Dodaj do ulubionych

Paczkowski: Wildstein działał w złej wierze, ko...

IP: 207.230.231.* 31.01.05, 09:58
Panie Paczkowski lepiej pewnie bylo robic przecieki kontrolowane . Ktos wam
zrobil konkurencje i juz tragedia narodowa . Idz lepiej grzebac w tych
teczkach bo efektu waszej pracy jakos specjalnie nie widac .
Obserwuj wątek
    • Gość: Wojciech Re: Paczkowski: Wildstein działał w złej wierze, IP: *.iscnet.pl 31.01.05, 10:05
      Koncesjionowany historyk
      • slon2002 złoty pierścionek zaje...bał Bronek z wystawy za t 31.01.05, 10:19
        za ten pierścionek posiedzi Bronek do sprawy.
        • slon2002 [...] 31.01.05, 10:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • pierre_doua Paczkowski nie podskakuj 31.01.05, 10:25
          Paczkowski niech lepiej siedzi cicho.

          Uslyszalem gdzies stwierdzenie, ze on "z zasady" nie jest o cokolwiek
          podejrzewany, mimo ze jest na liscie.

          Przepraszam bardzo, z jakiej zasady?
          • Gość: jak.babcie.kocham Re: Paczkowski nie podskakuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 10:28
            Z takiej zasady, że pracownik IPN nie może mieć "brzydkiej karty lustracyjnej".
            Nikt nie jest dokładniej zlustrowany niż pracownicy IPN, a Paczkowski jest
            członkiem kolegium tejże instytucji. Więc nie ma co spekulować na jego temat.
            • Gość: Me Re: Paczkowski nie podskakuj IP: 207.230.231.* 31.01.05, 10:37
              Oni sa tak dokladnie zlustrowani jak policja byla zweryfikowana . O lustracji
              mozna mowic jak ma sie wszystkie dokumenty a nie czesc ktora nie zostala
              zniszczona .
    • Gość: as Wildstein to oszołom, zaperzony fanatyk jednej IP: 217.17.37.* 31.01.05, 10:32
      idei i jest juz spalony jako poważny dziennikarz, choćby on sam (i paru innych)
      chciało z niego zrobić bohatera. Czyli: głupol. Ponadto wygląda, że chciał tym
      żałosnym wyczynem wybić się na rynku (metoda Herostratesa). Czyli: łobuz. Jeśli
      są poważne argumenty za ideą lustracji, to on tą ideę ostatecznie
      skompromitował, czyli: głupol (o ile zależało mu na lustracji).
      Jesli chciał jakiejś partii dogodzić przed wyborami, to raczej jej zaszkodził,
      osmieszając jej pomysły. Znowu: głupol. A może go, głupola, ktoś sprytny
      podprowadził? Tym bardziej: głupol. Więcej szkoda na ten temat...Ciekaw tylko
      jestem, jak długo dość poważna i zrównoważona gazeta, czyli "RzP" bedzie
      chciała z nim jeszcze współpracować, on tej gazecie już dawno mocno szkodzi.
      Nie umrze z głodu, nie będzie długo bezrobotny, "Nasz Dziennik" dla niego jak
      znalazł ;), można zrobić porozumienie stron i pracodawców, z przejęciem
      zobowiązań urlopowych...
      • Gość: EDI Re: Wildstein to oszołom, zaperzony fanatyk jedne IP: *.p.lodz.pl 31.01.05, 18:50
        Do pracy w Naszym Dzienniku nie ma chyba
        zbyt dobrego nazwiska.
    • Gość: wer Bronuś, nie potrzebuję twojej pomocy IP: *.itpp.pl 31.01.05, 10:35
      Niech się Wildstein nie zasłania pomocą dla dziennikarzy. Ja jestem
      dziennikarzem i nie potrzebuję jego pomocy. Sam sobie świetnie poradzę z
      dostępem do materiałów i źródeł. W ogóle to Wildsteinowi przydałoby się trochę
      więcej pokory. Kreuje się na sumienie narodu, podczas gdy jest tylko takim
      sobie zwyłym, niedużym Broneczkiem, którego ostatnio nawyraźniej ogarnęła jakaś
      mania lustracyjna.
      • Gość: Me Re: Bronuś, nie potrzebuję twojej pomocy IP: 207.230.231.* 31.01.05, 10:41
        Oczywiscie ty nie potrzebujesz jego pomocy , ty tylko piszesz artykuly
        pochlebne tej jednej nieomylnej organizacji . Biedaczku o czym bedziesz pisal
        jak ja zdelegalizuja ??.
        • Gość: wartburg eufemizm IP: *.pool.mediaWays.net 31.01.05, 14:30
          Gość portalu: Me napisał(a):

          > Oczywiscie ty nie potrzebujesz jego pomocy , ty tylko piszesz artykuly
          > pochlebne tej jednej nieomylnej organizacji . Biedaczku o czym bedziesz pisal
          > jak ja zdelegalizuja ??.

          Powiedzieć, że pisze, to eufemizm. On przepisuje, względnie pisze to, co mu
          każą. Czego zresztą oczekiwać po dziennikarzu z "Trybuny"?
      • Gość: gaweł Re: Bronuś, nie potrzebuję twojej pomocy IP: 80.55.199.* 31.01.05, 11:20
        a ja też jestem dziennikarzem i wdzięczny jestem Bronkowi bo mi bardzo w ten
        sposób pomógł. Znalazłem kilka nazwisk na tej liście, które mnie interesują i w
        ten sposób dzięki sygnaturom mogę się bezpośrednio zwócić do IPN-u o
        dostarczenie materiałów
        • Gość: Też dziennikarz Dziennikarstwo jako przejaw chorych ambicji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 14:14
          > a ja też jestem dziennikarzem i wdzięczny jestem Bronkowi bo mi bardzo w ten
          > sposób pomógł. Znalazłem kilka nazwisk na tej liście, które mnie interesują i
          w
          > ten sposób dzięki sygnaturom mogę się bezpośrednio zwócić do IPN-u o
          > dostarczenie materiałów

          To kim ty w końcu jesteś - dziennikarzem czy śledczym lustracyjnym? Jak do tej
          pory wydawało mi się, że dziennikarze są od opisywania rzeczywistości
          (współczesności), a nie od grzebania w cudzych życiorysach. Oczywiście
          zapomniałem, że większość dziennikarzy to niespełnieni dyktatorzy, którym z
          różnych powodów nie udało się zostać wpływowymi politykami, ale nie stracili
          aspiracji do manipulowania rządzącymi.
      • douglasmclloyd Re: Bronuś, nie potrzebuję twojej pomocy 01.02.05, 04:41
        Gość portalu: wer napisał(a):

        > Niech się Wildstein nie zasłania pomocą dla dziennikarzy. Ja jestem
        > dziennikarzem i nie potrzebuję jego pomocy.

        Wildstein też cię nie potrzebuje, cieniasie.

        > Sam sobie świetnie poradzę z
        > dostępem do materiałów i źródeł. W ogóle to Wildsteinowi przydałoby się trochę
        > więcej pokory. Kreuje się na sumienie narodu, podczas gdy jest tylko takim
        > sobie zwyłym, niedużym Broneczkiem, którego ostatnio nawyraźniej ogarnęła jakaś
        >
        > mania lustracyjna.
    • Gość: szoszanna formalizm formalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 11:11
      Panie Paczkowski, mowi Pan o drobiazgach, kiedy sprawa dotyczy najwazniejszej
      kwestii w historii Polski po 1989 roku, BA! od 1945 roku.
      To jest, jakby mówić o konieczności przechodzenia przez pasy, kiedy ratuje się
      dziecko spod samochodu.
      • Gość: Me Re: formalizm formalny IP: 207.230.231.* 31.01.05, 11:28
        Szkoda czasu Paczkowski nie zalapie . On tylko wie jak przekladac papiery z
        kupy na kupe ale nie wie nawet po co to robi .
    • Gość: misiek.pl Re: Paczkowski: SAM NIE JEST BEZ WINY!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 11:52
      Acz zgadzam się z opinią P.T. Paczkowskiego, nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż w
      tej materii jest cokolwiek hipokrytą.... kilka miesięcy temu, studiując notatki
      Ś.P. Wiesława Górnickiego (który miał świetne pióro), oznakowane klauzulą "nie
      upubliczniać do roku (bodajże) 2015 czy 2025, związane ze stanem wojennym,
      uczynił to. Gzie w tym momencie był honor Pana Paczkowskiego? Wygląda mi to na
      tą samą łódkę, w ramach której dwóch nie do końca etycznych ludzi walczy o
      podobne łupy....
      • Gość: Me Re: Paczkowski: SAM NIE JEST BEZ WINY!!!! IP: 207.230.231.* 31.01.05, 11:59
        Tyle ze etyka ukrywajacego potencjalnych agentow i etyka tego co ich ujawnia to
        nie to samo .
        • Gość: misiek.pl Re: Paczkowski: SAM NIE JEST BEZ WINY!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 12:29
          Zgodziłbym się z Tobą, gdybym miał przekonanie graniczące z pewnością, że jest
          to lista agentów, a nie tylko spis zawartości archiwum - gdzie nie ma podziału
          na TW, kandydatów na TW oraz tzw. figurantów, czyli osób rozpracowywanych - a
          które aktualnie są (mogą być) wrzucane do jednego worka.... i niesłusznie
          krzywdzeni. Nie każdy ma takie szczęście jak Pani Profesor Staniszkis, będąca
          na liście, a posiadająca "świadectwo moralności" ... i tu leży pies pogrzebany:
          nie wylewać dziecka z kąpielą, nie robić powtórki z listy Macierewicza....
          • Gość: Me Re: Paczkowski: SAM NIE JEST BEZ WINY!!!! IP: 207.230.231.* 31.01.05, 12:35
            Tak tylko tej pewnosci nigdy nie bedziemy mieli bo duza czesc teczek zostala
            zniszczona . Osoby uczciwe sie obronia . Reszta no coz bez powodu na tej liscie
            sie nie znalezli .
            • stary71 W jaki sposób uczciwi sie obronią? 31.01.05, 20:09
              Czy możesz mi to wyjaśnić? Załóżmy, ze znajdziesz na tej liście swoje,
              nazwisko, lub kogoś bardzo bliskiego, co do którego jestes absolutnie pewien,
              że nie był kapusiem. Czy wystarczy osiadczenie na pierwszej stronie Rzepy,
              podpisane przez 50 nieskazitelnych nazwisk, o których Naród zaraz powie, ze...
              nie ma pewności? A moze sprawa sądowa zakończona wyrokiem uniewinniajacym,
              która sie bedzie wlokła latami, bo spraw takich będą tysiace? A może wystarczy
              sie publicznie podpalić przy studzience w Krakowie? (jeszcze jeden kapuś sie
              podpalił - skomentuje Naród). Nie ma sposobu! G...o się przyklei - i koniec! A
              wielu się będzie cieszyć patrząc, jak nawzajem się zagryzamy.
          • Gość: Adjunkt Paczkowski i Staniszkis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 14:21
            Skończcie już, do diabła, z tą "Panią Profesor Staniszkis". Jakim ona jest
            profesorem? Toż to zwykła pyskata baba, nie za bardzo rozgarnięta, ale za to
            ogarnięta manią antykomunizmu i strasznie szczekliwa. Jej kwalifikacje naukowe
            można porównać tylko z tzw. marcowymi docentami. Zresztą kwalifikacje
            Paczkowskiego jako historyka również. Tylko patrzeć jak niejaki doktor Dudek z
            IPN zostanie profesorem i zasili to "znamienite grono".
    • Gość: remi TECZKI TO ATRAKCYJNY TOWAR IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.01.05, 13:02
      Słuchając Pana Kieresa i jego pracowników, odnoszę wrazenie, że robią wszystko
      aby nie wypuścić monopolu na teczki agentów. Przecież można kogoś "umoczyć",
      kogoś szybko wybielić jak Panią prof. Staniszkis. Ale najważniejsze, że można
      sobie zapewnić na długie lata ciepłe posadki. Latami można badać te materiały,
      przy okazji ich nieco modyfikować, niszczyć. Byli TW mają obecnie wystarczające
      finansowe argumenty aby zniszczyć ślady swej podłości.
      Przeraża mnie argumentacja tych tzw. autorytetów moralnych i merytorycznych,
      najczęściej sprowadza się do absurdalnych stwierdzeń, typu; materiały w
      teczkach są zmyślone, wyimaginowane.
      Dwa dni wcześniej Pan Kieres zapewniał,że w teczkach są materiały dobrze
      opracowane i wiarygodne. Moim zdaniem w systemie totalitarnym każdy był
      zagrożony, obojętnie gdzie działał i na jakim szczeblu. Dotyczyło to wszystkich
      obywateli, zarówno członków partii jak i działaczy opozycji. Przecież ten
      oficer SB, też miał rodzinę i dobrze wiedział, że w przypadku blamażu bardzo
      dużo ryzykował. Władzy nie wolno było oszukiwać. Ponadto sami byli pracownicy
      SB przyznawali,że istniał wieloszczeblowy system weryfikacji danych. Przecież
      nie do pomyślenia było aby ktoś wpisywał fikcyjne dane. Oczywiście niektóre
      tzw. autorytety na zamówienie określonej opcji politycznej, czy udowodnieniu
      postawionej tezy, potrafią wymyślić na poczekaniu bzdury.
      Aby sprawić wrażenie prawdziwości przytaczją przykłady wzięte z sufitu.
      Moim zdaniem najlepszym wyjściem po tylu latach dać sobie spokój z tymi
      lustracjami i dekomunizacją, zabrać się do budowy zintegrowanego społeczeństwa
      i dobrobytu państwa Polskiego.
      A jeśli już tak bardzo społeczeństwo pragnie tej dekomunizacji i lustracji,
      powinno się opracować stosowną ustawę, taką aby minimalizować skutki moralne w
      społeczeństwie. Uważam,że te oba procesy powinny być razem rozpatrywane,
      przyjmując identyczne zasady. Póki co najwięcej gardłuje część prawicy , która
      najchętniej ukryłaby swoje podłości pod płaszczem dekomunizacji.

      • witaschek katalogi i rejestry juz sie kopiuje 31.01.05, 13:43
        Panie Profesorze,
        Naleze do milosnikow Pana ksiazek. Niestety musze Pana poinformowac, ze w takich
        krajach jak Niemcy, USA, Kanada, Wielka Brytania oraz innych bardziej
        rozwinietych katalogi oraz spisy juz sie w bibliotekach kopiuje. Tym bardziej
        kopiuje sie material z komputerow. Dziala zasada: "A kopiuj Wasc, mniej bedzie
        dla nas roboty. Nie bedziesz zadawal tylu pytan za karzdym razem jak
        przyjdziesz.Potrzeba bedzie mniej pracownikow do obslugi tych durniow"
        Smieszne jest to, ze IPN posiada katalog, ktory udostepnia wszystkim a
        jednoczesnie nie pozwala na kopiowanie.

    • basia.basia Radzę przeczytać wywiad z Paczkowskim ... 31.01.05, 13:48
      bo cytowanie dobranych fragmentów fałszuje obraz.
      Z wywaidu jasno wynika, że pod wpływem rozmowy
      prof. Paczkowski zmienił co nieco zdzanie.

      www.radiozet.pl/rozmowy_gosc.html?wid=6594127
      Oto końcowy fragment:

      Monika Olejnik: Wczoraj mecenas Bednarkiewicz powiedział w programie Jacka
      Żakowskiego, że podjął by się obrony osoby, która znalazła się na tej liście,
      jeżeli ta osoba by wystąpiła w procesie przeciwko IPN-owi.

      Andrzej Paczkowski: Ja nie jestem prawnikiem, więc trudno mi powiedzieć, jakie
      tu jest funkcjonowanie. Problem nie polega na tym, że Bronisław Wildstein to
      skopiował, tylko, że w ogóle tego rodzaju pomoc archiwalna istnieje. No, ale ta
      osoba powinna przede wszystkim wystąpić przeciwko Służbie Bezpieczeństwa, że ją
      próbowała werbować i założyła jej teczkę i nie zniszczyła tej teczki.

      Monika Olejnik: Ale zaskoczony był pan, panie profesorze, że można wynieść ten
      inwentarz ?

      Andrzej Paczkowski: No zaskoczony byłem tym pomysłem, bo ja rozumuję kategoriami
      racjonalnymi jako badacz, rozumiem także dziennikarzy śledczych, którzy
      poszukują informacji na temat jakiejś osoby, czy jakiegoś wydarzenia czy coś i
      po prostu korzysta się wtedy ze wszystkiego, co się da – z bibliotek, z
      archiwów, z wycinków. No ale nie wynosi się rzeczy z czyjegoś domu, bez pytania
      gospodarza o zgodę, po prostu.

      Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, gościem Radia Zet był prof. Andrzej Paczkowski.
      • Gość: zwykły człowiek Obrzydliwy zawód IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 14:38
        > Andrzej Paczkowski: No zaskoczony byłem tym pomysłem, bo ja rozumuję
        kategoriam i
        > racjonalnymi jako badacz, rozumiem także dziennikarzy śledczych, którzy
        > poszukują informacji na temat jakiejś osoby, czy jakiegoś wydarzenia (...)

        Drogi Panie Profesorze, nie ma żadnych "dziennikarzy śledczych". To czysty
        wymysł środowiskowy, dla przydania sobie powagi, rangi i animuszu. Prawa i
        obowiązki dziennikarzy są określone w ustawie Prawo Prasowe, która nie
        różnicuje dziennikarzy ze względu na uprawiane gatunki twórczości czy tematykę
        publikacji. Wszyscy dziennikarze są równi i żaden z nich nie jest "szególnie
        uprawniony" np. do wzywania, przesuchiwania, podsłuchów itp., co jest
        właściwością sądów, prokuratury i policji. Przestańmy więc sztucznie
        dowartościowywać tych kabotynów, łasych na pochlebstwa i mówmy raczej o nich
        tak, jak na to zasługują czyli po prostu pismaki - moralnie coś pośredniego
        między prostytutką, a złodziejem.
      • Gość: Anna Kozlowska Czyje gniazdo? IP: *.sympatico.ca 31.01.05, 15:51
        Stwierdzil Paczkowski:

        "No ale nie wynosi się rzeczy z czyjegoś domu, bez pytania
        gospodarza o zgodę, po prostu."

        Przypominam p. Paczkowskiemu, ze jest pracownikiem (chyba nawet platnym?)
        Instytutu Pamieci N a r o d o w e j. Domem tego narodu jest Polska. IPN to
        nasza - Polakow - wlasnosc. My jestesmy gospodarzami i mamy prawo wiedziec kto
        nam swinil i swini w naszym domu. Mamy prawo wiedziec przez kogo tysiace
        sposrod nas trafilo do wiezien, bylo bitych, torturowanych, zwalnianych z pracy
        i w inny sposob szykanowanych, naszych rodzin nie wylaczajac. Mamy prawo
        wiedziec kto i za ile sprzedal nas i to co mamy. Mamy prawo wiedziec, kto
        tylko udawal opozycjoniste i swietego.

        Profesor ma dzialac dla dobra spolecznosci, w imieniu ktorej dostal ten tytul.
        Czystka i lustracja wsrod tych ktorzy nauczaja i falszuja historie takze i tu
        jest konieczna. Jakim prawem Paczkowski przechowuje prywatnie jakies
        materialy? Czy to te, ktore razem z Michnikiem segregowal? To jest niezgodne
        z ustawa o IPN. Zatajanie jest karalne.

        Dziennikarze - badzcie znowu elita piszaca w imieniu nas, szrakow. Badzcie
        rzeczywista czwarta wladza skoro pierwsze trzy nie moga wydostac sie z tego
        szamba, w ktorym tkwia po uszy.

        W interesie wszystkich uczciwych jest szerokie opublikowanie tych list. Czesi
        to zrobili i z pewnoscia maja nieco zdrowiej na wyzynach. A u nas od lat
        popluczyny po towarzyszach i ich kolesiach z falszywej opozycji u wladzy.

        Przed kolejnymi wyborami musimy znac prawde. To jest n a s z kraj i w
        konstytucji zapisano, ze my tu rzadzimy. IPN tez ma sluzyc nam. Prawdy nam
        trzeba - nawet jesli bolesna dla wielu.
        • Gość: Jerzy Matczyński Czyja satysfakcja, czyja krzywda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 21:50
          Zadęła Pani w grube trąby, co budzi mój sprzeciw, bo wszelkie "przechyły" mnie
          mierżą. Ten Pani patos nie podoba mi się, jednak zdobywając się na liberalizm
          pomyślałem sobie, że właściwie dlaczego by nie przeciąć tego czyraka raz na
          zawsze. Wątpię jednak, droga Pani, aby dziś, po 15 latach, po niszczeniu teczek
          i innych manipulacjach, można było ustalić niewątpliwą prawdę, którą Pani tak
          wymachuje jako koronnym argumentem. Jest natomiast wielce prawdopodobnym, że
          iluś niewinnych ludzi zostanie niesprawiedliwie posądzonych, zaś wielu łotrów
          ujdzie potępieniu i karze. No, ale może przynajmniej powietrze w kraju trochę
          się oczyści, bo w przeciwnym razie tacy jak Pani, póki ich życia, wciąż będą
          podnosić krzyk, że śmierdzi! Tylko ci biedacy, których dosięgnie
          niesprawiedliwość oraz ci złoczyńcy, którzy uszedłszy sprawiedliwości śmiać się
          będą w kułak ...
          • Gość: Anna Kozlowska Re: Czyja satysfakcja, czyja krzywda? IP: *.sympatico.ca 01.02.05, 03:21
            Prawda - od kiedy zyje - zawsze miala pod gorke. Dbaly o to specjalne sluzby i
            rozni wolontariusze. IPN tez jakos bierze sie do roboty jak pies do jeza.
            Palenie akt jak Polska dluga i szeroka odnotowaly nawet "Psy". W Lublinie
            palono akta milicji, Urzedu Wojewodzkiego i KW PZPR przy Ogrodzie Saskim.
            Walesa "spalil" "teczki Macierewicza" razem z rzadem Olszewskiego. Umowy
            magdalenkowe?

            Gdyby to wszystko nie mialo miejsca moze nie byloby tylu afer i smrodu od gory
            do dolu i w poprzek. Zawsze bolalam nad tym, ze nie osadzono zbrodni komuny i
            jej orlow. Obiecywal nam to Walesa. Obiecywali inni opozycjonisci - jak to
            przed kazdymi wyborami i perspektywa podzialu lupow i stolkow.

            Byc moze ktos sie poczuje skrzywdzony. Pewnie komus innemu sie upiecze. Mam
            nadzieje, ze jednak przynajmniej czesc prawdy moze zostac ujawniona i
            przynajmniej jakis procent zdrajcow umyslnych i nieumyslnych bedzie musialo sie
            wstydzic i poniesie konsekwencje.

            I chocby dlatego nalezy przeciac wrzod i upuscic chociaz troche zgnilizny.
            Posadzeni nieslusznie beda mieli czyste sumienia. To najwazniejsze - miec
            czyste rece i czyste sumienie. Szczegolnie kiedy ma sie chec reprezentowac
            innych we wladzach.

            Moj patos nie jest najwieksza zaraza. Niech Pan spojrzy na patos G. Remka czy
            prawie magistra. To dopiero jest obrzydliwe. Moje popiskiwanie moze byc co
            najwyzej godne politowania ale udawanie swietosci przez kanalie we wladzach
            powinno uruchamiac bezrobotny Trybunal Stanu bo skutki ich zaklamania i ich
            dzialan odbijaja sie na calym narodzie.
            • Gość: Jerzy Matczyński Re: Czyja satysfakcja, czyja krzywda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 15:07
              > Zawsze bolalam nad tym, ze nie osadzono zbrodni komuny i jej orlow.

              W Polsce jest wiele nieosądzonych zbrodni, nie tylko po stronie "komuny". Ma je
              na koncie także przedwojenny autorytarny reżim piłsudczykowski, mają oddziały
              takich organizacji jak NSZ,WiN,UPA i inne. Dostrzeganie tylko zbrodni "komuny"
              jest brakiem obiektywizmu, zaś wiara w oczyszczającą moc pokazowych procesów -
              naiwnością.

              > Byc moze ktos sie poczuje skrzywdzony. Pewnie komus innemu sie upiecze. Mam
              > nadzieje, ze jednak przynajmniej czesc prawdy moze zostac ujawniona i
              > przynajmniej jakis procent zdrajcow umyslnych i nieumyslnych bedzie musialo
              sie
              > wstydzic i poniesie konsekwencje.

              Łatwo jest dysponować cudzą krzywdą. Nie jestem pewien czy warta jest
              ona "wstydu" jakiegoś "procentu zdrajców umyślnych i nieumyślnych", zwłaszcza
              że wymierzyć precyzyjnie ich winy jest dziś - jak to już ustaliliśmy - nie
              sposób.
              Powtarzam jeszcze raz: nie mam bynajmniej zamiaru bronić różnych kanalii,
              powinni oni ponieść kary za swoje winy, ale naprawdę nie wiem jak to zrobić,
              żeby zatryumfowała SPRAWIEDLIWOŚĆ, a niewinni nie byli krzywdzeni. Rozmiar
              problemu przerasta możliwośći wymiaru sprawiedliwości, a sprawiedliwość
              wymierzana "hurtem" czyni więcej zła niż dobra.
              Podziwiam odwagę tych, którzy ulegają pokusie łatwej retoryki i wyobrażają
              sobie, że przy pomocy ładnie brzmiących lecz w istocie pustych haseł jak:
              upuścić zgnilizny, usunąć smród itp. uda się rowiązać ten skomplikowany problem.
    • Gość: lech Lista IPN, nie Wildsteina! IP: *.ne.client2.attbi.com 31.01.05, 15:18
      Szefostwo IPN zawsze twierdzilo, ze nie istnieje zadna lista agentow SB.
      Okazalo sie, ze istnieje i nie jest to lista przygotowana przez Wildsteina, a
      przez IPN. Stosunek pracownikow i szefow IPN do swoich obowiazkow widac tutaj
      jak na dloni! Ponoc tajne informacje znajduja sie w czytelnianym komputerze!
      Gratuluje fachowosci i odpowiedzialnosci! Zreszta owa "tajnosc" od poczatku
      dotyczy jedynie maluczkich bo tak politycy jak i sluzby specjalne czerpia z tej
      tajnosci garsciami i od 15 lat szantazyja ludzi przez rozne "wycieki". I to
      jest prawdziwe i oczywiste dranstwo! Nie wiem czy jest tam rowniez moja teczka!
      G... mnie to obchodzi! Chcialbym podziekowac panu Bronislawowi Wildsteinowi za
      odwage i wlasciwe zrozumienie pojecia interesu publicznego! Jest pewnym w 200%,
      ze odtajnienia informacji SB boja sie jedynie byli jej wspolpracownicy(ponad
      300 tys, a nie 240 tys), a nie na reke jest to "sluzbom" i politykom, bo
      skonczy sie mozliwosc szantazu!
      • Gość: Henryk Re: Lista IPN, nie Wildsteina! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 15:34
        Dziennikarzu dołącz do apelu.



        www.wprost.pl/teczki/
    • Gość: jpena Re: Paczkowski: Wildstein działał w złej wierze, IP: 80.51.181.* 31.01.05, 15:37
      Ta lista powinna być opublikowana do publicznej wiadomości. W ten sposób osoby które tam są niesłusznie będą mogły oprotestować listę lub wyjaśnić sprawę np. w okresie roku od opublikowania. Po tym okresie powinna lista zostać uprawomocniona i być narzędziem do weryfikacji na publiczne stanowiska. W końcu jeśli ktoś dla kasy sprzedawał kolegów to musi za to ponieść konsekwencje. Teraz lista jest narzędziem szantażu w rękach IPN.
      • Gość: boss Re: Paczkowski: Wildstein działał w złej wierze, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 16:33
        ktoś umie wytłumaczyc o jakim dziennikarstwie śledczym mowa w przypadku materiału ogólnodostępnego dla KAŻDEGO dziennikarza?

        jakimi to szczególnymi kwalifikacjami musiał sie tu wykazać kol. Wildstein?

        mam wrażenie, że korzystając z ogólnie pozytywnej oceny dziełań dziennikarzy śledczych Wildstein podszywa się pod nie swoje grupowe osiągnięcia, usiłując w ten sposób usprawiedliwoć swoje zbójeckie metody.
    • Gość: bat dobrymi chęciami piekło brukowane! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 21:19
      Nieważne intencje Wildsteina, ważne jest zwiększenie jawności życia publicznego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka