leszek.sopot
20.01.05, 01:26
Niepoprawni felietoniści (20 Stycznia 2005)
Bez politycznej poprawności i taryfy ulgowej potraktowali trójmiejscy
felietoniści rozmaite przejawy polskiego życia publicznego. W wyborze i
ocenie najdonioślejszych wydarzeń minionego roku wspierał ich gość - Leszek
Malinowski, lider kabaretu Koń Polski.
Tradycyjna, dwunasta już Biesiada Felietonistów odbyła się tym razem w
gościnnych wnętrzach klubu filmowego Cafe Plastykon w Gdańsku.
Felietoniści zerwali z tradycją ostatnich lat, kiedy to w pierwszej
kategorii - Kobieta Roku - wygrywali notorycznie mężczyźni. Tym razem tytuł
ten przyznano porwanej w Iraku Teresie Borcz, za to, że obaliła światowy mit
o niezwykłej urodzie Polek.
Na miano Człowieka Roku zasłużył sobie za to Władimir Ałganow, szpieg większy
nawet od Stirlitza - wystarczyło mu zjeść jeden obiad z Janem Kulczykiem, by
zagotowała się cała Polska.
Za niebywałe Wydarzenie Roku uznano przyjęcie Ligi Polskich Rodzin do Unii
Europejskiej.
Bublem Roku okazała się Unia Lewicy, która choć otworzyła się na wszystkie
mniejszości za wyjątkiem zoofilów (choć i tu nic nie jest przesądzone) nie
zdołała zaistnieć.
Ostry spór wywołała kategoria Paranoja Roku - rozwiązano go przyjęciem ex
aequo dwóch kandydatur: słynnych psychoterapeutów broniących Andrzeja S. do
ostatniej złotówki oraz rządy polityków lewicy zza więziennych krat.
Zwierzęciem Roku nie został ani Kulczyk, który jest przecież ptakiem, ani
zamieszana w te same wydarzenia Kuna, lecz Biedronka, gnębiąca lud polski nie
licząc godzin ani nadgodzin.
Za Cwaniaka Roku uznano egzaminatora, który zaliczył maturę Renacie Beger,
zaś Idiotą Roku obwołano lobbystę Marka D., który poszedł siedzieć za
rozdawanie mercedesów.
W kategorii Zboczenie Roku nieuchronnie powróciła postać Andrzeja S., acz
uhonorowana tu została "Gazeta Wyborcza", za niewczesną i nieodwzajemnioną
miłość do niego. Numerem Roku okazał się nadspodziewanie wysoki iloraz
inteligencji Dody Elektrody.
Pawia Roku, w ocenie felietonistów, pozostawili na płycie petersburskiego
lotniska dwaj gdańscy radni. Cios Roku zadano Belką Leszkowi Millerowi.
Za Narzędzie Roku uznana została lewicowo-katolicka pralka Stella Maris.
Miano Happeningu Roku zyskały czynności prokuratury, podejmowane od lat
dziewięciu wobec Marka Ungiera w taki sposób, że zainteresowany sam o nich
dotąd nie wiedział.
Zbiorową Ofiarą Roku zostały trzy pokolenia ministrantów z kościoła św.
Brygidy, w tym prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który niczego nie pamięta.
Na tytuł Kiczu Roku zasłużyło sobie długie, bolesne, a w końcu także
nieskuteczne pożegnanie Edyty Górniak ze sceną. Martyrologią Roku okazało się
przepędzanie przez Lecha Kaczyńskiego i Młodzież Wszechpolską gejów i
lesbijek z ulic Warszawy oraz Krakowa. W kategorii Unik Roku walka znów
zakończyła się remisem: docenione zostały uniki arcybiskupa Gocłowskiego,
skutecznie unikającego spotkania z komornikiem, jak i Jana Kulczyka,
chorującego wyłącznie za granicą, by nie spotkać się z komisją śledczą. Mimo
ostrej konkurencji, autorką Powiedzenia Roku została wybrana Katarzyna
Piekarska, która oświadczyła: "Dość już bicia się w piersi przez lewicę. Te
piersi są już sine od bicia".
Oburzeni felietoniści ocenili jako Skandal Roku atak bezwzględnych mediów na
niezwykle inteligentne dzieci prawników, przyjęte na Uniwersytet Gdański.
Ponieważ nie wystarczyło dwudziestu kategorii na wszystkie warte odnotowania
wydarzenia, utworzono kilka kategorii dodatkowych - tytuł G Roku, na wniosek
gościa Biesiady, Leszka Malinowskiego, otrzymał Roman Giertych, bo czego się
nie dotknie, zaczyna śmierdzieć, a w kategorii Monstrum Roku, na usilne
żądanie wyczulonego na kwestie wizualne przedstawiciela TVP, znalazło się
zaprzeczenie idei King Konga, czyli posłanka Joanna Senyszyn na Murzynie.
Dniem Roku ogłoszono Środę.
- To znakomita i bardzo potrzebna inicjatywa - ocenił już po wszystkim
trójmiejską Biesiadę Felietonistów Leszek Malinowski. - Takie spotkania
powinny się odbywać wszędzie w Polsce.
Link:
www.trojmiasto.com.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=14959