Gość: Dzik
IP: *.pse.pl
27.05.02, 11:02
Cierpienie Ojca Świętego.
Już nie ma wątpliwości, że cierpi.
Brakuje Mu sił. Może upaść w każdej chwili.
Może to była Jego ostatnia pielgrzymka.
Może już do nas nigdy nie przyjedzie.
Na razie idzie dalej.
Czasem już raczej jedzie niż idzie,
ale nie chce się zamykać za spiżową bramą
jak to kiedyś robili papieże.
Papieże noszeni po placy Świętgo Piotra w lektyce.
Machający do wiernych z wysokości majestatu.
Wcale nie tak dawno. Raptem kilkadziesiąt lat temu.
JPII chce być z ludźmi. Wsród ludzi.
By dotrzeć ze swoim słowem do jak największej liczby.
Do tych którzy są otwarci na Jego słowa.
Słowa jak ziarno.
Jak by się ucieszyli ci, którzy odrzucają Jego naukę,
gdyby na zawsze zamilkł.
........................
Jego cierpienie więcej do mnie przemawia niż Jego
homilie.
Jest świadectwem.
Gdyby Jezus nie cierpiał na krzyżu
być może Jego nauka podzieliłaby los nauki innych
wędrownych filozofów.