Dodaj do ulubionych

Sluszne uwagi Bratkowskiego w Rzepie

05.02.05, 11:54

Zgadzam sie z Bratkowskim. Sam pisze o tym od poczatku. Zlodziejstwo i brak
wyobrazni.

Oczywiscie zaraz tutejsi "zyczliwi" obwolaja go podstawionym dziennikarzem
Wyborczej.

O tempora, o mores.

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_050205/dodatek1_a_3.html
Obserwuj wątek
    • michal00 Re: Sluszne uwagi Bratkowskiego w Rzepie 05.02.05, 12:21
      Sens tego artykulu wyjasnia ten fragment:"Pycha, więc i pewność siebie,
      chronią takiego [chodzi o BW] przed pokusą spytania kogoś starszego o zdanie.
      Komplementowałem w redakcji chyba bardziej tylko naszych dziennikarzy śledczych
      i Rybińskiego, ale o liście Wildsteina dowiedziałem się dopiero z miasta."

      Pan Bratkowski jest po prostu zly, ze BW nie zareagowal na jego komplementy. Co
      gorsza BW osmielil sie nawet nie przyjsc do Bratkowskiego po rade, a to juz
      niewybaczalne zuchwalstwo. Bratkowski wbrew swoim intencja nie napisal o
      lustracji i BW. Za to wiele powiedzial o sobie.
      • michal00 poprawka 05.02.05, 12:23
        Bratkowski wbrew swoim intencja nie napisal o
        > lustracji i BW. Za to wiele powiedzial o sobie.

        Powinno byc: "wbrew swoim intencjom"
      • oleg3 Re: Sluszne uwagi Bratkowskiego w Rzepie 05.02.05, 12:44
        Trochę inaczej ujął to w dzisiejszej Rzepie
        Maciej Łukasiewicz

        Bardzo często zgadzam się i równie często nie zgadzam się z tym, co pisze
        w "Plusie Minusie" mój przyjaciel Stefan Bratkowski. Nigdy jednak z nim nie
        polemizowałem, uważając, że człowiek tej klasy i tych zasług dla Polski ma
        prawo pisania, co tylko mu w duszy zagra - pisze Maciej Łukasiewicz.


        Jednak teraz chciałbym wyrazić wątpliwości, co do jego surowej opinii w
        sprawie oceny "akcji" Bronka Wildsteina. Uważam, że jego dzisiejszy felieton
        jest nietrafny, pochopny i wpisuje się w histeryczną, szkodliwą kampanię, którą
        rozpętała "Gazeta Wyborcza", niektórzy politycy związani z Unią Wolności, nie
        wspominając o wszelkiej barwy postkomunistach.
        • camille_pissarro niesłuszne uwagi S.Bratowskiego w RZepie 05.02.05, 19:46
          mam analogiczne odczucia jak były naczelny Rzepy.Też cenię S.Bratkowskiegop ale
          tym razem jego felieton "Co sie komu myli" uważam za chybioy. Niestety myli się
          tym razem Stefanowi Bratkowskiemu .Doprawdy nie jestem w stanie zrozumieć jego
          pokrętnych ( tym razem )wynurzeń, aby "najpierw zająć się przestępcami".
          A co ma jedno z drugim wspólnego.
          Znaczy sie, panie Stefanie , że powinnismy jeszcze kolejne 10,15 lat odczekac
          aby zostały okreslone procedury lustracji ( bo jest pan świadomy , że w
          krótszym czasie sie tego zrobic nie da, nie dlatego , że nie można ale
          dlatego , że sie nie chce , bo nie jest to na rekę tym , którzy przywodzą
          gawiedzi , chocby teraz ).
          Jasne , że był pan opozycjonistą z krwi i kośći , że doznał pan uszczerbku na
          zdrowiu, ale doprawdy mimo pana tyle zasług w krzewieniu wizerunku
          demokratycznego państwa , funkcjonowaniu lokalnych społecznośći , nie rozumiem
          dlaczego zajął pan takie stanowisko w sprawie , która juz III RP nie cierpi
          zwłoki....
    • leszek.sopot per rectum Wildsteina 05.02.05, 13:10
      Nie opisal Bratkowski wszystkich konsekwencji podlego i glupiego postepku
      Wildsteina, ale i tak wyrazil w tym tekscie wiele mysli, pod ktorymi sie
      podpisuje.
      Smiesza mnie slowa Staniszkis:
      "Komentując moment otrzymania listy Wildsteina, profesor Staniszkis
      powiedziała, że gdy zobaczyła na niej swoje nazwisko, to przeżyła szok.
      Przyznała, że zaczęła się zastanawiać nad całą swoją przeszłością, nad tym, jak
      zachowywała się podczas przesłuchań i w czasie pobytu w więzieniu. Mimo tego
      zapewniła, że nie chce zaglądać do swojej teczki.
      "Nie chcę grzebać się w tym bagnie, wiedzieć kto na mnie donosił" -
      powiedziała "Rzeczpospolitej"."

      Najwidoczniej lepiej i ciekawiej jest grzebac w cudzych teczkach niz we wlasne.
      Sama nie bedzie zagladac, ale co do innych upapranych gownem przez Wildstaina,
      to oszolomskie autorytety twierdza, ze musicie moi drodzy isc do IPN i dostac
      certyfikaty moralnosci. A takiego, niech per rectum badania prowdza gowniarze
      od Bronka i niech sie babraja w gownianym szambie. Mnie to zbrzydlo.
      • poldek13 Re: per rectum Wildsteina 05.02.05, 13:32
        "Komentując moment otrzymania listy Wildsteina, profesor Staniszkis
        powiedziała, że gdy zobaczyła na niej swoje nazwisko, to przeżyła szok..."

        NO PRZECIEŻ DUDEK, WILDSTEIN I INNI TWIERDZĄ, ŻE NIE MA PDSTAW DO SZOKU!

        w koncu Staniszkis jest świadkiem czego: że można przeżyc jednak szok, jak zobaczy się siebie na tej liście? na tej niewinnej liście katalogowej?
        zwolenniecy Wildsteina i on sam już się plączą: trąbią, że nie ma podstaw do obaw - ale sami "przeżywają szok".
        krótkotrwały - bo mają dostęp do tv. moga publicznie wyjaśniać.

        A INNI?
        • poldek13 Re: per rectum Wildsteina 05.02.05, 13:35
          i jeszcze jedno.
          Łukasiewicz pisze:
          "A wydarzyło się tyle, że cała polska klasa polityczna trzęsie się ze strachu. No i bardzo dobrze."

          tylko, qurna, zrozum palancie - POLSKA TO NIE TYLKO KLASA POLITYCZNA.
          polska to nie tylko Warszawa z redakcjami mediów, do których jest pół godziny drogi.
          Polska to przede wszystkim pipidówy, gdzie jak raz kogoś obzrucisz gó...nem, to go nie odkleisz w dwa dni!
    • panidalloway Re: czy ja wiem? 05.02.05, 14:02
      A mnie się wydaje, że nie jest to dobra wypowiedź. Jakaś taka byle jaka i
      właściwie nie wiadomo o czym, ( a tylko o kim ). W każdym razie nie o
      sprawach istotnych.
      Dla mnie istotne jest, dlaczego nie ma żadnych w miarę obiektywnych narzędzi
      do ocenienia, która z następujących wersji jest prawdziwa.
      1. W. jest współczesnym Prometeuszem, który wykradł IPN-owi zazdrośnie
      strzeżone tajemnice, będące niezbędnie potrzebne ludzkości do poczynienia
      jakiegokolwiek postępu i rozwoju rzemiosł wszelkich. Za co GW i inni wydziobują
      mu wątrobę.
      2. W. jest drobnym złodziejaszkiem. Będąc w gościnie rąbnął gospodarzowi
      zdjęcie narzeczonej i najpierw puścił je w obieg nieoficjalnie, żeby sobie
      wszyscy myśleli, co chcą, a potem oskarżał wszystkich, że myśleli sobie źle
      i on nigdy nie twierdził, że narzeczona jest jego.
      3. Dziwnym facetem, który wszedł do publicznej czytelni, skopiował
      kawałek katalogu i rozdał kolegom, żeby im ułatwić korzystanie z czytelni,
      jak sam twierdzi, choć sensowniej brzmiałoby zachęcić.
      Chociaż zalewa nas powódź wypowiedzi na ten temat, a głos zabierają osoby,
      które z racji swojej pozycji powinny poczuwać się do obowiązku starannych
      przemyśleń i oparcia oceny o istniejące prawo, regulacje, przepisy i dobre
      zwyczaje, dają one popis chaotycznego bełkotu. Gadają bez przerwy i co raz
      mówią coś innego, nie zaznaczając nawet, że zmieniły zdanie i dlaczego.
      Prof. Paczkowski najpierw twierdził, że postępek W. jest czymś w rodzaju
      kradzieży ksiązki z prywatnej biblioteki, po czym jego postawa zaczęla
      ewoluować w stronę wujaszkowatej dobrotliwości. Stwierdził co prawda, że
      zgodnie z obowiązującym prawem dziennikarze nie mają prawa dostępu do
      materiałów IPN, ale pod czujnym spojrzeniem dr Dudka, który wszem i wobec
      głosi dostępność katalogu dla dziennikarzy, określił swoją wypowiedź jako
      żartobliwą. I tak dalej. Nie chce mi się tego wszystkiego śledzić, a tym
      bardziej streszczać. Kto ma oczy i uszy...
      Myślę sobie tylko, że powszechna w Polsce niechęć do dzielenia wlosa na czworo,
      to jest do starannego stanowienia prawa, które dawałoby podstawy do oddzielenia
      uczciwych od nieuczciwych i nie zapominałoby o takich zdobyczach kultury
      europejskiej, jak prawo do obrony, skazuje nas na lata decydowania, co jest
      słuszne przy pomocy podpisów na liście i ulicznych demonstracji.
      Pisze to wszystko, bo mi żal tego gościa, ktory krzyczał wczoraj pod Rzepą, że
      chce pracy.
      • fifi496 Re: czy ja wiem? 05.02.05, 19:16
        Stefan Bratkowski powiedział jednak kilka bardzo ważnych rzeczy. Najważniejsze
        jest to, że czyn BW jest, po pierwsze, zupełnie nie dziennikarski, bo sprawy
        gmatwa, zamiast wyjaśniać. Po drugie, że głupkowaty, bo nie służy żadnemu
        dobremu celowi. Na tej konstatacji właściwie należałoby całą sprawę zakończyć,
        bo pożytku z listy żadnego. Dla obrońców BW pozostanie on jednak, po pierwsze,
        Prometeuszem, po drugie wykradającym rzecz chętnie przez właściciela oferowaną
        tym, dla których jakoby została wykradziona, po trzecie działającym z dobrych
        pobudek, choć nikt nie potrafi ich precyzyjnie określić.
    • douglasmclloyd Re: Sluszne uwagi Bratkowskiego w Rzepie 05.02.05, 20:06
      "Jeśli bronimy IPN przed głupimi atakami i cięciami budżetowymi, tym bardziej
      można było rozmawiać o legalnym wykopiowaniu katalogu, nie zaś wykradać go po
      kryjomu jak złodziej, kiedy IPN i tak nie ma za co przyspieszyć prac."

      Obrona była bardzo skuteczna. Mało brakło, a IPN zosałby bez jedynego komputera.
      Jakie to szczęście, że jest Bratkowski, który jedyny komputer w IPNie obronił
      własną piersią. Listę oczywiście można było legalnie wykupić. Dlaczego nie
      znalazł się chętny na zakup drugiego komputera?
    • henryk.log Że Wildtsein "nawalił"-to czuję ale żeby sam Pan 05.02.05, 20:53

      Bratkowski odczuwał podobnie??. Musi "Bronek" ze..ał sie bardziej, niż to się odczuwa na prowincji.;(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka