voltaire
05.05.05, 20:03
Żebrowski wziął udział w reklamie nowego kanału Kultura TVP i zachęcając do
jego oglądania powołał się na autorytet Ojca Świętego. To wywołało prawdziwą
burzę w mediach na temat stosowności wykorzystywania słów Jana Pawła II w
reklamie. W rozmowie z INTERIA.PL aktor odpiera zarzuty, twierdząc, że miał
szlachetne intencje i wyrażając zdziwienie, że w Polsce jest cenzura
religijna.
Słowa wypowiedziane w reklamie przez Michała Żebrowskiego brzmią
następująco: "Ojciec Święty Jan Paweł II uważał, że przyszłość świata zależy
od rozwoju kultury, a nie polityki i cywilizacji pieniądza. Popieram
powstanie pierwszego kanału tematycznego TVP Kultura".
- Uważam, że ktoś chce z tego zrobić zamieszanie. Powołanie się na słowa Ojca
Świętego, który uważał, że przyszłość świata zależy od rozwoju kultury, od
łącznia kultur, od naprawdę głębokiego rozwoju duchowego człowieka, a nie od
rozwoju polityki i cywilizacji pieniądza, powołanie się na słowa Ojca
Świętego dwa tygodnie po jego śmierci , kiedy cała Polska była tym bardzo
przejęta i do dzisiaj jest - z tego może wyniknąć tylko DOBRO. Nie sądziłem,
że w Polsce istnieje dzisiaj jakaś cenzura religijna - powiedział w rozmowie
z INTERIA.PL aktor.
- Pisanie artykułów do tezy i to, że słowa Ojca Świętego się komuś nie
podobają, to już nie jest moja wina i każdy może mnie za to atakować. Ja będę
dalej obstawał przy swoim - dodaje Michał Żebrowski.
film.interia.pl/news?inf=619660