Dodaj do ulubionych

Niekulturalna Zyta Gilowska!

04.04.06, 04:38
Reforma Zyty Gilowskie ma pozbawić artystów, pisarzy i w ogóle twórców
mozliwości odliczania sobie (50%) kosztów uzysku. Nasza biedna kultura będzie
jeszcze biedniejsza. Twórczość chyba w ogóle zaniknie. Ciemny lud będzie
jeszcze ciemniejszy. Zyta bój się boga!

Pani minister, żarty na bok, te koszty są. To już dawno przestała być
preferencja. Teraz za wszystko trzeba płacić. Za komputer, za książki coraz
droższe, za internet, za toner do drukarki, za papier do drukarki, za dostęp
do archiwum, za, za, i za...

Tak nie można. Zabija Pani Polską Kulturę! Powariowaliście w tym PiSie, czy
co? I czy na to się godzi minister Ujazdowski?

obszernie piszą o tym w Życiu Warszawy.

www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_ListNews1&news_cat_id=9&news_id=84154
Obserwuj wątek
    • frau_blada I bardzo slusznie! 04.04.06, 04:56
      Sawo te przepisy Kolodko wprowadzil nie dla artystow.
      :)
      • ave_duce Re: I bardzo slusznie! 04.04.06, 08:33
        frau_blada napisała:

        > Sawo te przepisy Kolodko wprowadzil nie dla artystow.
        > :)
        >


        Nie TYLKO dla artystów... Także, np., dla dziennikarzy.

        ;)

        --

        – Jakiej planety nie lubią Kaczyńscy?
        – Wenus - b/k :)))))))))

        A tu jak zawsze Koniuchy, za które PRZEPRASZAM!

        ;)
    • zwykly2 Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 06:48
      Sawo, strzał Twój jest z grubej rury. "Człowiek Kultury", zarabiający netto
      dotychczas 1775,0 zł., zarabiał będzie - 1708,36 zł. Ale jak zacznie tworzyć
      Nowych Twórców, z nawiązką ten ubytek będzie miał zrekmpensowany. A jak będzie
      mógł się wykazać jakim jest Autorem!
      "Po owocach ich poznacie"
    • zapijaczonyryj lepper ją ukulturalni 04.04.06, 06:51
      w końcu sam powiedział, ze to nie jego wina , ze go Pan Bóg darem wymowy
      oddarzył.Moze i darem przekonywania też. Kto wie?
      • ave_duce Re: lepper ją ukulturalni - mnie UN przekonuje 04.04.06, 08:35
        aż do bólu...

        serwisy.gazeta.pl/aliasy/mod/zoom.jsp?xx=2824849
        ;)

        zapijaczonyryj napisał:

        > w końcu sam powiedział, ze to nie jego wina , ze go Pan Bóg darem wymowy
        > oddarzył.Moze i darem przekonywania też. Kto wie?
    • andrzejg podatek pod PO 04.04.06, 06:54
      Szansa na liniowy

      Nie wszyscy specjaliści skrytykowali pomysł resortu. Arkadiusz Michaliszyn, prawnik z CMS Cameron McKenna, podkreślił, że rzeczywiście na prawdziwą reformę podatków przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jego zdaniem resort finansów powinien się skoncentrować przynajmniej na racjonalizacji systemu fiskalnego, poprzez ograniczenie wyjątków, tj. zarówno ulg, jak i obostrzeń.

      W tym świetle, likwidacja ryczałtowych kosztów dla umów zleceń i o dzieło jest dobrym pomysłem. Przywilej obniżenia podstawy opodatkowania o 20 proc. czy 50 proc. jest niczym nieuzasadniony: dlaczego pracownik ma płacić wyższe podatki niż zleceniobiorca.

      – Na zmianie stracą pisarze, artyści i dziennikarze, w związku z czym należy spodziewać się doniosłych protestów. Jednak bez tych zmian wprowadzenie podatku liniowego wciąż będzie mrzonką – dodał.

      www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=1685.27.3.2.11.1.0.1.htm
      • sawa.com Re: podatek pod PO 04.04.06, 08:18
        Moi drodzy, odliczanie kosztów uzysku od przychodu jakim jest honorarium za
        książkę artykuł, obraz, etc, nie jest ulgą czy przywilejem. Jest racjonalnym
        uproszczeniem.
        By twórca mógł sprzedać swój produkt intelektualny musi go stworzyć i ponieść
        koszty. Trudno te koszty archiwizować i prowadzić księgi rachunkowe.

        W tej wersji pomysłu twórcy kultury są gorzej traktowanii niz drobni
        przedsiębiorcy - bo im sie chyba nie odbierze mozliwości odliczania kosztów
        uzysku?



        Jeśli
        • ave_duce Re: podatek dla zwiększenia liczby NiedoukóW;((( 04.04.06, 08:38
          sawa.com napisała:

          > Moi drodzy, odliczanie kosztów uzysku od przychodu jakim jest honorarium za
          > książkę artykuł, obraz, etc, nie jest ulgą czy przywilejem. Jest racjonalnym
          > uproszczeniem.
          > By twórca mógł sprzedać swój produkt intelektualny musi go stworzyć i ponieść
          > koszty. Trudno te koszty archiwizować i prowadzić księgi rachunkowe.
          >
          > W tej wersji pomysłu twórcy kultury są gorzej traktowanii niz drobni
          > przedsiębiorcy - bo im sie chyba nie odbierze mozliwości odliczania kosztów
          > uzysku?
          >
          >
          >
          > Jeśli
          >

          Taka podatkowa "filipinka"...

          ;)

          Miłego dnia, Pani Sawo!
          Mimo...
      • sawa.com Re: podatek pod PO 04.04.06, 08:29
        andrzejg napisał:

        > Szansa na liniowy
        >
        > Nie wszyscy specjaliści skrytykowali pomysł resortu. Arkadiusz Michaliszyn,
        pra
        > wnik z CMS Cameron McKenna, podkreślił, że rzeczywiście na prawdziwą reformę
        po
        > datków przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jego zdaniem resort finansów powinien
        si
        > ę skoncentrować przynajmniej na racjonalizacji systemu fiskalnego, poprzez
        ogra
        > niczenie wyjątków, tj. zarówno ulg, jak i obostrzeń.
        >
        > W tym świetle, likwidacja ryczałtowych kosztów dla umów zleceń i o dzieło
        jest
        > dobrym pomysłem. Przywilej obniżenia podstawy opodatkowania o 20 proc. czy 50
        p
        > roc. jest niczym nieuzasadniony: dlaczego pracownik ma płacić wyższe podatki
        ni
        > ż zleceniobiorca.
        >
        > – Na zmianie stracą pisarze, artyści i dziennikarze, w związku z czym nal
        > eży spodziewać się doniosłych protestów. Jednak bez tych zmian wprowadzenie
        pod
        > atku liniowego wciąż będzie mrzonką – dodał.

        Dziękuję za link. Nie rozumiem tylko co likwidacja tego uproszczenia ma do
        podatku liniowego.

        Czy podatek liniowy to taki od którego nie odlicza sie kosztów uzysku?
        • andrzejg Re: podatek pod PO 04.04.06, 08:44
          sawa.com napisała:
          >
          > Dziękuję za link. Nie rozumiem tylko co likwidacja tego uproszczenia ma do
          > podatku liniowego.
          >
          > Czy podatek liniowy to taki od którego nie odlicza sie kosztów uzysku?
          >

          Sądzę ,że chodziło mu o to ujednolicenie podatków.
          W tej chwili mamy kilka rodzajów opodatkowania, wiele ulg podatkowych
          i innych takich róznych bzdetów mających w zamierzeniu wpływ na zachowania
          sie podatników, a w podatku liniowym ma być jedna stawka podatku (owe sławne 15%,
          choc wątpię żeby taka wysokośc sie utrzymała)
          oraz brak wszelkich ulg i przywilejów.

          A.
    • swansea nie o kulturę to chodzi... 04.04.06, 08:39
      tylko o wykładowców na uczelniach..

      wykłady traktowane są w ten sposób - niby chłopaki mają copyrighty na to, co
      wykładają i jest to ich autorska rzecz..

      a tu już gruba kasa wchodzi w grę...

      atb
      • sawa.com Re: nie o kulturę to chodzi... 04.04.06, 09:02
        swansea napisał:

        > tylko o wykładowców na uczelniach..
        >
        > wykłady traktowane są w ten sposób - niby chłopaki mają copyrighty na to, co
        > wykładają i jest to ich autorska rzecz..
        >
        > a tu już gruba kasa wchodzi w grę...
        >
        > atb

        Ty chyba sobie żartujesz albo nie widziałeś grubej kasy. Żaden menadżer
        średniego a nawet może niższego szczebla nie chciałby za te groszę pracować.
        • sawa.com O kulturę to chodzi... przede wszystkim kulturę... 04.04.06, 09:13
          sawa.com napisała:

          > swansea napisał:
          >
          > > tylko o wykładowców na uczelniach..
          > >
          > > wykłady traktowane są w ten sposób - niby chłopaki mają copyrighty na to,
          > co
          > > wykładają i jest to ich autorska rzecz..
          > >
          > > a tu już gruba kasa wchodzi w grę...
          > >
          > > atb
          >
          > Ty chyba sobie żartujesz albo nie widziałeś grubej kasy. Żaden menadżer
          > średniego a nawet może niższego szczebla nie chciałby za te groszę pracować.


          Zresztą inteligencja, a twórcy sa jej trzonem, jest najmarniej opłacaną grupą
          wytwórczą w Polsce.
          Wcale sie nie dziwię, ze szerzy sie analfabetyzm. I będzie jeszcze
          powszechniejszy wśród ludu jak pomysły pani profesor urealnią się.

          Pokażcie mi bogatego pisarza polskiego? Aktora? Jandę nie stać na
          wyremontowanie, (o utrzymaniu nie wspomnę ) teatru (Polonia) No pokażcie. Kto
          sie na książkach dorobił jak Kulczyk czy Palikot?!

          A może jakiegoś bogatego scenarzystę? Chociaż na lekarstwo? Niech nam błyśnie
          swoim bogactwem po oczach!
        • swansea :) 04.04.06, 11:28
          > Ty chyba sobie żartujesz albo nie widziałeś grubej kasy. Żaden menadżer
          > średniego a nawet może niższego szczebla nie chciałby za te groszę pracować.

          pracuje na uczelni. wiem o jaka kase chodzi..
          i z wykladów spokojnie można calkiem dobrze żyć. ale to tylko psory z układami..:)

          atb
      • kotek.filemon Re: nie o kulturę to chodzi... 04.04.06, 10:42
        > tylko o wykładowców na uczelniach..

        W ten sposób skandalicznie niskie zarobki na polskich uczelniach były choć
        częściowo rekompensowane przez koszty uzyskania przychodu. Nie chodzi tylko o
        profesurę - asystencki budżet też zawsze parę groszy zyskiwał, a przy tej skali
        zarobków każde 50 zł się liczy.
    • jakeww Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 09:06
      ponieważ tego nie było w programie wyborczym PiSu wyrażam postulat usunięcia
      tego pomysłu w Sejmie, inaczej będe rozczarowany
      • ave_duce Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! :))))))) b/t :P 04.04.06, 09:07
        jakeww napisał:

        > ponieważ tego nie było w programie wyborczym PiSu wyrażam postulat usunięcia
        > tego pomysłu w Sejmie, inaczej będe rozczarowany
    • humbak Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 10:03
      I artyście natchnienie bez zniżek zniknie?
      • sawa.com Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 10:18
        humbak napisał:

        > I artyście natchnienie bez zniżek zniknie?

        Po pierwsze to nie jest zniżka, tylko odliczenie kosztów jakie trzeba ponieść
        by stworzyć książkę, obraz, reportaż... etc.
        Po drugie gdyby dzieła sztuki opierały sie tylko na natchnieniu to nie
        mielibyśmy tych dzieł. Może jakies strzępy wyzbierane przez natchnionych
        narwańców po przytułkach i smietnikach w poblizu noclegowni dla bezdomnych.
        Upowszechniłby sie casus Norwida (umarł w przytułku). I nie przeczę że byłyby
        to dzieła wybitne.

        Smutna perspektywa dla naszej kultury. Jest mizeria, bedzie czarna dziura.
        • humbak Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 10:37
          Cieakwe... słyszałem że USA artyści mogą liczyć na mniej od pastwa niż polska. I kto rządzi w swerze kulturalnej?:)
          • humbak Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 10:37
            ffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff
          • pandada Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 16:19
            oczywiście kraj "Playboya", B.Spears i "Przyjaciół" rządzi. Przy szerokim pojmowaniu terminu "kultura".
            • humbak Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 21:25
              Ale chrzanicie kolego:) Nowy Jork. Wystarczy?
    • michal00 "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste koszty 04.04.06, 10:36
      uzyskania przychodu, tak jak bylo do tej pory. Powod placzu ZW nad losem
      tworcow jest bardzo prozaiczny - dla wielu dziennikarzy glownym zrodlem
      przychodu sa honoraria autorskie, a dzieki pomyslowi Gilowskiej moga oni sporo
      stracic.
      • karlin Ciekawe czy i jak będzie bronić tych ulg 04.04.06, 10:41
        pewna, bardzo przez tych "artystów" popierana partia liberalna.
      • trevik Re: "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste kos 04.04.06, 18:29
        To tez nie jest tak, bo w Polskich warunkach nie ma szans na system fiskalny, w
        ktorym odlicza sie rzeczywiste koszty - nie przy tej pazernosci fiskusa.

        To, co jest proponowane to dalej ryczalt, tyle, ze nie procentowy a kwotowy -
        czyli teraz beda tak goleni na kosztach uzyskania przychodu jak reszta podatnikow.

        Nastapi unifikacja warunkow dla podmiotow, ale fair wzgledem podatnikow to dalej
        nie bedzie,

        T.
        • michal00 Re: "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste kos 04.04.06, 18:38
          To, co jest proponowane to dalej ryczalt, tyle, ze nie procentowy a kwotowy -
          > czyli teraz beda tak goleni na kosztach uzyskania przychodu jak reszta
          podatnik
          > ow.

          Ryczalt kwotowy? a o tym to nie slyszalem. teraz jest tak, ze mozna odliczac
          rzeczywiste koszty (inna sprawa, ze u "tworcy" nie ma praktycznie szans by te
          koszty przekroczyly 50%, wiec chyba prawie nikt z tego nie korzysta). czy
          mozliwosc odliczania kosztow rzeczywistych ma byc zlikwidowana?
          • trevik Re: "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste kos 04.04.06, 18:51
            > mozliwosc odliczania kosztow rzeczywistych ma byc zlikwidowana?

            Gdzie Ty masz w tym kraju mozliwosc odliczania rzeczywistych kosztow dla ludzi,
            ktorzy nie prowadza dzialalnosci na pelnej ksiegowosci? (a i przy tym nie
            wszystkie koszty mozna odliczac, bo jest dluga lista wyjatkow).

            Ja slyszalem, ze moi koledzy elektronicy i programisci w Polsce nie moga
            odliczyc zadnych wiekszych kosztow: ani komputera, ani software'u ktory uzywaja
            do pracy i do samoksztalcenia (to glowne narzedzia pracy elektronika dzisiaj a w
            tym zawodzie trzeba sie rozwijac), ani literatury (fachowa jest droga, trzeba
            sprowadzac zza granicy czesto) - praktycznie nic wiekszego nie moga odliczac co
            jest zwiazane z wykonywaniem tego zawodu.

            T.
            • michal00 Re: "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste kos 04.04.06, 19:01
              Gdzie Ty masz w tym kraju mozliwosc odliczania rzeczywistych kosztow dla ludzi,
              > ktorzy nie prowadza dzialalnosci na pelnej ksiegowosci? (a i przy tym nie
              > wszystkie koszty mozna odliczac, bo jest dluga lista wyjatkow).

              Oczywiscie sa pewne wyjatki (nawet dosc dluga lista), ale prowadzac dzialalnosc
              gospodarcza (niekoniecznie na pelnej ksiegowosci) albo pracujac na umowe
              zlecenia lub o dzielo mozesz odliczyc koszty rzeczywiste (z pewnymi wyjatkami
              wymienionymi w ustawie). W art. 22 ustawy o podatku dochodowym jest napisane
              wyraznie, ze m.in. "tworcy", ale rowniez inni pracujacy np. na zlecenie moga
              odliczac koszty faktycznie poniesione - patrz art. 22 ust.10.


              slyszalem, ze moi koledzy elektronicy i programisci w Polsce nie moga
              > odliczyc zadnych wiekszych kosztow: ani komputera, ani software'u ktory
              uzywaja
              > do pracy i do samoksztalcenia (to glowne narzedzia pracy elektronika dzisiaj
              a
              > w
              > tym zawodzie trzeba sie rozwijac), ani literatury (fachowa jest droga, trzeba
              > sprowadzac zza granicy czesto) - praktycznie nic wiekszego nie moga odliczac
              co
              > jest zwiazane z wykonywaniem tego zawodu.

              Nie wiem na jakiej zasadzie pracuja koledzy - pewnie sa na etacie, bo wtedy
              rzeczywiscie nie da rady.
              • trevik Re: "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste kos 04.04.06, 19:37
                > Oczywiscie sa pewne wyjatki (nawet dosc dluga lista), ale prowadzac dzialalnosc

                Ta lista jest bardzo dluga i jest coraz dluzsza, co wiecej: wchodza w nia coraz
                to mniej kontrowersyjne wydatki (niektore pozycje sa wynikiem oszukiwania
                podatnikow, ale coraz wiecej jest wyjatkow, ktore mozna usprawiedliwic tylko
                przez pazernosc fiskusa).

                Sprobuj odliczyc faktyczne koszty pracujac na umowe zlecenie, czy umowe o dzielo
                i wtedy pogadamy. Zacznij np. od kosztow dojazdu (to byl kiedys moj najwiekszy
                koszt gdy robilem pewne rzeczy na umowe-zlecenie i tego odliczyc sie nie dalo.
                Dojazd prywatnym samochodem) i wtedy moze bedziesz mial swiadomosc, co w Polsce
                jest.

                > Nie wiem na jakiej zasadzie pracuja koledzy - pewnie sa na etacie, bo wtedy
                > rzeczywiscie nie da rady.

                No a o czym ja tutaj m.in. pisze? I kogo to interesuje, czy sa na etacie, czy
                tez nie sa? Werbungskosten sa jak najbardziej dla etatowcow i ja je odliczam -
                Etat ma byc kryterium roztrzygania czy koszt jest kosztem?

                Ja pisze, ze polski system podatkow osobistych jest nie fair i roznie koledzy
                pracuja: czesc na umowach-zlecenie, czy umowach o dzielo, czesc na etatach a
                zadowolonych z mozliwosci odliczen kosztow za bardzo nie widze. W miare idzie z
                odliczeniami tylko tym, ktorzy sa na samozatrudnieniu,

                T.
                • michal00 Re: "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste kos 04.04.06, 19:49
                  Ja nie wiem co to jest "sprawiedliwy" system podatkowy. Niektorzy twierdza, ze
                  jest to sprzecznosc sama w sobie. Stwierdzam tylko, ze istnieje mozliwosc
                  odliczenia odliczenia faktycznych kosztow np. przez osoby pracujace na
                  zlecenie, ktore teraz zazwyczaj korzystaja z ryczaltu kosztowego, bo tak im sie
                  oplaca. Zgadzam sie, ze wyjatkow jest duzo (np. faktycznie sa klopoty z
                  prywatnymi samochodami), ale te wyjatki dotycza wszystkich.
                  • trevik Re: "Artysci" beda mogli potracac rzeczywiste kos 05.04.06, 00:57
                    Jesli zdefiniuje sie panstwo jako instytucje swiadczaca uslugi obywatelom to
                    sprawiedliwym podatkiem bedzie zaplata za te uslugi i jej wysokosc mozna
                    uzaleznic od skali wykorzystywania tych uslug. Zabieranie pieniedzy jednym i
                    dawanie drugim majac za soba tylko sile wyborczego zwyciestwa nie jest zadna
                    sprawiedliwoscia - sprawiedliwosci to wrecz uraga,

                    T.
    • basia.basia Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jednego.. 04.04.06, 12:06
      worka. 50% kosztów uzyskania np. plastycy mieli od dawna i jest to w pełni
      uzasadnione, bo sami muszą stworzyć sobie warsztat pracy i kupować materiały.
      Likwidacja tych 50% wykończy tych malarzy, którzy żyją ze sprzedaży swoich
      obrazów a nie mają "wielkich nazwisk". Niedawno byłam na wystawie i widziałam
      wiele niezłych rzeczy wycenionych bardzo tanio (kilkaset zł za olejny obraz
      średniej wielkości), z czego wynika że wyższa cena byłaby zaporą. Kosztuje
      blejtram, płótno i farby. Jak się to policzy a zabirze koszty uzyskania (50%)
      to zostaną grosze. Taki malarz musi utrzymywać pracownię (i rodzinę!). Zyta źle
      zrobiła. Przecież zupełnie inaczej jest z dziennikarzami np.! Oni mają swój
      warsztat w redakcji.
      • ave_duce Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 12:16
        Dziennikarze na etatach - tak.
        Ale, np., reporterzy pracujący na zlecenia - nie.
        Nieraz mają wysokie koszty przy nagraniu reportażu (dojazdy...), a honorarium
        nikłe...

        ;)
        • basia.basia Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 12:51
          ave_duce napisała:

          > Dziennikarze na etatach - tak.
          > Ale, np., reporterzy pracujący na zlecenia - nie.
          > Nieraz mają wysokie koszty przy nagraniu reportażu (dojazdy...), a honorarium
          > nikłe...
          >
          > ;)

          Toteż należy się przyjrzeć wszystkim grupom, które teraz mają te 50% kosztów
          uzyskania. Są jeszcze np. profesorowie, którzy część pensji mają liczoną ze
          zwiększonymi kosztami a część tak jak wszyscy. To jest też sprawa
          problematyczna, bo przecież wszyscy wiemy, że są tacy , którzy klepią to samo
          całymi latami a mają przywileje za prawa autorskie do wykładów. I na dodatek do
          października 2006 wielu z nich robi to na kilku etatach.
          Inaczej jest z pisarzami, którzy muszą sami sobie stworzyć warsztat, zbierać
          materiały, opłacać maszyniski itd.
          Idea tych 50% dla twórców wzięła się właśnie stąd, że jak ktoś pracuje w firmie
          takiej czy owakiej to ta firma stwarza warsztat i go opłaca a przedstawiciele
          tzw. "wolnych zawodów" muszą sami o to zadbać i opłacić. Jest ryczałt, bo
          inaczej musiałby każdy z nich zatrudniać księgową! Nie można przecież wymagać od
          artysty, żeby się znał na księgowości! I miał głowę do takiego zajęcia!
          • miecia9 jeśli taxiarz może mieć kasę fiskalną 04.04.06, 13:06
            jeśli taxiarz może mieć kasę fiskalną
            jeśli krawcowa musi rozliczać się z fiskusem i miec do tego głowe to niby
            dlaczego malarz nie?

            Równość dla wszystkich podmiotów gospodarczych na tym polega liberalizm, a nie
            na przywilejach. Platfusy zapyziale





            • po_godzinach a wartość obrazu chcesz liczyć od metra kwadratowe 04.04.06, 13:09
              go?

              Wartość symfonii od ilości nut?
              • miecia9 Re: a wartość obrazu chcesz liczyć od metra kwadr 04.04.06, 13:13
                a skąd wg Ciebie bierze się cena innych produktów?

                Wartością obrazu jest cena sprzedaży nie ma sprzedazy nie ma wartości
                • po_godzinach aha, 04.04.06, 13:15
                  czyli za zycia van Gogha jego obrazy nie miały żadnej wartości

                  rozumiem juz teraz - dla Ciebie dzieło sztuki jest tym samym, co kiełbasa
                  • miecia9 Re: aha i to jest wystarczajacy powód aby wszyscy 04.04.06, 13:28
                    do niego dokładali i składali sie na jego utrzymanie.
                    A kto niby użala się nad przedsiębiorcą którego towar nie schodzi, fryzjerem u
                    którego nikt nie chce się strzyc

                    Komuchu wracaj skąd przyszedłes. Teraz rządzi kapital i rynek a nie sentymenty
                    • po_godzinach wybacz, ale rozmowa na poziomie inwektyw mnie nie 04.04.06, 13:31
                      interesuje
                      • miecia9 komuch tak cie dotkną 04.04.06, 13:39
                        jacy Wy delikatni wszyscy aż nie do poznania to forum

                        pomyje wylewacie tutaj wiadrami a komuchy ich obrażają

                        idz na skarge do tuskańca moze kupi od ciebie nic nie wart obraz w ramach
                        pomocy kulturze
                    • pandada Re: aha i to jest wystarczajacy powód aby wszyscy 04.04.06, 16:25
                      Jak przedsiębiorcy towar nie schodzi to niech zmieni asortyment. Ponieważ wartość jego tworu jest użytkowa, albo żadna.

                      Dzieła sztuki mają ponadto wartość artystyczną i nie może ona być wyznaczana rynkowo, ponieważ wtedy artysta będzie zmuszony równać w dół, aby przeżyć.

                      Rynek rządzi? Jak lud zechce, to zmieni tę regułę.
                  • abe.abe Re: aha, 04.04.06, 20:25
                    po_godzinach napisała:

                    > czyli za zycia van Gogha jego obrazy nie miały żadnej wartości
                    >
                    > rozumiem juz teraz - dla Ciebie dzieło sztuki jest tym samym, co kiełbasa


                    Nie dziw się mieci.
                    Z artystów zna wyłącznie niejakiego Wiśniewskiego i wie, że stać go
                    na zakup kasy fiskalnej :)
                    Poza tym miecia wyznała, że pracuje na uczelni.
                    Nic dziwnego, że nie ma głowy do takich drobiazgów.
                    Musi oszczędzać mózg :)
                    • miecia9 Re: abe.ble.ble.ble 05.04.06, 11:37
                      czego to człowiek może się dowiedziec o sobie od forumowiczów :o))))))))
          • miecia9 tusk artystom da stypendia 1500 zł/miesięcznie 04.04.06, 13:09
            żeby nie musieli myślec o biedzie i tworzyc w spokoju kulture
            • miecia9 artysci glosuja na tuska 04.04.06, 13:24
              bla bla bla
          • cie778 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 15:07
            > Nie można przecież wymagać od artysty, żeby się znał na księgowości! I miał głowę
            > do takiego zajęcia!

            Państwo Polskie wymaga od fryzjerów, inżynierów, rolników i programistów żeby
            znali się na księgowości i mieli do tego głowę. Jełsi nie mają, to bezlitośnie
            ich karze. Dlaczego uważasz, że osoby wybrane wedle bardzo arbitralnych zasad
            mają mieć status świętej krowy? Bo tworzą SZTUKĘ? Ale tutaj nie chodzi o żadną
            sztukę tylko o pieniądze za jelenie na rykowisku i produkta Szczuki i
            Wojewódzkiego. Jak ktoś ma wystarczająco silną motywację to dalej będzie
            pisał/malował/kręcił - jak przywołany przez kogoś tutaj VanGogh.

            P.S.oczywiście pomysł 50 % kosztów popieram - ale dla wszystkich a nie wybrańców
            Władzy.

            pozdrawiam
            jasiol
            • abe.abe Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 21:21
              cie778 napisał:

              > P.S.oczywiście pomysł 50 % kosztów popieram - ale dla wszystkich a nie
              wybrańcó
              > w
              > Władzy.
              >
              > pozdrawiam
              > jasiol


              A jakież to ci wszyscy mają koszty?
              Zaopatrują swoich szefów w materiały biurowe?
              Urządzają sobie stanowisko pracy?
              Płacą z własnych pieniędzy za wyjazdy słuzbowe?

              • cie778 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 05.04.06, 00:07
                abe.abe napisała:

                > > oczywiście pomysł 50 % kosztów popieram - ale dla wszystkich a nie
                > > wybrańców Władzy.
                >
                >
                > A jakież to ci wszyscy mają koszty?
                > Zaopatrują swoich szefów w materiały biurowe?
                > Urządzają sobie stanowisko pracy?
                > Płacą z własnych pieniędzy za wyjazdy słuzbowe?
                >
                abe moja droga, z założenia bazując na freewarze zdążyłem wydać w ciągu roku 20
                tys. na oprogramowanie konieczne do pracy jednego programisty. A najbardziej
                mnie denerwuje, że musiałem dołożyć jeszcze 5000 księgowemu który (m.in.) to
                porozliczał , bo programista kupował to na siebie.
                A choć branża nie jest tak specjalnie kapitałochłonna, to z paru pomysłów
                musieliśmy zrezygnować, bo ani nas ani pracowników nie stać na narzędzia.

                Ale to szczegół - na pewno da się znaleźć takich którzy mają jeszcze wyższe
                koszty i takich którzy ich w ogóle nie ponoszą. Sprawą zasadniczą jest kwestia
                dlaczego pewne osoby są uprzywilejowane w stosunku do "szarej masy"? Bo teksty o
                tym, że natchniony malarz zatopiony w kontemplacji zachodów słońca zapomni
                wysłać przelew do ZUSu są żałosne. A jak fryzjerka jest artystką ale zupełnie
                sobie z cyferkami nie radzi?

                pozdrawiam
                jasiol

                • abe.abe Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 05.04.06, 00:34
                  cie778 napisał:

                  > abe moja droga, z założenia bazując na freewarze zdążyłem wydać w ciągu roku
                  20
                  > tys. na oprogramowanie konieczne do pracy jednego programisty. A najbardziej
                  > mnie denerwuje, że musiałem dołożyć jeszcze 5000 księgowemu który (m.in.) to
                  > porozliczał , bo programista kupował to na siebie.
                  > A choć branża nie jest tak specjalnie kapitałochłonna, to z paru pomysłów
                  > musieliśmy zrezygnować, bo ani nas ani pracowników nie stać na narzędzia.



                  Jasiolu mój drogi, z założenia jeśli coś kupuję, to kupuję to dla siebie
                  i sam się rozliczam. Tobie chyba radziłabym to samo - może nie musiałbyś tak
                  się denerwować, hę?
                  Kupiłbyś, wrzucił w koszty firmy i po krzyku.
                  Jesli chcesz by programista to kupował na siebie,
                  to widać albo masz dobry powód, albo dobre serce :)


                  > Ale to szczegół - na pewno da się znaleźć takich którzy mają jeszcze wyższe
                  > koszty i takich którzy ich w ogóle nie ponoszą. Sprawą zasadniczą jest kwestia
                  > dlaczego pewne osoby są uprzywilejowane w stosunku do "szarej masy"? Bo
                  teksty
                  > o
                  > tym, że natchniony malarz zatopiony w kontemplacji zachodów słońca zapomni
                  > wysłać przelew do ZUSu są żałosne. A jak fryzjerka jest artystką ale zupełnie
                  > sobie z cyferkami nie radzi?
                  >
                  > pozdrawiam
                  > jasiol
                  >

                  To nie chodzi o nie radzenie sobie z cyferkami, a raczej o to,
                  że niemal żadne z ponoszonych przez wolne zawody kosztów
                  nie mogą być odpisywane.
                  Jeśli wymyśla się tak drastyczną zmianę, zrównując koszty
                  wolnych zawodów z pracownikami etatowymi, to niechże nam
                  będzie wolno te rzeczywiste koszty faktycznie uwzględniać w rozliczeniach
                  z fiskusem.
                  Spróbuj odwróciś sytuację i wytłumaczyć jakie 20% koszty uzyskania przychodu ma
                  pracownik na etacie. Uzywa w pracy telefonu swojego czy słuzbowego?
                  Komputera swojego czy służbowego? Ma delegacje, diety, noclegi?
                  To co jeszcze poza tym generuje mu te 20% kosztów?
          • ave_duce Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 15:35
            Nie twierdzę, że WSZYSCY, którzy obecnie korzystaja z tego "przywileju" winni
            mieć do tego prawo, wręcz odwrotnie.
            Ale znając życie - wyleje się znowu dziecko z kapielą.
            Kanciarze zawsze sobie jakoś poradzą, a inni mogą "paść".

            :P
          • abe.abe Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 21:18
            basia.basia napisała:

            > Toteż należy się przyjrzeć wszystkim grupom, które teraz mają te 50% kosztów
            > uzyskania. Są jeszcze np. profesorowie, którzy część pensji mają liczoną ze
            > zwiększonymi kosztami a część tak jak wszyscy. To jest też sprawa
            > problematyczna, bo przecież wszyscy wiemy, że są tacy , którzy klepią to samo
            > całymi latami a mają przywileje za prawa autorskie do wykładów. I na dodatek
            do
            > października 2006 wielu z nich robi to na kilku etatach.
            > Inaczej jest z pisarzami, którzy muszą sami sobie stworzyć warsztat, zbierać
            > materiały, opłacać maszyniski itd.
            > Idea tych 50% dla twórców wzięła się właśnie stąd, że jak ktoś pracuje w
            firmie
            > takiej czy owakiej to ta firma stwarza warsztat i go opłaca a przedstawiciele
            > tzw. "wolnych zawodów" muszą sami o to zadbać i opłacić. Jest ryczałt, bo
            > inaczej musiałby każdy z nich zatrudniać księgową! Nie można przecież wymagać
            o
            > d
            > artysty, żeby się znał na księgowości! I miał głowę do takiego zajęcia!


            Basiu, jak chciałabyś dokonać weryfikacji kto klepie latami to samo, a kto nie
            i uzaleznić od wyników tych badań wysokość naleznego podatku?
            Masz jakiś prosty i zarazem skuteczny sposób, by leniom odjąć,
            a nie utrudniać pracy innym ?
            Ja proponuję również zróznicowane stawki podatkowe dla wszystkich pracownikow.
            Pracowici 5 % podatku. Lenie 80%. Byłoby sprawiedliwie :)

      • michal00 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 12:19
        To moze w ogole zrobic 100% kosztow dla malarzy, albo doplacac im z budzetu od
        obrazu? Malarze (i inni) beda mogli potracac RZECZYWISTE koszty uzyskania
        przychodu tak jak wszyscy inni.
        • po_godzinach Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 12:22
          a teraz potrącają nierzeczywiste?
          • michal00 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 12:27
            Tak. teraz jest ryczalt 50%. jezeli udokumentowane sa wyzsze koszty, to mozna
            nawet wiecej.
        • gertrudzia Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 13:01
          Podobają mi się te argumenty. Bo w końcu nie ma żadnej różnicy między
          napisaniem symfonii a wyklepaniem garnka :(.
          Niestety, moi drodzy, to uderza przede wszystkim w tych, którzy nie mają
          etatów - tłumaczy (no ale po co nam oni, książek nikt nie czyta, a zagraniczne
          filmy to tylko zgnilizna moralna), pisarzy, scenarzystów, aktorów (nie są do
          niczego potrzebni, w końcu bez scenariuszy nie będzie filmów), architektów (3
          miliony mieszkań można zbudować bez takich fanaberii jak projekt), reżyserzy
          (teatr to burżuazyjny przeżytek), plastyków, scenografów, kompozytorów, autorów
          tekstów piosenek i tak dalej, i tak dalej. Ludzi, których warsztat pracy
          niekoniecznie jest _materialny_ i którzy zapłatę dostają po wykonaniu pracy,
          a nie jak, Pan Bóg przykazał, co miesiąc, dajmy na to pierwszego.
          • michal00 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 13:15
            Podobają mi się te argumenty. Bo w końcu nie ma żadnej różnicy między
            > napisaniem symfonii a wyklepaniem garnka :(.
            > Niestety, moi drodzy, to uderza przede wszystkim w tych, którzy nie mają
            > etatów tłumaczy (no ale po co nam oni, książek nikt nie czyta, a zagraniczne
            > filmy to tylko zgnilizna moralna), pisarzy, scenarzystów, aktorów (nie są do
            > niczego potrzebni, w końcu bez scenariuszy nie będzie filmów), architektów (3
            > miliony mieszkań można zbudować bez takich fanaberii jak projekt), reżyserzy
            > (teatr to burżuazyjny przeżytek), plastyków, scenografów, kompozytorów,
            autorów
            >
            > tekstów piosenek i tak dalej, i tak dalej.
            Ludzi, których warsztat pracy
            > niekoniecznie jest _materialny_ i którzy zapłatę dostają po wykonaniu pracy

            To bardzo nieuczciwe i demagogiczne postawienie sprawy. Jest b.wiele zawodow, w
            ktorych warsztat pracy nie jest materialny, praca nie jest etatowa, a podatnik
            nie ma przywileju korzystania ze zryczaltowanych kosztow uzyskania przychodu.
            Pisarze, dziennikarze itd. moga zbierac rachunki dokumentujace ich koszty tak
            samo jak lekarze albo prawnicy i placic podatek od rzeczywistego dochodu.
            • gertrudzia Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 13:21
              Pierwszy z brzegu przykład - co było kosztem uzyskania Mickiewicza, kiedy
              pisał "Pana Tadeusza"? Albo Mozarta, kiedy powstawał "Czarodziejski flet"?
              Papier nutowy tak, ale węgiel do opalenia pracowni już nie? (Prawcowni czyli de
              facto mieszkania, które zajmował z żoną i dziećmi). Reżyser, który przygotowuje
              się do wystawienia sztuki w teatrze, może odliczyć jeden egzemparz dramatu i
              ewentualnie ołówek, którym go kreśli?
              • michal00 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 13:26
                Pierwszy z brzegu przykład - co było kosztem uzyskania Mickiewicza, kiedy
                > pisał "Pana Tadeusza"? Albo Mozarta, kiedy powstawał "Czarodziejski flet"?

                Wtedy nie bylo podatku dochodowego :-)

                Reżyser, który przygotowuje
                >
                > się do wystawienia sztuki w teatrze, może odliczyć jeden egzemparz dramatu i
                > ewentualnie ołówek, którym go kreśli?

                Nie wiem jakie koszty ponosi rezyser. Mozna odliczyc wszelkie koszty majace
                wplyw na uzyskanie przychodu oprocz kosztow wymienionych w ustawie.
            • abe.abe Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 21:31
              michal00 napisał:


              > Pisarze, dziennikarze itd. moga zbierac rachunki dokumentujace ich koszty tak
              > samo jak lekarze albo prawnicy i placic podatek od rzeczywistego dochodu.


              Co Ty opowiadasz?! GDZIE tak jest?
              Naprawdę mogę sobie odliczyć koszty wyjazdu w celu uzyskania wywiadu???
              Rozliczyć biletem PKP czy może kilometrówką?
              I mowisz, że US to łyknie bez protestu?
              Czy mogłabym Cię zatem poprosić, byś poprowadził moje sprawy finansowe?
              Widzę, że będzie to o niebo korzystniejsze niż ten 50% uzysk, w którym
              czasem trudno się zmieścić.
              • michal00 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 21:41
                Co Ty opowiadasz?! GDZIE tak jest?
                > Naprawdę mogę sobie odliczyć koszty wyjazdu w celu uzyskania wywiadu???
                > Rozliczyć biletem PKP czy może kilometrówką?
                > I mowisz, że US to łyknie bez protestu?

                Przeczytaj art. 22 ust.10 ustawy o podatku dochodowym od osob fizycznych.
                Kilometrowki nie radze uzywac :-) W praktyce wygodniej robic to na swoja firme,
                bo wtedy US trudniej zakwestionowac wydatki.
                • abe.abe Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 21:49
                  michal00 napisał:


                  > Przeczytaj art. 22 ust.10 ustawy o podatku dochodowym od osob fizycznych.
                  > Kilometrowki nie radze uzywac :-) W praktyce wygodniej robic to na swoja
                  firme,
                  >
                  > bo wtedy US trudniej zakwestionowac wydatki.


                  Hmmm... myslałam, że wspierająca mnie charytatywnie w mojej rachunkowej
                  niemocy zaprzyjaźniona księgowa powinna ją znać :)

                  Firmy nie założę, bo to kiepski interes.
                  Od umow o dzieło nie płacę ZUS-u.
                  Tu na dzień dobry ZUS mnie zeżre.
                  Wam chyba się zdaje, że wszyscy dziennikarze mają zarobki
                  oscylujące wokół honorariów Lisa :)
                  • cie778 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 05.04.06, 00:11
                    abe.abe napisała:

                    > Wam chyba się zdaje, że wszyscy dziennikarze mają zarobki
                    > oscylujące wokół honorariów Lisa :)

                    Nie, nam (jasiolowi) się wydaje, że jak dziennikarze będą płacić wg zasad
                    ogólnych, to poparcie do rozsądnych zmian w systemie podatkowym w mediach będzie
                    znacznie większe.
                    ;-)
                    pozdrawiam
                    jasiol
                    • abe.abe Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 05.04.06, 00:26
                      cie778 napisał:


                      > Nie, nam (jasiolowi) się wydaje, że jak dziennikarze będą płacić wg zasad
                      > ogólnych, to poparcie do rozsądnych zmian w systemie podatkowym w mediach
                      będzi
                      > e
                      > znacznie większe.
                      > ;-)
                      > pozdrawiam
                      > jasiol


                      Wam (jasiolowi) także się chyba wydaje, że to poparcie weźmie się stąd,
                      iż znakomita większość dziennikarzy - jak powszechnie wiadomo -
                      zajmuje się głównie problematyką podatkową.
                      A jeśli nie, to dobrze im tak. Niech się od tej pory zajmą
                      zamiast pisać o czymkolwiek innym :)

                      No coż, ja też pozdrawiam, w końcu to nie Ty wprowadzasz
                      tę dziejową sprawiedliwość.

                      Abe
          • cie778 Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 15:16
            gertrudzia napisała:

            > Ludzi, których warsztat pracy niekoniecznie jest _materialny_ i którzy zapłatę
            > dostają po wykonaniu pracy, a nie jak, Pan Bóg przykazał, co miesiąc, dajmy na
            > to pierwszego.

            Piszesz rzecz jasna o handlowcach, finansistach, psychologach, prawnikach lub
            programistach?
            Ech...
            Po tych wypowiedziach to najlepiej widać styczność ze światem realnym co
            poniektórych osób.

            Pozdrawiam
            jasiol
      • abe.abe Re: Źle się stało, że wszystkich wrzucono do jedn 04.04.06, 20:07
        basia.basia napisała:

        > Przecież zupełnie inaczej jest z dziennikarzami np.! Oni mają swój
        > warsztat w redakcji.

        Niestety nie wszyscy, Basiu.
        Jedynie ci, którzy pracują na etacie.
        Inni (dziennikarze niezależni)często nie dostają nawet delegacji
        jeśli muszą gdzieś pojechać, aby zdobyć materiał.
        Pojawiły się tu jakieś dziwne wyliczenia, z których wynika,
        że na kwocie ok 1700 pln będzie to róznica w podatku ok. 60 pln.
        A przecież wyliczenie jest proste.
        Przy przekroczeniu kwoty wolnej od podatku, zamiast od kwoty 2000 pln
        zapłacić 190 pln podatku, przedstawiciel wolnego zawodu zapłaci dokładnie
        dwa razy tyle, czyli 380 pln.

        Mam dziwne wrażenie, że w tej dyskusji biorą udział głównie ci,
        którzy nie wiedzą o czym mówią :(
        Dziennikarzom etatowym w ten sposób nie dokopiecie, bo umowa o pracę jest
        zawsze obłożona podatkiem 19%.
        50% uzysk dotyczył wyłącznie części umów o dzieło.
        Dokopiecie tym ostatnim niezależnym.
        Czy rzeczywiście o to właśnie chodzi?

    • miecia9 sawa Ty nic nie rozumiesz 04.04.06, 12:49
      jeśli sądzisz, ze platfusy zostawiłyby Ci 50% koszty to grubo się mylisz.

      A co do tego, ze koszty te to nie zadne fanaberie tylko rzeczywiście ponoszone
      koszty wytworzenia Twojego kultularnego dzieła to mozesz przejść na pełną
      księgowość dobrze by Ci to zrobiło rzuciło trochę światła ekonomicznego w Twój
      kulturalny acz ciemny grodzik.

      Co do nauczycieli akademickich to pracują oni na etatach i wszelkie koszty
      ponoszą uczelnie, wiec te 50% koszty to zwykłe uprzywilejowanie dla wybranej
      grupy a to nijak nie mieści się w ramach zdrowiej rynkowej konkurencyjnej
      gospodarki.

      nigdy w życiu nie przeczytałam tyle splatfusiałych głupot.

      Głosujemy na PO
      kpimy z PIS
      liberalizm TAK, ale tylko wówczas gdy nie dotyka nas.

      PS
      dla jasności takze korzystam z 50% kosztow i uważam, ze jest to chora sytuacja
      i trzeba je zniesć
      • dr.krisk Dobre! Uśmiałem się! 04.04.06, 15:14
        miecia9 napisała:

        > Co do nauczycieli akademickich to pracują oni na etatach i wszelkie koszty
        > ponoszą uczelnie
        Kiedy ostatni raz, droga mieciu, mialaś kontakt z życiem akademickim na
        polskiej uczelni????? "Wszystkie koszty ponosza uczelnie".... doskonały żart!
        Od lat wielu znaczna część moich prywatnych wydatków stanowia zakupy literatury
        fachowej (której nie mogę przecież odliczyć od przychodu), oprogramowania,
        sprzętu, itp., itd.... Gdybym czekał az uczelnia mi coś kupi, tobym się nigdy
        nie doczekał, albowiem droga moja mieciu - polskie uczelnie od lat nie mają
        praktycznie forsy na nic.
        • ave_duce Re: Dobre! Uśmiałem się! Ja też się uśmiałam!:))) 04.04.06, 15:39
          Pełna ignorancja mieci "w temacie"...
          I uogólnienia.
          Zaraz ktoś wyciągnie "granty" jako fundusze uczelniane...

          ;)
          • miecia9 dr kirsk az strach. 05.04.06, 11:56
            ze tak ograniczeni ludzie pracuja teraz naukowo na Uczelniach

            Braki finansowe na uczelni to nie powod aby uprzywilejowywac niższymi podatkami
            pewna grupe kosztem innej.

            A co do biedy na Uczelniach to wg mnie nie jest tak źle. A Ty gdybys
            reprezentowal soba wyzszy poziom miałbys pieniadze skoro nie masz znaczy ze
            jestes mierny, jestes "statystą". Wybitni na brak pieniedzy nie narzekaja
            • sawa.com Oj, Mietka, co tyś taka obcesowa? 05.04.06, 15:16
              Zawsze tak masz w rozmowie...? taka pozę jakbyś zaraz miała dać po twarzy
              rozmówcy?
            • dr.krisk Ale mi się dostało.... 05.04.06, 16:52
              miecia9 napisała:

              > ze tak ograniczeni ludzie pracuja teraz naukowo na Uczelniach
              To się nazywa rzeczowy argument!

              >
              > Braki finansowe na uczelni to nie powod aby uprzywilejowywac niższymi
              > podatkami
              > pewna grupe kosztem innej.
              Poczciwa mieciu - twórcy płacą takie same podatki jak wszyscy. Tylko że
              dotychczas mogli stosować 50% koszty uzyskania. I o te koszty idzie , a nie
              o "niższe podatki".
              >
              > A co do biedy na Uczelniach to wg mnie nie jest tak źle.
              Według ciebie.. naprawdę?

              > A Ty gdybys
              > reprezentowal soba wyzszy poziom miałbys pieniadze skoro nie masz znaczy ze
              > jestes mierny, jestes "statystą". Wybitni na brak pieniedzy nie narzekaja
              Mieciu poczciwa - nie masz zielonego pojęcia o systemie finansowania uczelni.
              Otóż np. na dotację finansową nie ma absolutnie wpływu czy jestem genialnym
              Einsteinem, czy głupim kriskiem. Moja genialność ma wpływ na przyznawane
              granty - ale z grantów nie wolno mi absolutnie dofinansowywać dydaktyki!
              Zanim więc zaczniesz pouczać nas "miernych statystów", zapoznaj się z poziomami
              finansowania uczelni.
              • miecia9 Re: Ale mi się dostało.... 06.04.06, 10:37
                poczciwy doktorku
                zapewne jestes humanistą i dlatego piszesz bzdury ktore mnie irytuja

                Poczciwa mieciu - twórcy płacą takie same podatki jak wszyscy. Tylko że
                > dotychczas mogli stosować 50% koszty uzyskania. I o te koszty idzie , a nie
                > o "niższe podatki".

                A 50% koszty w efekcie nie dają Tobie nizszych podatków!!!!!!!!
                Nie w sensie stopy podatkowej tylko w sensie kwoty jaka placisz.
                Nie widzę powodu takiego przywileju. Załóż firmę i rozliczaj sie pełną
                ksiegowościa wówczas bedziesz mógł odliczać udokumentowane wydatki.

                ale mimo wszystko dzieki za wyjasnienia. Widac, ze masz zapedy dydaktyczne ale
                do pracy na uczelni potrzeba czegoś wiecej kreatywnosci, szerokich horyzontów,
                wylatywania ponad poziomy....

                W szkołach zamiast historii powinni uczyć obowiazkowo ekonomii bo ilość głupot
                tutaj wypisywanych przekarcza moją cierpliwość.

                Co do biedy Uczelni nie jest tak żle w porównaniu np. ze służbą zdrowia. Bo
                chyba nie próbujesz porównywać polskich uczelni do np. zachodnich. Takie
                porównania nie mają sensu....

                Uwierz ze wybitni nie narzekaja na brak kasy. Raczej narzekaja na kupe
                biurokracji z rozliczaniem tej kasy

                • dr.krisk Poczciwa mieciu.. 06.04.06, 13:25
                  miecia9 napisała:

                  > poczciwy doktorku
                  > zapewne jestes humanistą i dlatego piszesz bzdury ktore mnie irytuja
                  Akurat zupełnie się mylisz - jestem pracownikiem jednej z Politechnik, w
                  zakresie nauk calkowicie i zupelnie technicznych.

                  Jedno pytanie - czy wiesz jakie są zasady finansowania uczelni wyższych w
                  Polsce, czy tylko ci sie wydaje że wiesz? Jak nie wiesz, to się dowiedz i wróć.

                  Odsyłam cie również do prawa autorskiego - tam wyraźnie pisze, dlaczego i skąd
                  te wysokie koszty uzyskania.

                  Twoje pomysły "załóż firmę i prowadź pełną księgowość" dobre są dla producentów
                  lizaków, ale nie dla twórców. Nawet tak miernych jak niżej podpisany.
      • abe.abe Re: sawa Ty nic nie rozumiesz 04.04.06, 20:17
        miecia9 napisała:

        > jeśli sądzisz, ze platfusy zostawiłyby Ci 50% koszty to grubo się mylisz.
        >
        > A co do tego, ze koszty te to nie zadne fanaberie tylko rzeczywiście
        ponoszone
        > koszty wytworzenia Twojego kultularnego dzieła to mozesz przejść na pełną
        > księgowość dobrze by Ci to zrobiło rzuciło trochę światła ekonomicznego w
        Twój
        > kulturalny acz ciemny grodzik.
        >
        > Co do nauczycieli akademickich to pracują oni na etatach i wszelkie koszty
        > ponoszą uczelnie, wiec te 50% koszty to zwykłe uprzywilejowanie dla wybranej
        > grupy a to nijak nie mieści się w ramach zdrowiej rynkowej konkurencyjnej
        > gospodarki.
        >
        > nigdy w życiu nie przeczytałam tyle splatfusiałych głupot.
        >
        > Głosujemy na PO
        > kpimy z PIS
        > liberalizm TAK, ale tylko wówczas gdy nie dotyka nas.
        >
        > PS
        > dla jasności takze korzystam z 50% kosztow i uważam, ze jest to chora
        sytuacja
        > i trzeba je zniesć



        Głupoty to niestety wypisujesz Ty.
        50% uzysk dotyczy wyłacznie pewnego typu umów o dzieło,
        nie dotyczy więc pracy wykonywanej w ramach pracy etatowej.

        • michal00 Re: sawa Ty nic nie rozumiesz 04.04.06, 20:30
          Głupoty to niestety wypisujesz Ty.
          > 50% uzysk dotyczy wyłacznie pewnego typu umów o dzieło,
          > nie dotyczy więc pracy wykonywanej w ramach pracy etatowej.


          miecia nie napisala, ze 50% dotyczy pracy etatowej. Chodzilo jej pewnie o to,
          ze skoro uczelnie ponosza koszty, to nie ma uzasadnienia dla tworzenia
          faktycznej ulgi podatkowej (50%KUP) dla pana profesora wyglaszajacego wyklad w
          ramach "dziela autorskiego" (a swoja droga bedacego na etacie).
          • abe.abe Re: sawa Ty nic nie rozumiesz 04.04.06, 21:10
            michal00 napisał:

            > Głupoty to niestety wypisujesz Ty.
            > > 50% uzysk dotyczy wyłacznie pewnego typu umów o dzieło,
            > > nie dotyczy więc pracy wykonywanej w ramach pracy etatowej.
            >
            >
            > miecia nie napisala, ze 50% dotyczy pracy etatowej. Chodzilo jej pewnie o to,
            > ze skoro uczelnie ponosza koszty, to nie ma uzasadnienia dla tworzenia
            > faktycznej ulgi podatkowej (50%KUP) dla pana profesora wyglaszajacego wyklad
            w
            > ramach "dziela autorskiego" (a swoja droga bedacego na etacie).


            O co chodzi mieci, to trudno rozstrzygnąć, bo miecia najwyraźniej
            sama nie bardzo wie o czym pisze.
            O jakich kosztach ponoszonych przez uczelnię piszesz Ty tłumacząc "mieciowe"
            na nasze, tego też niestety nie wiem.
            Mój mąż jest profesorem i honoraria z 50 % uzyskiem ma wyłącznie za wykłady
            poza macierzystą uczelnią oraz za książki i artykuły, do których często
            potrzebuje materiałów jak najbardziej płatnych, a nie darmowych albo
            opłacanych przez uczelnię.

            Poza tym coście się tak uczepili tych profesorów?
            Podwyzszony uzysk w końcu dotyczy wiecej niż jednej grupy zawodowej.

            Wiesz co? Właśnie mi przyszło do głowy, że szkoda mitręgi
            na rozwijanie tej dyskusji. Jak zwykle KAŻDY z zabierających głos,
            jest najlepiej zorientowany we wszystkim :(

            • michal00 Re: sawa Ty nic nie rozumiesz 04.04.06, 21:34
              O co chodzi mieci, to trudno rozstrzygnąć, bo miecia najwyraźniej
              > sama nie bardzo wie o czym pisze.
              > O jakich kosztach ponoszonych przez uczelnię piszesz Ty tłumacząc "mieciowe"
              > na nasze, tego też niestety nie wiem.

              O tych kosztach, ktore wykladowca ponioslby nie bedac na etacie uczelnianym i
              nie majac w zwiazku z tym bezplatnego dostepu do sprzetu, literatury itp.

              Mój mąż jest profesorem i honoraria z 50 % uzyskiem ma wyłącznie za wykłady
              > poza macierzystą uczelnią oraz za książki i artykuły, do których często
              > potrzebuje materiałów jak najbardziej płatnych, a nie darmowych albo
              > opłacanych przez uczelnię.

              Wiem, ze niektorzy maja lacznie etaty i umowy o dzielo na uczelni (choc to sie
              mniej oplaca niz oddzielnie z powodu ZUS), ale to nie jest istotne. Chodzi o
              to, ze te koszty sa wziete z ksiezyca.

              Poza tym coście się tak uczepili tych profesorów?
              > Podwyzszony uzysk w końcu dotyczy wiecej niż jednej grupy zawodowej.
              >

              Nie czepiam sie profesorow. Probowalem sprostowac nieporozumienie.

              > Wiesz co? Właśnie mi przyszło do głowy, że szkoda mitręgi
              > na rozwijanie tej dyskusji. Jak zwykle KAŻDY z zabierających głos,
              > jest najlepiej zorientowany we wszystkim :(
              >

              W sumie masz racje. Osoby korzystajace ze zryczaltowanych kosztow (nie tylko
              tych 50%, ale rowniez tych "normalnych" 20%) beda narzekaly, ze trzeba bedzie
              zbierac rachunki, "samozatrudnieni" powiedza, ze oni tez musza to robic i sami
              placa ZUS, a "etatowcy" beda udowadniali, ze pracuja tak samo jak wszyscy, a
              KUP maja mizerne i niczego odliczyc nie moga.
              • abe.abe Re: sawa Ty nic nie rozumiesz 04.04.06, 21:45
                Króciutko

                michal00 napisał:

                > O tych kosztach, ktore wykladowca ponioslby nie bedac na etacie uczelnianym i
                > nie majac w zwiazku z tym bezplatnego dostepu do sprzetu, literatury itp.


                Większość wykładów przygotowuje się w domu.
                Sprowadzanie z zagranicy wydawnictw opłaca się z reguły z wlasnej kieszeni.
                Uczelni na wiekszość wydatków po prostu nie stać.
                Nie wiem... może prywatne uczelnie.
                Nierzadko nawet materiały dla studentów powiela się we własnym zakresie.
                Szczególnie gdy rzecz dotyczy seminarium magisterskiego albo doktorskiego.


                > Wiem, ze niektorzy maja lacznie etaty i umowy o dzielo na uczelni (choc to
                sie
                > mniej oplaca niz oddzielnie z powodu ZUS), ale to nie jest istotne. Chodzi o
                > to, ze te koszty sa wziete z ksiezyca.


                O każdych zryczałtowanych kosztach można powiedzieć, że są z księzyca.
                De facto bowiem raz są większe, a raz mniejsze.
                W sumie mniej więcej się zgadza.
                Lepiej zachować ten uzysk niż rozbudowywać armię pracowników
                US do sprawdzania milionów skrzętnie grommadzonych świstków.
                Mnóstwa kosztów zresztą obecnie nie ma sposobu rozliczyć.


                > W sumie masz racje. Osoby korzystajace ze zryczaltowanych kosztow (nie tylko
                > tych 50%, ale rowniez tych "normalnych" 20%) beda narzekaly, ze trzeba bedzie
                > zbierac rachunki, "samozatrudnieni" powiedza, ze oni tez musza to robic i
                sami
                > placa ZUS, a "etatowcy" beda udowadniali, ze pracuja tak samo jak wszyscy, a
                > KUP maja mizerne i niczego odliczyc nie moga.


                W sumie to trafna uwaga :)
      • miecia9 Re: wasz poziom wiedzy jest zenujacy 05.04.06, 11:52
        50% koszty dotyczą nie tylko umów o dzielo ale takze osób pracujących na
        etatach.
        Koszty takie mają np. nauczyciele akademiccy ale nie tylko są to tzw. prawa
        autorskie. I nadal twierdzę ze jest to uprzywilejowanie pewnej grupy podatników
        (którzy pracują w firmach i te pokrywają ich koszt)

        Co do faktu, ze wszyscy pracujący ponosza koszty ponad te pokrywane przez
        pracodawce to nie znaczy, ze państwo te kosztu musi w jakis sposób
        rekompensować. Każdy np. musi się w dzisiejszych czasach dokształcać często na
        własny koszt ale to nie powód aby wyciagać łapę do państwa.

        abe.abe świat nie kończy się na tym co wokół ciebie to apropos twego
        twierdzenia ze 50% koszty dotyczą tylko niektórych umów o dzieło. Juz teraz
        wiem dlaczego Twoje zarobki są dużo nizsze niz Lisa. Bo dziennikarz musi
        wiedziec wiecej i dalej niż jego bezposrednie otoczenie.
        tak wiec kwestia 50% kosztów to zagadnienie szersze niż Twoja wiedza o nim.
        • abe.abe Re: wasz poziom wiedzy jest zenujacy 05.04.06, 12:12
          Mieciu,
          podaruj sobie zarówno swoje wykłady, jak i złośliwości.
          Poczucie wyższości ewentualnie mozesz zachować, jeśli Ci to poprawia
          samopoczucie. Ani mnie to ziebi, ani grzeje.
          Duże państwowe uczelnie, jak np. uniwersytety, określają procentowo udział
          w wynagrodzeniu zasadniczym pracowników naukowo-dydaktycznych i dydaktycznych
          poszczególnych elementów, takich, jak:
          - wynagrodzenia za prowadzenie badań naukowych niezbędnych do prowadzenia
          procesu dydaktycznego
          - wynagrodzenia za pracę dydaktyczną
          - wynagrodzenia za prace organizacyjne

          Tylko część z tych wynagrodzeń może podlegać 50% uzyskowi i - jak do tej pory
          - rozstrzygnięcia co do tego lezały w gestii uczelni.
          Przeciętnie było to ok 25% całości wynagrodzenia.
          Nie wysnuwaj pochopnych wniosków z tego, że coś nie zostało napisane,
          bo nie jest to dyskusja wyłącznie na temat uposażeń w uczelniach.
          Generalnie się mylisz, bo ta część wynagrodzenia, która podlega
          50% uzyskowi jest właśnie powiązana z prawami autorskimi.
          Tam, gdzie jest umowa o dzieło nie podlegająca przepisom o prawach
          autorskich (bo i taka jest możliwa), koszt uzyskania przychodu wynosi dokładnie
          tyle samo, co w innych przypadkach, czyli 20%.
          Nie zajmuję się problematyką ekonomiczną i nie roszczę sobie pretensji do
          znawstwa w tej dziedzinie. Wystarczy mi znajomość podstawowych przepisów.
          Dziennikarz to nie omnibus - ma się znać na tym, o czym pisze.

          Naucz się wyciągać sensowniejsze wnioski, a swoją wiedzę przynajmniej
          od czasu do czasu weryfikuj, zamiast wyplatać brednie.
          Nie uczta Baltazara, uczta się same.



          miecia9 napisała:

          > 50% koszty dotyczą nie tylko umów o dzielo ale takze osób pracujących na
          > etatach.
          > Koszty takie mają np. nauczyciele akademiccy ale nie tylko są to tzw. prawa
          > autorskie. I nadal twierdzę ze jest to uprzywilejowanie pewnej grupy
          podatników
          >
          > (którzy pracują w firmach i te pokrywają ich koszt)
          >
          > Co do faktu, ze wszyscy pracujący ponosza koszty ponad te pokrywane przez
          > pracodawce to nie znaczy, ze państwo te kosztu musi w jakis sposób
          > rekompensować. Każdy np. musi się w dzisiejszych czasach dokształcać często
          na
          > własny koszt ale to nie powód aby wyciagać łapę do państwa.
          >
          > abe.abe świat nie kończy się na tym co wokół ciebie to apropos twego
          > twierdzenia ze 50% koszty dotyczą tylko niektórych umów o dzieło. Juz teraz
          > wiem dlaczego Twoje zarobki są dużo nizsze niz Lisa. Bo dziennikarz musi
          > wiedziec wiecej i dalej niż jego bezposrednie otoczenie.
          > tak wiec kwestia 50% kosztów to zagadnienie szersze niż Twoja wiedza o nim.
          • miecia9 Re: wasz poziom wiedzy jest zenujacy 06.04.06, 10:48
            dam Ci radę

            założ firmę i zacznij rozliczać się na zasadach pełnej księgowości wówczas
            będziesz mogła odliczać nawet więcej niż 50% ale tylko udokumentowanych kosztów.

            > Tylko część z tych wynagrodzeń może podlegać 50% uzyskowi i - jak do tej pory
            > - rozstrzygnięcia co do tego lezały w gestii uczelni.
            > Przeciętnie było to ok 25% całości wynagrodzenia.

            abeblebleble jest to nawet 85% wynagrodzenia i to nie tylko na uczelniach (od
            wynagrodzeń z etatu i umów o dzielo)

            Ja jako podatnik nie mam ochoty robic nikomu prezentów



    • wacek44 A w Polsce mamy artystów ? Nie żartuj 04.04.06, 15:51
      O kogo ci chodzi ? O Nieznalską ? O Szczukę ? A może o kogoś z le ma ? Z
      lambdy ? To takie trendy kochać inaczej (czytaj: jak zboczeniec).
      • sawa.com Re: A w Polsce mamy artystów ? Nie żartuj 04.04.06, 18:18
        wacek44 napisał:

        > O kogo ci chodzi ? O Nieznalską ? O Szczukę ? A może o kogoś z le ma ? Z
        > lambdy ? To takie trendy kochać inaczej (czytaj: jak zboczeniec).

        Wacku opanuj się! Z tego sposobu rozliczania się z fiskusem korzystaja nie
        tylko wyżej wymienieni przez Ciebie artyści.
        Zapewne korzystają także ci którzy współpracują z Radiem Maryja, z Gazetą
        Polską, zapewne w ten sposób rozlicza swoje honoraria np. Łysiak lub jakiś inny
        lubiany przez ciebie autor.
        Chyba nie chcesz, żeby w parę lat po światłym panowaniu PiSu polskie książki
        były już tylko w antykwariatach a polski język w zaniku.
        • wacek44 Re: A w Polsce mamy artystów ? Nie żartuj 04.04.06, 23:43
          Polski język już jest w zaniku niezaleznie od PiS i innych wymienionych przez
          ciebie organizacji. Naduzywa się w masmediach slangu prawie jak więzienna
          grypsera, wyraża się nie gramatycznie, nie stylistycznie, byle siebie
          eksponować. A moje uwagi dotyczą tego trendu walki o "artystów" klasy zboczek.
          Szczerze wolę Łysiaka, RM, itp niż przymulasta Pochanke i jej poje... ne
          koleżanki. Pochanke kiedys w końcu uszkodzi kamerę jak się tak będzie prężyć i
          kiwać w jej kierunku. Kto jej i za co dał nagrody. Ta baba mówić w tv nie umie.
      • ave_duce Re: A w Polsce mamy artystów ? Nie żartuj 04.04.06, 19:05
        wacek44 napisał:

        > O kogo ci chodzi ? O Nieznalską ? O Szczukę ? A może o kogoś z le ma ? Z
        > lambdy ? To takie trendy kochać inaczej (czytaj: jak zboczeniec).

        Niepełnosprawny... hmmm... wacek...

        ;)
        • wacek44 Re: A w Polsce mamy artystów ? Nie żartuj 04.04.06, 23:45
          Czy to moja wina, że jesteś niepełnosprawny ? Daj sobie zrobić dziurę we łbie,
          niech ci wleja oleju byle nie rycynowego bo będziesz bezużyteczny dla partnera.
          Wiadomo, jak się robi kupę to nie da rady ...
          • ave_duce Re: Oj, wacku... Prymitywny post twego autorstwa 05.04.06, 02:36
            wraca do cię jak bumerang.
            Poczytaj sobie o sobie...

            Czy to moja wina, że jesteś niepełnosprawny, *wacku*?
            Daj sobie zrobić dziurę we łbie, niech ci wleją oleju, byle nie rycynowego,
            bo będziesz bezużyteczny dla partnera.
            Wiadomo, jak się robi kupę, to nie da rady ...


            PoprawiłAm interpunkcję z szacunku dla języka polskiego, który ty plugawisz...
            No cóż, wacku: głodnemu chleb na myśli, jak mówi przysłowie - (ponoć) mądrość
            narodu.


            ;)
    • trevik Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 18:16
      Nie rozumiem, dlaczego dla kogokolwiek ma istniec stawka ryczaltowa kosztow
      uzyskania przychodu? Czy mozesz mi to wyjasnic?

      W cywilizowanym swiecie (np. w Niemczech do niedawna) jest tak, ze poza paroma
      "newralgicznymi" sprawami (jak samochody) odliczyc mozna bez wiekszych problemow
      wszystko, co stanowi koszt uzyskania przychodu. Mozna odliczyc dojazdy do pracy,
      mozna odliczyc drugie mieszkanie (jesli takie trzeba wynajac z powodu pracy a
      rodzina mieszka daleko), hotele, rachunki za paliwo, teczke do roboty mozna
      odliczyc, materialy i sprzet ktore kupuje sie na wlasny rachunek a sluza
      uzyskaniu przychodu. Oczywiscie na wszystko trzeba miec rachunki, ladnie
      podsumowac w rozliczeniu podatkowym i odliczyc - prosto, szybko i skutecznie.

      I nie ma znaczenia czy ktos jest elektronikiem, malarzem, czy innym rzezbiarzem,
      bo tez i znaczenia miec nie powinno.

      T.
      • sawa.com Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 18:26
        trevik napisał:

        > Nie rozumiem, dlaczego dla kogokolwiek ma istniec stawka ryczaltowa kosztow
        > uzyskania przychodu? Czy mozesz mi to wyjasnic?
        >
        > W cywilizowanym swiecie (np. w Niemczech do niedawna) jest tak, ze poza paroma
        > "newralgicznymi" sprawami (jak samochody) odliczyc mozna bez wiekszych
        problemo
        > w
        > wszystko, co stanowi koszt uzyskania przychodu. Mozna odliczyc dojazdy do
        pracy
        > ,
        > mozna odliczyc drugie mieszkanie (jesli takie trzeba wynajac z powodu pracy a
        > rodzina mieszka daleko), hotele, rachunki za paliwo, teczke do roboty mozna
        > odliczyc, materialy i sprzet ktore kupuje sie na wlasny rachunek a sluza
        > uzyskaniu przychodu. Oczywiscie na wszystko trzeba miec rachunki, ladnie
        > podsumowac w rozliczeniu podatkowym i odliczyc - prosto, szybko i skutecznie.
        >
        > I nie ma znaczenia czy ktos jest elektronikiem, malarzem, czy innym
        rzezbiarzem
        > ,
        > bo tez i znaczenia miec nie powinno.
        >
        > T.

        Rzecz w tym, treviku, że w Polsce koszty są reglementowane. Nasz fiskus jest
        bardzo sprytny i arbitralny i to on po uważaniu stwierdza co jest kosztem a co
        nie jest. Nie ma legalnej zapisanej w ustawie definicji kosztu.
        • michal00 Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 18:39
          jest definicja kosztu uzyskania przychodu. patrz art. 22 ustawy o podatku
          dochodowym od osob fizycznych.
          • sawa.com Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 18:56
            michal00 napisał:

            > jest definicja kosztu uzyskania przychodu. patrz art. 22 ustawy o podatku
            > dochodowym od osob fizycznych.

            To nie jest definicja kosztu. To o czym piszesz jest to wykaz co nasz fiskus
            uznaje za koszt.
            Specjaliści od podatków wiedzą o czym mówię. Niemcy zdaje sie maja to
            sformulowane. I jest to - jesli travik pisze prawdę - pojęcie bardzo szerokie.
            • sawa.com Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 19:01
              sawa.com napisała:

              > michal00 napisał:
              >
              > > jest definicja kosztu uzyskania przychodu. patrz art. 22 ustawy o podatku
              >
              > > dochodowym od osob fizycznych.
              >
              > To nie jest definicja kosztu. To o czym piszesz jest to wykaz co nasz fiskus
              > uznaje za koszt.
              > Specjaliści od podatków wiedzą o czym mówię. Niemcy zdaje sie maja to
              > sformulowane. I jest to - jesli travik pisze prawdę - pojęcie bardzo szerokie.

              Dopiero teraz przeczytałam drugi post trevika. I wycofuję to co powiedziałam
              dobrego o systemie niemieckim. Okazuje się, że on także schodzi na manowce.
              • michal00 Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 19:08
                > Dopiero teraz przeczytałam drugi post trevika. I wycofuję to co powiedziałam
                > dobrego o systemie niemieckim. Okazuje się, że on także schodzi na manowce.

                Nie wiem czy schodzi na manowce. Pare lat temu mozna bylo podobno wrzucac w
                koszty lapowki placone np. w Polsce.
            • michal00 Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 19:04
              to jest definicja kosztu w sensie podatkowym. oczywiscie istnieja koszty
              niebedace kosztami podatkowymi, ale to inna broszka.
              • trevik Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 19:26
                Tyle, ze w panstwach prawa w ktorych istnieje podatek w wysokosci zaleznej od
                wysokosci dochodu powinno sie dazyc, aby istniala mozliwosc odliczen wszystkich
                rzeczywistych kosztow od podstawy naliczania podatku (moze tylko wiekszych niz
                groszowe, aby koszty ponoszone na dzialania urzednikow nie przekraczaly
                ewentualnych zyskow podatnikow).

                W Polsce majac dwoch ludzi: jednego ktory mial dochod ksiegowany na 150kPLN i
                faktyczne koszty jego uzyskania 50kPLN i drugiego ktory mial dochod 100kPLN po
                odliczeniu kosztow, ktore udalo sie wrzucic w funkcjonowanie firmy w ktorej byl
                zatrudniony jest nieporownywalna.

                Ten pierwszy zaplaci statystycznie znacznie wiecej podatku od rzeczywistego
                dochodu na stutek tego, ze duza czesc jego kosztow dla fiskusa nie istnieje a
                duza czesc z tych, ktore odliczyc moze sa "odliczalne" od podatku a nie od
                dochodu i przez progresje w podatkach osobistych dostanie dwa razy w leb: raz
                dlatego, ze zarabia wiecej a drugi raz dlatego, ze odliczy tylko 19% z 40% bo te
                koszty beda na wyzszych prograch.

                Polecam sie troche zainteresowac podatkami osobistymi w Polsce i zobaczyc, jak
                to funkcjonuje i czym jest progresja, odliczenia od podatku i czym sa koszty

                T.
                • michal00 Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 19:40
                  Interesuje sie podatkami w Polsce i wiem niezle jak to dziala, ale z twego
                  wywodu mimo staran niewiele zrozumialem. Nie wiem co rozumiesz przez "dochod
                  ksiegowany", jaka "firme" masz na mysli i co to znaczy, ze "koszty beda w
                  wyzszych progach" (moze chodzi o odliczenia ulg od podatku?),
                  • trevik Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 05.04.06, 00:55
                    > Interesuje sie podatkami w Polsce i wiem niezle jak to dziala, ale z twego
                    > wywodu mimo staran niewiele zrozumialem. Nie wiem co rozumiesz przez "dochod
                    > ksiegowany", jaka "firme" masz na mysli i co to znaczy, ze "koszty beda w
                    > wyzszych progach" (moze chodzi o odliczenia ulg od podatku?),

                    Sorry - nie jestem ksiegowym.
                    Wiem tyle, ze w Polsce w latach, gdy tam pracowalem (druga polowa lat '90) nie
                    bylo woli do zwiekszania kosztow uzyskania przychodu ksiegowanych wlasnie jako
                    koszty to odliczenia od podstawy dochodu - w pewnych okolicznosciach te koszty
                    byly powiekszane ryczaltami kwotowymi (np. w przypadku pracy poza miejscem
                    zamieszkania), ale to byloby na tyle.

                    Jednak aby zrekompensowac brak pewnych odliczen z tytulu kosztow istnialy ulgi
                    jak np. ulga edukacyjna na literature fachowa (w moim zawodzie koszty edukacyjne
                    to de facto koszty uzyskania przychodu). Ale te ulgi byly odliczane od podatku w
                    wysokosci 19% wydatkow a nie od podstawy dochodu do opodatkowania, przez co
                    uwzgledniajac roznice w skali opodatkowania przez progresje jeden odliczal te
                    koszty w calosci, inny nie, podobnie z zakupami sprzetu. O ten efekt
                    mniej-wiecej mi chodzilo. I nawet nie wiem, ile jeszcze mozna w ten sposob
                    odliczyc i co, bo juz w tamtych czasach byla tendencja do obcinania ulg
                    wszelakich, bez wzgledu na ich zasadnosc. Wielka szkoda bylo to, ze te
                    odliczenia figurowaly jako ulgi a nie byly ksiegowane po stronie kosztow:
                    rozumiem, ze komus moglo chodzic o ulatwienia w ksiegowaniu (ryczaltowy KUP
                    ksiegowal pracodawca i uzaleznial od tego m.in. wysokosc zaliczek), ale przez to
                    bylo znacznie prosciej politycznie te bardzo zasadne odliczenia likwidowac
                    (latwiej powiedziec, ze likwiduje sie jakas ulge, bo nie ma pieniedzy w
                    budzecie, znacznie trudniej, ze bedzie placilo sie podatek PIT rowniez od
                    wlasnych kosztow),

                    T.
        • trevik Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 04.04.06, 18:45
          > Rzecz w tym, treviku, że w Polsce koszty są reglementowane. Nasz fiskus jest
          > bardzo sprytny i arbitralny i to on po uważaniu stwierdza co jest kosztem a co
          > nie jest. Nie ma legalnej zapisanej w ustawie definicji kosztu.

          Ja wiem, ze w Polsce koszty sa reglamentowane i sytuacja jest chora. Wiem tez,
          ze jeszcze jak bylem w Polsce to stalo, ze koszty moga byc powiekszone o np.
          bilet miesieczny w publicznych srodkach komunikacji ale nie moga o wydatki na
          paliwo przy dojazdach do pracy - co jest kosztem jest definiowane bardzo
          politycznie i mysle, ze przez kwestie polityczne ma byc ryczalt procentowy
          usuniety i zastapiony ryczaltem kwotowym (a do tego bedzie maly plus pt. wiecej
          pieniedzy na rozdawnictwo w budzecie).

          W Niemczech tez nie jest AFAIK zapisane, co jest kosztem, ale jest lista tego,
          co kosztem byc nie moze (taka lista tez nie powinna istniec bo ze swojej natury
          ma tendencje do wydluzania sie) i jakos to funkcjonuje. Niestety tendencje sa
          paskudne: polityczne ustawianie, co jest kosztem a co kosztem byc nie moze -
          ostatnio np. koszty poniesione na doradztwo podatkowe nie moga byc od tego roku
          odliczane - Niemcy juz nie moga byc przykladem na cywilizowane odliczenia
          kosztow, choc ciagle jest nieporownywalnie lepiej z tym, niz w Polsce. Tak
          wogole to uslyszalem tutaj rade, ze warto przynajmniej raz zasadzic skarbowke o
          kwalifikowanie kosztow w sprawie, co do ktorej ma sie pewnosc wygrania - moze
          byc mala kwota (informacja o sprawie zostaje w papierach FA i mozna pozniej
          odliczac bez kapryszenia urzednikow i glupiego stawiania sie).

          Ale wiesz.. jestem pewien, iz dobrze sie stalo, ze dziennikarze przejda na
          reguly bardziej ogolne. Moze beda mieli wiecej energii do tlumaczenia obywatelom
          na czym polega dochod i jakie placimy podatki i dlaczego w Polsce nie mozna
          odliczyc rzeczywistych kosztow i kto jest temu winny,

          T.
          • sawa.com Re: Niekulturalna Zyta Gilowska! 05.04.06, 07:43
            treviku, twoje posty są bardzo pouczające. Jasne, że dla naukowca zakup książek
            to koszt a nie ulga.
            Nasze ustawy podatkowe to polityczny bełkot. A reforma ogłoszona przez minister
            Gilowską jest jak kulą w płot. Bo to o czym w tym wątku dyskutujemy to nie
            jedyny kwiatek z jej łączki. Wymodziła jeszcze inne nowe konfiguracje.
            Najbardziej budzącą opór jest ta która podniesie cenę mieszkań. Dyskutują
            (chyba)o tym na forach tematycznych.
            Nooo, pani minister, to jest aż tak źle.
    • cyklista Zyty skok na kasę 04.04.06, 21:03
      Zyta dostała partyjne polecenia od Jarka, żeby szukać kasy na pisowskie
      obiecanki. Ala zamiast zająć się biznesem gdzie jest naprawdę duża kasa, np.
      akcyzą na olej opałowy próbuje urwać trochę kasy twórcom, czyli grupie raczej
      bezradnej politycznie. Ryczałtowe rozliczanie kosztów uzyskania przychodu jest
      rozwiązaniem prostym i systemowym. Zamiast tego wrócimy do rozliczania
      szczegółowego, interpretacji u.s. i przekrętów różnego rodzaju. Znowu komputery
      komunijne będą wliczane w koszty. Naród potrafi, przypomnijcie sobie "darowizny".
    • kryant Profesorska twórczość 04.04.06, 21:23
      Profesorska twórczość, też jest liczona jako dzieło
      Ciekawe jak Zyta będzie płacić podatki od swoich naukowych publikacji, kiedy
      przestanie być ministrem, bo chyba nie liczy, że jak PiS padnie i wygra PO
      zostanie na stanowisku.
      • sawa.com Re: Profesorska twórczość 04.04.06, 21:50
        Przykro mi to mówić, ale polscy profesorowie jak który wejdzie do rządu czy
        innej centralnej instytucji władzy to traci głowę. Szybko zapomina o tym padole
        łez jakim są polskie uczelnie, placówki naukowe i tym wszystkim co powinno być
        a go nie ma.

        Wyjatki potwierdzają tylko regułę. Myślę tu o profesor Teresie Lubańskiej.
        • sawa.com Re: Profesorska twórczość 04.04.06, 22:19
          Przepraszam, chodziło mi o prof. Teresę Lubińską b. minister finansów
    • kryant niesprzedany towar to koszt 04.04.06, 21:38
      rozumiem,że każda zapisana, nieużyta kartka, szkic, melodyjka itd. itp - będzie
      kosztem
      A Twórca sprzeda co setne lub tysięczne dzieło, czy jeśli jego koszty
      (włączając w to wszystko niewykorzystane) przekroczą zyski to państwo wyrówna
      straty??!
      • cie778 Re: niesprzedany towar to koszt 05.04.06, 00:13
        kryant napisała:

        > rozumiem,że każda zapisana, nieużyta kartka, szkic, melodyjka itd. itp -
        > będzie kosztem

        tak


        > A Twórca sprzeda co setne lub tysięczne dzieło, czy jeśli jego koszty
        > (włączając w to wszystko niewykorzystane) przekroczą zyski to państwo wyrówna
        > straty??!

        Oczywiście. Na zasadach ogólnych. Tak jak fryzjerom i budowlanym.

        pozdrawiam
        jasiol

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka