Dodaj do ulubionych

Światem zaczęła rzadzić Jesień.

    • aurora.we.mgle Przecież to tylko jesień... 02.11.05, 02:19
      Jeszcze nie czas, nie odchodź proszę
      przecież to tylko jesień, mgły
      pachnących jabłek nam przyniosę
      niech zaczarują nasze sny.

      Sny o cudownej, dobrej krainie
      we łzie pod powieką zaklętej
      poczuj jak krew gorąca płynie
      poczuj słońce w dłoni ściśniętej.

      Jeszcze mrugnij nocnym płomieniem
      słowem słodkim rzuconym w otchłań
      jeszcze poczuj miłości cierpienie
      jeszcze uczuć życiem powstań.

      Jeszcze harmonią zatańcz dusz
      jonami rozpal swe neurony
      gdy Ona przyjdzie, powie – już
      spotkamy się na tym peronie.

      Na stacji znanej Tobie i mnie
      wśród wonnych borów zaptaszonych
      gdzie z pocałunkiem dam Ci lampę
      na świetlną drogę nieskończoną.

      Kompas Ci dam i mapę, kierunki opiszę
      klucz do willi podniebnej Ci wręczę
      ona będzie wierszy Twych zaciszem
      i naszych spotkań w dolinie tęczy.

      E.
      • piaf.e Re: Przecież to tylko jesień... 02.11.05, 06:03
        PISZECIE WIERSZYKI PISOWSCY Hipokryci,a jednocaesnie pozbawiacie uczciwych
        obywateli praw.
        Przyjdzie zima,a potem wiosna aurorko,i po twojej jewsieni zostaną tylko
        przykre wspomnienia.Bo wiosna ma w sobie siłę młodosci,ktorej jesien juz nie
        posiada.powodzenia.
        • palnick Z i m n o m i 02.11.05, 12:24
          Z i m n o m i


          Niesie wiatr z pobliskich ściernisk
          Płonącego chrustu dym
          Miły mój to już październik
          Do jesieni pełny rym.
          A Ty wodzisz mnie po lesie
          I nie mówisz przy tym nic
          Co nam spacer ten przyniesie
          Gdy tak miłość będziesz kryć.

          Zimno mi, po prostu zimno mi,
          Przecież taki wiatr,
          A Ty nie wiesz, nie rozumiesz
          A Ty nie chcesz lub nie umiesz
          Ogrzać ust mych ciepłem warg.

          Przyszła noc puchają sowy
          Drzewom w lesie liść się śni,
          A Ty wciąż przez tyle godzin
          Siedzisz cicho u mych drzwi.
          Boże, przecież to październik
          Jeszcze się przeziębisz mi,
          A po zatem gdy jest ciemno
          Jeszcze bardziej serce drży.

          Zimno mi, bez Ciebie zimno mi
          Wiec kochany wejdź,
          Może ciemność cię ośmieli
          Aby wreszcie się podzielić
          Wspólnym ciepłem naszych serc.

          Płynie czas i w ciszy spada
          Przedostatni zwiędły liść,
          Miły mój to już przesada
          Tak bez słowa przy mnie tkwić
          Ma wiewiórka futro rude,
          Czarne pióra nosi kruk,
          A ja Ciebie mam bez złudzeń,
          Byś mnie kiedyś ogrzać mógł.

          Zimno mi, przy Tobie zimno mi
          Kto popełnił błąd?
          Że Ty nie wiesz, nie rozumiesz,
          Że Ty nie chcesz, lub nie umiesz
          Przelać ciepła z rąk do rąk.
        • aurora.we.mgle A w jaki to sposob my pozbawiamy ludzi praw? 03.11.05, 00:34
          Mozesz wyjasnic? Kazdy glosowal zgodnie z wlasnym wyborem.
          Poza tym, wiedz, ze ja nie jestem zadnym pisowcem (ani nigdy nie nalezalam do
          zadnej partii), choc glosowalm na PiS, bo te partie doraznie uznalam za
          mniejsze zlo. ostatnia konfiguracja polityczna w Pl byla taka marna, ze nie
          bylo innego wyjscia. Byc moze sie zawiode na PIS, ale na razie daje im kredyt
          zaufania.
          A Tobie Edytko dedykuje ten oto wierszyk:

          Świadomosć. To czym rożni się
          Wiosna od jesieni.
          Wiosna mysli, że jest wieczna,
          Jesien wie, że czas wszystko odmieni.

          Ta swiadomosc jest najwiekszym skarbem jesieni. Jest to swiadomosc
          przemiennosci wszystkiego na tym swiecie i rownoczesnie wiecznosci. Wiosna nie
          ma o niej pojecia. Na szczescie, wiekszosc ludzi dojrzewa i zdobywa te
          swiadomosc, czego i tobie zycze. Jesien to preludium do wiosny, a wiosna to
          wstep do jesieni. To, ze glownie zoltodzioby glosowaly na Tuska dowodzi tego,
          ze on byl zlym wyborem dla Polski. Nie mamy do was pretensji z tego powodu,
          wasze mozgi sa jeszcze niedojrzale i my to rozumiemy.
          Pozdrawiam Cie i nos do gory. Swiat jest piekny, zobacz jak bajkowo
          kolorowy:)
          • palnick Dzieje się jesień 27.11.05, 19:47

            Przez szyby twych okien zapatrzonych w stawy
            Przychodzi jesień cicho, sennie i srebrzyście,
            Rozrzuca strzępy złota miedzy zeschłe trawy,
            Gdy modlę się o ciebie do żółknących liści.


            Blada mgła jesienna snuje się przez wrzosy
            I pieśń o barwnej ciszy w sercu wciąż mi dzwoni,
            Płynie wiatr alejami, rozwiewa twe włosy,
            Jakby chciał się na pamięć nauczyć ich woni.


            Ostatnie już w tym roku kwiaty mrą pod płotem,
            Stary żuraw studzienny skrzypi gdzieś w oddali,
            Jakiego burze błękitne i czarne i złote
            Przepływają w twych oczach nie znane mi wcale

            M.Ostrycharz
    • palnick Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 02.11.05, 14:34
      Napiętnowanie Jesieni

      Jesień to nie melancholia to wściekłość
      co rok powtarzana próba końca
      Wyprute wnętrzności ziemi
      na wierzchu buraki kartofle i brukiew
      co się kryło przed światem wydane jest na łup
      człowieka
      woda ze stawów spuszczona ławice karpi
      wyrzucone na brzeg
      drzewom urywa głowy wiatr gną się zmierzwione
      nieprzytomnie
      i aż do horyzontu zapach ziemi mdły i miłosny
      rozszerza nozdrza koniom
      ciągnącym fury wyładowane jak wozy wygnańcze
      Zdarte przemocą z drzew liście budzą żal tak
      gwałtowny
      że chciałoby się gnać razem z nimi
      z tym wszystkim co odchodzi a próbowało żyć
      w nadziei nieśmiertelności
      Pożary czerwieni brązowe wybuchy dębów
      i deszcz poganiający wszystko co spotyka w marszu
      Naprzód wygnańcy Naprzód
      Tłumy zapędzane pod dachy
      ostatnie zwierzęta szukające zimowego schronu
      przed chłodem
      a potem mgły spadające kurtyna za kurtyną
      zbielały horyzont złudnych gór z których
      samobójczy skok
      uczynimy wraz z listopadem
      prosto w grudniową noc

      Julia Hartwig
      • ave.duce Re: Niedokończona jesienna fuga 02.11.05, 15:20
        A jeśli mnie dom buczyną spięty
        Tej nocy przyjmie w swoje progi
        Zapalę gwiazdy w nocy głębi
        A sam zakwitnę polnym głogiem
        Beskid kołysze się i szumi
        I chwiać się będzie drżeniem nieba
        I horyzontu zmieni drogi
        I umrzeć moim słowom nie da
        Do końca drogi swej noc zmierza
        I płoną drzewa w nocnym chłodzie
        Czy gościem będę w nim czy muszę
        Do domu swego wejść jak złodziej
        A Beskid woła znak mi daje
        Pójdź oto droga już niedługa
        I trwa świt złocąc wyświechtana
        Jesiennym złotem biedna fuga…


        Wojtek Bellon
        • palnick Jesień 02.11.05, 19:48
          Jesień


          Jak znowu oracz, poganiając cugiem
          Dobytku, pola krzywym porze pługiem;
          Nie żal mu prace przewracając ziemię,
          Która stokrotne odliczy mu plemię,
          Nie żal i zboża, które rzuca w ziarnie,
          Za które przybysz sowity zagarnie,
          I choć go słońce w końcu lata pali,
          On ciepłą pracę, kiedy z zyskiem, chwali.
          A ja tylko oczu twych płomienie
          Znoszę, o Jago, a zwiędłe nasienie
          Moich nadziei jak na twój grunt rzucę,
          Zawsze się plonem zanikłym zasmucę:
          Daremno oracz pracuję ubogi,
          Bo wszytko twoje wypalą śreżogi.
          Ucz się od nieba, które gdyby wściekłym
          Zawsze paliło słońcem, wnet by w spiekłym
          Gruncie zostało ziarno jak w opoce
          I sadowe by chybiły owoce;
          A teraz widzisz i łąki podszyte,
          I drzewa płodne, i łany okryte,
          Bakchus w winnicy, w ogrodzie Pomona,
          Ta jabłka trzęsie, ten odkrywa grona,
          Każdy się cieszy i każdy zażywa
          Swej prace, każdy swe frukty obrywa.
          Tyś jest mój ogród, ja cię pilnym okiem
          Strzegę i ciepłym polewam łez stokiem;
          Dajże się i ty użyć, a daj wcześnie,
          Póki jagodom dopiekają wrześnie,
          I daj wprzód, niż nam zima smak odmieni,
          Zażyc owoców tak pięknej jesieni.

          Jan Andrzej Morsztyn
      • palnick Przedwczesna Jesień. 02.11.05, 23:49
        Przedwczesna Jesień


        Przedwczesna jesień
        Już ostro pachnie więdnącymi liśćmi,
        Puste i ślepe stoją już zagony,
        Jedna z niepogód, które teraz przyjdą
        Przetrąci wiośnie kark znużony.
        Jałowce trzeszczą. Wtem chwil jedno tchnienie
        I wszystko w dali zda się zagadkowej
        Co bliskie dzisiaj, kiedy kwiaty nowe
        Najcudowniejszym mamią nas złudzeniem.
        Trwożliwie pragnie dusza przerażona
        Bez bólu wyrzec się swej doczesności,
        By przeżyć cud jesieni przebudzona
        Mogła jak drzewo; barwy pełna i radości.

        Herman Hesse
    • aurora.we.mgle Dzień jesienny 03.11.05, 01:02
      Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
      Rzuć na zegary słoneczne twój cień
      i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.

      Każ się napełnić ostatnim owocom;
      niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
      znaglij je do spełnienia i wypędź z mocą
      ostatnią słodycz w ciężkie wino.

      Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
      Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
      i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
      pisał i niespokojnie tu i tam
      błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.

      Rainer Maria Rilke

      • aurora.we.mgle żeby dwie struny jednym brzmiały głosem... 03.11.05, 01:04
        Jak przed zetknięciem z twoją duszą mogę
        zachować własną duszę? Ponad tobą
        ku innym rzeczom jakże ją przeniosę?
        Ach, obcą raczej wybierając drogę
        w ciche ją miejsce zaniósłbym po ciemku,
        gdzie już jej nie udzieli się jak wcześniej
        drżenie twojego wewnętrznego lęku.
        Zetknięcie nasze jest jak pociągnięcie
        smyczka, oboje łączy nas ze sobą,
        żeby dwie struny jednym brzmiały głosem.
        Na jakim nas rozpięto instrumencie?
        Jakiż to skrzypek trzyma nas w swym ręku?
        O, słodka pieśni.

        Rainer Maria Rilke

        • aurora.we.mgle Jeszcze jesienny Stachura 03.11.05, 01:10
          Jesień

          Zanurzać zanurzać się
          w ogrody rudej jesieni
          i liście zrywać kolejno
          jakby godziny istnienia

          Chodzić od drzewa do drzewa
          od bólu i znowu do bólu
          cichutko krokiem cierpienia
          by wiatru nie zbudzić ze snu

          I liście zrywać bez żalu
          z uśmiechem ciepłym i smutnym
          a mały listek ostatni
          zostawić komuś i umrzeć

          Edward Stachura

          • ave.duce Re: Jeszcze jesienny Stachura 03.11.05, 07:03
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29434416&a=30560746
    • zwykly2 Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 03.11.05, 01:49
      Jesienią

      Jesień, przez górskie idąc przełęcze,
      Miast serca - liść mi szkarłatny wkłada -
      Miast oczu - wtula dwie drobne tęcze
      I śpiewa: "Ziemia kona już - blada,
      Liść bez zieleni, kwiat bez motyli
      Krew tysiącbarwną wysącza z siebie,
      Jakby chciał w jednej odtworzyć chwili
      Kolory wiosny - po jej pogrzebie!...
      Tyś moim liściem, tyś moim kwiatem,
      Bez żalu z całym żegnaj się światem!
      Pij czar wspomnienia z jesiennej mgły!


      Konaj i ty!"

      - Konam! po całej konam przestrzeni
      Od pól kobierca - do chmur kobierca!
      Lecz pomnij - śmiercią piękna jesieni:
      Człowiek jest kwiatem innego serca!...
      Odkwitną kwiaty z śniegów powicia,
      Gdy się odzłoci słońce na nowo!
      Wyrwiesz je ze snu złotym kłem życia
      I dawnych szeptów napełnisz mową!
      Ale po mojej wiosny pogrzebie
      Już nie odtworzysz blasków na niebie
      I bezwładnego - w głębokim śnie -
      Nie zbudzisz mnie!...


      Leśmian
      • ave.duce Re: Zasnuły się senne góry 03.11.05, 07:14
        Zasnuły się senne góry
        W mgławą jesienną oponę -
        Słońce nad nimi się pali,
        Wyzłaca pola skoszone.
        Kurz osiadł na jasionach,
        na brzozach liść się czerwieni -
        O smutna godzino rozłąki,
        O smutna, cicha jesieni!
        Odchodzę, bo czas mnie woła...
        Ślad po mnie czyż tu zostanie?
        O góry, o pola skoszone,
        O ciche, smutne żegnanie.

        Jan Kasprowicz
        • palnick Kabała jesienna 03.11.05, 23:42
          I znów jest wieczór w szarudze i słocie,
          I lampę trzeba świecić już o czwartej.
          Siądź tu naprzeciw. Ty wiesz: w tej martwocie
          Najwięcej szczęścia dają twoje karty.

          Zmarszczone ręce położą proroczy
          Korowód zdarzeń i tak nie do wiary
          Dobrze się stanie, gdy podnosząc oczy,
          Na mnie popatrzysz się przez okulary.

          Ktoś mi list przyśle - prawda? - i wyswata
          Z kierową damą, która na mnie czeka;
          Niespodziewany czyjś przyjazd i strata,
          Intrygi pików i podróż daleka.

          I całe życie to, które się zmieści
          W jednym kwadracie pasjansa, w mozaice
          Kart kolorowych, w najdroższej powieści,
          W sercu, co kocha, jak w bajce, jak w bajce.

          Nie trzeba sprawdzań, wszystko się sprawdziło,
          Wyszło, corn myślał - tak, wiesz, nie do wiary
          Że mi w szarugach dni będzie się śniło
          Spojrzenie długie poprzez okulary.

          Karzimierz Wierzyński
          • ave.duce Re: Idzie o... 04.11.05, 16:22
            Idzie o deszcz...


            Idzie o deszcz który zmoczył najbardziej buntownicze kości
            Deszcz kości dotrze któregoś dnia do nocnych uszu
            i będzie wiadomo że nastaje mutacja owoców
            ich odlot na skrzydłach potworów o ślepiach z kwarcu
            lejących łzy na wiadok wschodzącego słońca
            Odfruną ryby upału
            Kiedy jesienią noc zrówna się z nocą
            będą przystawać w miastach zaczarowacych przez wielkie liczby
            ułamki nieskończenie małe
            i kobiece spojrzenia spowijane przez wylewające rzeki
            Co do mnie chcę by niebo odeszło razem z chmurami
            zanim sie stanę kompletnym idiotą


            Benjamin Peret
    • aurora.we.mgle Już nam pokazał Bóg czy szatan ... 03.11.05, 02:43
      Znowu jesień

      A oto już i jesień. Ptaki są jak dłonie,
      jak dłonie pożegnalne nieba dla złej ziemi.
      Płaczmy czasu, ach, płaczmy z sercami żywemi,
      smutni tacy, samotni, nie nazwani dniem.
      Już nam pokazał Bóg czy szatan krwawe miasta,
      w których jeno się dymy z wolna unosiły
      jak umęczony anioł nad kolebką śmierci.
      Już nam ten nóż przytknięty aż do serca wrastał,
      tak długo trwał przy piersi, a gruzy mówiły
      i każde drzewo martwe wraz z nimi śpiewało:
      "Otoć się w proch obracasz, nieobaczne ciało".
      Jestże coś ponad ciemność? - pytaliśmy płacząc,
      gdy spośród stolic martwych nikt nie wyszedł do nas,
      i staliśmy w ciemności, gdzie się nie napotka
      dłoń z dłonią, a wzrok bliźni widać tylko w gromach.
      I tylko dudnił wiatr przez ulic puste groby,
      i śnieżyce powoli nakrywały głazy,
      i byliśmy jak mroczne, niewierne wyrazy,
      gdy świat opadał z powiek jak gwiazda czy łza.
      Jak poznać ziemię głuchą? jak nazwać te lądy,
      gdzie dzieci konające są jak starcy we śnie
      i już nie znają słów, nim je pojęły jeszcze,
      i kraje, gdzie się nigdy nie usłyszy mowy,
      a dłonie, każde dłonie, są jak mroźne kleszcze"
      A to już i jesień. Drzewa są na nowo
      żaglami martwym domom, skrzydłami martwym snom,
      jakby nie powstawały nad rozrąbaną głową,
      jakby nie było kolumn roztratowanych rąk.
      I człowiek idzie obok, ach, chyba już nie człowiek,
      pień taki, wypalony, co znów zapomniał nieba,
      i krzyczy, kiedy we śnie na poczerniałej słomie

      Krzysztof Kamil Baczynski
      • lvlarynat Przypomniały mi się dwie jesienne śpiewanki 03.11.05, 03:23
        JESIENNA DEPRECHA

        Mam znowu doła
        Znów pragnę smierci
        Wracaja stare lęki
        I nie mogę w nocy spać

        Ból przemijania
        Choroby, wojny, rozpacz
        Wszystkie ciemne strony życia
        Dręcza mnie ach ku.. mać

        Ref:
        Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedys
        Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
        Może jestem nienormalny, za krótko byłem w wojsku
        Może w lecie jakis komar adidasa sprzedał mi...

        Mam znowu doła
        Znów pragnę smierci
        Wszystkie formy samobója
        Przed oczyma staja mi

        Sam już nie wiem co robić mam
        Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
        Mam już dość leżenia pod kałużą
        Ratuj mnie jesienny mały boże

        Ref:
        Brazylijski...


        /Ryszard „Tymon” Tymański, zesp. KURY/


        ==================


        JESIENNY PAN

        Choć nie wiem kto to jest
        i nie wiem skąd go znam,
        czasem spotyka mnie
        jesienny, śmieszny pan.
        Parasol wielki ma
        i zmartwień trochę też,
        przez pusty idzie park
        w czerwony liści deszcz.
        Lecz gdy ostatni liść
        ze smutnych spadnie drzew,
        on razem z białą mgłą rozpływa się.

        Gdy park pożółknie znów, powróci znowu tam,
        jesieni szukać barw, jesienny śmieszny pan.

        A wtedy spotkam go
        i pójdę z nim przez park,
        on będzie blisko tak
        jak mgła jak wiatr.
        Gdy świat pożółknie znów
        i biała wzejdzie mgła,
        będziemy razem szli
        jesienny pan i ja.

        /Wojciech Młynarski/
        • palnick Litwa jesienna 03.11.05, 16:04
          Litwa jesienna


          Chyba tu razem zeszły się wszystkie jesienie,
          Sosny w mgle jak w burzanach stanęły faliście
          I za ręce się wzięły gałęzie i liście,
          Głogi ostre, czerwone i lśniące derenie.

          Wody wokół rozlane matową platyną
          Chłodem wioną i wolno o brzeg swój płyciutki
          Uderzają i pluszcza, przynoszą mu łódki
          I odchodzą znów cicho, i cicho znów płyną.

          W ruinach zamków starych zlatują się sowy,
          W dziuplach, których przez wieki dla siebie ustrzegły,
          Siedzą ślepe i drapią pazurem swym cegły,
          I długo myślą głową w kapuzie brązowej.

          I jest w bladej przestrzeni i w pustce tej dzikiej
          Czarodziejstwo, co nagle dojmuje, zachwyca -
          Ile tu duchów błądzi przy świetle księżyca,
          Jak tu musi być wiosną, gdy dzwonią słowiki!

          Kazimierz Wierzyński
    • aurora.we.mgle na chwilę przystanęliśmy w tej oberży... 03.11.05, 04:04
      Nie bój się śmierci, choć jej oczy groźne
      nie myśl, żeś sam, bos w ciepłym tłumie
      jesteś komórką w wiecznej tkance życia
      która wymaga odnowy by istnieć

      Śmierć nie jest końcem, jest zmianą koni
      w nieustającej podróży kosmicznej
      na chwilę przystanęliśmy w tej oberży
      by cos zaśpiewać, cos stworzyć, kogoś pokochać

      Nasz kwiat się odrodzi – myli się poeta -
      innobarwny, inaczej zadrży na innym wietrze
      inną wonią roznieci inne nozdrza
      inne oczy innym kształtem wnieboweźmie

      Twe myśli, trudy, uczucia w pierwotnym oceanie
      zakwitną w innych duszach i w umysłach innych
      jak ty kwitłeś Platonem, Einsteinem, Safoną
      śmierć jest tylko zmianą koni w kosmicznym rydwanie

      Daj dłoń Przyjacielu, puls krwi, tłok komórek poczuj
      coraz ciaśniej na tej ziemi, więc usunąć się trzeba
      nie żałuj nieprzeżyć, niebyć, niedosytów
      śmierć to przepustka na nowy wibrujący bal

      A jednak żal…
      • palnick Etiuda 03.11.05, 17:19
        ETIUDA NA JESIEŃ

        Zaczerwieniło się, pojesienniało

        I zadziwiło się i odleciało

        I tylko jedna popielata

        Jaskółka szuka jeszcze lata

        I tylko jedna ciemna róża

        Wiednie o cały świat za duża

        I tylko jeden słoneczniczy

        Zegar pamiątki jeszcze liczy

        I tylko oczy, gęste oczy,

        Wzrok za szybami, w zapatrzeniu,

        Wiatr powłoczyny drzewne troczy,

        Na plocie gra jak na grzebieniu

        I skrzypią z nim staruchy domy

        I wrony lecą niska smuga

        A wzrok wciąż milczy, nieruchomy,

        Cos wypatruje i cos bada,

        Stoi przy oknie długo, długo,

        Od września aż do listopada.

        Czemu on z liśćmi nie chce śniedzieć,

        Za czym on bladzi, co chce wiedzieć?

        Ze zadumało się, pojesienniało,

        Nikogo nie zadziwiło

        I odleciało?

        Kazimierz Wierzyński
    • galt palnick - czytalem Twoj artykul podsumowujacy.. 03.11.05, 04:14
      wybory w GW.

      Rozpznalem Twoj styl i argumenty. Czy Ty naprawde nie masz co robic, tylko
      zabawiac sie w cwiczenia intelektualno-literackie< czy tez traktujesz to forum
      jak plantacja swinek doswiadczalnych i natchnienie do swoich tekstow.
      • palnick Re: palnick - czytalem Twoj artykul podsumowujacy 03.11.05, 11:45
        galt napisał:

        > wybory w GW.
        >
        > Rozpznalem Twoj styl i argumenty. Czy Ty naprawde nie masz co robic, tylko
        > zabawiac sie w cwiczenia intelektualno-literackie czy tez traktujesz to forum
        > jak plantacja swinek doswiadczalnych i natchnienie do swoich tekstow.
        --------
        Jestem nieco zaniepokojony lenistwem dziennikarzy. W przedostatnim numerze NIE,
        na pierwszej stronie pan Kuchanny skopiował mój wątek z FK:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=30304806&a=30304806
        Piszesz tu o jakimś innym artykule w GW. Hmm...

        W sumie cieszę się, że trafiam z argumentacją do osób skłonnych przekazywać
        moje opinie dalej.
        • galt Gdybys tylko mial sile powstrzymac sie od checi.. 04.11.05, 04:23
          ...maniuplacji i wypaczania faktow jak to zrobiles w dyskusji o dekalogu, to
          bylbym wstanie zaakceptowac Twoj sposob myslenia pomimo, ze w wielu sprawach
          doszedlem do innych wnioskow.
          • palnick Re: Gdybys tylko mial sile powstrzymac sie od che 04.11.05, 16:04
            galt napisał:

            > ...maniuplacji i wypaczania faktow jak to zrobiles w dyskusji o dekalogu, to
            > bylbym wstanie zaakceptowac Twoj sposob myslenia pomimo, ze w wielu sprawach
            > doszedlem do innych wnioskow.
            --------
            Nie wiem o co ci chodzi w szczegółach ale dekalog został zmanipulowany nie
            przezemnie a hierarchów KK. Mógłbyś dać link do tej dyskusji?
            Cieszę się, że choć nie we wszystkim się zgadzamy możemy szanować swoje poglądy.
            Pozdrawiam jesiennie :)
            P.
    • palnick Zwiędły liść 03.11.05, 15:23
      Zwiędły liść


      Jak owocu kwiat każdy pożąda,
      Ranek pragnie się zatopić w mroku,
      Nic wiecznego ziemia nie ogląda,
      Zmianę jeno, zmianę rok po roku.
      Najpiękniejsze nawet pragnie lato
      Kiedyś poczuć jesień przemijania,
      Tkwij, listeczku, cierpliwie i cicho,
      Kiedy wiatru poryw cię dogania.
      Grę swą graj, nikt z wiatrem nie wygrywa,
      Niech się dzieje, co i tak się zdarzyć musi,
      Niechaj wiatr, co od konaru cię odrywa,
      Cichuteńko niech do domu cię unosi.

      Herman Hesse
      • ave.duce Re: Nie przychodź... 06.11.05, 07:44
        Nie przychodź

        Mgła osiadła na parkanie
        już lepiej tu nie przychodź
        Jesień jest na całą szerokość
        pełna brzoskwiń os i dobrych rad

        Beata Szamańska


    • aurora.we.mgle Autumn - znaczy odchodzenie 04.11.05, 00:57
      Autumn - znaczy odchodzenie
      Dokąd, czy na zawsze, czy na pewno?
      Może to tylko uczuć chłodzenie
      Żeby było smutno o rzewno?

      By myśl prawdą była, nie rojeniem
      Malowanym farbami lata
      By woń ziemi oswoić westchnieniem
      I utrwalić w neuronów splotach

      Może to tylko próba generalna
      Na sztukę, której nieznana godzina
      Czy ta sztuka barwna czy czarna
      Czy się kończy albo zaczyna?

      Nie wie nikt, tak lepiej chyba
      Lepiej memy ukryć w ludzkiej sieci
      Ośmiornicą się stać, rakiem lub rybą
      Twórczą karmą dla cudzych dzieci

      Aż cię ręka ciekawa jakaś złowi
      Zarumieni duszy rezonansem
      I rozbłyśniesz jak księżyc w nowiu
      Zawirujesz życia kontredansem.
      E.

      • palnick Druga jesień 04.11.05, 17:04

        Druga jesień - szósta pora roku
        złoto płacze przy spadaniu z drzewa
        smutek jest jak diabeł
        ma swoje stąd dotąd
        wszystko jak należy w wymierzonym czasie

        nie wyj z żalu głuptasie

        Jan Twardowski
    • aurora.we.mgle Jeszcze Asnykowo 04.11.05, 04:16
      Smutny jest schyłek roku w mgieł pomroce,
      Gdy wiatr jesienny zwiędłym liściem miota!
      Ostatnie kwiaty, ostatnie owoce
      Strąca i grzebie pod całunem błota.

      Smutniejszy koniec bezsilny żywota,
      Osamotnienie starości sieroce
      I długie, ciemne, pełne cierpień noce,
      W których się ludzka rozprzęga istota!

      Lecz najsmutniejszy jest duchowy schyłek
      Zamierającej powoli epoki -
      Gdy wniwecz poszedł pokoleń wysiłek.

      Strawiwszy wszystkie żywotniejsze soki,
      A w spadku szereg błędów i pomyłek
      Na dni ostatnie rzuca cień głęboki!

      Asnyk
      • palnick Jesienną nocą 04.11.05, 19:52

        O, przyjdź ty do mnie - bom dziwnie samotna.
        Noc się nade mną rozełkała słotna,
        I dziwnie jestem w tej nocy samotna.,.

        Strugami deszczu mży mgielna szaruga.
        Noc pełna cieni, wystygła i długa,

        Przedzgonnych psalmów snując hymn pokutny,
        Łka w strunach deszczu w rytm niezmiernie smutny,
        W mgłach odrętwiałych łka swój hymn pokutny.

        I jak wid śmierci leci mi nad głową
        Ta noc rozgrana ulewą deszczową...

        Więc przyjdź ty do mnie - przyjdź w te ciszę mroczną,
        A oczy moje przy tobie odpoczną,
        Oczy zasnute mgieł oponą mroczną.

        I wzlecę w jasne oczu twoich głębie
        Jako za światem tęskniące gołębie.

        I spiję niebu z gwiazd złotymi ćwieki!...
        I przymknę pijane rozkoszą powieki,

        Wypiwszy niebo z gwiazd złotymi ćwieki!


        Kazimiera Zawistowska
        • aurora.we.mgle Jesienną piramidę ludzie usypali ... 05.11.05, 01:25
          Jesienną piramidę ludzie usypali
          Ze smutków, tęsknot, rubinów i złota
          Wstąp do niej przyjacielu z zamorskiej oddali
          Może w niej znajdziesz do szczęścia wrota?
          • aurora.we.mgle Tylko jesienią... 05.11.05, 01:33
            Tylko jesienią
            Może to jest zły objaw może nie ta melodia
            Człowiek znowu roztajał i boli
            Znowu rosną rośliny znowu drżą mi kończyny
            Znowu kicham od pyłku topoli
            Bo czy wiosna jest taka radosna
            Tak co roku zaczynać od nowa
            Znowu męczy się Eros
            Nie smakuje papieros
            Nie mam siły na nowo kiełkować

            Nie ten czas nie to w nas najłaskawsze
            Nie ten cud nie ten miód
            Już na zawsze
            Może kiedyś represje depresji się zmienią
            Ale tylko jesienią jesienią
            Nie ten ton w wielki dzwon
            Do uniesień
            Ja mam czas ja poczekam
            Na jesień
            Bo się w końcu depresje w impresje odmienią
            Ale tylko jesienią jesienią

            Szumi w głowie powietrze włos się burzy na wietrze
            I zielone głupiutkie listeczki
            Coś nawiedza Cię we śnie znowu pierwsze czereśnie
            Beznamiętnie upychasz do teczki
            Bo czy wiosna jest taka radosna
            Zdjąłem czapkę kalosze i palto
            Znowu zieleń pokoleń
            Budzi w nas melancholię
            I w ogóle czy dalej warto

            Przyjdą burze wiosenne wezmę proszki nasenne
            I tak jakoś doczekam jesieni
            I pogodzę się z łóżkiem nic nie będę pić duszkiem
            Bo wesołe jest życie staruszka
            Jesień wleje nam olej do główki
            Po co męczyć i rzucać się
            Bo wiadomo jesienią
            Złe się chwile odmienią
            Z drzew opadać będą stuzłotówki

            Nie ten czas nie to w nas najłaskawsze
            Nie ten cud nie ten miód
            Już na zawsze
            Może kiedyś represje depresji się zmienią
            Ale tylko jesienią jesienią
            Nie ten ton w wielki dzwon
            Do uniesień
            Bo się w końcu depresja w impresje odmienią
            Ale tylko jesienią jesienią

            Jonasz Kofta
            • palnick Re: Tylko jesienią... 05.11.05, 03:00
              Jesienią

              Jak gwiazdy spadłe na czarne zagony
              Jaśnieją sterty pszenne i żytniane,
              A czoła w mleczną owinął im pianę
              Pajęczych przędziw łańcuch wysrebrzony.

              Z ognisk pastuszych bije blask czerwony,
              Złocą się iskry przez dymy przesiane
              I słychać głosy tęskne, rozśpiewane,
              Rusińskich dumek rozełkane tony.

              I cisza znowu. Chłopskie wierzby siwe
              Opadłym liściem mącą wodę w stawie.
              Słychać ciągnące odlotne żurawie,

              Białe przędziwa gdzieś lecą przez niwę,
              Białe przędziwa płyną... wiatr je mota
              I płynie z stepów bezdenna tęsknota!

              Kazimiera Zawistowska


              • aurora.we.mgle nie ma piekniejszych wierszy niz jesienne 05.11.05, 04:37
                nie uwazasz Palnicku? zwlaszcza czytanych, wymyslanych przy ognisku, gdy
                ciemnosc wokol. Cos jest w tej jesiennej melancholii, co wyzwala w ludzkich
                duszach czary.
                serdecznosci:)
                E
                • palnick Re: nie ma piekniejszych wierszy niz jesienne 05.11.05, 16:44
                  aurora.we.mgle napisała:

                  > nie uwazasz Palnicku? zwlaszcza czytanych, wymyslanych przy ognisku, gdy
                  > ciemnosc wokol. Cos jest w tej jesiennej melancholii, co wyzwala w ludzkich
                  > duszach czary.
                  > serdecznosci:)
                  > E
                  ------
                  Masz rację Emily. To specyficzna pora roku wyzwalająca czarowną stronę duszy.
                  Pozd.
                  P.
    • aurora.we.mgle If you were coming in the fall ... 05.11.05, 04:41
      If you were coming in the fall,
      I'd brush the summer by
      With half a smile and half a spurn,
      As housewives do a fly.

      If I could see you in a year,
      I'd wind the months in balls,
      And put them each in separate drawers,
      Until their time befalls.

      If only centuries delayed,
      I'd count them on my hand,
      Subtracting till my fingers dropped
      Into Van Diemen's land.

      If certain, when this life was out,
      That yours and mine should be,
      I'd toss it yonder like a rind,
      And taste eternity.

      But now, all ignorant of the length
      Of time's uncertain wing,
      It goads me, like the goblin bee,
      That will not state its sting.

      • palnick Jesień 05.11.05, 17:08
        Kasztany z drzew strącają mali chłopcy,
        Pożółkłe liście niesie drogą wiatr.
        Jesiennym chłodem idziesz przesiąknięty,
        I przez to bardziej zszarzał cały świat.
        Ostatnie kwiaty więdną na balkonach,
        Zasypia wcześniej w bramie nocny stróż.
        I stare domy stoją przemoknięte,
        na pustych oknach osiadł ciężki kurz.

        Ty chcesz jesieni pełnej słońca,
        Z wiatrem, który liście strąca,
        Choć za chwilę Cię przykryje śniegu zimna biel.
        I życie ciężko jest odmienić,
        Wśród szarych dni i serc kamieni,
        Zapytaj się człowieka obok,
        Może on coś wie.

        Kasztany z drzew spadają nam pod nogi,
        Pożółkłe liście niesie drogą wiatr.
        Przechodnie idą, tuląc się do płótów,
        Zziębnięte twarze kryjąc w fałdach palt.
        Jadące auta przecierają oczy
        I woda spływa z ich gumowych rzęs.
        I coraz ciemniej robi się na dworze,
        I wszystko to ma swój jesienny sens.
        I wszystko to ma swój jesienny sens.

        Krzysztof Daukszewicz


    • ave.duce Re: Mówię: Jesień 05.11.05, 07:54
      Mówię: Jesień – i drzewom opadają liście,
      strumieniom rankiem chłodno, ślepną słoneczniki.
      To jakby czas pożaru, czas powodzi przyszedł,
      czas gaszenia kolorów, umierania muzyki.

      Mówię: Jesień – i czuję, jak kurczy się serce,
      i coraz cichszy słyszę czyjś szept: „Mój Kochany”!
      To jakbym w twarz dziewczynie spojrzał najgoręcej
      i ujrzał – zamiast oczu – dwa brązowe kasztany.

      Mieczysław Stanclik

      • palnick Jesień na wsi 05.11.05, 16:46

        W polu gdy jestem czy jestem w lesie,
        Piękno podziwiam jesieni.
        Dopóki teatr barw gra muzykę,
        Dopóki szron scen nie zmieni.

        Liście czerwone, liście brązowe,
        Już ochra przebija w trawie.
        Lico zaś pieszczą: słońce z zefirem.
        Już lecą klucze żurawi.

        Swobodnie chodzę, lekko oddycham,
        Przenikam welony mgiełki.
        I babim latem skronie ustroję.
        Ciszy posłucham - miast zgiełku.

        Jan Krzysztof Misiuk
        • aurora.we.mgle Pod światłocieni dymną zasłoną ... 06.11.05, 02:31
          Gdy lasy goreją i ogrody płoną
          Zwierz nie ucieka, ptaki usypiają
          Pod światłocieni dymną zasłoną
          W symfonii mgieł, gdzie łzy śpiewają
          Posłuchaj proszę liścia szeptania
          Konającego od złota sytości
          Usłysz rapsodię serca migotania
          Poczuj ból życia i miłości.

          E.
          • palnick Dzień jesieni 20.11.05, 22:07

            Panie: już pora. Wielkie było lato,
            Cieniom zegarów pozwól - niech się dłużą
            i po obszarach pozwól hulać burzom.
            Owocom każ dopełnić się, a jeśli
            potrzeba, daj im ze dwa dni gorętsze.
            Do dojrzałości nakłoń je i ześlij
            słodycz ostatnią w ciężkie wina wnętrze.
            Kto teraz domu nie ma, już go nie zdobędzie.
            Kto jest samotny, ten zostanie sam.
            Czuwać i czytać, listy pisać będzie
            długie i po alejach - tam i sam -
            błąkać się w liści niespokojnym pędzie.

            Rainer Maria Rilke
    • ave.duce Re: W lesie listopadowym 06.11.05, 08:43
      Wokół góry góry i góry
      I całe moje życie w górach
      Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
      Niż śpiewak płatny na chórach

      Jak łasiczki ścieżka w śniegach
      Droga życia była kręta
      Teraz z lasów zeszła na mnie
      Młodych jodeł zieleń święta

      Nie ludzką ręką malowany
      Jest wielki smutek duszy mojej
      Lecz nawet złockiej ikonie
      Ja nigdy nic nie powiem

      Ważne są tylko modre kopuły pieśni
      Które na górze wysokiej zostaną
      Nikt nie szuka inicjałów cieśli
      Gdy cieśle dom postawią

      Przyjaciele drodzy którzy jemioły czcicie
      Dobrze że chodzicie światem
      Wkrótce jodełkę zieloną spalicie
      Aby darzyła was ciepłym latem

      Wokół lasy i wiatr
      I całe życie w wiatru świstach
      Wszyscy których kocham wita was
      Modrzewia ikona złocista

      Jerzy Harasymowicz

      • palnick Jesień 08.11.05, 00:28
        Jesień

        w gałęziach prężą się jabłka jak młode kobiece piersi
        omszałe pachwiny drzewa wstydliwie kryją się w cieniu
        i wszystko już czeka doźrzałe jak niewyśpiewane wiersze
        na ustach młodych poetów — nadciągającą jesienią

        tak — wiosną było poczęcie srebrzystym łamaniem lodu
        a w skwarnym oddechu lata ciężarne wyczekiwanie
        nie płońcie się młodzi chłopcy, gdy w złote łoże powiodą
        kobiety — glebę i drzewa — na krwawe rozwiązanie.

        Jerzy Lec
        • ave.duce Re: P.S. Jesiennej Miłości 11.11.05, 08:29
          i oto nadeszła pora
          czerniawa taw zżętych
          pozostał za nami
          kosmos jesienny
          przyszło nam u drogowskazu
          z napisem "donikąd" stanąc
          a w nas śłowa jak ptaki zmoknięte
          a w nas myśli strachliwe jak zając

          i oto czas nadchodzi
          wyjaśnień nie zbędnych
          stoimy obok chociaż
          na wyciągnięcie ręki
          Żeby choć chwila niewielka
          by spokoj znowu znaleźć
          lecz w nas słowa jak ptaki zmoknięte
          lecz w nas myśli strachliwe jak zając

          i oto popatrzmy tylko
          stoimy na rozdrożu
          z ktorego każde odejść
          osobną drogą może
          I każde z nas obce pośrod
          stron świata wybierając
          bo w nas słowa jak ptaki zmoknięta
          bo w nas myśli strachliwe jak zając

          a tyle drogi przed nami
          tyle światow przed nami
          a tyle pieśni jeszcze tyle pieśni przed nami


          Wolna Grupa Bukowina
    • aurora.we.mgle Gdy jantar kobiercem pod nogi się kładzie 06.11.05, 21:14
      Gdy jantar kobiercem pod nogi się kładzie
      Gdy miodem płyną rzeki, owoc kusi w sadzie
      Drzewa ku niebu wznoszą szkarłatne ramiona
      Wśród tych bogactw natury świat człowieczy kona.

      Paryskie, Tuluskie, Nantejskie rubinowe noce
      Nie zaznają spokoju. Nienawiści moce
      Na stosy dziś rzucają bazarowe śmieci
      Globalnym gniewem szalone południowe dzieci
      Na moście w Awignon tańczą hip-hopem płomieni
      Pokolenia pariasów pozbawione korzeni.

      I na Tygrysu moście sprężonym do skoku
      Janczar Jonny z tresowaną nienawiścią w oku
      Odpowiedzi szuka. Dlaczego strzelać mu kazano
      Dzieci w strzępy rozrywać, burzyć wiosek ściany
      Na czyich to ołtarzach ma składać swe ciało
      Ledwo zakwitłe do życia, co zła nie doznało?

      Nie wie tego Jonny i Omar nie wie
      Jacy to bogowie i na jakim niebie
      Duszami ich się bawią, na hormonach grają
      Za struny nerwów pociągają.

      Lecz bliska już godzina, gdy na sygnał Słońca
      Spiętrzą się biedni świata lawą gorącą
      I bankierskich bogów żądnych tronów, złota
      Uczczą na szubienicach i szafotach.

      E.
    • basiapietrzak Re: Światem zaczęła rzadzić Jesień. 06.11.05, 21:40
      IMIĘ TWOJE

      Zanurzyłam się głęboko w jesieni -
      w pustym parku zbudzonym nad ranem,
      ułożyłam na żwirowej alei
      z martwych liści Twoje imię kochane.

      Ref.: Już za chwilę
      wstanie słońce,
      zliże z liści
      na śniadanie
      krople rosy
      - brylantami się rozświecą.
      Na dzień dobry
      zgodnym chórem
      zawtórują ptaki, które
      nie zdążyły
      i już nigdy nie odlecą.

      Zanurzyłam się głęboko w jesieni,
      brzoza płaczem zaniosła się niemym,
      gdy radosna wkładałam na głowę
      welon mgły, sięgający do ziemi.

      Ref.: Już niedługo
      przyjdą sniegi,
      świat okryją.
      Białym pledem zaśnie słońce,
      ptaki zaczną coraz ciszej ...
      Z okna znów
      powieje chłodem,
      mróz oddechem
      pełnym lodu
      Twoje imię
      gdzieś na szybie wypisze.

      Słowa: W.Jarosz
      Muzyka: K.Żesławski
      • palnick Jesień. 08.11.05, 00:54

        Wiatr
        Największy elektroluks świata
        Wszystkie drzewa
        z liści poomiatał
        I baluje w pustej altanie.
        Spadły liście
        Posnęły wiewiórki,
        Ciała drzew
        Dostały gęsiej skórki,
        Można sprawdzić, panowie i panie.

        *
        Uciekają z ogrodów dziewczyny,
        Wjechaliśmy w hrabstwo Aspiryny,
        Wjechaliśmy dość zdecydowanie.
        Wszystko razem biorąc, krótka mowa:
        Najpierw deszczyk,
        Potem krzyż
        I głowa
        I w łóżeczko, panowie i panie.

        *
        A w łóżeczku
        (Jeśli grypa letka)
        Całkiem miło:
        Książeczka,
        Gazetka,
        Albo słodkie kimanie-drzemanie.
        Jeśli tylko radio nam nie trzeszczy
        I symptomów nie ma zbyt złowieszczych,
        To jest bosko, panowie i panie.

        Ludwik Jerzy Kern
        • aurora.we.mgle Lubię barwy ... 08.11.05, 01:15
          Lubię barwy przymglone, miękkie i spłowiałe,
          Blade tęcze, rzucone w gotyckie arkady -
          I przesiany przez liście lubię promień blady,
          Którym słonce ozłaca tumy spustoszałe.

          Lubię mroki w marmury otulone białe,
          Rozwleczonych kadzideł błękitnawe ślady
          I rzewne, średniowieczne, naiwne ballady -
          W dźwięk gitary zaklęte idylle nieśmiałe.

          I lubię w starych freskach prześnione gawoty,
          I spłowiałych jedwabi romantyczne wonie,
          Miłosnych talizmanów sczerniałe pozłoty

          I tęskną pieśń truwerów na teras balkonie -
          Pieśń miłosną, co lecąc w omszone krużganki
          Nad krosnami samotnej drżała kasztelanki.

          Kazimiera Zawistowska



          • palnick Jesienny quasi erotyk 08.11.05, 19:52

            ***
            Rozgniatałam
            dzisiaj
            w palcach
            białe owoce
            o mokrym wnętrzu
            i
            śliskiej skórce
            -
            moje opuszki
            wiecznie zazdrosne o usta
            zanurzały się
            po raz pierwszy
            w cierpkim pocałunku
            zahaczając niezdarnie
            o zęby nasion
            .
            Zasypiałam
            dzisiaj
            pochłaniając
            zapach surowej jesieni
            -
            nad ranem
            poczułam w ustach
            perfumy
            pijanej mgły
            która
            rozłożyła się nieprzytomna
            po nocnych szaleństwach
            na moich łąkach.
            Jakaś kobieta kradnie zieleń
            napycha nią kieszenie
            usta
            poduszki.
            Złapano ją kilkakrotnie,
            w purpurowej torebce
            znaleziono żółte papiery
            i wypuszczono
            tę rudą wariatkę.

            Magdalena Jawor
            • aurora.we.mgle Re: Jesienny quasi erotyk 08.11.05, 21:03
              to musialy byc te owoce Lychees. Niebo w kubkach smakowych i afrodyzjak to
              jest, zlaszcza lekko podfermentowane.:)

              www.lycheesonline.com/
    • aurora.we.mgle The Falling of the Leaves 08.11.05, 01:48
      Autumn is over the long leaves that love us,
      And over the mice in the barley sheaves;
      Yellow the leaves of the rowan above us,
      And yellow the wet wild-strawberry leaves.
      The hour of the waning of love has beset us,
      And weary and worn are our sad souls now;
      Let us part, ere the season of passion forget us,
      With a kiss and a tear on thy drooping brow.

      William B. Yeats
    • ave.duce Re: SMUTNO 08.11.05, 20:03
      Szumią chmury, szumią drzewa,
      Jesień i jesieni cicha wrzawa,
      Niby sen pożółkła już trawa,
      Na przedmieściu dziś wieczorem jest zabawa,
      On zjawi się tam!
      Będzie tańczyć, słonce moje,
      Z nową swą wybraną!
      A mnie w głowie będzie się kręciło!
      A mnie w piersiach mocno będzie biło!

      Gdybym mogła,
      Gdybym tak mogła
      Wydrzeć sobie serce
      I odrzucić serce
      I być bez serca,
      Byłoby mi lepiej,
      Dużo lepiej,
      Byłoby najlepiej,
      Chociaż nie wiem, nie wiem...
      Smutno! Smutno! Smutno!

      Szumią chmury, szumią drzewa,
      Jesień i w jesiennej cichej wrzawie
      Cienie lamp kołyszą się w trawie,
      Na przedmieściu jest już dawno po zabawie.
      Ciągle w oczach mam,
      Jak on tańczył, słońce moje,
      Patrząc tylko na nią!
      I wciąż w głowie wszystko mi się kręci!
      I wciąż duszno, boli coraz więcej!

      Gdybym mogła,
      Gdybym tak mogła
      Wydrzeć sobie serce
      I być bez serca,
      Byłoby mi lepiej,
      Dużo lepiej,
      Byłoby najlepiej,
      Chociaż nie wiem, nie wiem...
      Smutno! Smutno! Smutno!


      Edward Stachura

      • palnick Re: SMUTNO 09.11.05, 08:24
        Pieśni jesienne i zimowe VI


        Listopad. Pierwszy śnieg.
        I pierwszy szron na skroni.
        Nadchodzi klęski wiek.
        Czas się wieczności broni.
        Odwiało białe mgły.
        Już zima jesień grzebie.
        Jak w oku chłodne łzy,
        Stanęły gwiazdy w niebie.

        Paweł Hertz
        • aurora.we.mgle nie smuccie sie... spiewajcie w deszczu 10.11.05, 01:12
          "Singing In The Rain"

          I'm singing in the rain
          Just singing in the rain
          What a glorious feeling
          I'm happy again
          I'm laughing at clouds
          So dark up above
          The sun's in my heart
          And I'm ready for love
          For love
          Let the stormy clouds chase
          Everyone from the place
          Come on with the rain
          I've a smile on my face
          I'll walk down the lane
          With a happy refrain
          Singing, singing in the rain
          In the rain.

          La...

          I'm singing in the rain
          Just singing in the rain
          What a glorious feeling
          I'm happy again
          I walk down the lane
          With a happy refrain
          I'm singing, singing in the rain
          In the rain
          In the rain

        • ave.duce Re: Póżnojesienny wiersz Pana Cogito 10.11.05, 14:22
          Póżnojesienny wiersz Pana Cogito przeznaczony dla kobiecych pism

          Pora spadania jabłek jeszcze liście się bronią
          rankiem mgły coraz cięższe łysieje powietrze
          ostatnie ziarna miodu pierwsza czerwień klonów
          zabity lis na polu rozstrzelana przestrzeń

          jabłka zejdą pod ziemię pnie podejdą do oczu
          zatrzasną liście w kufrach i odezwie się drewno
          słychać teraz wyraźnie jak planety się toczą
          wschodzi wysoki księżyc przyjm na oczy bielmo


          Tadeusz Różewicz
    • aurora.we.mgle Zapach szczęścia ... 10.11.05, 01:43
      Wtedy paloną kawą pachniało w kredensie
      A zimne, świeże mleko, jak lody, wanilią.
      Kiedy się, mrużąc oczy, orzeszynę trzęsie,
      Po gałęziach w olśnieniu pędzi liści milion.
      Żywiołem zachłyśnięty, zziajany w rozpędzie,
      Ileś pokrzyw posiekał, ile traw stratował!
      A kijem obtłukując szyszki i żołędzie
      Ileżeś mil po drzewach małpio przecwałował!
      I wszystko to w ognistej pamięci dziś błyska.
      Ciska się małe, szybkie, gorąco, daleko...
      I szczęście pachnie kawą. I chłoniesz je z bliska.
      A chłód w pokoju sączy waniliowe mleko.

      Julian Tuwim
      • palnick J e s i e ń 11.11.05, 21:59


        Jesień przychodzi za wcześnie.
        Jeszcze kwitną piwonie, jeszcze
        pszczoły budują idealne państwo,
        gdy nagle na polach zabłysną
        zimne bagnety jesieni i zerwie się wiatr.


        Skąd idzie jesień, czemu niszczy
        marzenia, zielone altany i pamięć ?
        Obce mocarstwo wchodzi w cichy las,
        złość nadciąga, idzie dżuma
        i dym pożaru, ochrypłe okrzyki Tatarów


        Jesień zrywa liście z drzew i nazwy,
        owoce. Jesień zaciera ślady, granice,
        gasi lampy, świece, gromnice; młoda
        jesień z purpurą na wargach całuje
        śmiertelnie żywe istoty i kradnie życie.


        Płyną soki i krew płynie ofiarna,
        płynie oliwa i wino, i rzeki płoną,
        żółte rzeki wzdęte padliną,
        przekleństwo płynie, płynie błoto, lawa, lawina


        Biegnie jesień zdyszana i noże
        błękitne świecą w jej niemym spojrzeniu.
        Ona ścina imiona jak zioła sierpem
        ostrym i nie ma litości w jej ogniu,
        oddechu. Idzie anonim, terror, armia czerwona.


        Adam Zagajewski
        • aurora.we.mgle Erotyk wspolczesny...:) 11.11.05, 22:24
          Szkic do erotyku współczesnego

          A przecież biel
          najlepiej opisać szarością
          ptaka kamieniem
          słoneczniki
          w grudniu

          dawne erotyki
          bywały opisami ciała
          opisytwały to i owo
          na przykład rzęsy

          a przecież czerwień
          powinno opisywać się
          szarością słońce deszczem
          maki w listopadzie
          usta nocą

          najplastyczniejszym
          opisem chleba
          jest opis głodu
          jest w nim
          wilgotny porowaty ośrodek
          ciepłe wnętrze
          słoneczniki w nocy
          piersi brzuch uda Kybele

          źródlanym
          przezroczystym opisem
          wody
          jest opis pragnienia
          popiołu
          pustyni
          wywołuje fatamorganę
          obłoki i drzewa wchodzą
          w lustro

          Brak głód
          nieobecność
          ciała
          jest opisem miłości
          jest erotykiem współczesnym

          Tadeusz Rozewicz


          • palnick Idzie jesień 12.11.05, 08:13

            1.
            idzie jesień
            2.
            deszcz zmył
            z chodnika
            grę w klasy
            3.
            wieszcz chciał
            coś powiedzieć
            ale nie zdążył
            mokry liść zamknął mu usta
            teraz patrzy smutno
            spod kamiennych powiek
            4.
            a Chopin grał tak pięknie
            5.
            rozstanie jest jak śmierć
            6.
            delikatne nutki
            deszczowego
            preludium wibrują
            w kryształowym szkle
            7.
            młodość ukryta
            za siecią zmarszczek
            rozsypuje się
            w proch
            8.
            smutny uśmiech losu?
            ... gorzka wolność
            9.
            czarny woal
            okrył martwe pisklę
            10.
            wołanie
            niesie
            wiatr



            Bolesław Łucki
    • aurora.we.mgle w Apollona świetlnej lektyce 11.11.05, 02:15
      Zanim cię gwiezdny wchłonie pył
      i w Drogę Mleczną wplecie
      nie żałuj żeś wśród żywych był
      tego, żeś ludzkie dziecię.

      Nasz ród wadliwy jest i zły
      szympansich genów pomny
      na dzieci własne szczerzy kły
      arogancki, chciwy, ułomny.

      Genów, białek skrzydła ukryte
      w dendrytów, synaps galaktyce
      wzniosą cię na Olimpu szczyty
      w Apollona świetlnej lektyce.

      Nie żałuj bólu i cierpienia
      wspomnij pieszczoty miłości
      jesteś rzeźbą boskiego natchnienia
      kosmicznym dzieckiem wieczności.
      E.
      • palnick Jesień samotnych 12.11.05, 09:57

        Zajeżdża jesień wśród owocobrania.
        Pożółkłe blaski dojrzałych dni lata.
        Lazur się z mrocznych zasłon mgły wyłania.
        Lot ptaków mitem starego tchnie świata.
        Moszcz wytłoczony, na wieczne pytanie
        Odpowiedź ciszy wydzwania kantata.
        I tu, i ówdzie krzyż na nagim stoku;
        Trzoda się gubi w złotolistnym borze.
        Nad staw wypłynął majestat obłoków;
        Wieśniak-maruda ostatkiem sił orze.
        Wieczór powoli ogarnia w cień zmroku
        Strzechy chat starych i czerń skib pod zboże.
        Rychło gwiazd spokój opromieni czoła;
        W mroku izb znowu otucha się wkrada
        I niebo schodzi w postaci anioła
        Z ócz kochających, którym dola rada.
        Zaszumiał szuwar; lęk przejmuje zgoła,
        Gdy nocą rosa z drzew bezlistnych pada.

        George Tarkl
    • ave.duce Re: Listopady liści 12.11.05, 08:28
      Przychodzisz zawsze gdy mnie nie ma,
      zostawiasz list pod wycieraczką.
      I cała klamka pachnie tobą,
      sąsiadkom wzrok się psuje w szparach.

      Wybiegam z listem pod kasztany
      i wszystko płonie, wszystko płonie.
      Spadają liście rozpalone
      i zaglądają mi przez ramię.

      Te wodospady liści,
      te listopady łez.
      Czy wszystko musi gasnąć?
      Czy bardzo tego chcesz?

      A w twoim liście także jesień
      i czułe słowa opadają.
      Już słowo kocham nam pożółkło,
      a słowem zawsze wiatr się bawi.

      A mimo wszystko jest spokojnie,
      bo świat mój miękki i zamszowy.
      Na oślep mogę gnać przed siebie,
      o babie lato rozbić głowę.

      Maryla Rodowicz
      • palnick Jesień 12.11.05, 11:59
        Już liść opada, zżółknieją lasy
        Otrzęsa owoce wrzesień;
        Minęły z latem pogodne czasy,
        Nastaje posępna jesień.
        Gdzie pierwej jasne kwitnęły róże,
        Zostają teraz tam głogi;
        Gdzie pierwej bujne rumiało zboże,
        Ścierń teraz tam kole nogi.
        Podobnym trybem ludzkie podniety
        Błysną, połechcą i giną.
        Z wiekiem uroda i blask kobiety
        Jak wody potoczne płyną.
        Wszystko, co widzim, na świecie mija,
        Wszystko się rychło starzeje.
        Dzień za dniem leci, a czas wywija
        Odmnienne coraz koleje.
        Moje to tylko serce bez zmiany
        Służy statecznie Kostusi.
        Zawsze swe dla niej rozrzewnia rany
        I kochać ja zawsze musi.
        Niechaj rok pory przekształca swoje,
        Na zmiennej ważąc je szali.
        Ja zawsze przy mej Kostusi stoję,
        Jednaki ogień mie pali.
        Lube mi wprawdzie czyni pieszczoty,
        Przez krasę ciała powierzchna;
        Lecz bardziej bawią duszne przymioty,
        Które jej nigdy nie zmierzchną
        Kostunio moja! pięknaś, bo młoda;
        Powabnaś, boś kwiatek świeży.
        Lecz w to nie ufaj: blask i uroda
        Jak wiosna z latem ubieży.
        Ufaj w tym sercu, coć stale kocha.
        I co cię nigdy nie zdradzi:
        W nim się gruntuje miłość niepłocha,
        Której traf żaden nie zgładzi.

        Franciszek Dionizy Kniażnin
        • ave.duce Re: O jesieni wiersz 12.11.05, 15:58
          Ten wybetonowany plac nieba,

          po którym kiedyś będziemy się przechadzać,

          i ten wykrochmalony wiatr,

          szczypiący w nos jak amoniak,

          te drzewa liniejące,

          te liście odkute z czerwonego złota

          przez deszcz,

          to jesień zapisana na kliszy okna,

          którą przepisuję

          hałaśliwą maszyną do pisania,

          siedząc tuż przy nim.

          Moje serce

          trzepoczące na drzewie

          mojego szkieletu

          - jest rdzawym liściem,

          ostatnim,

          jak ten za oknem,

          uwięzły w nurcie wiatru...

          Jego przeznaczeniem

          jest już tylko - spaść.

          Trawy rankiem pocą się

          zimnym potem,

          białym jak białość:

          jej niebieskawy odcień...

          Wiatr zwariował zupełnie

          i wyje już teraz bez przerwy...

          Złote liście

          szarzeją spleśniałą zielenią

          i okazują się tombakiem.

          Wielorękie drzewa,

          przypominające indyjskie boginie,

          wyciagają nagie ramiona ku niebu.

          O coś błagają,

          lecz nie chcą nam tego powiedzieć...

          Jeszcze jedna jesień,

          jak zawsze

          niepodobna do poprzednich...



          Jan Rybowicz
        • ave.duce Re: Ptasie pazurki 13.11.05, 09:00
          Żonie


          I to jest tylko owo rozkazanie.

          Na niebie naszym nie zachodzą usta,
          choć czarne kozły jesiennej pogody
          o nasze plecy próbują poroże.
          Wielkie jest nasze zwoływanie wody
          pod twoje stopy poranione, Panie.

          Na ptasich łapakach już się zbliża pora,
          a nasze ciała są jak wczesna zima.
          Jak dwa schodzące się w mroku jeziora
          opowiadamy się z trwogi sitowiu.
          Od lasu biegną spóźnione przepiórki
          i nasza skóra jest jak śnieg na nowiu
          przez ich sosnowe zraniona pazurki.

          I to jest tylko owo rozkazanie.

          Jak karuzela przechyli się wszystko
          i stopy nasze dotkną wód i ziemi.
          A czas jest bliski i żaden archanioł
          nie będzie toczył nowiu przez pasieki
          na zaprzężone w niedźwiedzie sanie.

          I to jest tylko owo rozkazanie.


          Tadeusz Nowak
    • aurora.we.mgle Nagle – jesienią... 12.11.05, 14:36
      Ach w niepojętej jak potrzebie
      - Nagle
      Na drugim końcu swiata
      Na nowej ziemi
      Pod obcym niebem
      Za oceanem najrozleglejszym
      Bez jakejkolwiek tam przyczyny
      Bez racji jakiejs stamtąd podpowiedzi?
      Nagle – jesienią
      Wyszeptać imię
      I słup powietrza objąć – w zamian?
      Ach w niepojętej być tak potrzebie.

      Leszek Długosz
      • palnick Jesienią... 14.11.05, 13:16
        Zardzewiałe róże jesieni
        patrzą w przestrzeń białą od deszczu -
        deszcz niebo przyszywa do ziemi
        tysiącem ściegów i dreszczów.-

        I wszystko psuje się, paczy
        cieknie, zgnilizną broczy,
        lecz nie na zawsze, z rozpaczy -
        ale na krótko, z rozkoszy.


        Maria Jasnorzewska-Pawlikowska
    • aurora.we.mgle Noc samobójcza 12.11.05, 15:34
      Ta noc bez pożegnania, noc bez gwiazd, noc bez ruchu,
      Długo mi wiatr histeryczny tłumaczył epilog najprostszy,
      aż oto śmierć dzisiejszą ciężko bijąc ukłuł.
      Jestem bezradny jak motyl, motyl nabity na ostrze.
      Rzeka: przez okno widać, stanęła i czeka.
      Przez okno widać miasta nasunięty witraż.
      Na wierszach ślady krwi. Nie przeczytasz
      przeżytych epopei. Nie zobaczysz ani jednego człowieka.
      Odpływam nocą najstraszniejszą, a dokąd -
      - już wszystko jedno, oczy zamkną odwroty w życie jak drzwi,
      ręce jak drewno, ręce jak drewno, ręce jak drewno.
      Już spod nóg stoczył się świat
      wąskim strumykiem krwi
      i tylko czarne szkielety mebli płynąc ode mnie wokoło stoją
      a jutro rano jak dziś:
      przyjdą na okno małe wróble
      i nie spłoszone obejrzą śmierć zastygłą w moim pokoju.
      3 październik 40 r.

      K.K. Baczyński
      • palnick Muchy jesienne 14.11.05, 13:14

        Dla jesiennej tęsknoty,
        Czekającej smutnie,
        Muchy szyją i szyją
        Niewidzialne suknie.
        Okrągłym ruchem ręki
        którą włada nicość,
        Wznoszą się
        W dół i w górę
        Za słoneczną nicią...


        Maria Jasnorzewska-Pawlikowska






    • ius_et_lex Re: 12.11.05, 21:45

      • palnick W jesieni 14.11.05, 16:19
        O cicha, mglista, o smutna jesieni!
        Już w duszę czas twój dziwny, senny spływa,
        przychodzą chmary zapomnianych cieni,
        tęsknota wiedzie je smutna i tkliwa,
        ileż miłości, och, ileż kochania
        umarła przeszłość z naszych serc pochłania,
        z naszych serc biednych, z naszych serc bezdeni...
        Zamykam oczy... Blade ciche cienie
        suną się w liści posępnym szeleście -
        jak obłok światło niesie je wspomnienie...
        O dni umarłe! o dni! gdzież jesteście?...
        Co pozostało po was?... Ach! daleko,
        daleko kędyś toczycie się rzeką
        szarą i mętną w głąb puszcz i w milczenie...

        Kazimierz Tetmajer
    • ius_et_lex Re: Jesienny ślepiec z mandoliną 12.11.05, 21:48
      jesienny ślepiec
      rwie struny mandoliny
      niczym własne włosy
      fałszując pod nosem
      melodię sprzed lat

      podobny do nosorożca
      pragnącego zanucić arię motyla

      starzec bez głosu słuchu ni perspektyw
      ostała mu się wola grania
      uparta chęć przetrwania
      pożal się boże
      zapamiętałość w fałszowaniu

      czy nie jesteśmy do niego podobni
      kalikujący dzień za dniem
      nie znający nut przeznaczenia

      o obłędna ma melodio
      rwąca się sensów kakofonio
      Ktoś przysłuchując się temu z Góry
      zatyka uszy


      Józef Baran
      • aurora.we.mgle a co masz przeciw jesiennym slepcom?:) 13.11.05, 01:15
        czyz oni nie maja prawa do zycia, a tym bardziej do grania na mandolinie?
        czyzbys nie wiedzial, ze slepota zaostrza inne zmysly, zwlaszcza sluch?
        Zalecam ci posluchac Andrea Bocelli! Rozplyniesz sie:).
        • palnick Jesień 15.11.05, 08:48
          Jest jesień - nie mogę rano wstać
          Jest jesień - cały dzień mógłbym spać
          Czy wiesz jak nieprzyjemnie jest po ciemku musieć wstać?
          Pewnie nie wiesz?

          Posłuchaj jak bije serce moje
          Dwa razy prawie szybciej niż kiedy normalnie
          Gdy nagi wiosną leżę w trawie właściwie prawie śpię
          O kurde!...

          Jest jesień - niedługo święta już
          Nie znoszę tych katolickich póz...
          Co z Bogiem może mieć wspólnego
          że ludzie żrą jak świnie ?
          to szybko minie...

          Na szczęście jest jeszcze wazelina
          Jesienią ta mnie przy duszy trzyma...

          Inaczej bym zakopał się po szyję i już spał
          Rady bym nie dawał...

          Nareszcie po zimie wiosna jest
          Na szczęście cykliczny Boga gest...
          Ustawił tak na wieki świat że wszystko kręci się

          Kazik Staszewski
        • ius_et_lex Re: a co masz przeciw jesiennym slepcom?:) 15.11.05, 14:39
          Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi. ZACYTOWAŁEM wiersz, który - wg mnie -
          mieści się w tym wątku.
          Andreę Bocelliego słyszałem - nie tylko, że się nie "rozpłynąłem",
          ale od tamtej pory unikam Andrei jak ognia.
    • ave.duce Re: Jesienne liście 15.11.05, 07:49
      Jesienne liście jęczą
      Pod butami przechodniów
      Zdejmuję buty
      Idę na palcach

      Piotr Kitrasiewicz
      • palnick Jesienne liście 15.11.05, 08:05
        L i ś c i e

        Za oknem jesień
        Liście, jeden po drugim
        Szukają miejsca
        Gdzie mogłyby przezimować
        Lecz zanim lekki puch
        Pokryje ich skręcone ciała
        Będą złocic się i czerwienic
        Na czarnym asfalcie ulicy.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka