jureek
17.04.23, 17:52
Wracasz z pracy w stanie całkowitego zjebania umysłowego, to nie tylko zmęczenie, ale po prostu już nie za bardzo potrafisz w ogóle myśleć. Przekręcasz klucz w zamku i ogarnia cię tylko taka myśl, uffff, kurwa, wezmę zaraz gorącą kąpiel, zanurzę się, to może się jeszcze jakoś wyrepetuję, ja pierdolę nie mogę już naprawdę, dobrze, że mam wannę...
Wchodzisz do mieszkania – a tam część ludzi z twojej pracy, pokój i kuchnia poprzedzielane jakimiś ściankami działowymi z dykty, ludzie dzwonią, chodzą energicznie z jakimiś papierami. Jesteś w stanie całkowitego osłupienia. Podchodzi do ciebie jeden z pracowników, wręcza ci pendrive i mówi – ej, słuchaj w tej szafie masz takie prowizoryczne stanowisko, ogarniesz mi te kilka dokumentów w godzinę?
- Ale jakie dokumenty – odpowiadasz z przerażeniem wypisanym na twarzy – ja tu przecież mieszkam, co tu się w ogóle dzieje do kroćset! – pytasz, a twój głos jest wręcz płaczliwy.
- Słuchaj, mnie nie pytaj – odpowiada – widzisz jaki tu mamy chaos i zapierdol...
Wychaczyłeś wzrokiem menadżera i się go pytasz, co tu na rany Chrystusa się wyrabia, że przecież tu mieszkasz!
- A myślisz, że ja wiem – odpowiada – wiem tyle samo co ty, przecież wiesz jak jest, to nie na takim szczeblu... Weź uspokój się, napij się kawki, jedziemy wszyscy na tym samym wózku. Wiesz jaka sytuacja na rynku, co my możemy, trzeba jakoś ten okres przetrwać.
Ręce ci się trzęsą, coś mamroczesz i nagle słyszysz pukanie do drzwi, odruchowo otwierasz, a tam stoi Donald Tusk
- Słuchaj – mówi – koniecznie bądź na Strajku całej demokratycznej Polski 4 czerwca w Warszawie, musimy sprzeciwić się inflacji, nieudolności i bezczelności władzy – poklepuje cię po plecach i odchodzi pogwizdując „Mury” Kaczmarskiego.