Dodaj do ulubionych

Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie...

03.06.06, 17:58
... ceny i zarobki z czasów PRL? Mam na myśli lata 60-te i 70-te, bo później
to już była hiperinflacja i "radosna twórczość". To tak dla rozrywki, aby
oderwać się od innych tematów, typu lustracja i dekomunizacja, tudzież
homosie.
Dla przykładu: wedle mojej pamięci w latach 60-ych kostka masła (250 g),
tzw. "czerwonego" kosztowała 17,50 zł, "niebieskiego" - 16,00 zł. Kilogram
cukru kosztował 12,50 zł, grubokrystaliczny - 13,50 zł. Potem (nie pamiętam,
w którym momencie) nastąpiła obniżka (ewenement w PRL!) na 10,50 zł i ta cena
utrzymywała się bardzo długo, bo chyba do końca Gierka.
Fantastyczna czekolada gorzka Wedla ("22 lipca") - 19 zł. Dzisiejsza nawet
się nie umywa!
Bułka mała kosztowała 20 groszy, duża - 50 groszy, bochenek chleba (1 kg) 1
zł, były też 2-kilogramowe po 2 zł.
Najtańsza kiełbasa, tzw. "zwyczajna" (lepsza od dzisiejszych, "dmuchanych"
rarytasów) kosztowała, o ile mnie pamieć nie myli, 46 zl/kg.
Najtańszą rybą był dorsz, ktorego nikt nie chciał (jedzcie dorsze, g...
gorsze!), ale nie pamiętam ceny.
Najtańsza wódka kosztowała gdzieś ok. 40 zł.
Paczka kawy ziarnistej "Orient" (250g) kosztowała bodaj 16 zł,
kawy "Wyborowej" (najlepsza!) chyba 22 zł, była jeszcze "Super", ceny nie
pamiętam, bo jej nie kupowaliśmy, gdyz była najdroższa.
Warzywa były bardzo tanie, np. kilogram ziemniaków kosztował od 0,70-1,00 zł,
ale to, że warzyw nie brakowało, to chyba tylko dzięki temu, że było sporo
tzw. "zieleniaków" i sklepów prywatnych.
Co do zarobków, to pamiętam tylko, ile dostawali nauczyciele: od 1200-1800
zł/mies. (dane z róznych okresów; za Gomułki były bardzo niskie, trochę się
poprawiło za Gierka).
Może ktoś jeszcze coś pamięta...
Obserwuj wątek
    • mak67 Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:00
      Pamietam kartki
      • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:02
        mak67 napisał:

        > Pamietam kartki
        Kartki to były za Bieruta, a potem od 1976 r. Nie o to pytałem.
        • obseerwator Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:05
          było bosko, co

          nauczyciel zarabiał 1200 - 1800 zł

          czekolada kosztowała 19 zł

          teraz nauczyciel zarabia 1200-1800 zł

          czekolada kosztuje 3 zł

          KOMUNO WRÓĆ!
          • silwuple Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:08
            Pierwsza moja wypłata 1800zł-był rok 1978,kupiłam sukienkę w Telimenie za
            2100,mamusia dołożyła:))
            • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:12
              silwuple napisała:

              > Pierwsza moja wypłata 1800zł-był rok 1978,kupiłam sukienkę w Telimenie za
              > 2100,mamusia dołożyła:))
              A moja pierwsza wyplata 1875 zł (na 3/4 etatu) w 1979 r.
              • silwuple Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:17
                aquinus napisał:

                > silwuple napisała:
                >
                > > Pierwsza moja wypłata 1800zł-był rok 1978,kupiłam sukienkę w Telimenie za
                >
                > > 2100,mamusia dołożyła:))
                > A moja pierwsza wyplata 1875 zł (na 3/4 etatu) w 1979 r.

                Potem był rok 1982-styczeń,kupowaliśmy wózek dla pierwszego dziecka-
                Porajski,trzeba było się zapisać w sklepie państwowym:)).Poszła cała wypłata
                męża-5000zł,ale wózek był głęboki plus spacerowy i "obwoził" dwójkę dzieci.
                W prywatnych sklepach welurowe były po 1000zł.
                • silwuple poprawka 03.06.06, 18:18

                  welurowe były po 10 000zł!!!
                • racja70 w 1973 04.06.06, 01:12
                  głęboki wózek (z importu, z RFN, w normalnym sklepie) w Warszawie stał za 5.600.
                  Oczywiście nie kupiłem - miałem 2.800 brutto (potrącenia były mniejsze niż
                  dziś).
                  Za to przez 5 dni w całej Warszawie nie mogłem kupić łóżeczka dla dziecka.
                  Pierwsze dni życia spał w kołysce z prześcieradła rozpiętego na 2 krzesłach.
                  Później dostałem takie niby cepieliowskie, w którym pionowe szczebelki
                  wzmocnioe były przeplecioną wikliną. Po kilku miesiącach wiklina zaczęła się
                  wykruszać na pościel, a po następnych kilku przydała się małemu do oparcia
                  stopy i wyłażenia na zewnątrz !!!
                  • zgryzik1 Re: w 1973 - 1975 04.06.06, 02:11
                    w 1975 kupiłem radio Elizbeth-stereo srebrzysty - na lic. a raczej montaż
                    Sanyo -(2x 8W bez kolumn) za 4 tys.
                    • aquinus Re: w 1973 - 1975 04.06.06, 02:14
                      zgryzik1 napisała:

                      > w 1975 kupiłem radio Elizbeth-stereo srebrzysty - na lic. a raczej montaż
                      > Sanyo -(2x 8W bez kolumn) za 4 tys.
                      To możliwe. W 1976 albo 1977 kupiłem "Amatora" stereo za bodaj 5000 zł.
          • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:10
            obseerwator napisał:

            > było bosko, co
            >
            > nauczyciel zarabiał 1200 - 1800 zł
            >
            > czekolada kosztowała 19 zł
            >
            > teraz nauczyciel zarabia 1200-1800 zł
            >
            > czekolada kosztuje 3 zł
            >
            > KOMUNO WRÓĆ!
            Czyżbyś sugerował, że było bosko? Jak tak nie napisałem! Wręcz przeciwnie, mam
            orkeślony stosunek do tych czasów, choćby taki, że notorycznie wszyskiego
            brakowało, radio i TV stale piep... o "wizytach gospodarskich", "przodującej
            roli klasy robotniczej", "sojuszu robotniczo-chłopskim" i "przyjaźni polsko-
            radzieckiej".
            Zaproponowałem tylko mały przerywnik - ku odświeżeniu pamięci.
            • obseerwator Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:12
              to przepraszam, źle zrozumiałem intencję

              ale niech takie wyliczenia sobie poczyta elektorat PiSu - te tęskniące za PRL
              sierotki...
              • silwuple Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:14
                obseerwator napisał:

                > to przepraszam, źle zrozumiałem intencję
                >
                > ale niech takie wyliczenia sobie poczyta elektorat PiSu - te tęskniące za PRL
                > sierotki...

                chyba sie troszke mylisz:))ale to Twój problem.
                • obseerwator Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:18
                  elektorat PiS-u tęskni za PRL

                  nie mylę się

                  w sferze oczywiście ekonomiczno - społecznej, jakby i m zamienić PZRP i Urbana
                  na PiS i Rydzyk, komuna miałaby się dobrze do dziś
                  • silwuple Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:19
                    obseerwator napisał:

                    > elektorat PiS-u tęskni za PRL
                    >
                    > nie mylę się
                    >
                    > w sferze oczywiście ekonomiczno - społecznej, jakby i m zamienić PZRP i
                    Urbana
                    > na PiS i Rydzyk, komuna miałaby się dobrze do dziś

                    Wmawiasz elektoratowi PiS-u "dziecko w brzuch",normalna metoda
                    socjotechniczna,bujaj się;)))
                    >
                    • obseerwator Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:23
                      żadnych dzieci w brzuch

                      wrzuć w wyszukiwarkę xkx2 - jeśli dobrze zanotowałem :)

                      a hasło polska solidarna vs polska liberalna

                      tym pisiaki kupiły elekorat, któy w 2001 głosował na pięknego leszka
                  • nielubiegazety2 Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:29
                    Mylisz się bardzo.
                    Zapewniam cię, że na PiS głosowali (o ironio) ci którzy, tak jak ja, mają mało
                    rozwiniętą wrażliwość społeczną.
                    Dlaczego?
                    Kombinuj.
                    • obseerwator Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 18:31
                      nie twierdzę, że cały elektorat PiS to sieroty po PRL

                      twierdzę, natomiast, że jest wielu tęskniących za porządkim=em i ustrojem
                      gospodarczym Polski Ludowej - i ci ludzie, po rozczarowaniu SLD, oddali głos na
                      partię obiecującą polskę socjalną - jaka to partia ?
                      • nielubiegazety2 Szczery jestem i pewnie masz sporo racji. Ale mimo 03.06.06, 18:37
                        to nie przekonuje mnie PO.

                        Pozdrawiam.
                        • obseerwator Re: Szczery jestem i pewnie masz sporo racji. Ale 03.06.06, 18:38
                          a co ja pisałem o PO ?

                          macie jakąś obsesję z tą PO :)

                          pozdrawiam
                          • nielubiegazety2 Ja nie mam obsesji. To tylko kwestia kolejności 03.06.06, 18:41
                            i, w moim wypadku, niewiara w liberalizm PO.
                            • aquinus Re: Ja nie mam obsesji. To tylko kwestia kolejnoś 03.06.06, 18:46
                              nielubiegazety2 napisał:

                              > i, w moim wypadku, niewiara w liberalizm PO.
                              >
                              Przenieście się może do innego wątku. Nie chodzi tu o spór między zwolennikami
                              PO i PiS.
                              • nielubiegazety2 Masz rację. Śmietana 9% :)))) 6,20 zł?. Papierosy 03.06.06, 18:52
                                "Carmen" 19 zł?, Mentolowe 16 zł?, Caro 16?.
                                • obseerwator Re: Masz rację. Śmietana 9% :)))) 6,20 zł?. Papie 03.06.06, 18:59
                                  dobra, masz rację - kończę dyskusję z nielubiegazyety

                                  ale fajki to kolejny przykład jak za komuny było super

                                  średnia płaca taka jak dziś (chodzi o nominał) - a wszystko kilka razy droższe
                                  • nielubiegazety2 Z relacji cenowych to żal mi książek,ryb i wyrobów 03.06.06, 19:03
                                    skórzanych.
                                    • aquinus Gazety też były tanie, np. "Trybuna Ludu", 50 gr 03.06.06, 20:32
                                      • marouder swirszczyk 1.5zl? 04.06.06, 01:33

                                • marouder Caro 20 zl, carmen 24 zl, Marlboro 25 zl, sporty.. 04.06.06, 01:32
                                  sporty 3.5, Lordy 35 zl?, Galoises 30 zl

                                  nielubiegazety2 napisał:

                                  > "Carmen" 19 zł?, Mentolowe 16 zł?, Caro 16?.
                                  >
                                  >
                                • verbaveritatis Re: Masz rację. Śmietana 9% :)))) 6,20 zł?. Papie 04.06.06, 13:41
                                  W 1963 r. Caro - 8 zł paczka. Carmen 12 zł.
    • humbak Offtopic 03.06.06, 18:13
      Co do dzisiejszych produktów Welda to w większości wogóle szkoda gadać.
    • indris Pamiętam... 03.06.06, 18:19
      ..ceny książek w relacji do zarobków. Inna rzecz, że pewne ciekawsze pozycje
      trzeba było kupować poza oficjalną siecią za duużo większe ceny. Była przewaga
      popytu nad podażą a teraz jest odwrotnie.
      • aquinus Re: Pamiętam... 03.06.06, 18:29
        indris napisał:

        > ..ceny książek w relacji do zarobków. Inna rzecz, że pewne ciekawsze pozycje
        > trzeba było kupować poza oficjalną siecią za duużo większe ceny. Była
        przewaga
        > popytu nad podażą a teraz jest odwrotnie.
        Książki były rzeczywiście stosunkowo tanie, co nie znaczy - dostępne.
        Atrakcyjne pozycje trzeba było kupować "spod lady", szczególnie w latach 70-ych
        i 80-ych. Jedna rzecz, ktora zastanawia to ta, że w latach 60-ych było bardzo
        dużo ładnie wydanych książek dla dzieci - mniejszych i większych, i były
        faktycznie bardzo tanie. Dzisiaj tego nie ma. Zresztą w ogóle wielu autorów się
        nie wydaje od lat, np. Bunscha, Przyborowskiego, Gołubiewa itd.
        • absurdello Wszystko zależało od tego ... 03.06.06, 18:34
          > Atrakcyjne pozycje trzeba było kupować "spod lady", szczególnie w latach
          > 70-ych i 80-ych.

          Wszystko zależało od tego co kto uznawał za atrakcyjne i co kogo
          interesowało ...
          • aquinus Re: Wszystko zależało od tego ... 03.06.06, 18:36
            absurdello napisał:

            > > Atrakcyjne pozycje trzeba było kupować "spod lady", szczególnie w latach
            > > 70-ych i 80-ych.
            >
            > Wszystko zależało od tego co kto uznawał za atrakcyjne i co kogo
            > interesowało ...
            Mowię o tym, co mnie akurat interesowało.
    • absurdello Nie kłam, za komuny do jedzenia była tylko ... 03.06.06, 18:29
      musztarda, którą zapijało się z musztardówki (po wyjedzeniu musztardy) jedynie
      dostępnym octem (nawet wody wtedy nie było) ;)

      Nie ma to jak radosne przeliczenia pensji na ilość tabliczek czekolady, jak
      wiadomo każdy nauczyciel zaraz po wypłacie leciał do sklepu i kupował od 63.16
      do 94.73 tabliczki czekolady, które później żarł cały miesiąc razem ze staniolem

      To niemożliwe, wtedy nie było:
      - masła (i to jeszcze w dwóch rodzajach)
      - cukru (pewnie w czterech rodzajach - jeszcze puder i w kostkach)
      - czekolada
      - bułki !
      - chleb !!!
      - kiełbasa !!!! (nawet mojej ulubionej metki ani mortadeli nie było)
      - ryba !!!!! (tylko sprzedawczyni w pustym sklepie wyglądała jak flądra)
      - wódka ??
      - Kawa ziarnista ???
      - Kawa wyborowa ?????????????!!!!!
      - Warzywa !!!

      Tylko musztarda i ocet - dlatego wszyscy są tacy ostrzy dla tamtych czasów i są
      tacy skwaszeni !

      A do spania tylko styropian (i to nie żaden Porotherm czy inny eksluzywny tylko
      zwykły chamski) ...



      • aquinus Re: Nie kłam, za komuny do jedzenia była tylko .. 03.06.06, 18:45
        absurdello napisał:

        > musztarda, którą zapijało się z musztardówki (po wyjedzeniu musztardy)
        jedynie
        > dostępnym octem (nawet wody wtedy nie było) ;)
        >
        > Nie ma to jak radosne przeliczenia pensji na ilość tabliczek czekolady, jak
        > wiadomo każdy nauczyciel zaraz po wypłacie leciał do sklepu i kupował od
        63.16
        > do 94.73 tabliczki czekolady, które później żarł cały miesiąc razem ze
        staniole
        > m
        >
        > To niemożliwe, wtedy nie było:
        > - masła (i to jeszcze w dwóch rodzajach)
        > - cukru (pewnie w czterech rodzajach - jeszcze puder i w kostkach)
        > - czekolada
        > - bułki !
        > - chleb !!!
        > - kiełbasa !!!! (nawet mojej ulubionej metki ani mortadeli nie było)
        > - ryba !!!!! (tylko sprzedawczyni w pustym sklepie wyglądała jak flądra)
        > - wódka ??
        > - Kawa ziarnista ???
        > - Kawa wyborowa ?????????????!!!!!
        > - Warzywa !!!
        >
        > Tylko musztarda i ocet - dlatego wszyscy są tacy ostrzy dla tamtych czasów i

        >
        > tacy skwaszeni !
        >
        > A do spania tylko styropian (i to nie żaden Porotherm czy inny eksluzywny
        tylko
        >
        > zwykły chamski) ...
        >
        >
        >
        >
        Już nie opowiadaj! Okresem, o którym mówisz, był czas od 1980 roku do końca
        PRL. Wcześniej bywało różnie, zwłaszcza w mniejszych miastach i miasteczkach
        oraz na wsi.
        A masło było w dwóch rodzajach, co prawda, nie wiem, czym się rózniły.
        Warzywa były zawsze (dzięki chłopom i prywatnym sklepom), z mięsem i wędlinami
        zawsze były przejściowe-chwilowe, ale dopiero od 1980 roku przewaznie były gole
        haki w mięsnych, itd. itd.
        Ryby były/bywały i to nawet świeże, nie tak jak dzisiaj - tylko mrożone (nie
        mówię o epoce Jaruzelskiego)
        Cukier był, nawet w pudrze i kostkowy. Dopiero w 1976 r. Gierek wprowadził
        kartki.
        Czekolada była i to w wielu gatunkach, nawet zdarzala się importowana.
        Kawa była, w trzech rodzajach, dopiero pod koniec lat 70-ych zrobił się tylko
        jeden, a potem - patrz wyżej.
        • p.smerf Re: Nie kłam, za komuny do jedzenia była tylko .. 03.06.06, 19:09
          Oczywiście, że różnie bywało. Na początku lat 60. miałem robotę która wymagała
          dużej mobilności, a więc zmuszony byłem do jadania na mieście. Do dziś pamiętam
          wyśmienite zaopatrzenie garmażerii. Stale świeżutki tatarek, sałatki warzywne i
          śledziowe, ryba po grecku, gulasz, cynaderki. Mniam, mniam. A do tego jeszcze -
          jeśli się miało zaprzyjaźnioną panią garmażerkę - to i popić można to było
          modyfikowaną oranżadą.
          • absurdello Tym najbardziej znajomym to bufetowa ... 03.06.06, 23:12
            dawała od tyłu ... różne smakołyki !


            Gdzie jest oranżada (pisana orenżada) z tamtych lat, to co robi Hellena to jest
            lakier do włosów i jest z piekła rodem (HELLena). Gdzie butelki z ceramicznym
            korkiem z uszczelką ?
          • zapijaczonyryj Żeby kupić wąszone szproty w oleju trzeba było 04.06.06, 07:19
            Iść do festauracji Flis lub restauracji przy TPPR (w WArszawie) i wypić pół
            litra to mozna było dostać jeszce jedną puszkę na wynos.
        • horpyna4 Re: Nie kłam, za komuny do jedzenia była tylko .. 03.06.06, 21:19
          Aquinus, masła za wczesnej komuny były trzy rodzaje. Niebieskie (od koloru
          nadruku na papierze) po 16 zł kostka, czerwone po 17.50 i delikatesowe po 18.75.
          Różniły się przede wszystkim zawartością wody, czasem były fałszowane margaryną,
          co się ujawniało zwłaszcza na patelni (charakterystyczny smród). Woda wtedy
          zresztą pryskała. Masło stołowe po 17 zł i dietetyczne (nie pamiętam ceny), to
          późniejsze wynalazki, polegające na wbijaniu jak największej ilości wody.
          Potem masło delikatesowe awansowało na wiejskie, zmiana nazwy i pergaminu na
          nieprzezroczystą folię podwyższyła cenę na 20 zł.
          Co do chleba, to ceny za wczesnego PRL-u były następujące: kilogramowe bochenki
          (nałęczowski, lubelski) - 3.50, mniejsze (łęczycki) - 3.10 zł. Potem wymyślono
          praski po 4 zł, a następnie jakiś (już nie pamiętam) też po 4 zł, ale za 0.8 kg.
          Z czekoladą było fajnie, bo wprawdzie tabliczki były po 19 zł, ale z orzechami
          lub rodzynkami tej samej wielkości tabliczki tylko po 16 zł.
          No i napisy w ciastkarniach przez wiele lat: wszystkie ciastka po 2 zł.
          • absurdello I to były ciastka a nie ... 03.06.06, 23:14
            ciasteczka 3 na 3 centymetry jak dzisiaj ...
      • adalberto3 Absurdello nie przesadzaj. Był sprawnie ... 03.06.06, 23:31
        .. działający wtórny rynek. Nigdy nie miałem problemu z kupnem połówki świniaka
        czy ćwiartki cielaka. Podobnie z jajkami czy kiełbasą. Ryby dostarczał mi
        facet, który z więcierzem kłusował nad Wisłą w okolicach Solca (wtedy
        woj.radomskie).
    • wartburg4 Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 19:06
      W kraju, w którym absolwet wyższej uczelni dostawał 1200-1500 zł na miesiąc

      płaciło się

      za paczkę papierosów Kent - 40 zł
      za zapalniczkę jednorazową - 150 zł
      za litr miodu (pod ladą po znajomosci) 150 zł
      za przejazd autobusem na gapę - 500 zł
      za jeansy z importu - 700 zł
      za koszulę - 350 zł
      za paszport (opłata skarbowa) - 2000 zł

      itd, itd.



      • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 19:14
        wartburg4 napisał:

        > W kraju, w którym absolwet wyższej uczelni dostawał 1200-1500 zł na miesiąc
        >
        > płaciło się
        >
        > za paczkę papierosów Kent - 40 zł
        > za zapalniczkę jednorazową - 150 zł
        > za litr miodu (pod ladą po znajomosci) 150 zł
        > za przejazd autobusem na gapę - 500 zł
        > za jeansy z importu - 700 zł
        > za koszulę - 350 zł
        > za paszport (opłata skarbowa) - 2000 zł
        >
        > itd, itd.
        >
        >
        >
        To prawda! Relacje ceny-płace mogą być szokujące dla niektorych, szczególnie
        mlodszych czytelnikow. Nasuwa się od razu pytanie, jak ludzie z tym żyli? A
        jednak!
        • absurdello Młodzieży życie było bardzo proste ... 03.06.06, 23:23
          wystarczyło:

          - nie palić -> 31*40 -> oszczędność minimum 1200 zł miesięcznie (do 3600)
          - nie szpanować (w powiązani z nie palić) -> oszczędność 150 zł razy ilość zap.
          - nie pić -> oszczędność -> 150 zł * ilość butelek
          - przecinać bilety -> oszczędność 500 zł na każdej kontroli
          - nie szpanować gaciami -> +700 zł
          - --||-
          • absurdello Oczywiście 31*40 to 1240 !!! 03.06.06, 23:25
            !!!

      • p.smerf Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 19:16
        > za paczkę papierosów Kent - 40 zł
        Sport kosztowały 2,40 Belweder 4,0
        > za zapalniczkę jednorazową - 150 zł
        widziałeś wtedy normalnego człowieka używającego takiej zapalniczki?
        > za przejazd autobusem na gapę - 500 zł
        A nie na gapę? 20 gr?
        > za jeansy z importu - 700 zł
        a za krajowe 70 (niewiele gorsze)
        > za koszulę - 350 zł
        Ciekawe, ja kupowałem po 20
        > za paszport (opłata skarbowa) - 2000 zł
        Zależy w którym roku. Ja płaciłem 100

        Jeśli masz zamiar wybierać "koszyk szpanera" to teraz wyjdziesz na kilkadziesiat
        tysięcy.
        • nielubiegazety2 Re: :)))))))))) to mało ROTFL 03.06.06, 19:17

        • wartburg4 Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 21:54
          p.smerf napisał:

          > > za paczkę papierosów Kent - 40 zł
          > Sport kosztowały 2,40 Belweder 4,0

          Rozśmiesza mnie. Podajesz ceny z lat 50?

          > > za zapalniczkę jednorazową - 150 zł
          > widziałeś wtedy normalnego człowieka używającego takiej zapalniczki?

          w latach 70. były szpanem to fakt, ale ludzi takich widywało się w Warszawie
          często. Przywozili je z Zachodu. Robili interesy. W Berlinie można było kupić
          taką za niecałą markę, w Warszawie kosztowała majątek. Bardziej przedsiębiorczy
          dorabiali do tych zapalniczek wentyle, zeby można było uzywać ich wielokrotnie.

          Acha, zapomniałem o reklamówkach z Zachodu, ktore na bazarze Różyckiego
          kosztowały 25 zł.

          > > za przejazd autobusem na gapę - 500 zł
          > A nie na gapę? 20 gr?

          W tym samym czasie w Berlinie Zachodnim bilet uprawniający do dwugodzinnego
          korzystania z metra kosztował 90 fenigów, a kara za jazdę na gapę 20 marek. Nie
          zastanawiają Cię te proporcje?

          > > za jeansy z importu - 700 zł
          > a za krajowe 70 (niewiele gorsze)

          W krajowych farmerkach (najtańsze kosztowały 200, 300 zł) pokazać się na
          mieście nie wstydził się chyba tylko powszechnie znany abnegat Jasio Himilsbach.

          > > za koszulę - 350 zł
          > Ciekawe, ja kupowałem po 20

          Nie wiem, od kogo ją kupowałeś. Od meneli na śmietniku?

          > > za paszport (opłata skarbowa) - 2000 zł
          > Zależy w którym roku. Ja płaciłem 100

          Teraz zwyczajnie kłamiesz. Paszportu za takie grosze władze nie wydawały nigdy.
          >
          > Jeśli masz zamiar wybierać "koszyk szpanera" to teraz wyjdziesz na
          kilkadziesia
          > t
          > tysięcy.

          W bogatej Republice Federalnej Niemiec wyrobienie paszportu kosztuje 10 euro i
          nigdy nie kosztowało więcej. Biedna Polska zawsze żądała jakichś księzycowych
          opłat za przywilej wyjazdu za granicę. To się nie zmieniło do dzisiaj.

          I jeszcze jeden dobry przykład do cennika porównań, o ktorym zapomniałem w
          poprzednim poście. Mój znajomy kupił w 1975 14-letniego volkswagena garbusa,
          ktory tak naprawdę nadawał sie tylko na złom, za 80 000 zł.

          Fajnie było:)
      • verbaveritatis Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 04.06.06, 13:59
        Przesadzasz z cenami. Dolar był po 8o zł na czarnym rynku. Zapalniczka
        jednorazowa w Pewexie kosztowała 40-60 centów, wiec sobie przelicz. Kenty
        palili moze ci z "prywatnej inicjatywy". Ja za paczke Giewontów placiłem 4 zl
        60 gr. Na gape autobusami nie jezdzilem, wiec nie wiem, jaka byla kara,
        natomiast po zmianie waluty w pazdzierniku 1950 r. bilet trolejbusowy lub
        tramwajowy kosztował 50 gr,a autobusowy - 80 gr.Ceny książek...Jest czarno na
        bialym,siegam do biblioteki. Krzysztof Kakolewski,wyd.Iskry,1973 r. "3 zlote
        za slowo" i "22 historie,ktore napisalo zycie" - razem 510 stron. Cena 28 zł.
        Były w stosunku do zarobkow tanie, ale fakt,ze niektore (jak np. 4 tomy
        Gałczynskiego) kupowało się spod lady.
        • wartburg4 Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 04.06.06, 14:36
          verbaveritatis napisał:

          > Przesadzasz z cenami. Dolar był po 8o zł na czarnym rynku.

          Ja tego nie pamiętam. Pewnie mowisz o cenach z 1962?

          Zapalniczka
          > jednorazowa w Pewexie kosztowała 40-60 centów, wiec sobie przelicz.

          Teraz znowu podajesz ceny z konca lat 70., kiedy dolar kosztował 400-500 zł

          Kenty
          > palili moze ci z "prywatnej inicjatywy".

          Pamietasz scenę z "Aktorów prowincjonalnych", w której dyrektorowi teatru
          Stuhrowi ktoś ukradł "Kenty"? Jedna z najlepszych scen w powojennej historii
          kina polskiego. Podpity Stuhr, który wrzeszczy "kto ukradł moje Kenty"? I
          aktorzy, jego podwładni, którzy truchleją ze strachu. W tamtych czasach ktoś,
          kto chciał poderwać dziewczynę (szedł na podryw) nosił "Giewonty" w starym
          opakowaniu po LM-ach. To był szyk. Za paczkę "Kentów" każda by mu się oddała.
          Oczywiście nie za paczkę, tylko za zaszczyt pójścia do łóżka z gościem, który
          pali ho, ho, ho - "Kenty". Tak było i Stuhr wiedział, dlaczego tak się
          wydzierał.

          Pewnie, ze na taki wybryk palenia "Kentów" stać było tylko nielicznych, ale w
          PRL-u to właśnie było najważniejsze. Szpanować.


          Ja za paczke Giewontów placiłem 4 zl
          > 60 gr. Na gape autobusami nie jezdzilem, wiec nie wiem, jaka byla kara,

          pod koniec lat 70. doszła do 800 zł

          > natomiast po zmianie waluty w pazdzierniku 1950 r. bilet trolejbusowy lub
          > tramwajowy kosztował 50 gr,a autobusowy - 80 gr.

          w pażdzierniku 1950 dobrze zarabiający górnik zarabiał 600-700 zł. To była kupa
          forsy wtedy.

          Ceny książek...Jest czarno na
          > bialym,siegam do biblioteki. Krzysztof Kakolewski,wyd.Iskry,1973 r. "3 zlote
          > za slowo" i "22 historie,ktore napisalo zycie" - razem 510 stron. Cena 28 zł.
          > Były w stosunku do zarobkow tanie, ale fakt,ze niektore (jak np. 4 tomy
          > Gałczynskiego) kupowało się spod lady.

          To był jeden z niewielu plusów tamtych czasów. Że książki były w miarę tanie,
          tyle że te lepsze były na ogół niedostępne albo na indeksie. Cenzura szalała.
          • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 04.06.06, 15:20
            wartburg4 napisał:

            > verbaveritatis napisał:
            >
            > > Przesadzasz z cenami. Dolar był po 8o zł na czarnym rynku.
            >
            > Ja tego nie pamiętam. Pewnie mowisz o cenach z 1962?
            >
            Czarnorynkowy kurs dolara za Gierka wynosił ok. 70-75 zł. Dopiero pod koniec
            wzrósł.
            Bilety MPK były 1,00 zł za tramwaj, 1,50 zł autobus (ulgowy na tramwaj i
            autobus 0,50 zł), od 3,00 zł za autobus pośpieszny (mówię tu o latach 70-ych).
            Wcześniej (tzn. za środkowego Gomułki) 0,50 zł normalny, 0,20 zł ulgowy.
            > Zapalniczka
            > > jednorazowa w Pewexie kosztowała 40-60 centów, wiec sobie przelicz.

            Zapalniczki gazowe, jednorazowe w kioskach "Ruchu" pojawiły się gdzieś w
            połowie lat 70-ych a ich ceny były zupełnie absurdalne, bo nawet i 200 zł.

            • wartburg4 Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 04.06.06, 15:39
              aquinus napisał:

              > wartburg4 napisał:
              >
              > > verbaveritatis napisał:
              > >
              > > > Przesadzasz z cenami. Dolar był po 8o zł na czarnym rynku.
              > >
              > > Ja tego nie pamiętam. Pewnie mowisz o cenach z 1962?
              > >
              > Czarnorynkowy kurs dolara za Gierka wynosił ok. 70-75 zł. Dopiero pod koniec
              > wzrósł.

              Owszem, był taki kurs, ale utrzymywał się on na tym poziomie stosunkowo krótko
              mniej więcej do 1975. W 1976 albo 1977 (nie pamiętam już dokładnie) skoczył do
              500 zł, co było związane z coraz gorszą sytuacją gospodarczą, podwyżkami oraz
              robotniczymi protestami przeciwko nim. Wtedy też pojawiły się pierwsze kartki,
              zaprzestano importu prawdziwej kawy (kto pamięta kolumbijkę?) i dolar, którym
              wszyscy już legalnie handlowali, poszedł w góry. Rubryki ogłoszeń drobnych w
              prasie codziennej pełne były anonsów "bony kupię" albo po prostu "bony".

              > Bilety MPK były 1,00 zł za tramwaj, 1,50 zł autobus (ulgowy na tramwaj i
              > autobus 0,50 zł), od 3,00 zł za autobus pośpieszny (mówię tu o latach 70-ych).

              Tutaj masz rację. Opłaty komunikacyjne długo nie były ruszane. Za to wciąż
              podnoszono kary.

              > Wcześniej (tzn. za środkowego Gomułki) 0,50 zł normalny, 0,20 zł ulgowy.
              > > Zapalniczka
              > > > jednorazowa w Pewexie kosztowała 40-60 centów, wiec sobie przelicz.
              >
              >
              > Zapalniczki gazowe, jednorazowe w kioskach "Ruchu" pojawiły się gdzieś w
              > połowie lat 70-ych a ich ceny były zupełnie absurdalne, bo nawet i 200 zł.
              >
    • witek.bis Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 19:12
      Ten cennik zaczerpnąłeś z własnej pamięci czy z jakiegoś innego źródła? Masło
      17,50? (tyle co 5 paczek Sportów) Czyli przeciętnie zarabiający człowiek mógł
      sobie kupić ok. 100 kostek masła?
      • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 20:29
        witek.bis napisał:

        > Ten cennik zaczerpnąłeś z własnej pamięci czy z jakiegoś innego źródła? Masło
        > 17,50? (tyle co 5 paczek Sportów) Czyli przeciętnie zarabiający człowiek mógł
        > sobie kupić ok. 100 kostek masła?
        Owszem, te ceny, ktore podałem, to te, które pamiętam.
        Cena 17,50 za 250 g kostkę masła "działała" bardzo długo, dopiero pod koniec
        epoki Gierka pojawiło się masło "Ekstra" (czy jakoś tak), paczkowane w
        sreberko, po 20 zł za kostkę.
        Z tego, co pamiętam, "Czysta zwykła" kosztowała za Gierka 100 zł + 3 zł za
        butelkę; to Jaroszewicz wpadł na genialny pomysł (pokutujący do dzisiaj)
        wprowadzenia kaucji za butelki. Funkcjonowal wtedy nawet dowcip, "dlaczego
        Waryński - na banknocie 100 zł - jest taki smutny? Bo mu brakuje 3 zł na pół
        litra!"
    • nielubiegazety2 Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 19:14
      Dolar 100-105
      Bon PEWEXU 90-95

      Lewisy w PEWEXie 15x90=1.350
      • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 20:30
        nielubiegazety2 napisał:

        > Dolar 100-105
        > Bon PEWEXU 90-95
        >
        > Lewisy w PEWEXie 15x90=1.350
        >
        A ja pamiętam czasy, kiedy dolar na czarnym rynku kosztował 70-75 zł; oficjalny
        kurs wynosił cos ok 20-21 zł. Tyle, że działał w jedną stronę, jak ktoś chciał
        wymienić dolary na złotówki. Odwrotnie nie szło!
    • nielubiegazety2 Prezerwatywa "Eros" 1,50 zł n/t 03.06.06, 19:34

    • tomek_bg A kto pamieta te zjazdy PZPR. Ech, łza się w oku 03.06.06, 19:35
      kręci. Te konwencje PO czy PiS totakie nędzne atrapy tamtych. niecałe 30 minut
      gadki i szum. A wtedy kilka godzin i cały kraj słuchał. :)
      • aquinus Re: A kto pamieta te zjazdy PZPR. Ech, łza się w 03.06.06, 20:31
        tomek_bg napisał:

        > kręci. Te konwencje PO czy PiS totakie nędzne atrapy tamtych. niecałe 30
        minut
        > gadki i szum. A wtedy kilka godzin i cały kraj słuchał. :)
        Kilka godzin? Wolne żarty! Przez kilka dni nic innego nie było w TV.
      • hrunio Re: A kto pamieta te zjazdy PZPR. Ech, łza się w 03.06.06, 20:40
        ale jak słucham pieprzenia tow. Jarosława
        to jako żywo tow. Wiesław mi się przypomina
        to samo zacietrzewienie
        ta sama "jedynie słuszna" droga,
        ten sam "dynamiczny rozwój"
        tak samo jak wtedy "kto nie z nami ten przeciwko nam"
        jednomyślność, burza oklasków, jeden kandydat,
        i tak dalej...


        • verbaveritatis Re: A kto pamieta te zjazdy PZPR. Ech, łza się w 04.06.06, 14:02
          hrunio...Wiesław mowil jednak ciekawiej!!!
    • camille_pissarro A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Levis'y 03.06.06, 20:40
      na Różyckiego czy w Rembertowie na ciuchach nie pamiętasz ??? A jaki był sprzet
      audio-wizualny , nie pamietasz , co chwila siadały lampy i trzeba było
      permanentnie ten "szajs" wymieniać.A jakie były fajne wczasy w FWP , prawda ??
      I kulturalo-oświtaowi byli , wieczorki zapoznawcze nie to co teraz w tym
      zatomizowanym świecie , czyż nie mam racji ;)))))

      Ja nie chce tego pamiętać, bo i po co ??
      Teraz zyję w wolnym i demokratycznym kraju ,a że wszsytko nie funkcjonuje
      jeszcze jak trzeba , to będziemy systematycznie poprawiać ;))), ale bez
      kultaralno oswiatoiwych , bez przewodniej roli partii i bez dyktatury
      ciemniaków....
      • hrunio Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 20:43
        camille_pissarro napisał:

        ... będziemy systematycznie poprawiać ;))), ale bez
        > kultaralno oswiatoiwych , bez przewodniej roli partii i bez dyktatury
        > ciemniaków....
        >
        pisz jasno - bez PiS, LPR i Samobrony !!!
        • camille_pissarro Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 20:47
          dobre ;))))
      • aquinus Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 20:47
        camille_pissarro napisał:

        > na Różyckiego czy w Rembertowie na ciuchach nie pamiętasz ???
        Tego nie pamiętam, bo nawet moich rodziców nie było na to stać.
        A jaki był sprzet
        >
        > audio-wizualny , nie pamietasz , co chwila siadały lampy i trzeba było
        > permanentnie ten "szajs" wymieniać.
        Sprzęt audio był do d... . Dopiero za Gierka zaczęli produkować coś
        porządniejszego - na licencjach zachodnich, rzez jasna.
        O wideo można było sobie pomarzyć, zresztą w latach 70-ych nawet się nie
        słyszało o tym.
        A jakie były fajne wczasy w FWP , prawda ??
        > I kulturalo-oświtaowi byli , wieczorki zapoznawcze nie to co teraz w tym
        > zatomizowanym świecie , czyż nie mam racji ;)))))
        >
        Wczasy były...
        > Ja nie chce tego pamiętać, bo i po co ??
        > Teraz zyję w wolnym i demokratycznym kraju ,a że wszsytko nie funkcjonuje
        > jeszcze jak trzeba , to będziemy systematycznie poprawiać ;))), ale bez
        > kultaralno oswiatoiwych , bez przewodniej roli partii i bez dyktatury
        > ciemniaków....
        >
        Z tym się zgadzam, ale nie o to chodziło. Ot, o wspominki.
        • camille_pissarro Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 20:50
          no to po ile chodziły , te jeans'y ? ;)))
          • aquinus Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 20:56
            camille_pissarro napisał:

            > no to po ile chodziły , te jeans'y ? ;)))
            Dokładnie nie wiem, ale tak jakoś a 20 USD x 70-100 zł = 1400-2000 zł czyli
            pensja albo więcej
            • camille_pissarro Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 21:06
              ja z tego co pamiętam to mozna było tez kupić za bony , Rifle po około 9 ,
              Wrangle po 15 a Levis'y nie pamiętam bo nie rodzice mi juz na pewno by nie dali
              ( bony chodziły po circa 90-110 zł ale nie wiem czy dobrze pamiętam ) ;))))
              • nielubiegazety2 Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 21:29
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=42983591&a=42986507
                Rifle były chyba droższe.
                Boszzz Przez gacie z Pewexu zamiast na "Elizabeth" uzbierałem tylko na "Amatora"
                Ciułałem grosz do grosza. Ale to były Levisy - made in USA. Nie do zdarcia.
                • camille_pissarro Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 21:32
                  ale stawki za bony i za $ dobrze pamietałem ;)))
      • tornson Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 20:51
        camille_pissarro napisał:

        > na Różyckiego czy w Rembertowie na ciuchach nie pamiętasz ???
        Była zimna wojna i wymiana handlowa pomiędzy oboma wrogimi blokami była utrudniona.

        > A jaki był sprzet
        >
        > audio-wizualny , nie pamietasz ,
        A jaki był na Zachodzie? Magnetowidy to dopiero lata 80-te.

        > co chwila siadały lampy i trzeba było
        > permanentnie ten "szajs" wymieniać.A jakie były fajne wczasy w FWP , prawda ??
        Myślisz że na Zachodzie sprzęt się nie psuł.

        > I kulturalo-oświtaowi byli , wieczorki zapoznawcze nie to co teraz w tym
        > zatomizowanym świecie , czyż nie mam racji ;)))))
        >
        > Ja nie chce tego pamiętać, bo i po co ??
        > Teraz zyję w wolnym
        Wolnym od czego? Chyba od zdrowego rozsądku.

        > i demokratycznym kraju ,
        Wtedy też żyłeś w demokracji ludowej dziś w kapitalistycznej.

        > a że wszsytko nie funkcjonuje
        > jeszcze jak trzeba , to będziemy systematycznie poprawiać ;))), ale bez
        > kultaralno oswiatoiwych , bez przewodniej roli partii i bez dyktatury
        > ciemniaków....
        Masz przewodnią rolę krk, kult białego papy, dyktaturę kurdupli-ciemniaków i ich
        przydupasów, oraz oligarchów i ponadnarodowych korporacji.
        • camille_pissarro Re: A po ile "chodziły " Rifle i wranglery czy Le 03.06.06, 20:55
          MAm Ci wskazać adres na Rozbrat , chociaz wydaje mni się , ze Ty go dobrze
          znasz ;))0
      • marouder Przy ognisku, przy ognisku tak siedzimy sobie 04.06.06, 03:01
        ..wszyscy.
        Gina troski i zmartwienia,
        bo ognisko wszystko zmienia.


        amille_pissarro napisał:

        > na Różyckiego czy w Rembertowie na ciuchach nie pamiętasz ??? A jaki był sprzet
        >
        > audio-wizualny , nie pamietasz , co chwila siadały lampy i trzeba było
        > permanentnie ten "szajs" wymieniać.A jakie były fajne wczasy w FWP , prawda ??
        > I kulturalo-oświtaowi byli , wieczorki zapoznawcze nie to co teraz w tym
        > zatomizowanym świecie , czyż nie mam racji ;)))))
        >
        > Ja nie chce tego pamiętać, bo i po co ??
        > Teraz zyję w wolnym i demokratycznym kraju ,a że wszsytko nie funkcjonuje
        > jeszcze jak trzeba , to będziemy systematycznie poprawiać ;))), ale bez
        > kultaralno oswiatoiwych , bez przewodniej roli partii i bez dyktatury
        > ciemniaków....
        >
    • tornson Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg komuny) 03.06.06, 20:45
      opowiadał że w latach 70-ych niemal każdy student kierunków technicznych był
      brany "pod opiekę" przez jakiś zakłam pracy, miał zapewnione praktyki,
      conajmniej 1000zł stypendium na miesiąc (akademik+obiady kosztowały 500zł na
      miesiąc) i miał jeszcze OBOWIĄZEK PODJĄĆ PRACĘ w tym zakładzie po zakończeniu
      studiów.
      • hrunio Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 20:49
        stryj bzdury plecie,
        byłem wtedy studentem kierunku technicznego (elektronika PW)
        i zapewniam że nic takiego nie miało miejsca,
        no chyba ze ktoś DOBROWOLNIE szedł na taki układ
        • tornson A co ty studiowałeś, chyba pokera przy piwku 03.06.06, 20:56
          na budowie. Nawet pasuje "hrunio skocz no po browar". ;o)
        • absurdello Tak to były straszne komunistyczne czasy .... 03.06.06, 23:37
          nie było:

          - transoptorów z czasem przełączania 40 ns
          - mikroprocesorów jednoukładowych
          - układów programowalnych Spartan
          - transili
          - diod stabilizujących prąd (tylko napięciowe były)
          - tranzystory były głównie germanowe.
          - kompresorów MPEG
          - odtwarzaczy MP3

          i innych cudeniek, bez których dzisiejsze dziecko nie zje kaszki albo nią
          opluje ;)
      • aquinus Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 20:50
        tornson napisał:

        > opowiadał że w latach 70-ych niemal każdy student kierunków technicznych był
        > brany "pod opiekę" przez jakiś zakłam pracy, miał zapewnione praktyki,
        > conajmniej 1000zł stypendium na miesiąc (akademik+obiady kosztowały 500zł na
        > miesiąc) i miał jeszcze OBOWIĄZEK PODJĄĆ PRACĘ w tym zakładzie po zakończeniu
        > studiów.
        Owszem, takie coś było, tzw. stypendia fundowane, ale nie powszechnie. Zresztą,
        wcale nie były rzadkie przypadki, że potem takich absolwentów wcale nie
        chcieli, zwłaszcza pod koniec epoki gierkowskiej. Nawiasem mówiąc, pod koniec
        lat 70-ych wcale nie było łatwo o pracę po studiach.
        • tornson Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 20:55
          aquinus napisał:

          > wcale nie były rzadkie przypadki, że potem takich absolwentów wcale nie
          > chcieli, zwłaszcza pod koniec epoki gierkowskiej. Nawiasem mówiąc, pod koniec
          > lat 70-ych wcale nie było łatwo o pracę po studiach.
          Bredzisz. Mój ojciec nawet musiał płacić karę że poszedł w latach 80-ych
          pracować do ZE a nie do stoczni która mu płaciła stypendia. Na szczęście szalała
          wtedy inflacja i zapłacił jakie śmieszne grosze. :o)
          Wyobraź sobie dzisiaj, policzyliby wszystkie procenty tej inflacji i nie byłoby
          zmiłuj.
          • aquinus Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 21:00
            tornson napisał:

            > aquinus napisał:
            >
            > > wcale nie były rzadkie przypadki, że potem takich absolwentów wcale nie
            > > chcieli, zwłaszcza pod koniec epoki gierkowskiej. Nawiasem mówiąc, pod ko
            > niec
            > > lat 70-ych wcale nie było łatwo o pracę po studiach.
            > Bredzisz. Mój ojciec nawet musiał płacić karę że poszedł w latach 80-ych
            > pracować do ZE a nie do stoczni która mu płaciła stypendia. Na szczęście
            szalał
            > a
            > wtedy inflacja i zapłacił jakie śmieszne grosze. :o)
            > Wyobraź sobie dzisiaj, policzyliby wszystkie procenty tej inflacji i nie
            byłoby
            > zmiłuj.
            Po pierwsze, potwierdziłem tylko, że takie stypendia były, ale nie przypominam
            sobie, aby ktoś z moich kolegów z nich korzystał. Po drugie, napisalem, że
            problemy ze znalezieniem pracy (po studiach) były już za Gierka, po trzecie,
            słyszałem o przypadkach, że fundator takich stypendiów wcale potem nie chciał
            zatrudnić absolwentów. Nie mogło to być zjawisko powszechne, bo też wcale nie
            było wielu chętnych na takie stypendia. Więc możesz wmawiać "Żydowi chorobę"
            ale nie mnie.
            • horpyna4 Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 21:40
              Aquinus, jeszcze za wczesnego Gierka był obowiązek odpracowania studiów, które
              wcale nie były takie bezpłatne, jak się teraz uważa. Wprawdzie skończyły się już
              nakazy pracy, gdzie kierowano np. z Warszawy do Turoszowa, ale i tak trzeba było
              odpracować studia przez wiele lat na państwowym etacie z pensję niższą, niż
              dostawał technik. Jeżeli ktoś krótko po studiach chciał wyjechać na Zachód,
              rodzina musiała podpisać weksel. Jak nie wrócił, spłacała koszty studiów.
              Tak samo, jeśli absolwent nie chciał podjąć oferowanej mu pracy, musiał zwracać
              całkiem spore pieniądze. Dla przykładu - rok 1972, studia pięcioletnie - 45000zł
              czyli 9000 rocznie. Jeżeli odliczyć wakacje, wychodziło 1000 zł miesięcznie.
              Nie bawiłam się tu w odsetki, bo te akurat były w tamtych czasach bardzo niskie,
              chodziło mi o rząd wielkości.
              I właśnie odsetki teraz istotnie "podrożały" w porównaniu z PRL.
              • aquinus Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 21:59
                horpyna4 napisała:

                > Aquinus, jeszcze za wczesnego Gierka był obowiązek odpracowania studiów,
                które
                > wcale nie były takie bezpłatne, jak się teraz uważa. Wprawdzie skończyły się
                ju
                > ż
                > nakazy pracy, gdzie kierowano np. z Warszawy do Turoszowa, ale i tak trzeba
                był
                > o
                > odpracować studia przez wiele lat na państwowym etacie z pensję niższą, niż
                > dostawał technik. Jeżeli ktoś krótko po studiach chciał wyjechać na Zachód,
                > rodzina musiała podpisać weksel. Jak nie wrócił, spłacała koszty studiów.
                > Tak samo, jeśli absolwent nie chciał podjąć oferowanej mu pracy, musiał
                zwracać
                >
                > całkiem spore pieniądze. Dla przykładu - rok 1972, studia pięcioletnie -
                45000z
                > ł
                > czyli 9000 rocznie. Jeżeli odliczyć wakacje, wychodziło 1000 zł miesięcznie.
                > Nie bawiłam się tu w odsetki, bo te akurat były w tamtych czasach bardzo
                niskie
                > ,
                > chodziło mi o rząd wielkości.
                > I właśnie odsetki teraz istotnie "podrożały" w porównaniu z PRL.
                Bardzo dobrze wiem o tym, że studia trzeba było odpracować przez 3 lata (sam
                też musiałem to "odpimpać"); tornson zaczął dyskusję na temat tzw. stypendiów
                fundowanych, to była trochę inna bajka, bo nie tylko trzeba było odpracować,
                ale jeszcze w zakładzie fundującym takie stypendium. Nie wiem, na ile powszchne
                były takie stypendia, bo ja osobiście nie znałem ludzi, którzy by z tego
                korzystali.
              • aquinus Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 22:01
                Zapomniałem dodać, że po niektorych kierunkach studiów nie było obowiązku 3-
                letniego zatrudnienia, np. po historii sztuki.
              • pan.nikt Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 22:01
                za Gierka nic nie musiałeś odpracowywać poza stypendium fundowanym, jeżeli
                takie pobierałeś. Rok pracy w zaklądzie, który placił stypendium, za rok jego
                wypłącania. Z tym, że pensja nie była zależna od tego, czy stypendium
                pobierałeś, czy nie. Zresztą inna firma mogła cię wykupić. pamiętam, bo mnie
                wykupowała.

                A kto mówił, że w latach 70, czy 80-tych nie było pracy da absowentów, miał
                pewnie na myśli absolwentów filozofii.
                Po normalnych studiach problemu ze znależieniem pracy nie było.
                • pan.nikt Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 22:03
                  aha. Nietóre zakłady do stypendiów dokładały absolwentom mieszkania zakładowe
                  po podjęciu pracy. Z tym, że nie była to praktyka powszchna.
                  Np w mojej rodzinie z trzech braci, tylko jeden załapał się na mieszkanie.
                • aquinus Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 22:19
                  pan.nikt napisał:

                  > za Gierka nic nie musiałeś odpracowywać poza stypendium fundowanym, jeżeli
                  > takie pobierałeś.
                  Jak to, nie? Kiedy w 1981 r. starałem się o paszport, musiałem przedstawić
                  zezwolenie z Urzędu Pracy, do którego był potrzebny weksel gwaracyjny. Dopiero
                  po upływie 3 lat pracy ten przepis nie obowiązywał. Miałem koleżankę, która
                  wyjechała zaraz po studiach do Szwecji, musiała spłacić studia (ok. 120.000 zł)

                  Rok pracy w zaklądzie, który placił stypendium, za rok jego
                  > wypłącania. Z tym, że pensja nie była zależna od tego, czy stypendium
                  > pobierałeś, czy nie. Zresztą inna firma mogła cię wykupić. pamiętam, bo mnie
                  > wykupowała.
                  >
                  > A kto mówił, że w latach 70, czy 80-tych nie było pracy da absowentów, miał
                  > pewnie na myśli absolwentów filozofii.
                  Ano nie było! Gdzieś od 1978-9 roku zaczynała się redukcja etatów w róznych
                  przedsiębiorstwach albo blokada etatów. Trzeba było znajomości, żeby to
                  przebrnąć. Rzecz jasna, różnie to było po różnych kierunkach. Ja kończyłem
                  politechnikę, a mimo to musiałem nieźle kombinować, żeby znaleźć pracę.

                  > Po normalnych studiach problemu ze znależieniem pracy nie było.
                  Co to znaczy, "normalnych"? Patrz wyżej!
                  • pan.nikt Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 22:25
                    Ja też kończyłem politechnikę. I kiedy zarobki w moim zakłądzie przestały mi
                    odpowiadać bez problemu i znajomości znalazłem natychmiast inną lepie płatną
                    pracę. I powim, że nie miałem z czego wybierać. Był wtedy już problem z
                    refundacją stypendium, ale można było jeszcze znaleźć zakład refundujący. (rok
                    dyplomu 1982)
      • humbak Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 21:06
        I co z tego? Nie wiem jak z wysokością stypendió- z pracą faktycznie było lepiej, ale to był skutek chorej gospodarki, która nie była racjonalna i wcześniej czy później padła by bez żadnych przewrotów.
        • tornson Czyli podług twych standardów najbardziej 03.06.06, 23:14
          racjonalna była gospodarka stalinowskiego ZSRR czy XIX wiecznego kapitalizmu.

          humbak napisał:

          > I co z tego? Nie wiem jak z wysokością stypendió- z pracą faktycznie było lepie
          > j, ale to był skutek chorej gospodarki, która nie była racjonalna i wcześniej c
          > zy później padła by bez żadnych przewrotów.
          • humbak Re: Czyli podług twych standardów najbardziej 04.06.06, 01:13
            Ta druga bardziej bo mogła doprowadzić do czegoś sensownego, czego nie można powiedzieć o stalinowskim ZSRR.
            • tornson Re: Czyli podług twych standardów najbardziej 04.06.06, 02:52
              humbak napisał:

              > Ta druga bardziej bo mogła doprowadzić do czegoś sensownego,
              Do skrajnej nędzy, epidemii, średniej długości życia robotników wynoszącej 22
              lata, masowego dziedziczenia nędzy, żadnej szansy awansu społecznego, całkowitą
              blokatę edukacji czy korzystania ze złużby zdrowia przez rodziny robotnicze.
              Jeśli to jest dla ciebie sensowne to jesteś niebezpiecznym człowiekiem i
              zaczynam rozumieć czemu bolszewicy robili z burżujami to co robili.

              > czego nie można po wiedzieć o stalinowskim ZSRR.
              Stalinowska polityka dokonała w ZSRR takiego uprzemysłowienia w dwudziestoleciu,
              na jakie mocarstwa Zachodu potrzebowały conajmniej 100 lat i do tego w dużo
              mniej bestialski sposób, bo zarówno warunki życia były mimo wszystko lepsze niż
              w dzielnicach robotniczych XIX wiecznej Europy Zachodniej, a wiek jakiego
              dożywali więźniowie łagrów była napewno dużo wyższy 22 lata (tyle średnio
              dożywali mieszkańcy robotniczych dzielnic Londynu w pierwszej połowie XIX
              wieku). No i niezapominajmy o tym jakie koszty ponosiły kolonie złodziejskich
              mocarstw.
              • aquinus Re: Czyli podług twych standardów najbardziej 04.06.06, 02:56
                tornson napisał:

                > humbak napisał:
                >
                > > Ta druga bardziej bo mogła doprowadzić do czegoś sensownego,
                > Do skrajnej nędzy, epidemii, średniej długości życia robotników wynoszącej 22
                > lata, masowego dziedziczenia nędzy, żadnej szansy awansu społecznego,
                całkowitą
                > blokatę edukacji czy korzystania ze złużby zdrowia przez rodziny robotnicze.
                > Jeśli to jest dla ciebie sensowne to jesteś niebezpiecznym człowiekiem i
                > zaczynam rozumieć czemu bolszewicy robili z burżujami to co robili.
                >
                > > czego nie można po wiedzieć o stalinowskim ZSRR.
                > Stalinowska polityka dokonała w ZSRR takiego uprzemysłowienia w
                dwudziestoleciu
                > ,
                > na jakie mocarstwa Zachodu potrzebowały conajmniej 100 lat i do tego w dużo
                > mniej bestialski sposób, bo zarówno warunki życia były mimo wszystko lepsze
                niż
                > w dzielnicach robotniczych XIX wiecznej Europy Zachodniej, a wiek jakiego
                > dożywali więźniowie łagrów była napewno dużo wyższy 22 lata (tyle średnio
                > dożywali mieszkańcy robotniczych dzielnic Londynu w pierwszej połowie XIX
                > wieku). No i niezapominajmy o tym jakie koszty ponosiły kolonie złodziejskich
                > mocarstw.
                Sorry, ale ty nic nie wiesz ani o XIX-wiecznym kapitalizmie, ani na temat ZSRR
                lat 20-ych XX w. Jest za późna pora na stosowny wyklad. Wrócę do tego tematu
                innym razem.
              • humbak Re: Czyli podług twych standardów najbardziej 04.06.06, 04:06
                Tia. Żyj dalej w świecie urojeń.
              • aquinus Re: Czyli podług twych standardów najbardziej 04.06.06, 19:13
                Odpowiedź patrz:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43026756
      • pan.nikt Re: Ja nie pamiętam, ale mój stryj (ostry wróg ko 03.06.06, 21:55
        Tak, dokladnie. Zresztą nie tylko studiów technicznych. Bardzo dużo było
        stypendiów ze szpitali, szkół itd
        Studiowałem w drugiej polowie lat 70-tych.
        Stypendium tzw fundowane.
        Z zakładów w dużych misatach 1.600 zł dokłądnie
        W terenie tzw deficytowym (praktycznie małe maista) 2.000 zł miesięcznie.

        Najdroższy podręcznik jaki był potrzebny 130zł, skrypt od 1 do 5 zł. Wyjątkowo
        10 zł.
        Akademi 120 zł? mc
        Obiad w stołowce (jadalny, ale kiepsko) 11 zł.
        Czyli płacąc akademik i wykupując komplet obiadów 450 zł.


        a dostępnosc stypendiów fundowanych??
        Pierwszy rok, raczej kiepsko.
        Od drugiego roku, praktycznie kazdy, kto chciał.
        Np w mojej 22 osobowej grupie, tylko jeden kolega nie maił stypendium
        fundowanego. Nie miał, bo nie chciał (planował i zrealizował wyjazd do Szwecji)
    • wartburg4 a swoją drogą... 03.06.06, 22:13
      A swoją drogą, jak się przypomni te ceny z lat 70. i porówna je do dzisiejszych
      przy uwzględnieniu wysokości zarobków wtedy i teraz, to dopiero człowiek
      zaczyna sobie uświadamiać, jaki skok cywilizacyjny dokonał się w Polsce w ciągu
      ostatnich 17 lat.

      Poziom życia z wtedy i teraz dzielą galaktyki. Ktoś tu przypomniał sobie, ile
      wtedy kosztował dolar, który pod koniec lat 70. stawał się powoli powszechnym
      środkiem płatniczym. Wtedy 20 dolarów to był majątek. Ktoś, kto posiadał taką
      sumę, nawet nie wiedział, jak ją wydać.

      A co to jest dzisiaj 20 dolarów? Można za to zjeść niezły obiad w restauracji.
      I dać napiwek kelnerowi.
      • pan.nikt Re: a swoją drogą... 03.06.06, 22:20
        Doalr nie jest żadnym wykładnikiem poziomu życia.
        W latach 70-tych dolar kosztował dokładnie pół litra żyta z kłosem.
        (żyto z kłosem stało w pewexie za 1 dolara)
        Dziś połówka kosztuje od 5 (ochyda) do 7 dolarów.

        Aby porównać pozim cen, trzeba porównać ceny koszyka podstawowego.
        Mieszkanie, ogrzewanie, energia, podstawowa żywność itd.
        Problem jest z dobrami technicznymi, bo w końcumamy postęp techniczny.
        Nie bylo telefonów komórkowych, ale nie było ich nigdzie.
        Pamiętam, jak z wielki zaciekawienie czytaliśmy gdzieś na początku lat 80-tych
        o nowym wynalazku PŁYCIE CD. A dzis płyta jest powszechan i tańsza jak chleb
        • aquinus Re: a swoją drogą... 03.06.06, 22:24
          pan.nikt napisał:

          > Doalr nie jest żadnym wykładnikiem poziomu życia.
          > W latach 70-tych dolar kosztował dokładnie pół litra żyta z kłosem.
          > (żyto z kłosem stało w pewexie za 1 dolara)
          > Dziś połówka kosztuje od 5 (ochyda) do 7 dolarów.
          >
          > Aby porównać pozim cen, trzeba porównać ceny koszyka podstawowego.
          > Mieszkanie, ogrzewanie, energia, podstawowa żywność itd.
          > Problem jest z dobrami technicznymi, bo w końcumamy postęp techniczny.
          > Nie bylo telefonów komórkowych, ale nie było ich nigdzie.
          > Pamiętam, jak z wielki zaciekawienie czytaliśmy gdzieś na początku lat 80-
          tych
          > o nowym wynalazku PŁYCIE CD. A dzis płyta jest powszechan i tańsza jak chleb
          W stosunku do zarobkow wszystko było wtedy droższe z wyjątkiem opłat
          czynszowych. Kiedy w 1981 roku dostalem mieszkanie, czynsz wraz ze spłatą
          kredytu stanowił mniej niż 10% zarobków (jako niemal początkującego
          pracownika). Ale tzw. "życie" było o wiele droższe niż obecnie (w relacji do
          zarobków, rzecz jasna), już nie mówię o tzw. dobrach trwałych.
          • pan.nikt Re: a swoją drogą... 03.06.06, 22:28
            oj z tą żywnością pewnie można dyskutować.
            No i ile zostawało "na życie" właśnie po opłaceniu "opłat"??
            dziś opłaty zdżerają dużą część zarobków.
            • wartburg4 Re: a swoją drogą... 03.06.06, 22:44
              pan.nikt napisał:

              > oj z tą żywnością pewnie można dyskutować.
              > No i ile zostawało "na życie" właśnie po opłaceniu "opłat"??
              > dziś opłaty zdżerają dużą część zarobków.

              Nie można mieć wszystkiego na raz. To prawda, że dzisiejsze opłaty zżerają
              dużą część zarobków, ale za to mają powiązanie z rzeczywistością gospodarczą i
              pod tym względem Polska zaczyna sie upadabniać do reszty świata. Poza tym
              zwróć uwagę, jak bardzo wzrosły te zarobki w porównaniu z czasami, kiedy
              energia była na dobrą sprawę za darmo z tą konsekwencją, że jej zużycie było
              parokrotnie większe od koniecznego. Ten hamulec cenowy był potrzebny. Między
              innymi dlatego, zeby wreszcie zaczęło się opłacać jej oszczędzanie.
              • absurdello Z jaką to rzeczywistością mają powiązanie opłaty ? 03.06.06, 23:52
                oprócz rzeczywistości sufitowej z jakiej są brane ?!

                Zużycie energii było większe, bo działał przemysł a obecnie go nie ma za to
                pozostała infrastruktura jej produkcji i rozsyłu.
                Większość pieniędzy nie idzie w rozwój tylko wypływa za granicę, bo
                nasi "wspaniali" wodzowie sprzedali pośrednictwo energetyczne zagranicy.
                A jak się chcesz dowiedzieć jak wyglądają inwestycje właścicieli zachodnich w
                nasze sieci to porozmawiaj np. z załogami wozów pogotowia energetycznego - włos
                się jeży !
                • humbak Re: Z jaką to rzeczywistością mają powiązanie opł 04.06.06, 04:13
                  Nie ma przemysłu?:)
                  Opłaty ustalane są w naturalny sposób- koszty produkcji, podaż, popyt, takie tam. Podanie ceny przez partię jest porąbane właśnie.
        • wartburg4 Re: a swoją drogą... 03.06.06, 22:31
          pan.nikt napisał:

          > Doalr nie jest żadnym wykładnikiem poziomu życia.

          Ależ oczywiście, że jest. Szczegolnie w zestawieniu z peerelowską złotówką i
          jej "siłą nabywczą".

          > W latach 70-tych dolar kosztował dokładnie pół litra żyta z kłosem.
          > (żyto z kłosem stało w pewexie za 1 dolara)
          > Dziś połówka kosztuje od 5 (ochyda) do 7 dolarów.

          W latach 70. cena dolara stale rosła, a potem tak się rozpędziła, ze nikt nie
          mógł jej zatrzymac. Proponuję mierzyć poziom życia siłą nabywczą przeciętnych
          zarobków, a nie ceną wódki.
          >
          > Aby porównać pozim cen, trzeba porównać ceny koszyka podstawowego.
          > Mieszkanie, ogrzewanie, energia, podstawowa żywność itd.

          Mieszkania były tanie, tyle że okna wypadały, kiedy chciało się je otworzyć. Z
          energią było podobnie, bo rury pękały każdej zimy po kilka razy. Żywność
          trzeba było sobie organizować u krewnych ze wsi.

          > Problem jest z dobrami technicznymi, bo w końcumamy postęp techniczny.

          Wtedy też był postęp techniczny, tylko wszystko się wciąż psuło, a prywatny
          import tego postępu z Zachodu (ten się jakoś nie psuł) kosztował majątek.
          > Nie bylo telefonów komórkowych, ale nie było ich nigdzie.
          > Pamiętam, jak z wielki zaciekawienie czytaliśmy gdzieś na początku lat 80-
          tych
          > o nowym wynalazku PŁYCIE CD. A dzis płyta jest powszechan i tańsza jak chleb

          Gdyby PRL nie upadł, na tę płytę CD musiałbyś dzisiaj oszczędzać miesiącami.
          • pan.nikt Re: a swoją drogą... 03.06.06, 22:50
            w latach 70-tych dolar stał dość sztywno na poziomie ceny połówki i nigdzie nie
            szybował.
            Nie twierdzę, że w PRL było lepiej.
            Twierdzę, natomiast, że na rynku wewnętrznym odnoszenie się do obcej waluty
            jest bzdurą.


            Nie wódka?
            Ok
            kostaka masła dziś 1 dolar w latach 70-tych 17 centów
            chleb dziś 50 centów w latch 70-tych 4 centy.
            Fryzjer męski (bez bajeró) dziś 3 dolary "główka" w latch 70-tych 9 centów
            ITD itd.
            Najatańsze papieros:
            dziś ok 1,20 dolara, w latch 70tych 7 centów


            Oczywiście pensja byla też inna.
            Stypendium fundowane 2000 zł równe 20 dolarów.
            Dziś powiedzmy ok 1000 zł - czyli 300 dolarów.

            Naprawdę mówienie o zarobkach w dolarach bez podania cen w tychże jest BZDURĄ.
            • wartburg4 Re: a swoją drogą... 03.06.06, 23:17
              pan.nikt napisał:

              > w latach 70-tych dolar stał dość sztywno na poziomie ceny połówki i nigdzie
              nie
              >
              > szybował.

              Nie? W 1976 po zajściach w Radomiu i Ursusie przekroczył granicę 460 zł, a
              potem ta karuzela kręciła się coraz szybciej. Pamiętam dowcip rysunkowy
              z "Kultury", bodajże Mleczki. Widać było na nim telefon z napisem "dolarynka".
              Z telefonu wylatywały cyferki : 460, 461, 462... Dlatego zapamiętałem wysokość
              kursu.

              > Nie twierdzę, że w PRL było lepiej.

              Naprawdę?

              > Twierdzę, natomiast, że na rynku wewnętrznym odnoszenie się do obcej waluty
              > jest bzdurą.

              Nazywaj to sobie bzdurą, ale jeżeli na rynku dokonuje się transakcji w walucie
              bez pokrycia, to nie ma innego wyjścia.
              >
              >
              > Nie wódka?
              > Ok
              > kostaka masła dziś 1 dolar w latach 70-tych 17 centów
              > chleb dziś 50 centów w latch 70-tych 4 centy.
              > Fryzjer męski (bez bajeró) dziś 3 dolary "główka" w latch 70-tych 9 centów
              > ITD itd.
              > Najatańsze papieros:
              > dziś ok 1,20 dolara, w latch 70tych 7 centów
              >
              >
              > Oczywiście pensja byla też inna.

              No to odpowiedziałeś na swoje pytanie.

              > Stypendium fundowane 2000 zł równe 20 dolarów.

              W 1976 już tylko 4,5 dolara

              > Dziś powiedzmy ok 1000 zł - czyli 300 dolarów.

              Nie widzisz różnicy?

              Dzisiaj obracasz walutą, za pomocą której takie precyzyjne przeliczenia stały
              się możliwe
              >
              > Naprawdę mówienie o zarobkach w dolarach bez podania cen w tychże jest BZDURĄ.

              To nie jest wina dolarów tylko gospodarzej BZDURY, która wtedy szerzyła się w
              Polsce
              • pan.nikt Re: a swoją drogą... 03.06.06, 23:28
                To źle pamiętasz ten kurs, a właściwie lata ci sie pomieszały.
                w 1976 roku zaczynałem studia i nie raz kupowaliśmy dolary na wódkę.
                Cena 100 zł była ta sam (+ te słynne 3 zł), ale pewexowskie żytko było lepsze.


                > Nazywaj to sobie bzdurą, ale jeżeli na rynku dokonuje się transakcji w
                walucie
                > bez pokrycia, to nie ma innego wyjścia.

                a ty sobie nazywaj jak chcesz, ale z taką bzdurą Twoja analiza jest księżycowa.
      • aquinus Re: a swoją drogą... 03.06.06, 22:20
        wartburg4 napisał:

        > A swoją drogą, jak się przypomni te ceny z lat 70. i porówna je do
        dzisiejszych
        >
        > przy uwzględnieniu wysokości zarobków wtedy i teraz, to dopiero człowiek
        > zaczyna sobie uświadamiać, jaki skok cywilizacyjny dokonał się w Polsce w
        ciągu
        >
        > ostatnich 17 lat.
        >
        > Poziom życia z wtedy i teraz dzielą galaktyki. Ktoś tu przypomniał sobie, ile
        > wtedy kosztował dolar, który pod koniec lat 70. stawał się powoli powszechnym
        > środkiem płatniczym. Wtedy 20 dolarów to był majątek. Ktoś, kto posiadał
        taką
        > sumę, nawet nie wiedział, jak ją wydać.
        >
        > A co to jest dzisiaj 20 dolarów? Można za to zjeść niezły obiad w
        restauracji.
        >
        > I dać napiwek kelnerowi.
        Ano właśnie!
      • janbezziemi Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 22:37
        Pogadali my z dziadkiem przy poł litra miodówki (jest taka wodeczka, słaba 35
        proc.,ale całkiem niezła)i dziadek sie rozczulił. Zarabiał w latach
        szesdziesiątych w mieście nad morzem ok.4-5 tys. zł na rękę i płacił komorne
        za duży pokój z kuchnią, nowe budownictwo, komunalne,wszelkie wygody,centrum -
        150 zł miesięcznie. Telefon - za połączenie 50 gr, ale można było gadac bez
        końca za tę sumę,bo nie było zadnych impulsów. Taxi - złamanie choragiewki
        (przez całe lata) to 4,5 zł. Znaczek pocztowy na list 6o gr, na kartkę 40 gr.
        Papierosy "Sport" 3 zł paczka (20 sztuk),papierosy "Giewont" - 4zł 60 gr
        (potem - 6 zł).Wino bułgarskie i rumunskie 700 g - 45-65 zł, w zasadzie drożej
        niz pół litra w wódki. Obiad w restauracji 13-20 zł, w stołówce (zadne zółte
        firanki!)- 8 zł. Nocą w restauracji lux dwie osoby mogły sie niezle pozywic i
        wypić pól litra za 180-200 zl. Panienki lekkich obyczajów...Te wytworniejsze -
        500 zł na noc u siebie, a te gorsze za 150-200 zł, też za noc u nich, zwykle w
        wynajętych pokojach. Dopłata do biletu kolejowego na miejsce w slipingu - 110
        zł w II kl. i 150 zł w I klasie. Drogo czy tanio? Na żarcie tanio,ale
        telewizor czarno-biały "Szmaragd" kosztował 8 czy 9 tysiecy - tu dziadka
        zawiodła pamięc, ale i butelka sie kończyła. Swiatło czy gaz to były kwoty nie
        przekraczajace 100 zl mies.
        • aquinus Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 22:47
          janbezziemi napisał:

          > Pogadali my z dziadkiem przy poł litra miodówki (jest taka wodeczka, słaba 35
          > proc.,ale całkiem niezła)i dziadek sie rozczulił. Zarabiał w latach
          > szesdziesiątych w mieście nad morzem ok.4-5 tys. zł na rękę i płacił komorne
          > za duży pokój z kuchnią, nowe budownictwo, komunalne,wszelkie wygody,centrum -

          > 150 zł miesięcznie. Telefon - za połączenie 50 gr, ale można było gadac bez
          > końca za tę sumę,bo nie było zadnych impulsów. Taxi - złamanie choragiewki
          > (przez całe lata) to 4,5 zł. Znaczek pocztowy na list 6o gr, na kartkę 40
          gr.
          > Papierosy "Sport" 3 zł paczka (20 sztuk),papierosy "Giewont" - 4zł 60 gr
          > (potem - 6 zł).Wino bułgarskie i rumunskie 700 g - 45-65 zł, w zasadzie
          drożej
          > niz pół litra w wódki. Obiad w restauracji 13-20 zł, w stołówce (zadne zółte
          > firanki!)- 8 zł. Nocą w restauracji lux dwie osoby mogły sie niezle pozywic i
          > wypić pól litra za 180-200 zl. Panienki lekkich obyczajów...Te wytworniejsze -
          > 500 zł na noc u siebie, a te gorsze za 150-200 zł, też za noc u nich, zwykle
          w
          > wynajętych pokojach. Dopłata do biletu kolejowego na miejsce w slipingu - 110
          > zł w II kl. i 150 zł w I klasie. Drogo czy tanio? Na żarcie tanio,ale
          > telewizor czarno-biały "Szmaragd" kosztował 8 czy 9 tysiecy - tu dziadka
          > zawiodła pamięc, ale i butelka sie kończyła. Swiatło czy gaz to były kwoty
          nie
          > przekraczajace 100 zl mies.
          To by się, z grubsza, zgadzało. Z tym, że pamiętam, jak za "wczesnego Gierka"
          można było kupić całkie dobre wina greckie za ok. 35 zł. Znaczek na list
          rzeczywiście bardzo długo kosztował 60 gr, na kartkę 40 gr (ale to raczej za
          Gomułki). Pierwszy (czy jeden z pierwszych) telewizor, czarno-bialy rzecz
          jasna, "Neptun" (początek lat 60-ych) kosztował 6000, to było kilka pensji.
          Były takie papierosy "Silesia" (w latach 60-ych), ktore kosztowały 5,60
          (pamiętam, bo ojciec mnie po nie posylal). "Sporty" były tańsze, chyba o
          połowę, ale bez filtra.
          • verbaveritatis Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 23:12
            Widzę, zem tu najstarszy z was wszystkich, ale o opłatach za panienki
            dowiedziałem się dopiero teraz, czylim zacofaniec. Szkoda, ze tak póżno, bo
            ceny zbyt wygórowane nie były, a ponadto AIDS nie szalał (dzis w Moskwie
            tamtejsze "panie" biorą za godzinę 60-100 dolarów, a za całą noc do 500
            dolarów!). Gospodarka PRL była księzycowa, bo często zywnosc dotowano. W sumie
            to sie jakos w państwie, będącym włascicielem podstawowych dóbr, wiązało, bo
            przeciez wyprodukowanie telewizora, sprzedawanego za 9 tys zł, kosztowało
            znacznie mniej, nawet wtedy. Paliłem nałogowo własnie "Giewonty" bez filtra za
            4,6 zł. Kiedy za Gierka pojawiło sie "Malboro" ,to paczka = 25 zł. Dolar na
            czarnym rynku to ok.100 zl, a więc cztery paczki (niezlych) papierosów za
            dolara. Czarny rynek wysrubował ceny dolara, praktycznie dolar powinien
            kosztowac co najwyzej 30-40 zł. Dolar, czy bony towarowe,nie musiały byc
            chowane w szafie, mozna bylo utworzyc konto dewizowe, lub placic dolarami (lub
            bonami towarowynmi) w Pewexach.( Za czasów stalinizmu z dolarami było krańcowo
            inaczej - mozna bylo za samo ich posiadanie posiedziec za kratkami). Mieszkania
            dostawalo sie z przydzialu,ale wynając tez sie dało, choc raczej pokoj przy
            rodzinie za ok. 500 zl miesięcznie - pokoj z wygodami i juz bez dalszych opłat.
            Wiem, bom w 3 miastach takie posiadał na zmiane zaleznie od aktualnej
            pracy.Przewodniczacy Miejskich Rad Narodoych, czyli dzisiejszi prezydenci czy
            burmistrzoweie,zwykle mieli pulę mieszkan przydzielanym fachowcom - ok. 5 proc.
            przekazywanych do uzytku. Oczywiscie musiało byc i "po uważaniu",jak zawsze w
            Polsce. W sumie trudno porownywac tamtych czasow do dzisiejszych. Dzisiejsi
            starzy wspominają je jak wlasną mlodosc - z sentymentem.
        • wartburg4 Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 22:58
          Pozdrów dziadka ode mnie :)

          Na ogół dobrze wszystko pamięta. Ceny się zgadzają. Zapomniał tylko o takich
          drobiazgach, że taksówki choć tanie, to nie było ich jak na lekarstwo.
          Taksówkarze nie chcieli wozić klientów, bo im się nie opłacało. I niech Ci
          dziadek jeszcze opisze te taksówki. Jaki był w nich zapach itd. Co do poczty,
          to była sprawdzana przez stutysięczną armię esbeków. Człowiek się cieszył,
          jeśli list dotarł do adresata w ciągu tygodnia, a często było tak, że słuch o
          nim przpadał.

          Myślę, że te "Sporty" za 3 zł szybko by Ci zbrzydły, "Giewonty" pewnie też. To
          samo dotyczy wina bułgarskiego i panienek za 180-200 i nawet za 500 zł. Na sam
          ich widok, założę się, niedobrze by Ci się zrobiło. Obiady w restauracji były
          tanie, tylko że wszyscy cierpieli na owrzodzenie żołądka.

          Twój dziadek dużo zarabiał jak na PRL i pewnie dużo udało mu się zaoszczędzić,
          tylko potem okazało się, że waluta, w ktorej oszczędzał miała wartość papieru
          toaletowego.

          Ale nie przypominaj o tym dziadkowi. Po co go denerwować na stare lata?
          • pan.nikt Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 23:02
            Oszczę dzanie w złotówkach miało jeszcze sens w latach 70-tych. Później robili
            to tylko idioci.
            Najlepszą lokatą były, jak wszędzie na świecie nieruchomości. Choćby mały biały
            domek.
            • wartburg4 Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 23:22
              pan.nikt napisał:

              > Oszczę dzanie w złotówkach miało jeszcze sens w latach 70-tych. Później
              robili
              > to tylko idioci.
              > Najlepszą lokatą były, jak wszędzie na świecie nieruchomości. Choćby mały
              biały
              >
              > domek.

              W 1989 te lokaty były bezwartościowe. Dopiero póżniejsze reformy gospodarcze
              sprawiły, że to się zaczęło zmieniać. Nie wiem, czy dziadek to przewidział.
              Obawiam się, że nie. Pewnie przyzwyczaił sie do "dobrego życia" w PRL i
              niskich cen papierosów i nawet do głowy mu nie przyszło, że oszczędności mógł
              lokować w nieruchomościach.
              • pan.nikt Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 23:29
                a wielu kudzi w tym rozice, ja i wielu znajomych przewidziało.
          • verbaveritatis Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 23:26
            Niech nie budzi dziadka (hehe). Ja odnosnie Twoich mysli. Taksowki byly tanie,
            ale fakt, ze mało i na przystankach tworzyly sie kolejki. Zapachu
            nadzwyczajnego nie pamietam, choc brudów i dzis nie brakuje, a jak jadę
            autobusem miejskim, to az mnie czasem chce sie zapytac stojącego obok
            współtowarzysza podrozy, dlaczego nie uzywa mydła? Z listami przesadzasz,
            krajowe 2-3dni, natomiast listy z zagranicy, owszem, i dwa tygodnie. Czy esbecy
            siedzieli na poczcie? Przesada. Może po grudniu 1981 roku. Obiady w
            restauracjach były nawet lepsze niz dzisiaj, ale trzeba było trafić do jednej i
            jej się już trzymać - jesli kelnerzy cię znali, jak im dawałes napiwek, to było
            super (mowiąc jak dzisiaj!). Z czasem powstawały i zakłady ajencyjne, ale w
            nich bywało różnie. Na dworcach kolejowych nie widziałem bezdomnych. Moze ich
            milicja przepedzała, ale gdzie wobec tego byli? Generalnie - nie bylo za
            różowo, ale nie bylo tez az tak żle,jak wielu mysli. A do kosciola mozna było
            chodzic kiedy sie chciało. Partyjni moze miewali trudnosci z powodu
            nadgorlicow,ale tych nigdy nie brakowalo i nie brakuje.
            • nielubiegazety2 Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 23:41
              Siedzieli.
              Wszystkie, ale to WSZYSTKIE, listy zza zachodniej kurtyny przychodziły ze stemplem
              poczty "Przesyłka uszkodzona (i coś tam)"
            • wartburg4 Re: Ze zwierzeń dziadka (prawdomówny!) 03.06.06, 23:48
              verbaveritatis napisał:

              > Niech nie budzi dziadka (hehe).

              Też uważam, że powienien się wyspać:)


              Ja odnosnie Twoich mysli. Taksowki byly tanie,
              > ale fakt, ze mało i na przystankach tworzyly sie kolejki. Zapachu
              > nadzwyczajnego nie pamietam,

              Ale ja dobrze pamiętam. Zapach niestrawionego alkoholu i rzygowin z tylnego
              siedzenia, opary z nieszczelnych przewodów paliwowych, spocona podkoszulka
              kierowcy, to wszystko zmieszanem z dymem tanich papierosów.

              choc brudów i dzis nie brakuje, a jak jadę
              > autobusem miejskim, to az mnie czasem chce sie zapytac stojącego obok
              > współtowarzysza podrozy, dlaczego nie uzywa mydła? Z listami przesadzasz,
              > krajowe 2-3dni,

              Oj, zdaje się, że to Ty przesadzasz. Pamietam list opublikowany w polowie lat
              70. w "Polityce". Jego autor dowodził (na podstawie dokumentów historycznych,
              że list z Malborka do Gdańska doręczany był szybciej za czasów zakonu
              krzyżackiego niz w drugiej połowie XX w.

              natomiast listy z zagranicy, owszem, i dwa tygodnie. Czy esbecy
              >
              > siedzieli na poczcie?

              Siedzieli. Teraz nie powiem Ci, skąd mam tę informację, ale o tym się pisało
              po 1989. Było około 100 000 czytaczy.

              Przesada. Może po grudniu 1981 roku. Obiady w
              > restauracjach były nawet lepsze niz dzisiaj, ale trzeba było trafić do jednej
              i
              >
              > jej się już trzymać - jesli kelnerzy cię znali, jak im dawałes napiwek, to
              było
              >
              > super (mowiąc jak dzisiaj!). Z czasem powstawały i zakłady ajencyjne, ale w
              > nich bywało różnie. Na dworcach kolejowych nie widziałem bezdomnych. Moze ich
              > milicja przepedzała, ale gdzie wobec tego byli?

              Było wtedy bardzo rygorystyczne prawo meldunkowe. Tacy ludzie nie mieli prawa
              przebywać w dużych miastach, co nie znaczy, że mieli mieszkania. Nie chcę
              jednak być źle zrozumiany. Bezdomni w 60 lat od zakonczenia wojnie to hańba.

              Generalnie - nie bylo za
              > różowo, ale nie bylo tez az tak żle,jak wielu mysli.

              Moim zdaniem teraz jest bez porównania lepiej, tylko z jakichś powodów ludzie
              nie chcą przyjąc tego do wiadomości. Nie twierdzę, że jest dobrze, ale na
              pewno jest lepiej.

              A do kosciola mozna było
              > chodzic kiedy sie chciało. Partyjni moze miewali trudnosci z powodu
              > nadgorlicow,ale tych nigdy nie brakowalo i nie brakuje.

              Tu zgoda.
    • jampawel Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie.TAK! 03.06.06, 22:45
      Bylo mleko w szkolach o 10 godz tylko zima, byly obiady, prawdziwe obiady! bo
      kucharki gotowaly w szkole!
      Niebylo narkotykow w szkolach podstawowych, mielismy sale do gry po za lekcjami,
      Zadnej pornografi niewidzialem w szkole.
      Jezdzilo sie na wakacje (kolonie i wczasy z rodzina do Kolobrzegu, Ustki lub
      Jaroslawca.
      Pl z tamtych czasow nie bylo wielkim LUXUSEM, ale zylo sie jakos.
      Moja rodzina wyjechala z PL w latach 70tych a wiec ja tez.
      Jak patrze na pl aktualna, ta Wolna Demokracje to plakac sie chce!
      NIGDY !!! nie wruce do tego kraju ktury byl moja kolebka, poniewaz juz ten kraj
      nieistnieje.Dzisaj PL jest zlym przykladem dla planety.
      • olek.olek Nieprawda ! Żarlismy tylko ocet i suchary z UNRRA 03.06.06, 22:53
        ORMO strzelało do nas jak do kaczek, a odiwdziny kościoła były zakazane. I tak
        zresztą wszyscy księża byli na uchu w MO !
        • pan.nikt Re: Nieprawda ! Żarlismy tylko ocet i suchary z U 03.06.06, 22:56
          Ormo nie tyle strzelało, ile obijało.
          Księży inwigilowano.
          Z tym, że chodzenie do kościoła dla normalnego obywatela niczym nie groziło.
          Problem mieli dyrektory z partyjnego klucza.
          Sam byłem ministranten (od 62 roku) i nie mialem z tego powodu zadnych
          problemów w szkole, ani rodzice w pracy (na odpowiedzialnych, choć nie
          dyrektorskich stołkach-bezpartyjni)
          • olek.olek [...] 03.06.06, 23:07
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • pan.nikt No to jeszcze paliwko 03.06.06, 23:22
      Na końcu lat 60-tych i pocżatku 70-tych
      benzyna 75 (?) oktan 5 zł/litr
      benzynka 91(?) oktan 6,50 zł/l

      później była podwyżka i zmana oktanów.

      benzyna 78 oktan (syrena, trabant, dolna Warszawa silnik M-20) ok 8 zł (dla
      miłośników dolarów 8 centów)
      benzyna 94 oktan warszawa silnik s-21, fiat około 9 zł dla miłosników
      dolarów 9 centów.
      Dziś etylinka około 1,3 dolara.


      ps kolejki po paliwo, to lata 80-te, później kartki. Wpierw stemplowane,
      później wycinane.
      W latach 60-tych i 70-tych problemu z kupnem paliwa nie było.
      Oczywiście nie było tyle co dziś stacji paliw.
      • wartburg4 Re: No to jeszcze paliwko 03.06.06, 23:27
        pan.nikt napisał:

        > > W latach 60-tych i 70-tych problemu z kupnem paliwa nie było.
        > Oczywiście nie było tyle co dziś stacji paliw.

        :))))

        No i last but not least - nie było czego tankować...
        • pan.nikt Re: No to jeszcze paliwko 03.06.06, 23:34
          Fakt samochodów było duzo mniej.
          Dziś samochodów przybylo, tylko jakoś zapomnieliśmy o drogach.:):):):)
      • verbaveritatis Re: No to jeszcze paliwko 03.06.06, 23:29
        Nie tak - za benzynę płacilem 4 zł z groszami za litr i to w latach
        siedemdziesiątych. Pokrywała sie ze zlamaniem choragiewki w taksowkach (4,5 zl).
        • pan.nikt Re: No to jeszcze paliwko 03.06.06, 23:36
          oj nie. Może jakieś lewe paliwko??
          Mam prawo jazdy od 1973 i od tej pory jeżdze samochodem.
          Te wtedy stabilne ceny paliwa pamiętam.

          a może to 4 zł, to połowa lat 60-tych??
        • rnatacz O co chodzi z tą choragiewką? 04.06.06, 01:31
          verbaveritatis napisał:

          > Nie tak - za benzynę płacilem 4 zł z groszami za litr i to w latach
          > siedemdziesiątych. Pokrywała sie ze zlamaniem choragiewki w taksowkach (4,5zl)

          pisał też o tym janbezziemi:
          Taxi - złamanie choragiewki(przez całe lata) to 4,5 zł
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=42983591&a=42996597
          Ja młoda, dawnych czasów nie pamietam, ale mnie to spokoju po nocy nie daje: to
          w taksówkach były wtedy choragiewki?
          Jakie, biało-czerwone, czy czerwone?

          PS Czy tyś aby nie jest tym dziadkiem janabezziemi ?
          • aquinus Re: O co chodzi z tą choragiewką? 04.06.06, 01:47
            rnatacz napisała:

            > verbaveritatis napisał:
            >
            > > Nie tak - za benzynę płacilem 4 zł z groszami za litr i to w latach
            > > siedemdziesiątych. Pokrywała sie ze zlamaniem choragiewki w taksowkach (4
            > ,5zl)
            >
            > pisał też o tym janbezziemi:
            > Taxi - złamanie choragiewki(przez całe lata) to 4,5 zł
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=42983591&a=42996597
            > Ja młoda, dawnych czasów nie pamietam, ale mnie to spokoju po nocy nie daje:
            to
            > w taksówkach były wtedy choragiewki?
            > Jakie, biało-czerwone, czy czerwone?
            >
            > PS Czy tyś aby nie jest tym dziadkiem janabezziemi ?
            4,50 za "zlamanie chorągiewki" albo za "trzaśnięcie drzwiami" czyli za
            uruchomienie taksometru (miały one wtedy coś w rodzaju chorągiewki;
            jej "złamanie" czyli przekręcenie w dół powodowało właczenie taksometru). Za
            pierwszy kilometr tyle się własnie płaciło.
            • rnatacz Re: O co chodzi z tą choragiewką? 04.06.06, 02:07
              aquinus napisał:

              > 4,50 za "zlamanie chorągiewki" albo za "trzaśnięcie drzwiami" czyli za
              > uruchomienie taksometru (miały one wtedy coś w rodzaju chorągiewki;
              > jej "złamanie" czyli przekręcenie w dół powodowało właczenie taksometru). Za
              > pierwszy kilometr tyle się własnie płaciło.

              Dzięki za informacje. To były czasy. Łamało się chorągiewki (chyba nie tylko
              chorągiewki), trzaskało drzwiami (tamte samochody...) Dzisiaj elektronika, kasy
              fiskalne. Te 4,50 to chyba nie było znów tak mało, więcej niż tanie papierosy.
              No i dostępność do tej burżuazyjnej nieco usługi: moja mama zawsze się smieje
              jak widzi na filmach z tamtej epoki jak na zawołanie, skinienie dłoni w trymiga
              pojawia się taksówka ;-)
              • aquinus Re: O co chodzi z tą choragiewką? 04.06.06, 02:13
                rnatacz napisała:

                > aquinus napisał:
                >
                > > 4,50 za "zlamanie chorągiewki" albo za "trzaśnięcie drzwiami" czyli za
                > > uruchomienie taksometru (miały one wtedy coś w rodzaju chorągiewki;
                > > jej "złamanie" czyli przekręcenie w dół powodowało właczenie taksometru).
                > Za
                > > pierwszy kilometr tyle się własnie płaciło.
                >
                > Dzięki za informacje. To były czasy. Łamało się chorągiewki (chyba nie tylko
                > chorągiewki), trzaskało drzwiami (tamte samochody...) Dzisiaj elektronika,
                kas
                > y
                > fiskalne. Te 4,50 to chyba nie było znów tak mało, więcej niż tanie papierosy.
                > No i dostępność do tej burżuazyjnej nieco usługi: moja mama zawsze się smieje
                > jak widzi na filmach z tamtej epoki jak na zawołanie, skinienie dłoni w
                trymiga
                > pojawia się taksówka ;-)
                Heheheheh, najpierw trzeba było sobie postać w długiej kolejce na postoju TAXI
                (a zawsze jakaś mamuśka z dzidziusiem się wkręcila bez kolejki), a potem
                jechało sie rozklekotanym moskwiczem albo wołgą po dziurawych ulicach (tu
                akurat niewiele się zmieniło). Na szczęście (poza Warszawą) taksówki były
                prywatne, nie było więc takich sytuacji: "Na Pragę? Paaanie, ja na Ochotę!".
    • stranger.pl Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 03.06.06, 23:48
      aquinus napisał:

      "... ceny i zarobki z czasów PRL? Mam na myśli lata 60-te i 70-te, bo później
      to już była hiperinflacja i "radosna twórczość"..."

      Mojej rodzinie (dziadkom i rodzicom) za PRL było najciężej do poło. lat 70.-
      tych, kartki za (póżnego) Gierka i inflacja już dla nas nie były straszne:))
      No no tylko nie mówić o... sklepach za żółtymi firankami - to nie my, nie
      mieliśmy nic wspólnego z PZPR.

      Mimo to z punktu widzenia interesów ogólnych (państwowych i narodowych) o wiele
      lepiej oceniam... W. Gomułkę.
      Jego "siermiężny" komunizm, mimo ogromu błędów nie popadał w objęcia
      księżycowej gospodarki E. Gierka.
      W. Gomułka był rzeczywiście ideowcem i co by o nim złego nie mówić miał też
      dobre strony - jako minister Ziem Zachodnich przełamał obawę chwilowości
      powrotu ziem zachodnich do Polski, zagospodarował je, doprowadził Sowiety do
      opuszczenia Szczecina (1947 r.) a jako sekretaerz PZPR nie kradł (co było
      wyjątkiem w dziejach PRL).

      E. Gierek - to ciekawe, opozycja zarzucała mu prowadzenie Polski do bankructwa -
      bo zadłużył kraj na ok. (ile to było?) chyba ok. 30 miliardów dolarów - ponoć
      przejdliśmy je i utopiliśmy w róznych inwestycjach oraz w bratni obrót w ramach
      RWPG - no tak ,30 miliardów $ to tylko drobna cząstka tego co obecnie pożyczyła
      Polska po 1989 r. rękami i kieszeniami kolejnych ekip przy korycie.

      Po co te pożyczki skoro nie służą one rozwojowi Polski i nie są kapitalizowane?
      • aquinus Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 04.06.06, 01:26
        stranger.pl napisał:

        > E. Gierek - to ciekawe, opozycja zarzucała mu prowadzenie Polski do
        bankructwa
        > -
        > bo zadłużył kraj na ok. (ile to było?) chyba ok. 30 miliardów dolarów -
        ponoć
        > przejdliśmy je i utopiliśmy w róznych inwestycjach oraz w bratni obrót w
        ramach
        >
        > RWPG - no tak ,30 miliardów $ to tylko drobna cząstka tego co obecnie
        pożyczyła
        >
        > Polska po 1989 r. rękami i kieszeniami kolejnych ekip przy korycie.
        >
        Zapominasz o dwu rzeczach: 30 mld dol. w latach 70-ych to znacznie więcej niż
        30 mld dol dzisiaj. Po drugie, porównaj to z całym eksportem do II obszaru
        płatniczego (czyli za waluty wymienialne) w latach 70-ych i dzisiaj. Wtedy cały
        nasz eksport to było kilka miliardów dolarow rocznie (musiałbym poszukać, ile
        to dokładnie było) - czyli 30 mld $ to była równowartość
        kilku/kilkunastoletniego eksportu dolarowego PRL (złotówka, dla przypomnienia,
        była wtedy niewymienialna). Wreszcie, porownaj PKB w latach 70-ych i teraz.
    • cyklista czy pamiętacie...nie pamiętamy 03.06.06, 23:57
      Jakiś chleb z margaryną zawsze w domu był. Może Rodzice..., pamiętam że tyrali
      na dwóch etatach, rower miałem dziadowski, telewizor się w domu pokazał jak
      prawie wszyscy w klasie już mieli. Ale jak by się dało cofnąć czas, pięć minut
      bym się nie zastanawiał. Ech ...
      Ze Wam się chce jakieś ceny wspominać.
    • pan.nikt I tylko jeden problem 04.06.06, 00:20
      Czy za komuny było tak dobrze, że łezka się niektórym w oku kręci??
      A może było źle, a poszło w złym kierunku, na jeszcze gorzej??

      Chcieliśmy obalenia komuny, ale nie chcieliśmy tego co nastąpiło póxniej. Tego,
      co zwdzięczamy "grubej kresce" i systemowi "grubej korupcji", "grubego
      złodziejstwa" w białych kołnierzykach.
      • tojajurek Re: I tylko jeden problem 04.06.06, 00:52
        pan.nikt napisał:

        > Czy za komuny było tak dobrze, że łezka się niektórym w oku kręci??
        > A może było źle, a poszło w złym kierunku, na jeszcze gorzej??
        >
        > Chcieliśmy obalenia komuny, ale nie chcieliśmy tego co nastąpiło póxniej.
        Tego,
        >
        > co zwdzięczamy "grubej kresce" i systemowi "grubej korupcji", "grubego
        > złodziejstwa" w białych kołnierzykach.

        Nic dodać, nic ująć. Ale po co wzdychć nad rozlanym mlekiem.
        A wielu z nas wspomina tamte czasy z łezką nie dlatego, że było OK - tylko
        dlatego, że byliśmy młodzi i niewiele nam było trzeba żeby cieszyć się życiem.
        A ceny paliwa pamiętasz dobrze. Moje prawo jazdy z 1966 r., a pierwszy
        samochodzik (straszny rzęch, ale cieszył) w 1974 r.
        Natomiast spora część forumowiczów myli różne okresy i zmieniające się ceny.
        Stąd nieporozumienia. Np. w I połowie lat 70 przykładowo jarzębiak (wówczas
        nowość) kosztował 78 zł. a żytnia ok 70 zł. Bony Peweksu można było kupić
        okazyjnie za 60 - 70 zł. więc sam latałem w imieniu zespołu po wódkę do
        Peweksu. Ale pierwsza ćwiartka z czerwoną kartką jaką wypiłem w życiu,
        kosztowała 15,50 (w tym 50 gr za butelkę). Widać naocznie jak nawet wówczas
        ceny się zmieniały kilka razy na dekadę.
      • hasz0 Benzyna 3,50zł w 70-tych potem 5,0 , 6.50...7 itd 04.06.06, 01:06
        • annamarta8 moja pierwsza wyplata 04.06.06, 03:20
          byl to 1970 rok , jesien . Miesiecznie dostawalam 1200 zl. Juz bylam po 1
          rocznym stazu. Wszystko oddawalam naszej Mamie (taki byl zwyczaj, ze matka
          rzadzila pieniedzmi i to bylo dobre - dzisiaj to pewnie juz starodawny
          przezytek). Pamietam, ze gdybym nie mieszkala u rodzicow to bylo by baaaardzo
          biednie. Ale bylismy mlodzi i swiat byl znacznie piekniejszy.:)
          • zapijaczonyryj Ja też na stazu dostałem 1200 zł 04.06.06, 07:25
            za pierwszą wypłatę kupiłem sobie wranglery 500 zł i buty beatelsówy za 600 u
            śliwki. Carmeny kosztowały bodaj 18 czy 24 zł , a amerykańskie fajki 40 zł
            paczka
            • janbezziemi Jeszcze o cenach 04.06.06, 12:31
              Wg dziadka carmeny były po 12 zł, ale potem podrozały. Jakkolwiek patrzec, to
              papierosy ,tzw.popularne ,przy wszystkich przeliczeniach były za komuny tansze
              niz dzisiaj. Teraz paczka papierosów - dodam od siebie - to kaseta video 240.
              A dziadek twierdzi,ze kaseta magnetofonowa(!) wtedy stanowiła równowartośc 20-
              30 paczek papierosów. Ale technika tego typu poszła strasznie w górę!
              • rnatacz Zapytaj dziadka po ile były Wartburgi? 04.06.06, 12:37
                jakby nie patrzeć zachodnie samochody :-)
      • humbak Re: I tylko jeden problem 04.06.06, 05:21
        Czy może po prostu człowiek pamięta tak, nie innaczej? Zwłaszcza czasy gdy było się pięknym i młodym;P
        • p.smerf Re: I tylko jeden problem 04.06.06, 07:40
          Przede wszystkim nie można wrzucać do jednego koszyka cen z lat 1950-1980, bo z
          tego nic nie wynika.
          To tak jakby obecnie zrobić koszyk z cen 1995-2005.

          Z tak zrobiony koszyków można zrobić dowolne zestawienie z którego można
          wyciągać dowolne wnioski.

          > Zwłaszcza czasy gdy było
          > się pięknym i młodym;P

          I o to chodzi. Życie było pieknę a dziewczyny prześliczne.

          A kiedy było lepiej? Hmm..
          Pamiętam przed laty koleżanka z pracy przyszła rozporomieniona: "Udało mi się
          kupić trzy! tubki pasty do zębów. Ale fajnie".
          A teraz spotykam ją w sklepie, widzę, że ma w koszyku pastę do zębów. Pytam się:
          "cieszysz się?" A ona "a niby z czego mam się cieszyć?"
          • wartburg4 Re: I tylko jeden problem 04.06.06, 12:25
            p.smerf napisał:

            > Przede wszystkim nie można wrzucać do jednego koszyka cen z lat 1950-1980, bo
            z
            > tego nic nie wynika.

            Ale przecież sam to praktykujesz i to z wyjątkową obłudą, żeby nie powiedzieć -
            cynizmem. Przejazd tramwajem kosztował może 20 gr w epoce póżnego Stalina, ale
            nie w latach 70. To samo z ceną koszuli. Za 20 zł to mogłeś sobie kupić
            chusteczkę do nosa w cepelii, ale nie koszulę. Ośmieszasz się, bo naginasz
            fakty do swojej propagandy. Pozostawiam innym jej ocenę.

            >
            • p.smerf Re: I tylko jeden problem 04.06.06, 14:09
              Obłudę i cynizm to sobie daruj. Przydadzą Ci się na zebraniu partyjnym. A jeśl
              chodzi do detale, to napisałem 20gr? bo nie pamiętam ile kosztował bilet
              jednorazowy w czasie gdy kara wynosiła 500 zł. Może to było 2 zł? Do 500 ciągle
              jeszcze bardzo daleko.
              A jeśli chodzi o koszule, to ja obecnie kupuję sobie koszule po 15-20 zł. Mój
              syn nie założy tańszej od 100, a jego kolega bywający regularnie za granicą, nie
              wchodzi do sklepów, gdzie koszula kosztuje mniej niż 400.
              Wiem, że jesteś "panisko" ale wcale Ci jakoś tego nie zazdroszczę.
              • wartburg4 Re: I tylko jeden problem 04.06.06, 14:53
                p.smerf napisał:

                > Obłudę i cynizm to sobie daruj.


                Uważasz, że jako gentleman, nie powinienem reagować na kłamstwa?

                Przydadzą Ci się na zebraniu partyjnym.

                ???? Partyjnym? Nigdy nie byłem w żadnej partii, ani tym bardziej na zebraniu.


                A jeśl
                > chodzi do detale, to napisałem 20gr? bo nie pamiętam ile kosztował bilet
                > jednorazowy w czasie gdy kara wynosiła 500 zł.

                Dopiero co Verbaveritatis przypomnieł, że w 1950, kiedy przeciętne zarobki
                wahały się pomiędzy 300 a 450 zł na miesiąc, przejazd autobusem kosztował 50
                gr? I jak to teraz skomentujesz? Że w latach 70. ceny spadały? Jeśli zaś
                chodzi o kary za jazdę na gapę, to zawsze były horendalnie wysokie. Moim
                zdaniem jest to oznaka zapóźnienia cywilizacyjnego, ktora niestety utrzymuje
                się nad Wisłą do dzisiaj. Jak już kogoś można ukarać, to tak żeby mu w pięty
                poszło. W ZSRR wysyłali za mniejsze przewinienia na Syberię.

                Może to było 2 zł? Do 500 ciągle
                > jeszcze bardzo daleko.

                Nie jeździłeś autobusem?????


                > A jeśli chodzi o koszule, to ja obecnie kupuję sobie koszule po 15-20 zł.

                Spieramy się wysokość cen w tamtych złotówkach, kiedy dolar kosztował 400-500,
                a nie jak dzisiaj 3 zł.


                Mój
                > syn nie założy tańszej od 100, a jego kolega bywający regularnie za granicą,
                ni
                > e
                > wchodzi do sklepów, gdzie koszula kosztuje mniej niż 400.

                Gratuluję syna i jego kolegów :)

                > Wiem, że jesteś "panisko" ale wcale Ci jakoś tego nie zazdroszczę.

                Panisko? Ja jeździłem autobusami i przed kanarami nieraz musiałem w biegu
                wyskakiwać.
    • zapijaczonyryj żeby kupić orączki i pierścionek zaręczynowy.... 04.06.06, 07:27
      Musiałem wzięć pozyczkę z kasy zapomogowo pozyczkowej
      • mirage72 Re: żeby kupić orączki i pierścionek zaręczynowy. 04.06.06, 08:32
        Oczywiście komunistom było lepiej za komuny... tylko dlaczego, przecież
        szmacili sie za dodatkowe i tak nędzne deputaty. Wiem,że moim rodzicom nigdy
        nie starczało do 1szego. Takie proste rzeczy jak jak głupia torba
        reklamówka,plastikowa zapalniczka i wiele innych rzeczy, ktore teraz są zwykłe,
        były rarytasami.Za wypłate kazdy mógl sobie najwyżej kupic lalke Barbi w
        Pewexie. Gdyby w Polsce była teraz komuna to o Internecie i telefonach
        komórkowych ludzie czytaliby w gazetach. Wiadomo wszędzie musiałaby byc
        cenzura.Lodowka, pralka itd kosztowały tylke ile pensja.IDT etc. A gdyby ktos
        powiedział coś żle o uwczesnie rządzących aparatczykach PZPR to albo siedział,
        albo nie dostał pracy - wilczy bilet. Zatem precz z komunistami, szczegolnie z
        tymi idiotami, którzy obecnie mówia jak to wtedy było dobrze. To idioci i
        zdrajcy sa.I tak im sie udało, bo co miało być z nimi to śpiewali nawet w
        piosenkach.A teraz jest demokracja, i dawny komunista bezczelnie zabiera głos w
        TVN i doradza jak co trzebaby zrobić. HAŃBA.
    • krystian71 male sprostowanie 04.06.06, 10:07
      chleb nie kosztowal 1 zlotych a 4 a potem szesc.
      Nawet bylo takie powiedzenie:"Nie ma lekko, chleb po szesc"
      Ryba: dorsz, sledzie byly po 5 zlotych
      Kawa super po 40 zlotych
      Wodka , pol litra 1 USD . czyli po stowie, skad ty wziales te 40 zlotych, moze
      to za cwiartke i rzeczywiscie w czasach Gomulki.
      Tez pamietam podwyzke cen wodki z 100 zl na 103 , i kursujacy wtedy kawal,
      czemu Warynski ( ten z czerwonej stowy )jest tak smutny?
      -Bo brakuje mu 3 zlote na pol litra
      ___________

      I teraz najciekawsze, bo przeciez nie ceny sie licza nominalne ale ich realna
      wartosc.
      Porownujac te ceny sprzed 30 lat i srednia pensje nominalnie na takim samym
      poziomie jak obecnie, bo tez srednia wynosi ok 1800-2000 zl, dochodzimy do
      ciekawego wniosku, ze wtedy wszystko bylo wielokrotnie drozsze.
      Popatrz na dzisiejsze ceny
      Chleb kosztuje zlotowke albo i mniej,mala paczka naktanszej kawy cos kolo tego,
      maslo 3 zl a nie 16.
      Wodka 12-15, nie 100 itd.
      Ciuchy, szczegolnie buty, na ktore trzeba bylo nie raz wydac cala pensje...
      Wyobrazasz sobie obecna szynke po 100 zl( jak za Gierka) , najdrozsza ,
      parmenska kosztuje bodajze 40 zl
      Drozsze sa tylko ryby
      No i zdecydowanie inne koszty utrzymania-czynsze, podreczniki, lekarstwa
      • incognitto Instynkt samozachowaczy forumowych kobiet 04.06.06, 12:28


        każe się nie wpisywac do tego watku
        bo czy wypada to i owo pamietac z lat... tak odległych?:))))
        • janbezziemi A jednak ciekawe 04.06.06, 12:41
          Odległe, nieodległe, ale ciekawe . A z tego,co czytam,co słyszę,co widzę, epoki
          komunizmu w Polsce (tego pseudokomunizmu)nie mozna traktowac jako czegos
          stałego. Zmieniało sie stale, raz na gorsze,raz na lepsze. Najgorzej pod
          względem zycia przecietnej rodziny wypadły lata 1950-1954,kiedy wojna w Korei
          (pomagalismy Północnej) doprowadziła do uszczuplenia naszych kieszeni.
          "Nigdy tak wielu nie było manipulowanych przez tak nielicznych"- ALDOUS HUXLEY
        • sybirak_tropikalny Re: Instynkt samozachowaczy forumowych kobiet 04.06.06, 18:11
          incognitto napisał:

          >
          >
          > każe się nie wpisywac do tego watku
          > bo czy wypada to i owo pamietac z lat... tak odległych?:))))
          >
          Bardzo rozsadna uwaga. Ale wystarczy przeciez napisac "pogadalam wlasnie z
          Babiunia przy ciasteczkach...."
          >
        • krystian71 Re: Instynkt samozachowaczy forumowych kobiet 05.06.06, 10:10
          nie tylko kobiet, sam jestem przerazony,ze tak dlugo zyje i tak dobrze pamietam
          tamte ceny, a teraz mam problemy z przypomnieniem sobie co napisalem wczoraj.
          To ponoc jeden z objawow starczego zgrzybienia.
          Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, ze ceny byly przez cale lata fix, o
          kazda podwyzke bylo wielkie halo i musaiala byc wprowadzana decyzja Biura
          Politycznego.Po probach Gomulki w koncowce 70 roku, wszystko wrocilo w stare
          koryto, wiec czas byl sie przyzwyczaic.
    • wartburg4 Podsumowanie 04.06.06, 12:57
      Zaczynam od gratulacji dla aquinusa. Otworzył jeden z ciekawszych wątków,
      jakie zdarzyło mi się czytać na tym forum. Dlaczego? Bo z pozoru nudne
      zestawienie cen dzisiejszych i tych z epoki rządów tzw. przodującego ustroju
      sprawiedliwości społecznej (oni też mieli usta pełne sprawiedliwości) pozwala
      uświadomić sobie, jak fatalna i niepoważna była polityka gospodarcza tamtego
      okresu. Dopiero w tym kontekście tych niebotycznych cen, jakie obywatele PRL
      musieli płacić za często bezwartościowe dobra materialne, rozpoznawalny staje
      się przewrót gospodarczy, jaki dokonał się po 1989.

      Co nie oznacza oczywiście, że obecnie wszystko jest O.K. Za dużo bredni
      przetrwało, przeflancowało się i potrafiło skutecznie się wybronić. Do momentu
      wejścia do Unii ceny samochodów (akcyzy), kredytów mieszkaniowych itd. były w
      Polsce zdecydowanie wyższe niż na Zachodzie, co samo w sobie było absurdem, ale
      i garbem wyniesionym z poprzedniej epoki.

      W PRL-u, żeby przeżyć, trzeba było kombinować na boku i kraść. Skutki masowej
      demoralizacji, do jakiej doszło wtedy, odczuwalne są po dziś dzień. Korupcja,
      nepotyzm, egoizm społeczny. Niektore z tych zjawisk uległy nawet wzmocnieniu,
      ale ich korzenie sięgają tamtych czasów.

      Gdyby nie te postpeerelowskie hamulce i negatywne dziedzictwo Polska byłaby
      dzisiaj gdzie indziej. Choć i tak w porównaniu z beznadzieją okresu, w ktorym
      zaczęto ją reformować, stała sie krajem w miarę normalnym i udało jej się zajść
      całkiem daleko.
      • janbezziemi Re: Podsumowanie 04.06.06, 13:35
        Podsumowanie jest niepełne - jesli wezmiesz pod uwage zarobki - z jednej strony
        Himalaje, a z drugiej depresja holenderska- nie będzie za wesolo. Za komuny za
        2 tys. zł miesięcznie (mówię ogolnie, bo ze złotówką potem zaczelo dziac się
        całkiem zle, wałęsówki zrobiły tez swoje) można było jakos zyc (np.komorne 150
        zl mies,a gaz czy swiatło sumy sladowe,a one przeciez dzis stanowią i połowe a
        nawet więcej dochodow). Mieszkancy zlikwidowanych PGR-ow czy bezrobotni nie
        mogą nie wspominac z rozrzewnieniem PRL. Tam przynajmniej ogół czuł sie
        bezpieczniej, a opozycjoniści...A ilez ich było początkowo?
        • wartburg4 Re: Podsumowanie 04.06.06, 13:38
          Nie chce mi się powtarzać argumentów, których w tym wątku było aż zanadto. Jak
          będziesz miał chwilę czasu, to przeczytaj go uważniej. Warto:)
        • rnatacz Re: Podsumowanie 04.06.06, 13:50
          janbezziemi napisał:

          > Za komuny... można było jakos zyc (np.komorne 150 zl mies,a gaz czy swiatło
          sumy > sladowe...)

          Wiadomo, za komuny państwo było bogate i do wszystkiego dopłacało. Tylko skąd
          brało? Aaaaa, wiem podobno było cos takiego jak RWPG :-)
          • p.smerf Re: Podsumowanie 04.06.06, 14:03
            > Wiadomo, za komuny państwo było bogate i do wszystkiego dopłacało. Tylko skąd
            > brało? Aaaaa, wiem podobno było cos takiego jak RWPG :-)

            Jestem daleki od chwalenia gospodarki socjalistycznej i nawet wiem dlaczego.
            Ale czy próbowałeś kiedyś (może da się znaleźć odpowiednie materiały) zsumować,
            ile forsy uzysakaliśmy z dotychczasowej prywatyzacji. Jeśli dołożymy do tego to,
            co przy okazji ukradziono i wyprowadzono za granicę, oraz to co jeszcze zostało
            do shandlowania, to była to jednak całkiem cenna ruina.
            • verbaveritatis Re: Podsumowanie 04.06.06, 14:44
              Rzucam taką myśl: komuna (no i ZSRR) - wg prawicy - grabiła Polskę. Jak juz
              ona grabiła, to co teraz w RP rozgrabiono? Ruiny? Ruiny były, ale po II wojnie
              swiatowej, kiedy komuna obejmowała władzę. Czasem tak gubimy się w nonsensach.
              • verbaveritatis Re: Podsumowanie 04.06.06, 15:20
                I jeszcze cos - leki w PRL nie byly moze najnowszej generacji, ale często byly
                one ZA DARMO. Dzis na leki idzie ok.20 proc. mej emerytury.
                • wartburg4 Re: Podsumowanie 04.06.06, 15:46
                  verbaveritatis napisał:

                  > I jeszcze cos - leki w PRL nie byly moze najnowszej generacji, ale często
                  byly
                  > one ZA DARMO.

                  Za darmo nie były chyba nigdy. Były też tzw. apteki leków zagranicznych dla
                  najzamożniejszych i najbardziej uprzywilejowanych, pod ktorymi mimo to wciąż
                  dochodziło do dantejskich scen, bo ciągle czegoś było za mało.



                  Dzis na leki idzie ok.20 proc. mej emerytury.

                  To i tak nie za dużo. Znam gorsze proporcje, które wołają o pomstę do nieba.
                  Lekarstwa w Polsce są teraz często droższe niż na Zachodzie.
                  • verbaveritatis Re: Podsumowanie 04.06.06, 20:06
                    wartburg 4 (przy okazji: jezdzilem wozem tej marki, nigdy sie nie psuł, duzy
                    bagaznik, minus to dwutakt i stosunkowo duze zuzycie benzyny) - na receptę byly
                    lekarstwa (moze nie wszystkie) za darmo, potem wprowadzono odpłatnosć 10 proc.
                    Wiem, bo przynosilem z apteki rodzicom, a pamięć jeszcze nie jest najgorsza.
                    Dodam,ze w aptekach bywały kolejki, prywatnych nie było, a panstwowych - zbyt
                    mało. Zgoda co do lekow zachodnich nowej generacji, zwłaszcza z tym byly
                    klopoty i bez dolarów czy bonow ani rusz.
                    Dwa razy dwa to nie jest pięć!
    • rodzynka.sardynka Zarobki "Okularników" (lata 50-te?) 04.06.06, 20:23
      Wymęczeni, wychudzeni,
      z dyplomami już w kieszeni,
      odpływają pociągami,
      potem żenią się z żonami.
      Potem wiążą koniec z końcem
      za te polskie dwa tysiące.
      Itp., itd.,
      itd.

      Agnieszka Osiecka
      • pan.nikt Re: Zarobki "Okularników" (lata 50-te?) 04.06.06, 21:22
        a swoją drogą ciekawe były zarobki okularników.
        Do Gierka wyraźnie wyższe niż tych "bez okularów" w czasie lat 70-tych
        następowały zmiany. I pod koniec tych lat bywało, że kierownik zarabiał niej
        niż brygadzista.
      • aquinus Re: Zarobki "Okularników" (lata 50-te?) 04.06.06, 22:04
        rodzynka.sardynka napisała:

        > Wymęczeni, wychudzeni,
        > z dyplomami już w kieszeni,
        > odpływają pociągami,
        > potem żenią się z żonami.
        > Potem wiążą koniec z końcem
        > za te polskie dwa tysiące.
        > Itp., itd.,
        > itd.
        >
        > Agnieszka Osiecka
        W latach 50-ych mało kto zarabiał dwa tysiące! To była bardzo wysoka pensja,
        nawet jeszcze za Gomułki. Trochę się zmieniło dopiero w czasach Gierka.
        • krystian71 Re: Zarobki "Okularników" (lata 50-te?) 05.06.06, 10:17
          to co przytaczasz to pozniejsza , zaktualizowana wersja z lat 70-tych.
          Pierwsza brzmiala jakos tak:
          potem idą do roboty
          za te tysiac plskich zlotych
          itd, itp,itd

          pozdr.
          • rodzynka.sardynka O, dziękuję bardzo. 05.06.06, 10:30
            Dla mnie ceny zawsze były abstrakcją
            a to z przyczyny mych rodziców sytuacją.
            Ja nawet marzyć nie śmiałam
            bym takie gadżety, jak moi rówieśnicy,
            bym miała.
            Ja jedyna.
            Jedyna w klasie informatycznej
            komputera nie miałam.
            Nawet Pan nie ma pojęcia,
            jak ja na tych lekcjach
            - jak na zbawienie -
            na dzwonek na przerwę czekałam.

            Pozdrawiam serdecznie
            i w Pańskie oświadczenie
            co do braku krótkiej pamięci nie wierzę.
            • rodzynka.sardynka PS. To szczera prawda, że nie miałam 05.06.06, 10:43
              ale ja się do tej klasy
              przypadkowo zaplątałam.

              Jednak wszystkie pozostałe klasy
              były nijakie,
              pod względem nauczania
              to były - byle jakie.
    • rodzynka.sardynka Re: Do starszych forumowiczów: czy pamiętacie... 05.06.06, 09:45
      Pogrzebałam w swoich "śmieciach",
      i z tego coś też wynika
      dla analityka.

      Znalazłam:

      1 grosz (biały – co to za stop?) – tłoczony 1989 rok
      2 grosze (miedziane) – rok 1992
      2 x po 10 gr. białe – z 1979 i 1985

      złotówkę – biała z 1985
      5 zł. już żółte – 1976

      20 zł. – 1973
      20 zł – 1975
      20 zł – 1978
      20 zł – 1780
      20 zł – 1984
      10 zł – 1986
      20 zł – 1990
      10 zł – 1990 (żółta, mniejsza, lekka)

      100 zł – 1990
      200 zł – 1974
      i
      przecież się nie mylę – dobrze czytam, nawet lupę biorę

      10 000 zł - 1992
      To wszystko był bilon
      ---------------
      Teraz papierki – jest ich mało niestety

      10 zł z obliczem Józefa Bema - rok 1982
      50 zł – Karol Świerczewski - rok 1988
      500 zł – Tadeusz Kościuszko – rok 1982

      Sama się zastanawiam, w jaki sposób z roku 1982 papierkowe 10 zł się zaplątało.
      Czy to przyda się na coś?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka