vline
10.07.02, 14:25
W dyskusji na temat zdarzeń w Jedwabnem podkreślano czynnik,
który być może nie usprawiedliwia milczenia czy bierności polskiej ludności
miasteczka, ale pozwala je zrozumieć: Jedwabne w ciągu niemal dwuletniej
okupacji sowieckiej zostało pozbawione tzw. elementu przywódczego.
W takiej właśnie sytuacji władzę nad miasteczkiem przejęła banda
pijanej hołoty, ciągnącej za łupem aż od Grajewa i miejscowej,
a działania przeciwników pogromu pozostały nieskoordynowane.
Ktoś tam komuś dał szklankę wody, ktoś kogoś ukrył. Ksiądz,
który miał w Jedwabnem rzeczywisty autorytet, juz wówczas nie żył.
W taki sam sposób trzeba widzieć bierność owej grupy 40-50 mężczyzn
dźwigających pomnik L. do stodoły i w niej pomordowanych. Nie bronili
się, bo im zabraniała religia? Chyba nie. Oni też nie mieli już
elementu przywódczego. Energiczni młodzi ludzie, często po przeszkoleniu
wojskowym, wyjechali już przed wojną do Palestyny, inni energiczni
komsomolcy uciekli w głąb ZSRR. W tej grupie też nie było nikogo, kto
by powiedział: dosyć, chłopy, bronimy się.