Gość: Por. UB Jajec
IP: 192.38.163.*
24.01.05, 10:45
Dwa stołki prezesa
Szef Agencji Mienia Wojskowego został członkiem rady nadzorczej jednej ze
spółek Orlenu. Wkrótce potem AMW zaczęła centralnie kupować paliwo dla armii -
sam Orlen na tych kontraktach zarobił ponad sto milionów.
Szef Agencji Mienia Wojskowego Jerzy Rasilewicz
(c) ANDRZEJ WIKTOR
Agencja Mienia Wojskowego sprzedaje sprzęt i nieruchomości, których pozbywa
się armia. Ale nie tylko. Od dwóch lat koordynuje też zakupy dla wojska i
jest jednym z największych graczy na rynku wyposażenia, paliw i żywności dla
armii. Co roku wojsko zamawia setki tysięcy ton paliw, smarów i innych płynów
eksploatacyjnych (konkretne liczby objęte są tajemnicą). Wartość transakcji,
które przeprowadza co roku, to ponad miliard złotych.
Szefem AMW od listopada 2001 r. jest były działacz ZSP Jerzy Rasilewicz.
Zanim trafił do AMW, pracował m.in. w austriackiej spółce IGB i zasiadał w
radzie nadzorczej Korporacji Rozwoju Regionalnego, powiązanej z Turkiem
Vahapem Toyem. Pół roku po objęciu stanowiska szefa AMW, w maju 2002 r.,
Rasilewicz został członkiem rady nadzorczej Rafinerii Jedlicze, spółki
zależnej PKN Orlen. - Jego kandydaturę zgłosił Orlen - przypomina sobie
Katarzyna Jamrozy, rzecznik Rafinerii Jedlicze.
- Po prostu dostałem pewnego dnia pismo z Orlenu - przypomina sobie Jerzy
Rasilewicz. - Nie wprawiło mnie to w zachwyt. Było to jak zsyłka na Syberię -
wspomina podróże do Jedlicz.
Jesienią 2002 r. MON podjął decyzję, że AMW w jego imieniu będzie
organizowała przetargi i kupowała paliwo dla armii. Minister Janusz Zemke
tłumaczył, że chce koncentrować w jednym ręku zamówienia, które przedtem
składało kilka tysięcy drobnych wojskowych podmiotów.
Tymczasem Jerzy Rasilewicz nadzorował Jedlicze od maja 2002 r. do lipca 2003
r. W tym czasie dostawał od orlenowskiej firmy miesięczną pensję około 2 tys.
zł. - To żadne pieniądze - wzdycha prezes AMW, który jako szef agencji
zarabia cztery razy więcej. Dziś ma nikłe pojęcie, czym zajmują się Jedlicze.
Nie pamięta, jakie decyzje podejmował w radzie nadzorczej. Nie pamięta nawet,
z kim zasiadał w radzie. Wspomina, że w tym czasie rafineria miała kłopoty: -
Jej działalność była niepotrzebnie podzielona między kilkanaście małych firm.
Za moich czasów likwidowano te spółki.
Tylko od maja 2003 r. do grudnia 2004 r. AMW kupiła od Orlenu paliwo za
prawie 135 mln zł. Jerzy Rasilewicz twierdzi, że dodatkowa pensja od Orlenu
nie jest przykładem konfliktu interesów: - Nie widzę tu żadnego zgrzytu.
Przetargi prowadzą kilkuosobowe komisje. Informowałem radę nadzorczą agencji
o mojej działalności w Jedliczach, chociaż formalnie nie muszę tego robić.
Nie zrobiłem niczego wbrew przepisom. Co na to rada? Oto fragment e-maila,
który przysłała do redakcji "Rz": "Rada nadzorcza AMW nie wydawała Panu J.
Rasilewiczowi zgody na zasiadanie w radzie nadzorczej spółki Rafineria
Jedlicze, nie posiadamy też wiedzy, czy rzeczywiście tam zasiada".
Wojciech Cieśla
-----------------------------