Gość: JAK
IP: *.chello.pl / *.chello.pl
12.10.02, 11:39
Wczoraj w godzinach popoludniowych na przystanku Dietla jakis pijany
mezczyzna pobil innego. Grozil ludziom, ktorzy chcieli pomoc poszkodowanemu.
Wezwano Policje.
Radiowoz przyjechal po kilkunastu minutach (bez sygnalu), z czego kilka stal
na przelaczce przed wiaduktem. W tym czasie motorniczy tramwaju, pomimo
nawolywan ludzi, odjechal z (pozniejszym) poszukiwanym w srodku.
Zastanawia mnie, czy funkcjonariusze nie mogli wysiasc, gdy radiowoz stal na
swiatlach i przejsc te kilkadziesiat metrow pieszo. Wtedy ujeliby
poszukiwanego.