Gość: Piast
IP: *.ipt.aol.com
19.04.02, 18:02
Unia prowadzi grzecznie rozmowy, ale swoje widzi. Nie da sie nabrac na ladne
slowka. Polska nie jest absolutnie atrakcyjnym kandydatem, zwlaszcza, ze ma
zbyt wiele pretensji do uzyskania latwego pieniadza. Zawiedzionym pozostaje
tylko uczyc sie jezykow, bo na Zachodzie nawet z parobkami nikt nie chce
rozmawiac na migi. Ci, ktorzy zostana w kraju moga polozyc sie pod obrazkiem
Matki Boskiej Czestochowskiej i przy dzwiekach Radia Maryja czekac na nadejscie
naszych zawsze niezawodnych "braci" ze Wschodu.
UE niezadowolona z polskiej gospodarki Komisja Europejska wezwała Polskę do
równoczesnej redukcji podatków i kosztów ubezpieczeń społecznych,
żeby "konsolidować budżet państwa", sprzyjać wzrostowi gospodarczemu i walce z
bezrobociem.
W raporcie o sytuacji makroekonomicznej i o stanie sektora finansowego krajów
kandydujących Komisja oceniła też, że Polska musi pilnie umacniać sektor
bankowy, gdyż nie odgrywa on w pełni roli pośrednika wspierającego wzrost i
stabilność gospodarki.Organ wykonawczy Unii Europejskiej uważa, że obecne
spowolnienie wzrostu gospodarczego w Polsce okazało się poważniejsze, niż się
spodziewano. Ostrzegł w związku z tym przed "niebezpieczeństwem dalszego
podnoszenia się i tak już bardzo wysokiego poziomu bezrobocia".Według
Komisji, "głównym wyzwaniem makroekonomicznym dla Polski w okresie
poprzedzającym wejście do Unii jest zapewnienie, żeby wskaźnik wzrostu
gospodarki sięgał ponad 5 proc., i tym samym zagwarantowanie rzeczywistego
nadrabiania dystansu (w stosunku do UE), a zarazem utrzymanie znośnego deficytu
na rachunku bieżącym i powstrzymanie szybkiego wzrostu bezrobocia" - czytamy w
raporcie."W średniej perspektywie potrzebna będzie dalsza konsolidacja budżetu,
żeby złagodzić presję na rachunku bieżącym" - piszą eksperci Komisji.
Spodziewają się oni, że zmniejszające się dochody z prywatyzacji będą w coraz
mniejszym stopniu pokrywać deficyt płatniczy i że trzeba go będzie finansować
zadłużając się za granicą."Głównym wyzwaniem strukturalnym na froncie
budżetowym jest równoczesna redukcja ciężaru podatków, określenie właściwego
stopnia redukcji deficytu i zrobienie miejsca na zwiększanie wydatków
kapitałowych. Na tym etapie procesu reform oznacza to prawdopodobnie głęboką
reformę podstaw państwa opiekuńczego w Polsce" - twierdzi Komisja.Opublikowany
w poniedziałek raport posłuży do dyskusji nad sytuacją makroekonomiczną i
finansową kandydatów przedstawicielom obu stron i ministrom finansów samej
Piętnastki.Komisja zaczyna od ogólnie pozytywnej oceny, że "kraje kandydujące
są w trakcie osiągania stabilności makroekonomicznej i postępują dużymi krokami
drogą reform strukturalnych, w tym również w sektorze finansowym".Jednakże -
zastrzega Komisja - "zdolność do sprostania wyzwaniom musi być nieustannie
umacniania i przystosowywana w miarę, jak ewolucja ekonomiczna będzie stwarzała
nowe wyzwania w zarządzaniu makroekonomicznym, i w miarę, jak sektory
finansowe, które znajdują się we wczesnej fazie rozwoju, będą osiągały pewną
dojrzałość".Pisząc o wyzwaniach polityki budżetowej i płatniczej, Komisja
podkreśla znów wagę posiadania "niezależnego banku centralnego, którego
nadrzędnym celem jest stabilność cen i któremu nie wolno bezpośrednio
finansować administracji publicznej".Komisja chwali NBP za politykę pieniężną,
która "dobrze służy gospodarce na tym etapie zaawansowanych przekształceń i w
okresie poprzedzającym przystąpienie do unii walutowej. Zestaw instrumentów NBP
jest elastyczny i odpowiedni do prowadzenia polityki pieniężnej".Jednakże
autorzy raportu przyznają zarazem, że "polityka pieniężna była zbyt twarda od
drugiej połowy 2000 roku i przyczyniła się do ogólnego spowolnienia
wzrostu".Tak czy inaczej bank centralny to nie wszystko. "Większość krajów
kandydujących poczyniła znaczne postępy w restrukturyzacji i prywatyzacji
swoich sektorów bankowych" - przyznaje Komisja. W Polsce "wysoki udział
własności zagranicznej jest ważnym czynnikiem sprzyjającym zdrowiu i
stabilności" banków.Jednak są one "nadal stosunkowo słabo rozwinięte i nie
spełniają jeszcze odpowiednio roli pośredników, a co za tym idzie - nie są w
pełni zdolne wspierać wzrostu gospodarczego i stabilności makroekonomicznej" -
czytamy.Według Komisji uwaga odnosi się w większym stopniu do Polski niż do
innych czołowych kandydatów. I tak w Polsce aktywa banków stanowiły w czerwcu
2001 roku 64 proc. przecież stosunkowo niewysokiego PKB. W Czechach wskaźnik
ten był dwukrotnie wyższy (130 proc.).Depozyty bankowe w Polsce sięgały ledwie
33,4 proc. PKB, gdy w Czechach 69,2 proc., a na Węgrzech 54,7 proc.W tej
sytuacji kredyt jest słabo rozwinięty i ma na ogół charakter krótkoterminowy. W
2001 roku znaczny był udział niespłacanych i nieobsługiwanych pożyczek, na
szczęście niższy w Polsce (16,4 proc.) niż w Czechach (21,6 proc.), ale wyższy
niż na Węgrzech (3,4 proc.).Jeszcze gorzej rozwinięte od banków są inne
segmenty sektora finansowego. Przyczyny słabości banków tkwią w samym sektorze,
ale również w braku dostatecznych gwarancji prawnych i praktycznych
zabezpieczających banki przed utratą niespłacanych wierzytelności.Komisja
wskazuje na brak efektywnej infrastruktury sądowniczej, procedur upadłościowych
i umożliwiających zajmowanie majątku przedsiębiorstw na poczet niespłaconych
kredytów itp. Nawołuje też do umocnienia dyscypliny finansowej przedsiębiorstw
i poprawy jakości ich zarządzania.