IP: *.sympatico.ca 02.01.03, 06:20
A wiec to nie plotka
Dyktatura łajdaków 2002
Zapewne nikt z rodaków nie zdaje sobie sprawy jak daleko posunięta jest
manipulacja psychologiczna jakiej jest poddawany.
Przez wiele dni w polskojęzycznych mediach panowała kompletna blokada
informacji pochodzących z Brazylii-kraju w którym doszło do buntu
społecznego.
W przestępstwie manipulacji medialnej biorą udział ochoczo tak zwani
dziennikarze, następcy agentów PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa, tworzących
świat mediów w latach PRL.
Kiedy strajki w Brazylii osiągnęły swój skutek i nastąpiła zmiana władzy, PAP
podała enigmatyczną informację :

„Luiz Inacio Lula da Silva został zaprzysiężony w środę jako prezydent
Brazylii. Nowy szef państwa złożył przysięgę na konstytucję. Uroczystość
odbyła się w parlamencie brazylijskim.


Brazylijski prezydent Luiz Inacio Lula da Silva i wiceprezydent Jose Alencar
(PAP/EPA)
Członkowie Kongresu Narodowego, parlamentu Brazylii, przyjęli nowego
prezydenta owacją na stojąco, skandując: "Ole ole ole ola Lula". Po
zaprzysiężeniu wiceprezydenta Jose Alencara deputowani odśpiewali hymn
Brazylii.

W pierwszym przemówieniu jako prezydent, Lula, socjalista i były działacz
związkowy, zapowiedział, że jego hasłem przewodnim
będą "przemiany". "Społeczeństwo zadecydowało, że nadszedł czas, by otworzyć
nowe drogi wobec przestarzałego modelu, który zamiast spowodować wzrost,
wywołał stagnację, bezrobocie i głód" - powiedział.

"Wobec impasu gospodarczego, społecznego i moralnego, w jakim się znajdujemy,
społeczeństwo brazylijskie wybrało zmianę. Dlatego właśnie naród brazylijski
wybrał mnie, aby dokonać zmian" - powiedział Lula, wybrany na szefa państwa
27 października 2002 r. przez 61 proc. głosujących.

"Nadeszła godzina przekształcenia Brazylii w naród, o jakim dawno marzyliśmy,
naród suwerenny, godny, świadomy swej wagi na scenie międzynarodowej i zdolny
przyjąć, ochraniać i sprawiedliwie traktować wszystkie swe dzieci" - dodał
prezydent.

"Wierzę w wielką przyszłość Brazylii" - oświadczył Lula. Przed Kongresem
zebranym w komplecie Lula położył nacisk przede wszystkim na swe programy
socjalne, szczególnie plan walki z głodem w kraju, w którym żyją 52 mln ludzi
biednych.

"Jak długo w naszym kraju będzie choć jeden człowiek cierpiący głód, będziemy
okryci wstydem" - powiedział dawny przywódca związkowy. "Nie można tak
działać dalej".

Lula przemawiał w wielkiej sali senatu, wypełnionej po brzegi, w obecności
szefów innych państw, wśród których byli prezydenci Kuby Fidel Castro i
Wenezueli - Hugo Chavez.”


1. To co się wydarzyło w Brazylii, to była rewolta na miarę naszej
Solidarności 1980.

2. Ciekawe czy Brazylijczycy wystawią Bankowi Światowemu i MFW rachunek szkód
wynikłych z działalności tych instytucji.

3. Teraz kolej na Was Rodacy

zaprasza.net

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka