Gość: Maverick
IP: *.houston-09rh15rt.tx.dial-access.att.net
09.05.02, 20:41
W parku malym miasteczku Stillwater niepodal Oklahoma City
siedzial na lawce 6 letni Maverick, karmiac dzikie ptactwo co sie na zime na
poludnie zwalilo. Radosc ma wielka karmiac te dzikie gasi i kaczki oraz
labedzie. Majac na kolana ogronmne pudelko czekolady, ktora sam sie degustowal.
Niespodziewanie podchodzi starszy facet na drugim koncu lawki siada, przyniosl
stary chleb i ptactwu rzucac zaczyna, jednak wyraznie mu przeszkadza radosc
Mavericka, i fakt jedna po drugiej czekoladke polyka. "Synku" niespodziewanie
sie zwrocil do Mavericka. "czy wiesz ze niezdrowo jest jesc tyle
czekolady?" "Ja jestem profesor Igor i na wszystkim sie znam." dodal zgarbiony
i na lasce sie podpierajacy sprobowal sie wyprostowac. "Popatrz jaki ja jestem
zdrowy i nigdy nie jadlem czekolady." Ironicznie dorzucil. Mawerick troche sie
zmieszal niespodziewana troska starucha i grzecznie zapytal: " Czy moge
wiedziec ile ma pan Lat?" Igor powiedzial "69" i dumny usmieszek twarz mu letko
skrzywil. Znowu Mavericka zaczal pouczac, to o paleniu, to o szkodliwosci
chodzenia do kosciola, a 6 letni Maverick sluchal i sluchal. Gdy sie juz stary
Igor letko zadyszal, Maverick mu przerwal i historie swojego dziadka Igorowi
zaczal opowiadac. "Moj dziadek ma 105 lat codziennie biega i jedno pudelko
czekolady z soba na bieganie zabiera. Panie profesorze kiedys go zapytalem
dlaczego jest taki szczesliwy i zdrowy i wie pan co moj dziadek mnie powiedzial
i wcale nie byl profesorem?" "Co?" zapytal Igor bystroscia malucha
zdumiony. "Dziadek powiedzial, ze aby byc szczesliwym i zdrowym najwazniejsza
rzecza jest: To mind your own business."