indris
24.04.06, 15:52
"W 1998 r. Łopiński zaczyna pracę w państwowej Agencji Rozwoju Pomorza,
rychło przekształconej w firmę samorządową. Cztery lata później jest prezesem
Pomeranii, spółki-córki Agencji, zarządzającej miejskimi nieruchomościami.
Niedawno "Gazeta" pisała, że obie firmy są od lat przechowalnią gdańskiej
prawicy, a "Maciej Łopiński jako jednoosobowa firma zawarł z kierowaną przez
siebie spółką umowę na usługi zarządzania". Jako prezes zarobił 58 tys. zł.
Jako szef założonej przez siebie firmy Doza świadczącej usługi Pomeranii -
168 tys."
Lepper napyskował na prezydenta, za co został na podstawie odzidziczonego po
PRL prawa prawomocnie skazany. Nazywa się go więc przestępcą, co jest
FORMALNIE prawdziwe.
Łopiński zgodnie z prawem wyciągnął od państwa 168 tysięcy. Przestępcą
nazwać go nie można. Ale ja nazwę go świnią. Podobnie jak Dariusza Rosatiego,
który chciał wyciągnąć z publicznej kasy 300 000 zł.
Jezeli miałby wybór między TAKIM "przestępcą" jak Lepper a świnią - to jednak
wolałbym przestępcę.