silwuple
13.05.06, 06:43
Z Dziennika Zachodniego
Kutz o Bronisławie Wildsteinie, nowym prezesie TVP
Rozmowa z Kazimierzem Kutzem, senatorem RP ze Śląska
Dziennik Zachodni: Co oznacza nominacja Bronisława Wildsteina na prezesa
Telewizji Publicznej?
Kazimierz Kutz: Pan Wildstein to człowiek o temperamencie bolszewika
nienawidzący wszystkiego, co ma jakiekolwiek związki z komunizmem i ten
rodzaj nienawiści przechował się w nim w stanie bardziej intensywnym. Jednak
ze względu na te właśnie cechy charakteru może okazać się osobą obiecującą,
jeśli chodzi o przeprowadzenie w telewizji publicznej koniecznych reform. Ma
przy tym zgodne poparcie obu braci Kaczyńskich, co ma się rozumieć, jest
istotne.
DZ: Jakie reformy powinien przeprowadzić?
KK: Telewizja publiczna wymaga dużych zmian, bo pracuje tam co najmniej dwa
razy więcej ludzi niż powinno, a poza tym rządzą nimi te same od lat
koszmarne układy i układziki, często niezależne od politycznych opcji. On z
pewnością te układy rozbije i dlatego wyobrażam sobie panikę jaka obecnie w
gmachu przy Woronicza panuje. To oczywiście będzie trwało krótko, ale wiele
rzeczy złych wypleni.
Dla mnie oczywiście nie ma to znaczenia, bo za czasów Roberta byłem za płotem
telewizji, to i za Bronisława też będę. Bronisław Wildstein to będzie taki
Robert Kwiatkowski w prawicowym wydaniu. Do telewizji wstępu nie dostaną nie
tylko ludzie związani z lewicą, ale i zwolennicy Okrągłego Stołu, czyli
różni "michnikoidzi".
DZ: Czy przekonują czymś pana pierwsze zapowiedzi nowego prezesa?
KK: Jedno zdanie mnie zachęciło. Mówił o przywróceniu telewizji obywatelom, o
jej społecznej roli i służebności, co jest ważne zwłaszcza w odniesieniu do
ośrodków regionalnych, które też muszą się zmienić i to bardzo, ale
potrzebują szczodrego dofinansowania.
Sądzę, że dzień w telewizji będzie rozpoczynał się modlitwą i stanie się ona
programowo bardziej katolicka, ale to nie ma specjalnego znaczenia, byleby
była służebna.