cesspit
26.08.02, 16:21
Wczoraj całe moje życie uległo zmianie. Wystarczyło pół godziny i
zrozumiałem, iż wiele rzeczy, które z pozoru wydawały się dla mnie bardzo
ważne, są niczym w porównaniu ze zdrowiem i przyjaźnią. Te parę chwil
uświadomiło mi, że nie warto się kłócić, dzielić ludzi na wrogów i
przyjaciół. To po prostu nie ma sensu. Trzeba "żyć dniem każdym", czerpać
radość z każdej chwili, która staje się naszym udziałem. Bez względu na to,
czy jesteśmy szczęśliwi czy smutni - to jest nasze życie i musimy
wykorzystywać wszystkie dary losu.
Wczoraj miałem atak na tle nerwowym. Doszło do zaciśnienia naczyń
krwionośnych w mózgu. W wyniku tego zacząłem się dusić, miałem konwulsje
całego ciała. W wyniku niedokrwienia organizmu, doszło do całkowitego
odrętwienia ciała. Czułem się jak sparaliżowany, a co gorsza brak tlenu we
krwi spowodował iż zaczęły wykręcać się samoczynnnie moje kończyny (straszny
ból). Czekałem 30 minut na przyjazd karetki (achh ta wspaniała służba
zdrowia), myśląc, że jest to już mój koniec... Udało mi się wytrzymać tylko
dzięki pomocy Moniki, która ciągle była przy mnie i z wszelkich sił starała
mi się pomóc. Dziękuję jej za to.
Teraz jest już lepiej, lecz zagrożenie cały czas pozostaje i już nigdy nie
będę mógł o tym zapomnieć. Te 30 minut spowodowało, iż stałem się innym
człowiekiem. Innym - nie znaczy lepszym, ani też gorszym. Po prostu doszedłem
do wniosku, że nie chcę mieć już poblemów, kłopotów i kłótni. To właśnie
przez te czynniki wczoraj byłem w takim stanie. Chcę mieć samych przyjaciół,
bowiem tylko na nich i rodzinie mogę polegać.
Chcę więc z tego miejsca przeprosić wszystkich, z którymi toczyłem wojny i
waśnie. Wszystkich, których kiedykolwiek obraziłem lub czymkolwiek uraziłem.
Przepraszam Was za to i obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.
A wszystkim, którzy wsparli mnie w mych trudnych chwilach chciałbym
serdecznie podziękować za to, że po raz kolejny okazali się prawdziwymi
przyjaciółmi.
ŁUKASZ