A co tam! Dołączę do wątków randkowo-seksualno-relacyjnych tadam!
Pod wpływem sugestii którejś z forumek (przepraszam nie pamiętam nicka), dołączyłam do jednej z tego typu grup na facebooku. Jako tylko obserwator, bo generalnie czytanie takich treści (o współczesnym randkowaniu) to trochę taki mój guilty pleasure. Co pewnie widać na tym forum, bo się udzielam głównie w takich wątkach.
No i panie nuudy jednak. Nic ciekawego, w zasadzie wszystkie te wpisy i ostrzeżenia sprowadzają się do podsumowania: kłamca, manipulant i narcyz (taak, panie hurtowo diagnozują panów jako narcyzów, a to przeciez jest konkretny zespół zaburzeń osobowości w psychiatrii). Oczywiście powód banalny: facet umawiał się z nią i innymi. Czasem dochodzi już do drugiej czy trzeciej bazy, czyli byli już "w związku", a on umawiał się z innymi. Zieew.
Ale tez zauważyłam jak bardzo kobiety nie kumają mężczyzn. Laski oburzają się takimi..oczywistościami. Najczęściej wklejanym schematem rozmów jest taka rozmowa:
Facet z dziewczyną robią jakiś nieistotny small talk i następuje zonk:
- cześć

- co słychać, jak się masz?
- dobrze/żle, nie wyspałam się/wyspałam
- ja dziś pracuję zdalnie i dobrze, bo przez Twoje usta mam problem...
- a czemu?
- bo mi stoi na ich widok
- japrdl!
- przepraszam, to miał być komplement....
No i 50 komentarzy lasek jacy to faceci są zjebani, troglodyci, skąd oni się wzięli itd.
Tylko problem jest taki, że to prawda. To dla niego jest komplement, bo to jest pozytywna reakcja na myslenie o tej dziewczynie. To jest tak, że on robiąc taki small talk z laską, która mu się podoba, kręci sobie w głowie od razu scenariusze...seksu. Nie chodzenia za rękę po parku, na romantyczne kolacje, do kina...tylko seksu. To jest pierwsza naturalna reakcja młodego zdrowego faceta. Wiem, że jest tak cicha umowa - że nie należy tego mówić podczas pierwszych rozmów i to jest niekulturalne. Tylko właściwie czemu to jest niekulturalne? Czemu erekcja jest niekulturalna, wstydliwa, niegrzeczna?
Po komentarzach wręcz wygląda jakby była odrzucająca dla kobiet, bue, rzyg. Mówimy o erekcji faceta, którego ona wybrała, nie jakiegoś randomowego zboka.
To jest jednak jakaś ogólnie przyjęta hipokryzja - wy nie będziecie nam mówić, ze wam stoi i będziecie udawać, że w ogóle o tym nie myślicie, a wtedy może my was dopuścimy do pierwszego etapu, czyli przywileju zabrania nas na kawę.
Mam wrażenie, jakby to różne pierwotne plemiona ze sobą gadały. Jedno plemię przywozi drugiemu na znak przymierza ofiarę z zabitego mzimu, a drugie się na to głęboko oburza, bo jak tak - krew, mord, truchło, obrzydliwość, co to w ogóle za prezent, pojebało was??
I to całe gadanie - niee, nie ma żadnego Marsa ani Wenus. Kobiety i mężczyzni funkcjonują tak samo. No jak nie ma? Jak na tych grupach widać to jak w soczewce.