kataryna.kataryna
31.01.06, 13:57
Niesiołowski przechodzi sam siebie. Dzisiaj się przejechał po byłym
kandydacie PO na ministra sprawiedliwości: "To jest wczorajszy Rzecznik Praw
Obywatelskich, który się na nadaje - nawet nie naczelnika więzienia - na
klawisza. To jest klawisz, maniery klawisza". Nieźle sobie poczyna, nie ma
co.
Fajne ma też rozumienie roli senatu w pracach legislacyjnych: "Wczoraj
głosowaliśmy za tym, by nie dać pretekstu prezydentowi przesunąć debatę
budżetową, wczoraj uchwalić budżet. PiS był przeciw. Dziś ja postawię wniosek
w debacie budżetowej, by nie robić poprawek, by nie wracał do Sejmu, by Senat
uchwalił dziś ten budżet. Zobaczymy. Jeśli PiS zagłosuje przeciw, to widać,
że chcą ten element nacisku zachować.". Przynajmniej teoretycznie senat
dostaje ustawy do pracy nad nimi a budżet jest jedną z najważniejszych ustaw.
Niesiołowski nie rozumie, że senatorowie mają obowiązek pracy nad ustawą i
wnoszenia poprawek jeśli uważają, że są konieczne, za to właśnie senatorom
płacimy. A ten raptus chce, żeby senatorowie olali pracę, puścili budżet tak
jak jest bo inaczej będzie się darł, że to nacisk i spisek.