pies_na_czarnych
13.04.17, 21:31
Strach w oczach
W siódmą rocznicę katastrofy dziennikarz Wiktor Bater rozmawiał z portalem Wp.pl. – Wiem z relacji naszych dyplomatów, którzy opiekowali się polskimi politykami, że Antoni Macierewicz spanikowany krzyczał, iż Rosjanie ich wszystkich wymordują. Chciał natychmiast wracać do Polski. Delegacja zjadła jednak obiad i dopiero odjechała specjalnym pociągiem do Warszawy. Jedna z osób opowiadała mi później, że minister Macierewicz w pociągu kazał zablokować wszystkie drzwi, pozamykać okna i zaciągnąć zasłony, by uniknąć strzałów snajperów – mówił Bater.
O panice i ucieczce Macierewicza mówią też inni uczestnicy wyjazdu.
Henryk Tomecki z Federacji Rodzin Katyńskich na uroczystości też jechał pociągiem. Pamięta, że do oczekujących na prezydenta dochodziły strzępy informacji. Najpierw, że są problemy z lądowaniem i są ofiary. Potem, że ofiar jest wiele, ale ktoś przeżył. Wreszcie, że nikt nie przeżył. – Wszędzie słyszeliśmy, że COŚ się stało, ale nikt nie wiedział, co dokładnie – wspomina Tomecki. – Była silnie odczuwalna atmosfera strachu. Nastąpiło gwałtowne przyspieszenie, że musimy natychmiast wsiadać do pociągu i odjeżdżać, był taki nerwowy pośpiech, wszyscy ciągle nas poganiali. Politycy, w tym i Macierewicz, siedzieli w jednym zamkniętym wagonie. Nie mogliśmy tam wejść. Kolega opowiadał, że gdy tylko pojawiła się informacja, że coś stało się z samolotem prezydenta, Macierewicz natychmiast zniknął, uciekał ze strachem w oczach.
Na miejscu zostały wieńce. Nikt ich nie złożył.