reggie
30.05.02, 22:17
Arcybiskup Zyciński niczym juz prawie nie może zadziwić poważnego człowieka. A
jednak od czasu do czasu się to zdarza. Oto ów hierarcha wygłosił w Radiu swe
poglądy zahaczające o kabaret Olgi Lipińskiej.
Snując monolog o tolerancji, Zyciński z powagą opowiedział idiotyczną
historyjkę o pewnej Amerykance, ktora w pewnym polskim ośrodku akademickim
poruszyła na publicznym zgromadzeniu tematyke żydowską. Wtedy wstał jakis
starszy pan i stwierdził, że nie jest antysemitą, ale wie, że maca musi się
składać z kilku kropel ludzkiej krwi. Amerykanka popadła w pełne grozy
osłupienie i obsmarowała ten glos w swoich wspomnieniach.
Znajomi mężczyzny przedstawili potem Zycińskiemu zarys jego pasji życiowych.
Okazało się, że konstruuje on w piwnicy perpetum mobile i miewa spotkania z
zielonymi ludzikami z kosmosu - tak powiedział Zyciński!
Pan ów podobno ciągle bierze udział w takich imprezach, zabiera głos na
najróżniejsze tematy, w domysle kompromituje całe towarzystwo.
Wszelkie powyższe fakty są dokładnym streszczeniem pogadanki biskupa.
Wymienione bzdury, wspomnienia Zycińskiego z pobytu w blizej niesprecyzowanych
miejscach, spotkaniach, miastach, których też nie chciał wymienić, a my musimy
mu wierzyć na ładne oczy, to pospolite androny i absurdy!
Stawia to pod znakiem zapytania całą jego wiarygodność.
Po prostu kompromituje swoich osobistych wrogów. Są to głównie
tzw. "antysemici", bo 7 na 10 pogadanek tego pana krąży wokół tematu świętości
starszych braci, cudowności judaizmu i wrednych żydożerców, przedstawianych jak
ten nieszczesny wynalazca perpetum mobile.
Najłatwiej zniszczyć wroga ośmieszając go.