axyzaa
14.11.15, 11:05
Sierakowski
Nie pozwólmy prawicowym hejterom wykorzystać zamachu do atakowania uchodźców, jeśli nie chcemy działać po myśli terrorystów.
Francję spotkał atak terrorystyczny tak brutalny, jak brutalne i barbarzyńskie jest Państwo Islamskie. Zamknięte granice, stan wyjątkowy, wojsko na ulicach – tego Francja nie przeżyła jeszcze w swojej powojennej historii. Takiego ataku nie było nawet podczas wojny w Algierii.
Gdy piszę te słowa, atak terrorystyczny w Paryżu jeszcze się nie skończył. Pewnie za kilka, kilkanaście godzin większość znaków zapytania zniknie.
Pod wpływem emocji łatwo wskazuje się winnych. Już padają pierwsze oskarżenia wobec uchodźców, a w mediach społecznościowych relacje z Francji przeplatają się z chorym triumfalizmem prawicy, wykorzystującej ten straszny zamach jako dowód na swoje teorie.
Właśnie w tych godzinach należy podkreślić, że uchodźcy są ofiarą, a nie źródłem terroryzmu.
Zdecydowanie najliczniejszymi ofiarami terroryzmu islamskiego zawsze byli – i nadal są – muzułmanie. Uchodźcy uciekają przed terrorystami właśnie. Być może przed takimi samymi, jak mordercy z Paryża.
Nacjonaliści i inni hejterzy, którzy wykorzystują temat uchodźców do uprawiania swojej polityki strachu, będą teraz wmawiać swoim polskim, czeskim, słowackim czy węgierskim wyborcom, że oto znaleźli empiryczne uzasadnienie swoich poglądów.
Ale fobia nie byłaby fobią, gdyby istniały dla niej racjonalne uzasadnienia.
Hejterzy są nie tylko niemoralni, ale też niebezpieczni, bo utrudniają prowadzenie skutecznej polityki bezpieczeństwa, którego od państwa oczekują obywatele. Państwo, które kierowałoby się fobiami, zachowywałoby się nieodpowiedzialnie. Dość wspomnieć wojnę w Iraku jako skutek polityki strachu. Jeśli ulegniemy polityce strachu, zrobimy krzywdę innym i sobie samym. Zachowamy się nie tylko niemoralnie, ale także niepragmatycznie. Nikt jeszcze dobrze na polityce strachu nie wyszedł.
Z zagrożeniem terrorystycznym świat mierzy się już od dłuższego czasu. Pokonanie go wymaga przemyślanej polityki opartej na międzynarodowej współpracy, gdzie doraźnej polityce zwalczania zagrożeń towarzyszy długofalowy plan gospodarczej i politycznej stabilizacji w regionach nastawionych do Zachodu konfrontacyjnie.
Pochopne reakcje kończące się destrukcją państw, masą uciekinierów, ofiar i miliardami dolarów wyrzuconymi w błoto rodzą jeszcze większe zagrożenia.
Nie byłoby Państwa Islamskiego bez takiej polityki i być może nie byłoby zamachów w Paryżu.
www.krytykapolityczna.pl/artykuly/francja/20151114/sierakowski-zamachy-paryz-uchodzcy?utm_source=twitterfeed&utm_medium=twitter