gargamel.z.rm
14.07.05, 12:22
Ponad dwa miliony złotych odzyskał komornik od gdańskiej kurii
metropolitalnej. Na życzenie wierzycieli zlicytowano maszyny kościelnego
wydawnictwa Stella Maris. Pracę straci ponad 70 pracowników firmy.
Pod młotek komornika Artura Zielińskiego trafiło wczoraj ok. 30 maszyn
poligraficznych. Sprzedaż najważniejszej i najdroższej z nich oznaczała
koniec działalności wydawniczej przedsiębiorstwa. Ceny wywoławcze - połowa
rynkowej wartości sprzętu - sprawiły, że pojawiło się kilkunastu
zainteresowanych z odległych części kraju. Był nawet oferent z Niemiec. Nie
sprzedały się natomiast meble z siedziby kurii i sprzęt z gdańskiej rozgłośni
Radia Plus. Zabrakło chętnych. Kilkudziesięciomilionowe długi gdańskiej kurii
to skutek machlojek finansowych w Stelli Maris - według prokuratury
menedżerowie i nadzorujący ich ksiądz prali pieniądze, wystawiając faktury na
usługi poligraficzne, których nie było, i zaciągali pożyczki, których nie
zamierzali spłacać. Zarzuty bądź akty oskarżenia w związku z aferą ma ponad
20 osób, w tym były kapelan arcybiskupa i Jerzy J. - były baron pomorskiego
SLD. W Gdańsku trwa pierwszy proces w tej sprawie, dwa kolejne mają się
wkrótce rozpocząć.
[Roman Daszczyński, gazeta.pl]