gargamel.z.rm
22.07.05, 19:56
L - Lenin. O mało przez niego nie trafiłam do więzienia i nie straciłam
pracy. Przed jedną z rocznic wybuchu rewolucji radzieckiej wywieszono ogromny
jego portret sięgający od 12. do 25. piętra. Był w dwóch kolorach - czerwonym
i czarnym. W naszych pokojach było ciemno, a więc weszłam na parapet i
wycięłam kawałek materiału (tak z metr na metr). Nie minęło 10 minut, jak do
pokoju wpadli ubecy i zabrali mnie do pudła. Okazało się, że odcięłam
Leninowi brodę. Po tłumaczeniach w komitecie wojewódzkim partii wybronił mnie
mój dyrektor tłumacząc, że mam zapalenie spojówek. Portret tego samego dnia
zdjęto.
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=65449&scroll_article_id=65449&layout=1&p
age=text&list_position=1