Dodaj do ulubionych

Senior pokazał teczkę

IP: 82.194.62.* 21.01.05, 14:45

Maciej Giertych, eurodeputowany LPR i ojciec lidera Ligi Romana, ujawnił
wczoraj na konferencji prasowej w Sejmie swoje akta z Instytutu Pamięci
Narodowej.
Giertych senior podkreślił, że materiały z jego teczki zbierane były pod
kontem ewentualnego szpiegostwa na rzecz Wielkiej Brytanii lub USA, ale nie
ma w nich wielu informacji na temat tego, co robił i mówił. Powodami
obserwacji profesora były „aktywne działanie w środowisku katolickim” oraz
liczne kontakty za granicą. Z inwigilacji służby specjalne zrezygnowały w
listopadzie 1989 r. uznając, że kontrola operacyjna i informacje agenturalne
nie potwierdzają działania niezgodnego z prawem.
Prezentując teczkę ojca Giertych syn wystosował apel, aby w przyszłości
kandydaci do Sejmu, Senatu i na urząd prezydenta wyrażali zgodę na
opublikowanie materiałów z IPN na ich temat. Taki obowiązek powinien –ęjego
zdaniem – być zapisany w ordynacji wyborczej.
Roman Giertych zwrócił się także do wszystkich osób biorących udział w życiu
politycznym, wymieniając przy tym nazwiska marszałka Sejmu Włodzimierza
Cimoszewicza (SLD) i wicemarszałka Tomasza Nałęcza (SdPl), by postąpili
podobnie. Zapowiedział, że politycy LPR poddadzą się publicznej autolustracji.
Marszałek Cimoszewicz odpowiadając na apel wyjaśnił, że przeszedł
postępowanie lustracyjne w trzech szczeblach i trzy różne składy orzekające
oczyściły go z jakichkolwiek zarzutów o współpracę ze specsłużbami PRL. – W
związku z tym dla wszystkich powinno być rzeczą jasną, jaki jest stan
faktyczny – stwierdził.
Inicjatywa LPR dotycząca upublicznienia nazwisk pracowników i
współpracowników służb specjalnych PRL spotkała się z reakcją przedstawicieli
opozycji solidarnościowej. Były minister spraw wewnętrznych Krzysztof
Kozłowski w zeszłym tygodniu w programie „Prosto w oczy” w TVP 1, powiedział,
że jeśli miałyby być publikowane nazwiska osób współpracujących z aparatem
bezpieczeństwa PRL, należałoby też publikować nazwiska pracowników tego
aparatu i jego mocodawców. – Proszę o konsekwencję. Bardzo proszę, by na tej
liście, obok pani Niezabitowskiej ewentualnie, znalazł się np. Maciej
Giertych, doradca generała Jaruzelskiego w Radzie Konsultacyjnej w latach
80. – powiedział Kozłowski w telewizji.
Wczoraj Maciej Giertych odpowiedział, że Rada Konsultacyjna przy gen.
Wojciechu Jaruzelskim działała jawnie, a wszystkie jego wypowiedzi podczas
tej rady były publikowane. Wcześniej twierdził, że znalazł się w niej jako
przedstawiciel Rady Prymasowskiej, która oddelegowała go do prac w ciele
konsultacyjnym i reprezentował tam Kościół polski. Zapowiedział, że w związku
z wypowiedzią Kozłowskiego pozwie go do sądu.
Słowa Giertycha podważył w liście opublikowanym we wczorajszej „Gazecie
Wyborczej” Sławomir Siwek, były działacz Porozumienia Centrum. Poinformował,
że pracuje obecnie nad dokumentacją Prymasowskiej Rady Społecznej z lat 1981 –
1989. –ęWynika z niej, że prof. Giertych mija się z prawdą – napisał Siwek.
Przywołał protokoły z obrad Rady Prymasowskiej – ani prymas, ani Rada
Prymasowska nie oddelegowali nikogo do ciała przy gen. Jaruzelskim. Według
Siwka, ówczesne władze same sobie wybrały osoby, które zaprosiły do
współpracy. I tylko od tych osób zależało, czy się zgodzą, czy nie. Siwek
twierdzi także powołując się na dokumenty, że efektem współpracy Giertycha
seniora z Radą Konsultacyjną było reprezentowanie polityki ekipy
Jaruzelskiego w Radzie Prymasowskiej. Miało się to przejawiać m.in. w żądaniu
Giertycha skrytykowania akcji strajkowych w 1988 r. Prymas nie zgodził się z
jego stanowiskiem i nawet zaostrzył treść oświadczenia Rady Prymasowskiej,
podkreślając powagę sytuacji. (PO)

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka