IP: *.ipt.aol.com 03.11.02, 22:54
Nurtuje mnie pewne pytanie i muszę je zadać: "Czy to że Pan jest niewierzący
ukształtowało się na podstawie Pana głębokiej wiedzy o początkach
chrześcijaństwa?"


Pozdrawiam, liczę na odpowiedź
Piotrek
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.02, 08:19
      Gość portalu: Piotrek napisał(a):
      Nurtuje mnie pewne pytanie i muszę je zadać: "Czy to że
      Pan jest niewierzący ukształtowało się na podstawie Pana
      głębokiej wiedzy o początkach chrześcijaństwa?"
      K: Przyjmuje to pytanie za "genuine" i bez podtekstow.
      Moja wiedza o początkach chrześcijaństwa jest raczej
      fragmentaryczna. W odroznieniu od Jerzyka zdaje sobie
      sprawe, ze sie moge jeszcze wiele nauczyc w "tym temacie"...
      Moj agnostycyzm ma zas takie glowne zrodla, jak:
      - sprzecznosci i nielogicznosci w Biblii (wniosek: zostala
      ona napisana przez ludzi, a nie przez mitycznego
      wszechwiedzacego Boga);
      - wielosc religii (wniosek: zadna nie moze byc prawdziwa,
      bo prawdziwa by juz dawno zwyciezyla);
      - istnienie zla, i to skrajnego (wniosek: Bog, nawet jak
      istnieje, nie jest ani wszechmocny ani wszechdobry, czyli
      ze nie jest Bogiem, a najwyzej bozkiem).
      Kagan z pozdr.

      • Gość: Piotrek Re: Do Kagana IP: *.ipt.aol.com 04.11.02, 10:38
        Pytanie było jak najbardziej szczere i bez podtekstów. Z tego co piszecie
        Panowie na forum (Pan, Jerzy i inni) widzę że Wasze wiadomości są daleko inne
        niż te którymi karmiono mnie na lekcjach religii.
        No chyba że nie uważałem ... :-)


        Pozdrawiam, dziekuję za odpowiedź
        Piotrek
        • Gość: babariba Re: Do Piotrka IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 10:58
          Gość portalu: Piotrek napisał(a):

          > Pytanie było jak najbardziej szczere i bez podtekstów. Z tego co piszecie
          > Panowie na forum (Pan, Jerzy i inni) widzę że Wasze wiadomości są daleko inne
          > niż te którymi karmiono mnie na lekcjach religii.
          > No chyba że nie uważałem ... :-)
          >
          > Pozdrawiam, dziekuję za odpowiedź
          > Piotrek
          ****************************

          Chyba nie uważałeś. Popraw się
          • Gość: Piotrek Pokuta IP: 207.30.78.* 04.11.02, 16:39
            W ramach poprawy/pokuty/edukacji czytam Wasze posty. Dowiaduję się dużo więcej
            niż z ambony szkolno-kościelnej.
            Chociaż jak twierdzi Lechu Wałęsa: "Człowiek całe życie się uczy i głupi
            umiera ..."
      • douglasmclloyd Re: Do Kagana 04.11.02, 16:21
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Gość portalu: Piotrek napisał(a):
        > Nurtuje mnie pewne pytanie i muszę je zadać: "Czy to że
        > Pan jest niewierzący ukształtowało się na podstawie Pana
        > głębokiej wiedzy o początkach chrześcijaństwa?"
        > K: Przyjmuje to pytanie za "genuine" i bez podtekstow.
        > Moja wiedza o początkach chrześcijaństwa jest raczej
        > fragmentaryczna. W odroznieniu od Jerzyka zdaje sobie
        > sprawe, ze sie moge jeszcze wiele nauczyc w "tym temacie"...
        > Moj agnostycyzm ma zas takie glowne zrodla, jak:
        > - sprzecznosci i nielogicznosci w Biblii (wniosek: zostala
        > ona napisana przez ludzi, a nie przez mitycznego
        > wszechwiedzacego Boga);

        > - wielosc religii (wniosek: zadna nie moze byc prawdziwa,
        > bo prawdziwa by juz dawno zwyciezyla);

        Nie przyszło ci do głowy, że wszystkie mogą być prawdziwe?

        > - istnienie zla, i to skrajnego (wniosek: Bog, nawet jak
        > istnieje, nie jest ani wszechmocny ani wszechdobry, czyli
        > ze nie jest Bogiem, a najwyzej bozkiem).
        > Kagan z pozdr.
        >
      • Gość: Marek Re: Do Kagana IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.02, 21:23
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Gość portalu: Piotrek napisał(a):
        > Nurtuje mnie pewne pytanie i muszę je zadać: "Czy to że
        > Pan jest niewierzący ukształtowało się na podstawie Pana
        > głębokiej wiedzy o początkach chrześcijaństwa?"
        > K: Przyjmuje to pytanie za "genuine" i bez podtekstow.
        > Moja wiedza o początkach chrześcijaństwa jest raczej
        > fragmentaryczna. W odroznieniu od Jerzyka zdaje sobie
        > sprawe, ze sie moge jeszcze wiele nauczyc w "tym
        temacie"...
        > Moj agnostycyzm ma zas takie glowne zrodla, jak:
        > - sprzecznosci i nielogicznosci w Biblii (wniosek: zostala
        > ona napisana przez ludzi, a nie przez mitycznego
        > wszechwiedzacego Boga);
        > - wielosc religii (wniosek: zadna nie moze byc prawdziwa,
        > bo prawdziwa by juz dawno zwyciezyla);
        > - istnienie zla, i to skrajnego (wniosek: Bog, nawet jak
        > istnieje, nie jest ani wszechmocny ani wszechdobry, czyli
        > ze nie jest Bogiem, a najwyzej bozkiem).
        > Kagan z pozdr.
        >
        Bog Biblii napisac nie mogl ,gdyz znaczylo by to jego
        istnienie materialne .Wiara dotyczy Boga a nie
        religii.Zlo pochodzi od ludzi a nie od Boga.
        Pozdrowienia Marek.
        P.S.Odnoszac sie do Piotrka ,nie bylbym pewien czy Kagan
        jest niewierzacy.Na pewno odnosi sie z duzym krytycyzmem
        do wiary.
    • Gość: J.K. Kagan, dobrze, ale... IP: *.de / 192.120.171.* 04.11.02, 08:46
      nie mam czasu na dyskusje religijne i nie chce tego rozwijac...
      Ale: danie czlowiekowi WOLNEJ WOLI automatycznie zaklada, ze:
      1. Bog nie ingeruje zazwyczaj w sprawy ziemskie
      2. Czlowiek aby poznac i docenic dobro, musi poznac zlo...
      - A to zaklada dalej istnienie kogos, (czy czegos) w rodzaju Szatana...
      • Gość: Kagan Re: Kagan, dobrze, ale... IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.02, 08:57
        Gość portalu: J.K. napisał(a):
        nie mam czasu na dyskusje religijne i nie chce tego
        rozwijac... Ale: danie czlowiekowi WOLNEJ WOLI
        automatycznie zaklada, ze:
        1. Bog nie ingeruje zazwyczaj w sprawy ziemskie
        K: Czyzby? A prawie caly ST, a Ewangelie, ktore opisuja
        przeciez BEZPOSREDNIA ingerencje Boga w sprawy ludzi?

        2. Czlowiek aby poznac i docenic dobro, musi poznac zlo...
        - A to zaklada dalej istnienie kogos, (czy czegos) w
        rodzaju Szatana...
        K: OK, ale mowa byla o SKRAJNYM zle!
        Pozdr.
        Kagan
      • Gość: babariba Która Matka Boska lepsza? IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 09:21
        Gość portalu: J.K. napisał(a):

        > nie mam czasu na dyskusje religijne i nie chce tego rozwijac...
        > Ale: danie czlowiekowi WOLNEJ WOLI automatycznie zaklada, ze:
        > 1. Bog nie ingeruje zazwyczaj w sprawy ziemskie
        *************************************************

        babariba: Jak to NIE INGERUJE??? A SODOMA z GOMORĄ to pryszcz? A PLAGI EGIPSKIE?

        *************************************************

        > 2. Czlowiek aby poznac i docenic dobro, musi poznac zlo... - A to zaklada
        dalej istnienie kogos, (czy czegos) w rodzaju Szatana...

        *************************************************

        babariba: A po co komu do tego szatan? Nie wystarczy zasada NIE RÓB DRUGIEMU,
        CO TOBIE NIEMIŁE?

        *************************************************

        babariba: Trudno o tym mówić w krótkim post'cie, ale z treści choćby St.
        Testamentu widać wyraźnie, że księga ta, to dziwaczne pomieszanie czysto
        pragmatycznych wskazówek dotyczących codziennego życia koczowniczego ludu
        Izraelitów z próbami ZROZUMIENIA i WYJAŚNIENIA sobie SENSU BYCIA na świecie.
        Próbami zrozumienia i wyjaśnienia zjawisk, które prze nastęnych parę tysięcy
        lat potrafiła wyjaśnić nauka.
        I dlatego dzisiaj dyskutowanie o tym DLACZEGO ktoś wierzy, albo nie wierzy, nie
        ma specjalnego sensu.
        Bo równie uprawnione są twierdzenia, że Bóg JEST, jak i, że Go NIE MA.
        Tyle to ma treści, co rozważania, KTÓRA Matka Boska jest lepsza? Częstochowska,
        czy Licheńska np.
        pzdr, G_rz
        • Gość: Kagan Re: Która Matka Boska lepsza? IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.02, 09:28
          Kagan: PIEKUTOWSKA! Nie pytaj czemu, bo to jest DOGMAT, i
          juz! ;)

          Gość portalu: babariba napisał(a):
          Gość portalu: J.K. napisał(a):
          nie mam czasu na dyskusje religijne i nie chce tego
          rozwijac...Ale: danie czlowiekowi WOLNEJ WOLI
          automatycznie zaklada, ze:
          1. Bog nie ingeruje zazwyczaj w sprawy ziemskie
          *************************************************
          babariba: Jak to NIE INGERUJE??? A SODOMA z GOMORĄ to
          pryszcz? A PLAGI EGIPSKIE?
          K: A POTOP? OBA, bo jak katolicki P. Bog mogl dopuscic
          szwedzkich lutrow do arcykat. RP?
          *************************************************
          2. Czlowiek aby poznac i docenic dobro, musi poznac
          zlo... - A to zaklada dalej istnienie kogos, (czy
          czegos) w rodzaju Szatana...
          *************************************************
          babariba: A po co komu do tego szatan? Nie wystarczy
          zasada NIE RÓB DRUGIEMU, CO TOBIE NIEMIŁE?
          K: Szatan musi byc od tych NIE-milych rzeczy... ;)
          *************************************************
          babariba: Trudno o tym mówić w krótkim post'cie, ale z
          treści choćby St. Testamentu widać wyraźnie, że księga
          ta, to dziwaczne pomieszanie czysto pragmatycznych
          wskazówek dotyczących codziennego życia koczowniczego ludu
          Izraelitów z próbami ZROZUMIENIA i WYJAŚNIENIA sobie
          SENSU BYCIA na świecie.
          K: Miala ona conajmniej 4 autorow!

          Próbami zrozumienia i wyjaśnienia zjawisk, które przez
          nastęnych parę tysięcy lat potrafiła wyjaśnić nauka.
          I dlatego dzisiaj dyskutowanie o tym DLACZEGO ktoś
          wierzy, albo nie wierzy, nie ma specjalnego sensu.
          K: ???
          Bo równie uprawnione są twierdzenia, że Bóg JEST, jak i,
          że Go NIE MA.
          K: ??? Jaki masz naukowy dowod na istnienie Boga?

          Tyle to ma treści, co rozważania, KTÓRA Matka Boska jest
          lepsza? Częstochowska, czy Licheńska np.
          K: Juz pisalem, ze PIEKUTOWSKA!
          Pozdr.!
          • Gość: babariba oj, Kaganie IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 09:54
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Kagan: PIEKUTOWSKA! Nie pytaj czemu, bo to jest DOGMAT, i
            > juz! ;)
            >
            > Gość portalu: babariba napisał(a):
            > K: Juz pisalem, ze PIEKUTOWSKA!
            > Pozdr.!
            ***********************************************

            Kagan, nie rób sobie jaj z Matek Boskich. To po pierwsze.
            A jeżeli wrócić do praktyki konfesyjnej, to mądralo odpowiedz, dlaczego w
            czasie wizyt JP II w RP III na wielu ołtarzykach wystawianych w oknach najwyżej
            był JP II, potem MB (różna), a najniżej JCh.?
            Gdzie masz tu jakieś dogmaty???
            Gdzie jest dogmat o JP II?
            pzdr, G_rz
            • Gość: Kagan Re: oj, Kaganie IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.02, 10:16
              Kagan: Najlepsza jest Matka Boska PIEKUTOWSKA! Nie pytaj
              czemu, bo to jest DOGMAT, i juz! ;)
              B: Kagan, nie rób sobie jaj z Matek Boskich. To po pierwsze.
              K: A to czemu? Matka Boska to tzw. sprzecznosc sama w
              sobie (Bog, jako z definicji WIECZNY, nie ma ani poczatku
              ani konca, ani rodzicow ani tez potomstwa, jest bytem
              "samym w sobie"). Stad owa "Matke Boska", jako byt
              absurdalny, a wiec ZBYTECZNY, ucinam brzytwa Ockhama! ;)
              I moge sobie robic jajca z czegos, co jest jednym wielkim
              ABSURDEM, czyli niedorzecznoscia! Bynajmniej tym nie moge
              obrazic ani Allacha, ani Jehowy, bo oni NIE maja zadnych
              matek (zapytaj o to mulle czy rabina)!

              B: A jeżeli wrócić do praktyki konfesyjnej, to mądralo
              odpowiedz, dlaczego w czasie wizyt JP II w RP III na
              wielu ołtarzykach wystawianych w oknach najwyżej
              był JP II, potem MB (różna), a najniżej JCh.?
              K: Polski katoliczym, to religia poganska i
              politeistyczna. Glownym idolem polaczkow-katoli jest
              niejaki Wojtyla (Karol), pozniej zydowka Miriam i zydek
              Jeszu(a), nieslubny synalek owej Miriam. To sa DOGMATY
              tzw. polskokatolicyzmu...:(

              B: Gdzie masz tu jakieś dogmaty??? Gdzie jest dogmat o JP II?
              K: To jest (na razie) dogmat szeptany, a nie pisany... ;)
              Ewangelie tez nie byly od razu spisane!
              Pozdr.
              Kagan
              • Gość: babariba Do Kagana z brzytwą IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 10:53
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Kagan: Najlepsza jest Matka Boska PIEKUTOWSKA! Nie pytaj zemu, bo to jest
                DOGMAT, i juz! ;)
                >
                > B: Kagan, nie rób sobie jaj z Matek Boskich. To po pierwsze.
                >
                > K: A to czemu? Matka Boska to tzw. sprzecznosc sama w sobie (Bog, jako z
                definicji WIECZNY, nie ma ani poczatku ani konca, ani rodzicow ani tez
                potomstwa, jest bytem "samym w sobie"). Stad owa "Matke Boska", jako byt
                absurdalny, a wiec ZBYTECZNY, ucinam brzytwa Ockhama! ;) I moge sobie robic
                jajca z czegos, co jest jednym wielkim ABSURDEM, czyli niedorzecznoscia!
                Bynajmniej tym nie moge obrazic ani Allacha, ani Jehowy, bo oni NIE maja
                zadnych matek (zapytaj o to mulle czy rabina)!
                >
                > B: A jeżeli wrócić do praktyki konfesyjnej, to mądralo odpowiedz, dlaczego w
                czasie wizyt JP II w RP III na wielu ołtarzykach wystawianych w oknach najwyżej
                > był JP II, potem MB (różna), a najniżej JCh.?
                >
                > K: Polski katoliczym, to religia poganska i politeistyczna. Glownym idolem
                polaczkow-katoli jest niejaki Wojtyla (Karol), pozniej zydowka Miriam i zydek
                Jeszu(a), nieslubny synalek owej Miriam. To sa DOGMATY tzw.
                polskokatolicyzmu...:(
                >
                > B: Gdzie masz tu jakieś dogmaty??? Gdzie jest dogmat o JP II?
                >
                > K: To jest (na razie) dogmat szeptany, a nie pisany... ;) Ewangelie tez nie
                byly od razu spisane!
                > Pozdr.
                > Kagan
                ******************************************

                Bezwzględny czegoś jesteś Kaganie. I zero w tobie empatii.
                Jeśli człowiek potrzebuje mieć sobie MB Piekutowską, to se ją będzie miał wbrew
                wszelkim obrzydzaniom z drugiej strony świata, stamtąd, gdzie nawet piwo muszą
                pić z kufli odwróconych do góry nogami.
                To żadna droga.
                Bo przecież wiara w niezliczone MB, to przede wszystkim potrzeba zrzucenia z
                siebie odpowiedzialności. Za siebie i za własne działania.
                I nic na to nie pomoże obrzydzanie bajek ze St., czy N. Testamentów.
                Kultu MB w Testamentach np. nie ma i co?
                - Kult (choćby w III RP) praktyczny jest! I będzie! Długo jeszcze.
                ****
                A o dobroczynnych wpływach udziału w czarodziejskich praktykach, za chwilę
                pzdr, G_rz
                • Gość: babariba Do Kagana. Jedziemy dalej... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 11:42
                  Mam ja szwagra, który spędził kilka lat w "sekcie" (wg. definicji kk).
                  I to w "sekcie" niechrześcijańskiej Kaganie miły.
                  Pobyt ten wpłynął na mojego powinowatego BARDZO POZYTYWNIE.
                  Chociaż także tam domagano się od niego uczestnictwa w różnych czarodziejstwach.
                  Uczestniczył w nich, bo praktycznie nie było możliwości zwolnienia od tych
                  wymogów.
                  Ale mój szwagier sam tego chciał.
                  Normy obowiązujące w "sekcie" szwagier interioryzował i MA JE W ŚRODKU do
                  dzisiaj, chociaż od kilku lat z "sektą" ową nie ma nic wspólnego.
                  I dlatego nie ma sensu rozważania, która MB jest ważniejsza, albo które bajki z
                  Testamentów są mniej od innych prawdopodobne.
                  Ważne jest co która "sekta" (włączając w to kk) swoim członkom narzuca, i czego
                  od nich wymaga.
                  Sekta pt. kk, jest dobra przede wszystkim dla swoich funkcjonariuszy, chociaż
                  dla członków też.
                  Mówi bowiem: "możesz być bydlęciem przez całe życie, abyś się tylko na łożu
                  śmierci nawrócił..."
                  Gdzie jej do praktycznego rygoryzmu choćby protestatnyzmu, który WYMAGA od
                  wyznawcy przez całe życie?..
                  *****
                  Dlatego nie ma sensu Kaganie wojna z zapisami doktrynalnymi, należy dyskutować
                  o sensowności PRAKTYKI RELIGIJNEJ.
                  Ot co...
                  pzdr, G_rz
                  • Gość: Kagan Re: Do Kagana. Jedziemy dalej... IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.02, 12:17
                    Gość portalu: babariba napisał(a):
                    Mam ja szwagra, który spędził kilka lat w "sekcie" (wg.
                    definicji kk). I to w "sekcie" niechrześcijańskiej
                    Kaganie miły.
                    k: Znam to, bo mialem ciocie "Jehowe"...:(

                    Pobyt ten wpłynął na mojego powinowatego BARDZO
                    POZYTYWNIE. Chociaż także tam domagano się od niego
                    uczestnictwa w różnych czarodziejstwach.
                    Uczestniczył w nich, bo praktycznie nie było możliwości
                    zwolnienia od tych wymogów. Ale mój szwagier sam tego
                    chciał. Normy obowiązujące w "sekcie" szwagier
                    interioryzował i MA JE W ŚRODKU do dzisiaj, chociaż od
                    kilku lat z "sektą" ową nie ma nic wspólnego.
                    K: Jak widac, to raczej ma, i to sporo...;)

                    I dlatego nie ma sensu rozważania, która MB jest
                    ważniejsza, albo które bajki z Testamentów są mniej od
                    innych prawdopodobne. Ważne jest co która "sekta"
                    (włączając w to kk) swoim członkom narzuca, i czego
                    od nich wymaga.
                    K: Ale to sie wiaze z ich ideologia...

                    Sekta pt. kk, jest dobra przede wszystkim dla swoich
                    funkcjonariuszy, chociaż dla członków też.
                    K: Zalezy dla ktorych. Sa tam bowiem "rowni i rowniejsi"...;)

                    Mówi bowiem: "możesz być bydlęciem przez całe życie, abyś
                    się tylko na łożu śmierci nawrócił..."
                    Gdzie jej do praktycznego rygoryzmu choćby
                    protestatnyzmu, który WYMAGA od wyznawcy przez całe życie?..
                    K: Zaloze sie, ze tam tez sa pewne skroty, oplacane w
                    walucie lub innych poszukiwanych dobrach materialnych.
                    Pastor tez czlowiek, ma na dodatek rodzine, wiec musi z
                    czegos zyc...

                    Dlatego nie ma sensu Kaganie wojna z zapisami
                    doktrynalnymi, należy dyskutować o sensowności PRAKTYKI
                    RELIGIJNEJ.
                    K: Praktyka opiera sie zawsze na jakiejs TEORII, chocbys
                    sobie nawet z tego nie zdawal sprawy...
                    Pozdr.
                • Gość: Kagan Re: Do Kagana z brzytwą IP: *.vic.bigpond.net.au 04.11.02, 12:29
                  Kagan: Najlepsza jest Matka Boska PIEKUTOWSKA! Nie pytaj
                  czemu, bo to jest DOGMAT, i juz! ;)
                  B: Kagan, nie rób sobie jaj z Matek Boskich. To po pierwsze.
                  K: A to czemu? Matka Boska to tzw. sprzecznosc sama w
                  sobie (Bog, jako z definicji WIECZNY, nie ma ani
                  poczatku ani konca, ani rodzicow ani tez potomstwa, jest
                  bytem "samym w sobie"). Stad owa "Matke Boska", jako byt
                  absurdalny, a wiec ZBYTECZNY, ucinam brzytwa Ockhama! ;)
                  I moge sobie robic jajca z czegos, co jest jednym wielkim
                  ABSURDEM, czyli niedorzecznoscia!
                  Bynajmniej tym nie moge obrazic ani Allacha, ani Jehowy,
                  bo oni NIE maja zadnych matek (zapytaj o to mulle czy
                  rabina)!
                  B: A jeżeli wrócić do praktyki konfesyjnej, to mądralo
                  odpowiedz, dlaczego w czasie wizyt JP II w RP III na
                  wielu ołtarzykach wystawianych w oknach najwyżej
                  był JP II, potem MB (różna), a najniżej JCh.?
                  K: Polski katoliczym, to religia poganska i
                  politeistyczna. Glownym idolem polaczkow-katoli jest
                  niejaki Wojtyla (Karol), pozniej zydowka Miriam i zydek
                  Jeszu(a), nieslubny synalek owej Miriam. To sa DOGMATY
                  tzw. polskokatolicyzmu...:(
                  B: Gdzie masz tu jakieś dogmaty??? Gdzie jest dogmat o JP II?
                  K: To jest dogmat de facto, jeszcze nie skodyfikowany!
                  Dogmaty o niepokalanym poczeciu, wniebowzieciu,
                  zmartchwystaniu, nieomylnosci papieza itp. tez NIE od
                  razu byly spisane i skodyfikowane! Na poczatku byly tylko
                  pomyslami czekajacymi na oficjalna aprobate! Musze ci to
                  tlumaczyc?
                  Pisalem: To jest (na razie) dogmat szeptany, a nie
                  pisany... ;) Ewangelie tez nie byly od razu spisane!
                  ******************************************
                  B: Bezwzględny czegoś jesteś Kaganie. I zero w tobie
                  empatii. Jeśli człowiek potrzebuje mieć sobie MB
                  Piekutowską, to se ją będzie miał wbrew wszelkim
                  obrzydzaniom z drugiej strony świata, stamtąd, gdzie
                  nawet piwo muszą pić z kufli odwróconych do góry nogami.
                  K: Bo tak lepiej smakuje! A na glupote katolska to
                  rzeczywiscie chyba nie ma rady, stad zostaje mi tylko jej
                  wyszydzanie... :(

                  B: To żadna droga. Bo przecież wiara w niezliczone MB, to
                  przede wszystkim potrzeba zrzucenia z siebie
                  odpowiedzialności. Za siebie i za własne działania.
                  K: To fortel uzywany przez SLABE charaktery...:(

                  B: I nic na to nie pomoże obrzydzanie bajek ze St., czy
                  N. Testamentów.
                  K: Bezmyslnym pewnie NIE! Ale ja adresuje me posty do
                  myslacej mniejszosci, niewazne jak malej...

                  B: Kultu MB w Testamentach np. nie ma i co?
                  Kult (choćby w III RP) praktyczny jest! I będzie! Długo
                  jeszcze.
                  K: Wiem! I tak dlugo bedzie zle w Polsce... :(
                  Pozdr.
                  PS: Defensor Fidei! To tytul nadany przez papieza pewnemu
                  krolowi angielskiemu za napisanie doskonalej ksiazki
                  atakujacej Lutra. Tytul ten jest noszony przez monarchow
                  brytyjskich do dzis, a owym krolem byl nie kto inny, jak
                  zalozyciel Anglikanizmu niejaki Henry the Eight (Henryk
                  VIII)...;) Tak to bywalo z nieomylnoscia papiezy
                  rzymskich... :(


                  • Gość: babariba Heta tak rabotajet, gospodin Kagan IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 14:44
                    żebyś nie musiał długo szukać, polecam adres:
                    http://www.rzeczpospolita.com.pl/gazeta/wydanie_021104/kraj/kraj_a_2.html</a>

                    Kościół traci młodych
                    Młodzi Polacy chcą sami decydować o swojej wierze, a nie dziedziczyć ją od
                    rodziców. Bliższe jest im osobiste przeżycie religijne niż instytucja
                    kościelna. Szukają w religii mocnych przeżyć duchowych.
                    W ciągu ostatnich kilkunastu lat odsetek młodych deklarujących się jako osoby
                    wierzące zmniejszył się o ponad 20 proc. Wyniki badań religijności młodzieży,
                    prowadzane w ostatnich latach przez kilka ośrodków badawczych, przyjmowano albo
                    z pewnym niedowierzaniem, albo z nadzieją, że obrazują jedynie chwilowe
                    załamanie.
                    Analiza sondaży, jaką przeprowadził i przedstawił niedawno ks. prof. Krzysztof
                    Pawlina, rektor Seminarium Duchownego w Warszawie, również autor badań, nie
                    pozostawia wątpliwości. Religijność polskiej młodzieży zmieniła się. Nie jest
                    już chwilowym zjawiskiem, ale tendencją, która upoważnia do wyciągania
                    wniosków.
                    Do wiary przyznaje się obecnie, w zależności od badania, od ponad dwóch
                    trzecich (68 procent) do trzech czwartych uczniów szkół średnich. W porównaniu
                    z przełomem lat 80. i 90., gdy jako wierzący deklarowało się 95 - 96 procent
                    młodzieży, jest to spadek sięgający nawet 28 procent. Powiększyła się natomiast
                    grupa młodzieży obojętnej i niezdecydowanej religijnie.
                    Po gwałtownym załamaniu w pierwszej połowie lat 90. liczniejsza jest za to
                    grupa młodych osób, które deklarują się jako osoby głęboko wierzące. Nie wierzy
                    3 - 4 proc. młodzieży i wskaźnik ten utrzymuje się od kilkunastu lat. Nowym
                    zjawiskiem jest natomiast zmniejszanie się liczby osób praktykujących
                    systematycznie. Regularnie uczestniczy w niedzielnych mszach świętych 30
                    procent spośród tych, którzy określają siebie jako wierzący (nieregularnie
                    ponad 40 procent).
                    - Młodzi ludzie nie odrzucają religii w ogóle - mówi ks. Krzysztof Pawlina. -
                    Wiedzą, że jest ona jakoś potrzebna w życiu człowieka. Na co dzień dominuje
                    jednak przekonanie, że bez Boga można się obejść.
                    W życiu codziennym nauczanie moralne Kościoła akceptuje 31 procent młodzieży;
                    zaledwie co druga osoba systematycznie chodząca do kościoła. Największy
                    rozdźwięk między deklarowaną wiarą a akceptacją nauki Kościoła dotyczy etyki
                    seksualnej. Współżycie przed ślubem akceptuje prawie 70 procent młodych, a
                    ponad trzy czwarte - używanie środków antykoncepcyjnych.
                    Z badań wynika także, że spada wrażliwość młodzieży na kradzież i maleje
                    szacunek dla osób starszych. Ponad 80 procent jest zdania, iż ocena czy uczynek
                    jest dobry, czy zły zależy od indywidualnego punktu widzenia.
                    Od dziedziczenia do osobistego wyboru
                    Te wyniki, potwierdzone w kilku badaniach, pokazują istnienie nowego zjawiska. -
                    Kościół traci u młodych na znaczeniu, a religia zyskuje nowe oblicze - mówi
                    ks. prof. Pawlina. Co to oznacza?
                    - Dla prawie 90 procent młodzieży wiara religijna, chociaż w różnym stopniu,
                    jest istotną wartością w życiu osobistym. Szukają oni odniesienia do Boga,
                    potrzebują duchowości, ale coraz częściej obojętnie odnoszą się do Kościoła
                    jako instytucji - tłumaczy. - Na przykład 5 procent osób spośród deklarujących
                    się jako głęboko wierzące w ogóle nie chodzi do kościoła.
                    W młodym pokoleniu Polaków ujawniło się zjawisko od dawna znane społeczeństwom
                    pluralistycznym: wiara przestaje być dziedziczona, przekazywana z pokolenia na
                    pokolenie, a staje się osobistym, świadomym wyborem. - O tym, czy się wierzy,
                    nie decyduje już fakt urodzenia w rodzinie katolickiej, ale osobista decyzja. -
                    Ks. Pawlina nie przewiduje z tego powodu jakiegoś gwałtownego odwrotu młodych
                    od religii. - Nowe podejście do religii będzie w przyszłości bardziej wiązać
                    się z tym co osobiste niż instytucjonalne, bardziej z religijnością prywatną
                    niż oficjalną.
                    Duchowy show
                    Ks. Pawlina dostrzega jeszcze jedno nowe zjawisko: - Młodzież szuka dzisiaj
                    coraz mocniejszych wrażeń duchowych. Rośnie liczba młodych, którzy religię
                    traktują jak telewizję z pilotem. Dopóki pobudza przeżycia emocjonalne -
                    zostaję, gdy zaczyna wymagać, modlić się - przełączam na inny kanał - mówi
                    rektor warszawskiego seminarium.
                    Takiej właśnie potrzebie młodych odpowiadają cieszące się ogromną popularnością
                    spotkania w Lednicy i organizowane przez wspólnotę z Taize. - Emocje i doznania
                    duchowe są dla młodych produktem, a Kościół sklepem z konkretną ofertą duchową.
                    Oczekują gotowych recept na bezbolesne życie, ofert na to, co fajne nawet
                    duchowo.
                    Co zatem w przyszłości? Zastrzegając, że badania socjologicznie nie są w
                    stanie "zmierzyć" wszystkiego, co dzieje się w człowieku, przypuszcza, że część
                    młodzieży zerwie z Kościołem i chrześcijaństwem. Ci, którzy pozostaną, podzielą
                    się na dwie grupy. Jedni będą pielęgnować tradycję i pozostaną związani z
                    Kościołem. Drugą grupę stanowić będą "chrześcijanie przeżyciowi" działający
                    zgodnie z dewizą: "gdzie jest fajnie, tam jest Kościół".
                    Kleryk 2002
                    Mimo spadku religijności wśród młodzieży, liczba powołań kapłańskich utrzymuje
                    się wciąż na wysokim poziomie. Z badań ks. Pawliny przeprowadzonych wśród
                    przyjętych na pierwszy rok studiów we wszystkich seminariach duchownych w
                    Polsce (to pierwsze po wojnie tak całościowe badania) wynikają dwa ważne
                    wnioski.
                    Po pierwsze - wbrew dotychczasowemu przekonaniu, że najwięcej kandydatów na
                    księży pochodzi ze wsi - okazuje się, że 60 procent z nich mieszka w miastach.
                    Po drugie, dzisiejsi klerycy odsuwają decyzję o wstąpieniu do seminarium, a
                    zatem są nieco starsi, a ich decyzje zapewne bardziej przemyślane. Wielu z nich
                    wcześniej ukończyło studia albo pracowało. W seminarium w Warszawie przyjęto w
                    tym roku 40 mężczyzn, z których dziesięciu ma ukończone studia. Jest wśród nich
                    m.in. aktor, dziennikarz, inżynier i biolog.
                    Ewa K. Czaczkowska
                    **********************
                    Und You ob'jazan s'czitat' daże heta. Mnie każet'sa, czto heta nie twoje
                    osiągnięcie.
                    pzdr, G_rz


                    • Gość: Kagan Re: Heta tak rabotajet, gospodin Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.02, 03:24
                      Gość portalu: babariba napisał(a):
                      Kościół traci młodych - Młodzi Polacy chcą sami decydować
                      o swojej wierze, a nie dziedziczyć ją od rodziców.
                      Bliższe jest im osobiste przeżycie religijne niż instytucja
                      kościelna. Szukają w religii mocnych przeżyć duchowych.
                      K: Niektorzy szukaja ich w narkotykach, inni w religii,
                      jeszcze inni (najmniej liczni) w lekturze filozofow
                      i samodzielnej medytacji...

                      W ciągu ostatnich kilkunastu lat odsetek młodych
                      deklarujących się jako osoby wierzące zmniejszył się o
                      ponad 20 proc. Wyniki badań religijności młodzieży,
                      prowadzane w ostatnich latach przez kilka ośrodków
                      badawczych, przyjmowano albo z pewnym niedowierzaniem,
                      albo z nadzieją, że obrazują jedynie chwilowe
                      załamanie.
                      K: To jest dlgofalowy trend w wiekszosci rozwinietych
                      panstw swiata...

                      Analiza sondaży, jaką przeprowadził i przedstawił
                      niedawno ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Seminarium
                      Duchownego w Warszawie, również autor badań, nie
                      pozostawia wątpliwości. Religijność polskiej młodzieży
                      zmieniła się. Nie jest już chwilowym zjawiskiem, ale
                      tendencją, która upoważnia do wyciągania wniosków.
                      K: Lepiej pozno niz wcale!

                      Do wiary przyznaje się obecnie, w zależności od badania,
                      od ponad dwóch trzecich (68 procent) do trzech czwartych
                      uczniów szkół średnich. W porównaniu z przełomem lat 80.
                      i 90., gdy jako wierzący deklarowało się 95 - 96 procent
                      młodzieży, jest to spadek sięgający nawet 28 procent.
                      Powiększyła się natomiast grupa młodzieży obojętnej i
                      niezdecydowanej religijnie. Po gwałtownym załamaniu w
                      pierwszej połowie lat 90. liczniejsza jest za to
                      grupa młodych osób, które deklarują się jako osoby
                      głęboko wierzące.
                      K: Oni sa najbardziej podatni na propgande tzw. sekt... :(

                      Nie wierzy 3 - 4 proc. młodzieży i wskaźnik ten utrzymuje
                      się od kilkunastu lat.
                      K: Jak sie to ma do 2/3 czy 3/4 deklarujacych sie jako
                      wierzacy?

                      Nowym zjawiskiem jest natomiast zmniejszanie się liczby
                      osób praktykujących systematycznie. Regularnie
                      uczestniczy w niedzielnych mszach świętych 30 procent
                      spośród tych, którzy określają siebie jako wierzący
                      (nieregularnie
                      ponad 40 procent).
                      Młodzi ludzie nie odrzucają religii w ogóle - mówi ks.
                      Krzysztof Pawlina. Wiedzą, że jest ona jakoś potrzebna w
                      życiu człowieka.
                      K: To juz jego domysly i "wishful thinking".. :(

                      Na co dzień dominuje jednak przekonanie, że bez Boga
                      można się obejść. W życiu codziennym nauczanie moralne
                      Kościoła akceptuje 31 procent młodzieży; zaledwie co
                      druga osoba systematycznie chodząca do kościoła.
                      Największy rozdźwięk między deklarowaną wiarą a
                      akceptacją nauki Kościoła dotyczy etyki seksualnej.
                      Współżycie przed ślubem akceptuje prawie 70 procent
                      młodych, a ponad trzy czwarte - używanie środków
                      antykoncepcyjnych.
                      K: A kosciol wciaz zyje, jakbysmy byli w glebokim
                      sredniowieczu, jak nie w tzw. dark ages...:(

                      Z badań wynika także, że spada wrażliwość młodzieży na
                      kradzież i maleje szacunek dla osób starszych. Ponad 80
                      procent jest zdania, iż ocena czy uczynek jest dobry, czy
                      zły zależy od indywidualnego punktu widzenia.
                      K: Reakcja na lata komunistycznego totalitaryzmu!

                      Od dziedziczenia do osobistego wyboru Te wyniki,
                      potwierdzone w kilku badaniach, pokazują istnienie nowego
                      zjawiska. Kościół traci u młodych na znaczeniu, a religia
                      zyskuje nowe oblicze - mówi ks. prof. Pawlina.
                      K: Zgoda! I coraz mniej wierzacych jest katolikami czy w
                      ogole nalezy do "tradycyjnych" kosciolow...

                      Co to oznacza? Dla prawie 90 procent młodzieży wiara
                      religijna, chociaż w różnym stopniu, jest istotną
                      wartością w życiu osobistym.
                      K: STOP! Uprzednio bylo, ze najwyzej 2/3 do 3/4 wierzy!

                      Szukają oni odniesienia do Boga, potrzebują duchowości,
                      ale coraz częściej obojętnie odnoszą się do Kościoła
                      jako instytucji - tłumaczy. - Na przykład 5 procent osób
                      spośród deklarujących się jako głęboko wierzące w ogóle
                      nie chodzi do kościoła.
                      K: Bowiem wiara w Boga a wiara w kosciol to sa ZUPELNIE
                      INNE sprawy!

                      W młodym pokoleniu Polaków ujawniło się zjawisko od dawna
                      znane społeczeństwom pluralistycznym: wiara przestaje być
                      dziedziczona, przekazywana z pokolenia na pokolenie, a
                      staje się osobistym, świadomym wyborem. - O tym, czy się
                      wierzy, nie decyduje już fakt urodzenia w rodzinie
                      katolickiej, ale osobista decyzja.
                      K: I tak, i nie, bowiem trudno lekcewazyc wplyw rodziny i
                      szkoly (np. katolickiej)...

                      Ks. Pawlina nie przewiduje z tego powodu jakiegoś
                      gwałtownego odwrotu młodych od religii. - Nowe podejście
                      do religii będzie w przyszłości bardziej wiązać się z tym
                      co osobiste niż instytucjonalne, bardziej z religijnością
                      prywatną niż oficjalną.
                      K: Odchodzenie ludzi od tradycyjnych religii to proces
                      bardziej ewolucyjny niz rewolucyjny. Ale nic dobrego on
                      nie niesie Watykanowi... ;)

                      Duchowy show Ks. Pawlina dostrzega jeszcze jedno nowe
                      zjawisko: - Młodzież szuka dzisiaj coraz mocniejszych
                      wrażeń duchowych. Rośnie liczba młodych, którzy religię
                      traktują jak telewizję z pilotem. Dopóki pobudza
                      przeżycia emocjonalne - zostaję, gdy zaczyna wymagać,
                      modlić się - przełączam na inny kanał - mówi rektor
                      warszawskiego seminarium.
                      K: Wplyw Ameryki - showmeni typu B. Graham...;)

                      Takiej właśnie potrzebie młodych odpowiadają cieszące się
                      ogromną popularnością spotkania w Lednicy i organizowane
                      przez wspólnotę z Taize. - Emocje i doznania duchowe są
                      dla młodych produktem, a Kościół sklepem z konkretną
                      ofertą duchową.
                      K: To sie nazywa kapitalizm... ;)

                      Oczekują gotowych recept na bezbolesne życie, ofert na
                      to, co fajne nawet duchowo.
                      K: Wplyw reklamy i w ogole konsumeryzmu... :)

                      Co zatem w przyszłości? Zastrzegając, że badania
                      socjologicznie nie są w stanie "zmierzyć" wszystkiego, co
                      dzieje się w człowieku, przypuszcza, że część młodzieży
                      zerwie z Kościołem i chrześcijaństwem. Ci, którzy
                      pozostaną, podzielą się na dwie grupy. Jedni będą
                      pielęgnować tradycję i pozostaną związani z Kościołem.
                      Drugą grupę stanowić będą "chrześcijanie przeżyciowi"
                      działający zgodnie z dewizą: "gdzie jest fajnie, tam jest
                      Kościół".
                      K: I co NA TO Watykan? Chowa glowe w piasek?

                      Mimo spadku religijności wśród młodzieży, liczba powołań
                      kapłańskich utrzymuje się wciąż na wysokim poziomie. Z
                      badań ks. Pawliny przeprowadzonych wśród przyjętych na
                      pierwszy rok studiów we wszystkich seminariach duchownych
                      w Polsce (to pierwsze po wojnie tak całościowe badania)
                      wynikają dwa ważne wnioski.
                      Po pierwsze - wbrew dotychczasowemu przekonaniu, że
                      najwięcej kandydatów na księży pochodzi ze wsi - okazuje
                      się, że 60 procent z nich mieszka w miastach.
                      Po drugie, dzisiejsi klerycy odsuwają decyzję o
                      wstąpieniu do seminarium, a zatem są nieco starsi, a ich
                      decyzje zapewne bardziej przemyślane. Wielu z nich
                      wcześniej ukończyło studia albo pracowało. W seminarium w
                      Warszawie przyjęto w tym roku 40 mężczyzn, z których
                      dziesięciu ma ukończone studia. Jest wśród nich m.in.
                      aktor, dziennikarz, inżynier i biolog.
                      K: Po prostu bezrobocie... W Australii nawet bezrobocie
                      nie jest w stanie zapelnic pustych seminariow duchownych.
                      Laiccy diakoni przejmuja coraz wiecej parafii...
                      Pozdr.
                      Kagan
                      PS: Ja tylko informuje...
    • Gość: IOU Re: Do Kagana IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 15:08
      Żaden z argumentów Kagana nie jest dobry - szczególnie "sprzeczność"
      poszczególnych religii - kto powiedział, że one wszystkie nie pudłują?
      • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 05.11.02, 03:00
        Gość portalu: IOU napisał(a):
        Żaden z argumentów Kagana nie jest dobry - szczególnie
        "sprzeczność" poszczególnych religii - kto powiedział, że
        one wszystkie nie pudłują?
        K: OK, daj dalsze przyklady, to podyskutujemy!
        I czytaj dokladniej: sprzecznosci miedzy poszczegolnymi
        religiami dowodza, ze ZADNA z nich nie jest prawdziwa, bo
        prawdziwa religia powinna juz dawno temu wygrac! Podobnie
        jak np. chemia wyparla alchemie, a astronomia
        kopernikanska wyparla astronomie geocentryczna...
        Pozdr.
        Kagan


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka