goniacy.pielegniarz
12.11.05, 10:39
Nie ulega chyba najmniejszych wątpliwości, że w takim kształcie, w jakim go
stworzył obecnie Jarosław Kaczyński, ten układ długo nie przetrwa. I nie
przysłonią tego bardzo emocjonalne i udarzające w najwyższe tony patriotyzmu
opinie. No to najwięksi "patrioci" mają swój ukochany rząd. Wreszcie po
szesnastu latach się doczekali. Tylko jakie to ma znaczenie? Prawidłowości
rządzące polską polityką, ale przede wszystkim fakt, że ludzie dochodzący do
władzy niczego się nie uczą na błędach swoich poprzedników, są jednak czymś
realnym, czego się nie przeskoczy przy pomocy wielkich słów. Istnieje
oczywiście możliwość, że PiS i rząd okażą się spełniać oczekiwania społeczne,
ale naprawdę patrząc na to wszystko, co się dzieje, trudno sobie wyobrazić, że
skończy się to inaczej niż w przypadku poprzedników. I to nie sam rząd
wykończy nowy układ, ale jego zaplecze parlamentarne, z PiSem na czele.
Jest jednak jedna szansa dla nowego układu, a przede wszystki, dla samego PiSu
oraz jego szefa. Taką szansą mógłby być brak wyrazistej i realnej alternatywy.
Sytuacja byłaby nieco podobna do tej, z którą mamy do czynienia przy każdych
kolejnych wyborach, czyli z faktem, że "oni wszyscy już byli i rządzili".
Czyli po prostu z ciągłym wybieraniem przez ludzi spośród tych samych twarzy,
z tych samych środowisk od czasu Okrągłego Stołu i jednoczesną nienawiścią
tychże ludzi w stosunku do tych, których wybierają. To nie jest żaden wielce
tajemniczy paradoks. Tutaj po prostu można powiedzieć, że, gdy się nie ma, co
się lubi, to się lubi, co się ma. Czyli jednym słowem, brak poważnej i realnej
alternatywy wymusza na ludziach takie a nie inne wybory. I tak w kółko.
Podobna sytuacja mogłaby zacząć się tworzyć, gdyby nie zaistniała wyraźna
alternatywa dla układu, w którym rozgrywa PiS. Mielibyśmy wtedy do czynienia z
zawężeniem wcześniejszego błędnego koła, w którym zawsze wygrywałby określony
układ. W takiej czy innej formie, ale jednak zawsze. Z PiSem jako głównym
rozgrywającym oczywiście. Być może, nie byłoby to wieczne, ale ze dwie, trzy
kadencje moglibyśmy się tak prześlizgiwać. To byłaby komfortowa sytuacja dla
Jarosława Kaczyńskiego(a także dla jego brata przy reelekcji), bo jest po
prostu dobry w te klocki i świetnie się czuje w dziwacznych konstrukcjach,
natomiast chyba dużo gorzej w otwartej i przejrzystej polityce.
Odejście Platformy do opozycji i postawienie się w roli twardego recenzenta na
pewno szkodzi takiemu scenariuszowi. Ewentualna miękkość PO w Sejmie i słaba
wyrazistość nie stwarzałyby wyraźnej alternatywy dla stolika karcianego, przy
którym karty rozdaje Jarosław Kaczyński.
Dlatego właśnie, przy ostrej opozycji, punktującej rządzących, a PRZEDE
WSZYSTKIM przy tym, że polska prawica nie potrafi uczyć się na błędach innych
i popada w jakiś straszliwy amok, raczej pewne jest, że ten układ skończy się
szybko i upadek może być tak samo głośny, jak głośne było zwycięstwo. U nas
cztery lata to wieczność. Przypomnijcie sobie, jak wyglądała Polska cztery
lata temu i co sobie myśleliście, gdy SLD obejmowało pełnię władzy. Czy
spodziewaliście się, że już za cztery lata wyniki wyborów parlamentarnych i
prezydenckich będą takie, jakie są dzisiaj? Szczerze wątpię. Czekają nas
następne cztery lata i to, co trudno sobie wyborazić dzisiaj, jutro może stać
się bardzo łatwo rzeczywistością.
Ale nie mo co płakać. Zawsze będziemy mogli sobie wytłumaczyć, dlaczego się
nie udało. Zawsze będziemy mogli znaleźć winnych. Przecież to nie jest trudne
i możemy zacząć to robić już dzisiaj. Przewidywalność w tym przypadku nie jest
czymś nadzwyczajnym. Dlaczego się nie uda? Kto przeszkodzi w naprawie i odnowie?
układ
media
PO...
Dajcie więcej. Przecież możemy na to pytanie odpowiedzieć już dzisiaj.