i medycznych półprawd pomieszanych z ordynarnym straszeniem. A "prawdy" przez niego wyznawane są kolportowane szeroko w różnych "Gońcach niedzielnych" [co widać po poście XYZ-a], "Frondzie" itp. Dzielnie sekunduje mu Terlik i inne poj3by. przed chwilą zguglowałam tego pana i znalazłam szalenie naukową rozmowę o śmierci mózgowej: z o. Norkowskim dyskutują Terlikowski i Żaryn. Jednak nie mam siły jej słuchać, bo dyskutują długo.
      A w efekcie mamy bohaterskie oświadczenia moralne naszych bogobojnych polityków w stylu "za nic nie oddałbym nerki własnej córce".

      Ale nie dziwi mnie bardzo, że o. Norkowski ciągle wymachuje lekarskim dyplomem, choć chyba nietrudno mu udowodnić manipulacje i kłamstwa. Powód pierwszy to specyfika naszego Przedmurza. A drugi: Andrew Wakefieldowi [autyzm po MMR] wyrokiem sądowym odebrano prawo wykonywania zawodu. Może dlatego że za pomocą ordynarnego fałszerstwa zrobił w konia "Lancet" a nie "Gońca niedzielnego", który się sam naprasza? Ponadto łeż pana Wakefielda jest ciągle żywy, a jego tezy znajdują nie tylko żarliwych wyznawców, ale i "światłych kontynuatorów"... Zaś sam pan Wakefield praktykuje w USA, bo tam angielski wyrok sądowy nie sięga, a biedne amerykańskie dziateczki są coraz bardziej i bardziej autystyczne od tej straszliwej szczepionki.

      Bełtanie ludziom w głowach popłaca?
      • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 16:38
        Nauka KK przewiduje ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Co więcej generalną zasadą jest nieingerowanie w Boskie zamysły. Jak wobec tego do tego się ma: szczepienie, intensywne leczenie czy przeszczepy? Jeśli Bóg będzie sobie życzył aby dany człowiek przeżył stanie się to i bez ingerencji medycznych. A transplantologi to nic innego jak uśmiercanie jednych aby o chwilę przedłużyć życie innych, podobnie jak przetaczanie krwi. Jeśli nie ma 100% pewności co do śmierci to jak można pobierać organy? Jeżeli przetaczanie krwi moze mieć szkodliwy skutek dla biorcy a i dla organizmu dawcy nie jest to obojętne to krwiodawstwo nie jest czymś dobrym.
        Zresztą rozwój medycyny spowodował dużo złego. Dawniej choroby zgodnie z Boskim zamysłem likwidowały słabsze osobniki - i społeczeństwo było silne. Teraz niestety jest coraz gorzej. Trzeba powrócić do zasady nieingerencji w Boskie zamysły.
        • magdolot Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 16:55
          To powracaj. Powodzenia. Ale sam.
          Lecz jeśli zamierzasz powrócić i do zasady moralnego potępienia okazywanego chorym i kalekom w imię przekonania, że muszą być źli ponieważ dobry Bóg ich pokarał zgodnie ze swymi Zamysłami, to pierwsza dam Ci po ryju. :)
        • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 16:56
          To nie prościej uznsć, że lekarz jest wogóle niepotrzebny. Np. po co leczyć zepsute zęby?
          Pyatanie kluczowe - kiedy następuje poczęcie człowieka ( istoty na podobieństwo Boga, wyposażonego w duszę )? Czy jest równoznaczne z biologicznym aktem?
          • magdolot Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 17:16
            I jak to dokładnie jest z tym podobieństwem do Boga, skoro na pewnym etapie rozwoju ludzki płód mocno przypomina... królika?
            • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 17:18
              To złoślowość?
              • magdolot Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 17:33
                To dodatkowe pytanie do XYZ-a, które mi się jakoś tak nasunęło w związku z Twoim postem i bardzo czekam na odpowiedź.
                Sorko, że niewyraźnie zaadresowałam.
                • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 18:26
                  Oni sprowadzają "cud poczęcia", do nakłucia jajeczka igiełką i wprowadzenie plemnika?
                  • magdolot Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 19:03
                    "Zaświaty nam zabrali, a świata nowego nie dali"

                    "Oni" Witkacy
        • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 02.04.15, 17:24
          xyz_xyz1 napisał:

          > Nauka KK przewiduje ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Co więcej
          > generalną zasadą jest nieingerowanie w Boskie zamysły. Jak wobec tego do tego s
          > ię ma: szczepienie, intensywne leczenie czy przeszczepy?

          W takim razie nie lecz się, bo to ingerowanie w boskie zamysły. Nie wiem też czy powinieneś się myć i jeść. Jeśli taki jest zamysł boga to będziesz czysty i syty z jego woli.

          > Jeśli Bóg będzie sobie życzył aby dany człowiek przeżył stanie się to i bez ingerencji
          > medycznych.

          O to, to, to. Jeśli bóg będzie sobie życzył, to będziesz czysty, zdrowy i syty bez mycia., leczenia i jedzenia.

          > A transplantologi to nic innego jak uśmiercanie jednych aby o chwilę przedłużyć ż
          > ycie innych, podobnie jak przetaczanie krwi.

          Przypominam, że organy pobiera się ze zwłok a ludzie z przeszczepami żyją wiele lat..

          > Jeśli nie ma 100% pewności co do śmierci to jak można pobierać organy?

          Organy pobiera się mając 100% pewność śmierci.

          > Jeżeli przetaczanie krwi moze mieć szkodliwy skutek dla biorcy a i dla organizmu dawcy nie > jest to obojętne to krwiodawstwo nie jest czymś dobrym.
          > Zresztą rozwój medycyny spowodował dużo złego. Dawniej choroby zgodnie z Boskim
          > zamysłem likwidowały słabsze osobniki - i społeczeństwo było silne. Teraz nies
          > tety jest coraz gorzej. Trzeba powrócić do zasady nieingerencji w Boskie zamysły.

          To się nie lecz, nikt cię nie zmusza.

          S.
    • fanvan Powinien obowiązywać zakaz transplantacji dla 02.04.15, 19:21
      funkcjonariuszy watykańskich i fanatyków religijnych. Przecież to grzech.
    • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 05:45
      Dla Katolika słuchajacego nauki KK w Polsce sprawqa jest prosta. transplantacje to grzech = bo to zgodnie z tą nauką to nic innego jak mordestwo. I żadna dtskusja tego nie zmieni. Podobnie się sprawa ma ze szcczepieniami czy przetaczaniem krwi. Jest to niezgodne z nauką kosioła Katolickiego i w zwiazku z tym w państwie katolickim jakim jest Polska to wszystko winno być zakazane tak samo jak aborcja czy in vitro.
      • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 07:42
        Ciekawe, to Franco to heretyk?
      • volupte Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 08:19
        ale to dotyczy tylko katolików. Polska nie jest państwem wyznaniowym.
        • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 09:53
          Czyli wg xyz, spora część polskich katolików to albo wspólnicy lub popleczniczy zbrodniarzy ( tych co korzystają z in vitro i transplantacji)?

          Ale co z karą śmierci? A czy z takiego skazańca można pobrać narządy ( np seryjnego mordercy )? Polskim katolikom taka kara wobec takich ludzi nie wadzi.
          • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 11:44
            Spora część osób nie zdaje sobie sprawy z tego iż stanowisko KK w tej sprawie się zmieniło. Inni świadomie łamią nakazy KK w tej sprawie podobnie jak w kwestii aborcji czy antykoncepcji czy in vitro. Dlatego należy stworzy nową ustawę dotyczącą służby zdrowia co ograniczy do minimum rzeczy niezgodne ze stanowiskiem KK. Wtedy będzie ok. bo prawo będzie zgodne ze stanowiskiem KK w tych kwestiach a osoba czyniąca inaczej będzie popełniała przestępstwo. To jasne i oczywiste. Polska jest krajem katolickim i dlatego należy zasady i prawo dopasować do zasad wynikających z nauczania KK.
            • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 13:05
              Ty nie mówisz o katolickim nauczaniu ale o katolickim uchwalaniu - czy to nie jest czasem herezja i grzech? Ponadto jeśli państwo ma zastąpić kapłanów - to po co kapłani? Jak sobie przypominam z historii to takie państwo wyznaniowe jest paskudnym pomysłem, który w efekcie szkodzi kk, więc nie rozumiem dlaczego takie rozwiązania preferujecie? Putynizacji PL chcecie czy co?
              • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 14:26
                To chyba logiczne iż w państwie katolickim prawo musi lub przynajmniej winno być zgodne z doktryną KK.
                • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 16:20
                  To czego nie wyemigrujesz do Watykanu?
                  • m.c.hrabia Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 16:37
                    To czego nie wyemigrujesz do Watykanu?

                    proste ,w Watykanie jest deficyt młodych chłopców , trzeba być co najmniej kardynałem by szanse mieć.
                  • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 16:38
                    Bo mieszkam żyję w Polsce - katolickiej Polsce i chcę aby tu panowały zasady zgodne z wyznawaną przez większość religią.
                    • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 16:51
                      To może referendum chociaż? No aby potwierdzić czy faktycznie tego chce?
                      • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 17:31
                        Referendum w kwestiach zasad wiary?? Coś z Tobą nie za bardzo. W Polsce ogromna większość społeczeństwa przyznaje się do wyznania Katolickiego dlatego jasnym jest iż zasady ustalane przez Hierarchów KK winny być dla nich oczywistością o której się nie dyskutuje.
                        • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 17:42
                          Nie w sprawach wiary - tylko w sprawie państwa wyznaniowego? Ja bym to sprowadził do jednego pytania: Czy chcesz aby prawo było ustalane przez episkopat? Odpowiedz tak lub nie. Po co cos owijać w bawełnę?
                          • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 20:26
                            TAK. Oczywiście że TAK bo zasady ustalone przez Hierarchów to zasady KK to zasady wiary katolickiej. Jestem zdania iż Polska powinna stać się takim katolickim Iranem lub katolicką Arabią Saudyjską.
                            • marta595 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 20:43
                              xyz_xyz1 napisał:

                              > TAK. Oczywiście że TAK bo zasady ustalone przez Hierarchów to zasady KK to zasa
                              > dy wiary katolickiej. Jestem zdania iż Polska powinna stać się takim katolickim
                              > Iranem lub katolicką Arabią Saudyjską.

                              I niechaj wrócą czasy inkwizycji...alleluja i do przodu :D
                              Tyś albo prowokator, albo człek chory,trzeciej ewentualności chyba nie ma.:D
                              • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 21:21
                                marta595 napisała:

                                > Tyś albo prowokator, albo człek chory,trzeciej ewentualności chyba nie ma.:D

                                Czy każdy fanatyk jest chory?

                                S.
                                • marta595 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 22:28
                                  snajper55 napisał:

                                  > Czy każdy fanatyk jest chory?

                                  Nie, nie każdy fanatyk jest chory, ale fanatyzm to termin pochodzący z łac fanaticus - zagorzały, szalony, a więc być może taka postawa czasami także prowadzi do szaleństwa.
                                  I dotyczy to nie tylko fanatyzmów religijnych - aktualny przykład ortodoksyjnych fundamentalistów z ISIS, ale również innych ideologicznych ulepszaczy świata np. Lenina, Stalina, Mao, Pol Pota, Kim Ir Sena itp.
                                  Fanatyzm religijny jest o tyle groźny, że opiera się na ludzkich emocjach, urojeniach, a nie rozumie i zdrowym rozsądku.Są to postawy często irracjonalne wypaczające rzeczywistość.
                                  No dobra Snajper, niechaj to będzie ta trzecia ewentualność, czyli fanatyzm.Jeśli tak to takich ludzi też należy się wystrzegać.
                                  Broń nas Panie Boże i Wszyscy Święci.;)
                                  • 1zzarda Re: In-vitro a transplanantacja? 04.04.15, 08:27
                                    Zazwyczaj tacy fanatycy w efekcie końcowym, szkodzili sprawie której służyli...
                • marta595 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 18:07
                  xyz_xyz1 napisał:

                  > To chyba logiczne iż w państwie katolickim prawo musi lub przynajmniej winno by
                  > ć zgodne z doktryną KK.

                  Kto to wie, czy nie doczekamy się i takiej decyzji TK: Trybunał postanowił uznać niezgodność Konstytucji RP z Pismem Świętym wszak mało kto z nas ma wiedzę na temat członków Opus Dei pełniących stanowiska publiczne.;)
                • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 18:23
                  xyz_xyz1 napisał:

                  > To chyba logiczne iż w państwie katolickim prawo musi lub przynajmniej winno by
                  > ć zgodne z doktryną KK.

                  Polska nie jest państwem katolickim. W Polsce wszystkie kościoły są równouprawnione. Kościół katolicki w żaden sposób nie jest wyróżniony. Ma on dokładnie takie same prawa jak Muzułmański Związek Religijny czy Karaimski Związek Religijny.

                  S.
            • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 17:57
              xyz_xyz1 napisał:

              > Spora część osób nie zdaje sobie sprawy z tego iż stanowisko KK w tej sprawie s
              > ię zmieniło.

              Nieprawda, nie zmieniło się. KK popiera szczepienia, transplantacje, plombowanie zębów, branie antybiotyków, wycinanie wyrostków robaczkowych i inne metody leczenia.

              S.
              • xyz_xyz1 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 20:27
                Transplantacji już nie popiera. Szczepień też nie.
                • snajper55 Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 21:20
                  xyz_xyz1 napisał:

                  > Transplantacji już nie popiera. Szczepień też nie.

                  Udowodnij.

                  S.
    • pies_na_czarnych Gdyby Bog nie zgadzal sie na ,,, 03.04.15, 14:56
      Gdyby Bog nie zgadzal sie na in vitro to po prostu zrobil by wszystko aby czlowiek nie wymyslil tej metody.
      • zgred-zisko Re: Gdyby Bog nie zgadzal sie na ,,, 03.04.15, 15:05
        Gdyby Bóg uważał. że seks jest grzechem, to rozmnażali byśmy się wiatropylnie, lub przez pączkowanie.
        • pies_na_czarnych Re: Gdyby Bog nie zgadzal sie na ,,, 03.04.15, 15:07
          Albo nie dalby nam przyjemnosci z seksu.
          • zgred-zisko Re: Gdyby Bog nie zgadzal sie na ,,, 03.04.15, 15:33
            Trzeba po prostu wierzyć w to, że człowiek i świat zostali stworzeni optymalnie.
    • pispisia Re: In-vitro a transplanantacja? 03.04.15, 23:18
      Ksiądz pedofil Dziwiszowi nie przeszkadza, a in vitro przeszkadza. Tak jak teraz grzmią księża na in-vitro, tak kiedyś grzmieli na operacje ratujące życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka