normalny.normals
12.09.05, 13:07
Uważam, że Cimoszewiczówna wygra proces z tygodnikiem Wprost, ale tylko pod
jednym warunkiem – wygra wtedy, jeśli nie dokonywała żadnych przelewów 100 tyś
USD do Polski i nie przyjęła z powrotem od ojca tej kwoty powiększonej o zysk
z akcji. Jest to hipoteza bardzo prawdopodobna, bowiem od początku tej sprawy
są duże wątpliwości co do pochodzenia 100 tyś USD.
Cała obrona Cimoszewiczówny jest oparta na tym prostym fakcie, że ona nie
transferowała żadnych dużych sum za granicę, a tygodnik Wprost opublikował
artykuł w którym twierdzi, że takie transfery były. Oczywiście pełnomocnik
Wprost nie stawiając się na rozprawę (co od początku zapowiadał), nie będzie
mógł włączyć do materiału dowodowego zeznań Cimoszewicza złożonych pod
przysięgą przed komisją śledczą, a w interesie Cimoszewiczówny jest aby te
zeznania nie dotarły do amerykańskiego sądu. Bez dostępu do treści tych
zeznań, cały artykuł z Wprost z punktu widzenia każdego sądu jest zbiorem
oszczerstw i pomówień. Dlatego uważam, że Cimoszewiczówna wygra ten proces
czym na prawo i lewo będzie chwalił się Nałęcz, dalej piejąc hymny pochwalne
na cześć „człowieka o uczciwości nigdy niekwestionowanej”.