Dodaj do ulubionych

Lepiej "felczer" niż nic?

02.01.24, 08:47
www.salon24.pl/newsroom/1349978,uczelnie-otworzyly-bez-pozwolenia-wydzialy-lekarskie-studenci-zostana-na-lodzie
beznadzieja. lekarzy brakuje,a nie ma jak ich kształcić.
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 08:54
      hordol:
      > beznadzieja. lekarzy brakuje,a nie ma jak ich kształcić.

      Kiedy mam kłopoty ze zdrowiem, to chciałbym wiedzieć, czy osoba w białym kitlu jest lekarzem, czy znachorem z czarnkowego kursu wyznaniowego. Nie mam nic przeciwko babkom przepisującym witaminę C na wszystko, ale niech nie plącze się między lekarzami wtedy, gdy potrzebuję fachowej pomocy.

      - Stefan
      • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 09:05
        oni jakąś tam wiedzę medyczną będą mieć choc pewnie nie na poziomie lekarza z akademii medycznej.
        a zresztą "praktyka czyni mistrza"
        ja co do tych rozwiązań jestem mocno sceptyczny
      • a.jej.rkoniak Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 10:00
        dobrą praktyką jest wieszanie ozdobnych dyplomów ukończenia uczelni w gabinecie
        podobnie z prawnikami, księgowymi itd
        ale lektura miesięcznika Czego ci doktor nie powiedział zmusza do zastanowienia
        • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 10:18
          w gabinetach prywatnych.a w państwowej słuzbie zdrowia?
          • pies.na.czarnych Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 13:17
            hordol napisała:

            > w gabinetach prywatnych.a w państwowej słuzbie zdrowia?

            W państwowych służbach/firmach powinni pracować jedynie ludzie posiadający odpowiednie dokumenty uznawane przez państwo.
          • a.jej.rkoniak Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 00:12
            wszędzie
            u nas to powszechność - zapisujesz się na wizytę i wiesz, którą uczelnię skończył/a
            lekarze, dentyści, specjaliści ...
            • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 05:49
              ale wszystkie te uczelnie(gorsze lub lepsze) spełniają pewne ustalone przez prawo kryteria.
              w pl są duże wątpliwosci.oficjalnie zatwierdzone ale czy słusznie?
              • x2468 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:42
                Nie hordolcie towarzyszu. Tylko dyplom uczelni namaszczonej przez magistra Czarnka gwarantuje dokonanie cudu uzdrowienia.
                • hordol [...] 03.01.24, 07:54
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 09:28
      Przecież nie trzeba studiów medycznych kończyć, by dostać tytuł doktora😀
      • stefan4 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 09:42
        hell-raiser1:
        > Przecież nie trzeba studiów medycznych kończyć, by dostać tytuł doktora😀

        Nawet profesora...

        - Stefan
      • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 09:45
        honoris causa dodaj
    • met_ol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 09:37
      I na "dwie zdrowaśki"
      (z netu)
      • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 09:58
        Teraz przy nowej ministrze to faktycznie tylko modlitwy mogą pomóc. Módlcie się bracia i siostry.
        • met_ol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 10:08
          Ale to nie nowa Minister ustanowiła wydziały lekarskie na różnych "śmiesznych" uczelniach.
        • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 10:17
          nieprawda.
          służba zdrowia była reformowana i naprawiana przez kilkanascie już ekip rządowych działających w róznych konstelacjach. i dalej mocno słabuje j.w.
          a leszczyna ? pewnie orłem nie będzie ale to fragment większej całości
        • pies.na.czarnych Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 13:19
          hell-raiser1 napisała:

          > Teraz przy nowej ministrze to faktycznie tylko modlitwy mogą pomóc. Módlcie się
          > bracia i siostry.

          Jakie masz zastrzeżenia do niej?
          • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 13:46
            izba lekarska raczej rewelacji sobie po niej nie obiecuje.
            a ministerstwo zdrowia to resort, którego praktycznie nikt z koalicji nie chciał objąć
            • pies.na.czarnych Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 13:52
              Konkrety proszę.
              • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 14:01
                a choćby biuletyn naczelnej izby lekarskie" gazeta lekarska"
                • pies.na.czarnych Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 14:10
                  Co biuletyn? Sam nie potrafisz?
                  • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 14:18
                    wskazuję ci zródło.
                    chcesz to wierz, nie chce-nie wierz.
                    a na temat problemów z obsadzeniem stanowiska ministra zdrowia to sobie poszukaj w necie
                    • pies.na.czarnych [...] 02.01.24, 15:14
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • tapatik Re: Lepiej "felczer" niż nic? 05.01.24, 20:32
                      Ale co poszukać? Mam szukać "Gazety lekarskiej" i potem czytać cały numer, aby znaleźć "co hordol miał na myśli?"
                      Przedstaw konkretne argumenty przeciwko nowej pani minister i jako dowody podaj konkretny artykuł w konkretnym numerze gazety.
            • sverir Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 17:58
              " izba lekarska raczej rewelacji sobie po niej nie obiecuje."

              Prezes Jankowski powiedział, że spotkanie z minister Leszczyną dobrze rokuje na przyszłość. I komu teraz wierzyć?
              • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:53
                sverir napisał:

                > " izba lekarska raczej rewelacji sobie po niej nie obiecuje."
                >
                > Prezes Jankowski powiedział, że spotkanie z minister Leszczyną dobrze rokuje na
                > przyszłość. I komu teraz wierzyć?
                Leszczyna już była jakiś ministrem czy wice. Rewelki nie zrobiła.
                • sverir Re: Lepiej "felczer" niż nic? 05.01.24, 19:59
                  " Leszczyna już była jakiś ministrem czy wice. Rewelki nie zrobiła"

                  Ja też nie twierdzę, że zrobi. Zwracam tylko uwagę, że prezes NIL pozytywnie ocenił podejście Leszczyny do sygnalizowanych problemów. Hordol powołał się na samą NIL, że jednak nie jest zadowolona. Stąd pytanie, komu wierzyć?
          • noitak Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 14:41


            > hell-raiser1 napisała:
            >
            > > Teraz przy nowej ministrze to faktycznie tylko modlitwy mogą pomóc. Módlc
            > ie się
            > > bracia i siostry.

            pies.na.czarnych napisała:

            > Jakie masz zastrzeżenia do niej?

            Uważaj, bo ci taniarada pod nowym nickiem wyjaśni :)
            • yoma Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 15:46
              Obstawiasz tańkę? Bo ja pozytona 😆
              • noitak Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 18:39
                yoma napisała:

                > Obstawiasz tańkę? Bo ja pozytona 😆

                Taniuszyna , na bank ;)
                • yoma Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 18:44
                  A to musiałaby być po gruntownym liftingu ortograficznym :D
              • pies.na.czarnych Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 18:52
                yoma napisała:

                > Obstawiasz tańkę? Bo ja pozytona 😆
                >

                Pójdźmy na kompromis. To jest pozytołom :)
                • noitak Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 19:21
                  Upieram się :)
                  Dostałam „klasyczną” tanią odpowiedź na jeden ze swoich wpisów.
                  Tani z końcem grudnia skończył trzymiesięcznego bana.

                  Dopuszczam, że piszą pod tym nickiem dwie osoby.
                  Jedna, to z całą pewnością tani.
                  Druga pisze poprawniej stylistycznie i trzyma interpunkcję.
                  • pies.na.czarnych Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 19:30
                    pozyt + oszołom = pozytołom
                    Już dawno pozyt przyznał się, że ma dostęp do konta oszola. Od razu jednak widać, który z nich jest aktualnie na forum bo przecież oszola nikt nie podrobi, nawet ktoś z największym talentem do naśladowania. Ten styl pisania i myślenia, ten unikalny dobór słów, tego nie da się podrobić.:)
                    • yoma Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 19:39
                      Zabawa noworoczna: znajdź 10 szczegółów, którymi różni się "nowy" troll 😂
                  • yoma Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 19:42
                    >Tani z końcem grudnia skończył trzymiesięcznego bana.

                    Nie bana, nie bana, tylko odesłali go do producenta na reset systemu 😂
                    • negativum A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 00:29
                      yoma napisała:

                      > >Tani z końcem grudnia skończył trzymiesięcznego bana.
                      >
                      > Nie bana, nie bana, tylko odesłali go do producenta na reset systemu 😂

                      A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana?
                      To nie są aby dane poufne?
                      • noitak Re: A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 03:22
                        Od zabanowanego wiem, sam trąbił o tym na prawo i lewo na wielu forach i wiele razy.
                        O długości bana i okolicznościach jego złapania także. Pleciuga taka niepoprawna :)
                        • negativum Re: A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 03:25
                          noitak napisała:

                          > Od zabanowanego wiem, sam trąbił o tym na prawo i lewo na wielu forach i wiele
                          > razy.
                          > O długości bana i okolicznościach jego złapania także. Pleciuga taka niepoprawn
                          > a :)

                          A z ciebie nie jest większa skoro rozpowszechniasz plotki? Masz coś za to? Czy to wynika z twej podłości?
                          • noitak Re: A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 03:36
                            Jakie plotki panie wzmożony.
                            Taniusza sama odliczała swojego bana gdzie mogła :)
                            E-matki go przywitały „ ciepło” także kilka już dni temu.

                            Ty nie cieszysz się, że wrócił?
                            Wprawdzie jako kobieta i pod innym nickiem, ale zawsze.
                            Choc wydaje się, że ma tego nicka z kimś na spółkę, z kimś kto ogarnia interpunkcję.
                            Z tobą, pozyt ;) ?
                            • hell-raiser1 Re: A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 07:50
                              noitak napisała:

                              > Jakie plotki panie wzmożony.
                              > Taniusza sama odliczała swojego bana gdzie mogła :)
                              > E-matki go przywitały „ ciepło” także kilka już dni temu.
                              >
                              > Ty nie cieszysz się, że wrócił?
                              > Wprawdzie jako kobieta i pod innym nickiem, ale zawsze.
                              > Choc wydaje się, że ma tego nicka z kimś na spółkę, z kimś kto ogarnia interpun
                              > kcję.
                              > Z tobą, pozyt ;) ?
                              Wszystko wiesz o ludziach, z tego powodu nawet nie śpisz po nocach. Urojenia da się leczyć.
                          • pies.na.czarnych [...] 03.01.24, 03:37
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • hell-raiser1 Re: A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 07:40
                          noitak napisała:

                          > Od zabanowanego wiem, sam trąbił o tym na prawo i lewo na wielu forach i wiele
                          > razy.
                          > O długości bana i okolicznościach jego złapania także. Pleciuga taka niepoprawn
                          > a :)
                          Niesamowita historia musisz prowadzić jakąś kartotekę na forum jak tak wszystko wiesz o ludziach. A nie lepiej się zająć sobą i tematem wątku. Dziwne te twoje opowiadania i śledzenie ludzi. Wstyd.
                      • yoma Re: A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 03:43
                        To są takie dane poufne jak troll internetowy jest zawodem zaufania publicznego, pozyt 😂😂😂
                        • hell-raiser1 Re: A skąd ty wiesz ile ktoś ma bana? 03.01.24, 07:37
                          Myślę z Ta ma skłonności gorsze niż Negativum. Potrafi ludzi śledzić i obrabiać im tyłek.
                  • yoma Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 13:15
                    Noitak! Miałaś rację. To tańka po resecie 😂
                    • negativum Z czego jesteś taka dumna poślico 03.01.24, 14:58
                      yoma napisała:

                      > Noitak! Miałaś rację. To tańka po resecie 😂

                      Że łamiesz prawo?
                      • hell-raiser1 Re: Z czego jesteś taka dumna poślico 03.01.24, 15:36
                        negativum napisał:

                        > yoma napisała:
                        >
                        > > Noitak! Miałaś rację. To tańka po resecie 😂
                        >
                        > Że łamiesz prawo?
                        >
                        Ogłosiła to całemu światu . U Ciebie też była i na prywatnym blogu gdzie nieźle wypisywała brednie. Jeszcze na auto moto nie ma . Ale czeka na specjalną okazję
                        Wszystko wie i notuje. Ludzie nie mają swojego życia Tym bardziej że nikt się nie ukrywa. Sama zmieniła nicka, bo tamten się już przejadł . Taki anioł stróż. Nawet niezależy że sama się ośmiesza. Dziwna osoba co prowadzi kartotekę ludzi.W necie to się inaczej to nazywa.

                        • yoma [...] 03.01.24, 15:37
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • negativum [...] 03.01.24, 18:59
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • m.c.hrabia Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 14:00
      lepiej ormowiec niż milicjant.
    • prze.nick Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 15:43
      nie tylko na kierunku medycznym coś jest nie tak
      pani minister Lubnauer będzie robić zmiany w edukacji
      po co przy zbieraniu szparagów w Niemczech potrzebna będzie znajomość polskich lektur szkolnych?
      wpolityce.pl/polityka/676716-szykuja-demolke-w-oswiacie-drastyczne-zapowiedzi-lubnauer
      • met_ol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 18:25
        Oczywiście - religia, HiT - OUT i mamy odchudzanie. W to miejsce fizyka, matematyka, informatyka.
        • stefan4 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 22:49
          met_ol:
          > Oczywiście - religia, HiT - OUT i mamy odchudzanie. W to miejsce fizyka,
          > matematyka, informatyka.

          Tylko jak tego nauczać bez prac domowych? W poważnych przedmiotach jak junior sobie osobiście nie pobrudzi rączek własną aktywnością, to pozostanie ciemny. Bez pracy a na ideologicznym zacietrzewieniu można pojechać w religii albo w HiTcie; ale nie w matematyce, fizyce, informatyce...

          - Stefan
          • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 22:59

            > Tylko jak tego nauczać bez prac domowych? W poważnych przedmiotach jak junior
            > sobie osobiście nie pobrudzi rączek własną aktywnością, to pozostanie ciemny.
            > Bez pracy a na ideologicznym zacietrzewieniu można pojechać w religii albo w Hi
            > Tcie; ale nie w matematyce, fizyce, informatyce...
            =================================================================
            no nie obruszaj się teraz
            quidquid agis, prudenter agas et respice finem
            w gruncie rzeczy za tym głosowałeś...
          • pies.na.czarnych Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 23:01
            > W poważnych przedmiotach jak junior sobie osobiście nie pobrudzi rączek własną aktywnością, to pozostanie ciemny.

            Nie można uaktywnić tej aktywności w szkole podczas lekcji?
      • x2468 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 02.01.24, 19:40
        Nie maa to jak minister Zielińska, ta przynajmniej znała się na kontenerach. W żadnej innej formacji nie ma tylu fachowców światowej klasy ilu jest w zjednoczonej prawicy. Nawet Mentzen się do nich nie umywa.
      • hana2 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 08:47
        Każdy, kto ma dzieci widzi, że materiał do opanowania przekracza możliwości przeciętnego dziecka. Szkoła zamiast rozwijać ciekawość, udowadnia że nauka jest przykrym obowiązkiem. Zakuć, zdać, zapomnieć. Nie ma czasu na utrwalanie najistotniejszych treści. Materiał jest często byle jak napisany. Bez ładu i składu. Nie wspomnę o drastycznych scenach jak na przykład historia o przywiązywaniu przez wroga dzieci do maszyn oblężniczych, dzieci które wcześniej były wydane jako zakładanicy i wierny lud Piastowy, w te swoje dzieci bił kulami, aby się obronić. Materiał w książce od historii dla 10 latka.

        Dzieci, które nie mogą liczyć na pomoc rodziców nie mają łatwo. Wiadomości, których ja uczyłam się w liceum dzieci już mają w podstawówce. A podobno poziom studiów się obniża, więc przeładowanie małych dzieci wiedzą daje odwrotny efekt.

        Skąd to załamanie psychiczne dzieci? Szkoła pod wieloma względami nie jest dobrym miejscem a jeśli jeszcze na to się nałożą nieciekawe warunki w domu.

        A co do lekarzy to dotychczasowe ośrodki edukacji obawiają się, że nowe ośrodki będą zabierać wykładowców oferując im lepsze warunki pracy. Lekarzy jest za mało, ale i też lekarzom taki stan pasuje.



        • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 09:03
          gry komputerowe do których dzieci mają bezproblemowy dostęp pokazują o wiele bardziej drastyczne sceny(niż te o których się wspomina na lekcjach historii) i to o wiele bardziej realnie.
          • hana2 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 11:25
            "gry komputerowe do których dzieci mają bezproblemowy "

            Zależy od rodziców. Są rodzice, którzy kontrolują czy dzieci grają w gry adekwatne do wieku. Są szkoły, które alarmują, że wśród dzieci pojawiło zainteresowanie treściami nieadekwatnymi do wieku. Gry opatrzone są informacją od jakiego wieku są dozwolone.

            W mojej wypowiedzi chciałam przede wszystkim podkreślić, że brakuje czasu na utrwalanie ważnych treści, chociażby podstawowych faktów z historii, podstawowych wiadomości z przyrody, literatury, itp. Absolwent szkoły podstawowej powinien mieć podstawową wiedzę o świecie.

            Co do wypowiedzi Stefana, powinnam poszukać wiadomości i napisać, że zakładnicy byli zabijani pociskami z katapulty. Ale odebrałabym mu satysfakcję z obnażania cudzej niewiedzy. Miał do czego się przyczepić, wyśmiać.

            Kto myśli podobnie jak ja, zrozumie mój przekaz. A na wchodzenie w polemikę, która ma jedynie podkarmiać ego polemizujących, szkoda mi czasu. Może kiedyś będę miała go więcej i będzie to wtedy dla mojej głowy fajna zabawa.
            • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 11:52
              mówie ogólnie.
              okrucienstwo gier komputerowych jest o wiele wieksze i wyrazistsze niż to , które wg ciebie jest w przekazie historii serwowanej obecnie uczniom. i jesli już to jego nalezy sie obawiac
            • stefan4 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 12:28
              hana2:
              > Co do wypowiedzi Stefana, powinnam poszukać wiadomości i napisać, że zakładnicy
              > byli zabijani pociskami z katapulty. Ale odebrałabym mu satysfakcję z obnażania
              > cudzej niewiedzy.

              Kiedy to nie jest kwestia wiedzy, tylko kojarzenia. Nie jestem historykiem wojskowości i nie wiem, kiedy zaprowadzono jakie sposoby mordowania ludzi. Ale gdzieś mi się obiło o uszy, że proch w Europie to dopiero XIII wiek. Wobec tego musiałem tylko sprawdzić
                  • czy dobrze mi się obiło, oraz
                  • kiedy miała miejsce obrona Głogowa,
              Gdybym wiedział, to nie musiałbym tego sprawdzać. Gdybym nie kojarzył, to bym nie wpadł na to, że coś tu może być nie tak. Więc co lepiej służy ,,prawdzie''? — wiedza, czy kojarzenie?

              A propos katapult: nie wiem (i nie chce mi się sprawdzać), czy obrońcy Głogowa ich używali. Ale jak sobie wyobrażę walkę na rzucanie kamieni toczoną między ludźmi na wysokich murach a ludźmi u stóp tych murów, to rozumiem, jak katapulta może pomóc atakującym, ale nie wiem, na co ona byłaby obrońcom. Kamień rzucony ręką leci niżej i bliżej, ale celniej.

              - Stefan
        • stefan4 o nauce krytycyzmu 03.01.24, 10:32
          hana2:
          > Nie wspomnę o drastycznych scenach

          Na czym polega ,,niewspomnienie'', skoro właśnie wspomniałaś, a następnie rozwinęłaś w dłuższy wywód?

          hana2:
          > jak na przykład historia o przywiązywaniu przez wroga dzieci do maszyn
          > oblężniczych, dzieci które wcześniej były wydane jako zakładanicy i wierny
          > lud Piastowy, w te swoje dzieci bił kulami, aby się obronić.

          Kulami w roku 1109? Tak piszą w podręczniku? I więcej jest w nim takich rewelacji? W takim razie ten podręcznik stanowi świetny materiał do wykorzystania przez nauczyciela, który chce nauczyć uczniów aktywności intelektualnej oraz krytycznego podejścia do informacji przekazywanych ,,z góry'': kto nie zgłosi z własnej inicjatywy, że w podręczniku stoi sadystyczna bzdura, ten dostaje pałę.

          Uczeń powinien dostawać więcej zadań typu

              ,,porównaj treść tej politycznej strony internetowej z tamtą i wykryj
              występujące między nimi sprzeczności merytoryczne; przy okazji
              oceń ortografię i interpunkcję obu''.

          Na wyższym szczeblu nauczania niech wyszukuje sprzeczności nie między dwiema stronami, a między stroną (lub artykułem w mediach) a posiadaną wiedzą.

          hana2:
          > A podobno poziom studiów się obniża

          Tak, obniża się, przynajmniej u ścisłaków. Ale nie obniża się ilość wiedzy ,,posiadanej'' przez studentów pierwszego roku tylko umiejętność operowania tą wiedzą.

          Taki maturzysta może doskonale wiedzieć, co to jest układ współrzędnych kartezjańskich na płaszczyźnie i co głosi twierdzenie Pitagorasa — ale na pytanie o odległość punktu (x1,y1) od punktu (x2,y2) zaczyna gorączkowo przeszukiwać internet.

          I może wiedzieć, że sinus to stosunek długości boków w jakimś tam trójkącie oraz że sinus to falista linia, ale nigdy do głowy mu nie przyszło pytanie, co ma ten stosunek do tej linii i dlaczego obie rzeczy nazwano tym samym słowem.

          To tak, jakby nie rozumiał wskazówki, że ma pójść prosto a potem skręcić w prawo: rozumie chodzenie prosto, rozumie skręcanie w prawo, rozumie słowo ,,potem'' ; ale ,,prosto a potem w prawo'' — nie, tego w szkole nie robiliśmy...

          Taka znajomość układu współrzędnych, twierdzenia Pitagorasa, czy funkcji trygonometrycznych nie jest warta miejsca w mózgu, które zajmuje.

          - Stefan
          • hordol Re: o nauce krytycyzmu 03.01.24, 10:52
            Tak, obniża się, przynajmniej u ścisłaków. Ale nie obniża się ilość wiedzy ,,posiadanej'' przez studentów pierwszego roku tylko umiejętność operowania tą wiedzą.
            =====================================================================
            na jedno w praktyce wychodzi
            cóż ci po wiedzy ,której nie potrafisz wykorzystać?
            • stefan4 Re: o nauce krytycyzmu 03.01.24, 12:10
              stefan4:
              > nie obniża się ilość wiedzy ,,posiadanej'' przez studentów pierwszego roku tylko
              > umiejętność operowania tą wiedzą.

              hordol:
              > na jedno w praktyce wychodzi

              Nie wychodzi na jedno. Brak konkretnej wiedzy jest o wiele mniejszym kalectwem niż nieumiejętność operowania tym, co się posiada; i niż nieumiejętność krytycznego zestawiania ze sobą informacji z różnych źródeł.

              Kiedy uczeń słyszy na przykład, że kulistość Ziemi udowodnił Magellan przez to, że opłynął ją dookoła, to oczekiwałbym od niego natychmiastowego protestu: przecież to, że statek wypłynął z portu, pływał po jakichś nieznanych wodach i odwiedzał nieznane wyspy, a potem dopłynął do tego samego portu, niczego w sprawie kształtu Ziemi nie dowodzi; jest nie do odróżnienia (w braku mapy świata i GPSa) od podróży okrężnej po płaskim terenie. Myślący uczeń powinien zgłosić taką wątpliwość i zażądać innego dowodu na kulistość Ziemi; a dobry nauczyciel powinien za taki protest wpisać mu szóstkę, a następnie przedstawić lepszy dowód (np. obliczenia Eratostenesa).

              A swoją drogą dobremu nauczycielowi do głowy nie przyjdzie wspominanie Magellana w kontekście udowadniania kulistości Ziemi. Nie zmyśliłem tego przykładu, znalazłem go w jakiejś popularyzacji nauki dla dzieci (na szczęście nie w podręczniku).

              - Stefan
              • hordol Re: o nauce krytycyzmu 03.01.24, 12:55
                wiedza ogólna sprzyja wiedzy konkretnej
                nie wiem czy maggellan zdawał sobie sprawę z kulistości ziemi
                ( zresztą nie dokończył swej podrózy) ale jego nastepcy już tak. zwłaszcza że tworzyli mapy swej żeglugi.
                wniosek o kulistosci ziemi na wysnuty podstawie podrózy maggellana jest z logicznego punktu i geometrycznego takoż nieprawdziwy ale dobrze trafi do wyobrażni ucznia.
                let it be
                • stefan4 Magellan 03.01.24, 13:53
                  hordol:
                  > nie wiem czy maggellan zdawał sobie sprawę z kulistości ziemi

                  O maggellanie niczego nie wiem, czy to jakaś potrawa?

                  Natomiast Magellan — oczywiście, że tak! Był żeglarzem, nawigatorem. Dla ustalenia swojej szerokości geograficznej (z długością jest większy problem) używał nawigacji astronomicznej, która nie mogłaby istnieć na płaskiej Ziemi. Np. na płaskiej Ziemi Gwiazda Polarna nie znikałaby pod horyzontem po przekroczeniu równika, do czegokolwiek zastosowalibyśmy tą nazwę.

                  Kulistość Ziemi nie budziła wątpliwości już w starożytnej Grecji, na tysiąc lat przed podróżą Magellana. Od III wieku istniał już system współrzędnych geograficznych i żeglarze wiedzieli, jak go używać. Dopiero w XX wieku jakieś miśki zaczęły w tą kulistość wątpić, najpierw w USA, a potem nawet w krajach oświeconych, takich jak Polska.

                  - Stefan
                  • hordol Re: Magellan 03.01.24, 14:16
                    MAGELLAN CHYBA NIE ZDAWAŁ SOBIE SPRAWY ,ŻE OKRĄŻA ZIEMIE. PLYNAŁ NIECO W CIEMNO. SAM NIE DOPŁYNAŁ
                    I NIE MĘDRKUJ SIĘ TAK EX CATHEDRA. TO PRZYWARA, Z KTOREJ SOBIE NIE ZDAJESZ SPRAWY TY
                    • yoma Re: Magellan 03.01.24, 15:38
                      A to, to chyba tańka udająca oszoła? 🤣
                      • noitak Re: Magellan 03.01.24, 18:56
                        yoma napisała:

                        > A to, to chyba tańka udająca oszoła? 🤣

                        Ta sama farma, kumple :)
                        Teraz to widać jeszcze lepiej, niż dotąd.
                        Tańkę prowadzący usiłuje ucywilizować.
                        Nie wie, że to niemożliwe?



                    • negativum Re: Magellan 03.01.24, 19:31
                      hordol napisała:

                      > MAGELLAN CHYBA NIE ZDAWAŁ SOBIE SPRAWY ,ŻE OKRĄŻA ZIEMIE. PLYNAŁ NIECO W CIEMNO
                      > . SAM NIE DOPŁYNAŁ
                      > I NIE MĘDRKUJ SIĘ TAK EX CATHEDRA. TO PRZYWARA, Z KTOREJ SOBIE NIE ZDAJESZ SPRA
                      > WY TY

                      Zdawał. "Nagle" zniknęła mu Gwiazda Polarna, a pojawił się Krzyż Południa.
                      Wiedza to edukacja, bez zadawania pytań, bo mogą być za trudne.
                      Nauka to odkrywanie czegoś nieznanego.
                      Weźmy kryształ fluorytu, domieszkowanego jakąś domieszką.
                      Chińczycy uzbrajają w nie swoją broń. Ale co i jak i dlaczego działa jeszcze przed nami.
                      • hordol Re: Magellan 03.01.24, 20:18
                        płynał ale nie wiedział gdzie.południowa cześć ameryki i leżący za nia pacyfik to dla europejczyków była terra incognita
                        • negativum Re: Magellan 03.01.24, 22:22
                          hordol napisała:

                          > płynał ale nie wiedział gdzie.południowa cześć ameryki i leżący za nia pacyfik
                          > to dla europejczyków była terra incognita

                          Ale jako nawigator po potrafił zauważyć, że Gwiazda Polarna się obniża nad horyzontem, a potem znika i pojawia się Krzyż Południa.
                          Wraz z wynalezieniem dokładnych zegarów, nie tylko pomiar aktualnej szerokości geograficznej, ale i długości stały się proste.
                        • stefan4 Re: Magellan 03.01.24, 22:39
                          hordol:
                          > płynał ale nie wiedział gdzie.południowa cześć ameryki i leżący za nia pacyfik
                          > to dla europejczyków była terra incognita

                          Może i incognita, ale on miał właśnie za zadanie ją cognoscere.

                          https://grafywpodrozy.cba.pl/wp-content/uploads/2019/09/magellan-1024x567.jpg

                          Gdyby nie wiedział o Ziemi nic, z wyjątkiem tego, że jest kulista (w co nikt z żeglarzy morskich nie wątpił), to z Hiszpanii skierowałby się prosto na zachód. Ale on już wiedział, że wtedy na drodze stanęłaby mu Ameryka (jeszcze nie pod tą nazwą), dlatego skierował się bardziej na południe w nadziei, że da się ją opłynąć. A Ty twierdzisz, że niczego nie wiedział.

                          Po minięciu Ameryki Południowej popłynął nie na zachód, tylko z odchyleniem północnym, żeby nadrobić poprzedni kurs południowo-zachodni. Zapewne chciał znowu dojść do równika — swoją szerokość geograficzną znał dosyć dokładnie z obserwacji nieba. A Ty twierdzisz, że niczego nie wiedział.

                          Po jego śmierci z rąk krajowców, którzy nie rozumieli, dlaczego nagle mają stać się poddanymi jakiegoś króla jakiejś Hiszpanii, reszta załogi wróciła do domu praktycznie najkrótszą drogą; ew. odstępstwa od ortodromy wynikały zapewne z lokalnych warunków pogodowych, oraz niezbyt precyzyjnych przyrządów nawigacyjnych. W każdym razie nie widać, żeby błąkali się po nieznanym im oceanie; prawie zawsze dobrze wiedzieli, gdzie są. A Ty twierdzisz, że nikt niczego nie wiedział.

                          Nie trzeba znać wszystkich szczegółów, żeby sobie radzić; czasem wystarczy ogólna zasada i myślenie.

                          - Stefan
                          • hordol Re: Magellan 03.01.24, 23:40
                            przestań się nadymać stefek tą swoją wiedzą jak ryba najeżka
                            za chwilę napiszesz ,że praktycznie całą trasę miał zaplanowaną wg gps
                            europejczycy nie znali tej czesci trasy prowadzacej z europy przez południowy atlantyk zwłaszcza poniżej la platy i ciesniną nazwaną pózniej jego imieniem i dalej przez cały pacyfik.
                            droga morska do indii i dalej przez malakke dla europejczyków była znana troche już empirycznie,a trochę z opisów chińsko arabskich
                            p.s.na cebu jest jest kaplica poświęcona magellanowi, przy której miałem okazje chwilę kiedyś tam podumać choć bynajmniej nie o okrucieństwie białego człowieka.(to zostawiam Tobie)


                            • negativum Re: Magellan 03.01.24, 23:57
                              hordol napisała:

                              > przestań się nadymać stefek tą swoją wiedzą jak ryba najeżka
                              > za chwilę napiszesz ,że praktycznie całą trasę miał zaplanowaną wg gps
                              > europejczycy nie znali tej czesci trasy prowadzacej z europy przez południowy a
                              > tlantyk zwłaszcza poniżej la platy i ciesniną nazwaną pózniej jego imieniem
                              > i dalej przez cały pacyfik.
                              > droga morska do indii i dalej przez malakke dla europejczyków była znana troche
                              > już empirycznie,a trochę z opisów chińsko arabskich
                              > p.s.na cebu jest jest kaplica poświęcona magellanowi, przy której miałem okazje
                              > chwilę kiedyś tam podumać choć bynajmniej nie o okrucieństwie białego człowie
                              > ka.(to zostawiam Tobie)

                              Magellan wielki był i tyle.
                              ciekawostkihistoryczne.pl/2023/09/24/jak-zegary-zmienily-zegluge/
                              Na każdym "współczesnym" statku oceanicznym są dwa zegary. Jeden odmierzał czas w porcie macierzystym, drugi wykazywał różnicę co do poziomu Słońca w maksimum na horyzoncie. Znając tę różnicę wiedziano gdzie się jest.
                              Przypadkiem to były Cieśniny Magellana. Jakby w nich popłynęli inaczej to by zginęli.
                              Geniuszem Magellana było to, że potrafił żeglować na pełnym morzu, przed wynalezieniem precyzyjnych zegarów.
                              Zresztą i teraz GPS się na nich opiera. Na "dokładnym" pomiarze czasu, pomiędzy punktami odniesienia.
                              Płynąc cały czas "na zachód" i trafiając znów, do portu macierzystego Magellan udowodnił, że Ziemia nie posiada krańców niczym naleśnik. Nie rozstrzygnął, czy jest jak gruszka, czy bardziej przypomina jabłko. Nie to było jego celem.
          • hell-raiser1 Re: o nauce krytycyzmu 03.01.24, 10:56
            Kto ma kasę to wykształci dzieci lub wnuków. Reszta musi liczyć na szkoły publiczne. Bo co jakiś czas nowe rządy i nowe zarządzenia. Narazie obie panie ministry mają jedynie projekty do zmian. Najszybciej wyszło skrócenie religii. Mniej lektur i prac domowych. Faktycznie nie trzeba. Bez pracy nie ma kołaczy. Młodzież jest bystra w obsłudze neta i telefonów komórkowych, ale w Wordzie już nie.
          • hell-raiser1 Re: o nauce krytycyzmu 03.01.24, 12:37
            Stefan odrobinę rozwagi i delikatności do niektórych osób.
    • negativum Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 00:28
      hordol napisała:

      > www.salon24.pl/newsroom/1349978,uczelnie-otworzyly-bez-pozwolenia-wydzialy-lekarskie-studenci-zostana-na-lodzie
      > beznadzieja. lekarzy brakuje,a nie ma jak ich kształcić.

      To jest ogólna paranoja. Liczy się talent a nie gdzie studiujesz, tym bardziej, że czeka delikwenta czeka egzamin państwowy. Równy dla wszystkich, przynajmniej tak dawniej bywało.

      W Koziej Wólce nie ma specjalistów, a do dlaczego panie Donaldzie? Czy ludzie z Koziej Wólki są gorsi, tak by nie zapewnić im fachowej opieki?
      Jeden z najlepszych neurochirurgów w Polsce pracuje w Wałbrzychu. To miasto skazał już na wymarcie Mazowiecki. A ten lekarz tam ciągle trwa.
      • kochamzapachfrezji Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:15
        Przejeżdżałam przez Wałbrzych i byłam w szoku. Bardzo zniszczone budynki, jednym słowem przygnębiający widok. Mam tam bliska rodzinę, ale nigdy tam nie byłam. Muszę ich kiedyś odwiedzić. Brakuje lekarzy, kuzynka przeprowadza się do Wrocławia, bo bardzo się jej spodobało to miasto. Bez problemu znajdzie pracę, jest lekarzem. Już kupiła tam mieszkanie.
        • kochamzapachfrezji Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:16
          Nigdy u nich nie byłam Tatusia brat mieszkał w Wałbrzychu .
        • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:42
          Budowałem w Wałbrzychu galerię handlową, wtedy to miasto było ponure i strach wieczorem wychodzić.
        • yoma Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 13:13
          Matko moja jedyna, danka na FK! To już koniec. Ratuj się kto może!
          • negativum Co chciałaś przez to wyrazić? 03.01.24, 14:18
            yoma napisała:

            > Matko moja jedyna, danka na FK! To już koniec. Ratuj się kto może!

            Co chciałaś przez to wyrazić?
            Prócz entuzjazmu
            • hell-raiser1 Re: Co chciałaś przez to wyrazić? 03.01.24, 20:41
              negativum napisał:

              > yoma napisała:
              >
              > > Matko moja jedyna, danka na FK! To już koniec. Ratuj się kto może!
              >
              > Co chciałaś przez to wyrazić?
              > Prócz entuzjazmu
              Cieszy się że nie będzie sama na forum. Mało tu kobiet.
              >
          • kochamzapachfrezji Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 20:13
            Dlaczego straszysz mną ludzi?
            • kochamzapachfrezji Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 20:15
              Yomo
            • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 20:39
              kochamzapachfrezji napisała:

              > Dlaczego straszysz mną ludzi?
              Ona wszystkich straszy swoją osobą. Jedyny pozytyw że Cię zna.A może jest zazdrosna o powodzenie🤣🤣🤣
      • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 08:01
        egzamin lekarski sprawdza wiedze teoretyczną
        chodzi o praktykę, którą powinienes nabyć już na studiach. chodzi o odpowiednie placówki medyczne gdzie masz sie kształcic na studiach ( nie ma ich na prowincji)a przede wszystkim , o nauczycieli, którzy beda cie kształcić(nie ma ich na prowincji)
        • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 08:55
          Ile trzeba się kształcić by zostać lekarzem, później dokształcania. Lata nauki i kursów.
          • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 09:04
            w praktyce ok 10 lat
            • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 20:45
              Moja chrześnica cały czas się uczy. Jest anestezjologiem.Wyszła ze szpitala. I jest teraz orzecznikiem ZUS. Jedyny negatywny że wielbiciele rysują jej samochód.
              • negativum Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 22:42
                hell-raiser1 napisała:

                > Moja chrześnica cały czas się uczy. Jest anestezjologiem.Wyszła ze szpitala. I
                > jest teraz orzecznikiem ZUS. Jedyny negatywny że wielbiciele rysują jej samochó
                > d.

                Zastanawiam się jakie mogą być orzeczenia anestezjologa w ZUS? Dobiera dawkę Pavulonu?
                • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 22:58
                  negativum napisał:

                  > hell-raiser1 napisała:
                  >
                  > > Moja chrześnica cały czas się uczy. Jest anestezjologiem.Wyszła ze szpita
                  > la. I
                  > > jest teraz orzecznikiem ZUS. Jedyny negatywny że wielbiciele rysują jej s
                  > amochó
                  > > d.
                  >
                  > Zastanawiam się jakie mogą być orzeczenia anestezjologa w ZUS? Dobiera dawkę Pa
                  > vulonu?
                  Jest też neurologiem. Wiec nie musisz się martwić. Nie miała lekko w życiu.
                  >
                  • negativum Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 23:01
                    hell-raiser1 napisała:

                    > negativum napisał:
                    >
                    > > hell-raiser1 napisała:
                    > >
                    > > > Moja chrześnica cały czas się uczy. Jest anestezjologiem.Wyszła ze
                    > szpita
                    > > la. I
                    > > > jest teraz orzecznikiem ZUS. Jedyny negatywny że wielbiciele rysują
                    > jej s
                    > > amochó
                    > > > d.
                    > >
                    > > Zastanawiam się jakie mogą być orzeczenia anestezjologa w ZUS? Dobiera da
                    > wkę Pa
                    > > vulonu?
                    > Jest też neurologiem. Wiec nie musisz się martwić. Nie miała lekko w życiu.
                    > >

                    Neurolog to rozumiem. Ale martwił mnie anestezjolog w ZUS.
    • no-popis Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 06:38
      hordol napisała:

      > www.salon24.pl/newsroom/1349978,uczelnie-otworzyly-bez-pozwolenia-wydzialy-lekarskie-studenci-zostana-na-lodzie
      > beznadzieja. lekarzy brakuje,a nie ma jak ich kształcić.

      Jest tylko jedna osoba, która może te problemy rozwiązać z uwagi na kreatywność, wiedzę ogólną i specjalistyczną...to Ewa Kopacz. Bez niej nic się tu nie uda w tym zakresie.
      • x2468 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:55
        Kopacz nie umywa się do Szumowskiego, ten to przynajmniej zna się na handlu respiratorami i uzdrawianiu rodzinnej kasy.
    • x2468 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:36
      Zgłoś się do Czarnka, to on wydawał pozwolenia.
      • hell-raiser1 Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 07:54
        A ojciec Tadeusz choć próbował otworzyć kierunki studiów. Teraz marne szanse.
        • hordol Re: Lepiej "felczer" niż nic? 03.01.24, 08:04
          hell-raiser1 napisała:

          > A ojciec Tadeusz choć próbował otworzyć kierunki studiów. Teraz marne szanse.
          niekoniecznie. rydzyk jest dobrym menadżerem. siedzi w toruniu, który pewnie ma dobą bazę medyczną.niedaleko jest bydgoszcz
    • kaliszanin2 Wielkopolska Afryka 03.01.24, 17:07
      Kierunek lekarski na Uniwersytecie Kaliskim powstał, ponieważ b. województwo kaliskie charakteryzuje się wskaźnikiem nasycenia kadrą lekarską na poziomie afrykańskim. Była taka kum-cepcyjo, autorstwa NIL, że to potwornie poniżające zacofanie przezwycięży się w taki oto sposób, że RENOMOWANE uczelnie medyczne wykształcą mnóstwo lekarzy na odpowiednim dla tych światłych placówek POZIOMIE profesjonalnym. Potem te masy świetnie przygotowanych medyków hurmem rzucą się, niosąc kaganek, do tej wielkopolskiej Afryki, gdzie tyle przecież czeka zachęcających wakatów. Niestety kum-cepcyjo była, ale się zmyła. Absolwenci RENOMOWANYCH uczelni, jakby się zmówili, nawet jeśli pochodzą z Kalisza i okolic, za nic mają tak, wydawałoby się, kuszące afrykańskie wakaty i przeważnie osiedlają się w miastach, w których się kształcili.

      W takiej sytuacji wszystkie samorządy b. województwa kaliskiego (to ewenement, rzadko udaje się tam pogodzić interesy pomiędzy Kaliszemi a Ostrowem) poparły utworzenie Uniwersytetu Kaliskiego wraz z kierunkiem lekarskim (widać jak pilna jest to potrzeba), który mógłby tę ciężką sytuację chociaż trochę poprawić. Sejm uchwalił odpowiednią ustawę prawie wszystkimi głosami większości rządzącej i opozycji. Rekrutacja na kierunek lekarski miała rekordową liczbę zgłoszeń na miejsce, a wyniki zgłaszających się znacznie przekraczały średnią krajową pozwalając zgromadzić dobrze rokującą grupę studentów.

      Niestety od początku inicjatywa ta spotyka się z wrogością samorządu lekarskiego. Środowisko lekarskie w PKA oprócz wytknięcia różnych niedomogów kierunku, nie do uniknięcia w pierwszej fazie organizacji, formułowało także zarzuty ewidentnie nieprawdziwe, np. dotyczące biblioteki. Natomiast NIL, od początku głucha na argumenty, że znacznej części kaliskich studentów nie byłoby stać na opłacanie kwater w wielkich miastach, że UK rozpoczął tworzenie Zakładu Anatomii Prawidłowej (na razie dysponuje tylko stołem wirtualnym), że kadra profesorska spełnia wszelkie wymagania, że woj. wielkopolskie zadeklarowało współpracę i pomoc w przekształceniu Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu (a może i w Koninie) w szpitale kliniczne UK, że dzięki współpracy z uczelnią amerykańską dyplomy lekarzy po UK będą uznawane w USA, nie tylko nie proponuje żadnej formy pomocy dla tego kierunku, bez którego wschodnia Wielkopolska na zawsze pozostanie medyczną Afryką, ale domaga się likwidacji kierunku, a także straszy studentów UK niedopuszczeniem do zawodu, niezależnie od wyników uzyskanych przez nich na odpowiednich egzaminach, co już poskutkowało załamaniem się i rezygnacją części młodych, wartościowych ludzi. Widocznie NIL zmodyfikowała swoją pierwotną kum-cepcyjem na trawestację Mrożka: kaliszanie to też Murzyni, tylko biali. Dlatego wyśle się do nich misyjem humanitaryjnem z kagankiem, żeby absolwenci RENOMOWANYCH uczelni mieli gdzie robić specjalizację z chorób rzadkich, które przy afrykańskim poziomie medycyny takie rzadkie nie będą.

      Na miejscu ministra Wieczorka dwa razy zastanowiłbym się, zanim pozwoliłbym na zaciukanie kierunku lekarskiego i prawdopodobnie Uniwersytetu Kaliskiego w ogóle. Może niech przypomni sobie z jaką wściekłością atakowane było kiedyś utworzenie Uniwersytetu Szczecińskiego, w którym bardzo zacne środowiska upatrywały po prostu konkurenta. A całej rządzącej obecnie większości sugerowałbym uważne przypatrywanie się tym, którzy chcieliby się przykleić jako niezastąpieni sojusznicy. Z jakimż to zachwytem witano kiedyś w takiej roli różnych panów byznesmętów, tych samych, co to głęboko mieli prawo pracy, a wyzyskiwanym pracownikom zwykli mawiać, że na ich miejsce mają rzesze innych. Wszelkie głosy krytyczne zbywano wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że demografia sama to załatwi. I owszem, załatwiła, tylko najpierw omal nie zostaliśmy na zawsze szemraną dyktaturą - objaśnienie, że to przez ośmiorniczki, jest funta kłaków warte. Cud, że się z tego wygrzebaliśmy. Tym uważniej przypatrywałbym się samorządowi lekarskiemu (NIL) odróżniając jego działania w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu kształcenia lekarzy, co jest jego zadaniem, od ochrony interesów korporacyjnych, która też jest jego zadaniem. Nie dałby wiary, że z dziewięciu nowych kierunków lekarskich nic nie da się zrobić. A skazani na Afrykę raczej już głosu nie dadzą.
      • hordol Re: Wielkopolska Afryka 03.01.24, 17:16
        Uniwersytet Kaliski ?
        to brzmi dumnie...
        • kaliszanin2 Re: Wielkopolska Afryka 03.01.24, 17:22
          hordol napisała:

          > Uniwersytet Kaliski ?
          > to brzmi dumnie...

          Jak każdy uniwersytet, tylko jak śmie istnieć w mieście niewojewódzkim? To się we łbie kapuścianym nie mieści.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka