Dodaj do ulubionych

Pytanie o równouprawnienie.

31.12.04, 22:19
Zainteresował mnie wasz post na temat równouprawnienia kobiet. Ponieważ jest
tam strasznie dużo postów przez które nie mogę się przebić możecie mi w
telegraficznym skrócie opisać o co chodzi? Osobiście uważam że każda kobieta
powinna byc tam gdzie jej miejsce. A najlepszym miejscem dla kobiety jest dom.
Czy ktoś się ze mna zgadza??
Obserwuj wątek
    • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 12:57
      NIE ZGADZAM SIĘ!!!
      Amen
      • konopielka80 Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 13:13
        Ja też się nie zgadzam. Nienawidzę stereotypów !
        Sam sobie siedź w domu. Zobaczysz jakie to "miłe".
        • grona_gniewu Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 14:03
          To nie stereotypy! To prawa boże!
          ************************************
          Kobieta powinna dbać o dom, męża i dzieci!
          Powinna być posłuszna mężowi i szanować go! Wszelkie potrzeby męża powinna zaspokajać!
          • konopielka80 Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 14:08
            To ja bardzo dziękuję za takiego Boga i za takie prawa...

            PS. Domyslam sie ze ten post zostanie usuniety.
            • konopielka80 Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 14:09
              " Powinna być posłuszna mężowi i szanować go! Wszelkie potrzeby męża powinna
              zaspokajać!" - czyli bezpłatna słuzba co?
            • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 14:32
              Konopielka, nie cuduj.
              To, ze jakiś palant podszywa sie pod katolika, chrześcijanina, czuy nawet
              samego Boga, wcale nie znaczy, że reprezentuje on poglądy Kościoła, czy naukę
              Boga.
              A co prawda jest w Ewangelii "żony badźcie posłuszne mężowi", ale jest
              tez "mężowie miłujcie zony swoje" i wiele innych fragmentów Biblii mówi o
              równych prawach i obowiązkach ludzi.
              A że zgonie z wolą Stwórcy i biologicznym przystosowaniem, częśc zadań kobiety
              i mężczyzny jest różnych, to wcale nie znaczy lepszych, czy gorszych.
              Oczywiście JESTEM za ROZSĄDNYM RÓWNOUPRWANIENIEM, dostosowanym do predyspozycji
              fizycznych i psychicznych.
              Nie może chło dzieci rodzić, nie powinna kobieta węgla fedrować.
              Naturalnym pokarmem noworodka, jest mleko matki, a nie ojca. To wprowadza pewne
              uwarunkowania. Nie znaczy to wcale, ze kobieta musi byc więźniem kuchni.
              W dzisiejszym świecie, zyjemy około 75 lat, pracujemy około 40 lat, a przy
              średniej dzietności 2 dzieci cała ciąża i karmienie ytwa raptem 3 do 4 lat.
              Cztli kobieta ma dośc czasu na wyżycie się zawodowe, społeczne itd.

              Aha, zwróć uwage, że w stosunku do warunków w jakich powstawał Nowy Testament,
              nauki tam zawarte, dawały kobietą REWOLUCJNE WRĘCZ polepszenie losu i
              DOWARTOŚCIOWANIE.
              NOWY TESTAMENT DOWARTOŚCIOWUJE CZŁOWIECZEŃSTWO KOBIET, zaniedbane w czasach
              wcześniejszych.
              • stary71 Do Pana.Nik(ogo) 01.01.05, 15:21
                Dzięki za tak wyważoną, mądrą wypowiedż, pod którą się podpisuję. Na tym forum
                to rara avis!
              • rruuddyy Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 17:46
                Podoba mi sie ta opinia. Przyznaje że to co było w pierwszym poście to była lekka podpucha. Ale pod tym postem podpisuję sie wszystkimi rękoma które mam (chyba dwie ale nie jestem do końca pewien). Każdy powinien robić to co do niego należy, niezależnie czy będzie to zajmowanie się domem i dziećmi czy praca zawodowa. A ktoś kto zasłaniając się prawami Stwórcy zamyka innych w kuchni jest delikatnie mówiąc fanatykiem.
    • grona_gniewu Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 14:06
      A ty lewacki wieprzu nie podszywaj się pod katolika! I przestań reklamować to perwesyjne forum!
      PS
      Adminie prosze wycinać posty "prawdziwego katolika" bo to jest admin tego antykatolickiego porno-forum!
      • rruuddyy Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 17:38
        Dwie sprawy:
        1. Nie napisałem że jestem katolikiem. Wyraziłem tylko swoje zdanie.
        2. Nie jestem adminem żadnego forum.
        • grona_gniewu Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 18:08
          Nie do pana był mój post adresowany lecz "prawdziwego_katolika" Jego prowokacyjny post został już usunięty a mój post pozostał - stąd wynikło nieporozumienie.
    • maaax "prawdziwy..." = prowokator ! uważaj! 01.01.05, 15:10
      zadnych linkow do tamtego forum- i uwazaj....!
      • rruuddyy Re: "prawdziwy..." = prowokator ! uważaj! 02.01.05, 17:40
        Uważam, uważąm. Zawsze się zabezpieczam....:P
    • pereop Re: Pytanie o równouprawnienie. 01.01.05, 18:51
      najlepszym jest takie jaka kobieta chce mieć miejsce - a to niekoniecznie musi
      być w domu
    • republikan Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 14:56
      Równouprawnienie oznacza, że nie tylko każda kobieta powinna być tam, gdzie jej
      miejsce, ale także każdy mężczyzna. Co więcej, wchodzenie kobiet na miejsce
      mężczyzn, czy tez odwrotnie jest naruszaniem praw jednych i drugich.
      • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 16:08
        Wyjaśnij, co rozumiesz pod pojęciem "wchodzenie"??
        Ja nie rozumiem tego pojęcia.
        Jest rzeczą oczywistą, że mężczyzna nie urodzi dziecka, a kobieta nie zapłodni
        jaja (swojego, czy innej kobiety). I to sa te biologiczne ograniczenia.
        Jest jeszcze zakres ograniczeń wynikających z psychiki, czy fizyczności. To
        ograniczenia typu np brak mężczyzną cierpliwości do jakiś powtarzalnej
        czynności, czy brak kobiecie siły fizycznej do rabania węgla.
        Natomiast, żadnego innego pojęcia "wchodzenia" konsekwentnie nie rozumiem.
        • republikan Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 18:21
          Jest kilka przykładów

          1. małżeństwa, czy też pary homoseksualne - nie muszę tłumaczyć
          2. takie zawody, jak pielęgniarka, położna, stewardessa (widzę coraz więcej
          mężczyzn w tych zawodach), kierowca, żołnierz, ksiądz, (przypominam sobie
          publiczną debatę sprzed kilku lat na temat dopuszczenia kobiet do kapłaństwa)
          polityk (pominę milczeniem kobiety - polityków będących obiektem żartów ze
          względu na swoje nieodpowiedzialne wypowiedzi na temat owsa i omłotów, ale
          przypomnę, że obok towarzyszy z dawnego PZPR, to właśnie kobiety w Sejmie należą
          do największych aferzystek, a także najwiekszych rzeczniczek legalizacji
          aborcji, a także są wystawiane przez swych partyjnych kolegów, by podnosić
          największy rwetes w różnych wątpliwych sprawach. O zawodzie górnika, czy hutnika
          nie wspominam, bo tam się kobiety jakoś nie garną,
          3. Feminizacja dawniej męskich zawodów, jak lekarz, prawnik, nauczyciel. Jeszcze
          lekarz, to dobre rozwiązanie - kobiety dobrze radzą sobie w tym zawodzie, choć z
          reguły np. chirurgami sa raczej mężczyźni..., natomiast brak mężczyzn w szkołach
          w zawodzie nauczycielskim, to prawdziwa klęska. Zwłaszcza chłopcy w wieku nastu
          lat potrzebują w wychowaniu mocnej męskiej ręki i tego obecnie w szkołach
          brakuje, stąd tyle chuligaństwa i przestępczości młodocianych. Równiez prawnik,
          sędzia, to zbyt odpowiedzialne zawody dla kobiet, nie będę przytaczał nazwisk,
          ale głośna ostatnio była sprawa sędziny, która tak się poświęciła pracy
          zawodowej, że nie założyła rodziny. Sądziła gangsterów, oraz jedną z
          największych afer III Rzeczypospolitej, zabrakło jej odpowiedzialności, żeby
          sprawę dokończyć, zatem "poszła w ministry" przucając sprawę, niemal przy końcu.
          O "bezstronności" kobiet sędziów można się również przekonać przeglądając wyroki
          sądów rodzinnych. Tam, jeżeli sądzi kobieta, a obecnie to niemal reguła,
          mężczyzna ze swoimi racjami jest bez szans. Najbardziej przed kobietami broni
          sie chyba adwokatura, mało kto (kobieta, czy mężczyzna) po prostu ma dość
          odwagi, by powierzyć swoją , często życiowo ważną sprawę kobiecie - adwokatowi.


          • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 22:22
            Ależ, Ty bajki wypisujesz.
            1. Małżeństwo, to dla mnie związek kobiety i meżczyzny, więc o co ci chodzi z
            homo??
            2. "> 2. takie zawody, jak pielęgniarka, położna, stewardessa (widzę coraz
            więcej
            > mężczyzn w tych zawodach), "
            a dlaczego nie?? Przecież zgodnie z Twoja teorią kobiety powinny siedzieć w
            domu, a ktoś te prace musi wykonywac. A poza tym czy wiesz na czym np polega
            praca pielegniarki??, czy wiesz, że często wymagana jest w tej pracy siła
            fizyczna?? Dlatego mężczyźni pielęgniarze i pielęgniarki świetnie się
            uzupełniają. I jeszcze jedno. Buntujesz się na mężczyz pielęgniarzy i kobiety
            lekarki. Czy to znaczy, że kobieta ma być tą głupszą??
            Coś ci się chyba pomieszało.

            Sprawa nauczycieli?? Oczywiście potrzeba trochę nauczycieli, a ich brak, to
            sprawa pensji (szczególnie w socjaliźmie), ale z drugiej strony kobiety maja
            więcej cierpliwości do dzieci, a w dodatku nauczyciel to wspaniała praca dla
            kobiety wychowującej dzieci (niskie pensum godzin w szkole i mozliwość pracy w
            domu (klasówki itp) przy włąsnych dzieciach, długie wakacje).

            Sprawa Pani sędziny- minister. Że nieodpowiedzialna?? Tak ta Pani poszła na lep
            stołka, ale czy mało znasz w naszym rządzie mężczyzn jeszcze mniej
            odpowiedzialnych??

            Podsumowując. Twoje argumenty sa niespójne i nielogiczne.
            Przemyśl to.
            Pozdrawiam.
            Aha pochodze z rodziny wielodzietnej (mam 2 braci i siostrę). Wszyscy jakoś
            (trochę z pomocą babci) wychowaliśmy sie i wykształciliśmy, mimo iz mama była
            cały czas i jest (ma 70 lat) czynnym lekarzem mi ordynatorem oddziału
            szpitalnego.
            Zarówno moja zona, jak i bratowe pracują i nasze dzieci też mają się dobrze.
            Pozdrawiam raz jeszcze
            • republikan Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 23:30
              pan.nikt napisał:

              > Ależ, Ty bajki wypisujesz.
              > 1. Małżeństwo, to dla mnie związek kobiety i meżczyzny, więc o co ci chodzi z
              > homo??

              Zawsze krytykuję pomysł, żeby nadać związkom homoseksualistów status małżeństwa

              > 2. "> 2. takie zawody, jak pielęgniarka, położna, stewardessa (widzę coraz
              > więcej
              > > mężczyzn w tych zawodach), "
              > a dlaczego nie?? Przecież zgodnie z Twoja teorią kobiety powinny siedzieć w
              > domu, a ktoś te prace musi wykonywac. A poza tym czy wiesz na czym np polega
              > praca pielegniarki??, czy wiesz, że często wymagana jest w tej pracy siła
              > fizyczna?? Dlatego mężczyźni pielęgniarze i pielęgniarki świetnie się
              > uzupełniają. I jeszcze jedno. Buntujesz się na mężczyz pielęgniarzy i kobiety
              > lekarki. Czy to znaczy, że kobieta ma być tą głupszą??
              > Coś ci się chyba pomieszało.

              Nie napisałem, że kobiety nie powinny być lekarkami, przeciwnie, że w tej pracy
              doskonale się sprawdzają, jednak i tak prawie się nie spotyka kobiet chirurgów
              (mam tu zwłaszcza na myśli ortopedów).
              Niezbyt chętnie widzę pielęgniarza przymierzającego sie do zrobienia mi
              zastrzyku, czy opatrunku, nie mam do niego zaufania, może jestem uprzedzony,
              może mierzi mnie dotyk męskiej ręki, nie wiem.
              Co do stewardów w samolocie, jest to rodzaj konserwatyzmu, tym bardziej, że "na
              lądzie" wolę kelnerów i barmanów, niż kelnerki, czy barmanki. Jest jednak pewne
              uzasadnienie pracy kobiet na tym stanowisku, choć, ze względu na jego
              atrakcyjność (częste podróże) jest łakomym kąskiem również dla mężczyzn. W
              samolocie jednak z reguły jest ciasno i taki steward musi się pochylić, zanadto
              zbliżyć do mnie, jeżeli siedzę przy korytarzyku, żeby obsłużyć pasażerów przy
              oknie. Jest to być może atawizm, ale mężczyźni źle tolerują, kiedy inny
              mężczyzna wchodzi w tak zwaną "strefę intymną", czyli odległość poniżej 60 cm.
              (co ciekawe, u Japończyków "strefa intymna" jest mniejsza, często Europejczyków
              drażni nadmierne "przysuwanie" się Japończyków podczas rozmowy). Dlatego lepiej
              jest, gdy stewardessą jest kobieta, pasażerowie czują sie bezpieczniej.

              Kobiety nie reagują agresją na inną kobietę w ich "strefie intymnej", zatem jest
              to nasza, męska słabość, uzasadnia ona jednak pracę kobiet w niektórych zawodach.

              >
              > Sprawa nauczycieli?? Oczywiście potrzeba trochę nauczycieli, a ich brak, to
              > sprawa pensji (szczególnie w socjaliźmie), ale z drugiej strony kobiety maja
              > więcej cierpliwości do dzieci, a w dodatku nauczyciel to wspaniała praca dla
              > kobiety wychowującej dzieci (niskie pensum godzin w szkole i mozliwość pracy w
              > domu (klasówki itp) przy własnych dzieciach, długie wakacje).

              Być może zawód nauczycielki jest dla kobiety wygodny, ale zawód ten jest za
              bardzo sfeminizowany.

              >
              > Sprawa Pani sędziny- minister. Że nieodpowiedzialna?? Tak ta Pani poszła na lep
              >
              > stołka, ale czy mało znasz w naszym rządzie mężczyzn jeszcze mniej
              > odpowiedzialnych??
              >

              Znam jeszcze mniej odpowiedzialnych mężczyzn i jeszcze mniej odpowiedzialne
              kobiety, jednak poza rządem nie wykonują oni zawodów "zaufania publicznego".


              > Podsumowując. Twoje argumenty sa niespójne i nielogiczne.
              > Przemyśl to.
              > Pozdrawiam.
              > Aha pochodze z rodziny wielodzietnej (mam 2 braci i siostrę). Wszyscy jakoś
              > (trochę z pomocą babci) wychowaliśmy sie i wykształciliśmy, mimo iz mama była
              > cały czas i jest (ma 70 lat) czynnym lekarzem mi ordynatorem oddziału
              > szpitalnego.
              > Zarówno moja zona, jak i bratowe pracują i nasze dzieci też mają się dobrze.
              > Pozdrawiam raz jeszcze

              Powtórzę, że nie kwestionuję konieczności pracy kobiet, zwłaszcza tych z mniej
              zamożnych rodzin i w zawodach, w których ich praca jest niezbędna. Na przykład w
              położnictwie może w odwodzie być pan ginekolog, przygotowany do ewentualnej
              ratującej życie interwencji chirurgicznej, typu cesarskie cięcie, ale położnymi
              od zawsze były kobiety i to one najlepiej rozumieją , na czym polega rodzenie,
              zatem rodząca kobieta największe zaufanie w tej materii może mieć tylko do położnej.

              • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 02.01.05, 23:52
                1.
                > Zawsze krytykuję pomysł, żeby nadać związkom homoseksualistów status
                małżeństwa

                Ja też.

                2. Napisałeś w poprzednim wpisie, że lekarki, to nie to, ale mogą byc, cieszę
                się, że tu wyjaśniasz troche inaczej
                A teraz:
                > doskonale się sprawdzają, jednak i tak prawie się nie spotyka kobiet chirurgów
                > (mam tu zwłaszcza na myśli ortopedów).

                To oczywiste, bo chirurgia, a szczególnie ortopedia, to prócz wiedzy cieżka
                praca fizyczna. Dlatego nie dziw się. Węgla też fedruje z powodu wysiłku
                fizycznego mało kobiet (co do kopalni na szczęćie)

                3. Ze stewardami, wprowadzasz całkiem niepotrzebne filozofowanie. Wg mnie
                sprawą prcodawcy jest kogo zatrudni. Ja co prawda, zawsze wolę podziwiać piękne
                kobiety, ale bez przesady z tymi atawizmami.

                4. Spawa nauczycieli. Wyjaśniałem Ci. Kobiety sa świetnymi pedagogami. Brak
                meżczyzn w tym zawodzie wiązał się z zarobkami. (przywileje, nie równoważyły
                mężczyzna niższych zarobkow). Dzis sytuacją z związku z bezrobociem wyraźnie
                się zmienia.

                5. Sprawa sędziny
                > Znam jeszcze mniej odpowiedzialnych mężczyzn i jeszcze mniej odpowiedzialne
                > kobiety, jednak poza rządem nie wykonują oni zawodów "zaufania publicznego".

                Ja znam również w rządzie nieodpowiedzialnych facetów. Popatrz na rządy IIIRP.
                Kobiet tam było niewiele, a efekty pracy i odpowiedzialności opłakane.

                Odpowiedzialność nie zależy od płci.

                6, Sprawa położnych

                A dlaczego Lekarz ginekolog, musi być mężczyzną??
                Znam kilka wspaniałych i chwalonych przez pacjentki kobiet w tym zawodzie.


                7. Marzy mi się, aby praca kobiet była przywilejem i wyborem kobiet, a nie
                przymusem ekonomicznym.
                Ale jest jak jest.

                GENERALNIE JESTEM ZA RÓWNOUPRAWNIENIEM ZARÓWNO W PRACY, JAK I W DECYZJACH
                DOMOWYCH.
                Mąż i zona muszą być równoprawnymi partnerami.

                POZDRAWIAM
                • republikan Re: Pytanie o równouprawnienie. 03.01.05, 00:38
                  W każdym niemal zawodzie istnieją kobiety, które się doskonale sprawdzają i
                  takie, które zawód ten potraktują jako pasję, być może nawet częściej, niż
                  mężczyźni, jednak to właśnie społeczna rola mężczyzn w rodzinie polega na
                  zarabianiu pieniędzy i zdobywaniu srodków do życia. To nie znaczy, ze powinniśmy
                  dopuszczać do tego, żeby kobiety były na przykład żołnierzami (Ostatnio widać
                  taką tendencję) a znajdzie sie kilka innych zawodów, z których kobiety
                  zdecydowanie należałoby wyłączyć, pomijając już zresztą "sławne" górnictwo i
                  hutnictwo, gdzie same kobiety nie garną sie do tej pracy..
                  Uważam jednak, że w ramach społeczeństwa powinniśmy starać się tworzyć takie
                  warunki, zeby kobiety nie musiały pracować, żeby zachęcić je do przejawiania
                  innych form aktywności, niz aktywność zawodowa.
                  • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 03.01.05, 00:48
                    Marzenia aby mężczyzna utrzymywał dom, maja małe szanse realizcji.
                    Może niecały procent społeczeństwa zyje nie patrząc na pieniądze. Wszyscy inni,
                    czyli ponad 99% jednak liczy te pieniądze. Jedni, żeby miec chleb, inni maja
                    większe pieniadze, ale i większe potrzeby. A to dłuższa wycieczka, a to większy
                    dom , a to...... .
                    Jeżeli więc, kobieta pracuje w KOCHANYM zawodzie i przy okazji polepsza
                    standart materialny rodziny, nie widze w tym nic złego.
                    OCZYWIŚCIE RODZINA NIE MOŻE ZAMNIEDBAĆ WYCHOWANIA DZIECI!!!

                    A dobór zawodów??
                    Pozostawmy to kobietą. Sam piszesz, że do górnictwa, czy hutnictwa kobiety się
                    nie pchają. Nie pchaja się też moim zdaniem do wojska (te kilka pań w wojsku,
                    to wyjatek, który potwierdza regułę).

                    CIĄGLE POPIERAM MĄDRE RÓWNOUPRAWNINIE.
                    Dokładniej uzasadniałem to znacznie wyżej.
      • allia Re: Pytanie o równouprawnienie. 04.01.05, 12:50
        republikan napisał:

        > Co więcej, wchodzenie kobiet na miejsce
        > mężczyzn, czy tez odwrotnie jest naruszaniem praw jednych i drugich.

        tzn. przepraszam gdzie dokładnie? gdzie jest ta granica, po przekroczeniu
        której kobiety "wejdą" na miejsce mężczyzn? :) rynek pracy masz na myśli? :)
    • zdzicha69 Re: Pytanie o równouprawnienie. 03.01.05, 14:38
      Dziś znajomy lekarz opowiedział mi jak ogromną liczbe wsród jego pacjentek
      stanowią kobiety bite przez mężów. Dla mnie jest to fakt niezrozumiały.
      Dlaczego takie kobiety tkwią przy mężu-sadyscie, często także pijaku, dlaczego
      skazuja dzieci na taka wegetację.J anie wachałabym się ani chwili i jeszcze
      wysłałabym drania do więzienia. Ale ja jestem wykształcona, samowystarczalna i
      z zawodowym doświadczenie. A te bite kobiety- to najczęściej kury domowe,bez
      szkoły, bez żadnych umiejetnosci, z CV często tylko ze szkołą podstawową. Taka
      kobieta nie ma szansy na przetrwanie- i dlatego tkwi w chorym związku.I tkwic
      będzie do śmierci, bo nawet własnej emerytury nie ma. I uwoezcie że to nie jest
      margines, takich patologicznych związków więc wiele. Jedyną forma obrony kobiet
      przed mężami-sadystami jest bycie samowystarczalną. Tak żeby mozna było
      spakować walizke i uciec...
      • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 03.01.05, 23:05
        Jestem zwolennikiem równouprawnienia kobiet i mężczyzn.
        Wszyscy ludzie powinni mieć możliwość samorealizacji zawodowej i rodzinnej.
        Natomiast nie sądzę, zby aż tak dużo było tych ponic kobiet. Chyba przesadzasz.
        Oczywiście są kobiety maltretowane przez mężów, czy konkubentów, sa tez
        mężczyźni maltretoani, przez żony, czy kochanki (mężczyźni wstydliwie, żadko
        się do tego przyznają i grają macho), ale chyba nie są to wielkie ilosci.
        Tak jest to problem, bo każdy maltretowany człowiek jest wielkim problemem.
        Wielkim, ale jednak, nie aż tak liczebnym
        • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 03.01.05, 23:07
          Kurcze RZadko
        • zdzicha69 Re: Pytanie o równouprawnienie. 04.01.05, 18:33
          1.Wbrew pozorom jest to zjawisko częste, szczególnie na wsiach-zdziwiłbyś się
          jak częste
          2.Chodzi mi o sam fakt-brak wykształcenia oraz doświadczenia zawodowego stawia
          kobietę na przegranej pozycji. W rodzinie gdzie tylko jedna strona zarabia-nie
          ma miejsca na partnerstwo.
          • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 04.01.05, 18:46
            1. Sądzę, że znam wieś lepiej od Ciebie. Mieszkam w mały miasteczku i ma ze
            wsią bieżący kontakt.]
            Choć przyznaję, że wiekle zależy od rejonu kraju i tradycji w rejonie, albo od
            cywilizacji rejonu.

            2. Brak wykształcenia i w związku z tym gorsze szanse życiowe, to problem
            zarówno kobiet, jak i meżczyzn.
            • zdzicha69 Re: Pytanie o równouprawnienie. 04.01.05, 19:05
              pan.nikt napisał:

              > 1. Sądzę, że znam wieś lepiej od Ciebie. Mieszkam w mały miasteczku i ma ze
              > wsią bieżący kontakt.]
              > Choć przyznaję, że wiekle zależy od rejonu kraju i tradycji w rejonie, albo
              od
              > cywilizacji rejonu.
              ***wiesz, ja mieszkam w zabitaj dechami dziurze, nie zaimponowałes mi
              miasteczkiem;D
              >
              > 2. Brak wykształcenia i w związku z tym gorsze szanse życiowe, to problem
              > zarówno kobiet, jak i meżczyzn.
              ***zgadza się. Tyle ze tu toczy się dyskusja czy KOBIETA ma pracowac i rozwijać
              się, czy tez być na usługach pana i władcy męża ("usługach" bo ciągle tu
              Panowie republikanin & co.podkreślaja ze to mążczyzna może zarabiać i powinien
              wydzielać pieniądze)
              • pan.nikt Re: Pytanie o równouprawnienie. 04.01.05, 19:14
                1. Widocznie ja mieszkam w regionie bardziej cywilizowanym.

                2. Napisałeś rzecz pod moim postem.
                A JA JESTEM ZWOLENNIKIEM RÓWNOUPRAWNIENIA,
                albo inaczej.
                Poza sezem i rodzicielstwem (co wynika z biologii) jestem przeciwny dzieleniu
                ludzi na kobiety i mężczyzn, a za dzieleniem na MĄDRYCH I GŁUPICH. Co zreszta
                wcześniej dość jasno wyłozyłem.
                • zdzicha69 Re: Pytanie o równouprawnienie. 04.01.05, 19:17
                  To przypadek ze pod Twoim postem. po prostu głos w dyskusji.
    • allia Re: Pytanie o równouprawnienie. 04.01.05, 12:45
      nie zgadzam się..
      Owszem każdy powinien siedzieć, gdzie jego miejsce ale każdy sam sobie to
      miejsce powinien wybrać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka