dr.krisk
27.03.20, 23:13
Na mojej uczelni dumnie ogłoszono, że zajęcia ze studentami mają się odbywać w trybie zdalnym i już. A ja mieszkam na kompletnym zadupiu, mam komórkowy internet 3G i mogę sobie odbierać emaile i wypisywać rozmaite głupoty na forum Kraj, ale a pogadaniu online z innymi mogę zapomnieć. Dotychczas mi to nie przeszkadzało - mam w domu znacznie ciekawsze zajęcia niż gapić się godzinami w ekran kompa.
Ale co tam - spróbowałem nawiązać łączność ze studentami: połowa w ogóle milczy. Nie wiem, co się z nimi dzieje. Czyli jak zwykle: wishful thinking. A rzeczywistość skrzeczy. Należało po prostu wydłużyć rok akademicki o miesiąc, a miesiąc poświęcić na przygotowania do ewentualnego prowadzenia zajęć w trybie zdalnym. Przy czym widzę, że preferowane są wideokonferencje - na kierunkach technicznych absolutnie bez sensu. Mamy sobie ze studentami przymilnie patrzeć w oczki i gawędzić o tensorach?