kataryna.kataryna
02.02.05, 22:23
Grupa krakowskich intelektualistów wystosowała apel. Najpierw delikatnie
uszczypnęli SLD:
"Formalnie mająca w Sejmie większość SLD jest rozbita i uwikłana w
kompromitujące afery. Nie ma zatem moralnego mandatu dla odgrywania roli
obrońcy demokratycznego ładu III RP"
A potem pojechali po całej reszcie, czyli tych, którzy są teraz jedyną realną
siłą dającą szanse na zmiany. Sądząc po proporcjach w liście, to co będzie
przeraża ich o wiele bardziej niż to co jest.
Mam trochę dość jak ludzie, którzy milczeli przez cały ten czas kiedy SLD
okradało państwo, odzywają się akurat jak zaczynamy mieć nadzieję na
oderwanie postkomuchów od koryta. I podpisze się taki Romanowski (ten od
rozwalania IPN-u), Widacki czy Zimowski i będą pokrzykiwać jak to się będzie
źle działo. Dlaczego na SLD nigdy nie krzyczeli? A wszystko to po to, żeby w
kolejnym apelu napisać, że jedyną nadzieją jest Unia Wolności.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2526571.html