edico
10.12.20, 19:28
Te porażające słowa J. Kaczyńskiego padające niemal przy każdym wystąpieniu słychać od lat. O wpływie Jarosława na Lecha można było się przekonać po podpisaniu przez Lecha traktatu Lizbońskiego. Ostatnia utajniana rozmowa między braćmi - jak donosiły media - odbyła się za pośrednictwem telefonu tuż przed lądowaniem samolotu. Stąd wnoszę, że J. Kaczyński doskonale wiedział o niezwykle trudnej sytuacji na lotnisku w Smoleńsku. Pomijanie tego faktu nie tylko w maciarewiczowskim dochodzeniu pozostawia poważną lukę uzasadniającą uzasadniającą wątpliwości co powstałych przyczyn katastrofy. Czy postawa J. Kaczyńskiego nie jest czasem usilną chęcią przerzucenia własnego wkładu w tą tragedię? W końcu mógł w taki sam sposób odradzić bratu lądowania w Smoleńsku jak to zrobił w wypadku zatwierdzania traktatu lizbońskiego.
Zestawienie tych faktów niepokoi mnie od dawna i do dzisiaj nie znajduję bardziej sensownego wytłumaczenia.