Dodaj do ulubionych

Bogactwo wróg Polaków

IP: 203.88.239.* 25.09.04, 12:25
Komu bogactwo utrudnia zbawienie?
W polskim Internecie, w części dostarczającej tzw. gotowce, czyli wzorowo
napisane wypracowania, oferowany jest esej "Ludzkość jest niewolnikiem
pieniędzy - bogaci rządzą światem". Tezą tego eseju jest stwierdzenie, że
bogactwo to rzecz zła i niesprawiedliwa, a koronnymi dowodami na to są dzieła
Ryszarda Kapuścińskiego "Kultura ubóstwa" ("świat robi się światem dla
bogatych, bogaci chcą zawłaszczyć planetę wyłącznie dla siebie") i Marii
Konopnickiej "Miłosierdzie gminy" (rzewna opowieść o Szwajcarii - kraju, w
którym biednych ludzi, jako niewolników, sprzedaje się na licytacjach). Te
przykłady najlepiej oddają obowiązującą polską moralność. Składają się na
nią: stare komunistyczne - choć uwielbiane także przez bolszewików innych
kolorów - hasło "bij burżuja" oraz pochwała drobnego złodziejstwa, małych
oszustw i kłamania.
Swoje w antybogackiej propagandzie od lat dokłada Kościół katolicki. W
osławionej definicji bogactwa w "Słowniku katolickiej nauki społecznej"
zaleca się, by bogaci rozdawali swoje majątki. Do tej postawy przychyla się
kardynał Józef Glemp, który podczas strajków organizowanych po ogłoszeniu
upadłości Fabryki Kabli w Ożarowie wygłosił homilię napiętnującą ludzi
biznesu za to, że zbyt wiele uwagi przykładają do pieniędzy i zysków. To
smutne, że w naszym kraju tak popularna jest zasada: "Łatwiej wielbłądowi
przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego". Ta
zasada sugeruje, że bogactwo utrudnia zbawienie. Zupełnie inaczej jest w
protestantyzmie, gdzie uczciwie zdobyte bogactwo jest nagrodą w doczesnym
świecie.

Polityczna paranoja
To, czego o stosunku do bogatych można się nauczyć w szkole oraz usłyszeć w
kościele, tworzy znakomite podglebie dla paranoicznego populizmu uprawianego
przez lewicowych i prawicowych bolszewików. W książce "Rzeczpospolita dla
moich wnuków" Jacek Kuroń podaje zakłamane dane, by udowodnić, że bogaci są
źli i pazerni. Twierdzi, że 10 proc. mieszkańców Polski dysponuje ponad
połową PKB, podczas gdy naprawdę dysponują oni 4,5 proc. PKB.
Samoobrona i część posłów SLD oraz Unii Pracy chcą 50-procentowej stawki
podatkowej dla osób zarabiających powyżej 12 tys. zł. SLD chce cofnąć kwotę
wolną od podatku w wysokości 530 zł rocznie podatnikom z trzeciej i drugiej
grupy podatkowej. Uchodzący, nie wiedzieć czemu, za liberała Marek Belka chce
podnieść podatek socjalny płacony przez przedsiębiorców, a Prawo i
Sprawiedliwość swój program wyborczy zatytułowało "Polska - nie tylko dla
bogatych".

www.wprost.pl/ar/?O=66695
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka