Dodaj do ulubionych

aforyzmy Kwaśniewskiego

IP: *.pool.mediaWays.net 29.09.04, 21:05
"Lepiej jak Polacy produkują podpaski higieniczne, niżby mieli produkować
rakiety" oznajmił pan prezydent w dzisiejszych "Wiadomościach", co miało
dowieść, jak się domyślam, że jego wizyta w Rosji nie zakończyła się zupełnym
fiaskiem.

Wykrzyczał te kwestię w tej samej tonacji, w jakiej domagał się zniesienia
wiz na całym świecie podczas pamiętnego lądowania w Kanadzie na początku tego
roku. Tamta wyprawa (po wizy do Busha) też zakończyła się fiaskiem. Czyżby
Kwaśniewski zawsze wymyślał takie aforyzmy, kiedy coś mu się nie uda?
Dzisiaj zwiedzał fabrykę opatrunków pod Moskwą wybudowaną przez polskich
inwestorów, co do pewnego stopnia tłumaczy te podpaski... Ale skąd mu się
wzięły rakiety?

Czyżby Putin, nie daj Boże, próbował zastraszyć go rakietami i w ten sposób
nakłonić do wprowadzenia cenzury? A Kwach mu się odwinął podpaskami?

A może znowu za dużo wypił?
Obserwuj wątek
    • Gość: Pajton Re: aforyzmy Kwaśniewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 21:10
      Kwaśniewski jest największym polskim władcą. Zrobił dla nas dużo.
      • zsa-zsa Re: aforyzmy Kwaśniewskiego 29.09.04, 21:13
        władcą??? Systemy ci sie nie pomyliły?
      • Gość: PABLO Re: aforyzmy Kwaśniewskiego IP: 193.28.230.* 29.09.04, 21:17
        Kwaśniewski zrobił dla nas tak dużo że no słów mi brakuje. A i język Prezydenta
        jest wspaniały: to porównanie podpasek z rakietami. Putin w niego rakietami a
        om mu podpaską w odwecie. ech ten Olek to ma styl. Powinien być prezydentem
        zjednoczonej Europy co tam Europy zjednoczonej Galaktyki!
    • goniacy.pielegniarz Re: aforyzmy Kwaśniewskiego 29.09.04, 21:18
      Już kilka razy słyszałem dzisiaj tę wypowiedź Kwaśniewskiego, bo wszędzie to
      powtarzają. Też miałem założyć wątek w tej sprawie, bo właśnie sam nie za bardzo
      rozumiem, o co mu chodzi z tymi rakietami i podpaskami.
      Rozsypał się nam prezydent już całkowicie przy końcu drugiej kadencji:)
      • Gość: wartburg Re: aforyzmy Kwaśniewskiego IP: *.pool.mediaWays.net 29.09.04, 21:25
        goniacy.pielegniarz napisał:

        > Już kilka razy słyszałem dzisiaj tę wypowiedź Kwaśniewskiego, bo wszędzie to
        > powtarzają. Też miałem założyć wątek w tej sprawie, bo właśnie sam nie za
        bardz
        > o
        > rozumiem, o co mu chodzi z tymi rakietami i podpaskami.
        > Rozsypał się nam prezydent już całkowicie przy końcu drugiej kadencji:)

        Ja też musiałem się uszczypnąć, kiedy to usłyszałem :) Logiki w tym za grosz
        nie było. I jaki był uśmiechnięty od ucha do ucha. Ostatnio pan prezydent
        rebusami wali.
        • kataryna.kataryna Re: aforyzmy Kwaśniewskiego 29.09.04, 21:28
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Ja też musiałem się uszczypnąć, kiedy to usłyszałem :) Logiki w tym za grosz
          > nie było. I jaki był uśmiechnięty od ucha do ucha. Ostatnio pan prezydent
          > rebusami wali.


          A najgorsze jest to, że on sobie tę spontaniczną odpowiedź wymyślił jeszcze
          przed wyjazdem! O tych podpaskach żartował jeszcze w Polsce.
          • iza.bella.iza Re: aforyzmy Kwaśniewskiego 29.09.04, 21:31
            kataryna.kataryna napisała:

            > A najgorsze jest to, że on sobie tę spontaniczną odpowiedź wymyślił jeszcze
            > przed wyjazdem! O tych podpaskach żartował jeszcze w Polsce.

            Hmm - to ciekawa kwestia dla psychoanalityka. Może mu któraś z jego pań
            oświadczyła, że nie potrzebuje tego produktu (córka z powodu ciąży lub Jola z
            powodu wejścia w lata) i chce zbędną technologię na wschód wypchnąć?
            • wpia Re: aforyzmy Kwaśniewskiego 29.09.04, 21:45
              no niebyło to zbyt wzniosłe, ale daje wam głowe ze ubawił duża część publiki.
              A nie mowil on o rakietach atomowych przypadkiem bo tylko obilo mi sie o uszy
            • Gość: wartburg psychoanaliza IP: *.pool.mediaWays.net 29.09.04, 22:08
              iza.bella.iza napisała:

              >
              > Hmm - to ciekawa kwestia dla psychoanalityka. Może mu któraś z jego pań
              > oświadczyła, że nie potrzebuje tego produktu (córka z powodu ciąży lub Jola z
              > powodu wejścia w lata) i chce zbędną technologię na wschód wypchnąć?

              To jest raczej wytłumacznie ekonomiczne. Transfer przestarzałych technologii
              na Wschód z psychoanalizą nie ma wiele wspólnego. Pociąg do podpasek, jak się
              teraz dowiaduję, uporczywie powracający u pana prezydenta, psychoanalityk
              wyjaśniłby zapewne w kontekście uzależnienia od przedmiotów stymulujących stan
              gotowości seksualnej. Mówiąc krócej - jako odmianę fetyszyzmu.

              O tym, jak psychoanalityk połączyłby to z równie uporczywie powracającymi u
              pana prezydenta fantazjami na temat rakiet, wolę nawet nie myśleć...
            • Gość: Henryk Ostatnie Pani "iza.bella.iza" zdanie jest "fe" ;( IP: 82.160.30.* 29.09.04, 22:48
              Gratuluję "delikatności" Pani "iza.bella.iza" - mówi Pani, z typowym dla nieokrzesanych typów, o sprawach z natury delikatnych dla Pań.
              Jeśli faktycznie jest Pani Kobietą to całkowicie we mnie(facecie) burzy Pani obraz tej lepszej, delikatniejszej i łagodniejszej z natury połowy rasy ludzkiej.
              Że też Panie z "koła wzajemnej adoracji" tego nie zauważają ?
              Zniesmaczony. Henryk.
              • iza.bella.iza Ostatni aforyzm Kwacha jest fe! 29.09.04, 23:02
                Krtyństwa czy chamstwa u najwyższych osób państwa jak zwykle pan Henryk nie
                dostrzega i tego, że sami się "podkładają". Gratuluję wybiórczej wrażliwości:)
                • Gość: Henryk Re: Ostatni aforyzm Kwacha jest fe! IP: 82.160.16.* 29.09.04, 23:18
                  Ja naprawdę szczerze onegdaj przeprosiłem Panią za "wątpliwości" co do Pani płci. Bycie Kobietą ,w moim jakimś tam odczuciu, obliguje i nie godzi się, o im z natury przypisanym dolegliwościom(niezręczne:)),wyrażać się, jak nie przymierzając, faceci pod z budką z piwem.;)
                  A politykom (wszelkiej maści), jak pokazuje nasza 15-toletnia rzeczywistość, uchodzi niestety coraż iwęcej.
                  Jeśli politycy i większość "autorytetów" upadają coraz niżej, to można tym usprawiedliwiać staczanie się do podonnego poziomu Polskich Pań?
                  • iza.bella.iza Re: Ostatni aforyzm Kwacha jest fe! 29.09.04, 23:32
                    Gość portalu: Henryk napisał(a):

                    > Ja naprawdę szczerze onegdaj przeprosiłem Panią za "wątpliwości" co do Pani
                    płc
                    > i. Bycie Kobietą ,w moim jakimś tam odczuciu, obliguje

                    Pana jakieś tam odczucie na temat kobiet jest, sądząc z powyższego zdania, tak
                    enimagtyczne i trudne do określenie, że nie mam zamiaru się nim przejmować. Dla
                    mnie ważniejsze jest moje własne odczucie.

                    > i nie godzi się, o im z
                    > natury przypisanym dolegliwościom(niezręczne:)),wyrażać się, jak nie
                    przymierza
                    > jąc, faceci pod z budką z piwem.;)

                    Skąd pan, panie Henryku wie jak się wyrażaja faceci pod z budką z piwem?
                    Przecież pan jest taki kulturalny! Czyżby pan popijał razem z nimi i przy
                    okazji udzielał lekcji savoire vivre? Bo w to, że to pana naturalne środwisko
                    nie sposób uwierzyć!

                    > A politykom (wszelkiej maści), jak pokazuje nasza 15-toletnia rzeczywistość,
                    > uchodzi niestety coraż iwęcej.
                    > M. in. dlatego, że dla
                    > Jeśli politycy i większość "autorytetów" upadają coraz niżej, to można tym
                    usprawiedliwiać staczanie się do podonnego poziomu Polskich Pań?

                    M. in. dlatego, że takim osobom jak pan, to mało przeszkadza i nie wyrażają
                    publicznie swojego niezadowolenia, zamiast tego wolą zajmować się tym jak się
                    wyrażają i zachowują osoby zupełnie prywatne.
              • kataryna.kataryna Re: Ostatnie Pani "iza.bella.iza" zdanie jest "f 29.09.04, 23:09
                Gość portalu: Henryk napisał(a):

                > Gratuluję "delikatności" Pani "iza.bella.iza" - mówi Pani, z typowym dla
                nieokr
                > zesanych typów, o sprawach z natury delikatnych dla Pań.
                > Jeśli faktycznie jest Pani Kobietą to całkowicie we mnie(facecie) burzy Pani
                ob
                > raz tej lepszej, delikatniejszej i łagodniejszej z natury połowy rasy
                ludzkiej.
                > Że też Panie z "koła wzajemnej adoracji" tego nie zauważają ?
                > Zniesmaczony. Henryk.



                Jeśli o mnie chodzi to powiem szczerze - nie mam pojęcia o który fragment Panu
                chodzi. Ja nic niesmacznego nie znalazłam. Poza oczywiście Pańskimi
                połajankami.
                • Gość: Henryk Re: Ostatnie Pani "iza.bella.iza" zdanie jest "f IP: 82.160.30.* 29.09.04, 23:32
                  -"Jeśli o mnie chodzi to powiem szczerze - nie mam pojęcia o który fragment Panu chodzi. Ja nic niesmacznego nie znalazłam."

                  Proszę więc przeczytać jeszcze raz i dokładnie.

                  "Ostatnie Pani "iza.bella.iza" zdanie jest "fe" ;("

                  -"Poza oczywiście Pańskimi połajankami."

                  Połajanki? - a może uczucie dyskomfortu, że niektórym Paniom brakować zaczyna (przynajmniej na FK)niektórych atrybutów kobiecości?:)
                  • iza.bella.iza Re: Ostatnie Pani "iza.bella.iza" zdanie jest "f 29.09.04, 23:35
                    Gość portalu: Henryk napisał(a):

                    > Połajanki? - a może uczucie dyskomfortu, że niektórym Paniom brakować zaczyna
                    (
                    > przynajmniej na FK)niektórych atrybutów kobiecości?:)

                    Coż - jest na to prosta rada. Już mnie poznał i nie polubił. Niech pan nie
                    czyta moich postów, a uczucie dyskomfortu nie będzie się u pana pogłębiać.
                    Uprzedzam lojalnie, że nie zamierzam się dostosowac do pańskich oczekiwań, bo
                    guzik mnie one obchodzą.
                    Pozdrawiam serdecznie:)
                    • Gość: Henryk Re: Ostatnie Pani "iza.bella.iza" zdanie jest "f IP: 82.160.30.* 29.09.04, 23:42
                      Szczerze - pozdrawiam serdecznie i nie jest prawdą, żem Panią już poznał i na dodatek nie polubił.:)
        • iza.bella.iza Re: aforyzmy Kwaśniewskiego 29.09.04, 21:28
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Logiki w tym za grosz
          > nie było. I jaki był uśmiechnięty od ucha do ucha. Ostatnio pan prezydent
          > rebusami wali.

          Jako ta Pytia oparami ziół wszelakich odurzona:)
        • Gość: wodnik110 Re: aforyzmy Kwaśniewskiego IP: 217.97.128.* 29.09.04, 22:55
          Uśmiechnięty był zapewne z dwóch powodów:
          - po pierwsze, jeszcze trzy dni przed wyjazdem nie miał zaproszenia i wcale nie
          było pewności, czy się je uda od Putina wydębić. Udało się jednak - uff!!!
          - po drugie, wygłosił przebojowy wykład na Uniwersytecie Łomonosowa o
          stosunkach polsko-rosyjskich za co został uhonorowany tytułem profesora.
          Jak na niepełnego magistra, jest to skok kosmiczny!
          No i jeszcze na koniec dla osłody ta fabryka podpasek higienicznych.......
          I TO WSZYSTKO NAZYWA SIĘ NIC???
    • goniacy.pielegniarz Re: aforyzmy Kwaśniewskiego 29.09.04, 21:30
      Szczęście, że to nie była na przykład faryka kondomów, bo aż strach pomyśleć, co
      mogłoby mu przyjść do głowy.
    • shanti PANA PROFESORA KWASNIEWSKIEGO ! 29.09.04, 21:47
    • leszek.sopot "Pershingom & & #35; 8211; nie, podpaskom & & #35; 821 29.09.04, 21:57
      Pershingom – nie, podpaskom – tak!

      A zakonczylo sie to tak:
      "29 marca 1988 sala sądu rejonowego jest pełna młodych ludzi w pomarańczowych
      koszulkach z krasnalami.
      Prokurator: – Czy oskarżony przyznaje się, że niósł imitację podpaski
      higienicznej – prostokąt z białego płótna wypchany gazetami, wymiary 3 metry na
      półtora, wysokość 20 cm, z napisem „Nie ma miłości bez namiętności”?
      Major: – Tak.
      Prokurator: – Jakie było pismo?
      Major: – Łacińskie, ale P i S były stylizowane kursywą kotwiczną.
      Prokurator: – A co oskarżony miał na koszulce?
      Major: – Serce przebite strzałą.
      Prokurator: – Z czyjej to było inspiracji?
      Major: – To był happening. Dzieło wykraczające poza stereotypy.
      Prokurator: – Proszę na temat".

      Na pewno Kwach nie rozdawal podpasek we Wroclawiu, ale moze cos w jego duszy
      zsypowskiej drzalo na mysl, ze jakis Major wymyslil tak wspaniale haslo i
      teraz, prawie po 20 latach, rzucajac milinom telewidzow haslo "lepsze podpaski
      niz rakiety" liczy na rowny odzew krasnali mniejszych i wiekszych?
      • leszek.sopot "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 22:04
        Tak sie cackalem w wordzie i cos mi sie omsklo, a to tak wspaniala historia z
        dziejow Pomaranczowej alternatywy. Ucielo mi poczatek i zmielilo tytul, a mialo
        sie zaczynac tak:
        "Nie jesteś gorszy od sierotki Marysi!
        Niech żyją krasnale!
        Polska może w przyszłości zostać eksporterem krasnoludków!
        Niech żyje i rozkwita surrealizm socjalistyczny!
        Wiwat drugi i każdy następny etap reformy gospodarczej!
        Zapraszamy – skrzaty"

        I jeszcze ciag dalszy zakonczenia podpaskowego happeningu.
        "Zeznaje milicjant: "Nadzorowałem służbę prewencyjną w tym rejonie. Drogą
        radiową poinformowano mnie, że z placu Uniwersyteckiego zbliża się 200-300
        osób. Po chwili zobaczyłem 2. mężczyzn w białych uniformach. Oskarżony
        zachowywał się, jakby spadł z księżyca, w czarnych okularach, rozdawał
        podpaski. Tych dwóch z podpaskami poprosiłem do radiowozu. Kobiety rzucały w
        nas tulipanami".
        Na salę wchodzi dziewczyna w mini, ciągnie plastikowego lwa.
        – Kim pani jest? – pyta prokurator.
        – Osobistą narzeczoną oskarżonego.
        – Tzn. łączą was więzy gospodarcze?
        – Teraz już nie. Odkąd siedzi, nie daje pieniędzy.
        Kolejny świadek: koszula od piżamy, spodnie w kwiatki.
        – Kim jest świadek dla oskarżonego?
        – Narzeczonym.
        – Co świadek widział? Proszę mówić po kolei.
        Świadek, miękko i słodko: – Walduś zrobił piękny happening.
        Sąd oddala świadka. Wchodzi chłopak przebity strzałą, z twarzą w barwach
        wojennych: – Jestem narzeczonym oskarżonego – przedstawia się. – Wysoki sąd
        rozbija ognisko domowe.
        Potem następni i następni. Ktoś płakał, ktoś kładł się na podłodze.
        – Ja byłam córką – wspomina Alicja Grzymalska. – "Tato, tato, gdzie schowałeś
        kartki na mięso?" – krzyczałam. Widziałam, że młody sędzia chichocze ukradkiem.

        Za mało!
        Wyrok w imieniu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Sąd rejonowy "po rozpoznaniu
        sprawy Waldemara Fydrycha oskarżonego o to, że 8.III.1988 o godz. 15.20 we
        Wrocławiu, ul. Kuźnicza wraz z Cezarym Kasprzakiem i Jackiem Kudłatym niósł
        materac biały, na którym były napisy o treści: "Nie ma miłości bez
        namiętności", "Pershingom – nie, podpaskom – tak!". W tym samym miejscu i
        czasie wznosił donośnym głosem okrzyki "20 lat marca '68"". Czynem swoim
        zakłócił porządek publiczny oraz spowodował tworzenie się zbiegowiska, tj. czyn
        z art. 51 par 1 kw w zw. z 74 par 1 kw".
        Sędzia ogłosił, że uniewinnia Majora. Wtedy podniosła się
        część "pomarańczowych", którzy przynieśli ze sobą szubienicę, i zażądała
        wyższego wyroku.

        (za GW)
        • Gość: wartburg Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.pool.mediaWays.net 29.09.04, 22:22
          Nawet tego nie wiedziałem. A powiedz Leszku, tylko proszę, nie traktuj tego
          pytania jako zaczepki. Czy Ciebie ten rodzaj humoru śmieszy?

          Bo mnie jakoś nie. A teraz, kiedy uświadomiłeś mi, że w przypadku popisów
          naszego prezydenta mogło chodzić o coś w rodzaju kodu środowiskowego, to juz
          zupełnie nie.

          I nie mam tutaj na myśli kontekstu politycznego, ani tego, co myślę o Kwachu,
          tylko własnie rodzaj humoru. Który zamiast śmieszyć, budzi zażenowanie.
          • iza.bella.iza Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 22:25
            Gość portalu: wartburg napisał(a):

            > Nawet tego nie wiedziałem. A powiedz Leszku, tylko proszę, nie traktuj tego
            > pytania jako zaczepki. Czy Ciebie ten rodzaj humoru śmieszy?
            >
            > Bo mnie jakoś nie.

            Teraz to banał. Pomyśl jednak kontekście - lata 80-te w PRL, gdzie za obrazę
            milicjanata czy sądu można było nieźle oberwać. To był nie tylko humor, to była
            też odwaga.
            • basia.basia Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 22:28
              iza.bella.iza napisała:


              > >
              > > Bo mnie jakoś nie.
              >
              > Teraz to banał. Pomyśl jednak kontekście - lata 80-te w PRL, gdzie za obrazę
              > milicjanata czy sądu można było nieźle oberwać. To był nie tylko humor, to
              była
              >
              > też odwaga.

              Kpili w żywe oczy z komuny ale w taki sposób,
              że nie dało im się nic zrobić:) Mnie się ten
              kawałek bardzo podobał:)
              • szpikulec1 czyli... 29.09.04, 22:38
                W okreslonym czasie
                W okreslonym miejscu
                i
                W okreslony sposob

                To bylo bardzo smieszne !!!!!!!!
                I do dzisiaj smieszy :)

                pzdr
                vin
            • Gość: wartburg Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.pool.mediaWays.net 29.09.04, 22:40
              iza.bella.iza napisała:

              > > Teraz to banał. Pomyśl jednak kontekście - lata 80-te w PRL, gdzie za
              obrazę
              > milicjanata czy sądu można było nieźle oberwać. To był nie tylko humor, to
              była
              >
              > też odwaga.

              Też o tym myślałem. To była już połowa lat osiemdziesiątych, a właściwie ich
              końcówka. Ci chłopcy, najczęściej z dobrych rodzin, z ustosunkowanymi ciotkami
              i wujkami, wcale tak dużo nie ryzykowali. Mogę się mylić, ale odnoszę wrażenie,
              że to było wkalkulowane... Chamy z ZOMO pewnie się bały zrobić im krzywdę, bo
              nie wiedziały, na kogo mogą trafić.

              Poza tym, powtarzam, jakość tych dowcipów była naprawdę żenująca. Tak jak
              dzisiejsze wygłupy Kwacha, który jedzie tym samym kodem środowiskowym...
              • leszek.sopot Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 22:43
                Gość portalu: wartburg napisał(a):
                > Też o tym myślałem. To była już połowa lat osiemdziesiątych, a właściwie ich
                > końcówka. Ci chłopcy, najczęściej z dobrych rodzin, z ustosunkowanymi
                ciotkami i wujkami, wcale tak dużo nie ryzykowali.

                Co za bzdury wymyslasz. Kurcze, wpisz sobie do wyszukiwarki haslo Pomaranczowa
                Alternatywa" i poczytaj cos o tym, a pozniej pisz!


                > Mogę się mylić, ale odnoszę wrażenie, że to było wkalkulowane... Chamy z
                > ZOMO pewnie się bały zrobić im krzywdę, bo nie wiedziały, na kogo mogą trafić.

                Wychodzisz z jakiegos oblednego zalorzenia!


                >
                > Poza tym, powtarzam, jakość tych dowcipów była naprawdę żenująca. Tak jak
                > dzisiejsze wygłupy Kwacha, który jedzie tym samym kodem środowiskowym...

                Jakosc byla wspaniala!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • Gość: wartburg Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.pool.mediaWays.net 29.09.04, 23:27
                  Pozwól, że się z Tobą nie zgodzę.

                  A jeśli uważasz, że bzdury piszę, to poproszę o konkrety.
                  Znasz jakieś przypadki prześladowań uczestników happeningów Pomarańczowej
                  Alternatywy? Bo ja o takich nie słyszałem. Ale może mnie oświecisz?

                  Nie wychodzę z obłędnego założenia. Po prostu mam głeboką świadomość tego, że
                  PRL była społeczeństwem stanowym. Zomowcy, którzy potrafili być zbydlęconymi
                  oprawcami w stosunku do demonstrujących robotników, tracili rezon i stawali się
                  ostrożni w zetknięciu ze studentami. Było to jak najbardziej logiczne, bo ci
                  studenci mogli być - a czasem byli - dziećmi albo pociotkami ich szefów.
                  Chłopcy ze wsi, mimo że uzbrojeni w pały i tarcze, w takich sytuacjach głupieli.

                  Młodzież akademicka, która organizowała te happeningi, mogła nie do końca
                  zdawać sobie z tego sprawy, ale świetnie wyczuwała ten margines wolności. Im
                  absurdalniejsze były jej pomysły, tym bardziej stawała się nietykalna. Poza
                  zasięgiem prymitywnych rówieśników w mundurach ZOMO. Przecież o nic innego w
                  tych karnawałowych zabawach nie chodziło.

                  Tobie może się to podobało, ale we mnie budziło poczucie niesmaku.

                  Ten fragment np., który przytoczyłeś nieco wcześciej, uważam za wyjątkowo
                  denny. Wybacz, ale ten rodzaj humoru jest moim zdaniem wyjątkowo ciężki,
                  wysilony, pozbawiony klasy. Mnie on nie śmieszy.
                  • leszek.sopot Poczucie humoru, to rzecz gustu 29.09.04, 23:52
                    Poczucie humoru, to rzecz gustu i kazdy moze miec inne. Mnie to smieszy, ciebie
                    nie - i mysle, ze to moze byc na tyle.
                    Jednak skad ty masz wiedze, o tym, ze krasnalami byly dzieci szefow policji czy
                    partyjnych bosow, to ja nie mam pojecia! Tylko jeden z licznych przykladow -
                    jednym ze skrzatow wzywajacych w 1987 roku do tego by skonczyly sie wreszcie
                    okropne upaly byl Jozef Pinior - zaprawde nie wiem, czy jakies jego ze wsi
                    (moze z nieprawego loza) sluzyly w ZOMO lub MO.
                    A co do represji - to konczylo sie zwykle na palowaniu, no bo za coz bylo
                    wsadzac do wiezienia kogos, kto mial na sobie czapke krasnala i rozdawal np.
                    tulipany.
                    Maly fragment wywiadu z Piniorem:
                    "Jak wszedł Pan do "pomarańczówki"?
                    - Była druga połowa lat 80. Śmiertelnie poważny Jaruzelski i służby
                    bezpieczeństwa, które nie wierzyły już w to, co robiły. Ludzie znużeni, bez
                    nadziei, kompletne dno, Piotr Siemion dobrze oddał tamte nastroje w "Niskich
                    Łąkach". Młodzi ludzie uciekali ze zmęczonej Polski za granicę. Byłem coraz
                    bardziej zniechęcony do "Solidarności", która po licznych represjach straciła
                    na sile. "S" była już jałowa.
                    - Jaką przewagę miała Alternatywa?
                    – "Solidarność" zrobiła się koturnowa i oficjalna, a Major zaproponował coś
                    zupełnie nowego. Włączyłem się do Alternatywy, bo szukałem odnowy duchowej.
                    Major zakwestionował wszystko, co było dotąd. Wiadomo było, że PRL jest passé,
                    wobec Kościoła byliśmy krytyczni, ale i "Solidarność" się wypaliła. I wtedy, w
                    1986, wybuchła Pomarańczowa Alternatywa. Jej zabawy okazały się czymś nowym,
                    bardzo świeżym. Znacznie lepiej niż "Solidarność" obnażały absurd sytuacji –
                    fazy terminalnej komunizmu, imperium, którego nikt się już nie bał. Wszedłem w
                    happeningi w 1987 roku. [...]
                    - Pana pierwszy happening?
                    – Był lipiec 1987. Denerwowałem się, że nic się nie dzieje, że "Solidarność"
                    nic nie robi. W lipcu – choćby nie wiem co – szefowie "S" wyjeżdżali z żonami
                    na wakacje. Po ścianach chodziłem, tak byłem wkurzony bezczynnością. Zgłosiłem
                    się do Majora i zostałem literką "R". Ubraliśmy się w koszulki-litery i
                    ustawiliśmy na Świdnickiej w napis "Precz z upałami". "U" miało za zadanie
                    oddalać się co jakiś czas... Kto był "U"? Wiem, że kobieta, nie pamiętam
                    nazwiska. Za to "M" był Major, "Z" – Marek Krukowski, a "E" – niejaki Mamut,
                    wówczas młody chłopak. Już nie żyje.
                    - Skąd rekrutowała się armia Majora?
                    – Właśnie spośród młodych ludzi, zwykle na granicy szkoły średniej i studiów.
                    Wspaniale włączali się w zabawy. Ja nie byłem rewelacyjnym happenerem. Raczej
                    zajmowałem się kontaktami między ruchem a światem. Korespondencje szły z mojego
                    mieszkania, potem o Alternatywie było w "New York Timesie", "Le Monde", BBC,
                    Wolnej Europie, nawet w dzienniku w Kuwejcie. A numer telefonu mam wciąż ten
                    sam, tylko doszła trójka na początku."

                    Prosze ciebie, najpierw przeczytaj ponizszy tekst, do ktorego zaprowadzi cie
                    ten link, a pozniej cos mi odpowiedz:
                    twojemiasto.gazeta.pl/wroclaw/1,35762,295737.html
                    • iza.bella.iza Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu 29.09.04, 23:57
                      >>Śmiertelnie poważny Jaruzelski<<
                      >> "Solidarność" zrobiła się koturnowa i oficjalna>>

                      Wykorzystam te zwroty:)

                      Śmiertelnie poważny Wartburg zrobił się koturnowy i oficjalny.
                      • leszek.sopot Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu 30.09.04, 00:22
                        iza.bella.iza napisała:

                        > Śmiertelnie poważny Wartburg zrobił się koturnowy i oficjalny.

                        Ej, nie obrazaj wartburga. To jest czlowiek z zasadami od dawna. Znam takich z
                        Trojmiasta, dla ktorych krasnale i tym podobna swolocz nie licowala z powaga
                        walki z komuna bo nie bylo w tym konstruktywnego, widzieli tylko negacje.

                        PS
                        A Pionior mimowolnie zwrocil w tej wypowiedzi uwage, na to jak slaba i mizerna
                        byla "S" w latach 86-88. Wszystko powoli zaczynalo sie rozsypywac, ludzie
                        wyjezdzali za granice nie z powodu represji, ale beznadziei. Chcialbym abys i
                        ty czasem myslac o Okraglym Stole i rozmowach w Magdalence o tym pamietala.
                        • iza.bella.iza Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu 30.09.04, 00:42
                          leszek.sopot napisał:

                          > iza.bella.iza napisała:
                          >
                          > > Śmiertelnie poważny Wartburg zrobił się koturnowy i oficjalny.
                          >
                          > Ej, nie obrazaj wartburga. To jest czlowiek z zasadami od dawna. Znam takich
                          z
                          > Trojmiasta, dla ktorych krasnale i tym podobna swolocz nie licowala z powaga
                          > walki z komuna bo nie bylo w tym konstruktywnego, widzieli tylko negacje.

                          Czy mówienie o kimś, że jest śmiertelnie poważny i koturnowy to obrażanie?
                          Raczej subiektywny opis pewnych cech, które tak a nie inaczej spostrzegam.
                          A i epitety użyte do opisu sa wyjątkowo literackie.

                          > PS
                          > A Pionior mimowolnie zwrocil w tej wypowiedzi uwage, na to jak slaba i
                          mizerna
                          > byla "S" w latach 86-88. Wszystko powoli zaczynalo sie rozsypywac, ludzie
                          > wyjezdzali za granice nie z powodu represji, ale beznadziei. Chcialbym abys i
                          > ty czasem myslac o Okraglym Stole i rozmowach w Magdalence o tym pamietala.

                          Ale co konkretnie masz na myśli? Co ma wspólnego beznadziejność końca lat
                          osiemdziesiątych z moimi poglądami na porządek "postołowy"? Wyraźnie chcę
                          podkreślić, że ja mam pretensje nie o to, co zrobiono przy okrągłym stole, ale
                          co rozbiono, lub czego nie zrobiono później.
                          • iza.bella.iza p.s. 30.09.04, 00:52
                            Zanim się obrady rozpoczęły sama trochę się bawiłam u boku (nie w kompanii)
                            krasnali. Latałam na ich hepeningi i paru znałam osobiście. Gdyby nie ludzie
                            tacy jak oni, to przyszłoby wyć do księżyca. Potem część krasnali pracowała
                            jako "obsługa techniczna" przy opozycyjnej stronie stołu. Nosili ulotki,
                            korespondencję, plakatowali, itp. Dziś jeden z nich jest posłem partii, która
                            też ma dość porządku "postołowego". Inny pisze czasem w prasie. Jego artykuły
                            też ten porządek starją się podważyć. Jeszcze inny pracował w archiwum MSW -
                            ten od dawna tylko powtarza "żebyście wiedzieli, to co ja wiem" - nic jednak
                            nie mówi, bo obowiązuje go tajemnica służbowa.
                          • leszek.sopot Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu 30.09.04, 00:55
                            iza.bella.iza napisała:
                            > Czy mówienie o kimś, że jest śmiertelnie poważny i koturnowy to obrażanie?

                            Dla wartburga pewnie tak:)

                            > Raczej subiektywny opis pewnych cech, które tak a nie inaczej spostrzegam.
                            > A i epitety użyte do opisu sa wyjątkowo literackie.

                            Ja go tez postrzegam takze poprzez nicka jaki ma, a jest on dla mnie wesoly, bo
                            kojarzy sie z smiesznym autkiem

                            > Ale co konkretnie masz na myśli? Co ma wspólnego beznadziejność końca lat
                            > osiemdziesiątych z moimi poglądami na porządek "postołowy"? Wyraźnie chcę
                            > podkreślić, że ja mam pretensje nie o to, co zrobiono przy okrągłym stole,
                            ale co rozbiono, lub czego nie zrobiono później.

                            Tylko, ze przy OS zgodzono sie na pewne porozumienie, ktore jest przez wielu
                            kwestionowane bo niby komuna miala sama upasc i rozmow nie powinno byc. Ty tez
                            winisz to, co sie po OS dzialo w Polsce i obwiniasz o to tych, ktorzy do tych
                            porozumien doprowadzili. Nie dostrzegasz natomiast tego, jak i wielu innych, ze
                            gdy mozna bylo pojsc do pierwszych prawdziwie wolnych wyborow w 1991 roku, to
                            oboz jeszcze rok wczesniej popierajacy Walese i krytykujacy rzad Mazowieckiego,
                            sie rozpadl i zaczal walczyc pomiedzy soba o wladze - miej pretensje o obecny
                            stan Polski do niewykorzystanych szans po 1991 roku, do tych ludzi z ruchu "S",
                            ktorzy wowczas utworzyli dziesiatki komitetow wyborczych a pozniej nie
                            potrafili sie dobrze ulozyc i wspolpracowac tworzac rzad Olszewskiego. To wtedy
                            byl przeciez czas na to, zeby zrobic to, czego nie zrobil Mazowiecki.
                            • iza.bella.iza Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu 30.09.04, 01:11
                              leszek.sopot napisał:

                              > Tylko, ze przy OS zgodzono sie na pewne porozumienie, ktore jest przez wielu
                              > kwestionowane bo niby komuna miala sama upasc i rozmow nie powinno byc. Ty
                              tez
                              > winisz to, co sie po OS dzialo w Polsce i obwiniasz o to tych, ktorzy do tych
                              > porozumien doprowadzili.

                              Nie wszystkich. Uważam, że wielu patrzyło zbyt "dojutrkowo". Inni zaś nie
                              chcieli i do dziś nie chcą więcej, np. Michnik w sprwie lustracji jest
                              beznadziejny. Ale to nie jest temat na ten wątek. Piszę o tym w trzech innych
                              miejscach.

                              Nie dostrzegasz natomiast tego, jak i wielu innych, ze
                              >
                              > gdy mozna bylo pojsc do pierwszych prawdziwie wolnych wyborow w 1991 roku, to
                              > oboz jeszcze rok wczesniej popierajacy Walese i krytykujacy rzad
                              Mazowieckiego,
                              >
                              > sie rozpadl i zaczal walczyc pomiedzy soba o wladze - miej pretensje o obecny
                              > stan Polski do niewykorzystanych szans po 1991 roku, do tych ludzi z
                              ruchu "S",
                              >
                              > ktorzy wowczas utworzyli dziesiatki komitetow wyborczych a pozniej nie
                              > potrafili sie dobrze ulozyc i wspolpracowac tworzac rzad Olszewskiego. To
                              wtedy
                              >
                              > byl przeciez czas na to, zeby zrobic to, czego nie zrobil Mazowiecki.

                              Przyjmij Leszku do wiadomości, że ja mam po prostu inny punkt widzenia na te
                              sprawy i opieram się on na gromadzonej latami wiedzy. Kiedyś myślałam inaczej,
                              podobnie do Ciebie. Jednak styczność z wieloma różnymi faktami, źródłami i
                              ludźmi, którzy "na różnych frontach" budowali obecną III RP zweryfikowała moje
                              poglądy. My tu wszyscy na FK usiłujemy się wzajemnie przekonać do własnego
                              punktu widzenia. Na ogół z marnym skutkiem, bo każdy spostrzega po swojemu i z
                              posiadanej wiedzy własne wnioski wyciąga. Poza tym na forum nie sposób
                              przedstawić wszystkich argumentów jakie się ma w zanadrzu. W każdym razie mój
                              pogląd na genezę obecnej Polski mam jak na razie ugruntowany, jeśli się zmienia
                              to raczej nie w tym kierunku, który chcesz mi wskazać. Ja już tam byłam.
                    • Gość: wartburg Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu IP: *.b.dial.de.ignite.net 30.09.04, 01:14
                      leszek.sopot napisał:

                      > Poczucie humoru, to rzecz gustu i kazdy moze miec inne. Mnie to smieszy,
                      ciebie
                      >
                      > nie - i mysle, ze to moze byc na tyle.

                      Zgoda całkowita.

                      > Jednak skad ty masz wiedze, o tym, ze krasnalami byly dzieci szefow policji
                      czy partyjnych bosow, to ja nie mam pojecia!

                      Tej wiedzy w odniesieniu do konkretnych osób oczywiście nie mam. Wiem jednak,
                      że chłopcy z MO uważali, żeby nie trafić na kogoś, kto może być kryty. To nie
                      musieli być synowie milicjantów. Wystarczyło, że ktoś był z ustosunkowanej
                      rodziny. Sędzia, adwokat, wojskowy, profesor uniwersytetu. Powtarzam, PRL
                      była społeczeństwem stanowym. Zomowcy byli na samym dole hierarchii i mieli
                      tego pełną świadomość. Swoje kompleksy odreagowywali na najsłabszych, a nie
                      tam, gdzie nie byli pewni, co jest grane. A takie niewiadome były na porządku
                      dziennym, kiedy wchodzili w konflikt z młodzieżą inteligencką. Spróbuj wczuć
                      się w psychikę tych ludzi. Wiem, że to nie jest łatwe, ale spróbować można.

                      Teraz przeczytałem link od Ciebie. Wbrew temu, co piszesz, nie wynika z niego,
                      że uczestnicy tych happeningów byli pałowani. Wręcz przeciwnie, autor artykułu
                      podkreśla bezradność stróżów prawa, której przyczyny wyłożyłem powyżej.
                      "Kilkanaście tysięcy wrocławian (ponoć i dwadzieścia było) przyszło popołudniu
                      na Świdnicką. Jedni mieli własnoręcznie uszyte czapki, inni wkładali te, które
                      hojnie rozdawali "pomarańczowi". Radosnym korowodem, na oczach bezradnej
                      milicji, tłum przemaszerował przez miasto."

                      Nie chce umniejszać zasług PA. Na pewno odegrała pozytywną rolę, jednak ten
                      rodzaj dowcipu mnie nie bierze. Może ze względu na pewną nieszczerość, jaką w
                      nim wyczuwam. Gra, żeby nie przekroczyć pewnej granicy, która jeszcze daje
                      gwarancję bezpieczństwa dla niesfornego kontestatora, bo wie, że ciocia, ze
                      wujek go wyciągnie. Te granice z pewnością się przesuwały i kontestacje nie
                      zawsze były bezpieczne, ale właśnie w tym wyczuwam pewną dwuznaczność, która mi
                      przeszkadza. Dla mnie to nie przypadek, że w tę tradycję próbuje się teraz
                      wpisać Kwaśniewski.

                      Dowcipy Piniora, które cytujesz poniżej, są lepsze. Podobały mi się te
                      uciekające literki. Ale to, co podałeś wcześniej, z tym świadkiem przebitym
                      strzałą na rozprawie sądowej, to było poniżej kryryki. Przedstawienie jak u
                      cioci na imieninach ku uciesze wujka sędziego, który chichocze.


                      Tylko jeden z licznych przykladow -
                      > jednym ze skrzatow wzywajacych w 1987 roku do tego by skonczyly sie wreszcie
                      > okropne upaly byl Jozef Pinior - zaprawde nie wiem, czy jakies jego ze wsi
                      > (moze z nieprawego loza) sluzyly w ZOMO lub MO.
                      > A co do represji - to konczylo sie zwykle na palowaniu, no bo za coz bylo
                      > wsadzac do wiezienia kogos, kto mial na sobie czapke krasnala i rozdawal np.
                      > tulipany.
                      > Maly fragment wywiadu z Piniorem:
                      > "Jak wszedł Pan do "pomarańczówki"?
                      > - Była druga połowa lat 80. Śmiertelnie poważny Jaruzelski i służby
                      > bezpieczeństwa, które nie wierzyły już w to, co robiły. Ludzie znużeni, bez
                      > nadziei, kompletne dno, Piotr Siemion dobrze oddał tamte nastroje w "Niskich
                      > Łąkach". Młodzi ludzie uciekali ze zmęczonej Polski za granicę. Byłem coraz
                      > bardziej zniechęcony do "Solidarności", która po licznych represjach straciła
                      > na sile. "S" była już jałowa.
                      > - Jaką przewagę miała Alternatywa?
                      > – "Solidarność" zrobiła się koturnowa i oficjalna, a Major zaproponował c
                      > oś
                      > zupełnie nowego. Włączyłem się do Alternatywy, bo szukałem odnowy duchowej.
                      > Major zakwestionował wszystko, co było dotąd. Wiadomo było, że PRL jest
                      passé,
                      > wobec Kościoła byliśmy krytyczni, ale i "Solidarność" się wypaliła. I wtedy,
                      w
                      > 1986, wybuchła Pomarańczowa Alternatywa. Jej zabawy okazały się czymś nowym,
                      > bardzo świeżym. Znacznie lepiej niż "Solidarność" obnażały absurd sytuacji R
                      > 11;
                      > fazy terminalnej komunizmu, imperium, którego nikt się już nie bał. Wszedłem
                      w
                      > happeningi w 1987 roku. [...]
                      > - Pana pierwszy happening?
                      > – Był lipiec 1987. Denerwowałem się, że nic się nie dzieje, że "Solidarno
                      > ść"
                      > nic nie robi. W lipcu – choćby nie wiem co – szefowie "S" wyjeżdżal
                      > i z żonami
                      > na wakacje. Po ścianach chodziłem, tak byłem wkurzony bezczynnością.
                      Zgłosiłem
                      > się do Majora i zostałem literką "R". Ubraliśmy się w koszulki-litery i
                      > ustawiliśmy na Świdnickiej w napis "Precz z upałami". "U" miało za zadanie
                      > oddalać się co jakiś czas... Kto był "U"? Wiem, że kobieta, nie pamiętam
                      > nazwiska. Za to "M" był Major, "Z" – Marek Krukowski, a "E" – nieja
                      > ki Mamut,
                      > wówczas młody chłopak. Już nie żyje.
                      > - Skąd rekrutowała się armia Majora?
                      > – Właśnie spośród młodych ludzi, zwykle na granicy szkoły średniej i stud
                      > iów.
                      > Wspaniale włączali się w zabawy. Ja nie byłem rewelacyjnym happenerem. Raczej
                      > zajmowałem się kontaktami między ruchem a światem. Korespondencje szły z
                      mojego
                      >
                      > mieszkania, potem o Alternatywie było w "New York Timesie", "Le Monde", BBC,
                      > Wolnej Europie, nawet w dzienniku w Kuwejcie. A numer telefonu mam wciąż ten
                      > sam, tylko doszła trójka na początku."
                      >
                      > Prosze ciebie, najpierw przeczytaj ponizszy tekst, do ktorego zaprowadzi cie
                      > ten link, a pozniej cos mi odpowiedz:
                      > twojemiasto.gazeta.pl/wroclaw/1,35762,295737.html
                      • leszek.sopot Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu 30.09.04, 01:59
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):
                        > Tej wiedzy w odniesieniu do konkretnych osób oczywiście nie mam. Wiem
                        jednak, że chłopcy z MO uważali, żeby nie trafić na kogoś, kto może być kryty.

                        Nie mam pojecia w jaki sposob zomowcy mogli uwazac by nie trafic na kogos kto
                        byl kryty - jakies radary mieli? Po prostu zomoli i nadzorujacych ich oficerow
                        zaskakiwala taka sytuacja, z ktora nigdy wczesniej nie mieli do czynienia, nie
                        uczono ich jak postapic. Dlatego stali najczescie jak barany i tylko od czasu
                        do czasu komus przywalili pala.

                        > To nie musieli być synowie milicjantów. Wystarczyło, że ktoś był z
                        ustosunkowanej rodziny. Sędzia, adwokat, wojskowy, profesor uniwersytetu.

                        Tez masz uogolnienia:( Akurat w Trojmiescie, przynajmniej z tych ludzi, ktorych
                        jakos kojarzylem, zaden nie byl z ustosunkowanej rodziny, byli to raczej ludzie
                        typu Konjo Konik (ze Skiba prowadzi od czasu do czasu rozne jajcarskie
                        programy) i innej alternatywy, takze angazowali sie w to chlopcy sympatyzujacy
                        z zielonymi, czy majacy jakies ciagoty tetralno-happeningowe. Jesli byl wsrod
                        nich jakis syn profesora, milicjanta czy wojskowego - to bardzo dobrze. Poznal
                        troche swiata, byc moze otworzyl sie na ludzi i przygode.

                        > Powtarzam, PRL była społeczeństwem stanowym. Zomowcy byli na samym dole
                        hierarchii i mieli tego pełną świadomość. Swoje kompleksy odreagowywali na
                        najsłabszych, a nie tam, gdzie nie byli pewni, co jest grane.

                        Zomowcy robili to co im kazano, a nie lazili tam gdzie byli najslabsi by machac
                        pala i lac po mordach. Czy ty sobie wyobrazasz, ze byla to formacja, ktora
                        krazyla po Polsce i z samej siebie jednych okladala palami a innych nie?

                        > A takie niewiadome były na porządku
                        > dziennym, kiedy wchodzili w konflikt z młodzieżą inteligencką. Spróbuj wczuć
                        > się w psychikę tych ludzi. Wiem, że to nie jest łatwe, ale spróbować można.

                        Po co sie wczuwac? Oni nire robili tego co czuli, ale to co im kazano robic. To
                        przeciez jasne.

                        > Teraz przeczytałem link od Ciebie. Wbrew temu, co piszesz, nie wynika z
                        niego, że uczestnicy tych happeningów byli pałowani. Wręcz przeciwnie, autor
                        artykułu podkreśla bezradność stróżów prawa, której przyczyny wyłożyłem
                        powyżej.


                        Ale palowania zdarzaly sie. Moze Major lub Pinior pala nie dostal, ale inni
                        tak - np. tacy przylapani na miescie gdy malowali gdzies krasnala, to po
                        spalowaniu w budzie wykopywano ich najczesciej z powrotem na ulice.


                        > Gra, żeby nie przekroczyć pewnej granicy, która jeszcze daje
                        > gwarancję bezpieczństwa dla niesfornego kontestatora, bo wie, że ciocia, ze
                        > wujek go wyciągnie.

                        Tylko taki powod widzisz, to masz chyba klopoty z wczuciem sie w psychike
                        krasnali i ich motywacje. Bardzo krzywdzisz tych ludzi.

                        > Te granice z pewnością się przesuwały i kontestacje nie
                        > zawsze były bezpieczne, ale właśnie w tym wyczuwam pewną dwuznaczność, która
                        mi przeszkadza. Dla mnie to nie przypadek, że w tę tradycję próbuje się teraz
                        > wpisać Kwaśniewski.

                        W jaki sposob Kwach probuje sie wpisac w te tradycje? Przeciez, kurcze, ja
                        zazartowalem, a ty najwyrazniej na serio myslisz, ze Kwach do tej tradycji
                        swiadomie nawiazal. Jesli nawiazal to podswiadomie. Jesli myslisz, ze jest
                        inaczej, to mozesz wyslac prezydentowi czapke krasnala lub 3-metrowa podpaske z
                        napisem: "Lepsze podpaski niz rakieta atomowa".

                        > Dowcipy Piniora, które cytujesz poniżej, są lepsze. Podobały mi się te
                        > uciekające literki. Ale to, co podałeś wcześniej, z tym świadkiem przebitym
                        > strzałą na rozprawie sądowej, to było poniżej kryryki. Przedstawienie jak u
                        > cioci na imieninach ku uciesze wujka sędziego, który chichocze.

                        No pewnie, ze by ci bardzie sie podobalo, gdyby za obraze sadu pozamykal
                        wszystkich do ciupy. Ale pamietaj o tym, ze na tej rozprawie byla cala masa
                        zagranicznych dziennikarzy, ze o PA pisaly gazety w calej Europie, a w tym
                        czasie nasza ludowa wladza chciala juz uchodzic za jak najbardziej
                        demokratyczna. W dodatku ci milicjanci tak glupio zeznawali, a ludzie z PA
                        zrobili tak surreallistyczne wrazenie, ze udalo im sie chyba jako jedynym w
                        Polsce zrobic happening z powaznej rozprawy sadowej w powaznym sadzie! Poza
                        tym, co to za "przyjecie u cioci na imieninach"? Byles kiedys w sadzie w stanie
                        wojennym na jakiejs rozprawie? Czy wiesz z jakim strachem ludzie tam
                        przychodzili? Nikt wczesniej przed Majorem i jego ludzmi nie odwazyl sie
                        zadrwic z sadu, i dlatego tez ten sad po prostu zglupial.

                        • Gość: wartburg Re: Poczucie humoru, to rzecz gustu IP: *.b.dial.de.ignite.net 30.09.04, 02:47
                          leszek.sopot napisał:

                          >
                          >
                          > Nie mam pojecia w jaki sposob zomowcy mogli uwazac by nie trafic na kogos kto
                          > byl kryty - jakies radary mieli?

                          Albo jesteś zmęczony albo celowo nie chcesz zrozumieć rzeczy najprostszych.
                          Jakie radary? Chyba że uważasz, że potrzebne są radary, żeby odróżnić kogoś z
                          inteligenckiej rodziny od robotnika? Nie powiesz mi chyba, że w pomarańczową
                          alternatywę bawiła się młodzież z domów robotniczych?


                          Po prostu zomoli i nadzorujacych ich oficerow
                          > zaskakiwala taka sytuacja, z ktora nigdy wczesniej nie mieli do czynienia,
                          nie
                          > uczono ich jak postapic. Dlatego stali najczescie jak barany i tylko od czasu
                          > do czasu komus przywalili pala.

                          A ja uważam, że gdyby czuli kogoś z ich warstwy społecznej, to pałowaliby
                          takiego bez chwili zastanowienia.
                          >
                          > > To nie musieli być synowie milicjantów. Wystarczyło, że ktoś był z
                          > ustosunkowanej rodziny. Sędzia, adwokat, wojskowy, profesor uniwersytetu.
                          >
                          > Tez masz uogolnienia:( Akurat w Trojmiescie, przynajmniej z tych ludzi,
                          ktorych
                          >
                          > jakos kojarzylem, zaden nie byl z ustosunkowanej rodziny, byli to raczej
                          ludzie
                          >
                          > typu Konjo Konik (ze Skiba prowadzi od czasu do czasu rozne jajcarskie
                          > programy) i innej alternatywy, takze angazowali sie w to chlopcy
                          sympatyzujacy
                          > z zielonymi, czy majacy jakies ciagoty tetralno-happeningowe. Jesli byl wsrod
                          > nich jakis syn profesora, milicjanta czy wojskowego - to bardzo dobrze.
                          Poznal
                          > troche swiata, byc moze otworzyl sie na ludzi i przygode.

                          Mówisz rzeczy dla mnie najzupełniej zaskające. To była młodzież robotnicza?
                          Jestem pod wrażeniem.
                          >
                          > > Powtarzam, PRL była społeczeństwem stanowym. Zomowcy byli na samym dole
                          > hierarchii i mieli tego pełną świadomość. Swoje kompleksy odreagowywali na
                          > najsłabszych, a nie tam, gdzie nie byli pewni, co jest grane.
                          >
                          > Zomowcy robili to co im kazano, a nie lazili tam gdzie byli najslabsi by
                          machac
                          >
                          > pala i lac po mordach.

                          Tylko że raz pałowali, a innym razem stali ogłupiali jak barany.

                          Czy ty sobie wyobrazasz, ze byla to formacja, ktora
                          > krazyla po Polsce i z samej siebie jednych okladala palami a innych nie?
                          >
                          > > A takie niewiadome były na porządku
                          > > dziennym, kiedy wchodzili w konflikt z młodzieżą inteligencką. Spróbuj wc
                          > zuć
                          > > się w psychikę tych ludzi. Wiem, że to nie jest łatwe, ale spróbować moż
                          > na.
                          >
                          > Po co sie wczuwac? Oni nire robili tego co czuli, ale to co im kazano robic.
                          To
                          >
                          > przeciez jasne.

                          To nie jest jasne. Zaproponowałem Ci, żebyś się wczuł, bo widzę, że nigdy nie
                          przyszlo Ci nawet do głowy, żeby to zrobić. Myślałem, że zależy Ci na
                          pogłębionym postrzeganiu świata... Czy też może robisz to tylko w odniesieniu
                          do siebie samego?
                          >
                          > > Teraz przeczytałem link od Ciebie. Wbrew temu, co piszesz, nie wynika z
                          > niego, że uczestnicy tych happeningów byli pałowani. Wręcz przeciwnie, autor
                          > artykułu podkreśla bezradność stróżów prawa, której przyczyny wyłożyłem
                          > powyżej.
                          >
                          >
                          > Ale palowania zdarzaly sie. Moze Major lub Pinior pala nie dostal, ale inni
                          > tak - np. tacy przylapani na miescie gdy malowali gdzies krasnala, to po
                          > spalowaniu w budzie wykopywano ich najczesciej z powrotem na ulice.
                          >
                          >
                          > > Gra, żeby nie przekroczyć pewnej granicy, która jeszcze daje
                          > > gwarancję bezpieczństwa dla niesfornego kontestatora, bo wie, że ciocia,
                          > ze
                          > > wujek go wyciągnie.
                          >
                          > Tylko taki powod widzisz, to masz chyba klopoty z wczuciem sie w psychike
                          > krasnali i ich motywacje. Bardzo krzywdzisz tych ludzi.

                          Być może tutaj wyciągnąłem zbyt radykalne wnioski.
                          >
                          > > Te granice z pewnością się przesuwały i kontestacje nie
                          > > zawsze były bezpieczne, ale właśnie w tym wyczuwam pewną dwuznaczność, kt
                          > óra
                          > mi przeszkadza. Dla mnie to nie przypadek, że w tę tradycję próbuje się teraz
                          > > wpisać Kwaśniewski.
                          >
                          > W jaki sposob Kwach probuje sie wpisac w te tradycje? Przeciez, kurcze, ja
                          > zazartowalem, a ty najwyrazniej na serio myslisz, ze Kwach do tej tradycji
                          > swiadomie nawiazal.

                          Ale ja nie o Twoim żarcie przecież napisałem, tylko o tym głupawym dowcipie
                          Kwacha, nadanym dzisiaj w "Wiadomościach", od ktorego ten wątek się w ogóle
                          zaczął.


                          Jesli nawiazal to podswiadomie. Jesli myslisz, ze jest
                          > inaczej, to mozesz wyslac prezydentowi czapke krasnala lub 3-metrowa podpaske
                          z
                          >
                          > napisem: "Lepsze podpaski niz rakieta atomowa".
                          >
                          > > Dowcipy Piniora, które cytujesz poniżej, są lepsze. Podobały mi się te
                          > > uciekające literki. Ale to, co podałeś wcześniej, z tym świadkiem przebi
                          > tym
                          > > strzałą na rozprawie sądowej, to było poniżej kryryki. Przedstawienie ja
                          > k u
                          > > cioci na imieninach ku uciesze wujka sędziego, który chichocze.
                          >
                          > No pewnie, ze by ci bardzie sie podobalo, gdyby za obraze sadu pozamykal
                          > wszystkich do ciupy.

                          No to mnie zdefiniowałeś...

                          Ale pamietaj o tym, ze na tej rozprawie byla cala masa
                          > zagranicznych dziennikarzy, ze o PA pisaly gazety w calej Europie, a w tym
                          > czasie nasza ludowa wladza chciala juz uchodzic za jak najbardziej
                          > demokratyczna.

                          Tu z kolei przyznajesz mi rację....

                          W dodatku ci milicjanci tak glupio zeznawali, a ludzie z PA
                          > zrobili tak surreallistyczne wrazenie, ze udalo im sie chyba jako jedynym w
                          > Polsce zrobic happening z powaznej rozprawy sadowej w powaznym sadzie! Poza
                          > tym, co to za "przyjecie u cioci na imieninach"?

                          Takie właśnie skojarzenia wywołała u mnie relacja z tego procesu - "przyjęcie u
                          cioci na imieninach"


                          Byles kiedys w sadzie w stanie
                          >
                          > wojennym na jakiejs rozprawie? Czy wiesz z jakim strachem ludzie tam
                          > przychodzili?

                          Na rozprawy, na których nie było dziennikarzy zagranicznych, zwyczajni
                          oskarżeni przychodzili z pewnością z duszą na ramieniu.

                          Nikt wczesniej przed Majorem i jego ludzmi nie odwazyl sie
                          > zadrwic z sadu, i dlatego tez ten sad po prostu zglupial.

                          I to był najlepszy dowcip.

                          Nie wiem tylko, dlaczego śmiać się z niego nie mogę. Może dlatego, że ten
                          śmiech jest tu czymś w rodzaju obowiązku patriotycznego i czuję się, jakby mi
                          ktoś rozkazywał, żebym pękał ze śmiechu, a ja tak nie umiem. Pewnie z przekory
                          zamiast śmiać się, wpadam w zły nastrój. Sorry.
                          >
              • Gość: michal Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.04, 22:45
                Zenujace sa teksty, ktore ty tutaj wypisujesz. Nie bylo cie wtedy we Wroclawiu,
                a wymadrzasz sie jakbys wszystko widzial i znal wrecz rodziny "tych chlopcow".
                Zdecydowanie brak ci poczucia humoru.
                • szpikulec1 Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 22:48
                  wyluzuj smutasie wroclawski
                  • Gość: michal Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.04, 22:52
                    tys sie chyba nadzial na szpikulec, zgadlem?
                    • szpikulec1 Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 22:54
                      Ty nie miales zgadywac, tylko wyluzowac !
                      Rob to o co Cie prosza !
                      • Gość: michal Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.04, 22:58
                        Jesli ci to ulzy w bolu, to oswiadczam, ze sie wyluzowalem.
                      • iza.bella.iza Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 23:15
                        szpikulec1 napisał:

                        > Ty nie miales zgadywac, tylko wyluzowac !
                        > Rob to o co Cie prosza !

                        Lepiej się posłuchaj, bo proszą Cię chyba aż 4 osoby w jednym szpikulcu -
                        Bratek, obywatel GT, vin i Miś. Tak coś czuję:)
                        • Gość: michal Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.04, 23:23
                          Ciekawe ile osob moze sie zmiescic na jednym szpikulcu. Byla to kiedys kwestia
                          teologiczna.
                          • iza.bella.iza Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 23:37
                            Gość portalu: michal napisał(a):

                            > Ciekawe ile osob moze sie zmiescic na jednym szpikulcu. Byla to kiedys
                            kwestia
                            > teologiczna.

                            Jeśli te osoby, to krakowscy intelektualiści, to... mnoga, oj mnoga:))))
              • iza.bella.iza Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 23:10
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > Też o tym myślałem. To była już połowa lat osiemdziesiątych, a właściwie ich
                > końcówka. Ci chłopcy, najczęściej z dobrych rodzin, z ustosunkowanymi
                ciotkami
                >
                > i wujkami, wcale tak dużo nie ryzykowali. Mogę się mylić, ale odnoszę
                wrażenie,
                >
                > że to było wkalkulowane...

                Wiesz co, Wartburgu? Ostatnio zaczynasz się strasznie puszyć i nadymać jak
                balon. I zupełnie jak balon, latający pod sufitem przemawiasz na forum z
                wysoka, tonem tak metorskim, że aż śmiesznym. Więc spytam się Ciebie,
                parafrazując pewne słynne zdanie: a co ty zrobiłeś dla Polski, dla jej wolności
                czym ryzykowałeś"?

                > Chamy z ZOMO pewnie się bały zrobić im krzywdę, bo
                > nie wiedziały, na kogo mogą trafić.

                Chamy z Zomo w 1987 roku pobiły mojego kolegę do nieprztomności, ża to, że
                rzucił w kierunku kordonu śmietaną w plastikowym pudełku i krzyczał, że to w
                podzięce za petardę, którą chwilę wcześniej oni tamci rzucili w kierunku
                manifestantów.

                > Poza tym, powtarzam, jakość tych dowcipów była naprawdę żenująca. Tak jak
                > dzisiejsze wygłupy Kwacha, który jedzie tym samym kodem środowiskowym...

                Żenujące jest Twoej porównanie tych dwóch spraw. Napij się wody i pomyśl zanim
                coś napiszesz.
                • Gość: wartburg Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata IP: *.pool.mediaWays.net 29.09.04, 23:59
                  Wiesz co, Izo. Tego nawet przeczytać się nie da. Sorry, kiedyś byłem lepszego
                  zdania o Tobie. To jest tak płaskie i jednowymiarowe, co piszesz. Nigdy nie
                  przyszło Ci do głowy, że rzeczy można oglądać z różnych stron? Radzę Ci, rusz
                  nieco wyobraźnią, a przede wszystkim czytaj uważniej, co inni piszą. Może
                  wtedy przestaniesz walić tak na oślep przed siebie...
                  • iza.bella.iza Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 30.09.04, 00:10
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    > Wiesz co, Izo. Tego nawet przeczytać się nie da. Sorry, kiedyś byłem
                    lepszego
                    >
                    > zdania o Tobie. To jest tak płaskie i jednowymiarowe, co piszesz. Nigdy nie
                    > przyszło Ci do głowy, że rzeczy można oglądać z różnych stron? Radzę Ci,
                    rusz
                    > nieco wyobraźnią, a przede wszystkim czytaj uważniej, co inni piszą. Może
                    > wtedy przestaniesz walić tak na oślep przed siebie...

                    To Ty tu rzucasz płaskie i jednowymiarowe oskarżenia. Skąd np. wiesz jakie
                    pochodzenie społeczne mieli członkowie "Pomarańczowej Alternatywy"? Pewnie mi
                    odpowiesz, że tak przypuszczasz na podstawie osobistego doświadczenia
                    życiowego, a w ogóle to MASZ PRAWO pisać, jak Ci się żywnie podoba. Od trudnych
                    pytań zaś uciekasz. A może nie widzisz co inni piszą, bo jak twierdzisz, tego
                    nawet przeczytać się nie da. Da się - jest po polsku, bez większych uchybień
                    gramatycznych i ortograficznych. Gdybyś jednak doczytał do końca, to musiałbyś
                    odpowiedzieć na konretne zdania i pytania. Łatwiej się obrazić i "walić tak na
                    oślep przed siebie". Więc sobie wal - MASZ TAKIE PRAWO. Tylko co z tego? Jak
                    się z tym czujesz, na tym swoim wysokim tronie? Nie odpowiadaj - pomyśl.
          • leszek.sopot Re: "Pershingom - nie, podpaskom - tak" - errata 29.09.04, 22:37
            Dla mnie to byly najwspanialsze jaja w stanie wojennym. Niestety to co dzialo
            sie z krasnalami w Gdansku nie doroslo do nog Wroclawowi. Nie wiem czy gdybym
            to widzial na wlasne oczy czy by mnie to smieszylo, ale prawie na 100 proc.
            tak. Wyobraz sobie: pelno zomoli z tarczami i palami, skoty, gdzies w tle
            polewaczki, a tu maszeruje tlum z 3 metrowa podpaska - po prostu swietna,
            znakomita surrealistyczna zabawa.
            Takich roznych opisow z imprez Majora publikowano wiele w stanie wojennym. One
            rozswietlaly ponura rzeczywistosc i - moim zdaniem - pograzaly ten system tzw.
            realnego socjalizmu, bardziej niz jakies polityczne teksty drukowane w
            podziemiu. Uwalnialy od strachu wielu jajcarzy w calej Polsce - np. sladami
            Majora podazyl w Lodzi Krzysiek Skiba, ktory w 1988 zrobil wspanialy happening
            na Piotrowskiej w Lodzi.

            To nie jest kod srodowiskowy! Zsypy to nie bylo ani moje ani Majora srodowisko,
            ani zadnego z krasnali. Gust zsypowski to byla marynara jak dla 1 sekretarza
            partii, a nam bylo duzo blizej do dzinsowej kurtki Kuronia i porozciaganych
            swetrow.
            • szpikulec1 czyli walka 29.09.04, 22:44
              z cala absurdalna rzeczywistoscia tamtych lat
              za pomoca absurdu ( nie tak do konca absurdu)
              co bylo, przyznaje Ci racje, bardzo, ale to bardzo smieszne

              dziekje za przypomnienie

              pzdr vin
              • leszek.sopot Czyzby Major dopadl Kwacha? 29.09.04, 23:03
                Tak mi przyszlo do glowy... Zsypom nie moglo sie pomiescic w glowie, ze tyle
                sie wysilali by na uczelniach zaszczepic zdrowa mysl budowy jedynego slusznego
                ustroju, a tu cala ich prace rozbijaly krasnale co raz pojawiajace sie na
                murach i robiace happeningi. Przez caly okres stanu wojennego, zadna impreza
                zsypowska w Trojmiescie (mysle o rozrywce) nie przyciagala widzow (oprocz
                dyskotek w klubach studenckich, ktore byly w ich reku), a Major potrafil rzucic
                haslo i jak jeden maz na happening zjawialo sie tysiac krasnali. Kwachowi jako
                odpowiedzialnemu z ramienia partii musialo sie to snic po nocach, przezywal
                koszmary. A dobil go zapewnie wroclawski proces Majora za podpaske - byc moze
                to sam Kwach wpadl na pomysl by w wsadzic do paki Pomaranczowa Alternatywe? I
                tak gdzies, ta zadra mu tkwila az niespodziewanie sie z tym zdradzil, gdy po
                raz pierwszy w zyciu zetknal sie z fabryka robiaca podpaski. Nagle, gdzie z
                jego mrocznej pamieci wyplynely wspomnienia o koszmarnych snach, w ktorych
                jakis Major maszerowal z 3-metrowa podpaska, a tlum skandowal: "Lepsze podpaski
                niz pershingi", no i powiedzial co powiedzia...
                Dopelnila sie wiec zemsta majora na Kwachu, ktory zamknal go do aresztu.
                • szpikulec1 Marzy mi sie, powtorka 29.09.04, 23:22
                  tamtego happeningu, z tematem podpasek, dzisiaj pod palacem prezydenckim :))


                  • leszek.sopot Re: Marzy mi sie, powtorka 29.09.04, 23:38
                    szpikulec1 napisał:

                    > tamtego happeningu, z tematem podpasek, dzisiaj pod palacem prezydenckim :))

                    :)))

                    ale tamtego ducha w ludziach juz nie ma, teraz "jaja" polegaja chyba tylko na
                    malowaniu byle jakich bazgrolow na murach:(
                    • szpikulec1 Chyba, ze... 29.09.04, 23:46
                      stary "happeningowiec" Leper wywinie jakis numer:))
                      • leszek.sopot Re: Chyba, ze... 29.09.04, 23:53
                        szpikulec1 napisał:

                        > stary "happeningowiec" Leper wywinie jakis numer:))

                        Leper to zrobilby tylko cos na powaznie i na pewno by mnie to nie rozsmieszylo.
    • Gość: eres Re: aforyzmy Kwaśniewskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:09
      Po prostu wypowiedź godna "wielkiego" męża stanu... promocja podpasek!
      A poza tym niewiele miał Kwaśniewski do powiedzenia o sprawach istotnie
      ważnych, bo i nic nie osiągnął. Swoją drogą potraktowano go jak natręta, co
      wjęzyku dyplomatów zwie się bodaj: persona non grata.
    • Gość: krakus Re: aforyzmy Kwaśniewskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:58
      Przekuć podpaski na lemiesze!
      Nie będzie Putin podpasek nam iwanił!
      A jak będzie, to trzeba wresycie rżnąć podpaską o bruk ulicy.
      • maksimum IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! 30.09.04, 00:33
        iza.bella.iza napisała:

        > Gość portalu: Henryk napisał(a):
        >
        > > Ja naprawdę szczerze onegdaj przeprosiłem Panią za "wątpliwości" co do Pa
        > ni płci. Bycie Kobietą ,w moim jakimś tam odczuciu, obliguje
        >
        > Pana jakieś tam odczucie na temat kobiet jest, sądząc z powyższego zdania,
        tak enimagtyczne i trudne do określenie, że nie mam zamiaru się nim przejmować.
        >Dla mnie ważniejsze jest moje własne odczucie.
        >
        > > i nie godzi się, o im z
        > > natury przypisanym dolegliwościom(niezręczne:)),wyrażać się, jak nie
        > przymierzając, faceci pod z budką z piwem.;)
        >
        > Skąd pan, panie Henryku wie jak się wyrażaja faceci pod z budką z piwem?
        > Przecież pan jest taki kulturalny! Czyżby pan popijał razem z nimi i przy
        > okazji udzielał lekcji savoire vivre? Bo w to, że to pana naturalne środwisko
        > nie sposób uwierzyć!

        Izooooo uspokoj sie,to jest takie powiedzenie,ktore kazde dziecko w Polsce
        zna,nawet to ktore piwa nie widzialo na oczy.

        >
        > > A politykom (wszelkiej maści), jak pokazuje nasza 15-toletnia rzeczywisto
        > ść, uchodzi niestety coraż iwęcej.
        > > M. in. dlatego, że dla
        > > Jeśli politycy i większość "autorytetów" upadają coraz niżej, to można ty
        > m usprawiedliwiać staczanie się do podonnego poziomu Polskich Pań?
        >
        > M. in. dlatego, że takim osobom jak pan, to mało przeszkadza i nie wyrażają
        > publicznie swojego niezadowolenia, zamiast tego wolą zajmować się tym jak się
        > wyrażają i zachowują osoby zupełnie prywatne.

        Mamy niewielki wplyw na forum na osoby publiczne,ale miedzy soba mozemy sie
        doksztalcac.
        Cos widze Iza,ze temat z podpaskami jest dla Ciebie wrazliwy.
        Kiedys moja zona powiedziala,ze tanio pozbedzie sie zapasu podpasek bo akurat
        zaszla w ciaze i mnie podpaski kojarza sie z niezachodzeniem w ciaze.
        • maksimum Re: IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! 30.09.04, 00:41
          kataryna.kataryna napisała:

          > Gość portalu: Henryk napisał(a):
          >
          > > Gratuluję "delikatności" Pani "iza.bella.iza" - mówi Pani, z typowym dla
          > nieokr
          > > zesanych typów, o sprawach z natury delikatnych dla Pań.
          > > Jeśli faktycznie jest Pani Kobietą to całkowicie we mnie(facecie) burzy P
          > ani obraz tej lepszej, delikatniejszej i łagodniejszej z natury połowy rasy
          > ludzkiej.

          Delikatniejsze i lagodniejsze z natury sa,TYLKO wtedy gdy sa we wlasciwych
          zwiazkach z mezczyznami,bo gdy tego nie doznaja to bywaja agresywne i
          opryskliwe.

          > > Że też Panie z "koła wzajemnej adoracji" tego nie zauważają ?
          > > Zniesmaczony. Henryk.

          Wlasnie zauwazyly i spiesza z pomoca.

          > Jeśli o mnie chodzi to powiem szczerze - nie mam pojęcia o który fragment
          Panu chodzi. Ja nic niesmacznego nie znalazłam. Poza oczywiście Pańskimi
          > połajankami.

          Heniu nie przejmuj sie ,to taka prowokacja graniczaca z zalotami.
          • Gość: Henryk Re: IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! IP: 82.160.30.* 30.09.04, 01:59
            -"Delikatniejsze i lagodniejsze z natury sa,TYLKO wtedy gdy sa we wlasciwych
            zwiazkach z mezczyznami,,,"

            Mam wrażenie, że działa to i w drugą stronę, gdy mężczyżni są we właściwych związkach z kobietami. Chyba dlatego tak mnie razi niewybredne słownictwo w ustach forumowych Pań - nielicznych (na szczęście):).
        • iza.bella.iza Re: IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! 30.09.04, 00:44
          Ja o podpaskach w tym wątku wypowiedziałam się raz:)
          To panowie jakoś nie mogą uwolnić się od tego tematu. Czyżby to była
          freudowska "zazdrość o pochwę"?
          • maksimum Re: IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! 30.09.04, 01:07
            iza.bella.iza napisała:

            > Ja o podpaskach w tym wątku wypowiedziałam się raz:)
            > To panowie jakoś nie mogą uwolnić się od tego tematu. Czyżby to była
            > freudowska "zazdrość o pochwę"?

            To moze Ty bys chciala,zeby tak bylo,bo mnie to do glowy nie przyszlo?
            • iza.bella.iza Re: IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! 30.09.04, 01:12
              Bo nie masz swoje psychoanalityka:)

              Pa, pa
              • maksimum Re: IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! 30.09.04, 01:19
                iza.bella.iza napisała:

                > Bo nie masz swoje psychoanalityka:)

                Nie mam,bo mnie nie jest potrzebny,a potrzebny jest temu co ma problemy z
                wytlumaczeniem swojego zachowania.

                > Pa, pa

                Mnie nawet do glowy nie przyszlo,zeby opierac sie na tym co powiedzial Freud.
                To tak jakby nauczycielem astronomii dla ludzi po studiach byl np Kopernik.
                • iza.bella.iza Re: IZA OKLADA WSZYSTKICH ROWNO ! 30.09.04, 01:28
                  Pogadaj z Wartburgiem, jak koniecznie musisz. Zdania na temat Ciebie i
                  rozmawiania z Tobą nie zmieniłam.

                  Pa, pa, pa!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka