Danuta Huebner w TVN o pojednaniu i końcu mowy nienawiści. Nie ma symetrii, ale wina jest obu stronach i są pomysły na rozwiązanie. No, faktycznie, opozycja powinna pielgrzymować do Canossy, na Żoliborz, za klip kampanii '2005 o ginących z głodu ludziach i dziadka z Wehrmachtu. Poseł Kaczyński jest "czystym dobrem" i po wymierzeniu sprawiedliwej kary przyjdą przebaczenie i pojednanie.
Tymczasem PIS przegłosuje ostateczne rozwiązanie kwestii opozycji demokratycznej i wrócimy do starych dobrych czasów PRLu Gomułki i Moczara. Bo bliżej ma być Polsce do Mińska i Moskwy, niż Nowego Jorku i Brukseli, a wywłaszczenie łakomych i niewygodnych firm też coraz bliżej.
I już teraz wmawia się, że zaplanowany mord polityczny, wykonany po to, by posła Jarosława Kaczyńskiego uczynić dyktatorem, to tragedia, bo otwartej inspiracji politycznej niby nie było. Nie było
expressis verbis, była i nadal trwa inspiracja
implicite.
Odczłowieczanie opozycji w TVPIS idzie pełną parą, wcale nie gorzej niż za Stalina. Piątą kolumnę, ukrytą opcję niemiecką, element gorszy i animalny trzeba zlikwidować.
Niech zatryumfują. "Czyste dobro", piękno i prawda, prawdziwe prawo i sprawiedliwość:
Sabat mediów reżymowych trwa.
Posłanka Huebner jest, w moim rozumieniu, kompletnie nierozsądna. Wyłącznie dla etykiety i dla picu nie użyję innego określenia.