leszek.sopot
05.02.05, 13:30
Staniszkis w wywiadzie w Rzepie powiedziala:
"Komentując moment otrzymania listy Wildsteina, profesor Staniszkis
powiedziała, że gdy zobaczyła na niej swoje nazwisko, to przeżyła szok.
Przyznała, że zaczęła się zastanawiać nad całą swoją przeszłością, nad tym,
jak zachowywała się podczas przesłuchań i w czasie pobytu w więzieniu. Mimo
tego zapewniła, że nie chce zaglądać do swojej teczki.
"Nie chcę grzebać się w tym bagnie, wiedzieć kto na mnie donosił" -
powiedziała "Rzeczpospolitej"."
Najwidoczniej lepiej i ciekawiej jest grzebac w cudzym bagnie i zmuszac do
tego innych ludzi, ktorzy tez by chcieli, jak w przypadku pani profesor, by
to tego szamba zajrzal np. taki prof. Friszke. Staniszkis sama nie bedzie
zagladac, ale co do innych upapranych gownem przez Wildstaina,
to oszolomskie autorytety twierdza, ze: musicie moi drodzy isc do IPN i
dostac certyfikaty moralnosci. A takiego.
Niech grzebanie per rectum prowdza gowniarze od Bronka i niech sie babraja w
gownianym szambie. Mnie to zbrzydlo.