titus_flavius
13.07.05, 19:15
Chaire,
poczytajcie niżej, jak się skończyło otwarcie adwokatury dla chętnych w
Rosji. U nas nie będzie lepiej, gdyz stado młodych wilków które szykuje się
do zalania polskiej adwokatury, radców prawnych notariatu jest jeszcze
bardzie bezlitosne i chciwe niż poczciwi Rosjanie.
Znowu będzie mądry Polak po szkodzie.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2818916.htmlT.
Rosjanie nie ufają adwokatom
Tomasz Bielecki, Moskwa 13-07-2005, ostatnia aktualizacja 13-07-2005 18:51
Ponad połowa Rosjan nie chce korzystać z usług adwokata. Zamiast
wynajmować "stronniczych łapówkarzy", Rosjanie wolą bronić się sami
Z najnowszego sondażu ośrodka Obszczestwiennoje Mnienie wynika, że jedna
trzecia Rosjan uważa adwokatów za niekompetentnych łapówkarzy, których w
każdym momencie może wyprowadzić w pole bądź przekupić druga strona sądowego
sporu lub nawet prokuratura.
Nawet jednak ci Rosjanie, którzy uznają adwokatów za dobrze wykształconych,
nie nabierają do nich automatycznie zaufania. "Świetny fachowiec, ale
bierze", "Dwa fakultety, ale bez zasad", "Kompetentny, ale strachliwy" - to
pełne paradoksów odpowiedzi, których badani udzielali ankieterom.
W rezultacie ponad połowa Rosjan idzie do sądu, nie wynajmując prawnika. -
Rosjanie ufają tylko samym sobie. Są regiony, w których niemal w ogóle nie
istnieją adwokaci zajmujący się sprawami cywilnymi - wyjaśnia Siergiej
Bieliak z moskiewskiej rady adwokackiej.
Nierzadko także w sądach karnych, gdzie pomoc prawnika jest obowiązkowa,
Rosjanie korzystają tylko z adwokata przydzielanego z urzędu. - Nawet jeśli
podsądni mają pieniądze, to często nikogo nie wynajmują, bo nie wierzą w
sensowność obrony przed sądem - tłumaczą rosyjscy obrońcy praw obywatelskich.
Ich zdaniem bezsilność obywateli wobec państwa i jego sądów, w których
niezawisłość mało kto tu wierzy, uniemożliwia budowę prawdziwej demokracji. -
Wciąż żywe jest przekonanie, że lepsze od świetnego adwokata są dobre układy
i dojścia do prokuratora. To taką drogą Rosjanie chcą nadal rozwiązywać swoje
prawne problemy - twierdzi Bieliak.
Rosyjska niechęć do adwokatów to m.in. dziedzictwo czasów Związku
Radzieckiego, kiedy bezstronność prawników była rzeczywiście wyjątkowo rzadką
cechą. - W oczach wielu obywateli adwokat wciąż uchodzi za człowieka, którym
wysługuje się aparat władzy. Dlatego go unikają - tłumaczył niedawno
rosyjskim mediom Lew Ponomariew z organizacji O Prawa Człowieka.
Fatalną opinię dopełniają wspomnienia z lat 90., kiedy do nowo tworzonych
kancelarii adwokackich masowo trafiali dawni milicjanci, wyrzuceni z pracy
prokuratorzy i aparatczycy. - Choć zwykle mieli wykształcenie prawnicze, to
nie nadawali się do tej pracy. Sęk w tym, że oni do dziś pracują w zawodzie.
I wciąż nie walczą w imieniu klienta na sali sądowej, tylko rozglądają się,
ile i od kogo zainkasować - mówią działacze organizacji obywatelskich.