zbychooo
12.10.05, 12:52
Partie z którymi do niedawna wiązaliśmy wielkie nadzieje, trochę za ostro
zaczęły konkurować ze sobą i mam wątpliwości czy da się to jeszcze posklejać.
Przed wyborami parlamentarnymi nie było jeszcze tak źle – PO kampanię
przespała, PiS delikatnie podszczypywał PO ale w sumie było O.K. Schody
zaczęły się wtedy, gdy obie partie podjęły walkę na śmieć i życie, aby zdobyć
fotel prezydenta RP.
PO walczy bo wie, że bez swego prezydenta będzie nikim w koalicji. PiS walczy
rozochocony wygraną w wyborach parlamentarnych bo wie, że bez prezydenta
Kaczyńskiego będzie im ciężko wywiązać się z obietnic przedwyborczych. Ostra
rywalizacja trwa.
Nie będę rozstrzygał kto gra ostrzej, bo gdy czytam wypowiedzi forumowiczów,
to widzę, że zdania są równo podzielone, tak jak ich sympatie polityczne.
Dziwię się tylko, że zwolennicy obu tych partii tak zapędzili się we
wzajemnych atakach na siebie i zapomnieli o tym, że PO i PiS szły do wyborów z
hasłami odnowy moralnej. Partie te otrzymały ogromny kredyt zaufania Polaków,
którzy uwierzyli im, że teraz będzie lepiej. Mieli pokazać nam, że
przyzwoitość w polityce jest możliwa, a co pokazali w ostatnich tygodniach? Co
zaproponowali swoim wyborcom? Okazało się, że już na starcie beztrosko
roztrwonili nadzieję i wiarę ludzi, którzy im zaufali.
Wiem, że apele o umiar i pohamowanie się akurat w tym momencie nie mają sensu
– oba sztaby idą na noże widać to nawet na FK gdzie jak grzyby po deszczu
wyskakują nowi ludzie, zakładają coraz bardziej niedorzeczne wątki o
kandydatach na prezydenta.
Nawet jeśli po wyborach uda się to posklejać, to wątpię żeby dalsza współpraca
koalicji POPiS przetrwała więcej niż 2 lata. Dlatego szanowni forumowicze
zanim założycie kolejny wątek o Tusku pracującym dla Stasi czy Kaczyńskim
dobijającym hospicja pomyślcie o przyszłym rządzie koalicyjnym - Samoobrony,
SLD i PSL.