adalberto3
11.09.05, 01:58
Tygodnik "Nasza Polska" przypomniał ostatnio wypowiedź Donalda Tuska,
zamieszczoną w miesięczniku "Znak" w roku 1987 (nr 11-12, s. 190). Tusk wziął
wtedy udział w ankiecie "Czym jest polskość?" rozpisanej przez wspomniany
miesięcznik.
Warto rozważyć jego wypowiedź sprzed lat: "...husarie i ułani, powstańcy i
marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie
miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?
Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od
narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co
pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-
śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to
nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością,
kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie
niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co
jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty
dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi,
konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia,
zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem."
Cóż, komentarz wydaje się zbyteczny. Pozostaje pytanie, raczej retoryczne -
czy człowiek, który posiada taką wizję Polski i polskości, ma prawo ubiegać
się o urząd prezydenta Rzeczypospolitej?