IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 11:24
Długo się zastanawiałem, czy poruszać ten temat.
Uważam, że mimo słusznych intencji cel nie uświęca
środków. Nie można prowadzić działalności misyjnej
każdymi środkami. Rozumiem, że trudno jest dotrzeć
do zateizowanej młodzieży, a ta najbardziej oporna
zamyka natychmiast serca.
Ale ojca działanie na pewno nie ma autoryzacji kurii,
lecz inspirowane jest z innego kościoła. Bardzo sprytnie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jerzy Re: o. Kagan IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.02, 11:28
      Gość portalu: gab napisał(a):

      > Długo się zastanawiałem, czy poruszać ten temat.
      > Uważam, że mimo słusznych intencji cel nie uświęca
      > środków. Nie można prowadzić działalności misyjnej
      > każdymi środkami. Rozumiem, że trudno jest dotrzeć
      > do zateizowanej młodzieży, a ta najbardziej oporna
      > zamyka natychmiast serca.
      > Ale ojca działanie na pewno nie ma autoryzacji kurii,
      > lecz inspirowane jest z innego kościoła. Bardzo sprytnie.

      Też myślałem kiedyś, że Kagan działa z polecenie KK, udając przy tym wulgarystę
      a właściwie Satanistę. Jednak kilka jego wypowiedzi o JP2 i o Jezusie,
      pokazały, że jeśli działa z ramienia jakiegoś ugrupowania religijnego, to chyba
      właśnie Satanistów.
      Jerzy
      • Gość: o. Kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 28.12.02, 11:33
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):
        Też myślałem kiedyś, że Kagan działa z polecenie KK, udając przy tym wulgarystę
        a właściwie Satanistę. Jednak kilka jego wypowiedzi o JP2 i o Jezusie,
        pokazały, że jeśli działa z ramienia jakiegoś ugrupowania religijnego, to chyba
        właśnie Satanistów.
        o. Kagan: Ojcow Lucyferzystow? ;)
    • Gość: o. Kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 28.12.02, 11:29
      Gość portalu: gab napisał(a):
      Długo się zastanawiałem, czy poruszać ten temat.
      Uważam, że mimo słusznych intencji cel nie uświęca
      środków. Nie można prowadzić działalności misyjnej
      każdymi środkami. Rozumiem, że trudno jest dotrzeć
      do zateizowanej młodzieży, a ta najbardziej oporna
      zamyka natychmiast serca.
      Ale ojca działanie na pewno nie ma autoryzacji kurii,
      lecz inspirowane jest z innego kościoła. Bardzo sprytnie.
      o. Kagan: O co ci dokladnie chodzi? O kim piszesz?
      • Gość: gab Re: o. Kagan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 11:49
        Poczatkowo wyglądało to na sprawę obsesji, albo swoistego hobby.
        Jednak wiele przesłanek wskazuje na zaplanowane działanie.
        Oczywiście barokowy język, kilka ostrożnie wypowiedzianych
        świętokractw (tak naprawdę kilku, proszę się przyjrzeć) służy
        tylko uwiarygodnieniu. Nie może być przecież żadnych wątpliwości,
        że o. Kagan stoi po "słusznej" stronie. Chodzi o to by dotrzeć
        do najbardziej zatwardziałych. Może i słusznie, ale nie tędy droga.
        • Gość: o. Kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 28.12.02, 14:13
          Gość portalu: gab napisał(a):
          Poczatkowo wyglądało to na sprawę obsesji, albo swoistego hobby.
          Jednak wiele przesłanek wskazuje na zaplanowane działanie.
          Oczywiście barokowy język, kilka ostrożnie wypowiedzianych
          świętokractw (tak naprawdę kilku, proszę się przyjrzeć) służy
          tylko uwiarygodnieniu. Nie może być przecież żadnych wątpliwości,
          że o. Kagan stoi po "słusznej" stronie. Chodzi o to by dotrzeć
          do najbardziej zatwardziałych. Może i słusznie, ale nie tędy droga.
          o. K: Oczywiscie, ze stoje po slusznej stronie. Trzeba bowiem zwalczac
          sekciarstwo, z tym chyba sie zgadzacie? Szczegolnie te sekty, ktorych czlonkom
          sie wydaje, ze znaja Pismo Sw. (Jerzy de Bielsko czyli "born again christians",
          Jehowici, Adwentysci, Baptysci czy Zielonioswiatkowcy). A jak znacie lepsze
          sposoby, to jestem otwarty na sugestie! Nie kazdy w naszym fachu jest z
          definicji dogmatykiem! Nie popelniajcie, jak Jerzy tego "fallacy of
          composition" (kto wie, jak to jest poprawnie po polsku - ja to tlumacze jako
          "sofizmat kompozycji" albo "kompoycyjny sofizmat", ale niezbyt mi sie to
          tlumaczenie podoba, za bardzo zajezdza muzyka czy malarstwem).
          Pozdrawiam :)
          o. Kagan
          • Gość: gab Re: o. Kagan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.02, 16:37
            Mimo ogólnej wiedzy, ojciec Kagan ma pobieżne przeszkolenie
            merytoryczne (szczególnie n. ścisłe) świadczy to o
            wykształceniu seminaryjnym. Sądząc po retoryce człowieka
            zbliżonego do kregów radiomaryjnych.
            Działalność misyjną, świadomie zawęża do tzw. dowodów naukowych.
            Każdą próbę wyjścia z dyskusją poza ich obręb, natychmiast
            ucina lub ignoruje. Cel jest prosty. Ponieważ doskonale zdaje
            sobie sprawę, że dysputa poparta tylko na "dowodach" jest jałowa,
            wciąga w licytację oponentów i sojuszników, nieświadomych, że są
            pod wpływem silnej indoktrynacji kościelnej.
            Symulując wroga chrześcijaństwa doprowadza wątki do absurdu,
            pozostawiając je w końcu bez odpowiedzi. Jego celem
            jest by każdy sam zrozumiał bezsens poszukiwania dowodów
            naukowych. Jego odpowiedziami są ostatnie posty jego oponentów.
            Ciekawi są sojusznicy, którzy w "dobrej wierze" włączają się
            w misję o. Kagana, nie zdający sobie sprawy, że są tylko jego
            narzędziem i to wbrew własnym poglądom.
            • Gość: o. Kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 29.12.02, 03:18
              Gość portalu: gab napisał(a):
              Mimo ogólnej wiedzy, ojciec Kagan ma pobieżne przeszkolenie
              merytoryczne (szczególnie n. ścisłe) świadczy to o
              wykształceniu seminaryjnym.
              K: Oczywiscie, jestem ekspertem od nauk spolecznych, a nie
              scislych! Nie sposob obecnie byc znawca we wszystkich dziedzinach!

              G: Sądząc po retoryce człowieka zbliżonego do kregów radiomaryjnych.
              Działalność misyjną, świadomie zawęża do tzw. dowodów naukowych.
              Każdą próbę wyjścia z dyskusją poza ich obręb, natychmiast
              ucina lub ignoruje. Cel jest prosty. Ponieważ doskonale zdaje
              sobie sprawę, że dysputa poparta tylko na "dowodach" jest jałowa,
              wciąga w licytację oponentów i sojuszników, nieświadomych, że są
              pod wpływem silnej indoktrynacji kościelnej.
              K: Ciekawe... Czemu jednak masz mi za zle, ze staram sie ograniczyc dyskusje
              do owych dowodow naukowych, za Popperem, a takze Ockhamem?

              G: Symulując wroga chrześcijaństwa doprowadza wątki do absurdu,
              pozostawiając je w końcu bez odpowiedzi. Jego celem
              jest by każdy sam zrozumiał bezsens poszukiwania dowodów
              naukowych. Jego odpowiedziami są ostatnie posty jego oponentów.
              K: Oczywiscie, reductio ad absurdum to jak najbardziej dozwolona
              metoda dowodu w nauce! A ze moi oponenci pisza czesto za mnie?
              To juz nie moja wina, ale ich: sa zbyt pyszni i zarozumiali, wydaje im sie,
              ze wiedza wszystko. Ja zas zdaje sobie z ograniczen wspolczesnej wiedzy...
              No coz, jest doktorem "wszechnauk" (filozofii)... To nie jest chwalenie sie,
              ale usprawiedliwienie...

              G: Ciekawi są sojusznicy, którzy w "dobrej wierze" włączają się
              w misję o. Kagana, nie zdający sobie sprawy, że są tylko jego
              narzędziem i to wbrew własnym poglądom.
              K: Nie jestem tak pewien, czy 'wbrew ich pogladom', bo sa to na ogol ludzie
              POSZUKUJACY prawdy, tak ja. A ze wychodza z innych zalozen? No coz...
              Spotykamy sie niejako w pol drogi. I dalej ja moge im wskazywac te
              nielatwa, pelna zasadzek, droge do odleglego celu. Ja nikogo nie strasze
              (poza tymi, co w swym zadufaniu odrzucaja Dekalog, szczegolnie jego poczatek),
              ja tylko wskazuje droge. Do nich nalezy, czy pojda ze mna, czy tez beda dalej
              bladzic na manowcach.
              o. Kagan
              • Gość: gab Re: o. Kagan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.02, 07:35
                Gość portalu: o. Kagan napisał(a):

                > K: Ciekawe... Czemu jednak masz mi za zle, ze staram sie ograniczyc dyskusje
                > do owych dowodow naukowych, za Popperem, a takze Ockhamem?
                W centrum jego uwagi jest krytycznie nastawiona do kościoła i wiary młodzież
                która, alergicznie reaguje na każdą próbę "konwencjonalnego" nawracania.
                Młodzież, która na każde słowo "miłość", "bóg", "jezus" itp. zamyka się
                w emocjonalnej twierdzy. By przełamać tę barierę zmuszony jest do
                ukrywania się za pseudonaukowym językiem. Pozory "naukowości" w tym ciągłe
                przypominanie o swoich tytułach naukowych się mają wzbudzić jej zaufanie
                i gwarantować im odpowiedni poziom dyskusji. Młodzież/wątpiący podejmują grę,
                wg reguł o. Kagana i z góry skazani są na porażkę, sami dochodzą do wniosku,
                że kwestia wiary nie jest wyłączną domeną nauki.
                > K: Oczywiscie, reductio ad absurdum to jak najbardziej dozwolona
                > metoda dowodu w nauce! A ze moi oponenci pisza czesto za mnie?
                > To juz nie moja wina, ale ich: sa zbyt pyszni i zarozumiali, wydaje im sie,
                > ze wiedza wszystko. Ja zas zdaje sobie z ograniczen wspolczesnej wiedzy...
                > No coz, jest doktorem "wszechnauk" (filozofii)... To nie jest chwalenie sie,
                > ale usprawiedliwienie...
                Pośrednim celem ojca Kagana są "oponenci". Biorący udział w tych
                rozważaniach ludzie przekonani już do swojej wiary. Niejako z rozpędu
                próbujący jej bronić na polu nauki. O. Kagan prowokując, nawet obrażając,
                chce zmobilizować i ugruntować ich wiarę, przypomnieć o potrzebie pokory.
                Chce by ostatecznie porzucili wątpliwości, które mogą się rodzić
                z zateizowanej edukacji.
                • Gość: o. Kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 29.12.02, 07:52
                  K: Ciekawe... Czemu jednak masz mi za zle, ze staram sie ograniczyc dyskusje
                  do owych dowodow naukowych, za Popperem, a takze Ockhamem?
                  G: W centrum jego uwagi jest krytycznie nastawiona do kościoła i wiary młodzież
                  która, alergicznie reaguje na każdą próbę "konwencjonalnego" nawracania.
                  Młodzież, która na każde słowo "miłość", "bóg", "jezus" itp. zamyka się
                  w emocjonalnej twierdzy. By przełamać tę barierę zmuszony jest do
                  ukrywania się za pseudonaukowym językiem.
                  K: Czemu "pseudonaukowym"? Raczej "popularnonaukowym". Staram sie unikac
                  zargonu naukowego, szczegolnie gdy pisze rzeczy dla szerszego ogolu. To moze
                  "wygladac" nieco mniej "powaznie", ale ma wieksze szanse byc zrozumiale...
                  I coz ja poradze, ze naduzywanie przez malo lotnych duchownych słow "miłość",
                  "bóg", "jezus" itp. powoduje alergiczna rekacje co bardziej inteligentej mlodzi
                  plci obojga?
                  G: Pozory "naukowości" w tym ciągłe przypominanie o swoich tytułach naukowych
                  się mają wzbudzić jej zaufanie i gwarantować im odpowiedni poziom dyskusji.
                  Młodzież/wątpiący podejmują grę, wg reguł o. Kagana i z góry skazani są na
                  porażkę, sami dochodzą do wniosku, że kwestia wiary nie jest wyłączną domeną
                  nauki.
                  K: Bo tak jest! Wiara jest domena metafizyki, czyli jest POZA nauka (beyond
                  the science): credo, quia absurdum est - Tertulianus. Taka jest obiektywna
                  prawda! Wiara nie jest naukowa; np. w/g Poppera, bowiem nie da sie naukowo
                  zweryfikowac. Taka jest OBIEKTYWNA prawda, chcecie, czy nie!
                  I oczywiscie, reductio ad absurdum to jak najbardziej dozwolona
                  metoda dowodu w nauce! A ze moi oponenci pisza czesto za mnie?
                  To juz nie moja wina, ale ich: sa zbyt pyszni i zarozumiali, wydaje im sie,
                  ze wiedza wszystko. Ja zas zdaje sobie z ograniczen wspolczesnej wiedzy...
                  No coz, jest doktorem "wszechnauk" (filozofii)... To nie jest chwalenie sie,
                  ale usprawiedliwienie...
                  G: Pośrednim celem ojca Kagana są "oponenci". Biorący udział w tych
                  rozważaniach ludzie przekonani już do swojej wiary. Niejako z rozpędu
                  próbujący jej bronić na polu nauki, O. Kagan prowokując, nawet obrażając,
                  chce zmobilizować i ugruntować ich wiarę, przypomnieć o potrzebie pokory.
                  Chce by ostatecznie porzucili wątpliwości, które mogą się rodzić
                  z zateizowanej edukacji.
                  K: Nie tylko, aby sie nie starali znalezc naukowych (scientifical) dowodow
                  na swa wiare, np. na istnienie Boga, bo to jest skazane z gory na porazke
                  bowiem wiara jest POZA nauka - beyond science, jest domena METAfizyki,
                  a nie fizyki...
                  I takiemu Jerzemu chce przypomiec, ze nie da sie obronic wiary przy pomocy
                  Biblii, bowiem doslownie setki ludzkich (human) edytorow, redaktorow i tlumaczy
                  spowodowalo, ze zaiste niewiele w niej zostalo z oryginalnego przeslania
                  boskiego...
                  o. Kagan - PS: Czy ty tez nie jestes podobnej profesji (chyba wiesz o czym
                  mowie) - ljkel2@netscape.net
                  • Gość: gab Re: o. Kagan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.02, 19:03
                    Gość portalu: o. Kagan napisał(a):

                    > I takiemu Jerzemu chce przypomiec, ze nie da sie obronic wiary przy pomocy
                    > Biblii, bowiem doslownie setki ludzkich (human) edytorow, redaktorow i
                    tlumaczy
                    >
                    > spowodowalo, ze zaiste niewiele w niej zostalo z oryginalnego przeslania
                    > boskiego...
                    Duszpasterska misja o. Kagana wymaga przyciągnięcia uwagi.
                    Kiedyś misjonarzom wystarczało, sieganie do wyobraźni słuchaczy, roztaczanie
                    apokaliptycznych wizji, efektowne pauzy i zawieszanie głosu. W dobie
                    przesycenia informacją o. Kagan sięga po sprawdzoną metodę prowokacji.
                    Zwaszcza, że tradycyjne metody ewangelizacji w tzw. "trudnych środowiskach"
                    są czasochłonne i w sumie mało efektywne. W tak nieprzyjaznym medium jak
                    forum zmuszony jest przebijać się przez tłum. Tłum, który za tarczą incognito,
                    używa do woli wolności. To dlatego ściga się w profanacji. Musi zostać
                    usłyszany. Więc z takim wabikiem wędruje po forum, i przyciąga niewiernych.
                    Pomaga mu w tym elastyczny język, który natychmiast dostosowuje do złowionego
                    słuchacza.
                    Niestety głoszenie słowa bożego w ten sposób wymaga, żelaznej konsekwencji,
                    braku pychy, a szczególnie umiejętności balansowania na granicy, której
                    przekroczyć nie można.
                    • Gość: starzec1 Re: o. Kagan IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.02, 19:34
                      czekamy teraz na głos nawróconychi utwierdzonych w wierze przez ojca Kagana
                      (tzn by nie było dwóznaczności: przez samego Kagana)
                      • Gość: gab Re: o. Kagan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.02, 19:56
                        Gość portalu: starzec1 napisał(a):

                        > czekamy teraz na głos nawróconychi utwierdzonych w wierze przez ojca Kagana
                        > (tzn by nie było dwóznaczności: przez samego Kagana)
                        Otóż to. Powoli do tego zmierzamy.
                        • Gość: o. Kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 30.12.02, 02:10
                          Gość portalu: starzec1 napisał(a):
                          czekamy teraz na głos nawróconychi utwierdzonych w wierze przez ojca Kagana
                          (tzn by nie było dwóznaczności: przez samego Kagana)
                          G: Otóż to. Powoli do tego zmierzamy.
                          K: Ja nie Jerzyk z Bielska... Ja planuje dlugofalowo, na dekady, nie dni...
                          Nawet jeszcze nie przeszedlem do wlasciwej (glownej) fazy mej dzialalnosci...
                          Wiec uzbrojcie sie w cierpliwosc!
                          o. Kagan
                    • Gość: o. Kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 30.12.02, 02:26
                      Gość portalu: o. Kagan napisał:
                      I takiemu Jerzemu chce przypomiec, ze nie da sie obronic wiary przy pomocy
                      Biblii, bowiem doslownie setki ludzkich (human) edytorow, redaktorow i
                      tlumaczy spowodowalo, ze zaiste niewiele w niej zostalo z oryginalnego
                      przeslania boskiego...
                      Gab: Duszpasterska misja o. Kagana wymaga przyciągnięcia uwagi.
                      Kiedyś misjonarzom wystarczało, sieganie do wyobraźni słuchaczy, roztaczanie
                      apokaliptycznych wizji, efektowne pauzy i zawieszanie głosu. W dobie
                      przesycenia informacją o. Kagan sięga po sprawdzoną metodę prowokacji.
                      Zwaszcza, że tradycyjne metody ewangelizacji w tzw. "trudnych środowiskach"
                      są czasochłonne i w sumie mało efektywne. W tak nieprzyjaznym medium jak
                      forum zmuszony jest przebijać się przez tłum. Tłum, który za tarczą incognito,
                      używa do woli wolności. To dlatego ściga się w profanacji. Musi zostać
                      usłyszany. Więc z takim wabikiem wędruje po forum, i przyciąga niewiernych.
                      Pomaga mu w tym elastyczny język, który natychmiast dostosowuje do złowionego
                      słuchacza.
                      Niestety głoszenie słowa bożego w ten sposób wymaga, żelaznej konsekwencji,
                      braku pychy, a szczególnie umiejętności balansowania na granicy, której
                      przekroczyć nie można.
                      K: No coz, jestem tylko czlowiekiem, wiec moge sie mylic, ergo myle sie
                      (nie udaje nieomylnego, jak papiez). Co do pychy: kazdy ja ma - to jest element
                      instynktu samozachowawczego i instynktu plciowego. Oba sa niezbedne dla
                      utrzymania gatunku, stad walczenie z nimi jest bez sensu (resistance is futile).
                      Granice? Kazda jest wlasciwie przekraczalna, poza barierami fizycznymi typu
                      bariery predkosci swiatla (ale tez: nie mozna jej przekroczyc, ale mozna
                      obejsc, zreszta ta bariera dotyczy tylko czastek posiadajacych mase).
                      A co do reszty, to zgoda! Trzeba najpierw przyciagnac sluchaczy (wyszukac tzw.
                      target audience) poslugujac sie odpowiednimi "wabikami" (np. moj "zyciorys"
                      K. Wojtyly), a pozniej dostosowac sie do ich jezyka, aby rozpoczac z nimi
                      dialog, a nie prymitywne nawracanie a la Jerzyk de Bielsko czy inni "wirtualni
                      misjonarze". W skrocie: chodzi o to, aby zrozumieli, ze wiara NIE jest
                      racjonalna czy tez logiczna, ze jest ona domena METAfizyki, czyli jest poza
                      nauka. Jak to mawial dawno temu madry Tertulianus "credo, quia absurdum est".
                      Niestety, "wirtualni misjonarze" typu Jerzyka Bielskiego zapominaja o tej
                      oczywistej prawdzie, i staraja sie dowiesc logicznosci wiary, glownie poprzez
                      tzw. dowody biblijne, przez co osmieszaja sie nie tylko sami, ale tez
                      zniechecaja ludzi myslacych do swej wiary, ktora w ich wydaniu jest wrecz
                      stekiem bredni, gloszonych przez schizofrenika, na dodatek pod wplywm silnych
                      narkotykow. Stad zwalczam, i to ostro, takich Jerzykow...
                      Pozdr. :)
                      o. Kagan
    • Gość: o. kagan Re: o. Kagan IP: proxy / *.gennet.ee 31.12.02, 06:20
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=4104133&a=4111993
    • sekciarz Kagan w stół 31.12.02, 08:38
      ... sekciarz się odzywa. Mam nadz., ze nikt nie nabierze
      się na wyjaśnionka o.(?) Kagana. Wystarczy zajrzeć do:
      Marka 9:39, 1 Jana 4:3, 1 Koryntian 12:3, zeby zauważyć,
      ze takie metody są nie na miejscu... A przecież Paweł
      pisząc do Rzymian (Rz 10:17) podtrzymywał to, co i my
      teraz możemy opowiedzieć, że wiara przychodzi przez słowo
      o Chrystusie, a to jest w Pismach (ST i NT). Gdyby nie
      było Biblii, o Chrystusie wiedzielibyśmy z legend, co też
      i ma miejsce wśród wiekszości ludzi (rzadko zaglądają do
      pism polegając na opowieściach jasełkowych).
      • Gość: o. Kagan Re: Kagan w stół IP: proxy / *.gennet.ee 31.12.02, 08:45
        sekciarz napisał(a):
        ... sekciarz się odzywa. Mam nadz., ze nikt nie nabierze
        się na wyjaśnionka o.(?) Kagana. Wystarczy zajrzeć do:
        Marka 9:39, 1 Jana 4:3, 1 Koryntian 12:3, zeby zauważyć,
        ze takie metody są nie na miejscu... A przecież Paweł
        pisząc do Rzymian (Rz 10:17) podtrzymywał to, co i my
        teraz możemy opowiedzieć, że wiara przychodzi przez słowo
        o Chrystusie, a to jest w Pismach (ST i NT). Gdyby nie
        było Biblii, o Chrystusie wiedzielibyśmy z legend, co też
        i ma miejsce wśród wiekszości ludzi (rzadko zaglądają do
        pism polegając na opowieściach jasełkowych).
        o. K.: O co wlasciwie ci chodzi? Gdzie masz w ST cos na temat
        Jeszui ben Miriam (Jezusa syna Maryi)? Na Chrystusa (Mesjasza, Mosjasza
        czy jak mu tam, po naszemu po prostu Zbawiciela) zydzi wciaz czekaja,
        a oni znaja Pismo Sw. z oryginalu, a nie tlumaczen!
        • sekciarz o czym ja do Kagana rozmawiam... 31.12.02, 09:41
          a o tym, że w momencie narodzin Mesjasza, mieszkańcy
          tamtych terenów oczekiwali Mesjasza (spodziewali się go),
          że wg. oswiadczeń ludzi wtedy urodzonych i Jezusa
          znających ("oświadczenie to jest wiarygodne") Jezus
          wypełnił szereg proroctw z ST, który (jak sam Jezus
          zauważył), mówił o Mesjaszu (choćby przedst. w Ew Łukasza
          scena, gdzie Jezus cytuje Izajasza). Jak więc ST nie
          mówił o Chrystusie. To, czy Jezus jest NIM, czy nie,
          stanowi problem od 2000 lat, nie dziwota, że są tacy, co
          nie wierzą. Można im zaprzeczać, ale tak samo można
          zaprzeczać czemukolwiek. Przestań, o. Kaganie, przejawiać
          postawę faryzejską (kompletne niezrozumienie DUCHA Pism,
          przy ich nawet dużej znajomości).

          Co do Biblii, nie można raz się na nią powoływać(jakby
          była wiarygodna), a raz jej zaprzeczać (bo nie jest
          wiarygodna) - żródło wiedzy od przedmiotu dociekań da się
          chyba odróżnić, a nawet i trzeba w określonych przypadkach.

          I jak zwykle: dyskusja zjeżdża na inne tory - ja Mieczem,
          Kagan błotem ;) Podałem wersety: odnieś się donich i do
          tego, co robisz. Ja się ciebie tu nie czepiam, po prostu
          zwracam uwagę.
          • Gość: o. Kagan Re: o czym ja do Kagana rozmawiam... IP: proxy / *.gennet.ee 01.01.03, 02:31
            sekciarz napisał:
            a o tym, że w momencie narodzin Mesjasza, mieszkańcy
            tamtych terenów oczekiwali Mesjasza (spodziewali się go),
            że wg. oswiadczeń ludzi wtedy urodzonych i Jezusa
            znających ("oświadczenie to jest wiarygodne") Jezus
            wypełnił szereg proroctw z ST, który (jak sam Jezus
            zauważył), mówił o Mesjaszu (choćby przedst. w Ew Łukasza
            scena, gdzie Jezus cytuje Izajasza). Jak więc ST nie
            mówił o Chrystusie.
            o.K: Raczej nie mowil o Jeszui (Jezusie). O Chrystusie (Mesjaszu) czasem
            polgebkiem zas wspominal, tyle, ze mial sie on nazywac Immanuel albo Emamnuel,
            a nie Jeszua, i mial byc znacznie bardziej efektywny od Jeszui ben Miriam...
            S: To, czy Jezus jest NIM, czy nie, stanowi problem od 2000 lat, nie dziwota,
            że są tacy, co nie wierzą. Można im zaprzeczać, ale tak samo można
            zaprzeczać czemukolwiek. Przestań, o. Kaganie, przejawiać
            postawę faryzejską (kompletne niezrozumienie DUCHA Pism,
            przy ich nawet dużej znajomości).
            o.K. Jestem raczej saduceuszem niz faryzeuszem, jako iz odrzucam te
            faryzuszowskie doktrynerstwo! Z faryzeuszami zgadzam sie tylko co do tego, ze
            Jeszua ben Miriam byl falszywym "mosjaszem". P. Biblia Tysiaclecia (1990 str.
            1423 i 1426).
            S: Co do Biblii, nie można raz się na nią powoływać(jakby
            była wiarygodna), a raz jej zaprzeczać (bo nie jest
            wiarygodna) - żródło wiedzy od przedmiotu dociekań da się
            chyba odróżnić, a nawet i trzeba w określonych przypadkach.
            o.K. Dokonuja krytycznej analizy Biblii, musze sie na nia powolywac.
            Inaczej walczyl bym z duchami...
            S: I jak zwykle: dyskusja zjeżdża na inne tory - ja Mieczem,
            Kagan błotem ;) Podałem wersety: odnieś się donich i do
            tego, co robisz. Ja się ciebie tu nie czepiam, po prostu
            zwracam uwagę.
            o.K. Przepraszam, jesli odniosles wrazenie, ze rzucam w ciebie blotem.
            Daj mi najwyzej pare wersetow na raz, to podyskutujemy na temat!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka