rekontra
08.02.06, 09:35
Żakowski oskarżył w Wildsteina:
"Ma Pan poczucie winy, że Pana tu nie było wtedy kiedy było cxiężko"
wcześniej doniósł na Wildsteina,
"przecież jadłem u pana mule w Paryży wtedy" - WTEDY !!!
Żakowski dramatycznym głosem, charakterystycznym zarostem ucharakteryzowany
na Lenina, wyliczał bezlitośnie kolejne bojowe roczniki swego życiorysu
zapytując -"Gdzie Pan był w osiemdziesiętym pierwszym, drugim, trzecim,
czwartym, piątym, szóstym i siódmym, no gdzie Pan był, no gdzie przecież
jadłem u Pana mule w Paryżu wtedy"
oczywiście Wildstein powinien przemierzać przez te siedem lat zaułki paryskie
we włosienicy, bruk szlifować drewniakami, na rogach sprzedawać zapałki,
a zarobione pieniądze spławiać kanałem do Polski, by przyjaciel Maleszka
miał na żyletki.
Wildstein powinien zachowując wstrzemięźliwość cielesną, żywić się wodą i
suchym chlebem, a na omastę oblizywać skorupki małży wygrzebane ze śmietnika.
Czy ktoś zaprzeczy, że te paryskie mule zeżarte przez Żakowskiego zbyt długo
zalegają mu w trzewiach? Mule z żółcią?
Czy Żakowski jest przymulony, czy kieruje nim zła wola?
Wildstein próbował się bronić, mówił że został namierzony przez esbecję w 76
roku, że w latach 1976 - 1981 działał w opozycji, ale Żakowski wie lepiej.
"Kiedy było ciężko pana TU nie było."
A według niego ciężko było gdy 10 milionowa solidarność została rozbita, gdy
nie wszyscy ulegli "owczemu pędowi". Nie w latach 76 - 81, gdy działał
Wildstein, a jego najbliższego p[rzyaciela Pyjasa mordowano.
A lata stalinizmu pewnie w ogóle się nie liczą do działalności opozycyjnej,
szcególnie jeżeli się uwierzy Michnikowi piszącemu "Nikt tak nie opisał
stalinizmu. Tak precyzyjnie, mądrze, uczciwie." jak Kisiel w felietonach
publikowanych na boeżąco (SIC !!!) .
Żakowski jest zapamiętany z haniebnego wywiadu z żoną Herberta, po śmierci
poety. Herbert zdążył powiedzieć, że Michnik to człowiek złej woli, kłamca
oszust intelektualny, trzeba było to "odkręcać", czyniąc z niego osobę
niespełna rozumu. Czy teraz czas na Wildsteina? Czas paryskich muli?
Może dostarczycielka muli zbyt długo powłóczyła wzrokiem za Wildsteinem?
Może chodziła w zbyt kusej spódniczce, a nogi miała nieprzyzwoicie długie?
I w dodatku opalone? Czekamy na dalsze sensacje, rewelacje panie Żakowskie.
Może redakcja giewu wyśle argentyńskiego korespondenta do Paryża?
Czy może ktoś przypomnieć, czym się różni głupiec od kanalii?