Gość: jurek
IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl
27.07.02, 20:20
indris napisał:
> Próbuję sobie wyobrazić polskiego Żyda urodzonego w r. 1905 we Lwowie. Był
> poddanym austriackim, został obywatelem polskim, bez żadnej z jego strony
> inicjatywy. W 1939 został obywatelem ZSRR i też nikt się go o zgodę nie
pytał.
> A w 1940 z niewiadomych dla niego powodów został "przeniesiony" do
Kazachstanu.
>
> W 1941 dowiedział się, że ma możliwość opuszczenia Kraju Rad, jeżeli
zaciągnie
> się do armii polskiej. Myślę, że gdyby zaciąg był do armii chińskiej, a nie
> polskiej, to też by z tej możliwości skorzystał. To była szansa na ocalenie
> życia a przynajmniej ludzkiej egzystencji. Nie widzę natomiast powodów,
żeby
> miał być bardziej przywiązany do Polski - której sobie nie wybierał - niż
do
> idei odtworzenia państwa żydowskiego. I mam bardzo duże uznanie dla
Władysława
> Andersa, że to zrozumiał. Być może pamiętał z własnego życiorysu
> problemy "dezerterów" Polaków z armii austriackiej, pruskiej i rosyjskiej.
A ja mysle ze Anders popelnil powazny blad
Powiniemn zostawic w Palestynie cala armie i wrocic z nia do kraju dopiero po
zakonczeniu wojny.
Przeciez to nie byla nasza wojna tylko aliantow.
Dali nam to do zrozumienia gdy nas sprzedali w Jalcie jak bydlo na targu