emerytka2006
23.04.06, 23:20
... taką hipotezę postawiła koleżanka z Izreala w rozmowie ze mną (to ta
pani, która zdemaskowała tzw. kłamstwo koniuchowskie w ustach Bladej).
Dotychczas nie wiedziałam, że na czele pisma stoi kobieta, pani Ewa Sołowiej
(kapelusik z głów, widocznie w Naszym Dzienniku więcej feminizmu niż w
Trybunie), byłam pewna, że jakiś księżulo w rodzaju Bartnika albo Króla. A tu
nie, wnuczek wyprowadził mnie z błędu i jeszcze dołożył anegdotę, że p.
Sołowiej podobno została wyciągnięta z klasztoru przez o. Rydzyka, by mogła
stanąć na czele pisma (starym wyjadaczom z PAX-u kapłan ten nie ufał).
Wszystko to opisywała swego czasu pewna lewicowa gazeta, nielubiana na
salonach III i IV RP, można sprawdzić w archiwaliach.
O co chodzi z pochodzeniem pani redaktor? Otóż Dorka dostała ode mnie swego
czasu solidną teczkę z wycinkami z Naszego Dziennika (pisze pracę
habilitacyjną z polskiego antysemityzmu lat 90-ych na uniwersytecie w
Jerozolimie, więc potrzebowała pomocy - w archiwum online można natrafić
jedynie na świeże teksty). Jakież było jej zdziwinie, gdy zobaczyła, że na
czele pisma, które ma obsobaczać (ale w białych rękawiczkach, by zbytnio nie
zadrażażniać stosunków) stoi niejaka Sołowiej.
Tym co nie studiowali germanistyki podpowiadam: sołowiej (albo: solovey) to w
języku jidysz "słowik" (nazwisko bardzo często spotykane u rosyjskich Żydów).
Jak podaje "Wielka Księga Nazwisk" z 1996 roku (wydana w Krakowie): "w 80%
osoby noszące nazwiska Sołowiej lub Worobiej (ros. wróbel) mają bliższe lub
dalsze korzenie żydowskie". Wg "Jewish Surname Index" nazwisko Sołowiej
(Solovey) popularne było w szczególności "w guberniach mińskiej,
mohylewskiej, witebskiej i smoleńskiej" (a więc na dzisiejszej Białorusi,
gdzie Żydzi w XIX wieku mówili w dużej części po rosyjsku). Żydzi woleli
przybierać nazwiska bardziej "rosyjskie" i nie rzucające się tak w oczy jak
kongresowiackie Silberman, Goldbaum czy Kacnelson (choć i tak czarnosotniarze
potrafili w pięć minut rozpoznać "kto nie swój"), bo antysemityzm na terenie
Rosji to było w porównaniu z polskim "antyjudajczykostwem" istne piekło.
Wg źródeł rosyjskich ("Bolshaya Kniga Russkix Familii", Moskwa 1987) w kraju
północno-zachodnim (b. Wielkie Księstwo Litewskie) Żydzi "przybierali często
nazwiska oznaczające w języku rosyjskim ptactwo (Vorobey). Oprócz Sołowiejów
spotykamy często (najczęściej w guberniach mińskiej i smoleńskiej)
Sołowiejczyków, Sołowiowów, Sołowiejewych" (ibidem, s. 203)
Godzi się wspomnieć, że nazwisko Sołowiejczyk nosił wybitny żydowski
talmundysta z Brześcia Litewskiego (żyd. Brisk), niejaki Chaim:
en.wikipedia.org/wiki/Chaim_Soloveitchik (jest założycielem dynastii
rabinów mieszkającej w USA do dziś!).
Z kolei bohaterem książki Yosele Solovey (Josełe Sołowiej) Szaloma Alejchema
(wybitnego literata tworzącego w języku jidysz, właść. Rabinowicz) jest
człowiek o takim właśnie nazwisku:
en.wikipedia.org/wiki/Sholom_Aleichem
Książkę Alejchema można kupić o tu:
antiqbook.com/boox/kin/036656.shtmlPolecam!
Z kolei fascynującą historię imigranta z ZSRR do USA o nazwisku Sołowiej (i
co z tej jego imigracji później wynikło) możecie przeczytać tutaj:
www.jewishtribalreview.org/thisweek04.htm
Było swego czasu głośno o tym przypadku!
Chcę z góry uprzedzić, że celem wątku nie jest wytykanie żydowskiego
pochodzenia redaktorce Naszego Dziennika (jeśli jest to prawdą, należy się
tylko z tego cieszyć), lecz jedynie zwrócenie uwagi na polskie paradoksy:
bywało w naszej historii tak, że najczęstszymi wrogami Żydów okazywali się
często oni sami (np. Tejkowski albo Piasecki), albo ludzie mający Żydów w
swym bliskim otoczeniu (np. Gomułka, małżonka Zofia Szoken). Często byli to
również prowokatorzy, niepolskim interesom służący. Dywagacje dlaczego tak
się dzieje zostawiam drodzy internauci Wam (a nie ma tu jedynej słusznej
odpowiedzi!).
Mnie osobiście ciekawi, że o. Rydzyk nigdy nie zdecydował się pokazać swojej
najbliższej współpracownicy (swoistej inżynierki dusz urabiającej "moherowe
berety") w Telewizji Trwam. Przypadek? Nie, chyba zaplanowana strategia
(wiadomo, że Żydzi lepiej pracują i - w przeciwieństwie do wielu Polaków -
myślą, ale pokazywać ich na widok publiczny nie wypada, nieprawdaż?).
Buzi!