annaz02
03.01.03, 19:24
Przeglądając ostatnio wiadomości serwisu PAP, natknąłam się na informację,
która mnie zadziwiła. Dotyczy ona treści uchwały, jaką wystosowali do
wicepremiera Marka Pola oraz rządowych koalicjantów SLD i PSL, na ostatniej
Radzie Wojewódzkiej, działacze podlaskiego UP.
W uchwale napisano: "W przypadku rażącego naruszenia interesów państwa,
niszczenia gospodarki, powiększania bezrobocia należy rozważyć możliwość
interwencji państwa i renacjonalizacji sprywatyzowanych wcześniej zakładów".
Trzeba przyznać, że to wcale niegłupi pomysł, zważywszy, co to była
za "prywatyzacja".
"Dzisiaj widać, że spora część zakładów pracy została sprywatyzowana, nie
dlatego żeby się lepiej rozwijały, a tylko i wyłącznie dlatego, żeby
wyeliminować konkurencję z rynku" - powiedział jeden z liderów podlaskiego UP
i trudno się z tym jego "odkryciem Ameryki" nie zgodzić.
Oprócz tego w swojej uchwale podlascy działacze UP skrytykowali rząd za
użycie przez niego "...opłacanej z podatków obywateli policji do brutalnych
interwencji" wobec protestujących pielęgniarek z Wrocławia i pracowników
likwidowanej Fabryki Kabli w Ożarowie. Jeszcze bardziej zaskakuje to, iż UP
domaga się od rządu, który sama współtworzy, wstrzymania prywatyzacji w
strategicznych sektorach gospodarki takich jak górnictwo, paliwa, energetyka,
hutnictwo, bankowość i ubezpieczenia.
Cuda, dziwy. Czy mi się zdaje, czy UP mówi ludzkim głosem?