Dodaj do ulubionych

kolejny wybryk Wildsteina

14.12.04, 09:18
Lepienie herosa, czyli rzecz o generale

Do świeckiej tradycji III RP należą wystąpienia Wojciecha Jaruzelskiego na
łamach "Gazety Wyborczej" z okazji rocznicy ogłoszenia przez niego stanu
wojennego. Tym razem gazeta zaoferowała nam w "Dużym Formacie" (swoim
publicystycznym dodatku) niekończący się wywiad, który z zasłużonym dla
obrony komunizmu i sowieckich interesów generałem przeprowadziła Teresa
Torańska. Dowiadujemy się z niego o filozoficznych predylekcjach
Jaruzelskiego, o jego skomplikowanych losach, a zwłaszcza o dramatycznych
dylematach i walce wewnętrznej, którą toczył całe życie ze szczególnym
uwzględnieniem wprowadzenia stanu wojennego.

"GW" powtarzała nam wielokrotnie, że Polacy dość już mają martyrologii. Nigdy
jednak dość nie będą mieli martyrologii generała Wojciecha Jaruzelskiego.
Dlatego "GW" nie będzie nudziła ich losami ludzi zabitych z generalskiego
rozkazu ani ich rodzin, ani tymi, którym złamano wówczas życie, ani setkami
tysięcy spośród najaktywniejszych, którzy wówczas wyemigrowali, a których
brak czujemy dotąd tak dotkliwie, ani żadnymi innymi stratami, które
indywidualnie i zbiorowo Polacy odczuwają do dziś.

Nie, dla gazety najważniejszy jest dramat generała. Oczywiście nikt nie
będzie męczył go nietaktownymi pytaniami o czystki antysemickie, którym
patronował w wojsku w 1967 roku, czy o kampanię wymierzonych w "Solidarność"
oszczerstw, która towarzyszyła wprowadzeniu stanu wojennego. Od kiedy Adam
Michnik nobilitował go, pozostaje tylko pochylić się nad głębią jego psychiki.

Na naszych oczach "człowiek bojowy" (jak określał go Stefan Kisielewski),
który bał się własnego narodu i Sowietów, partii i "Solidarności", Zachodu i
ZSRR, przekształca się w herosa. Moskiewski janczar przeistacza się w
narodowego bohatera, a groteskowy kabotyn w postać spiżową. Niedługo kiedy
zapytamy, z czym Polakom kojarzy się 13 grudnia, usłyszymy: to rocznica
wewnętrznego dramatu Wojciecha Jaruzelskiego.

Bronisław Wildstein
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041214/publicystyka/publicystyka_a_8.html

Obserwuj wątek
    • Gość: anka Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.12.04, 09:22
      Dzięki za linka!
      Wildestein jest świetny.
      • Gość: Dymek Re: A ja zapytam z czym kojarzy się Wildstein? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:14
        Bo mnie z wielkim piecem.
        • Gość: Wiatr Re: A ja zapytam z czym kojarzy się Wildstein? IP: *.gdynia.mm.pl 14.12.04, 16:03
          Gość portalu: Dymek napisał(a):

          > Bo mnie z wielkim piecem.

          Nic dziwnego, boś dymek.
          Takie nic.
      • douglasmclloyd Re: kolejny wybryk Wildsteina 14.12.04, 16:45
        Gość portalu: anka napisał(a):

        > Dzięki za linka!
        > Wildestein jest świetny.

        Mnie też się podobało. Jaruzel pod sąd.
        • Gość: a aNKA IP: 212.14.63.* 14.12.04, 18:38
          Tio nie tylko polityczne zera, to ludzkie zera. Moralna Hołota, która nie powinna istnieć
      • Gość: Nota Brawo Wildstein!!! tak trzymać! IP: 212.14.63.* 14.12.04, 18:36
        Michnik juz otwarcie pluje Polakom w twarz. Ma Naród Polski w pogardzie. jEST BEZCZELNY DO GRANIC MOŻLIWOŚCI. No, ale cóż - PEWNIE PRZEŻYWAJ JAKIS WEWNĘTRZNY DRAMAT..... NAWET SIĘ SPLUNĄĆ NIE CHE.
    • lupus.lupus Re: kolejny wybryk Wildsteina 14.12.04, 09:22
      Warto przypomnieć o skandalicznej wypowiedzi Jana Rulewskiego (TVP 3- Echa
      dnia), który o Michniku i Kiszczaku wypowiedział się per "odrażający ludzie"
      • lupus.lupus Re: kolejny wybryk Wildsteina 14.12.04, 09:25
        W studio zapanowała krępująca cisza, na twarzy redaktora Zakrockiego pojawiły
        się krople potu,a Cleiński tłumaczył widzom, że Rulewski się przejęzyczył.
      • Gość: jack Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.proxy.aol.com 14.12.04, 09:36
        Sluszne slowa Rulewskiego jeszcze w wiekszym stopniu tycza tej kreatury, ktorej
        image tak z zapalem buduje GW od lat.
        Wychodzi dzis na to faktycznie, ze na stan wojenny jaruzela winno sie patrzec
        przez pryzmat "cierpien" tego hipokryty, slugusa Moskwy.
        Kontra Wildsteina dla GW swietna.
    • Gość: franek Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 10:18
      Wildstein, jak zwykle, z tekstu w Gazecie zrozumiał tyle, ile chciał bądź umiał
      zrozumieć. Ten wywiad jest z tego samego cyklu, w którym ukazywały się wywiady
      z Urbanem czy Kąkolem. Czy fakt ich publikacji był nobilitacją tych kreatur,
      tworzeniem pomnika? Wręcz przeciwnie - tamte wywiady przypominały ohydę tych
      ludzi; pokazywały, że po 15 latach od upadku PRL pozostali takimi samymi
      sukinsynami, jakimi byli kiedyś; pokazywały, że nie potrafią się przyznać do
      najmniejszego błędu bądź robią z siebie niewinne ofiary. Dokładnie tak samo
      jest z tym wywiadem. Moim zdaniem - dokładnie przeciwnie do tego, co napisał
      Wildstein - ten wywiad to świadectwo tego, jak obrzydliwą postacią jest
      Jaruzel. To nie Gazeta opisała go jako człowieka o "dramatycznych dylematach",
      jako "herosa i narodowego bohatera". Sam się tak opisał, co świadczy o nim, a
      nie o Gazecie. Aż dziw bierze, że Wildstein tego nie widzi.
      • gini Re: kolejny wybryk Wildsteina 14.12.04, 10:21
        Gość portalu: franek napisał(a):

        > Wildstein, jak zwykle, z tekstu w Gazecie zrozumiał tyle, ile chciał bądź
        umiał
        >
        > zrozumieć. Ten wywiad jest z tego samego cyklu, w którym ukazywały się
        wywiady
        > z Urbanem czy Kąkolem. Czy fakt ich publikacji był nobilitacją tych kreatur,
        > tworzeniem pomnika? Wręcz przeciwnie - tamte wywiady przypominały ohydę tych
        > ludzi; pokazywały, że po 15 latach od upadku PRL pozostali takimi samymi
        > sukinsynami, jakimi byli kiedyś; pokazywały, że nie potrafią się przyznać do
        > najmniejszego błędu bądź robią z siebie niewinne ofiary. Dokładnie tak samo
        > jest z tym wywiadem. Moim zdaniem - dokładnie przeciwnie do tego, co napisał
        > Wildstein - ten wywiad to świadectwo tego, jak obrzydliwą postacią jest
        > Jaruzel. To nie Gazeta opisała go jako człowieka o "dramatycznych
        dylematach",
        > jako "herosa i narodowego bohatera". Sam się tak opisał, co świadczy o nim, a
        > nie o Gazecie. Aż dziw bierze, że Wildstein tego nie widzi.



        A przepraszam bardzo, czy GW , miala nadzieje, ze w wywiadzie pan general
        przedstawi sie jako kanalia?

        Wildstein widzi, tylko Ty zdaje sie nie widzisz czemu sluzy publikowanie
        wywiadow, w ktorych kanalia robi z siebie bohatera.
        • Gość: franek Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 10:27
          Mówić do słupa...
          • lupus.lupus Re: kolejny wybryk Wildsteina 14.12.04, 10:31
            Gość portalu: franek napisał(a):

            > Mówić do słupa...

            Daruj sobie takie uwagi...
            Ktoś nie zgadza się z frankiem- słup. Brawo uwecy.

            PS. Twoich intelektualnych wygibasów dwa posty powyżej pozwolę sobie nie
            skomentować.
          • Gość: jack Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.proxy.aol.com 14.12.04, 11:19
            Na slupa to ty wygladasz.
            GW daje tej kreaturze mozliwosc przedstawienia sie z najlepszej "ludzkiej"
            strony. Bez kontr p.redaktor pozwala snuc "pacholkowi Moskwy" swoje teorie.
            Toranskiej riposty czy sprostowania chorego wywodu jaruzela sa ZADNE.
            Jesli wywiad ten nie jest promowaniem jaruzela to moze uprzejmie okreslisz co
            rozumiesz jako promowanie?
            Dla przecietnego czytacza tego wywiadu w GW jaruzel nie jawi sie jako obludnik,
            kabotyn czy zdrajca narodu lecz "zblakane" i rozdarte nieswiadome dziecie,
            ktoremu na sile wciska sie wladze.
            On broni sie od niej rekoma i nogami.
            Nieswiadom histori, nieswiadom swych rozkazow, nieswiadom swego czynnego
            uczestnictwa w zbrodniach komunizmu.

      • Gość: wartburg Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.pool.mediaWays.net 14.12.04, 10:33
        Gość portalu: franek napisał(a):

        > Moim zdaniem - dokładnie przeciwnie do tego, co napisał
        > Wildstein - ten wywiad to świadectwo tego, jak obrzydliwą postacią jest
        > Jaruzel. To nie Gazeta opisała go jako człowieka o "dramatycznych
        dylematach",
        > jako "herosa i narodowego bohatera". Sam się tak opisał, co świadczy o nim, a
        > nie o Gazecie. Aż dziw bierze, że Wildstein tego nie widzi.

        Aż dziw bierze, że Michnik nie widzi, jak obrzydliwą postacią jest Jaruzel...
        Czyżby Gazeta zamieszczając ten wywiad dała świadectwo niesubordynacji i
        wypowiedziała posłuszeństwo swojemu, co prawda chwilowo niedysponowanemu, ale
        nadal przecież szefowi?
        • Gość: franek Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 10:37
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Aż dziw bierze, że Michnik nie widzi, jak obrzydliwą postacią jest Jaruzel...

          Owszem, bierze.

          > Czyżby Gazeta zamieszczając ten wywiad dała świadectwo niesubordynacji i
          > wypowiedziała posłuszeństwo swojemu, co prawda chwilowo niedysponowanemu, ale
          > nadal przecież szefowi?

          A skąd ja mam to wiedzieć? Zresztą: co to ma do rzeczy? Ja pisałem tylko o tym
          wywiadzie, byłbym wdzięczny, gdybyś się do samego wywiadu jakoś ustosunkował.
          • wartburg4 Re: kolejny wybryk Wildsteina 14.12.04, 11:20
            Franku, nie będę prezecież czytać tego wywiadu, bo i tak wiem, co tam stoi.
            Jaruzelski od 15 lat oowtarza w kółko to samo. Że był skrzyżowaniem Kordiana
            z Wallenrodem i uratował kraj przed Moskalami, którym służył... Hm. Z tym może
            i można czasem podyskutować, ale uważam, że udostępnianie swoich łam pokrętnej
            argumentacji Jaruzelskiego akurat w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, to
            był bardzo niefortunny pomysł Gazety.

            I to nie Wildstein ma tutaj belke w oku.
            • plopli Po co był wywiad z Jaruzelskim 14.12.04, 12:44
              Sam dajesz dowód swojego ograniczenia.
              Wywiad z Jaruzelskim w żadnym pytaniu nie dotyka jego postawy w '81. Sam
              Jaruzelski daje na koniec tego wywiadu wyraz swemu zdziwieniu i wygłasza dwa
              zdania usprawiedliwienia, na co Torańska stwierdza, że mu nie wierzy.
              Cały wywiad miał na celu pokazanie drogi, która doprowadziła go do podjęcia w
              grudniu '81 roku decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. I świetnie to pokazał.
              Widać w nim konformizm Jaruzelskiego (byle się nie wychylać, bo wojsko,
              kariera, etc.), jego strach ("Gomułki wszyscy się bali", w korytarzu wisiała
              wielka mapa, co dawało szersze spojrzenie - czyli widać było, że Sowieci są
              wielcy), brak krytycznego myślenia (myśle że szczere przyznanie się, jak to o
              tym, że Katyń jest zbrodnią sowiecką uwierzył dopiero w latach '70).
              A robienie Torańskiej zarzutu z wywiadu z nim jest tak samo uzasadnione jak
              robienie wyrzutów za "Onych".
              • basia.basia Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim 14.12.04, 13:48
                plopli napisał:

                > Cały wywiad miał na celu pokazanie drogi, która doprowadziła go do podjęcia w
                > grudniu '81 roku decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. I świetnie to pokazał.
                > Widać w nim konformizm Jaruzelskiego (byle się nie wychylać, bo wojsko,
                > kariera, etc.), jego strach ("Gomułki wszyscy się bali", w korytarzu wisiała
                > wielka mapa, co dawało szersze spojrzenie - czyli widać było, że Sowieci są
                > wielcy), brak krytycznego myślenia (myśle że szczere przyznanie się, jak to o
                > tym, że Katyń jest zbrodnią sowiecką uwierzył dopiero w latach '70).
                > A robienie Torańskiej zarzutu z wywiadu z nim jest tak samo uzasadnione jak
                > robienie wyrzutów za "Onych".

                To wszystko prawda. To jest ciekawy przypadek psychiatryczny i kryminologiczny.
                Z tego punktu widzenia nic zdrożnego się nie stanie kiedy w następną rocznicę
                zamordowania księdza Popiełuszki pani Torańska (którą cenię) zrobi wywiad, na
                tej samej zasadzie, z jego zabójcą.
                W tym samym numerze Dużego Formatu jest również wywiad z esbekiem, którego
                z kolei "przesłuchuje" Jacek Hugo-Bader. Współgra z wywiadem Torańskiej.
                Docieka jak to się stało, dlaczego itd.

                W rocznicę stanu wojennego gazeta poświęca całą uwagę na zgłębianie motywacji
                generała i esbeka. W jakim celu?



                • Gość: MIKI Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.04, 15:38
                  A czytala Basia.basia ten wywiad?Moge sie zalozyc ze nie.Toranska pozwala
                  Jaruzelowi plesc androny.Ten plecie.Nic nie wiedzial o sprawcach mordu na
                  Polakach w Katyniu.Toranska.Mogl pan mamy zapytac.Ona wiedziala.J.a co ona mogla
                  wiedziec.Byl pan obserwatorem na stalinowskich procesach.Tak bylem jeden
                  raz.Wszystko bylo ok.Zarakowski OK.Oskarzeni sie przyznawali.
                  Jaruzel swoimi wywodami potwierdza jeszcze raz ze jest mala konformistyczna
                  glista.Przeczytaj,a sama sie przekonasz.
                  • Gość: Wiatr Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim IP: *.gdynia.mm.pl 14.12.04, 16:09
                    Gość portalu: MIKI napisał(a):


                    > Jaruzel swoimi wywodami potwierdza jeszcze raz ze jest mala konformistyczna
                    > glista.Przeczytaj,a sama sie przekonasz.

                    Pozostaje jeszcze wytłumaczyć postawę Michnika - nonkonformisty pijacego
                    brudzia i przyjaźniącego się z glizdą.
                    • Gość: Huragan Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 17:57
                      Te, styropian, rozpadasz się już i wiatr cię rozwieje.
                      • homosovieticus Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim 14.12.04, 20:47
                        Gość portalu: Huragan napisał(a):

                        > Te, styropian, rozpadasz się już i wiatr cię rozwieje.

                        Małoletnie kurduple, też się rozpadną. Takie są prawa biologii, chłopcze.
                        Póki co, milcz i czytaj co inni mają do powiedzenia.
                        • Gość: Zephyr Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 21:22
                          Styropianowe palanty, bez przerwy mówicie jedno a robicie co innego. Kto by was
                          dalej chciał słuchać?. Wasz czas już minął, skompromitowaliscie się już
                          wystarczająco w każdej dziedzinie i proponuję mordę w kubeł. To już nawet nie
                          jest śmieszne jak wcześniej, teraz już jest żałosne. Pasuje do was jak ulał
                          stare przysłowie, -"Psy szczekają a karawana jedzie dalej".
                  • basia.basia Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim 14.12.04, 16:39
                    Gość portalu: MIKI napisał(a):

                    > A czytala Basia.basia ten wywiad?Moge sie zalozyc ze nie.Toranska pozwala
                    > Jaruzelowi plesc androny.Ten plecie.Nic nie wiedzial o sprawcach mordu na
                    > Polakach w Katyniu.Toranska.Mogl pan mamy zapytac.Ona wiedziala.J.a co ona mogl
                    > a
                    > wiedziec.Byl pan obserwatorem na stalinowskich procesach.Tak bylem jeden
                    > raz.Wszystko bylo ok.Zarakowski OK.Oskarzeni sie przyznawali.
                    > Jaruzel swoimi wywodami potwierdza jeszcze raz ze jest mala konformistyczna
                    > glista.Przeczytaj,a sama sie przekonasz.


                    Czytałam:) Zgadzam się z opinią, że obraz Jaruzelskiego jaki się wyłania
                    z tego wywiadu jest obrzydliwy. Przyznaje to również Plopli. Chodzi tylko
                    o to, że przypadek Jaruzelskiego - ta cała wiwisekcja, której sam dokonał -
                    nie nadaje się na okładkę w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. To jest
                    jego mowa obrończa i niech ją kiedyś wygłosi przed sądem. Dla mnie to jest
                    postać tak obrzydliwa, że wolałabym nie słyszeć więcej o tym człowieku,
                    chyba że z okazji procesu, który prędzej czy później go czeka.
                • douglasmclloyd Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim 14.12.04, 16:48
                  basia.basia napisała:

                  > plopli napisał:
                  >
                  > > Cały wywiad miał na celu pokazanie drogi, która doprowadziła go do podjęc
                  > ia w
                  > > grudniu '81 roku decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. I świetnie to po
                  > kazał.
                  > > Widać w nim konformizm Jaruzelskiego (byle się nie wychylać, bo wojsko,
                  > > kariera, etc.), jego strach ("Gomułki wszyscy się bali", w korytarzu wisi
                  > ała
                  > > wielka mapa, co dawało szersze spojrzenie - czyli widać było, że Sowieci
                  > są
                  > > wielcy), brak krytycznego myślenia (myśle że szczere przyznanie się, jak
                  > to o
                  > > tym, że Katyń jest zbrodnią sowiecką uwierzył dopiero w latach '70).
                  > > A robienie Torańskiej zarzutu z wywiadu z nim jest tak samo uzasadnione j
                  > ak
                  > > robienie wyrzutów za "Onych".
                  >
                  > To wszystko prawda. To jest ciekawy przypadek psychiatryczny i kryminologiczny.
                  > Z tego punktu widzenia nic zdrożnego się nie stanie kiedy w następną rocznicę
                  > zamordowania księdza Popiełuszki pani Torańska (którą cenię) zrobi wywiad, na
                  > tej samej zasadzie, z jego zabójcą.
                  > W tym samym numerze Dużego Formatu jest również wywiad z esbekiem, którego
                  > z kolei "przesłuchuje" Jacek Hugo-Bader. Współgra z wywiadem Torańskiej.
                  > Docieka jak to się stało, dlaczego itd.

                  > W rocznicę stanu wojennego gazeta poświęca całą uwagę na zgłębianie motywacji
                  > generała i esbeka. W jakim celu?

                  Gazeta stara się dociec jak wpadli na ten genialny i zbawienny dla Polski plan :(
              • trzecie.dno Re: Po co był wywiad z Jaruzelskim 14.12.04, 14:30
                Być może Plopli, kojarzysz mnie choć w skromnym wymiarze. Dobrze się czyta twoje
                rzeczowe komentarze, ale kadzenie moze nie jest tu na miejscu.
                Jeśli chodzi o sprawę generała to wnioski, a raczej nazwłbym to coś co się w
                głowie robi po przeczytaniu tego artykuliku jako wrażenia, są zależny od punktu
                siedzenia. Osoby mające krytyczny stosunek do osoby generała odnajdą w tym
                artykule taką wymowę jak Ty i ja, podobnie jak zwolennicy będa akcentować "jego
                wewnętrzny dramat".
                Zgadzam się, że widać w tym wywiadzie konformizm Jaruzelskiego i wiele innych
                stwierdzeń nie przystających osobie pretendującej do roli męża stanu. Tylko czy
                to jest dotrzegane przez osoby posiadający inny punkt widzenia po przeczytaniu
                tego wywiadu? Raczej nie, jeśli nie pokusić się o stwierdzenie, że napewno nie.
                Zgadzam się, że tego typu artykuły i ich forma na łąmach GW pojawiające się z
                dokłądnością szwajcarskeigo zegarka o określonej porze roku wymowę mają dość
                nachalną. Umieszczenie takiego artykułu w innym terminie nie wzbudziłoby tyle
                zainteresowania, a przez co uniemożliwiła lansowania określonych tez. Dlatego
                przychylam się do stanowiska Wildsteina.
                Zawsze pozostaje obrona przez uruchomienie debaty na temat osoby
                przeprawadzajacej wywiad, czy naprawdę starała się “docisnąć” generała. Tylko
                trzeba znaleźć właściwą osobę do takiego zadania.
                Przypomina mi się jakiś odcinek z serialu Skowrońskego pt.”Biały kot, czy czarny
                pies” lub z programu o podobnie brzmiacym tytule. Sprawa też tyczyła się pewnych
                aspektów stanu wojennego. Najbardziej symptomatyczny był żał Rakowskiego
                skonfrontowanego z jakimś owczaśnie opozycyjnym dzialaczem, że nie na taki
                program się umawiał.
                Podobnie widzę sprawę wywaidu generała. W komfortowych warunkach dziennikara
                przeprowadza wywiad z historyczną postacią. W komfortowych dla kogo? Z całym
                szacunkiem dla każdego, czy ta dziennikaraka jest prawdziwym partnerem do
                rozmowy z generałem, czy tylko jest osobą chcącą zapoznać się z dzisiejszą oceną
                tamtejszych zdarzeń u źródła? Stanowisko genreała w tej sprawie jest chyba
                powszechnie znane, więc czemu ma ten wywiad służyć?
                Nie uważam, że partnerem genrała do rozmowy powinien być górnik ranny w
                pacyfiakacji kopalni Wujek, bądź osoba której wydarzenia stanu wojennego złamały
                życie. Być może znacznie leszym rozwiązaniem byłby wywiad-debata przeprowadzany
                w powiększonym gronie z udziałem oszołama z IPN-u jak Dudek. Wtedy mamy do
                czynienia z biegłą znajomością faktów w przybliżeniu na poziomie odopwiadajacym
                pozycji generała w tamtym czasie i alternatywną prezentacją faktów. Wtedy możemy
                sami dokonać oceny. Tylko, że wtedy można mówić o sytuacji konfrontacji, a nie o
                komforcie. Wtedy nagle robią siękołnieżyki zaciasne, a przecież generał to
                starsza osoba....
                • plopli Mój stosunek do Jaruzelskiego 14.12.04, 16:58
                  kojarzę cię oczywiście i to od samego początku twojej działalności na blogu
                  Kataryny. Dzięki za pochwały, z chęcią się odwzajemniam.

                  Muszę cię zaskoczyć, ale moja ocena Jaruzelskiego nie jest krytyczna. A
                  przynajmniej nie była do czasu, kiedy przeczytałem ten wywiad. Wydawało mi się,
                  że wprowadzenie stanu wojennego mogło mieć racjonalne podstawy. Nie chodzi i
                  to, że Sowieci stali na granicach, tylko raczej o to, że nikt do końca nie mógł
                  być pewien, kiedy stwierdzą, że czas skończyć ten karnawał.
                  Wydawało mi się, że był to człowiek, który podjął tragiczną decyzję w obliczu
                  dziejowej konieczności w swoim odczuciu w najlepiej pojętym interesie. Przy
                  okazji człowiek, który nie wystrzegł się błędów, ale ostatecznie potrafił się
                  do nich przyznać choćby przez to, że nie przeszkadzał w demontażu systemu.

                  Ale po przeczytaniu wywiadu Torańskiej spojrzałem na Jaruzelskiego inaczej.
                  Teraz jawi mi się on jako prosty aparatczyk, skromny urzędnik, którego dziejowa
                  zawierucha zapchnęła na szczyty władzy i który do końca nie potrafił sobie z
                  tym poradzić.
                  Jego sposób myślenia opierał sie na strachu. Na początku bał się, jak zareagują
                  przełożeni, więc zapisał się do PPR; potem bał się Gomułki, więc nie zareagował
                  na nagonkę antysemicką w '68, mimo że wygnała ona z kraju jego przyjaciół; a
                  w '81 bał się Sowietów, więc żeby ich zadowolić wprowadził stan wojenny.
                  Druga rzucająca się w oczy cecha to jego całkowity brak krytycznego myślenia, a
                  raczej brak myślenia wogóle. NIe zdziwiło go, że przedwojenni oficerowie a jego
                  niedawni przełożeni tak ochoczo przyznają się do szpiegostwa. Nie potrafił
                  uwierzyć w to, że referendum w '46 zostało sfałszowane i nic o tym nie słyszał,
                  długo nie mógł przyjąć do wiadomości, że Katyń to działo NKWD.

                  Kiedy szukam analogii, to przypomina mi się Ogrodnik Kosińskiego. Jaruzelski
                  był trochę takim ogrodnikiem.

                  Jak więc widzisz to nie jest tak, że każdy wyczyta z tego wywiadu tylko to, co
                  chce z niego wyczytać. Mi ukazał on Jaruzelskiego w zupełnie innym świetle.
                  Trzeba tylko przeczytać go uważnie. Sposób przeprowadzenia tego wywiadu tylko
                  na pierwszy rzut oka może wydawać się uległy. W rzeczywistości zredagowany jest
                  on w taki sposób, że rozmówca - usiłując się bronić - sam się pogrąża, pokazuje
                  swoją małość. w każdym pytaniu i uwadze widać ogromną wiedzę i podbudowę
                  merytoryczną autorki. Nie pozwala mu ona - wbrew temu co piszesz - pleść
                  andronów. Swoimi celnymi uwagami przywraca odpowiednią miarę. Tyle, że jest to
                  wywiad, nad którym trzeba się pochylić, a jego publikacja w poniedziałkowym
                  wydaniu dziennika temu nie sprzyja i to jest mój jedyny zarzut.
                  • trzecie.dno Re: Mój stosunek do Jaruzelskiego 14.12.04, 20:00
                    No chyba czas przynać się do błędu, tzn. muszę skruche swą wyrazić. Skoro
                    piszesz, że ten artykuł zmienił twój stosunek do generała, to muszę się wycofać
                    ze swej krytycznej tezy co do artykuliku. Niniejszym, jak się domyślasz, w moim
                    przypadku nic to nie zmieniło w sosunku do Jaruzelskiego.
                    Rzeczywiście przygotowanie autorki wywiadu jest profesjonalne i chyba też
                    powinienem się z tego potłumaczyć. Jeśli coś bym mógł zarzucić to twoje
                    spostrzeżenia łatwo można byłoby zawrzeć na znacznie mniejszym formacie. Z
                    drugiej strony być może taki skondensowany tekst nabrałby naturalnej innej
                    słabości – “pośreniego ataku” na starszego schorowanego człowieka. Miałby wymowę
                    taką o jaką się dopomina Wildstein. Potępienia. Wówczas najzagozaliśi obrońcy
                    generała koncetrowaliby się na tonie artykułu, a nie treści. Jaruzelski sam
                    swoimi słowami w rozmowie z Torańską obnaża się publicznie. Typowy apartczyk
                    BMW. Ale czy to wreszie jest czytelne dla wszytkich fanatyków generała? Czy ten
                    wywiad ma jednoznaczny wydzwięk moralny? Czy małość człowieka będzie traktowana
                    jako dowód zdrady czy jako okoliczność łagodząca? Nie wymagam od generała, aby
                    sięgnąl do kabury, ale pewne rzeczy trzeba nazwać po imieniu.

                    Piszesz o Ogrodniku Kosińskiego, ja mam niedopartą analogię do Nałęcza. Trochę
                    chyba o tym pisałem u Kataryny i dlugo się zastanawiałem. Ale moze nie będę
                    tego watku podejmował.
                    Swoją drogą to miło, że w wyniku formowych dyskusji dochodzi do jakiś wymiany
                    poglądów, a nawet zmiany stanowiska. Po prostu Ty swoim stanowiskiem wytrąciłeś
                    mi oręż z ręki, tylko ile się znajdzie takich co się pochylą nad tym artykułem?
                    Jedna jaskólka wiosny nie czyni, ale rodzi podejrzenia, że gdzieś niedaleko mogą
                    być inne!
                    Pzdr !
                    • plopli Re: Mój stosunek do Jaruzelskiego 14.12.04, 20:59
                      trzecie.dno napisał:

                      > Ale czy to wreszie jest czytelne dla wszytkich fanatyków generała? Czy ten
                      > wywiad ma jednoznaczny wydzwięk moralny?

                      Ten wywiad, podobnie jak cała GW, nie jest kierowany do fanatyków, tylko do
                      ludzi, którzy potrafią zanalizować i ocenić to, co się do nich pisze oraz
                      wyciągnąć z tego wnioski.

                      Czy małość człowieka będzie traktowana
                      > jako dowód zdrady czy jako okoliczność łagodząca? Nie wymagam od generała, aby
                      > sięgnąl do kabury, ale pewne rzeczy trzeba nazwać po imieniu.

                      Ja - przeciwieństwie do Ciebie - nie traktuję Jaruzelskiego jako zdrajcy. Po
                      prostu wcześniej uważałem, że mógł mieć rację a teraz wydaje mi się, że racji
                      nie miał. Nie oznacza to, że dopuścił się zdrady. Zdradą byłoby np. poproszenie
                      o interwencję ZSRR. Nie da się natomiast ukryć, że wprowadzenie stanu wojennego
                      było - mając na uwadze skalę - operację stosunkowo bezkrwawą. Nie
                      usprawiedliwiam oczywiście "Wujka" czy innych działań. Jednak z drugiej strony
                      warunki internowania a nawet więzienia dla opozycji były daleko lepsze niż w
                      czasach talinizmu czy Berezy Kartuskiej.
                      Postępowanie Jaruzelskiego traktuję raczej w kategoriach nadużycia władzy. Jako
                      takie rodzi ono odpowiedzialność konstytucyjną (jeśli rzeczywiście nastąpiło z
                      naruszeniem prawa). Najwłaściwsze jednak wydaje się pozostawienie osądu
                      historykom. Ich ocena pozwoli na uwzględnienie takich okoliczności
                      obciążających jak chociażby zmuszenie do emigracji ok. 1 mln ludzi. Takich
                      zarzutów nie da się osądzić na drodze prawnej a ich pominięcie znacząco
                      ogranicza ogląd całej sprawy.
                      >
                      > Piszesz o Ogrodniku Kosińskiego, ja mam niedopartą analogię do Nałęcza.

                      Twojej analogii do Nałęcza nie rozumiem, ale wydaje mi się, że porównywanie
                      bieżących wydarzeń do sporów i postaci o wymiarze historycznym jest działaniem
                      niepotrzebnym.
                      > Swoją drogą to miło, że w wyniku formowych dyskusji dochodzi do jakiś wymiany
                      > poglądów, a nawet zmiany stanowiska.

                      Niestety w skutek zalewu forumowego szlamu trzeba się cieszyć, że to forum
                      służy jeszcze czasem temu do czego zostało stworzone.
                      • trzecie.dno Re: Mój stosunek do Jaruzelskiego 14.12.04, 23:12
                        plopli napisał:


                        > Ten wywiad, podobnie jak cała GW, nie jest kierowany do fanatyków, tylko do
                        > ludzi, którzy potrafią zanalizować i ocenić to, co się do nich pisze oraz
                        > wyciągnąć z tego wnioski.

                        Mam nadzieje, że w moim komentarzu nie doszukasz się złośliwości, ale zapytam
                        dlaczego tak późno doszedłeś do tych wniosków? I powtórze się za innymi głosami
                        dlaczego czegoś podobnego nie napisano w GW wiele lat wcześniej?


                        > Ja - przeciwieństwie do Ciebie - nie traktuję Jaruzelskiego jako zdrajcy. Po
                        > prostu wcześniej uważałem, że mógł mieć rację a teraz wydaje mi się, że racji
                        > nie miał. Nie oznacza to, że dopuścił się zdrady. Zdradą byłoby np. poproszenie
                        > o interwencję ZSRR. Nie da się natomiast ukryć, że wprowadzenie stanu wojennego
                        > było - mając na uwadze skalę - operację stosunkowo bezkrwawą. Nie
                        > usprawiedliwiam oczywiście "Wujka" czy innych działań. Jednak z drugiej strony
                        > warunki internowania a nawet więzienia dla opozycji były daleko lepsze niż w
                        > czasach talinizmu czy Berezy Kartuskiej.

                        Jaruzelski mógł wielokrotnie zrezygnować z kariery, a nie zrobil tego. Sam
                        zauważasz, że jest to pwien jego rys chrakterologiczny. To, że Wieki Brat nie
                        miał takich zamiarów nie dowodzi, że nie był zdrajcą. Cały życiorys
                        Jaruzelskiego to przykład konformizmu, a nie przejaw bohaterstwa, lącznie z jego
                        rolą podczas interwencji w Czechosłwacji. Nie potrafię nakreślić linii
                        demarkacyjnej w potępowaniu genrerała, która by wskazywala, że w pewnym momencie
                        zdobędzie sie na autonomiczne zachowanie, choćby w najmniejszym stopniu, jakim
                        mogła byc chociażby rezygnacja z kariery.

                        Nie wiem czy zbrodnie Berezy Kartuskiej mogą w jakiś sposób usprawiedliwiać inne
                        zbrodnie. Podobnie nie rozumiem dlaczego zachowanie całej szczęki przez Kuronia
                        lub innego działacza opzycyjnego ma świadczyć o humanitaryzmie autora stanu
                        wojennego. Skoro mu tego nie kazano, to zębów opoozycji nie wybijał.

                        > Ich ocena pozwoli na uwzględnienie takich okoliczności
                        > obciążających jak chociażby zmuszenie do emigracji ok. 1 mln ludzi. Takich
                        > zarzutów nie da się osądzić na drodze prawnej a ich pominięcie znacząco
                        > ogranicza ogląd całej sprawy.

                        Obawiam się, że z historykami będzie podobnie jak ich poprzednikami. Ich prace
                        czytać będą pasjonaci. Jednoznaczna ocena tamtych zdarzeń i to w wymiarze
                        moralnym przez prawowmocny wyrok sądu byłby nauką dla wszsystkich. Dochodzimy do
                        ładu moralnego w którym nie ma rozróżnienia miedzy bijącym i bitym, a to ładem
                        nie można nazwać. Gestem pojednania byłby fakt, że generał moze sobie spędzić
                        resztę życia w swojej wilii, a nie na wiezzienej pryczy. Jeżeli nie potrafimy
                        rozróżnić działań przeciwko własnemu narodowi, od działań opozycjonistów
                        walczących o wolność kraju i demokracje, to potem mamy kłopoty z odróżnieniem
                        korupcji od mechanizmów wolnego rynku.

                        Nie potrafię przeliczyć 1 mln ludzi zmuszonych do emigracjii na 90 ofiar stanu
                        wojennego, czy na inne wcześniejsze nieudokumentowane ofiary państwa
                        totalitarnego. Nie chę aby poprzednie zdanie zabrzmiało zlośliwie z mojej
                        strony. Sądze, że różnice stanowisk między nami upatrywałby w fakcie, czy była
                        szansa lepszego wykorzystnia tych 15 lat wolności w budowie na nowo wolngo
                        kraju. Jestem przekonany, że obecna degengolada jest prostą konsekwencją
                        zaniechania tamtych rozliczeń. Mleko już się rozlało. I znow, nawet to rozłane
                        mleko nie zwalnia nas z moralnego obowiązku, żeby poweidzeić, że to i to było
                        złe. W końcu dziecka nie uczymy, aby nie kradło, bo może byc złapane, tylko
                        mówimy, że to jest złe na poziomie ogólności tego pojęcia możliwym do
                        zaakceptowania przez niego. Warunkem koniecznym jest zdefiniowanie zła.
                        Relatywizm może odnosić się do wysokości kary. Wracając na ogólniejszy poziom to
                        historia może oceniać Jaruzelskeigo czy był demokrata, czy nie, w zakresie
                        swoich polądów. Niestety był trybem lub trybikiem władzy i odpowiedzialnoć za to
                        ponieść powinien, bo to gawarntuje nam, że następni z prawa czy z lewa będą się
                        liczyć z narodem, a historia koła nie zatoczy.


                        > Twojej analogii do Nałęcza nie rozumiem, ale wydaje mi się, że porównywanie
                        > bieżących wydarzeń do sporów i postaci o wymiarze historycznym jest działaniem
                        > niepotrzebnym.
                        Szczęśliwie mamy już wolną Polskę, taką jaką potrafiliśmy zbudować. Problem
                        polega na tym, że dwulicowość jak nie trzylicowość marszałka Nałęcza jest tak
                        samo nie dostrzegana jak malość Jaruzelskiego, ale to już tylko sprostowanie.

                        > Niestety w skutek zalewu forumowego szlamu trzeba się cieszyć, że to forum
                        > służy jeszcze czasem temu do czego zostało stworzone.
                        Też pod tym się podpisuję. Mam nadzieje, że na szybko skreślone myśli są w
                        miarekoherentne. Pzdr!
                        • basia.basia Re: Mój stosunek do Jaruzelskiego 14.12.04, 23:42
                          trzecie.dno napisał:

                          > plopli napisał:
                          >
                          >
                          > > Ten wywiad, podobnie jak cała GW, nie jest kierowany do fanatyków, tylko
                          > do
                          > > ludzi, którzy potrafią zanalizować i ocenić to, co się do nich pisze oraz
                          >
                          > > wyciągnąć z tego wnioski.
                          >
                          > Mam nadzieje, że w moim komentarzu nie doszukasz się złośliwości, ale zapytam
                          > dlaczego tak późno doszedłeś do tych wniosków? I powtórze się za innymi głosami
                          > dlaczego czegoś podobnego nie napisano w GW wiele lat wcześniej?

                          Śledzę Waszą wymianę poglądów i jak przeczytałam uwagę plopli o adresatach
                          tego wywiadu to pomyślałam sobie, że on może mieć rację! Coś się zmieniło
                          (odszedł Michnik) i prawdopodobnie gazeta w tak zawoalowany sposób daje
                          wyraz tej zmianie. Generał spadł z piedestału.
                        • plopli Re: Mój stosunek do Jaruzelskiego 15.12.04, 00:07
                          trzecie.dno napisał:

                          > Mam nadzieje, że w moim komentarzu nie doszukasz się złośliwości, ale zapytam
                          > dlaczego tak późno doszedłeś do tych wniosków?

                          Wcześniej Jaruzelski nie pokazał się z tej strony; można powiedzieć "trzymał
                          poziom". Tę swoją małość pokazał teraz i dlatego zmieniłem zdanie o nim.
                          I powtórze się za innymi głosami
                          > dlaczego czegoś podobnego nie napisano w GW wiele lat wcześniej?

                          Pytanie nie do mnie. Wydaje mi się jednak, że wcześniej byłoby po prostu za
                          wcześnie. Rany za świeże, wspomnienia zbyt bliskie, zbyt niewielu młodych, dla
                          ktorych jest to już po trochu opowieść historyczna. Wywiady Torańskiej są
                          zreszą kontynuacją książki "Oni". Ich treść i forma wymagają znacznego dystansu.

                          > Cały życiorys Jaruzelskiego to przykład konformizmu, a nie przejaw
                          > bohaterstwa, lącznie z jego rolą podczas interwencji w Czechosłwacji.

                          Nie nazywam go bohaterem. Mówię tylko o tym, że pomiędzy bohaterstwem a zdradą
                          jest szereg stanów pośrednich.
                          >
                          > Nie wiem czy zbrodnie Berezy Kartuskiej mogą w jakiś sposób usprawiedliwiać
                          > inne zbrodnie. Podobnie nie rozumiem dlaczego zachowanie całej szczęki przez
                          Kuronia
                          > lub innego działacza opzycyjnego ma świadczyć o humanitaryzmie autora stanu
                          > wojennego.

                          Nie ma usprawiedliwiać. Pokazuje tylko, że nie można nazywać Jaruzelskiego
                          katem narodu lub innym skrajnym epitetem, gdyż wówczas nie potrafilibyśmy
                          nazwać zachowań o wiele gorszych. A zdradą byłoby wprowadzenie wojsk
                          radzieckich, czego nie uczynił. Chyba dostrzegasz różnicę?

                          > Sądze, że różnice stanowisk między nami upatrywałby w fakcie, czy była
                          > szansa lepszego wykorzystnia tych 15 lat wolności w budowie na nowo wolngo
                          > kraju. Jestem przekonany, że obecna degengolada jest prostą konsekwencją
                          > zaniechania tamtych rozliczeń.

                          Trafiłeś w sedno. Ja doszukuję się przyczyn obecnej sytuacji gdzie indziej,
                          stąd też mój odmienny stosunek do komunistów i okrągłego stołu. Ale to temat na
                          odrębną dyskusję.

                          > Szczęśliwie mamy już wolną Polskę, taką jaką potrafiliśmy zbudować. Problem
                          > polega na tym, że dwulicowość jak nie trzylicowość marszałka Nałęcza jest tak
                          > samo nie dostrzegana jak malość Jaruzelskiego, ale to już tylko sprostowanie.

                          Mnie Nałęcz przeszkadza o wiele mniej niż większość prominentów po prawej
                          stronie, więc trudno nam w tym względzie dojść do porozumienia.

                          P.S. Chyba z całej mojej wypowiedzi można wysnuć wniosek, że jest to obrona
                          Jaruzelskiego. Otóż nie. Chcę tylko, oceniając jego samego i jego zachowanie
                          negatywnie, zwrócić uwagę, że formułując skrajne oceny sami ograniczamy sobie
                          perspektywę i nie potrafimy dostrzec pozytywów. Jest przecież w tym wszystkim
                          pozytywne, że w skali kraju zginęło 90 osób a nie kilka tysięcy, że nie
                          skorzystano z pomocy "bratnich narodów", nawet to, że chętnym (pomijam
                          przymuszanych) na wyjazd wydawano paszporty a nie zamykano ich w więzieniach -
                          choć z pewnością zabrakło ich w kraju.
                          • trzecie.dno Re: Mój stosunek do Jaruzelskiego 15.12.04, 00:56
                            plopli napisał:


                            > Wcześniej Jaruzelski nie pokazał się z tej strony; można powiedzieć "trzymał
                            > poziom". Tę swoją małość pokazał teraz i dlatego zmieniłem zdanie o nim.
                            To wymaga sprecyzowania. On pokazał, czy wreszcie ktoś to ukazał? Zasadnicza
                            różnica.


                            > Pytanie nie do mnie. Wydaje mi się jednak, że wcześniej byłoby po prostu za
                            > wcześnie. Rany za świeże, wspomnienia zbyt bliskie, zbyt niewielu młodych, dla
                            > ktorych jest to już po trochu opowieść historyczna. Wywiady Torańskiej są
                            > zreszą kontynuacją książki "Oni". Ich treść i forma wymagają znacznego dystansu

                            Nie chcę być brutalny, ale probuje się dopatrzyć błeðów metodologicznych a nie
                            rachunkowych. Rozumiem, że ktoś mógł podjąć raz zła decyzję, ale ciąg decyzji to
                            już może dawać coś do myślenia. Przyjmuje twój argument,że było zawcześnie dla
                            kólka różańcowego jakim jest GW, aby pisać o tym. Przyjmuje też do wiadomści
                            argument, że nie tylko dla GW było za wcześnie. To nie zwalnia nikogo od oceny
                            pewnych osób i ich zachowań.


                            > Nie nazywam go bohaterem. Mówię tylko o tym, że pomiędzy bohaterstwem a zdradą
                            > jest szereg stanów pośrednich.

                            Dlatego nie żądam dla niego kary śmierci.

                            > Nie ma usprawiedliwiać. Pokazuje tylko, że nie można nazywać Jaruzelskiego
                            > katem narodu lub innym skrajnym epitetem, gdyż wówczas nie potrafilibyśmy
                            > nazwać zachowań o wiele gorszych.

                            Nie nazwałem Jaruzelskiego katem narodu. Będę się tylko starał nazywać rzeczy po
                            imieniu. Zrobienie czegokolwiek w tak komformistycznym życiorysie można byłoby
                            nazwać bohaterstwem, nie dlatego, że czyn wielki, ale dlatego, ze czyn inny.
                            Rezygnacja z awansów bynajmniej nie jest bohaterstwem, jednak brak chociaż
                            takiego zachowaia ukazuje jak nisko ten pan miał nas Polaków.

                            A zdradą byłoby wprowadzenie wojsk
                            > radzieckich, czego nie uczynił. Chyba dostrzegasz różnicę?

                            Różnice dostrzegam, ale czy nie dotrzegasz, że ów pan może nie miał już takiej
                            siły sprawczej? ZSRR nie miało możliwości zaangażwania się w ten sposób i z tego
                            powodu generał wykonywał "tylko" sugestie Wielkiego Brata.

                            >

                            > Trafiłeś w sedno. Ja doszukuję się przyczyn obecnej sytuacji gdzie indziej,
                            > stąd też mój odmienny stosunek do komunistów i okrągłego stołu. Ale to temat
                            na odrębną dyskusję.

                            swięte słowa!


                            > Mnie Nałęcz przeszkadza o wiele mniej niż większość prominentów po prawej
                            > stronie, więc trudno nam w tym względzie dojść do porozumienia.

                            W żaden sposób nie wypowiadałem się o prawej stronie. Mam do niej równie poważne
                            zastrzeżenia. Podejrzewam, że to też temat na odrebny wątek.

                            >Otóż nie. Chcę tylko, oceniając jego samego i jego zachowanie
                            > negatywnie, zwrócić uwagę, że formułując skrajne oceny sami ograniczamy sobie
                            > perspektywę i nie potrafimy dostrzec pozytywów. Jest przecież w tym wszystkim
                            > pozytywne, że w skali kraju zginęło 90 osób a nie kilka tysięcy, że nie
                            > skorzystano z pomocy "bratnich narodów", nawet to, że chętnym (pomijam
                            > przymuszanych) na wyjazd wydawano paszporty a nie zamykano ich w więzieniach -
                            > choć z pewnością zabrakło ich w kraju.

                            Rozumiem, że w słowniku trzeba zostawić sobie trochę wolnego miejsca na np.
                            zbrodnie ludobojstwa, ale też nie wolno przypisywać komuś zasług które mu się
                            nie należą. Otóż ocena generala może być tylko i wyłącznie negatywna, a skala
                            jego nieprawości winna być uwzględniona w wymiarze kary. Bez względu na dlugość
                            i szerokość gepograficzną. Od Chile aż po Rosję i nie wyłączając USA zasady
                            winny być respektwane. Nie widząc nawet synptomów autonomiczności w życiorysie
                            genrała i w świetle materiałow IPN nie widzę powodów do przypisywania
                            jakichkolwiek zasług Jaruzelskiemu. Jakby zgineło 9000 osób to pewnie tera
                            siedziałby w Hadze, a teraz niech się cieszy wschodem słońca we własnym domu
                            jako kryminalista i wyrzutek historii.
      • lupus.lupus Re: kolejny wybryk Wildsteina 14.12.04, 10:38
        Przegiąłeś z tym słupem. Co ty sobie myślisz uweku? Że jesteś w połowie lat 90-
        tych i wszyscy łykną każda bzdurę? "Gazeta" celowo udostępnia swe łamy co roku
        łotrom by pokazać ich obrzydliwość.Cudowna teza! No bo nie przecież w celu
        relatywizacji zbrodni i sączeniu do ucha trucizny kłamstwa.
    • Gość: Karol Re: kolejny wybryk Wildsteina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 12:26
      We wspomnianej wypowiedzi Jan Rulewski powiedział jeszcze , że przez tyle lat
      generałowi nie przeszło przez usta słowo p r z e p r a s z a m . To też o
      czymś świadczy.
    • strajker Kolejny raz Wildstein pisze prawdę 14.12.04, 15:30
      a Michnik i cała reszta śmieci z gw będą wysławiać Jaruzelskiego
      i Kwaśniewskiego do usranej śmierci najwyraźniej

      PS- i co? konsternacja? Nie można mi zarzucić antysemityzmu :-)
      Bo piszę, że Wildstein pisze prawdę... tak jest! Z Wildsteinem to się
      chyba we wszystkim zgadzam!
      • Gość: P-77 Re: Kolejny raz Wildstein pisze bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:33
        Nikt nie zginął z rozkazu Jaruzelskiego przynajmniej w stanie wojennym - nie
        wiem jak wcześniej.
        Jaruzelski był pod tym względem wyjątkowo łagodnym i humanitarnym dyktatorem.
        • lauriane Re: Kolejny raz Wildstein pisze bzdury 14.12.04, 16:09
          Gość portalu: P-77 napisał(a):

          > Nikt nie zginął z rozkazu Jaruzelskiego przynajmniej w stanie wojennym - nie
          > wiem jak wcześniej.
          > Jaruzelski był pod tym względem wyjątkowo łagodnym i humanitarnym dyktatorem.
          L. Humanitarny dyktator...ha ha ha.....albo bialy Murzyn....
          J.C.
          • maksimum DLACZEGO TAKIE ART.UKAZUJE SIIE TERAZ A NIE 15 LAT 14.12.04, 16:40
            Dlaczego nie bylo takich art. 12-15 lat temu?
            • Gość: Marian Re: DLACZEGO TAKIE ART.UKAZUJE SIIE TERAZ A NIE 1 IP: *.gdynia.mm.pl 14.12.04, 16:58
              maksimum napisał:

              > Dlaczego nie bylo takich art. 12-15 lat temu?

              Myślę ,że na przeszkodzie stało magdalenkowe porozumienie, że władzy
              pezetperowskiej, nie stanie się żadna krzywda w nowych warunkach ustrojowych.
              • lauriane Re: DLACZEGO TAKIE ART.UKAZUJE SIIE TERAZ A NIE 1 14.12.04, 17:33
                MAFIOKRACJA!
                • homosovieticus Re: DLACZEGO TAKIE ART.UKAZUJE SIIE TERAZ A NIE 1 14.12.04, 20:16
                  lauriane napisał:

                  > MAFIOKRACJA!

                  Mafiosem jest Michnik,twórca polskiej wersji terroru intelektualnego.Dzisiaj w
                  TOKFM, Rafałowi Z. udało sie ten terror przezwyciężyć i postępowanie Generała
                  Jaruzelskiego zostało odpowiednio nazwane. Brawo Pan Rafał.
                  • plopli Odpowiednie dać rzeczy słowo 14.12.04, 21:06
                    homosovieticus napisał:

                    > Dzisiaj w
                    > TOKFM, Rafałowi Z. udało sie ten terror przezwyciężyć i postępowanie Generała
                    > Jaruzelskiego zostało odpowiednio nazwane. Brawo Pan Rafał.

                    Mówisz o tym fragmencie, kiedy twierdził, że Pinochet działał zgodnie z wolą
                    swojego społeczeństwa, a Jaruzelski przeciw?
                    Ciekawe, czy tak samo uważają ci, którzy obecnie stawiają Pinocheta przed sądem
                    oskarżając o smierć tysięcy tych "zadowolonych".
                    We wszystkim trzeba znaleźć odpowiednie proporcje i dzisiaj red. Ziemkiewicz
                    znacząco te proporcje zachwiał.
                    • homosovieticus Odpowiednie dać rzeczy słowo tylko plopli może 14.12.04, 21:26
                      plopli napisał:

                      > homosovieticus napisał:
                      >
                      > > Dzisiaj w
                      > > TOKFM, Rafałowi Z. udało sie ten terror przezwyciężyć i postępowanie Gene
                      > rała
                      > > Jaruzelskiego zostało odpowiednio nazwane. Brawo Pan Rafał.
                      >
                      > Mówisz o tym fragmencie, kiedy twierdził, że Pinochet działał zgodnie z wolą
                      > swojego społeczeństwa, a Jaruzelski przeciw?
                      > Ciekawe, czy tak samo uważają ci, którzy obecnie stawiają Pinocheta przed
                      sądem
                      >
                      > oskarżając o smierć tysięcy tych "zadowolonych".
                      > We wszystkim trzeba znaleźć odpowiednie proporcje i dzisiaj red. Ziemkiewicz
                      > znacząco te proporcje zachwiał.
                      Czy ten sąd o zachwianych proporcjach przez Ziemkiewicza, obowiazuje i mnie?
                      A może pozwolisz mi na inną oceną zachowania Rafała?
                      Jesli pozwalasz, to z radoscia wrzasnę raz jeszcze ; BRAWO RAFAŁ!
          • Gość: Marcjanna Wassermann i Wildstein dużo zrobili ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 16:41
            O !
            • Gość: kocham bronka I zrobią jeszcze dużo więcej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 17:00
              • kpt.ziobro [...] 14.12.04, 18:36
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                • Gość: ppłk. Rosenzweig [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 19:09
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • Gość: P-77 Re: Kolejny raz Wildstein pisze bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 18:47
            > L. Humanitarny dyktator...ha ha ha.....albo bialy Murzyn....
            > J.C.
            Podejrzewam, że reżim Pinocheta we wrzesniu 1973 r. w samym Santiago de Chile
            zamordowal więcej osób, niż w Polsce było ofiar skrytobójczych zabójstw w
            latach 1981 - 89 a właściwie 1981-84 bo po zabójstwie księdza Popiełuszki tego
            typu zabójstwa się nie zdarzały.
            Były ofiary w ludziach, ale nikt, nawet najwięksi wrogowie generała nie
            postawili mu nigdy zarzutu umyślnego pozbawienia kogokolwiek życia.
            Poza tym zobacz sobie definicję pojęcia "dyktator" - władza dyktatorska to
            władza nieograniczona co wcale nie znaczy że nieludzka.
            Mylisz pojęcia "dyktator" i "despota".
            • iza.bella.iza P-77 pisze bzdury:( 14.12.04, 20:25
              Gość portalu: P-77 napisał(a):

              > Podejrzewam, że reżim Pinocheta we wrzesniu 1973 r. w samym Santiago de Chile
              > zamordowal więcej osób, niż w Polsce było ofiar skrytobójczych zabójstw w
              > latach 1981 - 89 a właściwie 1981-84 bo po zabójstwie księdza Popiełuszki
              tego
              > typu zabójstwa się nie zdarzały.

              Panie prawnik!
              Po pierwsze - przstępca winien jednego zabójstwa jest tak samo ścigany jak
              wielokrotny morderca, jedynie zasądzane im kary są różne.
              Po drugie - jak nie znasz faktów, to się nie wymądrzaj. Po śmierci Popiełuszki
              skrytobójstwa się zdarzały, nawet wiosną 1989 roku. Popytaj mądrzejszych od
              siebie, poczytaj to i owo a sam się przekonasz.
        • iza.bella.iza Re: Kolejny raz P-77 pisze bzdury 14.12.04, 20:30
          Gość portalu: P-77 napisał(a):

          > Nikt nie zginął z rozkazu Jaruzelskiego przynajmniej w stanie wojennym - nie
          > wiem jak wcześniej.
          > Jaruzelski był pod tym względem wyjątkowo łagodnym i humanitarnym dyktatorem.

          Możesz udowodnić to co napisałeś? Znasz rozkazy jakie dostała armia i milicja?
          Wiesz kto je wydał? Wiesz co z tych rozkazów wynikało? Myślisz, że w Wujku to
          sobie ZOMO wbrew tym rozkazom strzelało?
          Poza zbrodniami stanu wojennego Jaruzelskiego obciąża jeszcze masakra
          robotników w grudniu 1970 roku. Wtedy ten sowiecki politruk był ministrem MON.
    • krilin no i bym przeoczył 14.12.04, 19:30
      Dzięki. Warto przeczytać, jak zawsze zresztą w przypadku Wildsteina.
      Wybrykiem to jest GW, ale szkoda strzępić języka.
      • iza.bella.iza Re: no i bym przeoczył 14.12.04, 20:31
        krilin napisał:

        > Dzięki. Warto przeczytać, jak zawsze zresztą w przypadku Wildsteina.
        > Wybrykiem to jest GW, ale szkoda strzępić języka.

        Przyłączam się do podziękowań i opinii.
        • Gość: P-777 Iza juz nie pij. I pozmywaj gary ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 20:47
          • iza.bella.iza Szukasz żony? Niestety - nie jestem stanu wolnego. 14.12.04, 21:16
            • Gość: wesołek to tylko współczuć temu kto sie z toba męczy IP: *.lublin.mm.pl 14.12.04, 23:24
              musisz być kawał wiedźmy
              • iza.bella.iza niepotrzebnie się martwisz:) 14.12.04, 23:28
                Gość portalu: wesołek napisał(a):

                > musisz być kawał wiedźmy

                Nawet nie kawał - w całości jestem widźmą. Na szczęście moim mężem jest
                Gargamel:)
                • Gość: wesołek Re: niepotrzebnie się martwisz:) IP: *.lublin.mm.pl 14.12.04, 23:32
                  niewątpliwie, zmień nick na Hogatha
                  • iza.bella.iza Re: niepotrzebnie się martwisz:) 14.12.04, 23:34
                    Gość portalu: wesołek napisał(a):

                    > niewątpliwie, zmień nick na Hogatha

                    Zmieniłabym raczej na Hella, ale jest zajęty:)
                    Jak chcesz pokażę ci moja fotkę.
    • camille_pissarro Co "ślepego" 14.12.04, 20:58
      To oprócz zbrodni związanych ze stanem wojennym, ta kreatura winna jest też
      uczestnictwa LWP ( niektórzy , z młodszych nie pamietają tego skrótu , zatem
      gwoli pamięci przypomnę Ludowe Wojsko Polskie)w wydarzeniach grudniowych 1970
      roku.
      Własnie za odpowiedzialność za przyzwolenie na działania wojska w wydarzeniach
      17 grudnia 1970 roku ta kanalia powinna zostać sprawiedliwie osądzona.
      Moze sie mylę ale o podjeciu decyzji w sprawie braterskiej pomocy dla
      zdestabilizowanej przez wichrzycieli i wrogów komunizmu czeskiej
      Pragi "generał" z Woroszyłowki też był gorącym zwolennikiem.....
      • camille_pissarro Co do "ślepego" 14.12.04, 20:59
        tak powinien był brzmieć tytuł mojego postu, sorki.
        • Gość: P-77 Re: Co do "ślepego" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 21:35
          Akurat z księdzem Zychem (bo pewnie o to chodziło komuś z przedmówców) to z
          cała pewnością nie była zabójstwo polityczne.
          Po drugie nie twierdzę, że generał Jaruzelski to człowiek wielkiego formatu.
          Oczywiście nie, zresztą Torańska dyskretnie wypunktowuje niekonsekwencje w
          przyjętej przezeń wersji wydarzeń. Ale nie potrafię go nazwać kanalią.
          Co by nie mówić jedynym państwem polskim w latach 1952-89 była Polska
          Rzeczpospolita Ludowa a Ludowe Wojsko Polskie to nie były "polskojęzyczne
          formacje wojskowe" jak mawiają antykomuniści ostatniej godziny w rodzaju posła
          na komunistyczny sejm Bendera, czy działacza TPPR Józefa Szaniawskiego,
          hagiografa płk. Kuklińskiego (nawet jego bohater się torchę podśmiewał z
          nadgorliwości "ostatniego więźnia Polski Ludowej"). To było tak, że ludzie
          głosowali na jedną listę w wyborach uważając to za normalne, stali w kolejkach
          po wszelkiego rodzaju towary i przyjmowali to za coś oczywistego, oddawali
          paszporty na komisariacie milicji po powrocie z zagranicy i nie uważali tego za
          absurd.
          Dziś nie można powiedzieć, że byli rózni komuniści, ale przecież na Śląsku byli
          Grudzień i Ziętek, jednego wspomina się jak najgorzej, drugiego wręcz
          przeciwnie, zresztą najzupełniej słusznie.
          Jeżeli Jaruzelski mówi, że zależało mu aby nie doszło do przelewu krwi to ja mu
          wierzę. Śmierć dziewięciu górników z kopalni "Wujek", która nawiasem mówiąc
          długo nie pociągnie, była na pewno tragedią także dla niego, podczas gdy dla
          Pinocheta fakt, że w każdej rodzinie chilijskiej był ktoś zabity lub zaginiony
          tragedią nie był, wręcz przeciwnie.
          I warto zauważyć, że Adam Michnik, który z reżimem JAruzelskiego walczył
          naprawdę, podczas gdy inni z nim korabolowwali (typu PRON czy Rada
          Konslutacyjna) wielokrotnie podkreślał, ze szanuje Jaruzelskiego nie za stan
          wojenny tylko za sposób w jaki oddał władzę. To był dyktator, który rozmontował
          dyktaturę - napisał kiedyś Michnik i tak było rzeczywiście. I to nie tak jak
          Franco, który dopiero wtedy poluzował, kiedy wiedział, że wkrótce umrze ani jak
          Pinochet, który zachował immunitet i wpływ na armię (przynajmniej do niedawna).
          Jaruzelski najpierw wziął udział w demontażu systemu (to jego podpisy są pod
          ustawami zmieniającymi nazwę państwa i goodło, wprowadzającymi gospodarkę
          rynkową, reformującymi policję czy służby specjalne, wreszcie choć z oporami
          zaakceptował zniesienie święta 22 lipca) a potem odszedł nawet nie zabiegając o
          żadne przywileje dla siebie, wręcz przeciwnie godząc się z rolą człowieka
          stojącego pod poważnymi zarzutami karnymi. I przesadą byłoby mówienie, że jest
          to człowiek godny szacunku, ale w jakimś stopniu zasługuje na litość. Nie na
          zrozumienie, ale właśnie na litość.
          Tak to widzę.
          • Gość: marabut Re: Co do "ślepego" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 21:52
            Na litość?

            Ty kanalio, Jaruzelski to jeden z bohaterów Polski w XX w. Obok Piłsudskiego,
            Wałęsy, Wojtyły i Kwaśniewskiego.

            Na litość to ty zasługujesz ze swoimi nazistowskimi poglądami.
            • homosovieticus Re: Co do "ślepego" 14.12.04, 22:00
              Gość portalu: marabut napisał(a):

              > Na litość?
              >
              > Ty kanalio, Jaruzelski to jeden z bohaterów Polski w XX w. Obok Piłsudskiego,
              > Wałęsy, Wojtyły i Kwaśniewskiego.
              >
              > Na litość to ty zasługujesz ze swoimi nazistowskimi poglądami.

              Nie obok Piłsudskiego, ale przed nim. Mógł marszałkiem zostać, ale sam nie
              chciał i ...nie został.Skromniejszy od Ojca Kolbego no i pracowitrzy , choć w
              inszej branży robił.
            • Gość: szef wielonikowa maro w bucie a kysz!!!! IP: *.chello.pl 14.12.04, 22:12
              nic dziwnego, ze bzdury piszesz skoro jestes mara w bucie:)))
          • Gość: szef Re: Co do "ślepego" IP: *.chello.pl 14.12.04, 22:10
            Gość portalu: P-77 napisał(a):

            > Tak to widzę.

            Czyli falszywie, przez pryzmat latami saczonej propagandy - ostatnio przez
            Michnika end company za pomoca GW. Jak widac trucizna jest bardzo silna i
            oddzialowuje na pokolenia, ktore studia konczyly w III RP:(
            • basia.basia Re: Co do "ślepego" 14.12.04, 22:14
              Gość portalu: szef napisał(a):

              > Gość portalu: P-77 napisał(a):
              >
              > > Tak to widzę.
              >
              > Czyli falszywie, przez pryzmat latami saczonej propagandy - ostatnio przez
              > Michnika end company za pomoca GW. Jak widac trucizna jest bardzo silna i
              > oddzialowuje na pokolenia, ktore studia konczyly w III RP:(

              Ukazało się trochę publikacji, o których piszą gazety. Należałoby
              zachęcić niektórych do lektury np. "Reglamentowanej rewolucji" Dudka.

      • homosovieticus Re: Co "ślepego" suplemencik! 14.12.04, 21:19
        dowodził LWP w Czechosłowacji i za sukcesy w walce z "kontrewolucją Dubczeka"
        czyli za tłumienie Praskiej Wiosny został awansowany i zostaje ministrem obrony
        narodowej PRL-u.
        • tony.soprano3 Popierdułki ! Pora spać ! Wynocha !!! 14.12.04, 21:29
          Iza zmyje gary bo już śmierdzą.
          Basia zamiecie klatkę schodową.
          I wynocha !!!!
          • homosovieticus Re: Popierdułki ! Pora spać ! Wynocha !!! 14.12.04, 21:39
            tony.soprano3 napisał:

            > Iza zmyje gary bo już śmierdzą.
            > Basia zamiecie klatkę schodową.
            > I wynocha !!!!

            A, to Ty !
            A ja jużem myslał ,że to jakie chamisko pcha się pomiedzy ludzi.
            Co, Ty Tony, myslisz o całym tym wojennym burdelu i ichnim szefie?
            Smolisz?
            • tony.soprano3 Re: Popierdułki ! Pora spać ! Wynocha !!! 14.12.04, 21:40
              homosovieticus napisał:

              > tony.soprano3 napisał:
              >
              > > Iza zmyje gary bo już śmierdzą.
              > > Basia zamiecie klatkę schodową.
              > > I wynocha !!!!
              >
              > A, to Ty !
              > A ja jużem myslał ,że to jakie chamisko pcha się pomiedzy ludzi.
              > Co, Ty Tony, myslisz o całym tym wojennym burdelu i ichnim szefie?
              > Smolisz?

              Powiedziałem. Spie..j !
              • homosovieticus Re: Popierdułki ! Pora spać ! Wynocha !!! 14.12.04, 21:44
                tony.soprano3 napisał:

                > homosovieticus napisał:
                >
                > > tony.soprano3 napisał:
                > >
                > > > Iza zmyje gary bo już śmierdzą.
                > > > Basia zamiecie klatkę schodową.
                > > > I wynocha !!!!
                > >
                > > A, to Ty !
                > > A ja jużem myslał ,że to jakie chamisko pcha się pomiedzy ludzi.
                > > Co, Ty Tony, myslisz o całym tym wojennym burdelu i ichnim szefie?
                > > Smolisz?
                >
                > Powiedziałem. Spie..j !
                Coś taki wsciekły? Kto Ci znowu mordę obił?
                wartburg?
            • Gość: wito.tenoro4 Re: Popierdułki ! Pora spać ! Wynocha !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 21:48
              Smolę, że te palanty solidarnosciowe składające się z pijakow i nierobów a
              nierzadko i złodzieji rozbijających sklepy i rabujący co się da z żalem
              wspominaja Stan Wojenny i bezkarność "mimo straszliwych prześladowań". Smolisz?.
              • homosovieticus Re: Popierdułki ! Pora spać ! Wynocha !!! 14.12.04, 21:55
                A co mam nie smolić?
                w mojej kompanii Jarkisz 81 to zdrowo im dalismy. Szczególnie kobity i te
                cholerne studenty oberwały. Eech, to były czasy!
                Tera na forumie zakaz bicia jest.Inno miechem rzucać mozna. Ale nie we
                wszystkich. Giwi ma swoich .Jak dawniej. Jest sprawiedliwie.
          • iza.bella.iza tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie odzywki 14.12.04, 22:15
            i zero wpływu na rzeczywistość
            • Gość: tony Re: tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie od IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 22:21
              ty podstrzała frustratko masz wpływ na rzeczywistość,
              możesz sobie co najwyżej poujadać na forum, kundelku
              • Gość: P-77 Re: Dudek jest bliski narodowej prawicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 22:29
                ... i to go dyskwalifikuje jako historyka.
                • homosovieticus P-77 jest bliski całkowitemu zdurnieniu 14.12.04, 22:43
                  Gość portalu: P-77 napisał(a):

                  > ... i to go dyskwalifikuje jako historyka.

                  ...i to go czyni poważnym, forumowym rozmówcą.
                • iza.bella.iza Re: Dudek jest bliski narodowej prawicy 14.12.04, 22:54
                  Gość portalu: P-77 napisał(a):

                  > ... i to go dyskwalifikuje jako historyka.

                  A Ciebie jako prawnika i historyka-amatora dyskwalifikuje taka wypowiedź -

                  Gość portalu: P-77 napisał(a):

                  > Nikt nie zginął z rozkazu Jaruzelskiego przynajmniej w stanie wojennym - nie
                  > wiem jak wcześniej.
                  > Jaruzelski był pod tym względem wyjątkowo łagodnym i humanitarnym dyktatorem.

                • leszek.sopot Re: Dudek jest bliski narodowej prawicy 15.12.04, 01:48
                  Gość portalu: P-77 napisał(a):

                  > ... i to go dyskwalifikuje jako historyka.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=17884566&a=18047411
              • iza.bella.iza Re: tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie od 14.12.04, 22:51
                Gość portalu: tony napisał(a):

                > ty podstrzała frustratko masz wpływ na rzeczywistość,
                > możesz sobie co najwyżej poujadać na forum, kundelku

                Ja mam - wukrzam Cię niemiłosiernie i pobudzam twoją ograniczną wyobraźnię do
                wymyślania nowych nicków, dzięki którym wydaje Ci się, że dowala mi cała armia
                kretynów, a nie tylko pojedynczy mały nerwus. Dzięki mnie stworzyłeś też w
                swojej łepetynie obraz jakiejś wstrętnej baby, której serdecznie nienawidzisz.
                Jako, że nie masz tej części mózgu, która odpowiada za myślenie to te babsko ma
                się w twojej głowce całkiem wygodnie i pewnie nieprędko się wyprowadzi. A mnie
                w ogóle to nie przeszkadza, że dałeś jej na imię Iza bo "tylko Ryśki to fajne
                chłopaki" a już nie wszystkie Izy to fajne dziewczyny.

                Zdrowia życzę, wielonikowcu:-)
                • Gość: tete Re: tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie od IP: w3cache.* / *.2-0.pl 14.12.04, 23:09
                  Artykuł Bronka jest bardzo trafiony. Zawsze jestem pod wrażeniem celności
                  wypowiedzi tego pana jak i Piotra Zaręby z Newsweeka. W Wyborczej nie widzę
                  nikogo, kto by nie był stronniczy. Nawet dwugłos ws. minister Środy i
                  udostępnianie szpalt przeciwnikom politycznym nie do końca tonuje lewicowy
                  (światopopglądowo, nie gospodarczo) liberalizm. Niestety Rzepa nie ma akcji i
                  treści dla mas. Wyborcza zaś jest czasami naprawdę warta poczytania i jest
                  bardzo do ludzi. Myślałem, że jak odejdzie Michnik to zmieni się trochę front
                  GW ale widzę, że nie. Tymbardziej życzę długiego życia Bronkowi
                  • trzecie.dno Re: tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie od 14.12.04, 23:21
                    Zagdzam się w 100%. W GW wszystkojest pomieszane w takim stopniu karykaturalnym
                    jak relacje osobiste redaktora Michnika i premiera Millera. Może coś się zmieni?
                    • Gość: tete Re: tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie od IP: w3cache.* / *.2-0.pl 14.12.04, 23:29
                      Nie zmieni się. Ale miło, że koledzy i koleżanki Millera/Michnika wypadają na
                      aut. No i dobrze, że dzicz Leppera ma ostatnio dołek. Z dwojga złego już wolę
                      Gierdycha. Populista, klerykal i kłamca ale przynajmniej nie jest takim
                      aferzystą jak Lepper. Żeby się nikt nie czepiał powtórzę: z dwojga złego.
                    • basia.basia Re: tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie od 14.12.04, 23:34
                      trzecie.dno napisał:

                      > Zagdzam się w 100%. W GW wszystkojest pomieszane w takim stopniu karykaturalnym
                      > jak relacje osobiste redaktora Michnika i premiera Millera. Może coś się zmieni
                      > ?

                      Musieliście przeoczyć informację (była na forum) podaną w dzień czy dwa
                      po wylądowaniu Adama Michnika w szpitalu, że Piotr Niemczycki dostał zadanie
                      uruchomienia w ciągu 6 miesięcy nowej gazety (napisali, że go Agora urlopuje
                      w tym celu z zarządu i przewiduje, że raczej na swoje stanowisko nie wróci).
                      Równocześnie poinformowali, że obecna gazeta ulegnie przeobrażeniu w coś
                      pomiędzy Faktem a Superexpresem.

                      Moim zdaniem bardzo możliwe jest, że naczelnym w nowej gazecie będzie
                      właśnie Niemczycki.
                      Nie bardzo to ładnie w stosunku do czytelników, że im tego nie zakomunikowano.
                      Wiadomość pojawiła się na stronach www.press.pl
                      • trzecie.dno Re: tony.soprano3: bandycki login - kretyńskie od 15.12.04, 00:00
                        Agora to i tak już ma klopoty. Odejście Michnika nie gwarantuje, że GW będzie
                        wolna od zboczeń. To tylko djae szansę. Poza tym, konkurencja zawsze wychodzi na
                        zdrowie. Ile lat można jeszcze to łgarstwo wytrzymać?
                        • plopli Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 00:39
                          Moja opinia na temat "Gazety" jest radykalnie odmienna od tej, którą
                          przezentujesz Ty, czy Basia. Może dlatego, że sam czuję się lewicującym
                          liberałem.

                          Ponieważ Basia wyciągnęła temat zmian w GW, poniżej pozwoliłem sobie wkleić
                          kilka moich uwag, które swego czasu zamieściłem na forum Prasa i media. Zdaję
                          sibie sprawę, że cytowanie samego siebie nie jest szczytem kultury, ale jako że
                          nie zmieniłem od tego czasu swojej opinii, więc pisanie ich od nowa byłoby
                          zbędne.

                          Posty z 17-18.10.2004:
                          Czy nie wydaje się wam, że na naszych oczach Agora, a w szczególności jej
                          okręt flagowy - GW, rozstaje się z resztkami etosu?
                          Wskazują na to szczególnie 2 ostatnie zdarzenia: 1/2 roczny P. Niemczyckiego
                          i prawdopodobnie tak samo długa karencja A. Michnika.
                          Co prawda AM zastąpi H. Łuczywo, ale wydaje mi się, że jej spojrzenie na GW
                          po latach pracy z W. Rapaczyńską ma więcej wspólnego z biznesem niż z misją.
                          Jeżeli do tego dodać informacje o planowanej nowej strategii Agory i zmianie
                          dyrektora artystycznego GW, trzeba zapytać, czy te działania to elementy
                          jakiegoś większego planu i w jakim kierunku ten plan prowadzi.
                          Moje uwagi nie biorą się znikąd. W podobnym tonie utrzymany jest artykuł "Quo
                          vadis Agoro?" w najnowszym Pressie. Jednak odejście AM w jeszcze większym
                          stopniu wskazuje, że Agora wyraźnie dąży do pozbycia się tego ciężaru jakim
                          jest legenda GW.

                          Jeżeli zaś chodzi o jego [Newsweeka] rewelacje nt. Agory i GW [dotyczące
                          wypuszczenia nowego dziennika], to widzę w nich więcej isynuacji niż
                          potwierdzonych wiadomości.
                          Wydaje mi się, że GW jest w swego rodzaju ślepym zaułku, tzn. nie ma możliwości
                          jej repozycjonowania. Z jednej strony nie wyobrażam jej sobie jako konkurencji
                          dla Faktu czy SE. Dla "bezrobotnego posadzkarza" GW zawsze będzie synonimem
                          klasy wyższej (intelektualnie) i pomysł sięgnięcia po nią przy okazji kupowania
                          papierosów raczej nie powstanie w jego głowie. Poza tym nieprzekraczalną
                          barierą będzie tutaj cena. Z drugiej strony trudno będzie zrobić z GW typową
                          gazetę opinii, w stylu Rzepy, gdyż wiązałoby się to z koniecznością rezygnacji
                          z dodatków, które znacząco zwiększają jej sprzedaż, a dodatkowo próba
                          przeniesienia tej zawartości do nowego pisma wymagałaby ogromnych środków na
                          promocję (teraz już większych niż AS położył na Fakt)i mogłaby spowodować, że w
                          okresie zmian duża część tortu zostałaby przejęta przez konkurencję na skutek
                          dezorientacji czytelników.
                          Wyobrażam sobie raczej zmianę formuły na bardziej tabloidową i stworzenie
                          inteligenckiego dodatku w stylu faktowej Europy czy rzepowego PlusMinus, może
                          ukazującego się częściej niż raz w tygodniu (dwudnik Gazeta Świąteczna?).
                          Myślę, że taka zmiana nastąpi w ciągu 3-4 miesięcy. Do takiej nowej GW Michnik
                          nie ma co wracać, zostanie mu więc na osłodę właśnie dodatek.

                          To nie byłoby (będzie?) tak, że "wyrobiony" czytelnik z marszu odrzucałby
                          część "brukową". To byłaby część informacyjna, w której naleźć można
                          wiadomości, na które w "opiniowej" części nie będzie miejsca. Tyle, że będą one
                          podane w lżejszej niż dotychczas formie. Nie będzie to też "brukowiec". Jego
                          targetem nie będą ludzie poszukujący sensacji i krwi tylko rzetelnej, ale
                          krótkiej i podanej w przystępnej formie informacji. Chodzi o to, żeby gazetę
                          dało się przeczytać w 20 min. W przeciwnym wypadku czytelnik podświadomie ją
                          odrzuca, bo albo nie uda mu się dowiedzieć o wszystkich istotnych rzeczach,
                          albo zużyje na to zdecydowanie więcej czasu niż powinien. Część "opiniową"
                          natomiast może odłożyć na później: wieczorna lektura, prasówka w weekend.

                          Dostrzegam oczywiście podstawowy problem takiego rozwiązania, jakim jest wysoka
                          cena egzemplarza gazety wydawanej w takiej formule.

                          Wydaje mi się, że zapoczątkowane ostatnio zmiany są nieodwracalne, pytanie
                          tylko w jakim zmierzają kierunku. A GW jeszcze na długo pozostanie "dzieckiem
                          AM". W końcu intelektualnie ukształtował on większość jej redaktorów i to nadal
                          będzie owocować, tyle że w innej formule.
                          • trzecie.dno Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 01:18
                            Targetowanie produktu jakim jest gazeta co coś innego niż robienie ludziom wody
                            z mózgu. Tu nie chodzi o rodzaj okładki i też czy jest dla Bugaja miejsce do
                            pisania. Chodzi mi o zboczenie ideologiczne jego świętobliwości AM! Chyba nie
                            akceptujesz występów Michnika przed kś Rywina? Rozumiem, że niewielki staż
                            naszej demokracji powoduje, że taki człowiek firmował opiniotwórczy dziennik.
                            Inne metody są stoswane w czasie wojny inne w czasie pokoju. AM miał swoje 5
                            min. i ma miejsce w historii, ale my nie jesteśmy prywatnym folwarkiem dla jego
                            poglądów. Nie chcę wywoływać kolejnego tematu, ale AM to intelektualna wersja
                            Lecha Wałesy. Czas minął i sztuka polegała na tym, żeby odejść z fasonem. Nie do
                            konca naszym bohaterom się to udało, co automatycznie nie umniejsza ich zasług.
                            Tu możemymy mówić zeczywiście o zasługach, bo Ci panowie walczyli jak umieli.
                            • iza.bella.iza Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 01:25
                              trzecie.dno napisał:

                              > Targetowanie produktu jakim jest gazeta co coś innego niż robienie ludziom
                              wody
                              > z mózgu. Tu nie chodzi o rodzaj okładki i też czy jest dla Bugaja miejsce do
                              > pisania. Chodzi mi o zboczenie ideologiczne jego świętobliwości AM! Chyba nie
                              > akceptujesz występów Michnika przed kś Rywina? Rozumiem, że niewielki staż
                              > naszej demokracji powoduje, że taki człowiek firmował opiniotwórczy dziennik.
                              > Inne metody są stoswane w czasie wojny inne w czasie pokoju. AM miał swoje 5
                              > min. i ma miejsce w historii, ale my nie jesteśmy prywatnym folwarkiem dla
                              jego
                              > poglądów. Nie chcę wywoływać kolejnego tematu, ale AM to intelektualna wersja
                              > Lecha Wałesy. Czas minął i sztuka polegała na tym, żeby odejść z fasonem. Nie
                              d
                              > o
                              > konca naszym bohaterom się to udało, co automatycznie nie umniejsza ich
                              zasług.
                              > Tu możemymy mówić zeczywiście o zasługach, bo Ci panowie walczyli jak umieli.

                              Podpisuję się pod tą opinia obiema rękami. Myślę, że Basia też się podpisze:)
                              • basia.basia Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 01:30
                                iza.bella.iza napisała:

                                > trzecie.dno napisał:
                                >
                                > > Targetowanie produktu jakim jest gazeta co coś innego niż robienie ludzio
                                > m
                                > wody
                                > > z mózgu. Tu nie chodzi o rodzaj okładki i też czy jest dla Bugaja miejsce
                                > do
                                > > pisania. Chodzi mi o zboczenie ideologiczne jego świętobliwości AM! Chyba
                                > nie
                                > > akceptujesz występów Michnika przed kś Rywina? Rozumiem, że niewielki sta
                                > ż
                                > > naszej demokracji powoduje, że taki człowiek firmował opiniotwórczy dzien
                                > nik.
                                > > Inne metody są stoswane w czasie wojny inne w czasie pokoju. AM miał swoj
                                > e 5
                                > > min. i ma miejsce w historii, ale my nie jesteśmy prywatnym folwarkiem dl
                                > a
                                > jego
                                > > poglądów. Nie chcę wywoływać kolejnego tematu, ale AM to intelektualna we
                                > rsja
                                > > Lecha Wałesy. Czas minął i sztuka polegała na tym, żeby odejść z fasonem.
                                > Nie
                                > d
                                > > o
                                > > konca naszym bohaterom się to udało, co automatycznie nie umniejsza ich
                                > zasług.
                                > > Tu możemymy mówić zeczywiście o zasługach, bo Ci panowie walczyli jak umi
                                > eli.
                                >
                                > Podpisuję się pod tą opinia obiema rękami. Myślę, że Basia też się podpisze:)

                                W międzyczasie napisałam mój post i chyba jasno z niego wynika,
                                że się podpisuję:) Muszę jednak przyznać, że nadal kupuję gazetę
                                w poniedziałki (jolka w Dużym Formacie) oraz w soboty (w świątecznej
                                bywają doskonałę artykuły:)
                          • basia.basia Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 01:26
                            plopli napisał:

                            > Moja opinia na temat "Gazety" jest radykalnie odmienna od tej, którą
                            > przezentujesz Ty, czy Basia. Może dlatego, że sam czuję się lewicującym
                            > liberałem.

                            Przeoczyłam ten Twój post. A co do tego "lewicującego liberała" to jeszcze
                            rok temu pewnie też bym się tak określiła - intuicyjnie:) Obecnie mam się
                            za nowoczesną konserwatystkę:) To forum sprawiło, że zapoznałam się ze
                            współczesnymi systemami partyjnymi, poobserwowałam intensywnie to co mamy
                            u nas a to jest "ni pies ni wydra ..." czyli karykatura demokracji liberalnej
                            sprzed 20 lat. Europa poszła do przodu a my mamy jak mamy.

                            Co do gazety zaś, to nie byłam jej wiernym czytelnikiem w tym sensie,
                            że traktowałam ją jak codzienną gazetę informacyjną a całą ich publicystykę
                            traktowałam wybiórczo:) Sprawa Rywina i postawa ludzi gazety sprawiła, że
                            zaczęłam się gazecie bliżej przyglądać, bo tu na forum przeczytałam różne
                            opinie, które mnie zdumiały.A że dociekliwa jestem to sprawdziłam. Przeczytałam
                            "kilometry" zadrukowanego starymi artykułami gazety papieru. I mogę teraz
                            sama stwierdzić, że nie ma żadnej przesady w określeniu "wybiórcza". Niestety.

                            Wiadomo, że również Rzepa działa w kierunku zmiany profilu w taki sposób,
                            by przyciągnąć młodszych i wykształconych ludzi. Pracują też nad portalem
                            internetowym. I to rzepie życzę, by była jeszcze lepsza niż jest. Na GW
                            już nie liczę, bo Adam Michnik wychował tam nowy narybek, który kopiuje
                            jego poglądy i jego styl. Wkurzają mnie ostatnie krucjaty gazety ( a z krucjat
                            gazeta słynie: przeciwko antysemityzmowi np.) przeciwko a to Rokicie, a to
                            Jankowskiemu, Lepperowi a ostatnio wzięli na kieł IPN.
                            Krytyka krytyce nierówna, o ten styl chodzi - szyderstwa i obśmiewanie
                            zamiast analiz, rzeczowych argumentów, głosów polemicznych, zacietrzewienie
                            itp.

                            Pozdrawiam
                            B.
                            • plopli Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 10:04
                              Odbiegamy co prawda znacznie od tematu postu, ale nie mogę odmówic sobie prawa
                              odpowiedzi.
                              GW jest wybiórcza, i dobrze. Podobnie jak wybiórcza jest Rzepa. Po to właśnie w
                              gazetach są redaktorzy, żeby nadawać im konkretną linię. W przeciwnym wypadku
                              gazetę mogliby tworzyć depeszowcy.
                              Spór więc nie powinien przebiegać na płaszczyźnie, czy gazeta może prezentowac
                              określony światopogląd, tylko, czy światopogląd prezentowany przez GW odpowiada
                              odbiorcom.
                              Jeśli chodzi o mnie, to poglądy Michnika i innych redaktorów GW są mi bliższe
                              niż te, które prezentują Łukasiewicz czy Wildstein. Wolę więc taki dobór faktów
                              i opinii jaki serwuje mi Wyborcza niż ten przezentowany na łamach Rzepy.
                              Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie tezy prezentowane w GW traktuję jako
                              prawdy objawione. Mogłoby to zresztą doprowadzić do shizofrenii (że przypomnę
                              niedawną dyskusję o potrzebie istnienia kś).
                              A krucjaty GW zupełnie mnie nie wkurzają, gdyż w Polsce nie da się w inny
                              sposób pobudzić dyskusji publicznej, a dyskusje takie (choćby na temat IPN) są
                              niezbędne.
                              • trzecie.dno Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 17:13
                                plopli napisał:

                                >GW jest wybiórcza, i dobrze. Podobnie jak wybiórcza jest Rzepa. Po to właśnie w
                                >gazetach są redaktorzy, żeby nadawać im konkretną linię. W przeciwnym wypadku
                                >gazetę mogliby tworzyć depeszowcy.
                                Gazeta nie powinna być wybiórcza, co nie oznacza, że nie powinna miec swojej
                                linii. Gazetę powinni pisać dziennikarze, którzy swój autorski komentarz powinni
                                zamieszczać w dziale pulicystyka, a nie mieszać tego z dziennikarską infromacją.
                                Nawet lepszy termin nasunął mi się na myśl. GW to nie Gazeta Wybiórcza tylko
                                Gazeta Wygodna. Oj, przyznam się ze skruchą, że wychodzenie z objęć GW zajeło mi
                                trochę czasu i było traumatyczne, bo musiałem skonfrontować swoje poglądy z
                                rzeczywistością. Nie chcę tym stwierdzeniem urazić jakiegoś czytelnika gazety,
                                bo skutkiem takiego zachowania jest u mnie bardzo wysoki sceptycyzm do
                                czegokolwiek co Gazeta Wygodna napisze. I nie słusznie, bo wywiad Torańskiej
                                jest tego przykładem.

                                >Spór więc nie powinien przebiegać na płaszczyźnie, czy gazeta może prezentowac
                                >określony światopogląd, tylko, czy światopogląd prezentowany przez GW odpowiada
                                >odbiorcom.

                                Tu też się nie zgadzam. Dobra gazeta ma prawo do swojej linii, ale w odróżnienu
                                do tego prawa ma obowiązek prezentowania przcciwnych poglądów.

                                >Jeśli chodzi o mnie, to poglądy Michnika i innych redaktorów GW są mi bliższe
                                >niż te, które prezentują Łukasiewicz czy Wildstein. Wolę więc taki dobór faktów
                                >i opinii jaki serwuje mi Wyborcza niż ten przezentowany na łamach Rzepy.

                                Masz prawo do swoich poglądów i zapewniam, że tego prawa trzeba bronić jak
                                niepodległości. Ale zdanie dotyczące doboru faktów to chyba Ci się wymskneło?
                                Niestety ten wybiórczy dobór faktów ostatecznie zniechecił mnie do wspieraniu
                                syndykatu AGORA SA.

                                >Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie tezy prezentowane w GW traktuję jako
                                >prawdy objawione. Mogłoby to zresztą doprowadzić do shizofrenii (że przypomnę
                                >niedawną dyskusję o potrzebie istnienia kś).

                                Też nie uznaje praw objawionych przez Rzepę bądź ktrórykowiek innyc produkt
                                czwartej władzy, ale akurat ten dziennik wzbudza u mnie uznanie miedzy innymi,
                                że czasmi aż się prosi, aby postawić przyłowiową kropę nad i w jakimś materiale,
                                a tu niewidzialna ręka cenzora, każe prześć na inna szpaltę i aby się popastwić
                                nad panem y lub panem z.

                                >A krucjaty GW zupełnie mnie nie wkurzają, gdyż w Polsce nie da się w inny
                                >sposób pobudzić dyskusji publicznej, a dyskusje takie (choćby na temat IPN) są
                                >niezbędne.

                                Cel nie uświęca środków. Każda gazeta ma prawo do swojej linii, co nie jest
                                równoznczne z targetowaniem produktu. Cały problem Gazety Wygodnej
                                sprowadziłbym do bardzo, bardzo specyficznej linii tej gazety, która to właśnie
                                sprawia, że znajdują się w niej wybiórczo kompilowne informacje. Nie można
                                zarzucić, że jakaś gazeta jest lewicowa, pod warunkiem, że lewicowe poglądy
                                zamieszcza.

                                I na koniec chyba sprawa najważniejsza. Powyższe dywagacje na siłe można upchać
                                na pod dywan osobistych poglądów. Mnie zastanawia jeden fakt. Jakim cudem tekst
                                Torańskiej co niektó¶zy czytelnicy uznają za przełowmowy i dopatryją się w tym
                                słabnięcia wpływów AM. Warto zauważyć, że ten sam tekst umieszczony w innym
                                dzienniku lub tygodniku, takiej niezwyklości by nie wywołał. To jest ta
                                popraprana linia Gazety Wygodnej.

                                Nie jest moja intencja zniechęcanie kogokolwiek do czytania tej gazety, ale
                                próbuje wzbudzić krytyczne uwagi wobec stanowisk prezentowanych przez
                                wszechwładnych redaktrów “pisma Rywina”.

                                I może, żeby tę naszą dyskusje spiać kalamrą. Nie potrafie zrozuieć jak ukazana
                                małość Jaruzelskiego może dalej Cię powstrzymywać na temat jednoznacznie
                                negatywnej osceny jego osoby i ego odpowiedzialności? O to chyba miał pretensje
                                Wildstein do Gazety Wygodnej, że to kolejny panegiryk ( pisane z przekązem)
                                tyklo tym razem z wersją z wewnętrznym dramatem bohatera. Przyznajesz, ze
                                zmieniłeś swoje wyobrażenie o genreale po przeczytaniu tego artykułu, ale mam
                                rozumieć, że z tego nic nie wynika?

                                Za nieintencjonalne przejawy złościlwości przeprasam, choc przepraszać nie
                                powinienem bo jak są one to są niezamierzone. Biorąc pod uwagę zgryzliwość
                                niektórych forumowiczów wolę doprowadzić do lekkiej inflacji słowa przepraszam.
                                • plopli Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 15.12.04, 19:19
                                  trzecie.dno napisał:

                                  > Każda gazeta ma prawo do swojej linii, co nie jest
                                  > równoznczne z targetowaniem produktu.

                                  Zgadzam się, że z pozycjonowaniem produktu zawartość GW nie ma wiele wspónego.
                                  Moja wypowiedź n/t przyszłości GW odnosiła się jednak do postu Basi, która
                                  wspomniała o Niemczyckim i rewelacjach dotyczących nowego tytułu Agory, a nie
                                  do zawartości samej gazety.

                                  > Mnie zastanawia jeden fakt. Jakim cudem tekst
                                  > Torańskiej co niektó¶zy czytelnicy uznają za przełowmowy i dopatryją się w
                                  > tym słabnięcia wpływów AM.

                                  Odnosisz się do wypowiedzi Basi. Nie rozumiem jej i się z nią nie zgadzam.
                                  Uważam, że Michnik również puściłby ten tekst i również w tym czasie, bo gazeta
                                  musi zaskakiwać i pobudzać do refleksji. AM dobrze o tym wie.

                                  > Nie jest moja intencja zniechęcanie kogokolwiek do czytania tej gazety, ale
                                  > próbuje wzbudzić krytyczne uwagi wobec stanowisk prezentowanych przez
                                  > wszechwładnych redaktrów “pisma Rywina”.

                                  Nazywanie w ten sposób redaktorów GW traktuję jako cios poniżej pasa i to
                                  pomimo, że znam ich nie tylko z najlepszej strony.
                                  >
                                  > I może, żeby tę naszą dyskusje spiać kalamrą. Nie potrafie zrozuieć jak
                                  ukazana
                                  > małość Jaruzelskiego może dalej Cię powstrzymywać na temat jednoznacznie
                                  > negatywnej osceny jego osoby i ego odpowiedzialności? O to chyba miał
                                  pretensje
                                  > Wildstein do Gazety Wygodnej, że to kolejny panegiryk ( pisane z przekązem)
                                  > tyklo tym razem z wersją z wewnętrznym dramatem bohatera. Przyznajesz, ze
                                  > zmieniłeś swoje wyobrażenie o genreale po przeczytaniu tego artykułu, ale mam
                                  > rozumieć, że z tego nic nie wynika?

                                  Ależ wynika bardzo dużo. Zmienił się mój stosunek do Jaruzelskiego jako
                                  człowieka i polityka, mój osąd moralny jego postępowania. Nie jest to jednak
                                  równoznaczne ze skazaniem go na gruncie prawnym. Przypuszczam, że odnosisz się
                                  do mojej polemiki z lupusem, więc wyjaśniam: nie ma podstaw faktycznych, żeby
                                  bronić postawy tego człowieka i jegi decyzji dotyczących stanu wojennego (a tym
                                  bardziej wydarzeń wcześniejszych), nie ma jednak równocześnie podstaw prawnych
                                  aby go za te decyzje karać. A jeśli takie są (tryb wprowadzenia stanu
                                  wojennego), to należy je pozostawić właściwym organom, sprawa ta i wina
                                  Jaruzelskiego nie są bowiem oczywiste.

                                  > Za nieintencjonalne przejawy złościlwości przeprasam, choc przepraszać nie
                                  > powinienem bo jak są one to są niezamierzone.

                                  Nie zauważyłem takowych.
                                  • trzecie.dno Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 17.12.04, 12:57
                                    plopli napisał:

                                    > Zgadzam się, że z pozycjonowaniem produktu zawartość GW nie ma wiele wspónego.
                                    > Moja wypowiedź n/t przyszłości GW odnosiła się jednak do postu Basi, która
                                    > wspomniała o Niemczyckim i rewelacjach dotyczących nowego tytułu Agory, a nie
                                    > do zawartości samej gazety.

                                    Postaram się nie używać niepolskich słów pisząc po polsku. Strasznie tego nie
                                    lubię, a to jest rodzaj chodzenia na skróty podobnie jak wulgaryzmy.

                                    > Uważam, że Michnik również puściłby ten tekst i również w tym czasie, bo gazeta
                                    > musi zaskakiwać i pobudzać do refleksji. AM dobrze o tym wie.

                                    Piszesz w tym czasie, czyli kiedy? Czy np. 12 lat temu?

                                    > > Nie jest moja intencja zniechęcanie kogokolwiek do czytania tej gazety, ale
                                    > > próbuje wzbudzić krytyczne uwagi wobec stanowisk prezentowanych przez
                                    > > wszechwładnych redaktrów “pisma Rywina”.

                                    > Nazywanie w ten sposób redaktorów GW traktuję jako cios poniżej pasa i to
                                    > pomimo, że znam ich nie tylko z najlepszej strony.

                                    To w sumie jest zdanie, które wymusiło u mnie odpowiedź na temat bardzo
                                    zmaglowanego tematu jakim jest GW. Owe nazywanie redaktorów ma się do określenia
                                    wszechwładni. Natomiast “ pismo Rywina” ma się tylko do standardu gazety jaką
                                    jest GW, który ujrzał światło dzienne przy okazji tzw. afery Rywina. Nie
                                    wyobrażam sobie redaktorów NYT czy WP działającą w ten sam sposób co naczelny GW
                                    w celu załatwienia prywatnych interesów spólki medialnej. Taśmy z nagraniami
                                    korupcyjnej propozycji były więc nieformalne kontakty z byłym premierem celem
                                    “dogadywania się” w sprawie ustawy oraz przyslugę dziennikarską Janiny P. mogę
                                    nazwać skandalicznymi. Nie chce jątrzyć następnego wątku, ale to wszystko
                                    bardziej wpisuje mi się w filozofię “grubej kreski”, niż idee budowania
                                    demokratycznego państwa prawa. Doprecyzowując, mam wrażenie, że AM przez
                                    promowanie “grubej kreski” nieświadomie, podkreślam nieświadmie, psuł nowe
                                    państwo. Dowodem na to jest własnie jego ogromne oburzenie na złożenie
                                    propozycji korypcyjnej. Nie jest prawdą, że patologii w naszym karju nie było
                                    wcześiej, ale wiekszą część z tych patologii usprawiedliwiano pojęciem “grubej
                                    kreski”, zamiast nazywać rzeczy po imieniu. Cała afera Rywina pewnie dała AM
                                    dużo do myśłenia. Po tym doznanym szoku, zamiast refleksji nad swoim działaniem,
                                    naczelny dalej kultywuje swoje konspiracyjne metody działania ( kontakty z
                                    władzą na bardzo nieformalnej stopie), które za czasów PRL-u były “uzdatnianiem
                                    prawa” dla wyższych celów, czyli odzyskania suwerenności przez nasz kraj. Zyjemy
                                    w wolnym kraju i koniec z metodami “uzdatniania prawa”. Teraz tworzymy prawo i
                                    obyczaje, tego przestegamy. Nie jestem znawcą naczelnego GW, ale podzielam twój
                                    pogląd, że wręcz nierozerwalną cechą AM było i pewnie jest tworzenie fermentu,
                                    tak samo jak pewnie istnieje jego walka i wewnętrzny konflikt z próbą
                                    nakreslenia kreski “grubej kreski”. Chce mieć konakty nieformalne kontakty z
                                    urzędującymi politykami niech się wypisze z GW. Chce być naczlenym GW, niech
                                    sobie daruje takie konakty z politykami na czas ich urzędowania. Jego ciągotki
                                    do władzy i przyzwyczajenia do metod konspiracyjnych bardzo mnie sceptycznie
                                    nastawiają do twojej wiary, że AM osobiście nie kształtował profilu GW, czy też,
                                    że mu łatwo przychodzi z rozstaniem z ukochanym swym dzieckiem i swoimi
                                    wpływami. Podzielam twój pogląd co fermentującej roli AM, ale nie wierze, że
                                    odejście na n-ty plan AM w GW nie ma dużego znaczenia dla owego kontrowersyjnego
                                    profilu gazety i wychodzenia z wybiórczego jej charakteru. Proces jest
                                    stopniowy, bo narybek ect. , ale z pewnością nieobecność historycznego
                                    naczelnego proces ten przyśpiesza, więc i w nowy spsób można spojrzeć na stare
                                    sprawy.

                                    Uzułbym skrótu myśłowego w postaci wulgaryzmu, bo już za długo się rozpisłąem.

                                    > Zmienił się mój stosunek do Jaruzelskiego jako
                                    > człowieka i polityka, mój osąd moralny jego postępowania. Nie jest to jednak
                                    > równoznaczne ze skazaniem go na gruncie prawnym. Przypuszczam, że odnosisz się
                                    > do mojej polemiki z lupusem, więc wyjaśniam: nie ma podstaw faktycznych, żeby
                                    > bronić postawy tego człowieka i jegi decyzji dotyczących stanu wojennego (a tym
                                    > bardziej wydarzeń wcześniejszych), nie ma jednak równocześnie podstaw prawnych
                                    > aby go za te decyzje karać. A jeśli takie są (tryb wprowadzenia stanu
                                    > wojennego), to należy je pozostawić właściwym organom, sprawa ta i wina
                                    > Jaruzelskiego nie są bowiem oczywiste.

                                    Chyba nie sądzisz, że moje nawet bardzo negatywne opinie o generale oznaczają,
                                    że go skazuje prawnie? Skazuje go sąd, a ja mam zaszteżenia dlaczego tak długo
                                    tego sąd nie jest w stanie zrobić to. Przyczyny tego dopatruje sie cześciowo w
                                    działalności GW. Z całym szacunkiem dla twojej wiedzy, nie sądze, że posiadasz
                                    dogłębną prokuratorską wiedzę w tej sprawie, aby być oskarżycielem. Podobnie jak
                                    ja. Podstawą prawa są ogólne zasady moralne ujęte w przepisy. Generał
                                    funkcjonował jako bardzo ważna osoba w na bardzo konkretnych stanowiskach. Po
                                    przeczytaniu wywiadu, twój negatywny osąd moralny wynika chyba nie z tego, że
                                    był libertynem, rozwodnikiem, czy jakąkowiek inną osobą nie wyznawjącą twoich
                                    zasad moralnych. Twój i mój negatywny stosynek do genreała, tak zrozumialem,
                                    wynika z jego moralnie wątpliwych zachowań związanych z pełnieniem ściśle
                                    określoncyh funkcji. W związku z tym wręcz się ocieramy o paragrafy. I dowodem
                                    na to nie musi być ręcznie podpisany szyfrogram z rozkazem strzelania do
                                    górników, tylko niedopełninie obowiązków w postaci nie podjęcia działań mających
                                    urchornić niszczenie dokumentów, czy sprzeciw wykonaiu rozkazu. Ni eiwem cy sie
                                    jasno wyraziłem. Nikt tego człowieka nie zmuszłą do bycia genrerałem i miał
                                    wiele momentów, aby zrezygnować z pelnionych funkcji, gdy się już mógł
                                    zorientować, że coś jest nie tak, jak zrobili to inni. Jeżeli nie był w stanie
                                    tego pojąć, to też to nie jest to powód do zwalniania go z odpowiedzialności.

                                    Jakby takich ludzi było mniej, byc może nie mielibyśmy PRL-u. To, że sie tacy
                                    ludzie zawsze znajdą nie znaczy, że nie podlegają osądzeniu.

                                    Może cała naszą dyskusję należałoby ograniczyć do stwierdzenia faktu, że jako
                                    naród ciężko doświadczony nie byliśmy w stanie zaimportować i implantować
                                    zdrowej tkanki i dlatego obarczeni dorobkiem inwentarza nie potrafimy rozliczyć
                                    się z przeszłością. Co gorsza uważamy, że rozliczenie przeszłości nie rzutuje
                                    na przyszłość, co jest dla mnie istnym kuriozum. Rozliczanie “byłych” nie jest
                                    aktem samyw w sobie służacym rozdrapywaniu ran, tylkojest dla tych co przyjdą,
                                    żeby wiedzieli czego im nie wolno robić. Obecny upadek instytucji państwowych to
                                    nic innego jak konsekwencja pilengnowania tradycji bezkarności.Pzdr!
                                    • plopli Re: Dokąd zmierza GW - również dla Basi 17.12.04, 13:42
                                      trzecie.dno napisał:

                                      > Taśmy z nagraniami korupcyjnej propozycji były więc nieformalne kontakty
                                      > z byłym premierem celem “dogadywania się” w sprawie ustawy oraz przyslugę
                                      > dziennikarską Janiny P. mogę nazwać skandalicznymi.

                                      Nie uważam, żeby AM lub Agora dogadywały się z Millerem po sporządzeniu taśm,
                                      więc nie mogę tego oceniać.
                                      Zachowanie Paradowskiej uważam zaś za prawidłowe (AM również). Błąd polegał na
                                      tym, że Michnik zbyt długo zwlekał z publikacją po tym, jak Paradowska "oddała"
                                      mu temat.

                                      > Nie jestem znawcą naczelnego GW, ale podzielam twój
                                      > pogląd, że wręcz nierozerwalną cechą AM było i pewnie jest tworzenie
                                      fermentu,
                                      > tak samo jak pewnie istnieje jego walka i wewnętrzny konflikt z próbą
                                      > nakreslenia kreski “grubej kreski”.

                                      NIe uważam, że "tworzenie fermentu" jest cechą AM, choć coś pewnie jest na
                                      rzeczy. W mojej wypowiedzi chodziło o to, że tworzenie fermentu jest zadaniem
                                      każdej gazety, rolę tę przypisuję więc raczej funkcji niż osobie.

                                      Chce mieć konakty nieformalne kontakty z
                                      > urzędującymi politykami niech się wypisze z GW. Chce być naczlenym GW, niech
                                      > sobie daruje takie konakty z politykami na czas ich urzędowania.

                                      NIe zgadzam się, to utopia w tym kraju, gdzie większość elit jesteś w stanie
                                      upchnąć od biedy w Sali Kongresowej. Takie kontakty uważam za dopuszczalne, a
                                      nawet wskazane, bo stanowią czasem doskonałe źródło informacji. Ważne, aby
                                      takie kontakty nie przekładały się na ocenę zachowań i sposób informowania. Ale
                                      uwaga! Nie chodzi mi tu o działania polityczne - te można oceniać przez pryzmat
                                      ludzi i ich poglądów, już pisałem, że każdy tyuł powinien miec jakąś linię
                                      polityczną i linia ta może pokrywać się z linią władzy. Moje zastrezeżenie
                                      dotyczy kwestii prawnych, czyli informowania i oceniania przypadków naruszania
                                      lub łamania prawa przez osoby, z którymi utrzymuje się kontakty.

                                      Jego ciągotki
                                      > do władzy i przyzwyczajenia do metod konspiracyjnych bardzo mnie sceptycznie
                                      > nastawiają do twojej wiary, że AM osobiście nie kształtował profilu GW, czy
                                      > też,że mu łatwo przychodzi z rozstaniem z ukochanym swym dzieckiem i swoimi
                                      > wpływami.

                                      > nie wierze, że odejście na n-ty plan AM w GW nie ma dużego znaczenia dla
                                      > owego kontrowersyjnego profilu gazety i wychodzenia z wybiórczego jej
                                      > charakteru. Proces jest stopniowy, bo narybek ect. , ale z pewnością
                                      nieobecność historycznego naczelnego proces ten przyśpiesza, więc i w nowy
                                      > spsób można spojrzeć na stare sprawy.

                                      Nigdy nie wyrażałem żadnej z powyższych opinii. Michnik miał ogromny wpływ na
                                      kształtowanie GW. Pisałem tylko, że kształtował również redaktorów i stąd sama
                                      zmiana kierownictwa nie spowoduje natychmiastowej zmiany gazety. Rozstanie z GW
                                      musi być dla niego ogromnie bolesne. Z drugiej strony swego czasu wspominał, że
                                      nadchodzi taki czas, w którym jego czas w GW dobiegnie końca.


                                      Co do jaruzelskiego mam wrażenie, że piszemy o tym samym, więc nie będę się
                                      rozpisywał. Nie zgadzam się po prostu z ocenami m. in. forumowiczów, w których
                                      nazywa się Jaruzelskiego zdrajcą lub mordercą, gdyż są to kategorie prawne i o
                                      możliwości ich zastosowania powiniem orzec sąd.

                                      > Obecny upadek instytucji państwowych to
                                      > nic innego jak konsekwencja pilengnowania tradycji bezkarności.Pzdr!

                                      Tutaj różnimy się zasadniczo. Ja uważam, że obecny upadek instytucji wynika ze
                                      społecznego przyzwolenia na taki stan, a nie z tradycji bezkarności jako
                                      konsekwencji "grubej kreski".
                                      Przecież nikt nie zmusza ludzi do głosowania na postkomunistów, a jednak to
                                      robią. Gruba kreska nie miałaby żadnego znaczenia, gdyby ludzie potrafili
                                      dokonywać wyborów kierując się zasadą przyzwoitości. Nie widać u ludzi chęci
                                      odnowienia klasy politycznej, wyeliminowania patologii. Przecież to, że lista
                                      jest partyjna nie oznacza, że trzeba głosować na pierwszego na tej liście.
                                      Trzeba tylko włożyć trochę wysiłku w zastanowienie, który kandydat jest
                                      najodpowiedniejszy; z pewnością są tacy również wśród lewicy. Przecież nikt nie
                                      zmuszał ludzi do głosowania na kandydatów Samoobrony, z których większość ma
                                      kłopoty z prawem. Obwinianie za taki stan Michnika jest moim zdaniem szukaniem
                                      kozła ofiarnego.

                                      Polacy lubią okradać własne państwo, oszukiwać je i siebie nawzajem, są wobec
                                      siebie wzajemnie zawistni i nieufni. Taki sposób myślenia przekładają zresztą
                                      na myślenie o państwie. To, że do władzy delegują osoby tego samego pokroju
                                      jest najwyżej dowodem na to, że przy tym wszystkim nie są hipokrytami.
                            • Gość: Karolina Basiu a'propos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 10:36
                              "bo Adam Michnik wychował tam nowy narybek, który kopiuje
                              > jego poglądy i jego styl"
                              znam dziennikarza GW, który po wyjściu z redakcji jąka się jak jego bożyszcze
                              (potem mu to mija) - żałosne
                              • basia.basia Re: Basiu a'propos 18.12.04, 01:54
                                Gość portalu: Karolina napisał(a):

                                > "bo Adam Michnik wychował tam nowy narybek, który kopiuje
                                > > jego poglądy i jego styl"
                                > znam dziennikarza GW, który po wyjściu z redakcji jąka się jak jego bożyszcze
                                > (potem mu to mija) - żałosne

                                Pewnie Rafał Kalukin. Ale w telewizji mu nie przeszło:)
    • lupus.lupus do P-77 15.12.04, 10:26
      Kolega P-77 to tak na poważnie? Jeśli tak, to no cóż... Jeśli kolega uważa, że
      dowodem niewinności jest brak indywidualnych rozkazów to szczerze polecam
      pogłębienie lektury na temat Trybunału Norymberskiego, współczesnych
      międzynarodowych trybunałów karnych oraz odpowiedzialności funkcjonariuszy
      publicznych w tym zakresie. Może przestanie wtedy kolega pleść androny.
      Zbrodnie popełnione w tamtym czasie tym bardziej obciążają ich autorów z powodu
      NIELEGALNOŚCI stanu wojennego. Radzę koledze zapoznać się z tekstem tzw.
      konstytucji ówcześnie obowiązującej.
      Art.20 tzw. konstytucji wyraźnie wskazywał, że najwyższym organem władzy
      państwowej jest Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Art. 31, że W OKRESACH
      MIĘDZY SESJAMI SEJMU Rada Państwa wydaje dekrety z mocą ustawy. Rada Państwa
      przedstawia dekrety Sejmowi na najbliższej sesji do zatwierdzenia. Mam
      nadzieję, że kolega zauważa, że Rada Państwa podlega sejmowi jako najwyższemu
      organowi władzy państwowej, a dekrety może wydawać tylko w okresie między
      sesjami Sejmu. W grudniu 81 r TRWAŁA SESJA ZIMOWA SEJMU (istniał nawet porządek
      posiedzeń)
      Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego był nielegalna nawet z punktu widzenia
      ówczesnego tzw. prawa.
      Jeśli przyjąć takie założenie wszystkie wynikające z tego przestępcze zdarzenia
      okoliczności można uznać zbrodnię komunistyczną.
      Przypominam koledze treść art. 2 ustawy z 18 XII 1998 r. o Instytucie Pamięci
      Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

      1. Zbrodniami komunistycznymi, w rozumieniu ustawy, są czyny popełnione przez
      funkcjonariuszy państwa komunistycznego w okresie od dnia 17 września 1939 r.
      do dnia 31 grudnia 1989 r., polegające na stosowaniu represji lub innych form
      naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności bądź w związku z
      ich stosowaniem, stanowiące przestępstwa według polskiej ustawy karnej
      obowiązującej w czasie ich popełnienia. (sic !!!)
      2. Funkcjonariuszem państwa komunistycznego, w rozumieniu ustawy, jest
      funkcjonariusz publiczny, a także osoba, która podlegała ochronie równej
      ochronie funkcjonariusza publicznego, w szczególności funkcjonariusz państwowy
      oraz osoba pełniąca funkcję kierowniczą w organie statutowym partii
      komunistycznych.

      Wystarczy zatem zajrzeć do obowiązującego wówczas tzw. kodeksu karnego z 1969
      r.A wtedy już z górki...:

      Art. 122. Obywatel polski, który uczestniczy w działalności obcego państwa lub
      zagranicznej organizacji mającej na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie
      części terytorium, OBALENIE PRZEMOCĄ USTROJU lub osłabienie mocy obronnej
      Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej albo działając na rzecz obcego wywiadu godzi
      w podstawy bezpieczeństwa lub obronności Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej,
      popełnia zdradę Ojczyzny i podlega karze pozbawienia wolności na czas nie
      krótszy od lat 10 albo karze śmierci.

      Art. 123. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części
      terytorium, OBALENIE PRZEMOCĄ USTROJU lub osłabienie mocy obronnej Polskiej
      Rzeczypospolitej Ludowej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność
      zmierzającą do urzeczywistnienia tego celu,
      podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze
      śmierci.

      Art. 16. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje przestępstwo sam
      albo wspólnie z inną osobą, ale także ten, kto KIERUJE wykonaniem przez inną
      osobę czynu zabronionego.

      Wszystkie środki wówczas zastosowane rónież były nielegalne:

      Art. 165. § 1. Kto pozbawia człowieka wolności,
      podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
      § 2. Jeżeli pozbawienie wolności trwało dłużej niż czternaście dni lub łączyło
      się ze szczególnym udręczeniem albo w innych szczególnie ciężkich wypadkach,
      sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. (INTERNOWANIE)

      Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty
      życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia,
      podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
      § 2. Jeżeli sprawca ma obowiązek troszczenia się o osobę narażoną na
      niebezpieczeństwo,
      podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
      § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
      podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo grzywny.
      (PACYFIKACJE STRAJKÓW I DEMONSTRACJI, UTRUDNIENIA W NIESIENIU POMOCY LEKARSKIEJ
      )
      Dzień sądu nadejdzie!

      Kolegę P-77 uprasza się o przesłanie należnego honorarium na wybrany cel
      charytatywny.





      • plopli Re: do lupusa 15.12.04, 11:14
        lupus.lupus napisał:

        W świetle cytowanych przez ciebie przepisów Konstytucji 1952 i ustawy o IPN
        istnieją przesłanki do wszczęcia postępowania w związku z wydaniem dekretu o
        wprowadzeniu stanu wojennego. Jeśli chodzi o osądzenie to dostrzegam problem w
        tym, ze przepisy Konstutucji 1952 nie były uznawane za bezpośrednio skuteczne.

        Natomiast nie mogę się zgodzić z twoimi wywodami odnoszącymi się do przepisów
        k.k. 1969.

        > Wystarczy zatem zajrzeć do obowiązującego wówczas tzw. kodeksu karnego z 1969
        > r.A wtedy już z górki...:
        >
        > Art. 122. Obywatel polski, który uczestniczy w działalności obcego państwa
        lub
        > zagranicznej organizacji mającej na celu pozbawienie niepodległości,
        oderwanie
        > części terytorium, OBALENIE PRZEMOCĄ USTROJU lub osłabienie mocy obronnej
        > Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej albo działając na rzecz obcego wywiadu
        godzi
        > w podstawy bezpieczeństwa lub obronności Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej,
        > popełnia zdradę Ojczyzny i podlega karze pozbawienia wolności na czas nie
        > krótszy od lat 10 albo karze śmierci.

        Arytkuł 122 wyraźnie przecież wskazuje, że odpowiedzialnośc ponosi ten,
        kto "uczestniczy w działalności obcego państwa lub zagranicznej organizacji
        mającej na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części terytorium,
        OBALENIE PRZEMOCĄ USTROJU". Jaruzelskiemu trudno postawić zarzut, że
        wprowadzenie stanu wojennego było działaniem obcego państwa lub organizacji
        zagranicznej.
        >
        > Art. 123. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części
        > terytorium, OBALENIE PRZEMOCĄ USTROJU lub osłabienie mocy obronnej Polskiej
        > Rzeczypospolitej Ludowej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami
        działalność zmierzającą do urzeczywistnienia tego celu,
        > podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze
        > śmierci.

        W tym przypadku z kolei zarzut próby obelenia ustroju jest o tyle
        nieuzasadniony, że obowiązującym był wówczas ustrój socjalistyczny, a tego
        raczej obalać nie chciano.
        >
        > Art. 16. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje przestępstwo sam
        > albo wspólnie z inną osobą, ale także ten, kto KIERUJE wykonaniem przez inną
        > osobę czynu zabronionego.
        >
        > Wszystkie środki wówczas zastosowane rónież były nielegalne:
        >
        > Art. 165. § 1. Kto pozbawia człowieka wolności,
        > podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
        > § 2. Jeżeli pozbawienie wolności trwało dłużej niż czternaście dni lub
        łączyło
        > się ze szczególnym udręczeniem albo w innych szczególnie ciężkich wypadkach,
        > sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. (INTERNOWANIE)
        >
        > Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty
        > życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia,
        > podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
        > § 2. Jeżeli sprawca ma obowiązek troszczenia się o osobę narażoną na
        > niebezpieczeństwo,
        > podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.
        > § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
        > podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo
        grzywny.
        >
        > (PACYFIKACJE STRAJKÓW I DEMONSTRACJI, UTRUDNIENIA W NIESIENIU POMOCY
        LEKARSKIEJ
        > )

        Dostrzegam również dużą trudność w przypisaniu Jaruzelskiemu sprawstwa
        kierowniczego. Uznaje się co prawda, ze z przypadkiem takim mamy do czynienia,
        gdy przełożony wydaje podwładnym rozkazy, których wykonanie skutkuje
        naruszeniem prawa, jednak nie wydaje mi się, aby Jaruzelski sam takie rozkazy
        wydawał (nawet pośrednio).

        Wynagrodzenia nie oczekuję.
        • basia.basia Re: do lupusa 15.12.04, 11:46
          plopli napisał:

          >
          > W tym przypadku z kolei zarzut próby obelenia ustroju jest o tyle
          > nieuzasadniony, że obowiązującym był wówczas ustrój socjalistyczny, a tego
          > raczej obalać nie chciano.
          >

          "S" wystąpiła przeciwko wypaczeniom ustroju socjalistycznego, który
          w swych założeniach miał "władzę ludu". Ten lud właśnie zaprotestował
          i został spacyfikowany za pomocą puczu wojskowego. PZPRobotnicza,
          z wpisaną wiodącą rolą wystąpiła przeciw robotnikom. Co to więc jest?
          Myślę, że śledztwo IPN będzie rzetelne i rzeczy zostaną nazwane po imieniu.




        • lupus.lupus Re: do lupusa 15.12.04, 13:08
          plopli napisał:


          >
          > Arytkuł 122 wyraźnie przecież wskazuje, że odpowiedzialnośc ponosi ten,
          > kto "uczestniczy w działalności obcego państwa lub zagranicznej organizacji
          > mającej na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części terytorium,
          > OBALENIE PRZEMOCĄ USTROJU". Jaruzelskiemu trudno postawić zarzut, że
          > wprowadzenie stanu wojennego było działaniem obcego państwa lub organizacji
          > zagranicznej.

          Hmm.. o jakie obce państwo może chodzić...
          W tym miejscu oskarżyciel przedstawia liczne prace historyków wskazujące jak
          bardzo towarzysze radzieccy nalegali na wprowadzenie stanu wojennego i
          podkreślajace, że "wojsk w żadnym wypadku nie wprowadzimy".

          > W tym przypadku z kolei zarzut próby obelenia ustroju jest o tyle
          > nieuzasadniony, że obowiązującym był wówczas ustrój socjalistyczny, a tego
          > raczej obalać nie chciano.

          Trzymajmy się formalnego punktu widzenia. Tzw konstytucja ( nielegalna zresztą
          jak wszystko po 1944 r.) jasno precyzowała stosunek organów państwa.
          Wprowadzenie stanu wojennego i ustanowienie dykatury wojskowej było brutalnym
          pogwałceniem tych fundamentalnych dla każdego panstwa zasad ustrojowych.Zasadne
          jest zatem mówienie o obaleniu ustroju (jaki by o nie był)
          • plopli Re: do lupusa 15.12.04, 13:25
            lupus.lupus napisał:

            > Hmm.. o jakie obce państwo może chodzić...
            > W tym miejscu oskarżyciel przedstawia liczne prace historyków wskazujące jak
            > bardzo towarzysze radzieccy nalegali na wprowadzenie stanu wojennego i
            > podkreślajace, że "wojsk w żadnym wypadku nie wprowadzimy".

            Jeśli wydaje ci się, że jakikolwiek sąd skazałby człowieka na podstawie
            takich "dowodów" to jesteś w błędzie.

            > Trzymajmy się formalnego punktu widzenia. Tzw konstytucja ( nielegalna
            zresztą jak wszystko po 1944 r.) jasno precyzowała stosunek organów państwa.
            > Wprowadzenie stanu wojennego i ustanowienie dykatury wojskowej było brutalnym
            > pogwałceniem tych fundamentalnych dla każdego panstwa zasad ustrojowych.
            > Zasadne jest zatem mówienie o obaleniu ustroju (jaki by o nie był)

            Ten argument do mnie nie przemawia. Nie słyszałem bowiem, żeby ktoś twierdził,
            że nie istniały wymagane przez prawo przesłanki wprowadzenia stanu wojennego,
            tylko że naruszone zostały przepisy kompetencyjne.
            Jest to jednak argument do rozważenia przez sąd. Nie zamierzam w tym zakresie
            wygłaszać sądów apodyktycznych, wskazuję tylko, że sprawa nie przedstawia się
            tak prosto jak to przedstawiasz.
            • lupus.lupus Re: do lupusa 15.12.04, 14:10
              plopli napisał:


              > Jeśli wydaje ci się, że jakikolwiek sąd skazałby człowieka na podstawie
              > takich "dowodów" to jesteś w błędzie.

              Nie jestem. Pisząc "prace historyków" miałem na myśli zawarte w nich oficjalne
              dokumenty, notatki, szyfrogramy itd, które stanowią dowód w postępowaniu karnym.

              > Ten argument do mnie nie przemawia. Nie słyszałem bowiem, żeby ktoś
              twierdził,
              > że nie istniały wymagane przez prawo przesłanki wprowadzenia stanu wojennego,
              > tylko że naruszone zostały przepisy kompetencyjne.

              Przesłanki w ówczesnej tzw. konstytucji były wskazane bardzo ogólnikowo. O
              wiele ważniejszy jest jednak nielegalny tryb jego wprowadzenia.

              > Jest to jednak argument do rozważenia przez sąd. Nie zamierzam w tym zakresie
              > wygłaszać sądów apodyktycznych, wskazuję tylko, że sprawa nie przedstawia się
              > tak prosto jak to przedstawiasz.

              Prosto? :( No cóż, starałem się... Mogło być jeszcze prościej.Początek lat 90-
              tych. Środek nocy. Las.Warkot kilku ciężarówek. Wyprowadzenie z nich
              kilkudziesięciu osób i ustawienie w szeregu. Oficer zdzierający dystyngcje.
              Odczytanie wyroku Trybunału Koronnego i sentencja:
              "W imieniu Drugiej Rzeczypospolitej...

              Myśle, że lepiej trzymać się procedur, które wskazałem.
            • Gość: P-77 Re: do lupusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 16:38
              1. Wprowadzenie stanu wojennego było legalne. Nielegalny był dekret o stanie
              wojennym, ale zarzut naruszenia konstytucji można w tym kontekście postawić
              jedynie członkom Rady Państwa.
              2. Jeżeli ktoś popełnił przestępstwo w rozumieniu kodeksu karnego z 1969 roku
              (zreszta innego nie było) to był to na pewno pułkownik Kukliński, który
              wyczerpał znamiona szpiegostwa i dezercji i nie mógł - w myśl ówczesnych
              przepisów - powołać się na stan wyższej konieczności. Już kiedyś pisałem o tym
              na forum, więc nie będę się powtarzał.
              3. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego była co prawda ciałem pozakonstytucyjnym,
              ale nie miała żadnych kompetencji stanowczych.
              • Gość: P-77 Re: do lupusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 16:40
                Dodam, że teza jakoby generał Jaruzelski próbował przemocą obalić usrój
                socjalistyczny (bo niby jaki inny) jest z pogranicza absurdu.
      • Gość: tete re lupus IP: w3cache.* / *.2-0.pl 15.12.04, 11:26
        Jest szkopuł.
        Można przyjąć, że Solidarność chciała obalenia ustroju a przynajmniej jego
        osłabienia przy pomocy USA a Jaruzelski chciał jego obrony przy pomocy sił
        Układu Warszawskiego, w którym PRL tkwił. I najgorsze jest to, że wystarczy iż
        Jaruzelski powie sakramentalne "moja ocena sytuacji wtedy była..." i już
        stajemy przed bardzo trudnym orzechem do rozgryzienia. Tak jak w sprawach
        gospodarczych czasem nie jest łatwo udowodnić czy ktoś kogoś świadomie oszukał,
        albo nawet doprowadził własną firmę do upadłości. Zawsze można jak Urban
        powiedzieć z odrazą, że bydło chciało dorwać się do władzy.
        Można cenić Jaruzelskiego, że skromnie się nosi. Ale przecież wiemy, że i
        Włodzimierz i Józef i Mao też prosto się ubierali...
        Czytałem fragmenty wywiadu Torańskiej. Jaruzelski jawi mi się jak jakiś cyborg
        zaprogramowany na "Musieć". Jak jakiś tępy belfer odpowiadający: "bo tak się
        robi, bo tak trzeba; nie bo nie". Ten człowiek wydaje się nie mieć żadnych
        uczuć. Poza jakimiś odruchami wynikającymi z umowy społecznej i zasad
        zinternalizowanych poprzez kij i trepy kaprala.
        • Gość: czur-czur-ra! Re: re lupus IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 18.12.04, 01:58
          Czytałem fragmenty wywiadu Torańskiej. Jaruzelski jawi mi się jak jakiś cyborg
          > zaprogramowany na "Musieć". Jak jakiś tępy belfer odpowiadający: "bo tak się
          > robi, bo tak trzeba; nie bo nie". Ten człowiek wydaje się nie mieć żadnych
          > uczuć. Poza jakimiś odruchami wynikającymi z umowy społecznej i zasad
          > zinternalizowanych poprzez kij i trepy kaprala.

          Zgadzam się. Czyli jednak można wywnioskować z wywiadu więcej niż zdołali
          Wildstein z Lupkiem.
          Jaruzel wprowadzając stan wojenny jakoś nie przekonywał narodu, że to w
          obronie przed najazdem radzieckim. Mówił o zagrożeniu kraju ze strony
          Solidarności. Dopiero dzisiaj pamięć mu "wraca" i mówi "prawdę", jakie były
          jego motywacje. Warto regularnie przypominać jego zmyślenia, bo nasze biedne
          społeczeństwo już zapomina, czym był stan wojenny i kto był dobry, a kto zły,
          banalnie mówiąc. Chociaż nie wszystkich można nauczyć. "Oni są nieprzemaklani",
          powiedział dwa dni temu Niesiołowski o agresywnych bydlakach z Niezależnej
          Inicjatywy Europejskiej (czyli NIE) wielbiących Jaruzela...




    • Gość: czur-czur-ra! snucie bajd, czyli rzecz o mitomanie Lupku IP: *.elpos.net / 217.153.182.* 18.12.04, 01:50
      Lepienie herosa - bardzo sprytne. Wiadomo, herosi rodzą się z bogów (po
      części), a więc mozolna gazetowa pisanina z nikogo bohatera nie zrobi. Lepić to
      sobie można golema, wiadomo, z jakimi skutkami.
      Wildstein jest błyskotliwy, a niezmordowany Lupek, zawsze podpierający się
      cudzym zdaniem (lepiej zresztą, niż gdyby miał odkrywać nam swoje), przeczuwa,
      że coś z tego wildsteinowego błysku i jego oświeci. Pogadali z Jaruzelem -
      znaczy się, zrobili z niego bohatera. Zapewne powinni byli raczej porozmawiać z
      zamordowanymi górnikami z Wujka. Lupek za jednym zamachem znów może opluć GW i
      wcielić się w rolę obrońcy ofiar stanu wojennego. Wystarczy zacytować
      niezawodnego Wildsteina. Biedny Lupku, kiedy ty wreszcie znajdziesz
      wytchnienie?



      • Gość: CezaryT generał jawi się jako zdrajca i oprawca IP: *.adsl.tele2.no 18.12.04, 11:41
        Całkiem spokojnie w moim poemacie generał jawi się jako zdrajca i oprawca
        Narodu Polskiego. To w końcu jego siepacze zamordowali w grudniu 1970 roku
        mojego wuja anty Gomrowiczowskiego bohatera urodzonego w Argentynie (weterana
        bitwy o Anglię) i patriotę Stefana Fedenczuka.

        Steafan Fedebczuk przedstawiany jako chuligan i wróg socjalistycznej Ojczyzny
        został zabity w grudniu 1970 w Szczecinie. Jemu i pozostałym ofiarom walki o
        godność i Wolność postawiliśmy pomniki, a zatem wydaliśmy już historyczny wyrok
        nad tymi, którzy do przelania się niewinnej bratniej krwi przyczynilisię.

        Tym zbrodniarzom wybaczyliśmy, ale nie zapomnieliśmy ich zbrodniach i nie
        zmieniliśmy sposobu oceny ich uczynków. Taka zamian oceny jest nie możliwa, bo
        historii Polski nie da rady napisać od nowa.


        Brat do nas strzelał

        Raz wojowie bili tysiące
        Głośno wyły zimy miesiące
        Obcy dla nas jesteś generał
        Ten naród nie wybierał

        On spostrzegł Kaina w twojej postaci
        Tyś mordował i strzelał do mych braci
        Ich duchy na wiecznej skale
        Patrzą na wojnę generale

        Wronę nam krukiem mianowałeś
        Samą podłość ludowi rokowałeś
        Nic sobie z ludzi zrobiłeś
        Szkoda, że się narodziłeś

        Z krainy wymiotłeś raz śmieci
        Wygnałeś mrowie polskich dzieci
        Nienawiść brata do brata
        Wskrzesiłeś na długie lata

        A przez pokolenia bądź wyklęty
        Za okrutne historyczne zamęty
        Nikt przenigdy cię uchroni
        Od czerwonych i trupich dłoni

        Nikt w pamięci nie odwiedzi
        Zapomną znajomi i sąsiedzi
        Byś tysiące lat mył ręce
        Ty trwaj wiecznie w udręce

        Tutaj będziesz zawsze wieczysty
        Zdrajco i oprawco narodu krwisty
        Bądź wiecznie pogrzebany
        Do dzisiaj leczymy rany

        Cezary Trąbski
        13.12.2002

        • Gość: CezaryT Fragment poematu pt.: Sen, ktory zmieni swiat! IP: *.adsl.tele2.no 18.12.04, 12:12
          Fragment:

          Uprzednio w chyżo zniewolonej Polsce
          Dźgały naród oskarżeniem ostre kolce
          A prawdziwe zrywy narodu, co lat parę
          Kąpano, co raz w krwi boleścią za karę

          Druzgocąca nienawiść brata do brata
          Narzucona była w bezterminowe lata
          Naród, co chwilę tu i tam się buntuje
          Kindżałami oprawca śmiercią skłuje

          W ciężkiej mogile na pośmiewisku
          Żyło polskie plemię na śmietnisku
          Na złomowisku swojego sumienia
          Trwali nie pewni własnego cienia

          Stoi siwa niema zgrozą zbita masa
          Zastraszona przez diabelskiego asa
          Trwają w ogłupieniu i w ciemnocie
          Nim skończą się kroniki lata krocie

          Czasem niektóry ze snu się obudzi
          Sen gorącą krwią bohatera ubrudzi
          Wleką się tak ociemniali w czasie
          Idą w nadludzkiej i niemej masie
    • Gość: Peczak-Kaszanka Powiesic sku..ela jaruzelskiego IP: 192.38.163.* 18.12.04, 13:00
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka