Dodaj do ulubionych

Lustracja i pogarda

14.04.05, 17:13
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050413/publicystyka/publicystyka_a_1.html
Zgadzam się diagnozą tej pani. Mam podobne odczucia - starano się w całej
tej kampanii antylustracyjnej przedstawić ofiary jako katów i na odwrót.
Na dodatek ofiary oraz tych, którzy się domagają elementarnej sprawiedliwości
i prawdy pomawiano o wszystko co najgorsze. Całe szczęście społeczeństwo nie
jest skłonne kierować się sądami tzw. autorytetów, bo doskonale wyczuwa
wszelki fałsz, odróżnia czarne od białego i wie, że grzechem jest "mówienie
fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu".
Obserwuj wątek
    • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:12
      Tak to już jest, złodziej krzyczy "kradną!", prokapusie piszą o "donosach" a
      ci, co lżą tropią nienawistników.
      • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:29
        t1s napisał:

        > Tak to już jest, złodziej krzyczy "kradną!", prokapusie piszą o "donosach" a
        > ci, co lżą tropią nienawistników.

        :)))

        Przeczytałam wczoraj najnowszy biuletyn IPN - cały numer o teczkach a na wstępie
        rozmowa redakcyjna o tym kto i dlaczego donosił itd. Podają dwa kapitalne
        przykłady na to jak się ludzie bronili przed SB i tak ... jedna pani nagabywana,
        straszona i szantażowana zgodziła się na spotkanie z oficerem SB ale na
        spotkanie w jakiejś kawiarni stawiła się razem z kolegami i koleżankami z pracy
        i to był koniec jej kłopotów. Inna osoba, w podobnej sytuacji zgodziła się na
        współpracę i podpisała lojalkę ale natychmiast po tym opowiedziała o tym fakcie
        każdemu ze swego bliższego i dalszego otoczenia a jak ktoś z SB chciał się
        umówić na następne spotkanie to zrobiła przez telefon karczemną awanturę, że to
        miało być w tajemnicy a tu cała Warszawa huczy:) Oczywiście to był też koniec
        kariery tego człowieka jako donosiciela:) Tym bardziej nie wierzę w bajki o tych
        strasznych dramatach, którym podlegali różni kapusie. Ci z IPN twierdzą, że
        głównie to robili dla pieniędzy albo dla niematerialnych korzyści a osoby
        utrzymujące, że robią to z przyczyn ideologicznych traktowane były podejrzliwie.

        Pozdrawiam:)

        ps
        Ja nie jestem zawzięta i chętnie wybaczę każdemu, kto się przyzna, że robił
        bliźnim świństwa i szczerze żałuje a tych bliźnich przeprosi. Tak rozumiem
        nauki Papieża (ten psalm dlaeto na forum wrzuciłam):)
        • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:38
          basia.basia napisała:

          > t1s napisał:
          >
          > > Tak to już jest, złodziej krzyczy "kradną!", prokapusie piszą o "donosach
          > " a
          > > ci, co lżą tropią nienawistników.
          >
          > :)))
          >
          > Przeczytałam wczoraj najnowszy biuletyn IPN - cały numer o teczkach a na
          wstępi
          > e
          > rozmowa redakcyjna o tym kto i dlaczego donosił itd. Podają dwa kapitalne
          > przykłady na to jak się ludzie bronili przed SB i tak ... jedna pani
          nagabywana
          > ,
          > straszona i szantażowana zgodziła się na spotkanie z oficerem SB ale na
          > spotkanie w jakiejś kawiarni stawiła się razem z kolegami i koleżankami z
          pracy
          > i to był koniec jej kłopotów. Inna osoba, w podobnej sytuacji zgodziła się na
          > współpracę i podpisała lojalkę ale natychmiast po tym opowiedziała o tym
          fakcie
          > każdemu ze swego bliższego i dalszego otoczenia a jak ktoś z SB chciał się
          > umówić na następne spotkanie to zrobiła przez telefon karczemną awanturę, że
          to
          > miało być w tajemnicy a tu cała Warszawa huczy:) Oczywiście to był też koniec
          > kariery tego człowieka jako donosiciela:) Tym bardziej nie wierzę w bajki o
          tyc
          > h
          > strasznych dramatach, którym podlegali różni kapusie. Ci z IPN twierdzą, że
          > głównie to robili dla pieniędzy albo dla niematerialnych korzyści

          Tak, bronić się przed sb to pestka, jak tu się obronić przed niezłą forsą,
          awansem, paszportem...


          a osoby
          > utrzymujące, że robią to z przyczyn ideologicznych traktowane były
          podejrzliwie

          Na ideologię podobnie jak na zastraszenie "łapano" w latach 40 i 50, potem
          prawie tylko na kasę-to łamanie, zastraszanie to uweckie bajki.


          > Pozdrawiam:)
          >
          > ps
          > Ja nie jestem zawzięta i chętnie wybaczę każdemu, kto się przyzna, że robił
          > bliźnim świństwa i szczerze żałuje a tych bliźnich przeprosi. Tak rozumiem
          > nauki Papieża (ten psalm dlaeto na forum wrzuciłam):)

          też chętnie wybaczę, tylko niech mam komu:)

          i ja pozdrawiam:)
          • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:03
            t1s napisał:

            >
            > też chętnie wybaczę, tylko niech mam komu:)

            Czy z powodu braku skruchy czy może nikt nigdy Ci żadnej krzywdy
            nie zrobił albo są tacy ale się wypierają?

            A na poważnie to najgorsze jest to, że się domyślamy i nie mamy dowodów
            a te osoby uchodzą za moralne wzorce:(

            Pochłaniam w dalszym ciągu masę różnych publikacji (moje śledztwo się
            nie posunęło do punktu 100%) i ciągle trafiam na dowody różnych okropności,
            dowodów na małość tam gdzie oczekiwałam "wielkości" - bardzo to przykre.
            Jedna bliska mi osoba wytknęła mi, że jak nie przestanę (zgłębiać materii)
            to się mi charakter skrzywi ale jej dowodzę, że wśród tego wszystkiego są
            również dowody na postawy takie jak te powyżej czy inne, wręcz heroiczne,
            budujące itp. Wczoraj np. skończyłam czytać "Dziennik" Marka Skwarnickiego,
            gdzie na końcu są ostatnie miesiące `89 i powody "wypisania" się z TP.
            Przykro mi się zrobiło ale z drugiej strony miło.

            • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:24
              basia.basia napisała:

              > t1s napisał:
              >
              > >
              > > też chętnie wybaczę, tylko niech mam komu:)
              >
              > Czy z powodu braku skruchy czy może nikt nigdy Ci żadnej krzywdy
              > nie zrobił albo są tacy ale się wypierają?
              >
              > A na poważnie to najgorsze jest to, że się domyślamy i nie mamy dowodów
              > a te osoby uchodzą za moralne wzorce:(

              Te wzorce moralne mają często za sobą kolaborację z komuną, w większym lub
              mniejszym stopniu, jednak przypadającą nierzadko na najgorsze lata powojenne.
              pamięć o tym, że inni toczyli wtedy wciąż boje lub konali w ubeckich
              więzieniach, powoduje, że późniejszą opozycyjność tych autorytetów trudno mi
              jakoś uznać za odkupienie.


              > Pochłaniam w dalszym ciągu masę różnych publikacji (moje śledztwo się
              > nie posunęło do punktu 100%) i ciągle trafiam na dowody różnych okropności,
              > dowodów na małość tam gdzie oczekiwałam "wielkości" - bardzo to przykre.
              > Jedna bliska mi osoba wytknęła mi, że jak nie przestanę (zgłębiać materii)
              > to się mi charakter skrzywi ale jej dowodzę, że wśród tego wszystkiego są
              > również dowody na postawy takie jak te powyżej czy inne, wręcz heroiczne,
              > budujące itp.

              Bardzo słusznie dowodzisz:)


              Wczoraj np. skończyłam czytać "Dziennik" Marka Skwarnickiego,
              > gdzie na końcu są ostatnie miesiące `89 i powody "wypisania" się z TP.

              Niestety dziś tych powodów znalazłoby się pewnie więcej.



              > Przykro mi się zrobiło ale z drugiej strony miło.




            • tad9 Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:37
              basia.basia napisała:

              skończyłam czytać "Dziennik" Marka Skwarnickiego,
              > gdzie na końcu są ostatnie miesiące `89 i powody "wypisania" się z TP.

              A jakie to były powody?
              >
              • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 22:17
                tad9 napisał:

                > basia.basia napisała:
                >
                > skończyłam czytać "Dziennik" Marka Skwarnickiego,
                > > gdzie na końcu są ostatnie miesiące `89 i powody "wypisania" się z TP.
                >
                > A jakie to były powody?
                > >

                On tego wprost nie napisał i ja tego nie rozumiem. Przytoczę po prostu to co
                napisał a napisał 19 października `89, że poprzedniego dnia pierwszy raz, i to
                bez uprzedzenia, zdarzyło mu się, że mu zdjęli tekst - był to felieton o pewnej
                pani, która w 1918 roku ofiarowała Skarbowi Państwa (na odbudowę) swój
                pierścionek a teraz (`89) "na Mazowieckiego" obrączkę zmarłego męża. Indagowany
                sekretarz redakcji (nie podał nazwiska ale to chyba Żychiewicz) poinformował go,
                że nie starczyło miejsca a zapytany o to samo Turowicz: "Niespodziewanie dla
                mnie krzyknął, chyba pierwszy raz w życiu." Skwarnicki pisze, że też się uniósł,
                poszedł do swego kardiologa (choruje na serce) i wziął zwolnienie. Pod koniec
                października napisał artykuł pt. "I co dalej polski katoliku?", który
                wydrukowano po awanturze, była krytyka Żychiewicza (za klerykalizm - Skwarnicki
                pisze, że napisał swój felieton "jak zawsze i jak myślę - po kościelnemu") i
                jego kontra w następnym numerze a na konferencji omawiającej wydany numer (mieli
                zwyczaj takich czwartkowych zebrań redakcyjnych) nastąpił atak całego zespołu:
                "i to podniesionym tonem, że przestaję rozumieć, co się dzieje, że to kler chce
                teraz dominować, a ja mu w ten sposób sprzyjam itp." Napisał, że wkrótce
                (listopad) pojechał do Rzymu (na zaproszenie Papieża), po powrocie była jeszcze
                jedna czwartkowa konferencja redakcyjna: "dosyć dziwaczna... (ale to już
                nieważne) - nad ranem pogotowie i znów intensywna terapia na Kopernika... No to
                złożyłem papiery o rentę, o co zresztą prosili moi koledzy i mnie, i Żychiewicza".

                Może ktoś zna sprawę od innej strony i się wypowie. Wygląda to na jakąś
                radykalną zmianę polityki redakcji wobec Kościoła ale powodów nie rozumiem.
                Wiem natomiast, że kilka lat później Papież napisał do nich list, w którym
                wyraża żal, że zamiast Kościół wspierać przeciw atakom przyłączają się do nich.
                Wiem, że wydrukowali ten list na pierwszej stronie, bez żadnego komentarza.
                Usiłuję dociec kiedy to było (chyba `95), bo chętnie bym go przeczytała.
                Skądinąd wiem, że od tamtej pory Papież "boczył się" na środowisko Tygodnika.
                Tak było do Jego śmierci.
                • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 22:49
                  "Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym atakiem sił lewicy
                  laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a także na Papieża.
                  Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin w Polsce w roku
                  1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa, to czym Kościół był
                  w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się oskarżenia czy
                  pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze strony Kościoła,
                  czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego społeczeństwa. Pan
                  daruje, jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów odczuwało się jakoś także
                  w Tygodniku Powszechnym. W tym trudnym momencie Kościół w Tygodniku nie
                  znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony, jakiego miał poniekąd prawo
                  oczekiwać; "nie czuł się dość miłowany" - jak kiedyś powiedziałem. Dzisiaj
                  piszę o tym z bólem, gdyż los Tygodnika Powszechnego i jego przyszłość bardzo
                  leżą mi na sercu."

                  • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 22:53
                    List ukazał się chyba 14 maja, po parotygodniowym "leżakowaniu" w redakcji
                    tygodnika.
                    • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 22:58
                      t1s napisał:

                      > List ukazał się chyba 14 maja, po parotygodniowym "leżakowaniu" w redakcji
                      > tygodnika.

                      Którego roku?
                      • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:00
                        basia.basia napisała:

                        > t1s napisał:
                        >
                        > > List ukazał się chyba 14 maja, po parotygodniowym "leżakowaniu" w redakcj
                        > i
                        > > tygodnika.
                        >
                        > Którego roku?

                        Tak, jak piszesz, 95.
                        Na 50 urodziny:)
                      • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:02
                        basia.basia napisała:

                        > t1s napisał:
                        >
                        > > List ukazał się chyba 14 maja, po parotygodniowym "leżakowaniu" w redakcj
                        > i
                        > > tygodnika.
                        >
                        > Którego roku?


                        Ofiara ze mnie:( To musiał być `91.

                        Czy coś z tego rozumiesz? mam na myśli to, co napisał Skwarnicki w październiku
                        `89. czy to możliwe, że już wtedy zaczęła się krucjata przeciwko Kościołowi?
                        Tak wcześnie? Co ją mogło spowodować? Nic nie pamiętam:(
                        • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:22
                          basia.basia napisała:

                          > basia.basia napisała:
                          >
                          > > t1s napisał:
                          > >
                          > > > List ukazał się chyba 14 maja, po parotygodniowym "leżakowaniu" w r
                          > edakcj
                          > > i
                          > > > tygodnika.
                          > >
                          > > Którego roku?
                          >
                          >
                          > Ofiara ze mnie:( To musiał być `91.
                          >
                          > Czy coś z tego rozumiesz? mam na myśli to, co napisał Skwarnicki w
                          październiku
                          > `89. czy to możliwe, że już wtedy zaczęła się krucjata przeciwko Kościołowi?
                          > Tak wcześnie? Co ją mogło spowodować? Nic nie pamiętam:(

                          Zaczęło się od odejścia Kisiela, a potem Tygodnik coraz bardziej zależny był od
                          wpływów Michnika.
                          Kisiel pisał;
                          „W felietonie »Kwestia gustu« (nr 20) Redakcja »Tygodnika« skreśliła mi
                          negatywne uwagi o Zielonych, Różowych, Niebieskich, Skautach, Filatelistach,
                          Esperantystach, Humanistach, Pacyfistach. Twierdziła ona (Redakcja), że to
                          zaszkodzi Jej w akcji wyborczej, o skreśleniu zawiadomiła mnie po fakcie, nie
                          racząc uwidocznić w tekście swej ingerencji, na co zezwala ostatnio nawet
                          cenzura państwowa”.
                          • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 15.04.05, 23:32
                            t1s napisał:

                            > basia.basia napisała:

                            > > Czy coś z tego rozumiesz? mam na myśli to, co napisał Skwarnicki w
                            > październiku
                            > > `89. czy to możliwe, że już wtedy zaczęła się krucjata przeciwko Kościoło
                            > wi?
                            > > Tak wcześnie? Co ją mogło spowodować? Nic nie pamiętam:(
                            >
                            > Zaczęło się od odejścia Kisiela,

                            Kisiel pokłócił się z TP jesienią `90 (kiedyś wklepałam w jakiś wątek tekst
                            jego pożegnania z TP), miał im za złe, że się tak jednoznacznie opowiadają
                            za Mazowieckim i zwalczają wszystko, co trąci prawicą.

                            > a potem Tygodnik coraz bardziej zależny był od
                            >
                            > wpływów Michnika.

                            Uświadomiłam sobie, że przecież w redakcji pojawiło się 2 posłów: Hennelowa
                            i Kozłowski, kóry wkrótce został wiceministrem! A więc oni wkroczyli do wielkiej
                            polityki! A wcześniej ta dwójka została wpisana na listy wyborcze. Skąd się tam
                            wzięli? Kozłowski wspomina w "Gliniarzu", że Michnik zawsze po każdym wyjściu z
                            więzienia czy aresztu meldował się u nich w redakcji (niedyskretnie napomnął, że
                            za każdym razem przywoził ze sobą łądną dziewczynę i coraz to inną). Wygląda na
                            to, że odkąd zaczął studiować ewangelię i zagustował w religii katolickiej
                            przytulono go do "łona" TP - lewica laicka, postępowi katolicy. Mazowiecki z
                            innego towarzystwa ale też "postępowiec" i też lewicowiec, więc i jego
                            "przytulili" jak został premierem. I to pewnie dlatego Turowicz stał się szarą
                            eminencją scalającą ten obóz.

                            Wygląda na to, że wszelka prawica była traktowana jako zagrożenie. Zagrożeniem
                            stał się też "triumfujący" Kościół, z którym od lat byli na bakier. Rzecz wymaga
                            zbadania:) A trafiłam na ślad artykułu Michnika w GW z 6-8.10.89, w którym
                            napisał: "Idea demokratyczna zderzać się będzie teraz z tęsknotą za autokracją;
                            idea europejska z nacjonalistycznym zaściankiem, społeczeństwo otwarte ze
                            społeczeństwem zamkniętyzm.(...)"
                            No, no:) "Nowa lewica" w ataku ale co spowodowało ten atak? To jest właśnie
                            przedmiot badania:)

                            > Kisiel pisał;
                            > „W felietonie »Kwestia gustu« (nr 20) Redakcja »Tygodni
                            > ka« skreśliła mi
                            > negatywne uwagi o Zielonych, Różowych, Niebieskich, Skautach, Filatelistach,
                            > Esperantystach, Humanistach, Pacyfistach. Twierdziła ona (Redakcja), że to
                            > zaszkodzi Jej w akcji wyborczej,

                            To musiały być wybory prezydenckie w `90. Zwierali szeregi wspierające
                            Mazowieckiego.

                            o skreśleniu zawiadomiła mnie po fakcie, nie
                            > racząc uwidocznić w tekście swej ingerencji, na co zezwala ostatnio nawet
                            > cenzura państwowa”.

                            A może wcześniej? Przed wyborami `89?

                            I jeszcze coś a propos wpływów Michnika - Mieczysław Gil wspominał, że w OKP
                            ścierały się różne opcje ale na zewnątrz to się nie wydostawało. Wtedy żartowali
                            sobie, że o ustaleniach klubu dowiadywali się oglądając "wujka Geremka" w
                            dzienniku telewizyjnym. Po latach to inaczej ocenia i widzi, że nie było w
                            porządku, że decyzje zapadały nie w klubie a "po godz. 22 w pokoju hotelu
                            sejmowego" w "biurze politycznym", czyli Bronek Geremek, Adaś Michnik i Janek
                            Lityński (...)"

                            Chyba trochę przynudzam:(
                            A na pewno niektórych okropnie denerwuję:)
                            • t1s Re: Lustracja i pogarda 18.04.05, 12:28
                              > Wygląda na to, że wszelka prawica była traktowana jako zagrożenie. Zagrożeniem
                              > stał się też "triumfujący" Kościół, z którym od lat byli na bakier. Rzecz
                              wymag
                              > a
                              > zbadania:)

                              Tu by trzeba było przyjrzeć się całej historii tygodnika. Przecież jego
                              redakcja od początku nie składała się z ludzi specjalnie związanych z
                              Kościołem, być może będę nieuczciwy lecz mam wrażenie, że tygodnik wkrótce po
                              założeniu nie tyle służył Kościołowi, co osobom tam piszącym.
                              "inteligencka" redakcja miała własną wizję Kościoła, tygodnik wkrótce zamiast
                              sprzjać Kościołowi stał się jego krytykiem, popadł nawet w spór z prymasem
                              tysiąclecia.
                              Na bezrybiu i jak ryba, więc za komuny nie było to tak widoczne.
                              zrozumiałe też było, że tygodnik musi robić od czasu do czasu ukłony wobec
                              komunistów, bo jak nie czekałby go los jak w 53. Robił je jednak chyba za
                              często a już publikację opowiadania plującego na AKowców trudno uznać za ukłon,
                              trudno nawet uznać za coś innego niż linia redakcji.
                              A przecież u kresu komuny, ciągle o niej rozstrzygali ci, którzy pisali
                              tygodnik w latach 40, 50, 60...
                              podczas OS tygodnik wyrażał chęć daleko posuniętych ustępstw jak np zachowanie
                              cenzury.
                              To byli-od zawsze-po prostu ludzie o podobnym światopoglądzie do michnikowego.
                              A Michnik-za komuny Kościół był mu sprzymierzeńcem, w nowym systemie stał się
                              przeszkodą do tych, wspomnianych przez Ciebie jego "pieknych idei".
                            • t1s Re: Lustracja i pogarda 18.04.05, 12:31
                              basia.basia napisała:

                              > t1s napisał:
                              >
                              > > basia.basia napisała:
                              >
                              > > > Czy coś z tego rozumiesz? mam na myśli to, co napisał Skwarnicki w
                              > > październiku
                              > > > `89. czy to możliwe, że już wtedy zaczęła się krucjata przeciwko Ko
                              > ścioło
                              > > wi?
                              > > > Tak wcześnie? Co ją mogło spowodować? Nic nie pamiętam:(
                              > >
                              > > Zaczęło się od odejścia Kisiela,
                              >
                              > Kisiel pokłócił się z TP jesienią `90 (kiedyś wklepałam w jakiś wątek tekst
                              > jego pożegnania z TP), miał im za złe, że się tak jednoznacznie opowiadają
                              > za Mazowieckim i zwalczają wszystko, co trąci prawicą.
                              >
                              > > a potem Tygodnik coraz bardziej zależny był od
                              > >
                              > > wpływów Michnika.
                              >
                              > Uświadomiłam sobie, że przecież w redakcji pojawiło się 2 posłów: Hennelowa
                              > i Kozłowski, kóry wkrótce został wiceministrem! A więc oni wkroczyli do
                              wielkie
                              > j
                              > polityki! A wcześniej ta dwójka została wpisana na listy wyborcze. Skąd się
                              tam
                              > wzięli?


                              Listy układał Geremek i Michnik:)



                              Kozłowski wspomina w "Gliniarzu", że Michnik zawsze po każdym wyjściu z
                              > więzienia czy aresztu meldował się u nich w redakcji (niedyskretnie napomnął,
                              ż
                              > e
                              > za każdym razem przywoził ze sobą łądną dziewczynę i coraz to inną). Wygląda
                              na
                              > to, że odkąd zaczął studiować ewangelię i zagustował w religii katolickiej
                              > przytulono go do "łona" TP - lewica laicka, postępowi katolicy. Mazowiecki z
                              > innego towarzystwa ale też "postępowiec" i też lewicowiec, więc i jego
                              > "przytulili" jak został premierem. I to pewnie dlatego Turowicz stał się szarą
                              > eminencją scalającą ten obóz.
                              >
                              > Wygląda na to, że wszelka prawica była traktowana jako zagrożenie. Zagrożeniem
                              > stał się też "triumfujący" Kościół, z którym od lat byli na bakier. Rzecz
                              wymag
                              > a
                              > zbadania:) A trafiłam na ślad artykułu Michnika w GW z 6-8.10.89, w którym
                              > napisał: "Idea demokratyczna zderzać się będzie teraz z tęsknotą za
                              autokracją;
                              > idea europejska z nacjonalistycznym zaściankiem, społeczeństwo otwarte ze
                              > społeczeństwem zamkniętyzm.(...)"
                              > No, no:) "Nowa lewica" w ataku ale co spowodowało ten atak? To jest właśnie
                              > przedmiot badania:)
                              >
                              > > Kisiel pisał;
                              > > „W felietonie »Kwestia gustu« (nr 20) Redakcja »Tygo
                              > dni
                              > > ka« skreśliła mi
                              > > negatywne uwagi o Zielonych, Różowych, Niebieskich, Skautach, Filatelista
                              > ch,
                              > > Esperantystach, Humanistach, Pacyfistach. Twierdziła ona (Redakcja), że t
                              > o
                              > > zaszkodzi Jej w akcji wyborczej,
                              >
                              > To musiały być wybory prezydenckie w `90. Zwierali szeregi wspierające
                              > Mazowieckiego.
                              >
                              > o skreśleniu zawiadomiła mnie po fakcie, nie
                              > > racząc uwidocznić w tekście swej ingerencji, na co zezwala ostatnio nawet
                              > > cenzura państwowa”.
                              >
                              > A może wcześniej? Przed wyborami `89?

                              Tak, przed tymi.



                              > I jeszcze coś a propos wpływów Michnika - Mieczysław Gil wspominał, że w OKP
                              > ścierały się różne opcje ale na zewnątrz to się nie wydostawało. Wtedy
                              żartowal
                              > i
                              > sobie, że o ustaleniach klubu dowiadywali się oglądając "wujka Geremka" w
                              > dzienniku telewizyjnym. Po latach to inaczej ocenia i widzi, że nie było w
                              > porządku, że decyzje zapadały nie w klubie a "po godz. 22 w pokoju hotelu
                              > sejmowego" w "biurze politycznym", czyli Bronek Geremek, Adaś Michnik i Janek
                              > Lityński (...)"
                              >
                              > Chyba trochę przynudzam:(

                              Nic a nic:)

                              > A na pewno niektórych okropnie denerwuję:)
                              • leszek.sopot Telegram Ojca Świętego po śmierci Jerzego Turowicz 18.04.05, 14:31
                                Telegram Ojca Świętego po śmierci Jerzego Turowicza

                                Jego Eminencja
                                Kard. Franciszek Macharski
                                Arcybiskup Metropolita Krakowski

                                Jeszcze podczas wizyty w Archidiecezji St. Louis w Stanach Zjednoczonych
                                dotarła do mnie wiadomość o śmierci śp. Jerzego Turowicza. Przyjąłem ją ze
                                smutkiem, ale również z ufnością, która znajduje swe źródło w zapewnieniu
                                Chrystusa: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i
                                umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki» (J 11,
                                25-26).
                                Zachodzi szczególny związek pomiędzy tymi słowami i życiem śp. Jerzego. Był on
                                bowiem człowiekiem głębokiej wiary, opartej na solidnym fundamencie formacji
                                intelektualnej i duchowej, wyniesionej jeszcze z «Odrodzenia» i stale
                                rozwijanej. Z tej wiary czerpał siły do dochowania wierności zasadom, do
                                wytrwałego propagowania ponadczasowych wartości ludzkich i chrześcijańskich, do
                                odważnej obrony człowieka i jego godności. Dawał jej świadectwo również jako
                                ceniony intelektualista, publicysta i redaktor naczelny «Tygodnika
                                Powszechnego», od jego założenia w 1945 roku. W trudnych czasach, kiedy Kościół
                                w Polsce był ograniczany przez totalitarny system, «Tygodnik» był jedynym
                                głosem katolików świeckich. Dzięki zdecydowanej postawie swego Redaktora
                                Naczelnego zachował wtedy jednoznaczną linię, którą wyznaczała troska o
                                Kościół, o krzewienie chrześcijańskiej kultury i kształtowanie duchowej
                                wrażliwości ludzi.
                                Dzisiaj, kiedy stoimy nad trumną śp. Jerzego Turowicza, dziękujemy mu za to
                                świadectwo, jakie dał swą postawą i życiem, za jego wkład w kulturę polską i
                                tworzenie środowiska kulturalnego miasta Krakowa.
                                Pomny również na osobisty dług wdzięczności, jaki mam wobec śp. Jerzego, modlę
                                się, aby dobry Bóg wejrzał na jego wiarę i trud życia, i by udzielił mu
                                wiecznej nagrody w swojej chwale. W tej też intencji odprawiłem dzisiejszą Mszę
                                świętą.
                                Żonie zmarłego, rodzinie i wszystkim, którzy biorą udział w uroczystości
                                pogrzebowej, z serca błogosławię: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

                                Watykan, 30 stycznia 1999 r.
                                JAN PAWEŁ II, PAPIEŻ
                                • leszek.sopot Re: Telegram Ojca Świętego po śmierci Jerzego Tur 18.04.05, 14:32
                                  Na wszelki wypadek podam jeszcze linik bo pomyslicie, ze sam ten papieski list
                                  napisalem:
                                  www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/tel_turowicz.html
                    • leszek.sopot Katolicyzm i polityka 14.04.05, 23:01
                      Katolicyzm i polityka
                      "Chrześcijaństwo ma to do siebie, że nie narzuca określonej partii i dlatego są
                      możliwości pracy katolików w różnych grupach politycznych. Oczywiście, katolik
                      nie może być w takiej grupie, która sprzeciwia się wartościom chrześcijańskim.
                      Są to stwierdzenia oczywiste, gdy formułowane są na poziomie abstrakcyjnym.
                      Kontrowersje zaczynają się dopiero, gdy próbuje się bardziej konkretnie
                      zidentyfikować grupy, które sprzeciwiają się wartościom chrześcijańskim. W
                      czasie jesiennej kampanii wyborczej najwięcej takich nieporozumień narosło
                      wokół stanowiska Unii Demokratycznej. Unia właśnie była w licznych środowiskach
                      kościelnych uważana za ugrupowanie antychrześcijańskie par excellence,
                      wymieniane niemal jednym tchem z komunistami spod znaku SdRP. Stawianie
                      podobnych – jawnie niesprawiedliwych – zarzutów ułatwia jednak niejednorodność
                      Unii. [...] Pomijając marginalny (choć głośny i przygnębiający) nurt usiłujący
                      dezawuować działaczy UD jako kryptomasonów czy Żydów (dziwi tylko, że ten
                      sposób rozumowania znajdował jednak czasem posłuch wśród duchowieństwa),
                      poważne zarzuty katolickie wobec Unii dotyczyły praktycznie jednej kwestii:
                      niejednoznacznego stosunku UD do problemu prawnej regulacji przerywania ciąży".
                      kard. Józef Glemp w wywiadzie dla „Słowa Powszechnego”, 18-20.10.1991 r.
                      • leszek.sopot Przeprosiny prymasa 14.04.05, 23:04
                        Prymas Glemp na Boże Ciało o skutkach lustracji Maciarewicza:
                        "[...] W tym zamęcie wiruje dużo wspaniałych ludzi, zapracowanych,
                        zatroskanych, trwających na służbie narodowi. Wielu z nich, prawych i
                        szlachetnych, doznało w tym zamęcie krzywdy, zniesławienia, fałszywych
                        podejrzeń. Tych wszystkich ludzi pragnę gorąco przeprosić, gdyż naruszona
                        została sprawiedliwość i miłość, której strażnikiem musi być Kościół. Zamęt
                        społeczny narusza świętość Kościoła, dlatego też jest to naruszenie miłości
                        w poczuciu solidarności z dobrem. Właśnie w tym duchu gorąco przepraszam, a
                        jednocześnie proszę pokrzywdzonych, by nie poddawali się przygnębieniu, a z
                        zamętu musimy wyjść oczyszczeni. [...] Pytamy wszyscy, jak w tym zamęcie
                        Kościół może pomóc? Kościół nie rzuca jakiejś jeszcze jednej idei społecznej
                        naprawy. Nie chce nikogo przekrzyczeć. Kościół modli się w ciszy.
                        Prymas Glemp, 18.06.1992 r.
                        • t1s Re: Przeprosiny prymasa 14.04.05, 23:27
                          Nie bardzo rozumiem co powyższe ma do rzeczy.
                          • leszek.sopot Re: Przeprosiny prymasa 14.04.05, 23:35
                            Chcialem tylko zwrocic uwage na to, ze w roznym czasie Kosciol do lustracji, a
                            co za tym idzie do tych, ktorzy o te lustracje walczyli w takim stylu jak
                            Maciarewicz czy Kaczynscy - mial poglad tak sam, jak ci, ktorych pani Sonik
                            oskarzyla pogardliwy stosunek do spoleczenstwa i adwersarzy.
                            Moim skromnym zdaniem stosunek Papieza do TP nie mial zwiazku z lustracja, ale
                            ze zbyt niezaleznym wobec Kosciola stosunkiem do spraw wiary i obyczajow.
                            • t1s Re: Przeprosiny prymasa 14.04.05, 23:43
                              > Moim skromnym zdaniem stosunek Papieza do TP nie mial zwiazku z lustracja


                              A czy ktoś twierdzi, że miał?
                              • leszek.sopot Re: Przeprosiny prymasa 14.04.05, 23:58
                                To troche nie rozumiem dlaczego dyskutujecie o papieskiej krytyce TP w zwiazku
                                z lustracja?
                                • t1s Re: Przeprosiny prymasa 15.04.05, 00:01
                                  leszek.sopot napisał:

                                  > To troche nie rozumiem dlaczego dyskutujecie o papieskiej krytyce TP w
                                  zwiazku
                                  > z lustracja?

                                  Nie w związku z lustracją a w wątku o lustracji:)
                                • jak.babcie.kocham Re: Przeprosiny prymasa 15.04.05, 00:04
                                  leszek.sopot napisał:

                                  > To troche nie rozumiem dlaczego dyskutujecie o papieskiej krytyce TP w zwiazku
                                  > z lustracja?

                                  To takie pączkowanie, które zawsze ma dowieść tego samego: krytycy Wildsteina =
                                  koalicja strachu = "uwecja" = "TP" = przeciwnicy "zdrowego nurtu" w Kościele =
                                  zakały narodu

                                  A prawda jest zawsze po naszej stronie, nas przepełnionych miłosierdziem i
                                  miłością bliźniego.
                                  • leszek.sopot Re: Przeprosiny prymasa 15.04.05, 00:15
                                    Dobrze, ze przypomniales kontekst tych kilku slow krytycznych Ojca Swietego:)
                  • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:18
                    t1s napisał:

                    > "Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym atakiem sił lewicy
                    > laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a także na Papieża.
                    > Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin w Polsce w roku
                    > 1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa, to czym Kościół był
                    >
                    > w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się oskarżenia czy
                    > pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze strony Kościoła,
                    > czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego społeczeństwa. Pan
                    > daruje, jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów odczuwało się jakoś także
                    > w Tygodniku Powszechnym. W tym trudnym momencie Kościół w Tygodniku nie
                    > znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony, jakiego miał poniekąd prawo
                    > oczekiwać; "nie czuł się dość miłowany" - jak kiedyś powiedziałem. Dzisiaj
                    > piszę o tym z bólem, gdyż los Tygodnika Powszechnego i jego przyszłość bardzo
                    > leżą mi na sercu."
                    >


                    Przejmujący tekst. Rozumiem już o co chodziło. Jest taka książka Andrzeja
                    Friszke o opozycji politycznej w latach 1945-1980. Spotkała się z krytyką
                    wielu środowisk za to, że rola Kościoła została tam prawie zupełnie pominięta.
                    Zresztą nie tylko Kościoła. To ten sam nurt. W uproszczeniu można powiedzieć,
                    że odzyskanie wolności w`89 roku zawdzięczamy głównie KOR i niezależnym
                    intelektualistom laickim (Znak, Więź, TP). On tam stara się dowieść, że to
                    KOR wychował "S". Smutne:(

                    • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:30
                      basia.basia napisała:

                      > t1s napisał:
                      >
                      > > "Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym atakiem sił l
                      > ewicy
                      > > laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a także na Pap
                      > ieża.
                      > > Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin w Polsce w r
                      > oku
                      > > 1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa, to czym Kości
                      > ół był
                      > >
                      > > w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się oskarżenia czy
                      > > pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze strony Kości
                      > oła,
                      > > czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego społeczeństwa. Pan
                      > > daruje, jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów odczuwało się jakoś
                      > także
                      > > w Tygodniku Powszechnym. W tym trudnym momencie Kościół w Tygodniku nie
                      > > znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony, jakiego miał poniekąd prawo
                      >
                      > > oczekiwać; "nie czuł się dość miłowany" - jak kiedyś powiedziałem. Dzisia
                      > j
                      > > piszę o tym z bólem, gdyż los Tygodnika Powszechnego i jego przyszłość ba
                      > rdzo
                      > > leżą mi na sercu."
                      > >
                      >
                      >
                      > Przejmujący tekst. Rozumiem już o co chodziło. Jest taka książka Andrzeja
                      > Friszke o opozycji politycznej w latach 1945-1980. Spotkała się z krytyką
                      > wielu środowisk za to, że rola Kościoła została tam prawie zupełnie pominięta.
                      > Zresztą nie tylko Kościoła. To ten sam nurt. W uproszczeniu można powiedzieć,
                      > że odzyskanie wolności w`89 roku zawdzięczamy głównie KOR i niezależnym
                      > intelektualistom laickim (Znak, Więź, TP). On tam stara się dowieść, że to
                      > KOR wychował "S". Smutne:(

                      Tak, tak, wszystkie zasługi sobie.
                      Friszke przeceż partyjny-unicki-historyk.
                  • jak.babcie.kocham Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:35
                    5 kwietnia 1995 r., w związku z 50-leciem naszego pisma, Papież napisał list do
                    Jerzego Turowicza: "Otrzymałem jubileuszowy numer »Tygodnika Powszechnego«.
                    Czytam z zainteresowaniem teksty, jakie w nim zamieszczono. »Czytam i
                    wspominam...« - jak kiedyś napisała Zofia Starowieyska-Morstinowa. Jest to
                    bowiem równocześnie jakiś ważny i długi fragment mojego własnego życia".
                    Michał Okoński /2005-04-10

                    W 1949 r. 29-letni wówczas ks. Karol Wojtyła przyniósł do redakcji “TP” swój
                    pierwszy artykuł, “Mission de France”. “Potem publikowałem wielokrotnie -
                    wspominał Jan Paweł II. - Były to artykuły i utwory poetyckie. (...) Tak więc
                    Złoty Jubileusz »Tygodnika Powszechnego« przeżywam nie tylko w znaczeniu
                    przedmiotowym, ale także jako cząstka tego podmiotu”. Cząstka, ale przede
                    wszystkim protektor i przyjaciel pisma, wspierający je jako biskup zarówno wobec
                    władz komunistycznych, jak i podczas burz w Kościele, utrzymujący z redakcją
                    regularny kontakt, zapraszający ją na spotkania, będący dla niektórych jej
                    członków kimś bardzo bliskim.

                    Nic dziwnego, że po wyborze kardynała Wojtyły na Papieża jego kontakty z
                    “Tygodnikiem” nie ustały. Ks. Adamowi Bonieckiemu powierzył kierowanie polską
                    edycją “L’Osservatore Romano”, co - jak dziś wspomina nasz Naczelny - nie u
                    wszystkich ludzi Kościoła w Polsce wzbudziło entuzjazm. Zatroszczył się - także
                    finansowo - o to, by dziennikarze “TP” (oprócz ks. Bonieckiego Marek Skwarnicki
                    i Maciej Kozłowski) mogli towarzyszyć mu w pielgrzymkach po świecie.
                    Przedstawiciele “TP” często gościli w Watykanie, ks. Andrzej Bardecki bywał
                    nawet spowiednikiem Jana Pawła II... W 1980 r. Papież udzielił Jerzemu
                    Turowiczowi wywiadu na temat swojej pielgrzymki do Brazylii (jedna z nielicznych
                    wypowiedzi dla prasy w historii pontyfikatu). W 1985 r., na 40-lecie pisma,
                    wygłosił przemówienie do redaktorów podczas udzielonej im audiencji prywatnej.
                    Wspominał założenie pisma: “Ja byłem wtedy na progu kapłaństwa, właściwie
                    jeszcze przed kapłaństwem, ale już bardzo blisko kapłaństwa, kiedy się rodził
                    »Tygodnik Powszechny« i wiem, jakim wydarzeniem dla mnie w tamtych czasach były
                    narodziny tego pisma i jego pierwsze numery, które zacząłem bardzo regularnie i
                    skrupulatnie czytać. Stworzył się nawyk tak silny, że nawet przeniesienie z
                    Krakowa do Rzymu nie wyzwoliło mnie od tego nawyku”.

                    Wśród wygłoszonych wówczas przez Papieża podziękowań za pracę dla Polski i
                    Kościoła to było szczególne: za możliwość współpracy z pismem “do końca, może
                    nawet jeszcze i ze Stolicy Piotrowej, może nawet ze Stolicy Piotrowej bardziej
                    niż kiedykolwiek”. Różnica jest ta - dodawał - że jako młody współpracownik,
                    biskup czy kardynał otrzymywał honoraria, a “teraz koniec”.

                    W 1985 r. Papież oceniał, że “była to współpraca bardzo dobra, twórcza. Nawet
                    jeżeli na drodze tej współpracy były jakieś momenty trudniejsze, to wszystkie
                    one służyły rozwojowi wzajemnemu”. Jeden z takich momentów nadszedł w latach 90.
                    Z okazji jubileuszu 50-lecia “TP” w liście do Jerzego Turowicza Jan Paweł II
                    zauważył, że odzyskanie przez Polskę wolności “zbiegło się paradoksalnie ze
                    wzmożonym atakiem sił lewicy laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na
                    Episkopat, a także na Papieża. (...) Pan daruje, jeżeli powiem, iż oddziaływanie
                    tych wpływów odczuwało się jakoś także w »Tygodniku Powszechnym«. W tym trudnym
                    momencie Kościół w »Tygodniku« nie znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony,
                    jakiego miał poniekąd prawo oczekiwać; »nie czuł się dość miłowany«...”.

                    Ze słów tych zrobiono oręż w rodzimej “zimnej wojnie religijnej”, wyrywając je z
                    kontekstu - pomijając choćby deklarację Papieża, że los “Tygodnika” bardzo leży
                    mu na sercu. Ks. Adam Boniecki przebywał wówczas w Rzymie jako przełożony
                    generalny Zgromadzenia Księży Marianów. Podczas jednej z podróży do Polski
                    odwiedził Jerzego Turowicza, który zrelacjonował mu ataki na “TP” wywołane
                    papieskim listem. Po powrocie do Rzymu ks. Boniecki opisał rzecz całą w piśmie
                    do Jana Pawła II. Wkrótce został zaproszony na kolację do Watykanu. “Jak ja to
                    Jerzemu wynagrodzę?” - pytał Papież. “Podczas najbliższej pielgrzymki trzeba się
                    z nim spotkać” - odpowiedział ks. Adam. Do spotkania i rozmowy z Jerzym
                    Turowiczem doszło 8 czerwca 1999 r. w Pałacu Biskupim w Krakowie.

                    Jan Paweł II interesował się także “młodą redakcją” “TP”, której - jak zaznaczał
                    - nie miał już okazji poznać w Krakowie. W lutym 1994 r. jej przedstawiciele
                    zaproszeni zostali do papieskiego stołu - i długo nie mogli ochłonąć, słysząc
                    zdania: “Pewnie już nawet tego nie pamiętacie, ale kilka miesięcy temu w
                    »Przeglądzie Prasy« na szóstej stronie napisaliście...”. W istocie: nie
                    pamiętaliśmy.

                    “Nawyk tak silny” nie ustawał do ostatnich miesięcy. W listach, rozmowach przy
                    stole albo przez przyjaciół Papież przekazywał bardzo szczegółowe nieraz uwagi.
                    Zdarzało się, że osobiście dzwonił lub pisał do ks. Józefa Tischnera z
                    podziękowaniem za jego teksty. Jeden ze współpracowników “TP” przechowuje kopię
                    egzemplarza “Tygodnika” z własnym artykułem o Rosji, na którym Papież podczas
                    lektury poprawił literówki i zostawił adnotację, by tekst przekazać do jednej z
                    watykańskich kongregacji. Sparaliżowany poczuciem odpowiedzialności, nie pisał
                    przez wiele miesięcy...

                    W 2002 r. na naszych łamach ukazał się ostatni duży tekst napisany przez Karola
                    Wojtyłę specjalnie dla “Tygodnika”, tyle że... ponad pół wieku wcześniej.
                    “Katolicyzm uporu”, którego rękopis odnaleziony został w Archiwum Jerzego
                    Turowicza, opublikowaliśmy w 82. urodziny Papieża. Była to kontynuacja jego
                    “Tygodnikowego” debiutu, artykułu “Mission de France”. Oba stanowiły plon
                    podróży, jaką młody ksiądz odbył podczas studiów rzymskich do Francji, Belgii i
                    Holandii. Dlaczego tekst nie ukazał się w 1949 r., skoro “Mission de France”
                    wydrukowano jako “wstępniak”? Czy okazał się wówczas niestrawny dla cenzury?
                    Jakiekolwiek były przyczyny - po 53 latach naprawiliśmy zaniedbanie...

                    tygodnik.onet.pl/2542,1222914,dzial.html
                    • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:44
                      Po prostu niesmaczne, żeby sobie laurkę "przy okazji" rysować.
                      • jak.babcie.kocham Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:49
                        Dziwna to laurka, w której otwarcie opisuje się pewne konflikty i napięcia.

                        t1s napisał:

                        > Po prostu niesmaczne, żeby sobie laurkę "przy okazji" rysować.
                        • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:51
                          > Dziwna to laurka, w której otwarcie opisuje się pewne konflikty i napięcia

                          Nie opisuje, tylko bagatelizuje.
                          • jak.babcie.kocham Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 23:59
                            t1s napisał:

                            > > Dziwna to laurka, w której otwarcie opisuje się pewne konflikty i napięci
                            > a
                            >
                            > Nie opisuje, tylko bagatelizuje.

                            Rzeczywiście, publikowanie papieskiego listu na 1 stronie "Tygodnika" jest
                            typowym przykładem bagatelizowania.
                            • t1s Re: Lustracja i pogarda 15.04.05, 00:05
                              jak.babcie.kocham napisała:

                              > t1s napisał:
                              >
                              > > > Dziwna to laurka, w której otwarcie opisuje się pewne konflikty i n
                              > apięci
                              > > a
                              > >
                              > > Nie opisuje, tylko bagatelizuje.
                              >
                              > Rzeczywiście, publikowanie papieskiego listu na 1 stronie "Tygodnika" jest
                              > typowym przykładem bagatelizowania.

                              I bez komentarza tak przypomniano ten list:)?
                              Żarty sobie robisz?

                              • jak.babcie.kocham Re: Lustracja i pogarda 15.04.05, 00:16
                                t1s napisał:

                                > jak.babcie.kocham napisała:
                                >
                                > > t1s napisał:
                                > >
                                > > > > Dziwna to laurka, w której otwarcie opisuje się pewne konflik
                                > ty i n
                                > > apięci
                                > > > a
                                > > >
                                > > > Nie opisuje, tylko bagatelizuje.
                                > >
                                > > Rzeczywiście, publikowanie papieskiego listu na 1 stronie "Tygodnika" jes
                                > t
                                > > typowym przykładem bagatelizowania.
                                >
                                > I bez komentarza tak przypomniano ten list:)?
                                > Żarty sobie robisz?
                                >

                                Bynajmniej. Wszyscy ostanio wspominali swoje spotkania z Janem Pawłem,
                                redaktorzy "TP" też mają do tego prawo. I oni jako jedni z nielicznych
                                rzyczywiście mają o czym opowiadać.
                                • t1s Re: Lustracja i pogarda 15.04.05, 00:20
                                  jak.babcie.kocham napisała:

                                  > t1s napisał:
                                  >
                                  > > jak.babcie.kocham napisała:
                                  > >
                                  > > > t1s napisał:
                                  > > >
                                  > > > > > Dziwna to laurka, w której otwarcie opisuje się pewne k
                                  > onflik
                                  > > ty i n
                                  > > > apięci
                                  > > > > a
                                  > > > >
                                  > > > > Nie opisuje, tylko bagatelizuje.
                                  > > >
                                  > > > Rzeczywiście, publikowanie papieskiego listu na 1 stronie "Tygodnik
                                  > a" jes
                                  > > t
                                  > > > typowym przykładem bagatelizowania.
                                  > >
                                  > > I bez komentarza tak przypomniano ten list:)?
                                  > > Żarty sobie robisz?
                                  > >
                                  >
                                  > Bynajmniej. Wszyscy ostanio wspominali swoje spotkania z Janem Pawłem,
                                  > redaktorzy "TP" też mają do tego prawo. I oni jako jedni z nielicznych
                                  > rzyczywiście mają o czym opowiadać.

                                  Mają się z czego tłumaczyć.
                                  I jak widać korzystają z okazji. Perfidne dosyć.
                                  • jak.babcie.kocham Re: Lustracja i pogarda 15.04.05, 00:23
                                    t1s napisał:

                                    > jak.babcie.kocham napisała:
                                    >
                                    > > t1s napisał:
                                    > >
                                    > > > jak.babcie.kocham napisała:
                                    > > >
                                    > > > > t1s napisał:
                                    > > > >
                                    > > > > > > Dziwna to laurka, w której otwarcie opisuje się p
                                    > ewne k
                                    > > onflik
                                    > > > ty i n
                                    > > > > apięci
                                    > > > > > a
                                    > > > > >
                                    > > > > > Nie opisuje, tylko bagatelizuje.
                                    > > > >
                                    > > > > Rzeczywiście, publikowanie papieskiego listu na 1 stronie "Ty
                                    > godnik
                                    > > a" jes
                                    > > > t
                                    > > > > typowym przykładem bagatelizowania.
                                    > > >
                                    > > > I bez komentarza tak przypomniano ten list:)?
                                    > > > Żarty sobie robisz?
                                    > > >
                                    > >
                                    > > Bynajmniej. Wszyscy ostanio wspominali swoje spotkania z Janem Pawłem,
                                    > > redaktorzy "TP" też mają do tego prawo. I oni jako jedni z nielicznych
                                    > > rzyczywiście mają o czym opowiadać.
                                    >
                                    > Mają się z czego tłumaczyć.
                                    > I jak widać korzystają z okazji. Perfidne dosyć.

                                    A pomyślałeś nad własnym rachunkiem sumienia, przedstawicielu "zdrowego nurtu" i
                                    niezłomny tropicielu "uwecji"?
          • leszek.sopot "uweckie bajki" 15.04.05, 00:12
            t1s napisał:
            >
            > Na ideologię podobnie jak na zastraszenie "łapano" w latach 40 i 50, potem
            > prawie tylko na kasę-to łamanie, zastraszanie to uweckie bajki.

            A pamietasz taki tekst z Rzepy:
            Maja Narbutt: Jak Służba Bezpieczeństwa łamała ludzi opozycji
            („Rzeczpospolita”, dodatek „Plus Minus”, 05.02.05 nr 30)

            Link: - tekst jest juz w platnym archiwum:(

            PS
            Mialem nadzieje plonne, ze zmienis swoje podejscie do "uwekow", ale nie, dalej
            bedziesz na temat sympatukow UW rzucal kalumnie:(
            • t1s Re: "uweckie bajki" 15.04.05, 00:18
              Nie pamietam, i już niestety sobie nie przypomnę.
              Mam jednak rozumieć, że był to tekst o biednych tw?
              • leszek.sopot humor ci dopisuje:) 15.04.05, 00:23
                Maja Narbutt: Jak Służba Bezpieczeństwa łamała ludzi opozycji
                („Rzeczpospolita”, dodatek „Plus Minus”, 05.02.05 nr 30)

                "Musimy kończyć, kop sobie grób

                Kiedy amerykańska telewizja CBS nakręciła w 1985 roku film oparty na relacjach
                czterech osób, porwanych i torturowanych przez Służbę Bezpieczeństwa w
                okolicach Torunia, zadecydowano, że nie zostanie przekazany do USA. - Zbyt
                nieprawdopodobne, to najwyraźniej konfabulacja - doszli do wniosku
                realizatorzy, być może pod wpływem jednego z członków ekipy, który, jak okazało
                się po latach, był tajnym współpracownikiem SB.
                W każdej jednostce SB były nieformalne rankingi najskuteczniejszych sposobów
                łamania ludzi. Zdolny oficer ze stażem wiedział doskonale, jaki zastosować, by
                osiągnąć cel. Byli zwykli rzemieślnicy, ale też i artyści, którzy mieli
                prawdziwy dar - mówi były funkcjonariusz, który potem zajmował wysoką pozycję w
                Urzędzie Ochrony Państwa.

                Przerwa na obiad
                Gdy rozmawiam z ludźmi, którzy doświadczyli bezwzględnych metod SB, uderza mnie
                jedno - po kilkunastu latach mogą często beznamiętnie relacjonować historie
                fizycznych udręczeń. Jednak ich spokój pryska, gdy zaczynają mówić o rzeczach
                nieodwracalnych, o tym, że nie byli przy śmierci lub na pogrzebie matki, żony
                czy brata, bo oficer SB zgadzał się wydać przepustkę z aresztu lub internowania
                tylko wtedy, gdy podpiszą deklarację współpracy lub złożą wyczerpujące zeznania.
                Wiele wskazuje, że ta metoda była stosowana bardzo często, podobnie jak inne
                środki presji, które trudno uznać za coś innego niż groźby karalne. To
                olbrzymia szara strefa, nawet dokładnie nieudokumentowana. Ludzie, którzy
                odebrali swe teczki z Instytutu Pamięci Narodowej jako osoby pokrzywdzone,
                opowiadają, jak bardzo byli zdumieni, gdy czytali protokoły przesłuchań. Kiedy,
                doprowadzeni do ostateczności na przykład groźbami pod adresem swych dzieci,
                rzucali się ze stołkiem na oficera SB i zrywali przesłuchanie, odnotowywane to
                było jako przerwa na obiad.
                Pisząc ten tekst, starałam się dotrzeć do byłych oficerów SB, by zapytać ich,
                jak z dystansu oceniają stosowane przez siebie metody. - W tym temacie mam
                pustkę - to jedna z najbardziej typowych odpowiedzi. Zazwyczaj mówili też, że
                nikogo nie trzeba było łamać, bo ludzie "współpracowali z SB z pobudek
                patriotycznych, materialnych i ze względu na materiały kompromitujące".
                Bardzo często słyszałam również "I tak powiedziałem pani za dużo", choć to, co
                decydowano mi się ujawnić, nie wykraczało w zasadzie poza wiedzę, jaką można
                znaleźć w instrukcjach pracy operacyjnej i skryptach wydanych w czasach PRL
                przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Jednak sam fakt rozmowy z dziennikarzem
                jest niekiedy przez byłych esbeków traktowany jako wykroczenie przeciw grupowej
                solidarności. Zbyt duża wiedza o dawnych sprawach może być "szkodliwa dla
                zdrowia" - stwierdził jeden z rozmówców. Kiedy zaś powiedziałam byłemu
                oficerowi SB, że okazał się najbardziej otwarty na rozmowę, zobaczyłam jego
                lęk, iż mógłby zostać uznany za słabe ogniwo.
                Trudno było nawet znaleźć wspólny język w opisie pewnych wydarzeń. To, co
                określa się powszechnie jako uprowadzenie, dla niektórych pozostało zdjęciem
                operacyjnym, o którym mówi się po prostu jak o dobrze wykonanej robocie.

                Nieznani sprawcy i żrąca ciecz
                Wrzucony brutalnie do fiata między dwóch esbeków Janusz Krupski patrzył na
                przesuwające się za oknem ulice Warszawy. Kiedy samochód minął Pałac
                Mostowskich, czyli siedzibę stołecznej milicji, a potem nie zatrzymał się przy
                mieszkaniu na Żoliborzu, gdzie często bywał, zrozumiał, że może spodziewać się
                najgorszego. Przez moment rozważał, czy, jak to widział na filmie, powinien
                rzucić się na kierownicę i spowodować wypadek. Jednak gdy w końcu zatrzymano
                się za miejscowością Truskaw w Puszczy Kampinoskiej, z dziwnym fatalizmem
                poddał się biegowi wydarzeń. - Nie szarpałem się, nie stawiałem oporu, gdy
                wyprowadzono mnie z auta na leśnej przecince. Esbecy mówili potem, że "Krupski
                był wystraszony". A ja czułem, że to inny od mojego, nieludzki świat, i nie
                może być z nim żadnego dialogu - opowiada dziś Janusz Krupski.
                Kazano mu zdjąć kożuch i położyć się na śniegu. Żrąca, śmierdząca ciecz rozlała
                się po plecach. Poczuł straszliwy ból. Gdy odzyskał świadomość, był już sam.
                Wstał, skierował się na pętlę podmiejskiego autobusu, którą zauważył po
                drodze. - Autobus był prawie pusty, nieliczni pasażerowie odsuwali się, bo
                potwornie cuchnąłem. Gdy dotarliśmy do Warszawy, wysiadłem przy postoju taxi.
                Taksówkarz tylko zaklął, gdy tłumacząc swój stan, powiedziałem, że uprowadziła
                mnie SB. Pojechałem do mieszkania ciotki mojej narzeczonej. Tam wezwano
                pogotowie.
                Był styczeń 1983 roku. Krupski był wówczas trzydziestodwuletnim doktorantem
                historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a także jednym z założycieli i
                redaktorów podziemnego kwartalnika "Spotkania". "Krupski jest uspokojony" -
                brzmiał meldunek złożony przez esbeków przełożonym. Posypały się nagrody i
                awanse. Przypadek Krupskiego opisał Zakład Medycyny Sądowej w Lublinie jako
                okaleczenie substancją ługowo-fenolową przez nieznanych sprawców.

                Z esbekami przy herbatce i w sądzie
                - Chciałbym z panem porozmawiać tak po ludzku. Mówi Kuliński - usłyszał w
                słuchawce telefonu Krupski pod koniec 1992 roku. W pierwszej chwili nie
                skojarzył rozmówcy. Mężczyzna uściślił więc: - Kapitan Bohdan Kuliński,
                zajmowałem się panem w latach osiemdziesiątych.
                To było dziwne spotkanie. Towarzyska herbatka w prywatnym mieszkaniu. Pojawiła
                się na niej trzecia osoba. Kiedyś Krupski uważał ją za dobrą znajomą z kręgu
                Klubu Inteligencji Katolickiej, miłą, uczynną osobę, zawsze chętną do pomocy i
                przewożenia bibuły. Spotykając się po latach z Elżbietą Nalewczyńską, jak się
                okazało, towarzyszką życia Kulińskiego, nie wyczuł z jej strony żadnego
                zażenowania.
                Rozmowa była długa, trwała ponad cztery godziny. - Kierowała mną ciekawość
                niezaspokojona do końca. Myślałem, że dowiem się, kim byli agenci, którzy
                działali w moim środowisku. Udało mi się jedynie wyjaśnić okoliczności pewnych
                zdarzeń i konspiracyjnych wpadek. A Kulińskiemu zależało, by powiedzieć, że nie
                miał nic wspólnego z moim porwaniem.
                Początek lat 90. był pod pewnymi względami szczególny. Działała komisja Rokity
                zbierająca informacje o przestępstwach popełnionych przez funkcjonariuszy SB.
                - Esbecy naprawdę się wtedy bali. Pamiętam, gdy podczas konfrontacji w areszcie
                nie zidentyfikowałem jednego z moich porywaczy, bo po prostu nie byłem pewien.
                Gdy wychodziłem, podał mi rękę, mówiąc: "Dziękuję, że pan mnie nie pogrążył".
                Ręka pływała w pocie.
                Jednak gdy nastał rok 1995, a przed sądem w Lublinie toczył się proces esbeków
                odpowiedzialnych za porwanie Krupskiego, panowały już zupełnie inne nastroje. -
                To ja czułem się wtedy w sądzie głupio - mówi Krupski, obecnie wiceprezes IPN. -
                Oni, siedząc na ławie oskarżonych, gawędzili spokojnie z Grzesiem, jak
                nazywali dowiezionego na rozprawę z więzienia Grzegorza Piotrowskiego.
                Krupski wiedział już wtedy, że instrukcje dotyczące jego porwania, jakie wydał
                Grzegorz Piotrowski, jeden z zabójców ks. Popiełuszki, były jeszcze bardziej
                drastyczne. Esbecy wylali mu żrącą ciecz na sweter, który zatrzymał część
                zawiesiny. Tymczasem według poleceń mieli najpierw rozebrać go do naga. -
                Uszkodzeniu uległyby wtedy narządy wewnętrzne. Oczywiście, jeśli nagi człowiek
                miałby w ogóle jakąkolwiek szansę, by przetrwać w styczniu w lesie. A to wydaje
                się wątpliwe, zważywszy że miano mnie potem wrzucić do zbiornika wodnego.
                Z Grzegorzem Piotrowskim Janusz Krupski spotkał się na korytarzu lubelskiego
                sądu. - Przepraszam pana - powiedział Piotrowski. - Proszę - odparł Krupski.

                Pozorowana egzekucja
                Antoni Mężydło szedł z przystanku autobusowego do domu, gdy z hamującej
                gwałtownie nyski wyskoczyło trzech mężczyzn i zarzuciło mu worek na głowę.
                Wciągnię
              • leszek.sopot Re: "uweckie bajki" - PS 15.04.05, 00:37
                A wiesz teesie, ze napisales o motywach podpisywania deklaracji o wspolpracy
                tak jak ubek w tym teksie? Abys nie przegapil tego fragmentu specjalnie go tu
                wklejam:
                Pisząc ten tekst, starałam się dotrzeć do byłych oficerów SB, by zapytać ich,
                jak z dystansu oceniają stosowane przez siebie metody. - W tym temacie mam
                pustkę - to jedna z najbardziej typowych odpowiedzi. Zazwyczaj mówili też, że
                nikogo nie trzeba było łamać, bo ludzie "współpracowali z SB z pobudek
                patriotycznych, materialnych i ze względu na materiały kompromitujące".
        • tyta.nic1 Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:45
          basia.basia napisała:

          > Ja nie jestem zawzięta ...

          Nie wierzę! Różne wyznania tu czytałem. Ale to mnie powaliło!
          Basia i bark zawziętości!? To jak połączenie ognia z wodą!

          > ... i chętnie wybaczę każdemu, kto się przyzna, że robił
          > bliźnim świństwa i szczerze żałuje a tych bliźnich przeprosi.

          Chciałbym ten akt przebaczenia na własne oczy zobaczyć!



          • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:51
            tyta.nic1 napisał:

            > basia.basia napisała:
            >
            > > Ja nie jestem zawzięta ...
            >
            > Nie wierzę! Różne wyznania tu czytałem. Ale to mnie powaliło!
            > Basia i bark zawziętości!? To jak połączenie ognia z wodą!
            >
            > > ... i chętnie wybaczę każdemu, kto się przyzna, że robił
            > > bliźnim świństwa i szczerze żałuje a tych bliźnich przeprosi.
            >
            > Chciałbym ten akt przebaczenia na własne oczy zobaczyć!
            >

            Dobra:) To zabieraj się do wyznawania swoich grzechów:)
            • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:57
              basia.basia napisała:

              > tyta.nic1 napisał:
              >
              > > basia.basia napisała:
              > >
              > > > Ja nie jestem zawzięta ...
              > >
              > > Nie wierzę! Różne wyznania tu czytałem. Ale to mnie powaliło!
              > > Basia i bark zawziętości!? To jak połączenie ognia z wodą!
              > >
              > > > ... i chętnie wybaczę każdemu, kto się przyzna, że robił
              > > > bliźnim świństwa i szczerze żałuje a tych bliźnich przeprosi.
              > >
              > > Chciałbym ten akt przebaczenia na własne oczy zobaczyć!
              > >
              >
              > Dobra:) To zabieraj się do wyznawania swoich grzechów:)


              Coś Ty, uwecy nie mają grzechów, teczek też nie, gdzieś poginęły.
              • tyta.nic1 Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:22
                t1s napisał:

                > Coś Ty, uwecy nie mają grzechów, teczek też nie, gdzieś poginęły.

                Uwek? To dla mnie coś nowego, a nawet nobilitacja pewna. Wyobraż sobie, że cały
                czas myślałem, że komuch jestem!
                • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:25
                  tyta.nic1 napisał:

                  > t1s napisał:
                  >
                  > > Coś Ty, uwecy nie mają grzechów, teczek też nie, gdzieś poginęły.
                  >
                  > Uwek? To dla mnie coś nowego, a nawet nobilitacja pewna. Wyobraż sobie, że
                  cały
                  > czas myślałem, że komuch jestem!


                  A co to za różnica...
              • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:38
                t1s napisał:

                > > Dobra:) To zabieraj się do wyznawania swoich grzechów:)
                >
                >
                > Coś Ty, uwecy nie mają grzechów, teczek też nie, gdzieś poginęły.

                :)))

                Czytam i czytam, no i m.in. czytam sobie "Gliniarza z Tygodnika" i to
                jest niesamowite wobec wiedzy, którą teraz mamy na temat działania SB.
                On wtedy (lipiec `91) powiedział, że Kiszczak go zaprowadził do gabinetu
                po Moczarze i wyznał, że jak się dowiedział, że to on właśnie będzie
                jego zastępcą to "odruchowo poprosiłem o pańskie teczki. Od nas, z Krakowa,
                z biura C ... I niech pan sobie wyobrazi: nie ma żadnych teczek. Pan nigdy
                nie był u nas notowany!". Kozłowski nie uwierzył ale nie dociekał i nigdy
                nie szukał: "Po co mi to, co mnie to obchodzi?" Z dalszego ciągu zwierzeń
                Kozłowskiego wynika jednak, że "rutynowo", jako zastępca szefa TP był wzywany
                na rozmowy regularnie przez oficera, który w tym celu specjalnie przyjeżdżał
                z Warszawy i sobie przy kawie i koniaku rozmawiali:) Wiedział też, że każdy
                redaktor miał telefon na podsłuchu, że w redakcji był podsłuch i czytali
                im wszystkim listy. Taki był koszt wydawania TP:(
            • tyta.nic1 Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:08
              basia.basia napisała:

              > Dobra:) To zabieraj się do wyznawania swoich grzechów:)

              Tak publicznie? Zadnej intymności?
              A to, że piłem i żonę biłem też, czy tylko o samym donoszeniu, tzn. na kogo, o
              czym i ile za to kasiory wziąłem?
              • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 22:23
                tyta.nic1 napisał:

                > basia.basia napisała:
                >
                > > Dobra:) To zabieraj się do wyznawania swoich grzechów:)
                >
                > Tak publicznie? Zadnej intymności?

                Intymność masz zapewnioną, bo występujesz pod nickiem:)

                > A to, że piłem i żonę biłem też,
                Przed nią się kajaj:)

                czy tylko o samym donoszeniu, tzn. na kogo, o
                > czym i ile za to kasiory wziąłem?

                No właśnie:)
          • henryk.log "Czekaj Tatka latka" :)) 14.04.05, 20:57
            >Chciałbym ten akt przebaczenia na własne oczy zobaczyć!<
        • andrze_n SBcy umawiali sie ANONIMOWO np jako "stary kumpel" 16.04.05, 19:10
          i trudno bylo sie w takim wypadku wykpic przez zrobienie "oficjalki", ale ta
          druga metoda - na opowiedzenie wszystkiego znajomym (wlacznie z propozycjami
          wyjazdow, awansow itp)- mimo "zakazu" z tym sie zgadzam. Tak bywalo.

        • bladatwarz Basiu.basiu masz racje 17.04.05, 08:20
          Opowiadanie bajek o szantazach i przymuszeniach esbeckich jest beznadziejne. Z
          powodu takich g...jadow Polska stracila wielu madrych ludzi, ktorzy wemigrowali
          w latch 80-tych z Polski. Oni nie placza.
          Ale byc moze Polska bylaby inna z nimi!
    • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:18
      "Głęboką przyczyną antylustracyjnych strachów jest nieufność i pogarda"

      Pogarda jest metodą, przyczyny należy szukać pod OS.
      • t1s Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:27
        przyczyny należy szukać pod OS.

        I w prywatnym archiwum Kiszczaka:)
    • uhura1 Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 20:23
      Mądry glos, niehisteryczny, uporządkowany. I prawde mówi, ostatnio kaci
      wreszczeli ile sil w gardle że demokracja zagrożona, a zagrożeniem są ci którzy
      walczyli o nią w latach 80-tych.
    • goniacy.pielegniarz Eeee tam. 14.04.05, 21:04
      Czytacie jakieś kołtuńskie teksty o nienawiści. Oto rozsądne opinie ludzi
      oświeconych.


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2624398.html
      • basia.basia :))) 14.04.05, 21:43
        "Hanna Świda-Ziemba: Najgorsze - to byłaby przesada, ale jest parcie na złe
        trendy w społeczeństwie. Widać to najwyraźniej po tym, jakie uznanie społeczne i
        zainteresowanie mediów wzbudza Roman Giertych, faszysta i sadysta. Mówiąc
        "faszysta", nie mam na myśli przywiązania do konkretnej ideologii, ale pewien
        typ struktury psychicznej. Giertychowi marzy się faszystowska struktura
        społeczeństwa z nim na czele jako Duce. Kopanie ludzi sprawia mu satysfakcję.
        Przeżywa silną frustrację, że Aleksander Kwaśniewski nie stawił się na komisji,
        i jest mu obojętne, że może właśnie korzystniej byłoby dla prezydenta, gdyby się
        stawił. Zabrano mu radość sadystycznego deptania prezydenta państwa i tego nie
        może odżałować."

        Ten kawałek był już dogłębnie przeanalizowany. Prawdziwie chrześcijańska postawa
        u tej pani. Chrześcijańska wobec Kwacha i tych wszystkich krętaczy i gangsterów,
        którzy zeznają przed komisjami:)
        • p.smerf Re: :))) 14.04.05, 21:49
          Chrześcijańska wobec Kwacha i tych wszystkich krętaczy i gangsterów
          > ,
          > którzy zeznają przed komisjami:)

          A to interesujące. Mogłabyś wymienić tych gangsetrów którzy stawali? No. chyba,
          że mianem "ganster" obdarzasz tego, kogo po prostu nie lubisz.
          • basia.basia Re: :))) 14.04.05, 22:19
            p.smerf napisał:

            > Chrześcijańska wobec Kwacha i tych wszystkich krętaczy i gangsterów
            > > ,
            > > którzy zeznają przed komisjami:)
            >
            > A to interesujące. Mogłabyś wymienić tych gangsetrów którzy stawali? No. chyba,
            > że mianem "ganster" obdarzasz tego, kogo po prostu nie lubisz.

            Kuna, Żagiel, Siemiątkowski, Kulczyk, Jankilewicz itd.
      • pro.filutek1 Re: Eeee tam. 15.04.05, 22:06
        Kto tej galopujacej głupocie dał profesurę?
        • basia.basia Re: Eeee tam. 15.04.05, 23:42
          pro.filutek1 napisał:

          > Kto tej galopujacej głupocie dał profesurę?

          Pewnie Centralna Komisja ds. Tytułów Naukowych za Gierka:)
          • pro.filutek1 Re: Eeee tam. 15.04.05, 23:45
            Nazywana też Centralną Komisją do spr. Pożytecznego Idiotyzmu.
    • p.smerf Re: Lustracja i pogarda 14.04.05, 21:35
      > że grzechem jest "mówienie
      > fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu".

      Prawie się załamałem. Toż to nasze Forum to Sodoma i Gomora! :-))))
      • janbezziemi Poznał sie na nim w 1950 r.? 14.04.05, 22:01
        www.ryszardbender.pl/sluzby.html Macie ze strony oficjalnej
        prof.Bendera. Juz w 195O mądry (he!)pracownik Bezpieki nazwal
        go...karierowiczem! Ciekawie sie czyta!
        • malaszaramysz Taka głupia to ta bezpieka nie była:-) 14.04.05, 22:25
    • leszek.sopot Pogarda dla falszu 14.04.05, 22:35
      Pani Sonik napisala: "Bo spokojnej refleksji niemal nie było. Rzeczowa wymiana
      myśli stała się niemożliwa, bo protagoniści mówili innymi językami. Przeciwnicy
      lustracji używają języka emocji. Oponentów opisują jako obojętnych na
      spodziewane tragedie, bezdusznych barbarzyńców, perwersyjnych tropicieli lub
      cynicznych politykierów".

      Przynajmniej tu na forum jezyk emocji jest domena tych, ktorzy sa za
      lustrowaniem wszystkich i wszystkiego. Jesli tylko ktos sie wychylil z innym
      pogladem, ze trzeba byc w osadzaniu innych ostroznym, od razy spadaly na niego
      olbrzymie ilosci kalumni. Dlatego tez twierdze, ze pani Sonik tendencyjnie
      postawila na wstepie tekstu klamliwa teze by ewentualnych przeciwnikow w
      dyskusji ponizyc i przedstawic w niekorzystnym swietle. Po co taki zabieg? Czy
      po to bym poczul do tej pani pogarde?
      Pani Sonik, nieladnie:(
      • lvlarynat Re: Pogarda dla falszu? OK ! A co dla kapusiów? 15.04.05, 12:50
        Leszku, czuj sobie pogardę dla mnie. Ale od p. Sonik sie raczej odpitol, bo
        obrzucanie inwektywami tej spostrzegawczej i logicznie myślącej osoby, jedynie
        dlatego że ma inne poglądy niż Ty - nie przystoi tak szczeremu (jak się
        usiłujesz przedstawiać) bojownikowi o demokrację i wolność słowa.
        Po prostu - p. Sonik wyszukała i przeczytała uważnie, jej zdaniem
        reprezentatywny zestaw tekstów polemicznych na temat tego co zrobić z faktem,
        że środowiska PRL-owskiej opozycji były tak głeboko zinfiltrowane przez agentów
        róznych formacji tajnej policji politycznej. Głównie SB. I doszła do wniosku,
        że z jakiegoś powodu - jeden z nurtów b. tzw "opozycji demokratycznej",
        ofensywnie broniąc swego środowiska, nadużywa technik erystycznych w języku
        potocznym określanych jako "odwracanie kota ogonem".
        Moim zdaniem, analiza leksykalna uprawnia p. Sonik do wysnucia takich wniosków,
        zaś analiza psycholingwistyczna uzasadnia tezę, iż mamy tu do czynienia z próbą
        uzyskania zamierzonego efektu perswazyjnego. Czyli - potocznie - "wciskania
        kitu agitacyjno-propagandowego".
        Przywołane tu przez Ciebie - Leszku, łzawe opowieści o ofiarach esbeckich
        przestępstw (choć nie watpię, że prawdziwe faktograficznie i emocjonalnie) - z
        niezrozumiałych dla mnie powodów usiłujesz wpisać w ten nurt ogólnego
        zakłamywania niegdysiejszej rzeczywistości...
        Przy czym - proszę - nie traktuj mnie jako swego adwersarza, a raczej - jako
        osobę dociekliwą, może upierdliwą, która usiłuje z r o z u m i e ć również i
        TWOJE RACJE. Daj mi szansę. Plizzz...

        Szczególnie ciekawi mnie taka sprawa (mam kłopot, bo przy tego typu dyskusjach
        pomaga mi rysowanie schematów, tu muszę to robic słowami, wiec proszę o
        wybaczenie nieporadności i próbę zrozumienia o co mi chodzi):

        Rzecz dzieje się w PRL. Otóż wyobraźmy sobie SPOŁECZEŃSTWO i narysujmy duży
        krąg. Teraz wyobraźmy sobie WŁADZĘ i narysujmy mniejszy krąg, częściowo wpisany
        w ten duży, a częściowo wystający (w takim stopniu w jakim PRL nie była tworem
        suwerennym). Teraz zastanówmy się - czy ta WŁADZA (traktujmy ją jak rodzaj
        nowotworu złośliwego) była otorbiona, czy - przeciwnie - tysiacem włókien
        przenikała SPOŁECZEŃSTWO? Narysujmy to. Te tysiace kresek. Zielone - do
        ciagniecia soków. Czerwone do wydawania poleceń. Czarne do zbierania
        informacji. I teraz w ten obrazek wrysujmy KOR-owską "opozycje demokratyczną".
        Mam pytanie - Leszku - czy wrysujesz ją jako kółko "czyste" w srodku? Czy jako
        część obszaru już "zakreskowanego"? A jak wyobrażasz sobie dynamikę tego
        zjawiska? Czy w miarę upływu czasu liczba czerwonych i czarnych kresek na
        obszarze kółka przedstawiajacego OPOZYCJĘ bedzie się zwiększać, czy zmniejszać?
        A drugie pytanie - historyczne. Czy gdybyś narysował, (cofajac sie do wczesnego
        PRL-u)podobny rysunek, i miał wrysować weń krąg, oznaczajacy środowisko OSÓB, z
        którego rekrutowała się późniejsza OPOZYCJA DEMOKRATYCZNA - to w jakim zakresie
        pokrywałoby się on z kregiem WLADZY?
        I kolejne ćwiczenie - narysuj to samo dla III RP.
        Połóż te trzy rysunki obok siebie i przypatrz sie im uważnie.
        A teraz na każdym - uczciwie - zaznacz transparentnym flamastrem środowisko
        zwolenników lustracji. I drugim kolorem - środowisko przeciwników lustracji.
        Widzisz to samo co ja? Myślisz, że to przypadek? Albo, ze raptem zarazilismy
        się "spiskowymi teoriami"?
        A teraz - czuj sobie pogardę dla kogo Ci przyjdzie ochota...
        • basia.basia Re: Pogarda dla falszu? OK ! A co dla kapusiów? 15.04.05, 13:07
          lvlarynat napisał:

          > Połóż te trzy rysunki obok siebie i przypatrz sie im uważnie.
          > A teraz na każdym - uczciwie - zaznacz transparentnym flamastrem środowisko
          > zwolenników lustracji. I drugim kolorem - środowisko przeciwników lustracji.
          > Widzisz to samo co ja? Myślisz, że to przypadek? Albo, ze raptem zarazilismy
          > się "spiskowymi teoriami"?

          Zrobię sobie to ćwiczenie, jesteś genialny:)

          > A teraz - czuj sobie pogardę dla kogo Ci przyjdzie ochota...

          Wczoraj przeczytałam wywód Kozłowskiego z tej książki "Gliniarz z tygodnika"
          (lipiec `91) na temat dlaczego nie lustrować - no bo się okaże, że kapusiami
          (złamanymi, nieszczęsnymi, godnymi by im współczuć, że tak ich ciężko los
          doświadczył itp.) byli opozycjoniści i będzie hańba partyjni robili to z
          obowiązku i spłynie po nich jak po kaczce. Ot i cała filozofia antylustracyjna.
          Działa to do dzisiaj. A ten gość przecież doskonale wiedział o czym mówi. Sam
          zresztą był kontaktem operacyjnym, o czym opowiada bez zahamowań. Niesamowite.
        • leszek.sopot "Lzawe opowiesci" 15.04.05, 19:48
          lvlarynat napisał:

          > Leszku, czuj sobie pogardę dla mnie.

          Ja czuje pogarde dla falszu, nie dla ciebie czy pani Sonik. Mierzi mnie to,gdy
          w polemikach ktos posluguje sie falszywimi czy wrecz klamliwymi argumentami.
          Gdyby sie chcialo rzetelnie podsumowac losy debaty nad lustracja to nie miozna
          sie jedynie skupic na dwoch przykladach - dyskusji o przypadku Maleszki i
          Karkoszy. To przeciez prostacki wybieg tych, ktorzy nie chca sie na serio
          zmierzyc ze wszystkimi glosami, ktore sie poczas tej juz prawie 15-letniej
          dyskusji przetoczyly podczas publiczenej debaty. W jej trakcie glos zabieral
          takze prymas Glemp, ktory w dramatycznym przemowieniu podczas swieta Bozego
          Ciala przeprosil wszystkich, ktorzy mogli poczuc sie zbrukani za lustracyjny
          wybryk Maciarewicza. Ty, byc moze jak ts1 i pani Sonik, jestes zdziwiony tym,
          ze przypominialem te slowa prymasa - zapytasz moze jak ts1, a po co to. co to
          ma do rzeczy? Ano ma, i to ma bardzo duzo. Wystarczy chwile sie nad tymi
          slowami zatrzymac. Ty byc moze jak basia i ts1 skupicie sie tylko nad jednym
          zdaniem z listu Papieza do TP i nie bedziecie sobie zaprzatac glowy bardziej
          skomplikowanym ogladem rzeczywistosci bo wyszloby jeszcze z tego, ze slowa Jana
          Pawla II do redakcji tygodnika sa ciagiem wielu dzisiatkow rozmow toczonych
          pomiedzy nim a redakcja. Rozmow podczas ktorych wymieniano sie pogladami na
          wiele tematow. Tylko przyjaciele moga ze soba szczerze rozmawiac i nawzajem sie
          krytykowac i dalej sie przyjaznic. Odmiennosc pogladow na niektore sprawy nie
          przekresla wzajemnej zyczliwosci. Smutno musi byc tobie oraz innym, ze Papiez
          listow nie pisal do prolustracyjnej elity rodem z PiS, PO czy LPR. Tak jak pani
          Sonik potraficie sie pastwic nad kilkoma slowami wyrwanymi z kontekstu listu
          Ojca Swietego by tylko obsmarowac swoich przeciwnikow, a nie zamierzacie wcale
          zastanowic sie nad ich racjami.
          Dla ciebie wspomnienia, fakty, przezycia ludzi ze stanu wojennego to "lzawe
          opowiesci"... Nie wiem czy mam tobie wspolczuc, czy wzbudzic w sobie inne
          uczucia. W zasadzie takie stwierdzenia obezwladniaja. Gdybym nie wiedzial w
          jakim jestes wieku bym pomyslal, ze to jakis szczyl napisal. Ale nie, ty jestes
          dorosly facet, ktory w 1980 roku do przedszkola nie chodzil. Jak wiec cos
          takiego mozesz pisac? Czy naprawde walka takich ludzi jak tych opisanych w
          reportazu w Rzepie nie miala najmniejszego sensu, a ich poswiecenie jest dzis
          godnie jedynie wyzwyski lub wysmiania? Moze dla ciebie tak, dla mnie nie. Dla
          mnie tamte czasy sa ciagle zywe, w domu mam nazbieranych bardzo wiele pamiatek
          i archiwali. Moze wiec jestem zboczony i nie nadaje sie na to by obiektywnie
          patrzec na tych, ktorzy z poswieceniem wlasnego zycia, kariery, rodziny
          walczyli o to bys ty i inni mogli zyc w demokratycznym kraju. Pewnie masz
          racje. To tylko "lzawe opowiesci", ktore nalezy wyrzucic do kosza i niech
          pierwszy lepszy kundel podbiegnie i je oszcza. Godni pamieci sa pewnie tylko
          ci, ktorzy nic nie przezyli, ktorzy grzecznie chodzili na wybory i
          pierwszomajowe pochody i dbali o to by w domu rodzinnym nigdy nie zawital jakis
          esbek z rewizja.Tak najbardziej godni podziwi sa ci cisi i szarzy ludzie...
          Prosisz mnie bym wyrysowal sobie schemat: "tysiace kresek. Zielone - do
          ciagniecia soków. Czerwone do wydawania poleceń. Czarne do zbierania
          informacji". Wychodzi mi z narysowanego w myslach schematu, ze najmniej tych
          kresek jest w okolicach tych, ktorzy od dzialalnosci opozycyjnej stronili jak
          diabel od swieconej wody. Cos bardzo niedobrego widze w twoim stwierdzeniu o
          glebokim zinfiltrowaniu srodowisk opozycyjnych w PRL i pomysle wyrysowania
          schematow. Czyzby mialo to dowodzic takiej tezy, ze srodowiska opozycyjne sa
          skiazone bo byli w nich esbecy, ze ludzie, ktorzy poddani byli wielu represjom
          w czasach PRL maja dzis zamilknac bo byli wsrod nich tajniacy? Logiczne byloby
          zatem wysnucie wniosku, ze dzis o ksztalcie Polski powinni decydowac tylko ci
          wokol ktorych tajniakow nie bylo, a wiec ci, ktorzy w czasach PRL nie mieli
          odwagi narazac sie na szykany wladzy. Dzis odwaga staniala. Latwo domagac sie
          zemsty choc samemu sie nic nie wycierpialo.
          Czego chcesz dowiesc marynacie? Czyzby tego, ze w PRL nie infiltrowano tych,
          ktorzy w zaden sposob sie wladzy ludowej nie narazali? Do tego nie trzeba
          wyrysowywac zadnych schematow. Z kolei schematy maja to do siebie, ze wszystko
          usredniaja, ze gina w nich jednostki i ma sie do czynienia z bezksztaltna masa.
          W tej masie pomieszani sa ze saba, tak jak na liscie Wildsteina, ci co bili i
          co co byli bici - i jedni i drudzy sa wiec winni w jednaki, usredniony sposob.
          Z takimi schematami marynacie zszedles na manowce...
          • basia.basia Manowce? 15.04.05, 21:33
            leszek.sopot napisał:

            > Z takimi schematami marynacie zszedles na manowce...

            Logiczne myślenie nazywasz schodzeniem na manowce?
            Doprawdy jakież Ty przedziwne łamańce wyczyniasz,
            by udowodnić, że czarne jest białe!

            • leszek.sopot Re: Manowce? 15.04.05, 21:58
              basia.basia napisała:

              > leszek.sopot napisał:
              >
              > > Z takimi schematami marynacie zszedles na manowce...
              >
              > Logiczne myślenie nazywasz schodzeniem na manowce?
              > Doprawdy jakież Ty przedziwne łamańce wyczyniasz,
              > by udowodnić, że czarne jest białe!

              Basiu, tak manowce, bo w tych schematach gubi sie czlowieka a ludzkie dramaty
              nazywa sie "lzawymi opowiesciami". Nie wiem dlaczego tak sie podniecasz i swoje
              zdanie konczysz wykrzyknikiem. Logika prowadzic moze do tego, ze tych, ktorych
              wladza ludowa najbardziej sie obawiala i ze wszelkich sil usilowala ich
              inwigilowac traktuje sie dzis jakby byli zbrukani przez tych, ktorzy ich
              zbrukac chcieli. Czy to kpina, chichot a moze rechot bylych ubekow wyczuc mozna
              w tym twoim wykrzykniku? Przeciez o to chodzilo by tych wstretnych,
              przebrzydlych korowcow i ludzi z nimi wspolpracujacych zeszmacic i oskarzyc o
              najgorsze rzeczy. Dzis, z tej racji, ze uwazaja iz do lustracji nalezy
              podchodzic z rozwaga, traktuje sie ich jak najgorsze szumowiny i ludzi, ktorymi
              nalezy pogardzac. Ich postawa sklania wielu do podejrzen, a wrecz oskarzen, ze
              to oni byli sterowani lub wrecz byli TW. I dlatego slychac te wstretne slowa
              Giertycha i Wasermana, ze w 1989 roku SB dogadala sie z SB.
              Ja sie nie podniecam, nie stawiam wykrzyknikow i oskarzam, ze z klamstwa robi
              prawde, czy jak ty to nazywasz: z bialego robi czern.
              Co ty nazywasz lamancami? Rzucilas kilka slow i po co - by wykrzyczec, ze
              jestem wstretny typ, manipilant, ktory bawi sie kolorami i prawda... Zyujemy w
              innych swiatach, innaczej traktujemy ludzi. Ty z marynatem najwyrazniej
              widzicie w nich schematy, liczby, a ja tych ludzi, ktorzy opowiadaja "lzawe
              opowiesci" po prostu znam i wiem co czuli gdy byli palowani w Kwidzynie czy w
              gdanskim areszcie. Mozecie sobie kpic i brukac tych ludzi z blotem, ale nie
              mozecie mi zabronic ich bronic i nie zmusicie mnie bym na nich patrzyl tak jak
              wy - tak jakby byli niepotrzebni i niepotrzebna byla ich walka. Coz, walka ta
              nie doprawadzila nas do wymarzonego kraju, czuje, jak i wielu, gorycz. Lata
              mijaja i ta gorycz takze moze sie powieksza, gdy czyta sie i slyszy coraz
              wiecej podlych i falszywych slow o minionych latach, i boli to, ze bezkarnie
              mowia to ludzie w swiatlach jupiterow. Tak basiu, wielu w jakims obledzie
              falszywych autorytetow zeszlo na manowce.
              • tad9 Re: Manowce? 16.04.05, 19:50
                leszek.sopot napisał:

                I dlatego slychac te wstretne slowa
                > Giertycha i Wasermana, ze w 1989 roku SB dogadala sie z SB.

                Tak czy owak, na łamach "GW" Michnik świetnie dogadał się z Kiszczakiem. Daje
                do myślenia.
                • leszek.sopot Re: Manowce? 17.04.05, 00:24
                  tad9 napisał:

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  > I dlatego slychac te wstretne slowa
                  > > Giertycha i Wasermana, ze w 1989 roku SB dogadala sie z SB.
                  >
                  > Tak czy owak, na łamach "GW" Michnik świetnie dogadał się z Kiszczakiem. Daje
                  > do myślenia.


                  Niby co ma dawac? Opozycja dogadala sie z Kiszczakiem przy OS. Michnik poszedl
                  dalej droga wytknieta przez porozumienie. Wbrew wielu uwazal, ze Polsce nie sa
                  potrzebne wojny domowe czy szarpaniny, a wazniejsze jest budowanie nowej Polski
                  w mysl zasad demokratycznych. Jesli wiec w demokracji zaklada sie, ze kazdy ma
                  prawo glosu i dokonywania wyborow, to ma go takze Kiszczak. Michnik nie jest i
                  nie byl sedzia i prokuratorem. Nie od niego zalezalo to, czy genmeral zostanie
                  oskarzony i skazany czy tez nie. Od tego sa wolne sady. Rozmawial wiec z
                  Kiszczakiem jak demokrata z generalem pozostawiajac do publicznego osadu czyny
                  generala. A z tego wywiadu wyczytac przeciez jasno mozna, ze bardzo negatywnie
                  ocenial generala za stan wojenny. Inaczej jednak go ocenia za rozmowy przy OS i
                  dotrzymanie zobowiazan. Wlasnie chyba kwestia wagi slowa, podpisanych
                  porozumien, czyli honoru rozni Polakow w ocenie Michnika. Bo coz, jesli ktos
                  przy OS wyciagnal reke do czlowieka, ktory uosobial w sobie wszystko to z czym
                  walczyl przez cale zycie, a ten czlowiek, jak czas pokazal nie zlamal zawartych
                  ustalen, to czy mozna sie od niego odwrocic i zapomniec o tym, ze w tym tak
                  waznym dla historii Polski zachowal sie nie jak krwiozerczy komunista, ale jak
                  czlowiek dazacy do porozumienia i przebudowy systemu. Porozumienie
                  gwarantowalo, ze obie strony beda trzymaly sie prawa i ze soba swobodnie
                  konkurowaly. W ten sposob zawarte porozumienie mozna oceniac takze pod katem
                  honoru i wartosci danego slowa. W polityce, jak wiadomo, wartosc slowa jest na
                  ogol znikoma. Byc moze dlatego Michnik wyglada w wielu oczach nie tylko jak
                  dziwak, ale i jak ktos bardzo mocno podejrzany. Mozna tez wtracic inny problem:
                  czy i jak byly funkcjonariusz wladz PRL moglby sie zrechabilitowac? Jacek
                  Kaczmarski spiewal taka piosenke o rehbilitacji komunistow, wedlug niego na
                  liste zrehabilitowanych moglby sie taki dostac tylko wtedy gdyby zostal zabity
                  przez innego komuniste. Zacytuje z tej piosenki inny fragment: "niechby sie
                  inaczej zgiela historii sprezyna, a rehabilitowalismy dzis Stalina". Hm...
                  sprezyna sie jednak nie wygiela i mozemy dzis czytac wolna prase, ogladac
                  dowolna telewizje. Zebym byl jednak dobrze zrozumiany. Rehabilitacja dotyczy
                  tylko ofiar. Rzadzacy Polska ofiarami z pewnoscia nie byli, to oni z wielu
                  zrobili ofiary i za to powinni byc sadzeni. Nie mozna im jednak odbierac prawa
                  do publicznego zycia w kraju i korzystania z praw demokracji. Nie wiem czy
                  podobnie mysli Michnik, ja z pewnoscia Kiszczaka czlowiekiem honoru bym nie
                  nazwal. Michnik po niewczasie sie z tych slow wycofal. Zrozumial w koncu, ze
                  czym innym bylo dotrzymanie porozumienia, a czym innym jest cnota honoru.
                  • tad9 Re: Manowce? 17.04.05, 12:01
                    leszek.sopot napisał:


                    >
                    > Niby co ma dawac?

                    Nie wiem, nieczego nie sugeruję, ale ..... Michnik lubi historyczne analogie,
                    czy taka fraternizacja eks opozycjonisty z eks szefem bezpieki nie może
                    kojarzyć się z tymi historiami, w których to tajna policja kieruje "opozycją"?
                    Np. historia Azefa. Organizował zamachy na carskich dostojników, będąc
                    jednocześnie na usługach Ochrany. Bywało też, że tacy "opozycjoniści" trafiali
                    do więzienia, by zyskać "dobry życiorys". Powiedz mi teraz: czy to, co
                    napisałem jest czymś gorszym, niż zestawianie przeciwników politycznych z
                    jakobinami, faszystami, bolszewikami, co praktykowane jest przez ostatnie 15
                    lat na łamach "GW"?
                    • leszek.sopot Re: Manowce? 17.04.05, 12:59
                      A niech ci bedzie, ze doszlo do jakiejs fraternizacji Michnika z Kiszczakiem.
                      Ja o tym nic nie wiem. Niech ci tez bedzie, ze Michnik to byl TW, ktorego
                      zadaniem bylo obalenie systemu, ktory mocodawcom Michnika dawal wikt i
                      opierunek. Musielibysmy tylko zmienic nasza ocene historii i budowac pomniki
                      bezpiece, ktora to twoim zdaniem oibalila komuznizm.
              • t1s Re: Manowce? 18.04.05, 12:53
                Piszesz, że nie trzeba schematów. Nie trzeba rzeczywiście. Bo to, że najlepiej
                mieć agentów w środowiskach wrogich-więc i KOR-i opiniotworczych-inteligencja i
                media-jest tak oczywiste, że bardziej już nie może.
                Proste jak cep jest też jednak to, że przy użyciu kija psa mozna
                jedynie "nauczyć" by nie kąsał, lecz by nauczyć aportować, trzeba posłużyć się
                już smakołykiem.
                Metody represji stosowano by zniechęcić do działań opozycyjnych, jednak agentów
                już "karmiono". Tacy "nakarmieni" dostarczają i więcej, i lepszych informacji
                niż przymuszeni do tego.
                A obie te oczywistości potwierdzają dokumenty.
                • t1s Re: Manowce? 18.04.05, 13:08
                  I dzięki za tekst, ciekawy.
                • leszek.sopot Re: Manowce? 18.04.05, 13:35
                  t1s napisał:
                  > Metody represji stosowano by zniechęcić do działań opozycyjnych, jednak
                  agentów już "karmiono". Tacy "nakarmieni" dostarczają i więcej, i lepszych
                  informacji niż przymuszeni do tego.
                  > A obie te oczywistości potwierdzają dokumenty.

                  I co z tego? Przeciez logiczne jest, ze im agent lepszy tym powinien byc
                  bardziej nagradzany, ze nie posyla sie i nie szuka agentow w takie srodowiska,
                  ze strony ktorych wladzy nic nie grozilo. Cala ta ubecka praca i tak poszla na
                  marne. Zmarnowali ogromne pieniadze, czas i prace na walke z tymi, ktorzy nie
                  mieli dywizji pod bronia, ktorzy nie straszyli, ze reke podniesiona na wladze
                  ludowa odrabia. Polska opozycja chciala dialogu z totalitarna wladza - to byla
                  jedyna droga do przebudowy kraju w strone bardziej ludzkich i zgodnymi z
                  prawami czlowieka rozwiazaniami prawnymi. Pomimo represji nie wszyscy sie
                  zalamali, ale z podniesiona glowa walczyli o demokracje dla Polakow do konca.
                  Czego ty bys chcial? Czy taki korowiec Borusewicz dlatego, ze byl obstawiony
                  przez agentow to dzis jakis podejrzany typ? A i inni, ktorzy po 1980 roku
                  wlaczyli sie w walke o demokratyczna Polske i byli infiltrowani przez tajne
                  sluzby, to ludzie, ktorymi manipulowaly tajne sluzby? Teesie, opanuj sie w
                  swych sadach i podejrzeniach. Ogarnal was jakis obled, czy cos innego?
                  • t1s Re: Manowce? 19.04.05, 11:23
                    Jakie podejrzenia? Cały czas piszę o unickiej argumentacji. Fakt-ta
                    rzeczywiście jest podejrzana.
                    Sam przyznajesz za rzecz oczywistą, że najwięcej tw było wśród inteligencji a
                    werbowano ich nie za pomocą kija a marchewki.
                    A co mówi uwecja? O rzeszach ślusarzy przemocą przymuszanych do współpracy.
                    Czy to nie bajki?
    • leszek.sopot dokonczenie 15.04.05, 00:28
      Instytut podjął te zaniechane śledztwa. Jeśli grupa śledcza zostałaby
      zwiększona, do sądów skierowano by nowe akty oskarżenia.
      - Ktoś, kto po prostu był funkcjonariuszem SB, może spać spokojnie. Nie mogą
      mieć spokojnego snu ci, którzy brali udział w związku przestępczym, działającym
      w resorcie MSW - mówi prokurator Witkowski. - Pewne zbrodnie nie ulegają
      przedawnieniu, IPN ma możliwość skorzystania z instytucji świadka koronnego.
      Jest też wielu funkcjonariuszy SB, którzy popełnili przestępstwa przedawniające
      się w 2010 roku. Ich ściganie mogłoby nastąpić na wniosek osób pokrzywdzonych,
      a one często wolą milczeć i mieć święty spokój.
    • marc1951 Re: Lustracja i pogarda 15.04.05, 13:40
      Jezeli chcesz miec liste ,wiarygodna mozesz latwo sprawdic,kto w latach komuny
      dostawal paszporty,z wielokrotnym prawem przekroczenia granicy.Powiedzmy do
      roku 1985.Wszystkie kraje swiata.Podtym wzgledem mozliwosc manipulacji jest
      znikoma.
      • basia.basia Re: Lustracja i pogarda 15.04.05, 13:46
        marc1951 napisał:

        > Jezeli chcesz miec liste ,wiarygodna mozesz latwo sprawdic,kto w latach komuny
        > dostawal paszporty,z wielokrotnym prawem przekroczenia granicy.Powiedzmy do
        > roku 1985.Wszystkie kraje swiata.Podtym wzgledem mozliwosc manipulacji jest
        > znikoma.

        Wiem, że są dokumenty paszportowe i wiele one mówią, są wiarygodne ale zwyczajny
        obywatel nie ma do nich dostępu:( Ale wiem też, że historycy z IPN mają do nich
        dostęp:) I całe szczęście. Komuna nie zdołała zniszczyć różnych rzeczy, bo nie
        była w stanie. Nie była też w stanie zniszczyć dokumentów STASI i ich
        odpowiedników w innych "demoludach".
        • joannabarska PRL-bez przesady! 15.04.05, 15:49
          Czytam i coraz bardziej odczuwam sentyment do Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
          A wy sobie gadajcie ,co wam slina na język przyniesie. Wiem i tak swoje.
          • lauriane Re: PRL-bez przesady! 15.04.05, 17:19
            joannabarska napisała:

            > Czytam i coraz bardziej odczuwam sentyment do Polskiej Rzeczpospolitej
            Ludowej.
            >
            > A wy sobie gadajcie ,co wam slina na język przyniesie. Wiem i tak swoje.
            L. A to sie nazywa indoktrynacja, albo....indolencja......
            J.C.
            • indris Indoktrynacje sa różne 15.04.05, 20:09
              Na tym forum przeważa indoktrynacja prawicowa.
          • lvlarynat konserwatyzm na opak, czyli tęsknota za siermięgą 15.04.05, 20:03
            Czy joannabarska jest zakręcona? Ależ skąd!!! Ona czyta, wie oraz odczuwa "i
            tak swoje". Tyle, ze tyłem do przodu:

            Tu, w wątku n/t bezeceństw bezpieki i bezczelności jej tajniaków - manifestuje
            sentyment do PRL.

            W innym wątku, n/t sowieckiego polakobójstwa i bezsensu reprezentowania Polski
            (w ogóle, a przez postkomunistów - w szczególności) na moskiewskich obchodach
            60 rocznicy stalinowskiej pobiedy - obnosi się z nostalgią za
            internacjonalizmem soc-stran oraz przyjaźnią Polsko-Radziecką.

            Mam dla p. joannybarskiej same smutne mesydże - maoisci już też olali
            proletariacką solidarność i robią szmal... Fidel, Kim i Łukaszenko za chudzi w
            uszach... Na Osamę i Zarkawiego też nie ma co liczyć...

            Znikąd nadziei ani na Rewolucyjny Komunał, ani na Ludowych Demokratów, ani na
            powrót Gospodraki Planowych Niedoborów, ani na Interwidienie w systemie
            SECAM... Dupablada, marmolada...

            Na moje oko, to w Parowozie Dziejów pierdyknął wsteczny bieg...








            • janbezziemi Re: konserwatyzm na opak, czyli tęsknota za sierm 15.04.05, 20:50
              Marynacie,mozesz mnie pocałować w podeszwę mego bucika. Wystarczy zaszczytu!
              • janbezziemi Re: konserwatyzm na opak, czyli tęsknota za sierm 15.04.05, 20:51
                Pani Joanno,niech sie Pani nie zniża do tego,by odpowiadac tej mend...Uczynilem
                to za Panią.
                • joannabarska Janie,dam radę! 15.04.05, 21:25
                  Dziękuje, Janku, ale z gorszymi mend*** dawałam juz tu sobie radę. W moim wieku
                  to żaden problem!
                  • lvlarynat Re: Janie,dam radę! No to niech tę radę Pani da! 15.04.05, 21:48
                    joannabarska napisała:

                    > Dziękuje, Janku, ale z gorszymi mend*** dawałam juz tu sobie radę. W moim
                    wieku
                    >
                    > to żaden problem!

                    Jestem przekonany, ze przy Pani doświadczeniu - da sobie Pani ze mną radę. Moze
                    nawet potrafiłaby Pani zebrać argumenty i poradzić coś komuś rozsądnie... Na
                    przykład - czy z faktu, ze się ktoś potrafił dogadać z Kiszczakiem (czyli
                    hurtowym oberszefem wszystkich ówczesnych kapusiów) wynika, że powinien być
                    przeciwnikiem lustracji kapusiów - detalistów? Czy nie wynika?
                    Przypominam, ze argumentu, że się juz "zamarynowałem" była Pani łaskawa użyć w
                    innym wątku.
                    • joannabarska Gdy sie wie niewiele... 16.04.05, 01:23
                      Kiszczak,marynacie,byl w wojsku a nie w policji,na usilne prosby Generała objąl
                      ten urzad ,bo General nie bardzo mogl sobie poradzic z tymi,ktorzy byli tam na
                      szczycie. Nic nie wiesz,glosu nie zabieraj.
                      • szpikulec1 Re: Gdy sie wie niewiele... 16.04.05, 01:44
                        Nie wielka roznica, w wojsku czy policji(milicji), jeden pies - czerwony.
                      • lvlarynat Asiusierotko po PRL i stanie wojennym, masz recht 17.04.05, 01:48
                        Nie wiem czy joannabarska, janbezziemi, terraincognita, verbaveritas itp nicki -
                        to jeden wielonickowiec, czy kilkuosobowa jaczejka jakiejś zakazanej przez
                        polskie prawo kompartii. Pisze do Ciebie jako do personifikacji całego
                        lewackiego sk-syństwa które przeszkadza w normalnej dyskusji, wymianie
                        pogladów, informacji i opinii. Prowadzisz(cie) dzialność destrukcyjną, na
                        nizszym poziomie niz radiomaryjne oszołomy, które się już troche ucywilizowały.
                        Masz poglądy? To podejmij polemikę, przedstaw swoje argumenty - moze kogoś
                        przekonasz... Samym obrzucaniem epitetami i inwektywami tylko pozyskujesz sobie
                        (i swojej opcji politycznej) przeciwników. To co robisz to jest głupiego robota!
                        A co do konkretnego postu... Po 13 grudnia 1981 nie tylko Cze.Kiszczak, ale
                        cały ówczesny kretyński reżym był po szyję unurzany w wojsku, bezpiece i
                        partii - bo (tu akurat pamieć Cię, stara betoniaro, nie myli) "Generał nie
                        bardzo sobie mógł poradzić". A ten wasz skurczybyk "musiał" sobie poradzić - bo
                        ze strachu fajdał w majty (do dzis plącze sie w zeznaniach czy bardziej się bał
                        10 milionów wkurzonych Polaków, partyjnego "betonu" czy sowieckich dywizji
                        skoncentrowanych (jako wyraz proletariackiej solidarności) na naszych
                        granicach. Rozumiem, że dla Ciebie "Generał" to ten absolwent przyśpieszonych
                        kursów w Riazaniu - Jaruzelski, (nie pamiętam, a nie chce mi sie sprawdzać - ma
                        mature?) a piszesz go drania z dużej litery, bo tak wielbisz jego zasługi w
                        1970 na Wybrzeżu i wojskowy pucz w 1981... A Kiszczak? Nie ważne czy chodził w
                        zielonym mundurku, w niebieskim czy, dla niepoznaki, "po cywilnemu". Wazne, że
                        reprezentował sobą to wszystko, co w tamtym waszym totalitarnym rezymie było
                        najobrzydliwsze. Terror! Ważne, że to podlegli mu ludzie aresztowali, bili,
                        internowali, wymuszali podpisywanie lojalek i wysługiwanie się politycznej
                        bezpiece, strzelali w "Wujku" i mordowali działaczy opozycyjnych...
                        Ja rozumiem, ze Ciebie ten aspekt sprawy nie interesuje, piszesz, że tęsknisz
                        za PRL-em, w którym byłaś gorliwą reżymówką i to Twojej komuszej dupy partia,
                        wojo i bezpieka "strzegły jak socjalizmu i niepodległosci". Strzegły
                        przed "ekstremą" i "kontrrewolucją" co to "zamiast liści..."
                        I kochasz Kiszczaka za to, ze Tobie i takim jak Ty załatwił przy Okragłym Stole
                        miękkie lądowanie "na z góry upatrzonych pozycjach". I we wszystkich watkach
                        drzesz dziób przeciwko lustracji, dekomunizacji, rozliczeniu zbrodni
                        komunistycznych i sowieckich przeciwko narodowi polskiemu.
                        I rób tak dalej! I niech całe to wsze lewactwo dalej wychwala komunę! I niech
                        sie płaszczy przed sowietami i ich Wielkim KGB-istą! To nadchodące wybory tak
                        przerzniecie, że nawet przyczółka w rodzaju posady babci klozetowej w Sejmie
                        nikt z waszych jaczejek nie załapie! Ja Ci to mówię, ten - Twoim zdaniem -
                        coraz głupszy marynat...
                        • robi_was_w_konia NIE DAJCIE SIE NABIERAĆ 17.04.05, 01:50
                          joannabarska
                          terraincognita
                          verbaveritatis
                          janbezziemi
                          ............

                          to desant z Lublina. Jednoosobowy, choć wielopłciowy hahaha ;D

                          Bedzie Was pouczać "w kazdym temacie", począwszy od ortografii.

                          uszanowanie
                          rwwk
                        • omamiony.wiedzmin Re: Zszedłeś na psy Marynacie 17.04.05, 02:09
                          smutno mi ,że byłeś kiedyś moim forumowym No 1
                          nieważne ....pozdrawiam Twą lepszą część
                          • lvlarynat Re: Zszedłeś na psy Marynacie, i mam chęć gryźć 17.04.05, 02:38
                            Coraz powazniej myślę o przeznaczeniu czasu, który poświecam na udział w
                            forumowych pyskówkach na zajecia zmuszajace do siegania po powazną literaturę
                            naukową i poszukanie innego forum wymiany mysli (a nie inwektyw)...
                            Tez mam poczucie, że daje się ponosić emocjom politycznym, tracę dystans i
                            proporcje waznosci spraw. I kieruję uwage na sprawy biezace, ze szkodą dla np.
                            studiów analitycznych...
                            Zawsze uciekałem od bierzacej polityki, bo to zajecie dla łokci a nie dla
                            głowy...
                            Miło mi, ze Twoim zdaniem przynajmniej kiedyś moje przemyslenia mieły jakas
                            wartość. Ale tez przyznasz - że wówczas funkcjonowało tu spore grono ludzi
                            rzeczywiscie zainteresowanych r o z u m i e n i e m istoty zachodzacych w
                            Polsce przemian. To mobilizowało do pracy. Wręcz nie wypadało pisać rzeczy
                            niedomyslanych. Tworzyło sie jakieś środowisko... coś jakby klub dyskusyjny...
                            Jeździło sie po homosiu, ze zaniża poziom... A dziś taki homoś sprawiałby tu
                            wrażenie osoby przeintelektualizowanej...
                            Dzięki za pozdrowienia dla mojej lepszej części. Nie wiem - może formuła sie
                            juz przeżyła, a może trzeba poczekać aż sie przewalą te wszystkie kampanie
                            polityczne i wyborcze. Warunki tak ogromnej destabilizacji nie sprzyjają
                            głębszym refleksjom, moze trzeba po prostu przeczekać nadchodzace półrocze.
                            Pozdrawiam :)
                            M.
                            • lvlarynat Errata 17.04.05, 02:54
                              Oczywiście "bieżącą politykę" przez "ż", a nie "rz". Kolejny dowod schodzenia
                              na psy :)...
                              Jeszcze raz pozdrawiam i dobranoc.
                              M.
                              • verbaveritatis Re: Errata 17.04.05, 11:31
                                Choc ktos sam siebie poprawi. Brawo!
                  • basia.basia Pomożecie? pomożemy:) 15.04.05, 23:38
                    joannabarska napisała:

                    > Dziękuje, Janku, ale z gorszymi mend*** dawałam juz tu sobie radę. W moim wieku
                    >
                    > to żaden problem!

                    Niech żyje Gierek!
                    Tudzież wszyscy jego poprzednicy i następcy (z Millerem i Oleksym włącznie).

              • lvlarynat Re: konserwatyzm na opak, czyli tęsknota za sierm 15.04.05, 21:29
                janbezziemi napisał:

                > Marynacie,mozesz mnie pocałować w podeszwę mego bucika. Wystarczy zaszczytu!

                Bez ziemi, bez bucika, bez sensu...

                Na ulicy Kopernika
                stojał Jasio bez bucika
                "Czemu bez bucika stoi?"
                "Marynat mu podp..dolił!"




                • basia.basia Re: konserwatyzm na opak, czyli tęsknota za sierm 15.04.05, 23:40
                  lvlarynat napisał:

                  > janbezziemi napisał:
                  >
                  > > Marynacie,mozesz mnie pocałować w podeszwę mego bucika. Wystarczy zaszczy
                  > tu!
                  >
                  > Bez ziemi, bez bucika, bez sensu...
                  >
                  > Na ulicy Kopernika
                  > stojał Jasio bez bucika
                  > "Czemu bez bucika stoi?"
                  > "Marynat mu podp..dolił!"
                  >

                  Że też Ci się chce wierszyki pisać zatwardziałemu betonowi?
                  :)))
                  • leszek.sopot Re: konserwatyzm na opak, czyli tęsknota za sierm 15.04.05, 23:44
                    basia.basia napisała:
                    > Że też Ci się chce wierszyki pisać zatwardziałemu betonowi?
                    > :)))

                    No popatrz, a ten "zatwardzialy beton" nie drwi ze "lzawych opowiesci". To co
                    jest lepsze: czy ci co wysmiewaja te opowiesci, czy ci co tesknia za czasami
                    PRL i np. piosenkami Ewy Demarczyk. Co za "Karuzela z Madonnami" sie porobila w
                    tym Tomaszowie...
    • lvlarynat Joannaincognita - to chłop czy kobita? 16.04.05, 13:00
      Czemu terrabezziemi i jasbezbucika mają mnie za faceta, a nie za urocze
      blondynd dziewczę z loczkami i niskim czółkiem?
      Verbamania na stare lata im ryksztosuje? Ciekawostka przyrodniczo-hydrauliczna!
      • janbezziemi Re: Joannaincognita - to chłop czy kobita? 16.04.05, 18:54
        Bos nie marynata,ale marynat,widocznie. Moze nie znasz i jezyka polskiego?
        Janbezzterryitd.
        • andrze_n chcesz uwalic watek? moze ci sie uda...... 16.04.05, 19:42

      • omamiony.wiedzmin Re: "Joanna w krainie pissujacego osiołomstwa" 17.04.05, 02:01
        to może być hicior na miarę "Alicji w krainie czarów".
        Cieszy mnie Twoje postowanie na Fk.
        serdecznie pozdrawiam i radzę olewać kwaczących nienawistników
    • dajczegwand pani Skarzynska jest profesjonalnym zerem 17.04.05, 02:49
      jesli pisze takie bzdury:

      W odróżnieniu od Plog Skarżyńska nie wierzy, że od człowieka cokolwiek zależy:
      o tym, kim jesteśmy, decyduje po prostu "życie i sytuacja". O wartościowaniu
      czynów ludzkich mowy być nie może, bo człowiek zdeterminowany "życiem i
      sytuacją" nie może ponosić odpowiedzialności za swe wybory. Lecz najmocniej w
      wypowiedzi prof. Skarżyńskiej uderza brak zaufania do dojrzałości
      społeczeństwa: zwolenników lustracji opisuje jako prymitywnych i
      sfrustrowanych, pełnych nienawiści i gotowych do zbrodni.
      -----
      Z nauk o mozgu wynika, ze te zjawiska bardzo zaleza od uformowania mozgu - a
      wiec od genow i wychowania. Kto dal profesure takiej ignorantce?
    • dokowski W rzeczywistości lud nasz nie potrafi gardzić 17.04.05, 10:08
      Różni politycy skompromitowani: byli donosiciele czy kłamcy lustracyjni, obecni
      złodzieje czy bandyci - prawie wszyscy cieszą się niezmiennym poparciem swoich
      wyborców

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka