Dodaj do ulubionych

Jak Bronek Wildstein walczyl z komuna

11.05.06, 17:08

ARRET Nr 646 R.G.: 6177/88 WILDSTEIN Bronisiaw C/ASSOCIATION KONTAKT

To numer sprawy apelacyjnej, którą wniósł Bronisław Wildstein w 1988 r. do
Cour d’Appel de Versailles (sądu apelacyjnego). Sprawa ta zaczęła się
wcześniej w Boulogne-Billancourt przed conseil de prud’hommes – sądem pracy –
z którego wyrokiem Wildstein się nie zgodził.
Teraz, 17 lat później, Wildstein wniósł do sądu pozew o zniesławienie
przeciwko Danielowi Olbrychskiemu. Chodzi o wypowiedź artysty podczas
dyskusji telewizyjnej w czwartek, 3 lutego (Polsat). Oto jej fragment, według
stenogramu: OLBRYCHSKI: – On [Wildstein] tego nie zrobił z pobudek
obywatelskich czy szalenie patriotycznych, tylko żeby się wylansować w
mediach, co jest częstym kompleksem wielu ludzi, którzy są mało wylansowani...
LIS: – Bardzo niskie pobudki przypisuje pan człowiekowi, który akurat w walce
o wolność i o prawdę w Polsce trochę czasu spędził...
WILDSTEIN: – To insynuacja, proszę skończyć, co pan zaczął.
OLBRYCHSKI: – Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni,
uniknąłem uściśnięcia ręki panu
Wildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-zawodowa po stanie wojennym w
Paryżu, po ‘86 wydaje mi się, wtedy był ten proces przeciwko Mirosławowi
Chojeckiemu, z powodu pana donosów na Chojeckiego, że zatrudnia na czarno
niektórych Polaków... Od tego czasu wielu ludzi na emigracji unikało
kontaktów z panem. Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom
francuskim, bo wszyscy nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby
go Mirek przegrał, rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB
polskiego. Był pan świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu
wiedzieliśmy.
LIS: – Czy pan, panie Danielu, zarzuca panu Wildsteinowi donosicielstwo,
dobrze zrozumiałem?
OLBRYCHSKI: – Tak bym to nazwał.
WILDSTEIN: – Zastanawiam się, jak zareagować na tego typu kłamstwa (...).

Kłamstwa?

Konflikt między Wildsteinem a Chojeckim był w Paryżu tajemnicą poliszynela.
Chojecki mówi dzisiaj bardzo dyplomatycznie: – Poróżniliśmy się na temat
sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina, „Solidarność” to był już
wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o
emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy
Zachodu dla „S”. Gdybyśmy na emigracji uznali, że „S” się skończyła,
skończyłaby się pomoc dla podziemia, którego byliśmy przedłużeniem na
Zachodzie. Tak dyplomatycznie to nie wyglądało, przynajmniej od czasu, kiedy
znalazłam się na emigracji w Paryżu (lipiec 1986 r.) i zaczęłam pracować w
piśmie „Kontakt” oraz w Wolnej Europie. Bronisław (Bronisiaw, jak pisali
Francuzi) Wildstein był redaktorem naczelnym „Kontaktu”, a założycielem i
prezesem Stowarzyszenia Kontakt ukonstytuowanego na początku stanu wojennego
był Mirosław Chojecki. Stowarzyszenie nie tylko wydawało miesięcznik, lecz
także produkowało filmy dokumentalne oraz popularną kronikę.
„Kontakt” w ówczesnej PRL był rozprowadzany za darmo. Docierał jednak i do
innych krajów, takich jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Australia – wszędzie,
gdzie były skupiska Polaków marzących o wolnej Ojczyźnie i wiadomościach na
temat tego, co się dzieje nad Wisłą. Z tamtejszych środowisk polonijnych
płynęły pieniądze na działalność „Solidarności”, której przedłużeniem był
paryski „Kontakt”. Odcięcie się pisma od „Solidarności”, jak chciał tego
Wildstein, byłoby równoznaczne z zakończeniem jego wydawania, bo nie byłoby
pieniędzy. Wildstein dostawał 5 tys. franków miesięcznie, niepodlegających
opodatkowaniu, bo pracował na czarno. Jak my wszyscy, którzy wtedy nie
zastanawialiśmy się nad tym, jaki jest status naszej pracy. Pracowaliśmy dla
Polski. Takie to były czasy, jak powiedział Chojecki. Widać, jednak nie dla
wszystkich, a przynajmniej nie dla Wildsteina. Widziałam to i czułam od razu,
jak tylko zaczęliśmy razem pracować. Sama nie miałam z nim konfliktów, można
powiedzieć, że z natury, która nakazuje mi ignorować ludzi aroganckich i
pyszałkowatych. W moje teksty nie ingerował, ale ja przybyłam z kraju w
glorii „gwiazdy podziemia”, poza tym prawdopodobnie uważał, że mu nie
zagrażam.
Jasne było, że Wildstein każdym sposobem chce się wyzwolić spod prezesury
Chojeckiego i samemu być panem na włościach „Kontaktu”. Niebagatelną
przeszkodą był jednak fakt, że to Chojecki zdobywał pieniądze, a nie
Wildstein. W 1987 r. Wildstein zażądał, by Chojecki zatrudnił go na warunkach
zgodnych z francuskim prawem pracy i obowiązującymi ubezpieczeniami. Wszyscy
pozostali pracownicy wiedzieli, że „Kontaktowi” brakuje pieniędzy na
zatrudnianie zgodne z obowiązującym we Francji prawem pracy. Nie był
bowiem „przedsiębiorstwem wydawniczym” – jak dowodził Wildstein – ale
stowarzyszeniem, finansowanym przez ludzi pomagających „Solidarności”.
Wildstein doprowadził jednak do tego, że Chojecki podpisał z nim umowę o
pracę w majestacie francuskich przepisów, ale tylko na czas określony, czyli
na pół roku. Nie poprawiło to atmosfery, nawet mimo że Chojecki starał się
nie wtrącać w kompetencje Wildsteina jako naczelnego. Zareagował jednak
zdecydowanie, kiedy podczas łamania numeru – co zwykle robił sam – zauważył
przeznaczoną do druku recenzję filmu dokumentalnego produkcji Stowarzyszenia
Kontakt, w której ostro zarzucano mu antysemityzm. Było to uderzenie poniżej
pasa. Film był li tylko dokumentem, bez żadnych naleciałości antysemickich.
Konflikt nabrał ostrości i trudno było mówić o możliwości porozumienia się
między prezesem stowarzyszenia a redaktorem naczelnym miesięcznika.
Środowisko związane ze stowarzyszeniem podzieliło się. Niektórzy przestali
Bronkowi podawać rękę. Inni chcieli, żeby złożyć podpis pod listem
popierającym Wildsteina, czyli opowiedzieć się za nim przeciw Chojeckiemu.
Wtedy właśnie upływał termin półrocznego kontraktu Wildsteina i Chojecki nie
podpisał z nim dalszej umowy o pracę. Wildstein, zgodnie z prawem
przysługującym każdemu legalnie zatrudnionemu, zaskarżył decyzję o
nieprzedłużeniu mu umowy o pracę do conseil de prud’hommes. Sąd oddalił
sprawę jako bezzasadną. Z decyzją tą Wildstein się nie zgodził i złożył
odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Wersalu.

Czego zażądał Wildstein?

Przede wszystkim zażądał uchylenia wcześniejszego wyroku sądu pracy (z
22.01.1988 r.) oraz przedstawił następujące roszczenia finansowe wobec
Stowarzyszenia Kontakt:
– 305 tys. franków za stracone zarobki,
– 50 tys. za płatne urlopy,
– 30 tys. z tytułu wypowiedzenia,
– 50 tys. odszkodowania za zwolnienie z pracy,
– 10 tys. za nieprzestrzeganie obowiązującej procedury,
– 240 tys. tytułem poniesionych szkód i odsetek za zwolnienie z pracy bez
ważnej przyczyny. Dawało to pokaźną sumę 685 tys. franków. Sumę mogącą
położyć każdą instytucję, nie mówiąc o stowarzyszeniu działającym wyłącznie
dzięki ofiarności ludzi dobrej woli. Albo też... miało doprowadzić tę
instytucję do przejścia w inne ręce, co było bardziej prawdopodobne niż
wyegzekwowanie tak nierealnie wysokiej kwoty. O tym skarżący Wildstein dobrze
wiedział. Chciał mieć „Kontakt” za wszelką cenę.
Cour d’appel uznał jednak, iż podstawa zwolnienia Wildsteina była
uzasadniona, ponieważ „zachowanie Wildsteina uniemożliwiało dobre wykonywanie
pracy redakcyjnej”, jak napisano w uzasadnieniu wyroku. Chodziło o jego
arogancję, niemożność porozumienia się z prezesem i kolegami oraz konfliktowy
charakter.
Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedu
Obserwuj wątek
    • dr.szfajcner Re: Jak Bronek Wildstein walczyl z komuna d.c. 11.05.06, 17:09
      Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzyszenie
      Kontakt na zapłacenie 5 tys. franków za nieprzestrzeganie procedur prawnych i
      1,5 tys. franków odprawy dla skarżącego oraz wypłacenie mu 18 tys. franków za
      niewykorzystane urlopy. Kosztami sprawy obdzielono obie strony solidarnie po
      połowie.

      Powtórka z rozrywki

      Praktycznie wszyscy emigranci z lat 80. prędzej czy później wrócili do III RP i
      dalej próbują coś robić. Wildstein również „robi swoje”. Jego inteligentna i
      arogancka publicystyka jest podobna do tej z Paryża. Takie samo jest jego
      przekonanie o własnej nieomylności, której będzie dowodził wszystkimi możliwymi
      sposobami. A procesowanie się to wszak jedna z metod. Wygra, nie wygra, ale
      głośno będzie. A gdyby tak uzyskał to, czego będzie żądał od „Rzeczpospolitej”
      (a będzie żądał pieniędzy), to może i pismo założy, co mu się marzy. Ale do
      tego są potrzebne gigantyczne pieniądze, jak sam powiedział w jednym z
      wywiadów. Takich w sądzie w Wersalu nie dostał. A nuż dostanie teraz? Gra warta
      świeczki...

      Maria de Hernandez-Paluch.
      PRZEGLĄD TYGODNIOWY
    • mirmat1 Jak Daniel Olbrychski walczyl z Polska 11.05.06, 17:15
      ARRET Nr 646 R.G.: 6177/88 WILDSTEIN Bronisiaw C/ASSOCIATION KONTAKT

      To numer sprawy apelacyjnej, którą wniósł Bronisław Wildstein w 1988 r. do
      Cour d’Appel de Versailles (sądu apelacyjnego). Sprawa ta zaczęła się
      wcześniej w Boulogne-Billancourt przed conseil de prud’hommes – sądem pracy –
      z którego wyrokiem Wildstein się nie zgodził.
      Teraz, 17 lat później, Wildstein wniósł do sądu pozew o zniesławienie
      przeciwko Danielowi Olbrychskiemu. Chodzi o wypowiedź artysty podczas
      dyskusji telewizyjnej w czwartek, 3 lutego (Polsat). Oto jej fragment, według
      stenogramu: OLBRYCHSKI: – On [Wildstein] tego nie zrobił z pobudek
      obywatelskich czy szalenie patriotycznych, tylko żeby się wylansować w
      mediach, co jest częstym kompleksem wielu ludzi, którzy są mało wylansowani...
      LIS: – Bardzo niskie pobudki przypisuje pan człowiekowi, który akurat w walce
      o wolność i o prawdę w Polsce trochę czasu spędził...
      WILDSTEIN: – To insynuacja, proszę skończyć, co pan zaczął.
      OLBRYCHSKI: – Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni,
      uniknąłem uściśnięcia ręki panu
      Wildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-zawodowa po stanie wojennym w
      Paryżu, po ‘86 wydaje mi się, wtedy był ten proces przeciwko Mirosławowi
      Chojeckiemu, z powodu pana donosów na Chojeckiego, że zatrudnia na czarno
      niektórych Polaków... Od tego czasu wielu ludzi na emigracji unikało
      kontaktów z panem. Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom
      francuskim, bo wszyscy nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby
      go Mirek przegrał, rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB
      polskiego. Był pan świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu
      wiedzieliśmy.
      LIS: – Czy pan, panie Danielu, zarzuca panu Wildsteinowi donosicielstwo,
      dobrze zrozumiałem?
      OLBRYCHSKI: – Tak bym to nazwał.
      Mirmat: oto mamy kanalie, ktory w Gazecie Wyborczym tak skomentowal rozbiory:
      Niech Lepper da mi w papę
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3289985.html
      Daniel Olbrychski 19-04-2006 , ostatnia aktualizacja 19-04-2006 19:11
      ..."W XVIII wieku Europa odetchnęła z ulgą. Trzy kraje normalne, przewidywalne,
      jak na owe czasy, dokonały zaboru czwartego kraju. Kraju głupiego i swarliwego.
      Rozbiory. Teraz nikt nie miałby ochoty nawet nas rozbierać!"
      WILDSTEIN: – Zastanawiam się, jak zareagować na tego typu kłamstwa (...).

      • dr.szfajcner Myslalem ze Polska to Kaczynski a nie Wildstein 11.05.06, 17:30
        mirmat1 napisał:
        • mirmat1 Polske tworza patrioci a nie targowiczanie 11.05.06, 17:53
          Tak jak w 1920 roku, front dzisiejszej walki o Niepodlegla jest jasny: po
          jednej stronie od endekow po pilsudczykow, zjednoczeni w obronie suwerennosci a
          po drugiej stronie Brukselskie pieski wysprzedajace co sie da (jak to
          powiedzial Boguslaw Radziwil) z Polskiego plaszcza.
          • dr.szfajcner Ty jestes tym pieskiem, sadzac po nicku. 11.05.06, 17:55
            • 9111951u Re: Ty jestes tym pieskiem, sadzac po nicku. 13.05.06, 08:44
              dr jak każdy bez habilitacji to funkcjonalny analfabeta, który nie rozumie nic
              z tego co czyta :

              OLBRYCHSKI: – Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni,
              uniknąłem uściśnięcia ręki panuWildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-
              zawodowa po stanie wojennym w Paryżu, po ‘86 wydaje mi się!!!!!!!!, wtedy był
              ten proces przeciwko Mirosławowi Chojeckiemu, z powodu pana donosów !!!!!!!!na
              Chojeckiego, że zatrudnia na czarno !!!!!

              Chojecki podpisał z nim umowę o pracę w majestacie francuskich przepisów, ale
              tylko na czas określony, czyli na pół roku. Wtedy właśnie upływał termin
              półrocznego kontraktu Wildsteina i Chojecki nie podpisał z nim dalszej umowy o
              pracę. Wildstein, zgodnie z prawem przysługującym każdemu legalnie
              zatrudnionemu, zaskarżył decyzję o nieprzedłużeniu mu umowy o pracę do conseil
              de prud’hommes. Sąd oddalił sprawę jako bezzasadną. Z decyzją tą Wildstein się
              nie zgodził i złożył odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Wersalu!!!!!!!!!!

              Czego zażądał Wildstein?

              Przede wszystkim zażądał uchylenia wcześniejszego wyroku sądu pracy (z
              22.01.1988 r.) oraz przedstawił następujące roszczenia finansowe wobec
              Stowarzyszenia Kontakt:
              – 305 tys. franków za stracone zarobki,
              – 50 tys. za płatne urlopy,
              – 30 tys. z tytułu wypowiedzenia,
              – 50 tys. odszkodowania za zwolnienie z pracy,
              – 10 tys. za nieprzestrzeganie obowiązującej procedury,
              – 240 tys. tytułem poniesionych szkód i odsetek za zwolnienie z pracy bez

              A czym zatem bredził Olbrychski i co insynuował ? czego nie pojął doktor bez
              habilitacji ?
          • krykucha Re: Polske tworza patrioci a nie targowiczanie 11.05.06, 18:13
            mirmat1 napisał:

            > Tak jak w 1920 roku, front dzisiejszej walki o Niepodlegla jest jasny: po
            > jednej stronie od endekow po pilsudczykow, zjednoczeni w obronie suwerennosci
            a
            >
            Jacy piłsudczycy? To, że sie kaczki odwołuja do Naczelnika to nie znaczy,
            ze sa piłsudczykami. On sie w grobie przewraca przez nich. To co robią to
            parodia a nie kontynuacja myśli Naczelnika!
            • mirmat1 Naczelnik nigdy nie zgodzilby sie na Eurokolchoz 11.05.06, 18:20
              krykucha napisała:
              > Jacy piłsudczycy? To, że sie kaczki odwołuja do Naczelnika to nie znaczy,
              > ze sa piłsudczykami. On sie w grobie przewraca przez nich. To co robią to
              > parodia a nie kontynuacja myśli Naczelnika!
              Widac, ze o Pilsudskim wiesz tyle co ci PRL-owska propaganda naplula. Jedyna
              pretensje jaka mam do Kaczynskich to ich zbyt maly eurosceptycyzm i absurdalna
              proba POPiSu.
              • krykucha Re: Naczelnik nigdy nie zgodzilby sie na Eurokolc 11.05.06, 20:57
                mirmat1 napisał:
                Widac, ze o Pilsudskim wiesz tyle co ci PRL-owska propaganda naplula. Jedyna
                > pretensje jaka mam do Kaczynskich to ich zbyt maly eurosceptycyzm i
                absurdalna
                > proba POPiSu.

                Spudłowałes.Ja powojenna ale na przedwojennych książkach wychowana.
                Piłsudski wiedział kiedy odejść, wiedział kiedy wrócić i wiedział czego
                Polsce trzeba. I teraz też by wiedział i wcale by sie od Europy nie odwrócił.
                Przeczytaj książke Wacława Lipińskiego "Wielki Marszałek" a zobaczysz,
                że daleko intrygantowi Jarosławowi K. do Naczelnika.
                • mirmat1 Pilsudski Polski Kapital budowal a nie rozdawal... 12.05.06, 23:49
                  ....obcym.
                  krykucha napisała:
                  > Spudłowałes.Ja powojenna ale na przedwojennych książkach wychowana.
                  > Piłsudski wiedział kiedy odejść, wiedział kiedy wrócić i wiedział czego
                  > Polsce trzeba. I teraz też by wiedział i wcale by sie od Europy nie odwrócił.
                  > Przeczytaj książke Wacława Lipińskiego "Wielki Marszałek" a zobaczysz,
                  > że daleko intrygantowi Jarosławowi K. do Naczelnika.
                  Mirmat: Ja bazuje informacje o najwiekszym Polaku wszechczasow przede wszystkim
                  z jego osobistych wspomnen i monumentalnego dziela Waclawa Jedrzejewicza jakim
                  jest Kronika Zycia Jozefa Pilsudskiego, 1867-1935.
                  Oczywiscie, Kaczynski nie jest Pilsudskim bo takiemu gigantowi trudno dorownac.
                  PiS nie jest az tak radylkalny jak byl oboz sanacji ale jedno jest pewne, ze
                  gdyby dzis Pisudski tworzyl Bereze Kartuska to skonczyli by tam Balcerowicz,
                  Olechowski i ta cala zgraja jaka poznamy wkrotce dzieki Bankowej Komisji Sejmu.
                  Tez jest pewne, ze w ciagu lat 1926 - 1939 - mimo szlejacego kryzysu
                  gospodarczego na swiecie w Polsce dzieki interwencjinizmowi panstwowemu
                  Zbudowano COP, Port w Gdyni, Magistrale ze Slaska do Portow, Przemysl
                  Chemiczny, Przemysl Zbrojeniowy a Warszawa stala sie metropolia Europy. Porowaj
                  to do dokonan Balcerowicza ?
                  • ave_duce Re: Pilsudski Polski Kapital budowal a nie rozdaw 13.05.06, 00:06
                    mirmat1 napisał:

                    > ....obcym.

                    > Mirmat: Ja bazuje informacje o najwiekszym Polaku wszechczasow przede wszystkim
                    >
                    > z jego osobistych wspomnen i monumentalnego dziela Waclawa Jedrzejewicza jakim
                    >
                    > jest Kronika Zycia Jozefa Pilsudskiego, 1867-1935.
                    > Oczywiscie, Kaczynski nie jest Pilsudskim bo takiemu gigantowi trudno
                    > dorownac.

                    Naprawdę?! Nie jest? Niemożliwe! Taki podobny: on i kot jego!


                    www.pomaranczowa-alternatywa.prv.pl/kaczynski.jpg

                    > PiS nie jest az tak radylkalny jak byl oboz sanacji


                    Chodzi o zapędy faszystowskie?


                    > ale jedno jest pewne,


                    Czerpiesz tę pewność z rozmów z duchem ś.p. Marszałka w czasie seansów
                    spirytystycznych?


                    > ze
                    > gdyby dzis Pisudski tworzyl Bereze Kartuska to skonczyli by tam Balcerowicz,
                    > Olechowski i ta cala zgraja jaka poznamy wkrotce dzieki Bankowej Komisji
                    > Sejmu.

                    To po co powoływano te komisję,jeśli wystarczyłoby ciebie zapytać i gotowe!
                    Państwo byłoby "tańsze" - zgodnie z obiecankami-cacankami PiSujów...

                    > Tez jest pewne, ze w ciagu lat 1926 - 1939 - mimo szlejacego kryzysu
                    > gospodarczego na swiecie w Polsce dzieki interwencjinizmowi panstwowemu
                    > Zbudowano COP, Port w Gdyni, Magistrale ze Slaska do Portow, Przemysl
                    > Chemiczny, Przemysl Zbrojeniowy a Warszawa stala sie metropolia Europy.

                    I to ma uwiarygodnić tezę o "bliskości" PiSujów i sanatorów Piłsudskiego?

                    > Porowaj
                    > to do dokonan Balcerowicza ?

                    Inne czasy, inne okoliczności, inni ludzie...

                    ;)
          • venus99 Re: Polske tworza patrioci a nie targowiczanie 11.05.06, 18:24
            endecy i piłsudczycy razem.....epoki,problemy i ludzie ci się pomieszali.
            Marszałek i jego ludzie nigdy nie mieli nic wspólnego z hołotą endecką stale
            kolaborującą z Moskwą - bez względu kto w niej rządził.
    • leszek.sopot Żałosny typek 11.05.06, 17:44
      Napisał tekst, że "S" to zgrana karta i należy o niej zapomnieć, a później miał
      pretensje, że tekstu mu nie wydrukowano i zwolniono z pracy. Na dodatek chciał
      jeszcze za pisanie o końcu "S" pieniądze. Gnój a nie opozycjonista.
      • elfhelm Chodzi o Wildsteina? 11.05.06, 18:25
        • leszek.sopot Oczywiście 11.05.06, 18:35

    • b.krakus no to teraz się zrehabilituje 11.05.06, 17:47
      lepiej późno niż wcale
      • dr.szfajcner Re: no to teraz się zrehabilituje 13.05.06, 09:56
        b.krakus napisał:

        > lepiej późno niż wcale

        Masz na myśłi przyjęcie Chojeckiego?
    • emerytka2006 Nie od dziś wiadomo, że z reżimem najlepiej się 11.05.06, 17:48
      ... walczy w paryskiej (albo wrocławskiej) kawiarni. Znała tę prawdę
      Solidarność w 1980 roku, zna tę prawdę i Wildstein. Ot, co!
      • ayran Re: Nie od dziś wiadomo, że z reżimem najlepiej s 11.05.06, 21:06
        emerytka2006 napisała:

        > ... walczy w paryskiej (albo wrocławskiej) kawiarni. Znała tę prawdę
        > Solidarność w 1980 roku, zna tę prawdę i Wildstein. Ot, co!

        Akurat tak się składa, że Wildstein walczył z reżimem wcale nie wtedy, kiedy
        było najlepiej. Pod koniec lat 70-tych w Krakowie. Pyjas był w tych czasach jego
        bliskim kolegą, europoseł PO Sonik też. No i Maleszka Lesław.
        • axx61 Re: Nie od dziś wiadomo, że z reżimem najlepiej s 13.05.06, 03:54
          W swietle ujawnianych rzadko dokumentow okazuje sie ze panowie w tych
          osrodkach pieniadze posiadali. Bo bez pieniedzy nie mozna nic robic a
          zwlaszcza roboty politycznej. Skad mieli pieniadze i ile tego bylo. To byly
          miliony dolarow glownie z obowiazujaca doktryna Bialego Domu glownie z
          Komitetu Demokratycznego w USA. Niewiele sie o tym mowi a wrecz przeciwnie
          ukrywa sie te fakty do czasu jak sami amerykanie pisza na ten temat. No i
          europejskie zwiazki zawodowa tez nie byly w tyle. O szczegoly prosze zapytac"
          kasjera Solidarnosci".
          • camille_pisdziarro Re: Nie od dziś wiadomo, że z reżimem najlepiej s 13.05.06, 07:26
            axx61 napisał:

            > W swietle ujawnianych rzadko dokumentow okazuje sie ze panowie w tych
            > osrodkach pieniadze posiadali. Bo bez pieniedzy nie mozna nic robic a
            > zwlaszcza roboty politycznej. Skad mieli pieniadze i ile tego bylo. To byly
            > miliony dolarow glownie z obowiazujaca doktryna Bialego Domu glownie z
            > Komitetu Demokratycznego w USA. Niewiele sie o tym mowi a wrecz przeciwnie
            > ukrywa sie te fakty do czasu jak sami amerykanie pisza na ten temat. No i
            > europejskie zwiazki zawodowa tez nie byly w tyle. O szczegoly prosze zapytac"
            > kasjera Solidarnosci".

            Ty ohydny antysyjonisto !
    • janie_funiette Ciemniaki rządzą krajem. 13.05.06, 16:28
      Przeszłość łazi za człowiekiem, co Wildstein sam udowodnił wynosząc listę z IPN.
      Dla mnie to bubek i karierowicz.
      Było oczywiste, że się zaślini z łakomstwa, kiedy mu dadzą jakąkolwiek posadę.
      A że kompetentny nigdy nie był - mógł równie dobrze zostać szefem warszawskiego
      MPT lub dyrektorem LOT-u.
      Na szczęście to tylko telewizja, która już setki razy lądowała w rękach debili
      i półgłówków - i nadal nadaje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka